andallthat_jazz
22.02.23, 12:56
Wezcie pocieszcie, ze nie jestem sama. Mialam rano rozmowe, od ktorej wiele zawodowo zalezy i spascilam ja totalnie. 🤦♀️ Od dwoch tygodni szykowalam sie na dzis. I... kompletnie zjadly mnie nerwy. Zaczelo sie, ze juz w nocy nie moglam spac, bo tak sie nakrecilam i zasnelam nad ranem o malo nie zasypiajac na spotkanie. Pozniej byl chaos i latanie, zeby jednak na czas byc. Na samej rozmowie niewyspana i zdenerwowana odpowiadalam zupelnie od czapy (myslac w duchu: "babo, co ty wygadujesz?!"). Jestem tak rozczarowana soba, ze hej. Prowadzilam wiele imprez, paneli dyskusyjnych, szkolen, prezentacji przed duza publicznoscia i byl maly stresik, ale po chwili mijal i luzik. A tu przy jednej osobie gadalam, jak potluczona, tak mnie stres zjadl. Jak mi na czyms bardzo zalezy, to potrafie dac ostro dudy, bo emocje mnie zjadaja. 🤦♀️ Jest tu na e-matce podobna ofiara losu? Nie chce byc z tym uczuciem sama...