Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;)

11.11.04, 15:01
Zasadniczo jest mi obojętne czy ludzie wierzą w bogów, siły sprawcze, Myszkę
Miki bądź Elvisa Presleja. Sama nie prowokowana w dyskusje na tematy
światopoglądowo-religijne raczej się nie wdaję, ten etap przeszłam gdzieś w
liceum, teraz wolę święty spokój.
Problem natomiast mam aktualny i dość delikatnej natury. O teściową chodzi...
Kobieta należy do jednego kościołów chrześcijańskich, radykalnego i z misją.
Świetnie wie, że jestem ateistką - deklarowałam i deklaruję to głośno i
wyraźnie. Ostatnio z racji tego, że jestem w końcówce ciąży, zaraz urodzę i
będzie wnuk rozmawiamy częściej tj. ona do mnie dzwoni. Przy okazji każdej
rozmowy mówi o Bogu, przywozi mi broszurki do czytania, zasypuje cytatami z
Biblii. Zaczyna się od neutralnego kontekstu, pada jakieś hasło
np. "rodzina", "dziecko" i teściowa zaczyna wywody. Do tego upiera się przy
przekonywaniu mnie, że Bóg stworzył świat i podaje stosowne cytaty.

Dotąd starałam się: przeczekać, kulturalnie zmienić temat, grzecznie odmawiać
dyskusji. G.... Nie działa. Wraca przy okazji KAŻDEJ rozmowy. Wczoraj z deka
trafił mnie szlag kiedy usłyszałam o hierarchii tj. o tym, że pan Bozia
napierw
stworzył mężczyznę, potem kobietę i żona powinna być podporządkowana mężowi.

Czujecie klimat?! Ja - po rozwodzie, drugie małżeństwo, trzydziestoletnia,
wykształcona baba, z lekką obsesją na punkcie stawiania na swoim - mam
spokojnie wysłuchiwać takich rzeczy i jeszcze być asertywna...
Mąż jest uodporniony i po prostu ignoruje a do mnie mówi "Powiedz jej sama,
że
NIE CHCESZ rozmawiać na takie tematy."
I co mam zrobić? Kobieta jest miła, stara się, nie chcę jej urazić ani być
niegrzeczna bo na to nie zasługuje. Jesteśmy z zupełnie innych bajek ale to
ani
moja ani jej wina. Przykro mi, że ma przeprany mózg i wewnętrzny przymus
kaznodziejstwa ale nie czuję się w obowiązku wysłuchiwania religijno-
dydaktycznych wywodów na każdym kroku.
Technika tzw. zdartej płyty nie działa.
Wobec kogoś innego byłabym raczej brutalna, tutaj nie chcę głównie ze względu
na męża, to jego mama i naprawdę poza tym, że jest cholernie męcząca niczego
nie mogę jej zarzucić.
I co mi poradzicie?


    • lucasa Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 15:14
      a bierzesz pod uwage, ze tesciowa nie ma "przepranego" mozgu, tylko po prostu
      wiara jest bardzo wazna w jej zyciu, i tym czyms waznym chce sie z Toba
      podzielic?...

      z tego co piszesz wyglada na to, ze tak dlugo bedziesz miala dobre stosunki i
      spokoj w rodzinie jak dlugo bedziesz cierpliwa i spokojna, i przyjmowala swoja
      tesciowa razem z jej wiara (tak jak by to byla jej wada - jezeli tak wolisz)...

      z wlasnego doswiadczenia Ci powiem, ze wolalabym wysluchiwac zachety do
      nawrocenia niz to co teraz slysze od mojej tesciowej
      pozdrawiam
      A
      • polly6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:19
        A ja bym chciała nawrócić swoją teściową ale się nie daje no! Na
        człowieczeństwo a potem na chrześcijaństwosmile
      • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:35
        Super. Dla mnie mój światopogląd też jest ważny ale nie czuję się w obowiązku
        dzielić nim na każdym kroku i "nawracać" na niewiarę ludzi religijnych.

