leni6
23.02.23, 09:44
Czytałam wątek o zamieszkaniu z chłopakiem i przypomniała mi się historia z mojej rodziny. Wszystko zdarzyło ok 30 lat temu. Młody chłopak z małego miasteczka z rejonu o dużym bezrobociu wyjechał na dzienne studia do dużego miasta, studia z tych trudnych i prestiżowych, tylko dzienne. Rodzina niezamożna, dwie niskie pensje, brak możliwości dorobienia, starsze rodzeństwo uczyło się zaocznie i pracowało. Mniej więcej po 1,5 roku od rozpoczęcia studiów jedno z rodziców chłopaka nagle umiera, utrzymanie siebie na miejscu oraz syna w dużym mieście z jednej niskiej pensji jest niemożliwe. W tym momencie matka dziewczyny tego chłopaka proponuje mu wprowadzenie się do nich, w mieszkaniu mieszka matka z trójką dzieci, bohater historii wprowadza się do pokoju młodszego brata swojej dziewczyny, wtedy nastolatka (dziewczyna dzieli pokoj z siostrą). Mieszkają tak razem do końca studiów. Chłopak oczywisice dorabia i pomaga w domu.
Myślicie że coś takiego mogłoby zdarzyć się dzisiaj? Ja bardzo wątpię, a najbardziej już w to żeby któraś ematka wprowadziła do pokoju swojego nastoletniego syna w sumie obcego człowieka. W tej historii wspólne mieszkanie przebiegało zgodnie, para wiele lat później wzięła ślub, chłopak i brat przyjaźnią się do dzisiaj.