purchawka2020
20.02.23, 13:21
Nie wiem czy się słusznie irytuję czy niesłusznie.
Mam ciotkę - mieszka od zawsze za granicą. Osoba bezdzietna, w wieku emerytalnym, w bardzo dobrej formie.
Przez ostatnie 40 lat owszem - pamiętała o mnie w taki sposób, że na urodziny wysłała mi kartki. Raz czy dwa pojechała z nami ( gdy byłam małym dzieckiem ) na jakieś wakacje jako osoba towarzysząca.
Ma stały kontakt z moją matką więc jest na bieżąco o tym, co tam u mnie słychać.
Kilka lat temu zaprosiła mnie do siebie na kilka dni - skorzystałam , pojechałam, coś tram zwiedziłam , wróciłam. Odczytałam to jako rewanż za to, że spędza od czasu do czasu kilka tygodni na działce letniskowej moich rodziców, czasami korzystała z mojego i ich mieszkania gdy przyjeżdżała tutaj ( z mężem, więc nim się raczej zajmowała)
Do tej pory miała męża , mąż jakiś czas temu umarł i ciotka chyba poczuła się samotna na obczyźnie bo nagle zapragnęła kontaktu.
Wypytuje przez messengera.
Kilka miesięcy temu znienacka, z dnia na dzień, przyjechała na miesiąc. Zatrzymała się u moich rodziców i się zaczęło.
Matka do mnie wydzwania, żeby się spotykać z ciotką - pojechałam raz na wspólny obiad do rodziców, pogawędziłam.
Tymczasem matka wydzwania, żebym zaraz jutro wzięła wolne i pojechała z ciotką na działkę letniskową na kilka dni ( matka nie może, ostatnio się posunęła zdrowotnie). Stanowczo odmówiłam oczywiście.
Dalszych spotkań również, ponieważ jestem kobietą pracującą na dwa etaty, po południu nie ogarnę przygotowania domu i sprzątania oraz przygotowania proszonego obiadu. Wolny czas w weekendy wolę poświęcać rodzinie oraz wieloletnim przyjaciołom, z którymi mam częsty kontakt i i tak dla nich jest tego czasu za mało. Poza tym lubię rutynę i takie akcje wytrącają mnie z równowagi.
Ciocia jest wesoła, sympatyczna, żywa jednak jej poglądy wołają o pomstę do nieba (jest antysemitką itd.) i od czasu do czasu w rozmowie uleje jej się coś, czego nie jestem z stanie zaakceptować. To kolejna sprawa.
Matka naciska, żebym spotykała się z ciotką kiedy tu przyjeżdża, czy ja się obraziłam, o jezu!
Ciotce jest przykro prawdopodobnie.
To samo odbywa się gdy przyjeżdża zza granicy moja siostra. Kilka razy w roku. Jest oczekiwanie, że będę się gościć, przyjmować, chodzić po knajpach, jeździć na działkę w lecie itd. Siostra zaprasza mnie raz na 10 lat - tak mniej więcej - ale mamy prawie codzienny kontakt przez messengera. No i też nie domaga się nadmiernej atencji bo rozumie mój charakter.
I ja owszem - lubię te wszystkie aktywności towarzyskie - ale z przyjaciółmi - osobami, z którymi czuję się bezpiecznie, które pomogły mi w trudnym czasie, z którymi mam o czym pogadać itd.
Czy ja jestem zdziczała czy słusznie ograniczam takie kontakty?
Nie chciałabym nikogo urazić ale sporadyczny kontakt przez messenger czy telefon w zupełności mi wystarczy.
Ciotka zapowiedziała przyjazd na wiosnę.
Już mam dreszcze,.
Nie, matki nie odetnę bo jest stara i schorowana. Przyjmuje ją z dobrodziejstwem inwentarza.
Odpowiadać mam ciotce na messengerowe zaczepki czy udawać trupa?
Na czas wizyt w mieście krewnych wyłączać telefon? ( wyjdę na zdziczałego buca).
Ciocia zapowiedziała się na wiosnę.
Przed pobytem w polskim sanatorium chce odwiedzać zdumioną rodzinę.