        Wiara nie jest wadą. Wadą JEST namolne prezentowanie tejże przy każdej okazji i
        jak napisałam - nawracanie, przekonywanie, podsuwanie lektur, zwłaszcza jeśli
        dotąd wyraźnie informowałam, że nie jestem zainteresowana.
        Są setki tematów na które można rozmawiać, akurat ten kontrowersyjny spokojnie
        można odpuścić.
        • lucasa Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:43
          hej Triss, nie napisalam, ze wiara jest wada, ale w ten sposob prezentowania
          moze byc przyjeta jako cos co po prostu trzeba przyjac wraz z osoba,
          A

          • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:51
            No dobra ale co z tym zrobić? Ignorować? tak się nie da... Wdawać w dyskusje?
            Mowy nie ma bo do niczego nie doprowadzi, to nie jest poziom przekazu z którym
            można dyskutować.
            • jagienkaa Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 17:07
              oj coś mi się wydaje że cokolwiek Ci poradzimy to i tak Ci się nie spodoba!wink
              do upartego powtarzaj że dziękujesz za rady ale nie wierzysz w Boga i już.
              • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 17:13
                Jagienko w ten sposób nie da się rozmawiać po prostu. Ja jej nie przekonam (i
                nie mam takiego zamiaru), proszę tylko o jedno - o nieporuszanie tematyki
                religijnej w stosunku do mnie. Że nie wierzę w Boga i na pewno się to nie
                zmieni mówiłam wyraźnie jakieś 10-15 razy. Powinno dotrzeć.
                Mam wrażenie, że kiedy jestm uprzejma, słucham, nie przerywam to daję teściowej
                jakąś nadzieję, że może jej słowa odniosą skutek. A ja nie przerywam bo: - nie
                chcę chamowato wchodzić wpół słowa; - trudno przerwać słowotok mający formę
                kazania.
                Zresztą teściowa jest uodporniona na odmowy i brak zainteresowania (jak pisałam
                wg. jej kościoła wierni mają obowiązek głoszenia i to robią), prędzej mnie coś
                trafi niż ona się zniechęci.
                • cytrynka3 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 17:35
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jagienko w ten sposób nie da się rozmawiać po prostu. Ja jej nie przekonam (i
                  > nie mam takiego zamiaru), proszę tylko o jedno - o nieporuszanie tematyki
                  > religijnej w stosunku do mnie. Że nie wierzę w Boga i na pewno się to nie
                  > zmieni mówiłam wyraźnie jakieś 10-15 razy. Powinno dotrzeć.
                  > Mam wrażenie, że kiedy jestm uprzejma, słucham, nie przerywam to daję teściowej
                  >


                  O kurcze..............................
                  > jakąś nadzieję, że może jej słowa odniosą skutek. A ja nie przerywam bo: - nie
                  > chcę chamowato wchodzić wpół słowa; - trudno przerwać słowotok mający formę
                  > kazania.
                  > Zresztą teściowa jest uodporniona na odmowy i brak zainteresowania (jak pisałam
                  >
                  > wg. jej kościoła wierni mają obowiązek głoszenia i to robią), prędzej mnie coś
                  > trafi niż ona się zniechęci.
        • cytrynka3 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 17:31
          Hej Triss
          No to masz problem niestety. Problem dlatego, że ona jest przekonana, że czyni
          dobrze, a Ty jesteś taką zagubioną owieczką. Nie znam ratunku, skoro technika
          zdartej płyty nie działa. Możesz jedynie mniej lub bardziej mile przypominać
          jej, że jesteś ateistką i koniec i że sprawa wyboru wiary i światopoglądu to
          podstawowe prawo człowieka no i kwestia bardzo osobista. No kurka, musi się
          odczepić. Ignoruj kobietę, choć to trudne. Najwyżej się obrazi, będziesz miała
          spokój, a mąż to napewno zrozumie.
          Pozdrawiam
          Cytrynka
    • kuku-007 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 15:15
      Przykro mi, że ma przeprany mózg i wewnętrzny przymus
      > kaznodziejstwa ale nie czuję się w obowiązku wysłuchiwania religijno-
      > dydaktycznych wywodów na każdym kroku.

