bywalec.hoteli
11.03.23, 12:12
Jak sądzicie? 50 pare metrów w bloku gierkowskim, super lokalizacja bo wszystko na miejscu i dobry dojazd do uczelni, okolica bardzo popularna wśród studentów i rodzin z dziećmi. W boomie kredytowym podczas pandemii zapewne w tydzień bym sprzedał. A dziś, kiedy ludzie w dużym stopniu nie maja kasy ani zdolności kredytowej?
Swojego mieszkania po przeprowadzce do domu ciagle nie wynająłem, od ponad pół roku stoi puste, brak mi do tego głowy, czasu i sił (trochę życie przeczolgalo nas w ostatnim czasie i tego czasu bardzo juz brakuje na codzień, za to potrzeba kasy). I po prostu brak umiejętności. Boje się nieuczciwych najemców, jak u tej parki podróżników co wynajęli babie mieszkanie i przestała płacić i nie chciała się wynieść ani ich wpuścić, w końcu co prawda jakoś ja wykurzyli, słyszałem o instrumentach zabezpieczających: najem okazjonalny zabezpieczony notarialne gdzie miejsce ewentualnej wyprowadzki jest zabezpieczone przez firmę która takie miejsca ma gdzies pod granica na wschodzie, wynajmowanie 90% mieszkania żeby zawsze moc wejść itp., choć nie wiem czy one rzeczywiście w 100% zabezpieczają. Co nieco zaś wiem juz o uzyskiwaniu odsetek z pieniędzy w banku i z obligacji, wiec również by był zysk potem jakbym sprzedał.
Z drugiej strony może lepiej przemoc się i wynająć jednak, mieć te 2000 na czysto dodatkowego dochodu a przez lata wartość mieszkania nadal bedzie wzrastać?
Ma ktos doświadczenia: cos takiego za 8-9 tysięcy za m2 sprzeda się bez problemu i szybko na dzisiejszym rynku? Widywałem ogłoszenia po 450k takie moeszkania.