edne
20.02.23, 10:08
Lato 2017r. Mąż pracował za granicą, ja z córką byłyśmy w Pl na wakacjach. I wtedy to, pojechałyśmy odwiedzić teściów. A tam...jeb w łeb

Teściowa na przywitanie opierdoliła mnie z góry na dół. Za co? Bo mój mąż (a jej synuś najukochańszy) nie dzwoni do niej od x czasu! I czyja to wina ?? No synowej! Czyli moja wina!
Bo to wg.niej , to ja nastawiam syna przeciwko matce rodzicielce! Ja - samo zło.
A ja nie wiedziałam o tym, że mąż nie dzwoni do niej i , że mają jakiś kryzys między sobą

Mąż coś mi przed wyjazdem wspominał, że dawno gadał z mamą a ja nie dopytywałam o co chodzi.
I w ten sposób mąż jeździ z córką do mamy (teściowej) beze mnie. Nie dzwonię z życzeniami na święta. Kontakt się urwał. Na pogrzebie teścia nie byłam ( chociaż akurat lubiliśmy się).