      Powiedz jej to, co tu napisałaś i będzie spokój.
      • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:32
        Umiesz czytać ze zrozumieniem? Komuś innemu bym walnęła wprost żeby dał mi
        spokój ale naprawdę nie chcę być w tym wypadku chamska czy niemiła.
        • kuku-007 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 20:54
          Umiesz czytać ze zrozumieniem? Komuś innemu bym walnęła wprost żeby dał mi
          > spokój ale naprawdę nie chcę być w tym wypadku chamska czy niemiła.


          Nie wyczuwasz ironii?
          Teściowa przeczyta, co o niej myślisz ("wyprany mózg")i odczepi się na wieki
          wieków. Ja na jej miejscu tak bym zrobiła. I guzik obchodziłoby mnie życie
          doczesne oraz wieczne tak miłej synowej.


          • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 21:30
            Znam sporo ludzi wierzących i mam z nimi sensowne, normalne kontakty min.
            dlatego, że nikt nikogo nie przekonuje.
            Jeśli ktoś ma przymus głoszenia mimo ewidentnego sprzeciwu "nawracanej" strony
            to IMO przeszedł pranie mózgu. To się nazywa fanatyzm...
            Jestem miła i chcę być nadal. I wolę żeby o moje życie pozadoczesne nikt się
            szczególnie nie troszczył, a w każdym razie nie podczas KAŻDEGO kontaktu czy
            rozmowy.
          • cvvana Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 16:30
            > Nie wyczuwasz ironii?

            Nie oczekuj za wiele od naszej przemadrzalej ale w gruncie rzeczy tepawej pani
            nauczycielki merigoldy.
    • mama_ewa25 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 16:22
      Triss współczuję. Domyślam się jak wnerwiające musi być to dla osoby o Twoim
      światopoglądzie. Szkoda ze nie działa ignorancja, u mnie zadziałało z babcią.
      • malwes Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 17:24
        Triss,
        Wydaje mi się, że jednak powiedzieć coś trzeba - wypowiedzenie własnego zdania
        to przecież nic "chamowatego" - to chyba gorsze tak siedzieć, słuchać i czuć,
        że zaraz trafi Cię szlag...

        Nie ma moim zdaniem innej rady jak powiedzieć teściowej, że rozumiesz, że wiara
        jest dla niej częścią życia i światopoglądem ale Ty swój masz już wyrobiony i
        zdania nie zmienisz. Powiedz też, że bardzo zależy Ci na dobrych stosunkach z
        nią ale w tej chwili ta kwestia leży w jej rękach - albo przestanie być namolna
        i zachowa swoje poglady dla siebie albo będziesz musiała ograniczyć kontakty z
        nią do minimum.
        Moim zdaniem tu nie ma nic nietaktownego w takim zachowaniu - mama męża mamą
        męża, wiara wiarą ale u podstaw kultury osobistej, także ludzi wierzących, jest
        szanowanie innych osób i ich poglądów. Nie odzywaniem się nic dobrego nie
        zdziałasz - to się w końcu przerodzi w uraz i w niechęć do osoby, którą lubisz
        a która ta oaoba będzie zachodzić w głowę co się stało....

        Rozmowa to jedyne wyjście - teraz jest kwestia dobrania odpowiednich słów ale
        Ty teściową znasz najlepiej i myślę, że nie będziesz miała z tym problemu.
        Pozdrawiam,
        Gosia
        • lucasa Re: mam pomysla :) 11.11.04, 17:50
          a moze zaloguj tesciowa na forum i sobie z dziewczynami pogada smile)))

          ups, choc przeciez niektore mamy maja ostre jezyczki, wiec moze sie okazac, ze
          sytuacja sie tylko pogorszy...

          a tak serio to wydaje mi sie, ze to co do tej pory robisz to jedyne wyjscie, a
          podoba mi sie, ze mimo tego, ze nie akceptujesz calego gadania, to i tak widac,
          ze lubisz tesciowa i chcesz miec z nia dobre uklady...
          A
          • pola777 Re: mam pomysla :) 11.11.04, 21:04
            ubierz sie w kwef na jej nastepna wizytke powinno jej to dac do myslenia
      • cvvana Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 16:32
        > światopoglądzie. Szkoda ze nie działa ignorancja, u mnie zadziałało z babcią.



        Ech nastepna madra sie znalazla. Wbrew pozorom ignorancja to nie to samo co
        ignorowanie. Zajrzyj czasem do slownika, bo troszke sie kompromitujesz.
    • umasumak Triss.... 11.11.04, 22:02
      Za każdym razem, kiedy teściowa wchodzi na temat wiaty i próbuje Cię nawracać,
      udawaj, że mdlejesz....pzdr

      Uma
      • triss_merigold6 Re: Triss.... 11.11.04, 22:17
        Na żywo to spoko bo mam niskie ciśnienie ale przez telefon?! DD.
        Najgorsze jest to, że ona działa z zaskoczenia: rozmowa, banalny temat, pada
        hasło/słowo otwierające jakąś klapkę w głowie i KLIK - zaczyna kaznodziejsko
        monolog, trwa to parę minut potem znowu KLIK i mówi normalnie. Może jestem
        prosto skonstuowana ale ja nie potrafię się tak przerzucać z dialogu na
        opcję "zero kontaktu".
        Jeśli gadamy przez telefon to ja w tym czasie np. czytam gazetę mówiąc "uhm"
        ale w wersji face to face jakoś nie potrafię ostentacyjnie zignorować mówiącej
        do mnie osoby. Qrde naprawdę nie chcę kwasów...
        • evee1 Re: Triss.... 12.11.04, 04:07
          triss_merigold6 napisała:
          > Na żywo to spoko bo mam niskie ciśnienie ale przez telefon?! DD.

          W polowie slowa (swojego!)przerwac i odlozyc sluchawke, potem nie odbierac
          telefonu, a przy najblizszej okazji wytlumaczyc sie, ze lini telefoniczna sie
          popsula smile)).
          Ale ja wiem, to jest dobre na jeden raz sad(.
          A na powaznie, to nie wiem. Sa tacy ludzie. moze jak zaczyna narwacac, to
          brutalnie zmien temat. Moze jak zrobisz tak pare razy, to ja wreszcie
          zniecheci. W gruncie rzeczy ona tez niegrzecznie sie zachowuje, bo meczy Cie
          tym o czym Ty nie chcesz sluchac.
    • joannaku Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 22:20
      Hmmm.... Czy przypadkiem o świadku Jehowy nie mówisz? Jak tak to .... będzie
      ciężko... współczuję
      • triss_merigold6 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 11.11.04, 22:33
        Widzę, że charakterystyczne zachowania są rzeczywiście charakterystyczne.
        Jak wspomniałam naprawdę nic mi do cudzej wiary. Szanuję, rozumiem potrzebę,
        nie dyskredytuję. Jako człowieka teściową lubię a w każdym razie nie mam jej
        nic do zarzucenia, cenię za to jak wychowała mojego męża i współczuję bo
        różowego życia to kobieta nie miała.
        Chce pomagać przy wnuku. Świetnie, będę jej wdzięczna. Tylko jakoś sobie nie
        wyobrażam spędzania w jej towarzystwie kilku godzin dziennie częściej niż raz-
        dwa razy na miesiąc właśnie dlatego, że ma ten przymus wracania do tematów
        religijnych.
        • mamamona Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 00:59
          jeżeli teściowa jest swiadkiem, to stoisz na przegranej pozycji.
          ona MUSI.
          i Ty tego nie zmienisz.
          pozdrawiam
          Mona
    • wieczna-gosia Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 03:15
      Ja chyba jednak bym postawila sprawe jasno.
      za chwile urodzi sie dziecko- jej wnuk. Powiedzialabym ze bardzo ja lubie i
      tararara ale MAM DOSC nawracania, poniewaz gdyz i bo i uwazam ze ona swoj
      obowiazek wobec mnie kaznodziejstwa wypelnila. I dodalabym, ze sory wodu, ale
      jesli chce wnuka regularnie widywac to musi sie powstrzymac.
      Osobiscie mam dwoch znajomych swiadkow, ktorzy na wyrazne oswiadczenie ze se
      nie zycze sie odczepiaja. I sie nie obrazaja wink ale i do tematu nie wracaja wink
      • malgosiek2 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 06:46
        Witam
        Rzadko się odzywam,ale wieczna-gosia wyjęła mi "z ust"to co chciałam
        napisac.Myślę tak jak ona.Pozdrawiam Małgosia
    • kalpa Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 04:34
      Triss, obawiam się, ze chyba nie masz innego wyjscia, tylko ją tolerować. Wiem,
      jak to wkurza, bo przerabiam ten temat o 11 lat. Tyle, że moja teściowa, złota
      ogólnie kobieta koniecznie chce nas odciągnąć od naszego kościoła i przeciągnąć
      do swojego. I KAŻda rozmowa schodzi na ten temat.
      Po tylu latach, po narodzinach dwóch synów i jej rozpaczy nad ich losem i
      potencjalnym odrzuceniu przez inne dzieci jestem trochę uodporniona, ale i tak
      w słabszych chwilach mam ochotę ją udusić, bo kiedy jest super miło, świetnie
      się nam ze sobą rodzinnie spędza czas, nagle jakby ją giez ukąsił zaczyna
      temat, ze byłoby tak cudownie, gdybyśmy byli katolikami, a my w sekcie. Dobry
      nastrój diabli biorą.
      My jej w żaden spsób nie nauczamy. To niestety ona zaczyna i konczy często
      łzami.
      Te typy tak mają.
      Pozdrawiam
      Kalpa
      • miedzymorze Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 16:30
        Jeśli mówienie, że nie chcesz już tego słuchać nie działa, to pozostaje chyba tylko łagodna tresura ...Teściowej włącza się kaznodzieja przez telefon - mówisz w pół słowa: "muszę kończyć" i odkładasz słuchawkę. Kaznodzieja włącza się w normalnej rozmowie - wstajesz i wychodzisz do drugiego pokoju poczytać książkę (ew. wkładasz słuchawki na uszy i włączasz ulubioną muzykę...). Dawać do zrozumienia, że jakiekolwiek kaznodziejstwo powoduje u Ciebie natychmiastowe wyłączenie się. Co prawda nie jest to jakieś bardzo uprzejme zachowanie, ale jakoś swój opór musisz zaznaczyć, jeśli do teściowej nie trafia przez uszy...

        pozdr,
        mi
        • neospasmina Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 18:15
          Triss,
          no ale teraz, jak już wrócisz z maluchem do domu, będziesz miała super wymówkę
          w różnych, w dodatku wiarygodnych odmianach - "przepraszam, muszę kończyć, bo
          mały: 1) płacze, 2) jest głodny 3) zrobił kupę, 4) obudził się 5) wszystko na
          raz itd.
          w wersji na żywo - jak radziła Uma - mdlej (anemia po porodzie);
          trzymam kciuki - za poród i za cierpliwość na resztę życia smile
          • grzalka Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 12.11.04, 22:07
            Mąż ma w rodzinie taką ciotke (wiem, że to nie to samo, co Teściowa) i rodzina
            nauczyła sie funkcji "wyłącz fonię" - po prostu jak ciotka nawraca, to oni sie
            wyłączają, myśląc o czymś innym i nie angażując sie w to co ona mówi.
            Jesli zawiedzie metoda Wiecznej, to chyba zostaje tylko to, bo pozostałe metody
            raczej ochłodzą stosunki.
            • wolf7777 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 13.11.04, 16:37
              Mam jeszcze jedną propozycję. Nie wiem czy pomoże. Ale skoro rozmowa nie pomaga
              to powiedz jej, że jej rozmawianie z Tobą nie bardzo działa i że może by się po
              prostu o Ciebie cicho modliła, bo tym więcej dobrego zrobi. Sama ciekawa jestem
              co ona na to powie.
              I ciesze się że rozumiesz że ona tak z dobrego serca, choć to może być
              upierdliwe, oczywiście. Powodzenia.
    • mib28 Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 13.11.04, 17:00
      hejka,
      mysle ze zachowujesz sie w stosunku do tesciowej troche nie fair. Sluchajac jej
      i nie przerywajac ona robi sobie nadzieje ze zastanawiasz sie nad tym co do
      ciebie mowi, a znalezienie sluchacza dla takich osob to polowa sukcesu.
      Jestes na tyle inteligentna ze chyba znajdziesz jakis sposob zeby otwarcie jej
      o tym powiedziec , ze nie zyczysz sobie, ze nie masz zamiaru zmieniach swojej
      wiary itd. i powiedz jej ze jak bedziesz miala potrzebe rozmowy o Bogu to ona
      bedzie pierwsza osoba do ktorej sie zglosisz ..itd itd.
      ciekawa jestem bardzo czy bedziesz chrzcila dziecko, ja nie chrzcilam i tak
      sobie rosnie moje dziecko bez bozego blogoslawienstwa..ale naszczescie nikt
      mnie nie probowal nawrocic bo ostro wyjawnilam moje poglady i dali mi wszyscy
      swiety spokuj.
      pozdrowka
      • lawia Re: Teściowa mnie nawraca. Nie śmiać się proszę;) 13.11.04, 18:27
        Myślę, że na nic się nie zda ignorowanie itp.
        Ja równiez mam nawracająca teściową( katoliczkę).I nadal ( 9 lat po ślubie) na
        tym punkcie sa spięcia niestety. Nie to że nie wierzę w Boga czy coś ale
        poprostu nie czuję potrzeby częstego chodzenia do koscioła a ona chodzi
        codziennie i jeszcze przekupuje moją starszą córkę żeby tez chodziła.
        Ostatnie takie wielkie spięcie było gdzies pół roku temu (byłam w 7 miesiącu
        ciąży) Była sobota wielkanocna poszlismy w odwiedziny do teściów i się zaczęło
        czy byłam u spowiedzi? Jak sie dowiedziała że nie to wybuchła cała awantura tak
        mi nabluzgała od grzeszników i takich innych ale najgorsze to było to że po co
        wychodziłam za jej syna jak sprowadzam go na złą drogęsad oczywiście popłakałam
        się wyszłam i trzasnęłam drzwiami i całe świeta były do du.....
        Teraz 2 tyg temu przyjechali do mnie goscie z dziewczynką w wieku mojej
        starszej córci no ale oczywiście był miesiąć różańcowy i w ten dzień chyba z 5
        razy dzwoniła żebym tylko nie zapomniała wysłać Wikusi na różaniec wkońcu
        zadzwoniła że czeka przed klatką i moja córcia z płaczem szła do kościoła bo
        nie mogła się pożegnać z kuzynką sad
        Jestem cierpliwa i wyrozumiała ale już czasem brak mi sił chyba nigdy nie
        znajdę sposobu żeby mnie nie nawracałasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja