Lambadziary, zalujecie?

29.03.23, 20:31
Ja troche tak. Ze nie przezyje tego stanu. Z drugiej strony ciesze sie, ze nie zaszlam z zadnym bylym, zwlaszcza ostatnim. A juz po pogodzeniu sie z tym stanem, nawet doceniam fakt, ze nie przenioslam zlych wzorcow na niewinne dziecko a pewnie tak by sie stalo. Jestem bezdzietna lambadziara, ktora musi tylko dbac o siebie. Ale czasami, jak fajnego bajtla napotkam, to cos zakluje na chwile. I dzis takiego w sklepie spotkalam. Groznie patrzyl przez chwile i zdecydowal, ze mam go wziac na rece. Mama nie protestowala, wiec poddalam sie zyczeniu malucha i pobujalam. Wkurzaja mnie natomiast stwierdzenia z otoczenia, w stylu: nie wiesz jeszcze, co przyniesie los. Kobiety teraz rodza do 50-tki. Rly? W zyciu bym sie juz nie zdecydowala, nie wyobrazam sobie mieszkania wspolnego z jakims kolejnym facetem (tak, terapeuta twierdzi, ze to nie czas) a rozmnazanie sie w polowie 40-tki to dla mnie juz czyste sf. 🙄 Ale tak, szczerze mowiac zaluje, ze tak sie zycie potoczylo i cos mnie ominelo. Wy?
    • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:42
      a w zyciu!

      od zawsze wiedzialam, ze rodzenie i 'manie' dzieci to nie moja bajka, instynktu brak kompletnie, egoistka wielka jestem, jako ze jestem jedynaczka (jedna z czworga rodzenstwa) to troche zalu bylo ze strony rodzicow, ze wnukow miec nie beda ale z czasem sie z tym pogodzili
      • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:50
        I dobrze! Ja juz tez tak nakierowalam sie na wlasna wygode, ze dla mnie na co dzien to temat abstrakcyjny. Ale zdarzaja sie jednak chwile, kiedy krotko pogdybam. 🙂
        • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:51
          nigdy nie gdybalam i nie gdybam
      • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:54
        Jedynaczka z czworga rodzeństwa? Co to znaczy 🤔
        • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:23
          trojka ( kolejne ciaze) zmarla po porodzie, najstarsza siostra miala wade serca i kazde bylo wczesniakiem (6-7miesiecy), ja 8miesieczna, mamuska przez cala ciaze lezala
          • kamin Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:26
            Straszne.
            • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:35
              dla rodzicow bardzo, tatko (po bardzo traumatycznych przejsciach w dziecinstwie) wychowywal sie w domu dziecka i rodzina wieksza niz 2+1 byla jego marzeniem, mamuska wychowywala sie w duzej rodzinie (6cioro rodzenstwa) i tez chciala miec wiecej niz jedynaczke

              miala jakas 'wade' ukladu rozrodzczego i dzisiaj by jej rodzenie raczej odradzano
              • ajr27 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:02
                Przypuszczam, że rodzice się nad Tobą nadmiernie trzęśli? Nie dziwne, po takich doświadczeniach.
                • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:05
                  o, tak
                  dobrze, ze dziadkow mialam bardziej zdroworozsadkowych, ale np nigdy nie bylam na koloniach/obozach
              • kamin Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:05
                Dzisiaj 7 miesięcznego wczesniaka pewnie by odratowano i miałby nawet sporą szansę na zdrowe życie. A inna sprawa, że niekiedy cuda lekarze robią z trudnymi ciążami - czytałam kiedyś o wszywaniu taśmy podtrzymującej szyjkę macicy. Dobrze, że chociaż mamie się fajną córkę udało wyleżeć.
                • angazetka Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:18
                  > niekiedy cuda lekarze robią z trudnymi ciążami - czytałam kiedyś o wszywaniu taśmy podtrzymującej szyjkę macicy

                  Moja koleżanka (urodziła dziewięć dni przede mną) tak donosiła ciążę. Donosiła, leżąc...
                • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:20
                  urodzila mnie w 8miesiacu tylko dlatego, ze kawy sie jej zachcialo a nikogo w domu nie bylo( babcia wyszla na chwile ) i sasiadki pietro wyzej tez nie (mamuska stukala w sufit 😋), na swiat sie posladkami pchalam 😎

                  taka przynajmniej byla historyjka rodzinna

                  dzisiaj to i pewnie cala trojka by przezyla a siostra by miala operacje przed urodzeniem, ale coz, takie a nie inne czasy byly
                  • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:52
                    Dobra, z rodzeństwem wyjaśniłaś, ale weź jeszcze z tą kawą wyjaśnij bo czytam trzeci raz i nie mogę ogarnąć związku z porodem.
                    • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:54
                      nie wolno jej bylo wstawac z lozka, wstala bo kawy chciala a nie mial jej kto zrobic w tej chwili, no i poszlo
                      • m_incubo Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:46
                        Pewnie i bez kawy by poszło. Do toalety chyba jednak w trakcie całej ciąży wstawała?
                • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:51
                  Nie tylko dzisiaj. Mi się udało przeżyć przed 45 laty. Urodzona w 7 miesiącu i ważąca 1700g. Ale to raczej nie zasługa medycyny tylko cud życia.
                  • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:54
                    rodzenstwo byloby starsze o ode mnie
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:41
                  Z moją siostrą podobnie- nie dość, że miała wadę serca, to jeszcze było za mało inkubatorów i wyjęto ją, by włożyć inne dziecko. Żyła miesiąc. Mama do dziś ma traumę. Dziś może by udało się uratować takiego wcześniaka.
                  • memphis90 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:45
                    Moja babcia urodziła dziecko z wadą serca, nie jakas ciężką. W 6mz w dosłownie 2 doby zabił je…. wirus RS. Dziś by dostało inhalacje przez 3 dni i już.
          • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:12
            Ojoj. Co za przeżycia uncertain
      • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:39
        Z macierzyństwem jest tak, że jak się nie obejrzysz, duda z tyłu: moim zdaniem nie da się na sucho stwierdzić, czy chce się mieć dzieci, czy nadajemy się na matkę, czy te dzieci będą źródłem radości i spełnienia - czy wręcz przeciwnie. Żeby to stwierdzić, trzeba, niestety, urodzić. Nie każda, która dzieci nie chciała będzie ostatecznie zadowolona, że ich nie ma. Gorzej: nie każda, która chciała dzieci i je urodziła będzie zadowolona z bycia matką. Duże ryzyko, bardzo trudne decyzje.
        • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:02
          akurat w moim osobistym przypadku dalo sie swietnie na sucho stwierdzic, ze dzieci miec nie chce, NIE i juz!

          noworodki i niemowleta mnie autentycznie obrzydzaly i nadal obrzydzaja, pyskatego nastolatka bym udusila it itd i prosze mi nie wmawiac 'jakbys urodzila to bys zrozumiala' nic bym nie zrozumiala, a jakbym jednak mimo wszystko z jakis powodow niezaleznych ode mnie zaszala w ciaze to pierwsza i jedyna mysl bylaby - aborcja

          za nic w swiecie nie zrobilalam eksperymentu i proby 'mania dziecka bo sie moze odmieni' na dwoch zywych czujacych organizmach

          eot
          • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:09
            I bardzo klarownie.
          • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:26
            A kto Ci wmawia, że byś zrozumiała, gdybyś urodziła? Że niby ja? MOIM ZDANIEM nie da się tego przewidzieć dopóki nie ma się dziecka, w dodatku w obie strony nie da się przewidzieć: może się okazać, że ta, która brzydziła się noworodków zupełnie nie brzydzi się własnego. Może się okazać, że ta, która "zaglądała do wszystkich wózków" jest rozczarowana macierzyństwem. Może, nie musi. Dlatego ta decyzja, podejmowana świadomie, jest zawsze bardzo trudna.
            • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:39
              posrednio tak, piszesz, ze nie da sie tego przewidziec dopoki sie nie urodzi, to ci odpowiadam:

              nigdy bym sie na dziecko nie zdecydowala, swiadomie czy nie
              • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:53
                Nie było to moją intencją smile Uważam po prostu, że nie da się tego przewidzieć, Ty uważasz inaczej - i tyle.
                • mysiulek08 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:57
                  dyskusje sie nam za chwile zrobi akademicka smile

                  uwazam jak wyzej WYLACZNIE w moim przypadku, za innych sie w tych kwestiach nie wypowiadam
                  • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:04
                    To, że ja mam na ten temat zdanie takie a nie inne nie znaczy, że kogokolwiek, kiedykolwiek namawiałabym: "no weź, urodzisz, to zobaczysz!".
                    • youngagain Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:05
                      Ja dopóki nie miałam dzieci ich też nie kumałam. Wydawały mi się głośne, niemądre i takie bez sensu🤪 Kosmici po prostu. I nie pasowały mi te dziumdziania, kupki i pieluchy do mojego wyobrażenia życia - przecież ja jestem wykształcona, inteligentna, mam rozwijająca się karierę i tak dalej...Ale jak urodziło się pierwsze to taka fala czystej miłości nieporównywalnej do niczego innego mnie walnęła że szok. A uwierz, miałam naprawde tak jak Ty. Więc zgadzam się, że na sucho nie da się ocenić.
    • arabelax Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:52
      Za to masz oceany czasu na te watki wszystkie 😄
      • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:53
        A e-matki na dogadywanie. 😅🙂
        • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:03
          Nigdy nie mów nigdy, kto wie jak się twoje życie jeszcze potoczy... Moja babcia urodziła się kiedy jej mama miała około 45 lat.
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:07
            Pierwsze dziecko?
            • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:08
              drugie
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:10
                No to chyba nie do końca przypadek autorki.
      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:05
        Akurat wiele ematek ma takie same oceany smile
        • arabelax Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:09
          To tez, mozna sie dobrze zorganizowac 🙂
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:11
            A wiesz, że miałam zamiar dopisać to zdanie, że wszystko jest kwestią organizacji? 😃
            • arabelax Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:57
              To wyprzedzilam 😃
    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:52
      39 lat. Nie żałuję. A jak pożałuję to trudno. Lepiej żałować, że się nie ma niż żałować, że się ma.
      • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:03
        To tez prawda. Tego bym sie najbardziej bala. U mnie tego typu mysli pojawily sie po 40-tce, kiedy plan rozmnozeniowy zamknal sie dla mnie na stale. Na co dzien nie uwiera, jest tez dobrze, jak jest.
      • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:10
        No ja jednak zawsze myślałam na odwrót. Bardziej jestem w stanie pogodzić się z tym, że czegoś doświadczyłam i tego żałuję niż, że nawet nie spróbowałam i nie wiem, czy mam czego żałować. A najbardziej w życiu mi żal straconych możliwości. Do tej pory tak mam, zupełnie niezależnie od kwestii dzieci.
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:13
          Tyle, że jak doświadczysz jedzenia ostryg i cię zemdli, to będą tylko twoje mdłości, ale jak urodzisz dziecko, którego właściwie nie chciałaś, ale stwierdziłaś, że spróbujesz, po czym będziesz żałować to nie tylko ty będziesz nieszczęśliwa, ale i dziecko.
        • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:15
          Pytanie czy dziecku tak łatwi się pogodzić z poczuciem, że matka żałuje, ze je urodziła.
        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:31
          Eeee, no jednak nie. Nie wydaje mi się, że ta zasada dotyczy powołania na świat istoty ludzkiej. Mamusia żałująca że dziecię się urodziło raczej nie służy dziecku IMHO.
          • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:57
            Ja nie mówię o odczuciach potencjalnego dziecka, tylko o moich własnych. Decyzja o urodzeniu dziecka nie jest czysto ekonomicznym rachunkiem strat i zysków albo etyczną kalkulacją. Nigdy nie miałam szczególnie wybujałego instynktu macierzyńskiego ani nie rozpływałam się na widok cudzych bąbelków. Zdecydowałam się na dziecko mimo, że nie czułam się w 100% gotowa przede wszystkim z uwagi na to, że zdałam sobie sprawę, że za ileś lat jestem w stanie udźwignąć żal, że się ma dzieci, ale nie że się nie ma, a jest za późno. To była też poniekąd chęć doświadczenia pewnych rytuałów przejścia w życiu kobiety - macierzyństwo jest jednym z nich. Absolutnie nie żałuję (jedyne, co żałuję, że nie udało mi się z trzecim dzieckiem). Mimo, że moje życie jako bezdzietnej byłoby teraz łatwiejsze.
            • ajr27 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:04
              Myślę dokładnie tak samo i mam identyczne doświadczenie swojego macierzyństwa.
              • shmu Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:45
                I ja.
            • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:07
              Ale ja też pisałam o moich odczuciach. Otóż w moim przypadku - zdecydowanie wolę ewentualny żal, że nie przeżyłam macierzyństwa niż żal, że je przeżywam połączony z albo wyrzutami sumienia, że właśnie pieprzę dziecku życie albo z jakimś stawaniem na głowie i machaniem uszami, żeby dziecko tego mojego żalu nie odczuło. Nie chciałoby mi się tak wysilać.
              • ajr27 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:38
                Ale przecież nie wiesz, jak wygląda ten drugi żal, więc nie masz porównania.
                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:42
                  ajr27 napisała:

                  > Ale przecież nie wiesz, jak wygląda ten drugi żal, więc nie masz porównania.


                  Przecież nie wiem jak wygląda też ten pierwszy, bo go nie odczuwam. Mogę zatem porównywać tylko hipotetycznie bez odczuwania któregokolwiek z nich, że wolę ryzyko, że pożałuję że nie mam niż ryzyko, że pożałuję że mam
                  • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:16
                    Problem z tym, że wszystko jest hipotetyczne i wszystko jest możliwe, dopóki nie jest za późno... Ale oczywiście nikogo do niczego nie zamierzam przekonywać, bo nie jest to coś co podlega jakiejkolwiek dyskusji, można się co najwyżej dzielić własnymi odczuciami.
                    • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:25
                      Problem z tym, że wszystko jest hipotetyczne i wszystko jest możliwe, dopóki nie jest za późno...
                      No ale to działa w obu przypadkach. Tylko że w jednym zostajesz z żalem i tyle, a w drugim masz nowego człowieka no i już czasu nie cofniesz, jak żałujesz że go powołałaś do życia to masz przed sobą minimum kilkanaście lat męki i starań żeby dziecko tego nie odczuło.
                      • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:31
                        35wcieniu napisał(a):

                        > jak żałujesz że
                        > go powołałaś do życia to masz przed sobą minimum kilkanaście lat męki i starań
                        > żeby dziecko tego nie odczuło.


                        To.
                    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:29
                      taje napisała:

                      > Problem z tym, że wszystko jest hipotetyczne i wszystko jest możliwe, dopóki ni
                      > e jest za późno...


                      Ja jestem kompletnie niezdolna do odczuwania obaw "co to będzie jak będzie za późno."
                      • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:37
                        Tego Ci faktycznie zazdroszczę - mam dokładnie na odwrót. Świat jest dla mnie pasmem straconych możliwości wink.
                      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:11
                        Plus u mnie jeszcze dochodzi świadomość tego, co prawdopodobnie mi się spodoba, a co nie. Jeśli nie znoszę karuzel i nawet na najmniejszej mnie mdli, to nie będę żałować, że nie zaliczyłam całego dnia w Energylandii. Jak nie lubię głośnych imprez, to nie będę żałować, że nie spędzałam wakacji na Ibizie z każdą nocą w klubie. Tak samo, jak lubię ciszę, przestrzeń, niezależność i czas dla siebie, to nie będę żałować, że nie mam dziecka, z którym tego wszystkiego bym nie miała.
                        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:39
                          Ciszę przestrzeń niezależność i czas dla siebie można mieć i z dzieckiem.
                          Jedno nie wyklucza drugiego.
                          • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:40
                            Dziecko to rozwój. Nie tylko dziecka rozwój. Rodzica też.
                          • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:04
                            igge napisał:

                            > Ciszę przestrzeń niezależność i czas dla siebie można mieć i z dzieckiem.

                            To zalezy co sie przez to rozumie. Ja uwazam ze nie mozna bo to jest limitowane i niekoniecznie dostepne wtedy kiedy sie tego potrzebuje.
            • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:13
              O, ładnie napisane z tym przejściem. Tez chciałam tego doświadczyć. Ogólnie to mogę się tylko podpisać smile
            • loganberry Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:45
              Podpiszę się pod Taje, też tak mam. Jestem typem analizującym wszystko i wiem, że jako bezdzietną męczyły by mnie myśli, że może się czegoś ważnego pozbawiłam w życiu, jakiejś szansy na rozwój, transformującego doświadczenia, rytuału przejścia, że może miało być coś więcej niż to że jest mi dobrze i wygodnie. Moje męczące analizy potrafią sięgać daleko, więc czułabym się dziwnie z myślą, że całkiem fajna linia genetyczna kończy się na mnie, bo mi się nie chciało, że moi rodzice nie będą dziadkami (byłam ich jedyną szansą na to).
              Ten wpis absolutnie nie jest namawianiem do przyjęcia takiego podejścia, co więcej, podejrzewam że zdecydowanie lepiej się żyje po prostu ciesząc się życiem bez tych wszystkich rozkmin, ale ja działałam z tym co mam wink Zdecydowałam się, absolutnie nie żałuję.
            • maeve_binchy Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:04
              Mam identycznie jak Taje
              • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:13
                Co Wy z tym przejściem? Jak u jakiegoś dzikiego plemienia przejście do starszyzny tongue_out
                • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:13
                  Trzeba to przeżyć zeby zrozumieć :p ale tak dla mnie poród to jednak przełomowy moment
                  • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:09
                    Te, które miały cesarkę nie zaliczyły magicznego przejścia? Czyli g*wno mają z tego całego posiadania dziecka?!
                    • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:31
                      Chwila chwila, cesarka to też przecież poród.
                      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:45
                        Cesarka to operacja.
                        • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:47
                          Dzięki której dziecko się rodzi.
                    • loganberry Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:00
                      Nie sądzę, żeby przy cesarce coś się zmieniało - tu naprawdę nie chodzi o otwór 🙈
                      Przejście, czyli przekazanie pałeczki w odwiecznej sztafecie, przebiegunowanie, zmiana układu sił. Do tej pory ja byłam na końcu tej linii, na pozycji dziecka, teraz jest tam moje dziecko a ja mam nową rolę i odpowiedzialność. To tak na szybko, ja nie umiem ładnie tego opisać.
                      • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:03
                        Właśnie, że całkiem ładnie smile
                      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:49
                        loganberry napisał(a):

                        > Nie sądzę, żeby przy cesarce coś się zmieniało - tu naprawdę nie chodzi o otwór
                        > 🙈

                        Otworu to już potem się nie ma. Jest wielka otchłań wink
                        • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:18
                          W sensie ze tak Ci się stało? Kurczę to nie jest normalne, polecam iść do fizjoterapeuty urogin
                          • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:26
                            Całkiem normalne. Nie udawajmy, że po porodzie siłami natury, nic się nie zmienia.
                            • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:32
                              Nie każdy poród siłami natury masakruje
                              • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:36
                                Nie chodzi o masakrę.
                                Jeśli przetacza się przez pochwę, powiedzmy plus/minus 3 kg, to o tzw otworze można później sobie tylko pomarzyć smile
                                • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:00
                                  1. piszesz o otworze z perspektywy penetracji niezadowolonym penisem - jeśli jesteś kobieta to jest to dość przykre spojrzenie na własne ciało
                                  2. Gdyby punkt 1 miał sens , to kobiety by nie miały kolejnych dzieci bo nie byłoby chętnych do zaplodnienia
                                  3. Istnieje profesja fizjouro
                                  4. Nie każdy poród SN masakruje ciało, a ciało po jakimś czasie samo się masakruje, w wieku 60 lat będziesz mieć problemu z kolanami czy barkiem bez względu na przebyty poród x lat temu


                                  anbete napisała:

                                  > Nie chodzi o masakrę.
                                  > Jeśli przetacza się przez pochwę, powiedzmy plus/minus 3 kg, to o tzw otworze m
                                  > ożna później sobie tylko pomarzyć smile
                                  • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:16
                                    obrus_w_paski napisała:

                                    > 1. piszesz o otworze z perspektywy penetracji niezadowolonym penisem - jeśli je
                                    > steś kobieta to jest to dość przykre spojrzenie na własne ciało

                                    Jak to jest ze strony mężczyzny - tego nie wiem. Jako kobieta muszę przyznać, że zdecydowanie czuję różnicę
                                    i seks dla MNIE, po porodzie, nie jest już satysfakcjonujący.
                                    A urodziłam tylko jedno dziecko.

                                    2. Ta zmiana ( z otworu na otchłań) jest tak naturalna, że większość przymyka na to oko i nie robi dramy.
                                    A kolejne dzieci, tak po prostu, ludzie chcą mieć.
                                    • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:18
                                      No to biegiem do fizjo
                                      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:19
                                        obrus_w_paski napisała:

                                        > No to biegiem do fizjo

                                        Teraz to już nie ma sensu. A co się mąż nasłuchał - tego nikt nie wie smile
                                        • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:43
                                          Wiesz co, mam różne koleżanki i nie słyszałam tego typu narzekań (a gadamy o wszystkim). Może udaj się do fizjoterapeuty czy coś...teraz są różne możliwości w medycynie.
                                  • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 12:04
                                    obrus_w_paski napisała:

                                    > 4. Nie każdy poród SN masakruje ciało, a ciało po jakimś czasie samo się masakr
                                    > uje, w wieku 60 lat będziesz mieć problemu z kolanami czy barkiem bez względu n
                                    > a przebyty poród x lat temu

                                    Jeszcze dopiszę, że ja nie piszę o masakrze porodowej. Piszę o zwykłym porodzie siłami natury, z małym nacięciem i szyciem.
                                    I tak: zwykły poród zmienia pochwę, zmienia wszystko.
                                    I co mi z tego, że na starość i tak wszystko mi zwiędnie? To żadne pocieszenie.
                                    Nikt mi tych lat, straconych lat seksu ( po porodzie naturalnym) nie zwróci. Czuję się zwyczajnie "zepsuta porodem".
                                    Po cięciu cesarskim tego nie ma.
                                    • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 12:06
                                      I nie piszcie głupot, że nic się nie zmienia bo to śmieszy smile
                                      • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 13:34
                                        To idź do lekarza, teraz wiele można naprawić.
                                        • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:04
                                          starczy_tego napisał(a):

                                          > To idź do lekarza, teraz wiele można naprawić.

                                          Lekarz mi mówi, że nie ma czego naprawiać i to wszystko jest normą, te rozciągnięte mięśnie to norma. Może to ja się czepiam i szukam problemu? A inne nawet na to nie zwróciłyby uwagi smile
                                          Różnica jest bo ma być. Naturalne.
                                      • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:45
                                        Kurczę, serio mimo 4.5 kg pierworodnego jak już się wygoiłam to zmian niekorzystnych w tzw pożyciu małżeńskim nie było. Jakie " stracone lata seksu" ???!??????
                                        • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:46
                                          Przeciez on/ona was podpuszcza.
                                          • bananananas Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:09
                                            fornitta999 napisała:

                                            > Przeciez on/ona was podpuszcza.

                                            Niekoniecznie. Mięśnie ściany pochwy rozciągają się podczas porodu i nie całkiem wracają do poprzedniego kształtu. Niektóre kobiety mogą mieć tu zmiany wyraźnie większe niż przeciętne i to pewnie ten przypadek
                                            Są to mięśnie gładkie, czyli niepodatne na ćwiczenie (nie można świadomie ich napinać/rozluźniać). Ale za to można zrobić łatwy zabieg, na NFZ, więc gdyby to miał być powód unikania macierzyństwa to bezsensowny.
                                            • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:08
                                              Ostatni raz napiszę n/t porodu. Nie nikogo nie podpuszczam. Nie wiem jak u innych. Mnie nie chodzi o mięśnie pochwy - bardziej o samo wejście do pochwy, tak ten otwór (dosłownie: otwór) po przetoczeniu się paru kilo nie wróci do stanu dawnego...no sorry nie wyćwiczysz tych mięśni za cholerę, bo jak?? Pozostaje zabieg a na to się nie piszę z wielu względów.
                                              I tak, jest zdecydowana różnica na minus.
                                              • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:09
                                                Ps waga mojego dziecka to 3, 800 kg
                                              • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:11
                                                Nie kazda kobieta ma z tym problem, serio. Ty twierdzisz ze to norma ale norma nie jest. Natomiast skoro masz problem a zabiegu nie chcesz to twoja decyzja do ktorej masz prawo.
                                                • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:22
                                                  ritual2019 napisał(a):

                                                  > Nie kazda kobieta ma z tym problem, serio. Ty twierdzisz ze to norma ale norma
                                                  > nie jest.

                                                  Nie ma problemu bo go nie zauważa/bo to teraz nie najistotniejsze w życiu/akceptuje to - a nie dlatego, że problemu NIE MA.
                                                  Owszem, jest. Samo wejście do pochwy, te miesnie okalające, no ludzie, tego się przecież nie naprawi ćwiczeniami ! Może te wewnątrz pochwy wracają_prawie_do stanu wcześniejszego ale nie te okalające, sorry. Koniec tematu.
                                                  • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:36
                                                    To juz napisalas. Skoro nie masz problemu to w jakim celu o tym piszesz w setnym poscie.
                                                  • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:50
                                                    Chyba jak ktoś nie odczuwa dyskomfortu to znaczy że problemu nie ma, prawda?
                                                  • bananananas Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:53
                                                    anbete napisała:

                                                    Samo wejście do pochwy, te miesnie okalające, no ludzie, tego się
                                                    > przecież nie naprawi ćwiczeniami ! Może te wewnątrz pochwy wracają_prawie_do s
                                                    > tanu wcześniejszego ale nie te okalające, sorry.

                                                    No dokładnie odwrotnie. Na wejściu są mięśnie krocza a dodatkowo mięśnie dna macicy też pośrednio oddziałują na wejście.
                                                    Naucz się ćwiczeń zamiast nadal żyć z kiepskim seksem.
                                              • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 07:53
                                                anbete napisała:

                                                > Ostatni raz napiszę n/t porodu. Nie nikogo nie podpuszczam. Nie wiem jak u inny
                                                > ch. Mnie nie chodzi o mięśnie pochwy - bardziej o samo wejście do pochwy, tak t
                                                > en otwór (dosłownie: otwór) po przetoczeniu się paru kilo nie wróci do stanu da
                                                > wnego...no sorry nie wyćwiczysz tych mięśni za cholerę, bo jak?? Pozostaje zabi
                                                > eg a na to się nie piszę z wielu względów.
                                                > I tak, jest zdecydowana różnica na minus.

                                                Nie rozumiem w czym problem. Co to za znaczenie dla ciebie, jakiej wielkości masz wejście do pochwy, skoro takie samo będzie mialo większość kobiet, które rodziły. W zdecydowanej większości nie wpływa to na pożycie. Problemy po porodzie z pochwą ma naprawdę niewielki odsetek kobiet. I dlaczego zakładasz, że akurat ty będziesz miała takiego pecha i potrzebny ci będzie zabieg.
                                                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 13:45
                                                  Przecież ona napisała, ze to jest jej problem po dzieciach i u niej wpływa na pożycie, a nie że z tego powodu nie ma dzieci.
                                                  • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 10:08
                                                    marta.graca napisała:

                                                    > Przecież ona napisała, ze to jest jej problem po dzieciach

                                                    Drugiego dziecka nie mam, bo po prostu nie chciałam. A nie dlatego, że tam wielka otchłań smile
                                                • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 10:06
                                                  saszanasza napisała:

                                                  > W zdecydowanej większości nie wpływa to na pożycie. Problemy po porodzie
                                                  > z pochwą ma naprawdę niewielki odsetek kobiet. I dlaczego zakładasz, że akurat
                                                  > ty będziesz miała takiego pecha i potrzebny ci będzie zabieg.

                                                  Od mojego porodu minęło ponad 13 lat.
                                                  I tak, na samym początku ćwiczyłam mięśnie Kegla ale na nic to się zdało.
                                                  Sam wygląd ( bo na zewnątrz, wejście do pochwy, wygląda inaczej u tych, które rodziły siłami natury) nie przeszkadza mi i nigdy nie przeszkadzał.
                                                  Chodzi o jakąkolwiek przyjemność z seksu...i tak, przez te 13 lat to był beznadziejny seks - i lepszego już nie będzie.
                                                  Tych lat "straconych" nikt mi nie zwróci, prawda?
                                                  Ale jak to się mówi: "najważniejsze, że dziecko zdrowe" smile
                                                  Żałuję, że nie wykupiłam cesarki.
                                                  Teraz to już nie ważne, pogodziłam się z moim " poporodowym zepsuciem" ale te 13 lat temu popłakałam się po pierwszym seksie.
                                                  Rozmawiałam wtedy z ginekologiem
                                                  ale każdy ginekolog był dobrej myśli, że należy ćwiczyć.
                                                  No sorry ale te ćwiczenia to g*wno pomogły a na zabiegi mnie nie stać.
                                    • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 13:51
                                      Nie "poród zmienia" tylko "Twój poród zmienił". Urodziłam naturalnie troje dzieci i nie czuję się zepsuta ani nie straciłam seksu
                                      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:06
                                        gr.ruuu napisała:

                                        > Nie "poród zmienia" tylko "Twój poród zmienił". Urodziłam naturalnie troje dzie
                                        > ci i nie czuję się zepsuta ani nie straciłam seksu

                                        Ja tutaj piszę o jakości seksu a nie o utracie seksu. Zapomniałam, że na tym forum wszystkie ciaśniejsze od dziewic, nawet po wielokrotnych porodach wink
                                • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:42
                                  Mnie pan chirurg bardzo ładnie pozszywał po porodzie i w znieczuleniu ogólnym.
                                  • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:43
                                    W sensie po NATURALNYM porodzie.

                                    Po drugim porodzie, który był cesarką też zaszyli of coursewink
                  • black.emma Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:30
                    Przeżyłam i nie rozumiem.
            • samanta1010 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:27
              ja znam matki, które żałują, oczywiście to temat tabu
            • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:36
              Moje życie jako bezdzietnej to byłoby krańcowo inne życie.
              Łatwiejsze też. Ale przede wszystkim inne.
              Macierzyństwo to radość i szczęście ale i przeczołgało solidnie.
              Podporządkowało setki spraw w naszym życiu.
              Mam bezdzietną szwagierkę ciut starszą ode mnie. Jej życie to dobra i wygodna praca i liczne podróże. Chyba nie wybierała świadomie bezdzietności tylko tak wyszło. Jest atrakcyjną zadbaną kobietą od zawsze ale akurat nie trafiła na sensownego partnera, a z kimś te dzieci/ dziecko trza mieć. Teraz to po ptakach.
              Moje dzieci dorosłe też nie palą się do posiadania dzieci w przyszłości. Możliwe, że nigdy nie zostanę babcią.
        • hanusinamama Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:21
          NO ale co innego załować, ze się wybrało taki a nie inny zawód...a żałować, ze sie ma dziecko.
        • marion.marion Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:15
          Ja odczuwam podobnie.
      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:16
        daniela34 napisała:

        > Lepiej żałować, że się nie ma niż
        > żałować, że się ma.

        W pełni się zgadzam.
        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:21
          Przy czym dodan, że ja jakoś nie boję się specjalnie nadejścia tego żalu. Ja jestem mało żałująca i mało zdolna do martwienia się przyszłością.
      • bergamotka77 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:36
        Ty pewnie Daiela byłabyś fajną mamą. Trochę szkoda....
        • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:44
          big_grin big_grin
          "Piękna macica, zdrowe jajniki, aż szkoda że znowu przychodzi pani po pigułki" big_grin
          • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:46
            U Danieli to przede wszystkim piękny umysł smile
            • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:47
              Tylko że ja nie o tym xD
              • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:48
                Wiem, ale nie mogłam się powstrzymać smile
                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:10
                  Awwww...
                  • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:13
                    Teraz ja się nie powstrzymam:

                    Przystojny Model do Danieli: Powinniśmy mieć razem dziecko. Będzie miało urodę po mnie a umysł po tobie.
                    Daniela do Modela: A co jak będzie odwrotnie?
                    • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:41
                      Bernard Shaw and Isadora Duncan!
                      • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:45
                        Z zachowaniem właściwych proporcji 😉
                        • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:37
                          Jak już o hipotetycznych sytuacjach mowa, to i nieistniejące niemowlę muszę tu wrzucić!

                          Tylko rób tak żeby nie było dziecka

                          tylko rób tak żeby nie było dziecka

                          To nie istniejące niemowlę

                          jest oczkiem w głowie naszej miłości

                          kupujemy mu wyprawki w aptekach

                          i w sklepikach z tytoniem

                          tudzież pocztówkami z perspektywą na góry i jeziora

                          w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało

                          ale mimo to

                          ...aaa

                          płacze nam ciągle i histeryzuje

                          wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę

                          o precyzyjnych szczypcach

                          których dotknięcie nic nie boli

                          i nie zostawia śladu

                          wtedy się uspokaja

                          nie na długo

                          niestety.


                          • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:39
                            Bursa Andrzej
                            • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:43
                              Zgadza się. Uwielbiam. Choć ten o kadłubkach tez niezły.
            • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:37
              U Danieli to przede wszystkim zdolność do rozpieszczania pysznosciami. Oj dzisciak i ona mialby radoche
              • niemcyy Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:49
                Chyba ze trafilby sie niejadek.
        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:50
          Chyba jednak nie 😉 w każdym razie wolę nie testować na żywym organizmie
          • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:32
            I musiałabyś zamienić ciasteczka na przepyszne jagielnikismile
            • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:47
              A ja nie lubię kaszy jaglanej!
              • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:10
                To byś przecież polubiła. Podobnie jak to swoje dziecko!
                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:32
                  A jak nie? Kasza cierpieć nie będzie jak jej nie polubie. Gorzej z dzieckiem!
      • yoko765 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 05:14
        Tu się z Toba zgadzam. Dziecko to nie zabawka. I cieszę się i popieram, że jesteś wo pełni świadoma...
      • zla.m Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:03
        daniela34 napisała:

        > 39 lat. Nie żałuję. A jak pożałuję to trudno. Lepiej żałować, że się nie ma niż
        > żałować, że się ma.

        Zgadzam się w 100%. Dzieci mam, ale uważam, że to jest naprawdę zabawa bardzo wysokiego ryzyka i jak ktoś podejrzewa, że mógłby żałować, to odpowiedzialne jest odpuścić sobie. Rytuały przejścia i przygody/wyzwania, które trzeba przeżyć naprawdę lepiej praktykować inaczej niż eksperymentować na drugim człowieku. Zwłaszcza małym, bezbronnym i zależnym od nas.
        • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:38
          100% zgody. Po urodzeniu to już po ptakach i żałowanie decyzji o macierzyństwie współdzieli się z dzieckiem. Nawet nieświadomie można dać to odczuć, ja nie piszę o skrajnych przypadkach przemocy i zaniedbywania, ale nawet takich subtelnych jak izolowanie się od dziecka (pod pretekstem natłoku pracy), niechęć do wspólnych aktywności i zwalanie tego na ojca, dziadków.
        • black.emma Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:33
          Podpisuję się i aż mi słabo jak czytam te bzdury wyżej.
    • jammer1974 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 20:59
      Ja zaluje ze nie mam drugiego dziecka. Jeszcze mi czegos brakuje.
      • kamin Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:30
        Ja żałuję braku trzeciego. Czasu zabraklo, a mając dwoje swoich genetycznych bałam się zdecydować na dawczynię komórki jajowej.
        Może chociaż wnuki będę mieć wcześnie smile
    • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:07
      W ogóle. 38 lat i ani mi to w głowie. Wystarczy choćby krótkie spotkanie z jakimś dzieckiem, a od razu rosną we mnie pokłady wdzięczności, że to nie moje.
      • magda.z.bagien Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:34
        43 lata i mam tak samo. Nigdy specjalnie nie lubiłam dzieci, nawet jak sama byłam dzieckiem. Pewnie do mojego podejścia przyczyniło się robienie ze mnie darmowej niani dla rodzeństwa i młodszych kuzynów. Od zawsze wiedziałam, że nie będę mieć dzieci.
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:42
          Ja też bawiłam młodsze rodzeństwo 👊
          • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:59
            Ja nie bawiłam rodzeństwa, bo go nie mam, a i tak nie znoszę dzieci i wszystkiego, co z nimi związane.
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:26
              Ja nawet bym nie powiedziała, że nie znoszę. Raczej są mi obojętne, chyba że któreś wyjątkowo zakłóca mój spokój, ale to się rzadko zdarza, bo po prostu ich unikam.
              • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:30
                Niestety, czasem się nie da uniknąć. Zwłaszcza jak się podróżuje komunikacją publiczną.
        • escott Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:25
          Własne dzieci na pewno jest nieskończenie łatwiej kochać i lubić, ale, no nie wiem, jak nienawidziłam wszelkich zabaw z dziećmi przed urodzeniem własnej córki, tak nadal nienawidzę. Szczęście polega na tym, że własne dziecko z czasem potrzebuje coraz mniej aktywności nie do zniesienia w rodzaju ganianie się z dwulatkiem albo zabawa figurkami z czterolatką <dreszcze, dreszcze, dreszcze> a coraz bardziej jest po prostu kochanym człowiekiem z rodziny, z którym można iść na lody z przyjemnością. Cudze, zwłaszcza te w komunikacji miejskiej, zawsze są małe, głośne i upierdliwe big_grin
          • majenkirr Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:47
            escott napisała:
            jak nienawidziłam wszelkich zabaw z dziećmi przed urodzeniem własnej córki, tak nadal nienawidzę
            .


            Dlatego urodziłam drugie, żeby zabawialo to pierwsze 🙃
      • ajr27 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:39
        Jest brzydkie powiedzenie: dzieci są jak bąki, można znieść tylko swoje.
      • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:05
        Ja mam tak samo, a jestem zadowolona matka.
        Nie ma co opierać się na uczuciach do cudzych dzieci, bo to zupełnie coś innego.
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:31
          Tyle razy już to czytałam, że budzi we mnie to tylko usmiech. Wybacz, nie mam ochoty sprawdzać, czy wrzaski własnego dziecka, nieprzespane noce, użeranie się ze szkołą, choroby czy różnego typu bunty będą dla mnie akceptowalne, czy nie. Zresztą to nie jest jedyną przyczyną braku dzieci.
          • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:50
            Ależ nikt nie oczekuje ze będziesz cokolwiek sprawdzać, osobiście mam absolutnie gdzieś plany rozrodcze innych osób. Stwierdzam fakt. Urodziłam pierwsze dziecko w wieku 36 lat, miałam wiec czas na świadome życie bezdzietnej lambadziary i cudze dzieci VS swoje to zupełnie inna para kaloszy. To tak jak wycieczka na Kanary to nie to samo co przeprowadzka na stałe. Jest to fakt, a nie próba przekonania kogokolwiek do macierzyństwa.
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:53
              Ale ja nigdzie nie napisałam, że to to samo. Po prostu nie chce sprawdzać, jak miłe dla moich uszu mogą być nocne płacze dziecka w moim mieszkaniu i czy mają tyle samo decybeli, co tego obcego w sklepie.
      • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:00
        Ale to jest cos zupelnie innego. Znam dziesiatki kobiet ktore nie lubia cudzych dzieci a kochaja wlasne a takze nigdy nie chcialy dzieci a jak urodzily z wpadki to juz bardzo sa zadowolone ze tak im los dal.
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:24
          Argument w stylu: Inne były zadowolone, to ty też będziesz zadowolona. A jak nie będę, to co? Przyjmiesz moje dziecko na wychowanie, czy będę je mogła oddać do okna życia?
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:28
            A gdzie ty widzisz przekonywanie Cie do posiadania dzieci? Ja napisalam moja obserwacje.
            Nie poznalam zalujacej a posiadajacej dzieci.

            Absolutnie nie namawiam nikogo do posiadania dzieci bo uwazam ze matka natura juz sama reguluje czyje geny maja przetrwac a czyje nie i przejawia sie to wlasnie w instynkcie do posiadania dzieci. Spokojnie Indie i Chiny wrecz w nadmiarze nadrabiaja za wymierająca Europe wiec ja sie nie martwie.
          • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:32
            Akurat tu princess ma racje i nikt nikogo tutaj nie namawia ale to jest po prostu instynkt. Mozna nie lubic innych dzieci ale swoje traktuje sie jednak inaczej.
            • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:18
              Nie zawsze, nie zawsze. Nie odwołując się do patologicznych sytuacji przestępczych, które jednak zaprzeczają waszej tezie, podam przykład mojej koleżanki, która nigdy nie lubiła cudzych dzieci i nie polubiła też swoich. Ogólnie to dramat, bo dzieci mają matkę, która od nich ucieka, a matka ma wieczne poczucie winy, że nie jest ani dobrą ani kochającą matką.
              • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:36
                Alina...zaburzonych psychicznie jest troche na świecie. Dlaczego uwazam ze opisywana przez Ciebie kolezanka jest zaburzona a nie, ze dokonała zlego wyboru? A dlatego ze mówisz o więcej niz jednym dziecku. Trzeba byc zaburzonym by nie lubiac dzieci secyydowac sie nis na jedno, a na dwoje.
                • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:13
                  Co gorsze, ona myślała, że z dwójką będzie łatwiej, bo jedna zajmie się drugą. A tu figa z makiem, bo różnica jest chyba zbyt duża. Starsza córka jest o 5 lat starsza od młodszej. I nigdy jakoś nie pałały miłością do siebie. Raczej wrzaski i kłótnie były na porządku dziennym.
            • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:33
              Nie wszystkie dzieci są traktowane dobrze.
              • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:38
                A co to ma so rzeczy? Nie wszystkie dzieci sa traktowane dobrze nawet przez kochające je matki.
          • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:57
            Ja ale tylko na podstawie dobrej znajomości swojego dziecka WIEM, że byłoby zadowolone zostając rodzicem. Zadowolone to złe słowo. Szczęśliwe.

            Ale żadne z moich dzieci raczej nie chce się rozmnażać i koniec tematu. Ich sprawa.
            Ich życie.
            Chciałabym mieć wnuka kiedyś ale zadowolę się byciem psią i kocią " babcią".
            Nikt nie ma prawa namawiać do tego typu decyzji drugiego człowieka.
            ( Aczkolwiek sama kiedyś mocno namawiałam partnera na trzecie dziecko, którego ostatecznie nie mam. Wygrał jego sprzeciw).
      • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:52
        mąż tez tak zdecydowanie nie chce?
        bo ja zauważyłam, ze dzisiaj to kobiety nie chcą mieć dzieci, a faceci.. się tak koło 40-tki orientują, że coś ważnego ich w życiu omija, no i wtedy kobieta albo musi wejść na pokład, albo jest poważny kryzys w związku.
        • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:45
          Czytam to już na forum kolejny raz i łapie mnie zdziwienie. Raczej mój tok rozumowania jest inny i sądzę, że bezdzietny do 40 r.ż. już chyba nie będzie chciał burzyć spokoju itp. Jestem jednak młodsza niż większość ematek (30) i w takiej grupie wiekowej się obracam i trudno mi rzeczywiście ocenić, czy po 40 coś 'zaskoczyło' u bezdzietnych mężczyzn.
          • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:04
            "...i sądzę, że bezdzietny do 40 r.ż. już chyba nie będzie chciał burzyć spokoju itp."

            No niestety, stosunkowo często bywa tak, że "chłopcy" nagle pragną dzieci (których wcześniej zdecydowanie nie chcieli) koło czterdziestki lub nawet pięćdziesiątki (wcześniej "byli za młodzi", "nie dojrzeli do ojcostwa" itp.). I nagle... dojrzewają.
          • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:52
            Och, była fala wyjść z bezdzietnych wieloletnich związków przez panów 35-45, w nowym związku dzieci pojawiały się szybko.
            • arabelax Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:42
              Sa tez wyjscia z wieloletnich dzietnych, kiedy dziecko sie pojawia.
              • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:08
                Tak, ale wtedy - jeśli pani chciała mieć dziecko/dzieci - to przynajmniej je ma, nie została w pięćdziesiątej wiośnie życia wyujana przez Zenka-nigdy-przenigdy-dzieci-ażtunagle-ojej-Zosia-jest-ze-mną-ciąży-będę-tatą!
            • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:47
              Oj tak. Znajome małżeństwo z prawie 20 letnim stażem, pan był pierwszy go gadania jak to bardzo dzieci nie chce i gdyby jego zona chciała, to by musiał ja zostawić żeby mogła śledzić swoje marzenie o macierzyństwie.
              Tuz po 45 urodzinach małżonki szanowny pan zniknął jak sen złoty a po roku już miał bombelka z jakaś studentka.
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:56
                Akurat rozstania po 45 urodzinach małżonek mogą mieć tyle przyczyn, ilu małżonków. Studentka mogła po prostu chcieć mieć dziecko i pan uznał, że nic mu to nie szkodzi.
                • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:03
                  U studentki to prędzej wpadka.
              • snakelilith Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:02
                obrus_w_paski napisała:

                >
                > Tuz po 45 urodzinach małżonki szanowny pan zniknął jak sen złoty a po roku już
                > miał bombelka z jakaś studentka.

                A co powiesz o tych panach, którzy znikali jak sen złoty opuszczając zdziwioną żonę z dzieckiem, albo nawet dziećmi? Na forum mieliśmy nawet więcej przykładów niż ta twoja jedna anegdotka, którą nie wiadomo kogo chcesz przestraszyć.
                • alessa28 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 16:48
                  snakelilith napisała:

                  >
                  >
                  > A co powiesz o tych panach, którzy znikali jak sen złoty opuszczając zdziwioną
                  > żonę z dzieckiem, albo nawet dziećmi? Na forum mieliśmy nawet więcej przykładów
                  > niż ta twoja jedna anegdotka, którą nie wiadomo kogo chcesz przestraszyć.

                  ale dlaczego straszyc?ja tez znam mnostwo takich historii,panowie pyerdolą to co stare zony chca uslyszec,a jak na horyzoncie pojawi sie mlode cialko to nagle staja sie wzorowymi tatusiami,nawet po 50 tce.

                  lajf.
                  • snakelilith Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:07
                    alessa28 napisała:



                    >
                    > ale dlaczego straszyc?ja tez znam mnostwo takich historii,panowie pyerdolą to c
                    > o stare zony chca uslyszec,a jak na horyzoncie pojawi sie mlode cialko to nagle
                    > staja sie wzorowymi tatusiami,nawet po 50 tce.
                    >
                    > lajf.


                    Ja znam też mnóstwo historii - dzieciaci panowi pyerdolą co żony chcą usłyszeć, a jak na horyzoncie pojawi się inne ciałko, to nagłe są wzorowymi tatusiami, tylko już dla innych dzieci. Lajf. Nie bardzo widzę więc zależność od tego, czy porzucona kobieta ma, czy nie ma wspólnych z panem dzieci.
                    • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:57
                      wiadomo, że związek i dzietny, i bezdzietny może się rozpaść z wielu przyczyn.
                      ja zauważyłam tylko, ze kiedyś było dużo częstsze, że to kobiety w związkach parły na dzieci, a faceci nie byli gotowi. teraz jest tak, że obie strony w związku decydują się świadomie na bezdzietność. ale znam kilka takich przypadków, że to panu się zmieniło po 40-tce, a nie pani. mam taki przykład w okolicy. do lat 40 "zgodnie" uznawali, że dzieci mieć nie chcą. teraz jest problem, bo jemu się nagle zachciało. jej też - bo widzi, że to może być powód utraty pana. próbują zajść w ciążę, tylko na razie bezskutecznie, bo endometrioza pani się trochę za daleko przez kilka tych kluczowych lat posunęła.
                      • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:00
                        mysle, ze kluczowym problemem moze byc tu oprocz wieku, endometrioza.
                    • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:06
                      >Nie bardzo widzę więc zależność od tego, czy porzucona kobieta ma, czy nie ma wspólnych z panem dzieci.

                      i nie chodzi o to czy ma czy nie ma, tylko czy chce czy nie chce, gdy nie mają.
                      • snakelilith Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:40
                        claudel6 napisała:


                        > i nie chodzi o to czy ma czy nie ma, tylko czy chce czy nie chce, gdy nie mają.


                        Generalnie chodzi o to, czy KOBIETA chce czy nie chce. Sugerowanie więc tu, że decyzja o bezdzietności zemści się na babie w postaci odejścia misia do chętnej do zaciążenia jest trochę niepoważne. Facet może odejść od każdej kobiety, bezdzietnej i dzietnej. I to u różnych powodów, nie mających nic wspólnego z rozmnażaniem. Faceci odchodzą też od żony i własnych dzieci, by związać się z różnymi kobietami - dzietnymi/bezdzietnymi/chętnymi do zaciążenia/z negatywnymi planami na macierzyństwo. Nie ma reguły. Trudno więc kierować się w życiu tym, co może kiedyś zrobić facet i lepiej wiedzieć, czy chce się, czy nie chce mieć dzieci dla siebie.
                        • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 23:25
                          "Sugerowanie więc tu, że decyzja o bezdzietności zemści się na babie w postaci odejścia misia do chętnej do zaciążenia jest trochę niepoważne."

                          ale to się dzieje . możesz sobie zaklinać rzeczywistość na wszystkie sposoby, ale takie zjawisko ma miejsce w Polsce, w dzisiejszych czasach dla kobiety ciąża i macierzyństwo to jest duze ryzyko. dynamika, kto chce a kto nie chce mieć dzieci się zmieniła, jeśli chodzi o płeć. faceci często chcą bardziej, kobiety chcą mniej. i tak, to jest DODATKOWY czynnik, który może sprawić, ze wcześniej dobry związek się rozpadnie, bo pan uzna, że mija go życiowa szansa.
                          • snakelilith Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 00:48
                            claudel6 napisała:

                            > i tak, to jest DODATKOWY czynnik, który może sprawić, ze wcześniej do
                            > bry związek się rozpadnie, bo pan uzna, że mija go życiowa szansa.

                            O ile sobie dobrze przypominam z lektury forum, to kobiety decydujące się na dziecko biorą głównie, a najczęściej jedynie, swoje własne potrzeby pod uwagę. Nazywają to nawet instynktem macierzyńskim i potrzeby partnera są przy tym drugorzędne. Decydują się na dziecko, choć nie mają gwarancji, że związek będzie trwały i jak lektura forum znowu uczy, wiele takich związków z dziećmi nie jest trwała. Nie bardzo więc wiem, dlaczego kobiety nie decydujące się na dziecko miały brać pod uwagę, że facetowi się kiedyś wbrew umowie odwidzi i zachce mu się dziecka. Równie dobrze zechce czegoś innego, jak np innej kobiety, czy życia w klasztorze w Himalajach. Ten "czynnik", jak to więc nazywasz, jest więc tylko zwykłym ryzykiem, w które wchodzi każda kobieta wiążąca się z facetem. I na pewno nie "dodatkowy". Związek też, w którym facet odchodzi od kobiety, bo inne rzeczy nagle stały się dla niego ważniejsze od niej, na pewno nie jest "dobry".
                            • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 01:14
                              jest dodatkowy, bo kiedyś tak często nie występował. i nie jest prawdą, że kobiety nie biorą pod uwagę potrzeb partnera w decyzji o dziecku. skąd w ogóle ten pomysł? z ematki? ja brałam i wiele moich koleżanek również, bo właśnie nie miały parcia na dziecko za wszelką cenę. ematki mogą pisać, co chcą, wiadomo, że tutaj promuje się raczej obraz życzeniowy życia i wszystkie teoretycznie natychmiast wystawiają walizki partnerom za drzwi, a jak co do czego przychodzi to zmieniają nick i opisują prawdziwy dramat.
                              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 07:11
                                A ich mężowie mieli takie parcie na dziecko za wszelką cenę? Kiedyś rozmawiałam z kolegą, na pytanie o motywację do posiadania drugiego dziecka odparł: ja nie chciałem, żona chciała, to mamy.
                                • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 07:45
                                  Hmmm, twoj kolega niezbyt madry.
                                • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 23:11
                                  jacy mężowie? nie wszystkie związki to mężowie i żony, wyjdźmy z tego paradygmatu, ja wyszłam za mąż, jak moja córka miała 7 lat.
                                  nie parcie, ale poczucie, ze tak, chcą mieć dziecko. a kobiety: nie wiem, to zależy itd. ja byłam w teamie "to zależy".
                                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:43
                                    Miałam na myśli partnerów, potencjalnych ojców. To raczej oczywiste, że kobiety podchodzą bardziej zachowawczo, z uwagi na ciążę, karmienie, urlop rodzicielski z którego przeważnie korzystają.
                                • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:53
                                  marta.graca napisała:

                                  > A ich mężowie mieli takie parcie na dziecko za wszelką cenę? Kiedyś rozmawiałam
                                  > z kolegą, na pytanie o motywację do posiadania drugiego dziecka odparł: ja nie
                                  > chciałem, żona chciała, to mamy.
                                  >

                                  Żona źle wybrała partnera bo nie spełnia wymogów bycia nim
                                  • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:06
                                    Wybrała prawidłowo, pan się zgodził i mają.
                                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:22
                                    Dlaczego źle? Źle by było, gdyby na wieść o ciąży spuścił jej łomot, po czym się zawinął i nie płacił alimentów. A oni są nadal razem, kolega zajmuje się czasem dziećmi i chyba żonie to odpowiada.
                                    • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 15:44
                                      Możliwe że żona czasami nie pierze jego gaci
                            • madzioreck Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 15:37
                              snakelilith napisała:

                              Nie bardzo więc wiem, dlaczego kobiety nie decydujące się na dziecko miał
                              > y brać pod uwagę, że facetowi się kiedyś wbrew umowie odwidzi i zachce mu się d
                              > ziecka. Równie dobrze zechce czegoś innego, jak np innej kobiety, czy życia w k
                              > lasztorze w Himalajach. Ten "czynnik", jak to więc nazywasz, jest więc tylko zw
                              > ykłym ryzykiem, w które wchodzi każda kobieta wiążąca się z facetem.

                              Prawda? Nie bardzo rozumiem logikę tej odnogi wątku. Nie chcę dzieci, nigdy nie chciałam. Jeżeli mojemu mężowi się nagle odklei, że chce dzieci to sorry, ale nie ze mną. Jeśli zechce odejść z jakiegokolwiek powodu, to nie będę go przecież wiązać trytytkami do kaloryfera.
          • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:40
            Myślę żle współczesne młode dziewczyny, takie 25-30 są lepiej pod tym względem przystosowane niż powiedzmy starsze ematki, czyli kobitki które w tym wieku były w latach 90, lub na przełomie 90/00. Wiele złego prasa kobieca uczyniła w tym zakresie wink Bo wszystko zależy, czy kobieta sama autentycznie nie chce się rozmnażać, czy ma misia, który "nie jest gotowy", "może kiedyś", więc spycha swoje potrzeby w tym zakresie. Myślę że współczesne młode dziewczyny są bardziej roszczeniowe w związkach, w tym dobrym (dla nich) tego słowa znaczeniu, i jeżeli chcą mieć dzieci, a miś jest niegotowy, to powiedzą sobie sajonara i pójdą szukać szczęścia gdzie indziej, będą mniej skłonne do tego, żeby "dać się wpędzić w lata".
            I tak, może nie w moim otoczeniu (jeszcze nie ten wiek, chociaż coraz bliżej wink ) ale mojego starszego rodzeństwa - motyw był grany, w różnych konfiguracjach. Panowie albo jednak poczuwali zew ojcostwa, albo zew nowej pani, która niespecjalnie pytała o zdanie. Szczerze mówiąc, to moim zdaniem (instytut danych z rzyci, ponownie) faceci są nawet bardziej podatni na ten zew instynktu niż kobiety, tylko nie było to dotąd aż tak widoczne. To często ładnie koreluje z tym co napisała jedna foremka w innym wątku w kontekście "dziadzienia" - ze śmiercią ojca. W obliczu jakichś 50% kobiet które planują bezdzietność - myślę że zjawisko stanie się bardziej dostrzegalne.
          • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:04
            waleria, to działa tak, ze 40-letni facet z żoną w podobnym wieku zdaje sobie sprawę, że właśnie przekraczają tę magiczną granicę, poza którą o dziecko może być już bardzo ciężko. i zadaje sobie pytanie - czy on nadal nie chce miec dzieci? i nagle się okazuje, że odpowiedź na to pytanie jest" chcę!" i to z wykrzyknikiem, bo pojawia się strach, że coś ważnego ich w życiu ominie. szczególnie, ze to są ci faceci, co już się zrealizowali zawodowo, zrobili te wszystkie sporty ekstremalne, wyjazdy na Elbrus czy do Patagonii. kolejny szczyt w Alpach czy Andach przestaje tak cieszyć. "no i jestem takim fajnym gościem, mam poukładane w głowie, mam pewne przekonania życiowe, mam kolekcję niszowych klocków Lego, komu ja to wszystko przekażę??"
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:43
          Mój bardziej zdecydowanie nie chce niż ja.
          • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:18
            Sęk w tym, że on "zawsze będzie mógł", niczym często przywoływany w takich sytuacjach Anthony Quinn, który po raz ostatni został ojcem po osiemdziesiątce tongue_out Dlatego - gdybym miała cień wątpliwości - nigdy nie polegałabym w tej kwestii na facecie.
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:12
              Jeśli będzie mógł, to powodzenia! Na szczęście ja nie mam wątpliwości.
      • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:50
        Trochę to dwie inne bajki.

        Mnie nie moje też nie pociągały.

        To jak z tym darciem ryjka dziecka sąsiada i z kwileniem słodkim własnego dzieciora.
    • ciezka_cholera Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:10
      Zawsze się zastanawiam, dlaczego wszyscy dziadersi (absolutnie nie piję do autorki wątku, tylko do ogólnej retoryki), tak bardzo się martwią, że któraś z nas będzie żałować braku dziecka, a jakoś w ogóle, że będzie żałować urodzenia tegoż. Ta druga sytuacja wydaje się nieco gorsza - jest zdecydowanie bardziej nieodwołalna i godzi nie tylko w samolubną lambadziarę, ale także w niewinnego dziubdziusia...
      Jeśli mamy jakichś dziadersów na stanie, to proszę mi to jasno wytłumaczyć - z góry dziękuję
      • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:17
        Bo jak urodzisz to pokochasz blabla, wszystko nabierze sensu, instynkt macierzyński. Wybierz, które Ci pasuje tongue_out
      • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:18
        Yyy nie pomoge, ale moze dopowiem: moze jestem juz dziadersem 😂 Ale dzieci nie posiadam i tego tyczy sie watek. Ze nie do konca jestem przekonana co do swojej bezdzietnosci,ale temat juz zamkniety. Czasem zdarza mi sie na chwile pozalowac/pogdybac. 🙂 Nie wiem, czy pomoglam.
        • ciezka_cholera Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:24
          to ja Ci powiem tak - tylko nie mów moim dzieciom - też w cichości zdarza mi się pogdybać, jakby wyglądało moje bezdzietne życie.
          Większość rozumnych ludzi przemyśliwuje czasami scenariusze, które ich ominęły i większość zdaje sobie sprawę, że nie da się przeżyć dwóch alternatywnych scenariuszy. Któryś trzeba wybrać i tyle.
          • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:33
            Masz racje. Trawa zawsze jest bardziej zielona u innych. 🙂 Nie powiem tego Twoim dzieciom. 😉 Ogolnie wyszlam na swoim losie ok. Bo gdybym sie miala jeszcze z ostatnio exem o alimenty szarpac, czy dzecko to tylko bym o dubeltowke prosila. 🙂
            • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:31
              Myślę, że inaczej trochę ta kwestia wygląda u osób, które zawsze gdzieś tam chciały mieć dzieci i nie piszę tutaj o przymusie społecznym, odbębnienia pewnych etapów w życiu- bo tak ale potrzebie, którą te osoby odczuwały, a u osób, które nigdy tych dzieci mieć nie chciały. Ta pierwsza grupa może sobie racjonalizować (i dobrze) ale żal mogą odczuwać.
      • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:21
        ciezka_cholera napisała:

        > Zawsze się zastanawiam, dlaczego wszyscy dziadersi (absolutnie nie piję do auto
        > rki wątku, tylko do ogólnej retoryki), tak bardzo się martwią, że któraś z nas
        > będzie żałować braku dziecka, a jakoś w ogóle, że będzie żałować urodzenia tego
        > ż. Ta druga sytuacja wydaje się nieco gorsza - jest zdecydowanie bardziej nieod
        > wołalna i godzi nie tylko w samolubną lambadziarę, ale także w niewinnego dziub
        > dziusia...
        > Jeśli mamy jakichś dziadersów na stanie, to proszę mi to jasno wytłumaczyć - z
        > góry dziękuję

        Też się nad tym często zastanawiałam i doszłam do wniosku, że tok myślenia dziadersów jest taki: myśmy się męczyli z dzieciakami, to czemu teraz tym lambadziarom ma być lżej?
      • rycerzowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:45
        ciezka_cholera napisała:

        > Zawsze się zastanawiam, dlaczego wszyscy dziadersi (absolutnie nie piję do auto
        > rki wątku, tylko do ogólnej retoryki), tak bardzo się martwią, że któraś z nas
        > będzie żałować braku dziecka, a jakoś w ogóle, że będzie żałować urodzenia tego
        > ż. Ta druga sytuacja wydaje się nieco gorsza - jest zdecydowanie bardziej nieod
        > wołalna i godzi nie tylko w samolubną lambadziarę, ale także w niewinnego dziub
        > dziusia...
        > Jeśli mamy jakichś dziadersów na stanie, to proszę mi to jasno wytłumaczyć - z
        > góry dziękuję


        Melduję się!

        Na logikę:
        Nieodwołalną sytuacją jest nieurodzenie dziecka, bo tego już nigdy nie zmienisz, "nie odwołasz się".
        Natomiast gdy urodzisz, wychowasz, wydasz światu - wracasz do stanu wolności, niezależności, samotności.
        Tak to się przecież w życiu odbywa.
        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:47
          Nie. Zmarnowanych lat (swoich i dziecka) nie da się odzyskać.
          • rycerzowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:52
            daniela34 napisała:

            > Nie. Zmarnowanych lat (swoich i dziecka) nie da się odzyskać.

            Stare przysłowie mówi, że lepiej grzeszyć i potem żałować, niżli żałować, że się nie grzeszyło.
            A przysłowia są mądrością narodów.
            • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 00:55
              Nie widzę analogii.
              Lepiej grzeszyć = lepiej oddawać się przyjemnościom. A dla lambadziar posiadanie dziecka nie zalicza się do przyjemności.

              Oczywiście że wolę jeść, pić i balować do rana niż żałować, że tego nie zrobiłam.

              Ale stanowczo nie wolę bawić do rana płaczącego noworodka. Jakby - nie jest to rozrywką.
              • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:50
                Uprzejmie informuję, że jestem matką i nie zamierzam czekać z jedzeniem do osiemnastki mojego dziecka.
                Fakt, picie i balowanie nigdy nie leżało w mojej naturze. Tańca przy muzyce nikt nie zabroni.

                Bawienie do rana płaczącego noworodka nie ma być rozrywką. Jest troską, przejawem miłości. Podobnie jak pójście z bliską osobą do lekarza. Życie nie składa się z samych rozrywek, inaczej wszyscy zostalibyśmy Królikami. Koszmar na jawie.
                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:02

                  > Bawienie do rana płaczącego noworodka nie ma być rozrywką. Jest troską, przejaw
                  > em miłości. Podobnie jak pójście z bliską osobą do lekarza. Życie nie składa si
                  > ę z samych rozrywek, inaczej wszyscy zostalibyśmy Królikami. Koszmar na jawie.


                  Wszystko racja. Ale właśnie dlatego przysłowie zacytowane przez rycerzową kompletnie nie pasuje do decyzji: mieć czy nie mieć bombelka.
                  • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:17
                    I jeszcze jedno danaide - bo przyznam, że Twoja uwaga o jedzeniu przez dzieciate mnie nieco zaskoczyla: przecież pisząc "wolę jeść, pić i balować niż żałować, że tego nie zrobiłam" miałam na myśli nie to, że dzieciate nie jedzą, tylko że przysłowie rycerzowej odnosi się do rzeczy postrzeganych jako "grzeszne" przyjemności, czy to będzie kaloryczne jedzenie, tabun kochanków czy całonocne zabawy.
                    Nijak do tego nie pasuje posiadanie dziecka, a zwłaszcza nie pasuje lambadziarom, które czynności okołodzieciecych nie postrzegają jako przyjemności.
                    Nie oznacza to też, że lsmbadziary chcą czy żyją wyłącznie przyjemnościami.
                    Ale przecież nie powiem: lepiej jeździć z matką do onkologa niż żeby była zdrowa.
                    No jeżdżę, przyjemności z tego nie mam. Ale doprawdy, gdyby mnie to doświadczenie ominęło to bym nie żałowała.
                    • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:50
                      Może nieporozumienia wynikają ze zbyt dosłownego rozumienia przysłów, choć rzeczywiście spór dzietnych z bezdzietnymi (osób z potomstwem z osobami bez potomstwa) pachnie trochę walką postu z karnawałem (kolejność odpowiednia).

                      BTW - czynności okołodziecięcych nie trzeba postrzegać jako przyjemności. Spora część z nich to czynności techniczne, to się robi i sayonara do następnego razu. Life.

                      Tak, żadna z nas nie żyje w czarno-białym świecie. Wiadomo, że w każdym "czasem słońce, czasem deszcz", że pojadę Bollywoodem. Wpływu na pogodę nie mamy.

                      Choć jak się czyta niektóre wpisy to robi się słabo. Ale rozumiem, że są tacy (nie ty!), którzy muszą sobie coś zracjonalizować "kaszojadami", "gówniakami" i całą tą resztą. Powiem tak - byłam bezdzietna do 35. roku życia i temat dzietności/bezdzietności/dzieci w ogóle mnie nie zajmował. Nikt presji na mnie nie wywierał, jakbym nie miała dziecka to też nikt by się tym nie przejął.
                      • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:09
                        No oczywiście że nie trzeba postrzegać czynności okolodzieciecych jako przyjemności ale właśnie dlatego nie pasuje do nich przysłowie rycerzowej. Domyślam się, że czesc rodziców zmienia pieluchy ze spinaczem do bielizny ale traktuje jako konsekwencje naturalną (ha!) posiadania dziecka, które to posiadanie jest dla nich zrodlem przyjemności albo nawet, dare I say it, szczęścia. No ale jak rodzocielstwo nie jest tym źródłem to tym bardziej zmiana pieluch nie staje się przyjemnością.
                        • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:16
                          Powiem tak: zanim miałam dziecko, miałam już kota. A kot miał kuwetę.
                          Szczerze mówiąc (uprasza się o odstawienie jedzenia): wolę przebierać mojemu dziecku pieluchę niż zbierać kupę psa z chodnika. Ręką przez worek. Słabnę!
                          Każdemu jego...
                          • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:16
                            Gówno to gówno. Żadne do mnie nie przemawia.
                        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:18
                          Cd. Bo jak zwykle za szybko: mam nadzieję, że nikt mnie nie odbiera jako tę od kaszojadow I gowniakow. Z całego serca wierzę, że ludzie (może nawet większość) chcą mieć dzieci, kochają je i starają się być dobrymi rodzicami, że jest to dla nich źródło przyjemności, radości, szczęścia, siły itd. Do rodziców (nie tylko swoich) mam ogromny szacunek, bo wychowanie człowieka to jest na pewno robota na więcej niż jeden etat. Do dzieci tez mam szacunek, choć niekoniecznie przekłada się to na przyjemność przebywania z nimi na dłuższą metę (im starsze tym.przyjemnosc ta staje się dłuższa 😀). Nie uważam rodzicelstwa za zły wybór dla innych i nie twierdzę, że cudze rodzcielstwo to zmarmowane lata, zaprzepaszczenie, strata itd. Uwazam je natomiast za zły wybór dla mnie. Może błędnie. Ale daję sobie tu prawo do błędu i akceptuję ewentualny żal, jeśli kiedyś się pojawi.
                          • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:31
                            daniela34 napisała:

                            > Cd. Bo jak zwykle za szybko: mam nadzieję, że nikt mnie nie odbiera jako tę od
                            > kaszojadow I gowniakow.
                            Tak, masz zapewnione miejsce na podium.
                          • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:17
                            U Ciebie to widać Daniela, że tak to postrzegasz.
                        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 16:08
                          Mnie się wydaje, że wszelakie trudności, koszty, zarwane kolejne noce i inne obowiązki wynikające z posiadania dzieci stają się drobnostką w przypadku rzadkich sytuacji kiedy jesteś zmuszony bo jesteś rodzicem - patrzeć bezradnie i bezsilnie na nieuleczalne cierpienie/ chorobę dziecka. Ból i cierpienie, którego nie możesz, bo to niemożliwe, wziąć na siebie.
                          Jak nie masz dzieci - ryzyko doświadczenia i przeżycia takich chwil znika.
                  • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:32
                    To może to będzie lepsze - qui ne risque rien, n'a rien.

                    Wolę od wersji z szampanem.
                    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:38
                      danaide2.0 napisała:

                      > To może to będzie lepsze - qui ne risque rien, n'a rien.


                      Może lepsze. Ale to musisz się rycerzowej zapytać co poeta miał na myśli
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:03
                  Przespanie całej nocy bez kilku pobudek nazywasz rozrywką? Dla mnie to konieczność dla normalnego funkcjonowania.
                  • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:31
                    Tego nie powiedziałam - wyjaśnij mi, jakim torem przebiega twoje rozumowanie? Może zacznij czytać od wpisu danieli?

                    Ja w ogóle nie uważam, że wszystko w życiu musi być zakwalifikowane jako rozrywka lub brak rozrywki.
                    • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:50
                      Ja odpisywałam na twój post, a konkretnie na fragment: "Bawienie do rana płaczącego noworodka nie ma być rozrywką. Jest troską, przejawem miłości. Podobnie jak pójście z bliską osobą do lekarza. Życie nie składa się z samych rozrywek, inaczej wszyscy zostalibyśmy Królikami." Zapewniam cię, że mojemu życiu bez dzieci jest baaardzo daleko do samych rozrywek, podejrzewam, że u Danieli jest podobnie.
                  • starczy_tego Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:32
                    Tez tak myślałam, ale uwierz, da się żyć bez snu wink)
                    • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 16:14
                      Hmmm. Jakość życia też jest ważna. Bez snu szczególnie jeśli to sytuacja permanentna albo po prostu dłuższa - nie bardzo da się zdrowo i sensownie funkcjonować.
                      Myślę, że brak snu był podstawowym powodem braku chęci na trzecie dziecko u mojego męża.
            • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 05:42
              Przecież sens tego przysłowia odnosi się do przyjemności, a perspektywa własnego macierzyństwa niechętnym nie kojarzy się dobrze.

              Przysłowia mądrością narodów, powiadasz...
              • rycerzowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:40
                triss_merigold6 napisała:

                > Przecież sens tego przysłowia odnosi się do przyjemności, a perspektywa własneg
                > o macierzyństwa niechętnym nie kojarzy się dobrze.
                >
                > Przysłowia mądrością narodów, powiadasz...


                Ja o logice, wy o pedagogice.wink

                "Niechętnym" własne macierzyństwo nie kojarzy się wcale, bo go nie znają - logiczne.
                Rozmowa ze ślepym o kolorach.
                A cudze wygląda, jak wygląda.

                A w temacie, to już starożytni Grecy mówili:
                Cokolwiek zrobisz, będziesz żałować!
                wink
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:33
              To bardziej umartwianie, niż grzech. Zresztą świetna recepta na życie - czekać aż dzieci wyfruną z domu, by można było znów cieszyć się wolnością.
              • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:01
                Dlatego właśnie dzieci oddawało się mamkom na chowanie smile
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:28
                  Jak się miało dość kasy na mamkę smile Zresztą to już jest pokrętna logika- mieć dziecko po to, by oddać je komuś innemu na chowanie?
                  • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:31
                    Masz potomstwo: masz komu zostawić schedę. A jednocześnie nie jesteś obciążona bachorami. Idealne wręcz rozwiązanie.
                    • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:26
                      Spokojnie mogę zostawić schedę jakiejś bliskiej mi fundacji lub ulubionej córce przyjaciół.
                      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:21
                        Ale ja mówię o czasach, gdy dawało się potomstwo na wychowanie mamkom i guwernantkom. Ktoś pytał, po co w takim razie to potomstwo. Ano, żeby zostawić schedę.
                        • bananananas Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:33
                          alina460 napisała:

                          > Ale ja mówię o czasach, gdy dawało się potomstwo na wychowanie mamkom i guwerna
                          > ntkom.

                          Jest taki watek w świetnym serialu "Severance". Tam się "rozdziela" ludzi na jakby dwie osoby, tak, że żadna wersja w okresie swojej aktywności nie ma dostępu do pamięci i przeżyć drugiej. I jedna z bohaterek jest rozdzielona właśnie na znoszącą trudy porodu i uciążliwości opieki nad dziećmi "mamkę" i używającą życia przedstawicielkę elity.
              • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:05
                Może też być tak, że dorosłe dziecko nie wyfrunie i co? Można się nastawiać na wolność, która nie nadejdzie.
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:31
                  Ewentualnie po tych 18-20 latach z dzieckiem będzie się tak wypalonym, że nie będzie się miało ochoty korzystać z wolności. Mniej więcej na tej zasadzie można by wybrać nielubiany zawód, po to by się przemęczyć kilkadziesiąt lat i pójść na emeryturę. Co z tego, że się najlepsze lata straciło w nielubianej pracy.
                • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:13
                  Już nie wspominam o ryzyku związanym z urodzeniem dziecka z jakąś wadą genetyczną, ułomnością, chorobą, która uwali rodziców do końca życia.
            • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:16
              Jednak wydaje się bardziej adekwatne do spalenia jointa niż posiadania dziecka.
          • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:43
            No to może wypadałoby w międzyczasie zrobić coś, cokolwiek, żeby te lata nie były takie do końca zmarnowane?
            • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:09
              No ale to już raczej nie do mnie rada, gdyż albowiem w dającej się przewidzieć przyszłości nie zamierzam się rozmnażać
              • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:27
                To nie rada. To kontrargument.
                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:36
                  Tylko ona chyba jednak nie zadziała. Jeżeli (a to nawet nie moje słowa tylko rycerzowej) ktoś ceni niezależność a następnie przez X lat nie jest niezależny (bo dziecko) to "powrót do stanu niezależności" po osiągnięciu przez dziecko samodzielności nie cofa czasu, nie zwraca tych iluś tam lat. One są bezpowrotnie stracone. Pół biedy jeśli tylko swoje. Gorzej jeśli nie da się dziecka uchronić przed świadomością; że rodzic żałuję decyzji. A o tym, że nie zawsze się to udaje swiadczą i tu wpisy forumek, które takimi niechcianymi dziećmi były.
                  • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:05
                    Chwileczkę: co ma wspólnego - wg mnie - żałowanie macierzyństwa z techniczną stroną wolności.

                    W pewnym momencie możesz wyjść do kina i płacić jedynie za bilet, a nie za bilet i opiekunkę. I to dużo wcześniej niż po 18. roku życia dziecka. Nawet jeśli dalej jesteś odpowiedzialna za dziecko, to przynajmniej możesz wyjść na tę cholerną ulicę, iść swoim tempem, wejść po kawę do kawiarni nawet gdy ma trzy durne schodki, po których słabo się wpycha wózek i obejrzeć film, którego akurat w ramach "kina dla matek" nie dawali.

                    Ja mówię o takiej wolności. Nie wiem, o jakiej mówi rycerzowa. Tak więc wg mnie ten żal może się wytracać w miarę jak przechodzisz na wyższy poziom gry zwanej "wolność".

                    Nie wiem, czemu ciągle piszesz o "bezpowrotnie straconych latach". Sytuacja jest przecież dynamiczna. Przy małym dziecku jest cholernie dynamiczna. Czasem mechanizmy, jakie sobie wypracowałaś przy dziecku w wieku 2 lata 3 miesiące nie działają przy dziecku w wieku 2 lata 4 miesiącewink To działasz. A potem jeszcze wkracza opieka systemowa i znów mamy zmianę paradygmatu.

                    Przy czym ja nieustająco będę twierdzić, że macierzyństwo w Polsce jest mentalnie i systemowe zrąbane. Ale ktoś może mieć inny pogląd. Samo bycie matką to inna sprawa, choć z miejscem matkowania w dużej mierze powiązana.
                    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:33
                      danaide2.0 napisała:

                      > Chwileczkę: co ma wspólnego - wg mnie - żałowanie macierzyństwa z techniczną st
                      > roną wolności.

                      Odwoływałam się do argumentacji rycerzowej - dla mnie problem z żałowaniem macierzyństwa w ogóle nie sprowadza się do kwestii utraty niezależności czy tej "technicznej strony wolności." Dlatego też pisząc swój post wyraźnie odwoływałam się do sformułowań rycerzowej, to ona postrzega to tak: ktoś ceni samotność, niezależność, to przecież co za problem. Dziecko dorasta, odpykasz te ileś tam lat i będziesz z powrotem niezależna czy samotna/samodzielna, zwał jak zwał. Ja tylko zaznaczyłam w odpowiedzi, że to nie tak działa- tego czasu się nie odzyska (tak jest bezpowrotnie stracony, bo nie ma się wehikułu czasu, dlatego piszę o bezpowrotności).
                      Natomiast DLA MNIE to nie w tym jest problem i ryzyko. Otóż ryzyko dla mnie nie w tym, że mama była lambadziara będzie żałować, że nie może natentychmiast pojechać na trekking w Himalajach albo iść do kina na konkretny season (wstaw dowolne) I musi z tym czekać na jakąś tam większą samodzielność dziecka. Problemem dla mnie jest jeśli po porodzie zacznie odczuwać, że jednak decyzja o dziecku była złym wyborem i że jej żałuje.

                      • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:47
                        Myślę, że mało kto, zwłaszcza na oksytocynowym haju i przy ochachachachaniu, żałuje decyzji po porodzie - w sensie od razu po porodzie. Jeśli ktoś na tym etapie żałuje, to podejrzewam, że zwyczajnie dziecka nie chciał. I nie chcę tu otwierać dyskusji, czy ktoś taki po prostu nie powinien mieć prawa zdecydować o tym chceniu dziecka wcześniej, dużo wcześniej.
                        Przypadki depresji poporodowej to inna kwestia, ale na tym się nie znam - tu potrzebna jest pomoc.
                        • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:58
                          Pisząc "po porodzie" miałam na myśli nie że zaraz po porodzie tylko "jak dziecko już jest na świecie." Chodziło mi raczej o etap niż moment.
                          • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:10
                            Nie potrafię Ci odpowiedzieć. To bardzo indywidualna sprawa.
                            • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:30
                              danaide2.0 napisała:

                              > Nie potrafię Ci odpowiedzieć. To bardzo indywidualna sprawa.


                              Ale ja o nic nie pytam. Po prostu napisałaś o oksytocynowym haju a ja wyjaśniłam, że pisząc "po porodzie" miałam na myśli okres kiedy dziecko jest już na świecie a niekoniecznie moment tuż po porodzie kiedy pojawia się oksyrocynowy haj.
                              • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:41
                                Skoro chciane dziecko jest na świecie powstaje pytanie - co w takim razie wyzwoliło żal? Choroba, wydarzenia, samo dziecko, rozczarowanie macierzyństwem typu Instagram vs. rzeczywistość?
                                Truizmem jest stwierdzenie, że wiele osób nie ma dobrze rozpoznanych swoich potrzeb.
                                • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:48
                                  Ale nie mówimy o chcianym dziecku chyba, tylko o decyzji o dziecku podjętej w myśl teorii że "lepiej żałować tego co się zrobiło".
                                  • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:51
                                    35wcieniu napisał(a):

                                    > Ale nie mówimy o chcianym dziecku chyba, tylko o decyzji o dziecku podjętej w m
                                    > yśl teorii że

                                    No właśnie. Przynajmniej ja mówię cały czas o takiej sytuacji. Trudno mi takie dziecko nazwać "chcianym" dzieckiem
                                • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:49
                                  Ale dlaczego piszesz o chcianym dziecku? Wydawało mi się, że cały czas piszemy tu o dziecku urodzonym na zasadzie proponowanej orzez rycerzową "aaaa, se urodzę na wszelki wypadek, bo lepiej żałować że się urodziło niż że się nie urodziło."
                                  • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:09
                                    A to przepraszam, w ogóle nie prowadziłam tej dyskusji w myśl idei rycerzowej.

                                    Sądzę jednak, że ktoś kto rodzi dziecko "na wszelki wypadek", chce tego dziecka, nawet jeśli jego motywacja jest... tu sobie sama oceń. Więc tak, wg mnie jest to dziecko "chciane".

                                    Chyba nie będziemy dyskutować o tym skąd jest żal u osób, które nie chciały dziecka, bo o czym tu dyskutować?
                                    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:21
                                      Ja w ogóle nie dyskutuję skąd jest żal. Po prostu uważam, że argumentacja rycerzowej jest, no cóż, nietrafna. Dlatego się w ogóle odezwałam w tej gałęzi drzewka.
                                      • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:01
                                        W takim razie dyskusja ze mną chyba bezprzedmiotowa. Ile ludzi, tyle motywacji.
                          • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:13
                            lubimyczytac.pl/ksiazka/4378476/zalujac-macierzynstwa

                            Może nie jest to najlepsza pozycja, ale przynajmniej jest.
                  • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:11
                    daniela34 napisała:

                    Gorzej jeśli nie da się dziecka uchronić p
                    > rzed świadomością; że rodzic żałuję decyzji. A o tym, że nie zawsze się to udaj
                    > e swiadczą i tu wpisy forumek, które takimi niechcianymi dziećmi były.

                    Żal, że ma się dziecko jest rodzajem tabu. Wiele osób żałuje, bo mając dziecko wiele traci. Moje macierzyństwo wykorzystano m.in. przy zwalnianiu mnie z pracy czy przy ograniczeniu mi prawa w wyjeździe za granicę. To normalne? Pytanie - jak zminimalizować te straty (na płaszczyźnie osobistej i systemowej).
                    • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:43
                      Idealny świat powinien być skonstruowany tak, by ci którzy chcą mogli, a ci którzy nie chcą nie musieli. I w tym "chcą" mieści się też "chcą ale boją się straty" choćby właśnie pracy. Temat jest akurat w moim zawodzie doskonale znany, choć nie na "mojej" ścieżce kariery. Dotyczy to np. dużych kancelarii czy działów prawnych. I niestety nie jest to ot po prostu zwolnienie po powrocie z macierzyńskiego tylko polega na mniej uchwytnych mechanizmach, z którymi trudniej walczyć. Ale to temat na długą dyskusję i chyba osobny wątek.
        • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:19
          rycerzowa
          > Natomiast gdy urodzisz, wychowasz, wydasz światu - wracasz do stanu wolności,
          > niezależności, samotności.
          > Tak to się przecież w życiu odbywa.


          No nie,rodzicielstwa nie da się wygumkowac ..nawet jak dziecko dorośnie..
          • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:24
            Dokładnie, to jest rola na całe życie.
        • maleficent6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:08
          rycerzowa napisała:


          > Natomiast gdy urodzisz, wychowasz, wydasz światu - wracasz do stanu wolności,
          > niezależności, samotności
          .
          > Tak to się przecież w życiu odbywa.

          Szczególnie jak urodzisz dziecko niepełnosprawne.
        • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:39
          rycerzowa napisała:

          > Na logikę:
          > Nieodwołalną sytuacją jest nieurodzenie dziecka, bo tego już nigdy nie zmienisz
          > , "nie odwołasz się".


          Gdy urodzisz tez juz nigdy tego nie zmienisz

          > Natomiast gdy urodzisz, wychowasz, wydasz światu - wracasz do stanu wolności,
          > niezależności, samotności.
          > Tak to się przecież w życiu odbywa.

          Wracasz albo nie, duzo zelezy od okolicznosci. Wychowanie dzieci to jakies 20 lat, ale w ciagu tych dwudziestu lat duzo moze zaistniec i to wcale nie na plus. Poza tym dzieci ma sie na cale zycie , zawsze gdzies tam z tylu glowy mysli sie o nich, martwi gdy im sie wiedzie zle itd. Osoby bezdzietne z wyboru tego nie doswiadcza.

          • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 18:45
            ritual2019 napisał(a):

            > Poza tym dzieci ma sie na cale zycie , zawsze gdzies tam z tylu glowy mysli s
            > ie o nich, martwi gdy im sie wiedzie zle itd. Osoby bezdzietne z wyboru tego ni
            > e doswiadcza.
            >
            i cieszy, gdy im się wiedzie. Osoby bezdzietne tego też nie doświadczą.
            Ogólnie zresztą jest tak, że aby doświadczać w większości przypadków trzeba podjąć
            ryzyko.
            • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:06
              Nie kazdy potrzebuje ryzyka. Ryzyko to dosc niefajna rzecz, moze sie udac, a moze nie.
              • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:13
                Zgadza się. Przy czym każda decyzja w życiu jest obarczona ryzykiem - także ta o bezdzietności. Nie ma bezpiecznych wyborów.
                • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:18
                  taje napisała:

                  > Zgadza się. Przy czym każda decyzja w życiu jest obarczona ryzykiem - także ta
                  > o bezdzietności. Nie ma bezpiecznych wyborów.

                  Dokładnie. Zresztą życie, w którym wyeliminowało by się ryzyko do niemalże zera przypominałoby raczej
                  wegetację niż życie.
                  • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:22
                    nenia1 napisała:


                    > Dokładnie. Zresztą życie, w którym wyeliminowało by się ryzyko do niemalże zera
                    > przypominałoby raczej
                    > wegetację niż życie.

                    A kto twierdzi ze do zera? Rodzicielstwo to jest decyzja ktorej nie podejmuje sie na zasadzie uda sie albo nie. Praca, zwiazek itd to co innego, to zawsze mozna zmienic.
                    • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:12
                      ritual2019 napisał(a):

                      > A kto twierdzi ze do zera? Rodzicielstwo to jest decyzja ktorej nie podejmuje s
                      > ie na zasadzie uda sie albo nie. Praca, zwiazek itd to co innego, to zawsze moz
                      > na zmienic.

                      och, twierdzisz, że nie ma dzieci, których opuścili rodzice? Skąd zatem ci,
                      którzy latami nie widzą swoich dzieci. Owszem, bywa trudniej niż ze zmianą pracy,
                      ale bywa też, że niektórym trudniej pracę zmienić, zwłaszcza dobrze płatną.

                      A poza tym, no dokładnie tak jest, nie ryzykujesz że ci się urodzi chore dziecko
                      ale też nie masz szans na doświadczenie radości ze zdrowego. Rezygnacja z dziecka
                      z obawy przed ryzykiem, to zresztą jest lękowe podejście.
                      Ma sens wtedy gdy ktoś czuje, że zwyczajnie nie chce,
                      ale jeśli nie chce głównie z powodu lęku to jednak, według mnie, jest tu problem,
                      bo wtedy lęk ogranicza, hamuje, wycofuje z życia, a nie tylko sensownie przed czymś ostrzega.

                • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:20
                  Nie kazda. Jesli ktos swiadomie nie chce dzieci to nie podejmuje ryzyka. Ludzie nie sa idiotami, kobiety zwlaszcza bo wiedza doskonale ze szanse maleja wraz z wiekiem zeby osiagnac zero.
                  • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:54
                    Brak dzieci długoterminowo też może okazać się ryzykiem. Życie jest ogólnie nieprzewidywalne więc każdej decyzji można żałować.
                    • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:19
                      taje napisała:

                      > Brak dzieci długoterminowo też może okazać się ryzykiem. Życie jest ogólnie nie
                      > przewidywalne więc każdej decyzji można żałować.


                      co było dobrze widać w pandemii, gdy nagle zmieniła się rzeczywistość. Na dość w sumie krótko,
                      ale można było w tym czasie obserwować, jak szybko zmieniająca się rzeczywistość przewartościowywała
                      ocenę zachowań czy wcześniejszych wyborów. Ot chociażby niewychodzący z pokoju nerd nagle stał się
                      "odpowiedzialnym obywatelem".
                    • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:14
                      taje napisała:

                      > Brak dzieci długoterminowo też może okazać się ryzykiem. Życie jest ogólnie nie
                      > przewidywalne więc każdej decyzji można żałować.

                      Nie zaluje sie decyzji ktorej jest sie pewnym.
                      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:51
                        Skąd taka teoria?
                        • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:15
                          alina460 napisała:

                          > Skąd taka teoria?

                          Z doswiadczenia zyciowego wlasnego i innych.
      • daniela34 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:18
        Ja ci to wytłumaczę. Dziadersi to po prostu bardzo empatyczni ludzie. Oni się strasznie przejmują naszym ewentualnym cierpieniem, po prostu nie mogą znieść myśli o tym, że taka lambadziara przez 50 lat żyje jak chce, robi co chce, śpi do południa, baluje w nocy, jeździ po świecie, zmienia kochanków, nie zmienia pieluch, nie karmi, nie chodzi do przedszkola, nie ogarnia zajęć dodatkowych itd. Bo jak skończy 50 lat to może będzie cierpieć. I w ogóle nie ma dla nich znaczenia, że to przecież jej życie i jej ryzyko cierpienia. Dziaders jest empatyczny i jego to boli dziś, że lambadziarę może będzie boleć kiedyś. Wcale a wcale mu nie chodzi o to, że kobieta żyje niezgodnie z jego wyobrażeniami o tym, co powinna (kościół-kuchnia-dzieci)
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:29
          Bardzo logiczne. 40 lat nie cierpiałam, ale po 50-tce na pewno zacznę cierpieć. Widzę po swojej mamie, dopiero na emeryturze ma czas dla siebie, bo większość życia miała bagaż w postaci dzieci. Mówi, że dopiero teraz, po 60-tce ma najlepszy okres w swoim życiu.
          • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:37
            No to tez prawda, te pierwsze lata z dzieckiem sa przesrane. A juz nastolatki? zastanawiam sie jak trudno jest wychowywac je w dzisiejszym swiecie (i tak wiem, kiedys byly wojny).
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:05
              Wystarczy poczytać ematkę o lekcjach zdalnych w czasie pandemii i podejścia szkoły do bullyingu.
            • ciezka_cholera Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:15
              simply_z napisała:

              > No to tez prawda, te pierwsze lata z dzieckiem sa przesrane.

              Ja uwielbiałam ten okres, bardzo lubię zajmować się małymi dziećmi.

              A juz nastolatki?
              > zastanawiam sie jak trudno jest wychowywac je w dzisiejszym swiecie (i tak wiem
              > , kiedys byly wojny).

              moje tak mi dały do wiwatu (po troszę nadal dają, choć jest już nieco lepiej), że mam ochotę je wszystkie upchnąć w okno życia.
              A starsze już są w takim wieku, że teoretycznie właśnie powinnam odzyskiwać wyżej wzmiankowaną wolność. Co z tego, że pełnoletnie, jak człowiek się o nie martwii
            • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:41
              Nie są przesrane tylko co najwyżej mogą być. Kwestia podejścia. Oczywiście mówię o zdrowych dzieciach, nie jak ktoś ma ciężko niepełnosprawne bo to inna sprawa
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:54
                Tyle, że każdy zna swoje podejście najlepiej. Jeśli ja mam skłonność do pesymizmu i zamartwiania się, to mało prawdopodobne, by po pojawieniu się dziecka mi się odmieniło, tym bardziej, że zarówno moja mama, jak i babcia miały podobne lękowe podejście i nie mam innych wzorców.
                • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:57
                  Jasne. Ja tylko polemizuję z narzucaniem narracji, że to jest zawsze, w każdej sytuacji przesrane.
                  • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:14
                    Nie zawsze ale sama przyznaj, ze pierwsze miesiace i lata z niemowlakiem sa bardzo ale to bardzo ciezkie.
                    • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:59
                      No właśnie zupełnie tego tak nie postrzegam. Po ostatnim porodzie ciężki był dla mnie pierwszy miesiąc, ale nie opieka nad noworodkiem tyko silny baby blues, zalewanie się łzami nagle zupełnie bez powodu i taka huśtawka emocjonalna. Po miesiącu Putin pieprznął rakietami w Kijów i mi przeszło jak ręką odjął, skoncentrowałam się na czymś innym.
                      Po drugim porodzie trudne były pierwsze trzy miesiące, dopoki pierwsza córka nie skończyła dwóch lat. Po pierwszym porodzie czułam się znakomicie, mieliśmy kryzys w związku ale on wynikał raczej z ekscesów ex mojego faceta. Finałem kryzysu jest drugą córkawink
                      Natomiast nigdy nie powiedziałabym, że było bardzo, bardzo ciężko. Mam zdrowe dzieci, żadne nie miało ani razu kolki, nie miałam problemów z karmieniem, porody mam lekkie, w połogu czuję się ok. Moje noworodki to tylko śpią i jedzą smile Przy pierwszej córce obejrzałam pół netflixa i nadrobiłam wszystkie zaległości czytelnicze
                    • maleficent6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:33
                      simply_z napisała:

                      > Nie zawsze ale sama przyznaj, ze pierwsze miesiace i lata z niemowlakiem sa bar
                      > dzo ale to bardzo ciezkie.

                      Toż to jest najfajniejszy etap! Pierwsze trzy lata, słodkie stópki, ulepione rączki i bezgraniczna miłość do mamusi 😁
                      • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:34
                        noo wiec faktycznie to tylko matka moze tego doswiadczyc. Przy moich bratankach nie odczuwalam tej eforii.
                        • maleficent6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:46
                          Wiele kobiet przy własnych dzieciach też nie odczuwa.
                          Każde macierzyństwo jest inne. Pisałam z przymrużeniem oka, bo dla mnie rzeczywiście ten czas był najfajniejszy i najłatwiejszy, ale jak rozmawiam ze znajomymi, to większość jednak nie podziela mojego poglądu.
            • jolie Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:52
              >No to tez prawda, te pierwsze lata z dzieckiem sa przesrane.

              Pierwsze lata mogą być ciężkie, ale dają też mnóstwo radości. Obserwowanie rozwoju małego dziecka to coś niesamowitego - zmiany są właściwe co kilka dni, dla mnie to była czysta przyjemność. Najstarszemu zrobiłam nawet dziennik rozwoju mowy 🙂.

              >A juz nastolatki? zastanawiam sie jak trudno jest wychowywac je w dzisiejszym swiecie (i tak wiem, kiedys byly wojny).

              To jest imo o wiele trudniejsze niż wychowanie małego dziecka, bo dochodzi wpływ rówieśników.
            • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:46
              dla kogo przesrane, dla tego przesrane.

              ja owszem, biadoliłam, że nie mam czasu na pracę, ale to był tak cudownie słodki czas, że potrafimy z mężem przesiedzieć cały wieczór, wspominając bzdety typu "zamiast kopara mówił bugaba", jak jacyś idioci.

              tak jak jakiekolwiek wnikanie, dlaczego ktoś nie ma dzieci, uważam za, delikatnie mówiąc, niedyskrecję, a namawianie na dzieci za kretyństwo, tak samo rozpowszechnianie twierdzeń, że mając dziecko, ma się "przesrane", "nie ma się życia" itp. jest dla mnie szkodliwą bzdurą.
              • jolie Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:27
                Ja do dzisiaj mam zachowane archiwalne smsy od męża z pracy w stylu "nie mogę się doczekać, żeby was zobaczyć w naszym bałaganie" (czyt. położyć się na łóżku z niemowlakiem, wąchać go i wpatrywać się w niego) i moje do niego "dzisiaj sam przeszedł kilka kroków!". Oczywiście smsy pt. "Mały wisi na mnie cały dzień, robisz obiad" też są😛.
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:38
                Jest szkodliwą bzdurą, bo akurat TY miałaś słodki czas?
                • ciezka_cholera Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:00
                  marta.graca napisała:

                  > Jest szkodliwą bzdurą, bo akurat TY miałaś słodki czas?
                  >

                  jest opinią, a nie faktem
                • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:09
                  Tak, bzdurą jest zarówno mówienie, że to JEST słodki czas, jak i mówienie, że to JEST przesrane. Bo każde rodzicielstwo jest inne
                • kamin Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:15
                  Jest szkodliwą bzdurą bo jest generalizacją. Moje życie jest o niebo ciekawsze, barwniejsze odkąd mam dzieci (a obiektywnie patrząc wcześniej też było bardzo ok)
                  Wcale nie miałam przesrane mając małe dzieci.
                  A takie gadanie o obciążeniu macierzyństwem słuchałam przez całe życie i w sumie niepotrzebnie tak długo zwlekałam z zostajiem matką
                  • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:11
                    kamin napisał(a):

                    > Jest szkodliwą bzdurą bo jest generalizacją. Moje życie jest o niebo ciekawsze,
                    > barwniejsze odkąd mam dzieci (a obiektywnie patrząc wcześniej też było bardzo
                    > ok)
                    > Wcale nie miałam przesrane mając małe dzieci.
                    > A takie gadanie o obciążeniu macierzyństwem słuchałam przez całe życie i w sumi
                    > e niepotrzebnie tak długo zwlekałam z zostajiem matką

                    Zalezy od konkretnej osoby. Sa ludzie ktorzy spelniaja sie jako rodzice, sa tacy ktorzy nie i nie jest to generalizowanie. Fakty sa takie ze rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialnosc i dla jakiejs czesci ludzi jest to bardzo meczace co nie znaczy ze nie kochaja swoich dzieci. Inni nie maja problemu z tym. Nie wszyscy sa tacy sami.
                • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:20
                  nie, nie z tego powodu.
                  • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 22:00
                    zresztą uważasz, że moje doświadczenie, iż to był słodki czas, jest tylko moje i mam siedzieć cicho, a twierdzenie, że przy małych dzieciach ma się "przesrane", to jakieś ogólnie panujące prawo przyrody? bo przy tamtym nie protestowałaś.

                    aż nie chce mi się wierzyć, że w wątku szczęśliwych lambardziar jest jakaś cenzura, i nie wolno napisać, że szerzenie negatywnego obrazu rodzicielstwa: "przesrane życie" to szkodliwa bzdura.

                    do bezdzietnych nic nie mam, ale nie będę szerzyć propagandy, jak to strasznie jest mieć dziecko.
      • fomica Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:39
        Ja wierze że większośc ludzi ma jednak dobre zamiary i "życzy" innym tego co sami uważają za cenne i dobre. Tak jak mamusia martwiąca się ze córka nie ma męża, albo stałej pracy, przecież nie chce żeby córce było gorzej tylko żeby jej było lepiej.
        • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:37
          Ciekawe, że im bardziej mamusia upieprzona w kiepskim małżeństwie tym mocniej ciśnie na małżeńskie plany córki. Szczęśliwi małżonkowie dają dzieciom dużo większą wolność
          • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:52
            coś w tym jest, moja matka mówiła "tylko się nie śpiesz", a kiedy faktycznie się nie pośpieszyłam, bo dziecka nie było i nie było, ANI RAZU nie słyszałam od rodziców żadnych aluzji w temacie.

            oczywiście, gdy się okazało, że staramy się o adopcję, nakręcili się jak ruskie budziki.

            :~)
      • szaraiwka Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:23
        mam nadzieje ze nie jestem dziadersem, ale widze to tak- jak nie masz dzieci to nie przedluzasz gatunku, a w sumie calym pomyslem natury na zycie jest powielanie i replikowanie. Nie chcac dzieci poniekad wykanczasz/zagrazasz gatunkowi. Dlatego dziadersi znajda wszelkir mozliwe argumenty abys sie powielila i zreplikowala, takze ten, ze bedzie ci smutno i zle jesli tego nie zrobisz. A to ze jak sie juz powielisz i nie bedzie ci z tym cool to juz tylko twoj i twego dziecka problem, gatunek trwa..
        • zona_glusia Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:35
          >jak nie masz dzieci to nie przedluzasz gatunku, a w sumie calym pomyslem natury na zycie jest powielanie i replikowanie. Nie chcac dzieci poniekad wykanczasz/zagrazasz gatunkowi.
          Przy 10 miliardach ludzi na świecie ten argument odpada, ale rozumiem, że może u niektórych działać podświadomie.
          • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:36
            Ponoć po 2050 ma zacząć spadać z tych właśnie 10 mld w dół.
            • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:56
              Jeszcze kilka lat temu (nie więcej niż 10) mówiło się, że ok 2100, ale ONZ już skorygował prognozy, bo dzietność praktycznie wszędzie leci na pysk w tempie, którego nikt chyba nie przewidział.
    • ntasil Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:10
      Nie. Im jestem starsza tym pewniejsza, że ominęłam wielką kupę po której smord ciągnąłby sie mi cale zycie.

      Przez takie luzackie podejscie oparte tylko na tym, ze jestem sama i odpowiadam tylko za siebie, bylam mniej rygorystyczna wobec faceta, w związku na odległość 6 i pol roku.
      Człowiek dla siebie jest mniej dobry niz dla np. dziecka
    • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:46
      Juz chyba nie. Ale dopiero co bylam starajaca sie a nie lambadziara, wiec moze to byc jakies wyparcie. Obecnie czuje tylko morze ulgi, ze odpuscilam. I zero placzu na widok niemowlat, czy na wiesc o cudzych ciazach, czyli jest naprawde ok.
      • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:52
        Hej, przytulam. 🌺
        • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 21:55
          A dzieki, dzieki 😘 Bede zyla wink
          • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:01
            Oczywiscie, ze bedziesz i nawet juz to robisz, bo nie spodziewam sie odpowiedzi zza grobu. 🤪😉 Wszystko ma jakis sens. 😘
            • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:05
              Bys sie zdziwila. I z tym grobem i z tym sensem wink 😈😈😈
              • andallthat_jazz Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:16
                Tak sobie to zycie tlumacze. Ze to musi miec jakis sens, bo inaczej to wszystko jakos... bez sensu... 😅😂😂😂 Wez mnie nie nawiedzaj zza swiatow. Bo a nuz mnie przekonasz... 😂🤦‍♀️ A teraz wdech, wydech i kim dracula w wannie do sluchania. Dziala cuda.😉
      • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:02
        Jak ja odpuściłam i sie pogodzilam z faktem bezdzietnosci to...zaszlam w ciaze i urodzilam
        • aguar Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:49
          Dla mnie to jest takie "oszukane" odpuszczenie skoro nadal uprawia się seks bez zabezpieczenia. Prawdziwe odpuszczenie, to albo koniec też z seksem albo już tylko z porządnym zabezpieczeniem. (No chyba, że po 50-tce).
          • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:54
            To są dwie zupełnie inne sytuacje: pragnę dziecka, staramy się o dziecko, a - nie zabezpieczamy się, co będzie to będzie i tak będzie ok.
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:55
            Odpuszczenie to pogodzenie sie z tym ze sie dzieci nie bedzie mialo i nie jest to rachunek prawdopodobienstwa mozliwosci bo ten jest bardzo rozny w indywidualnym przypadku.
            Kobiety po 50 tce tez zachoszay w ciąże
          • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:59
            Ja tam nie rozkminiam, co "oszukane" u kogo, ale akurat sama sie zabezpieczam. Bo leki, bo to, bo tamto i sramto. Wiec nie bedzie kinder niespodzianki z odpuszczenia wink
          • spirit_of_africa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:49
            koniec z seksem? a to seks słuzy tylko do prokreacji? i po co zabezpieczenie, jeśli zdiagnozowano u kogoś niepłodność i przez wiele lat ciąży nie było mimo leczenia?
            • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:54
              No z tym koncem to gruuubo pojechala, tak po katolicku, rzeklabym 😈
    • pocieszka Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 22:53
      Absolutnie nie żałuję. Mało czego jestem tak granitowo pewna, jak tego, ze to nie moja bajka.
    • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:18
      Czasami, kiedy widzę moje starsze koleżanki z dorosłymi, udanymi, fajnymi dziećmi, to zdarza mi się pomyśleć, że może jednak trzeba było się zdecydować, urodzić dziecko, a może dwójkę, zacisnąć zęby i jakoś przecierpieć, przetrwać te 18-20 lat, żeby teraz też mieć tak fajnie.

      Ale zaraz potem widzę wyniszczone, przedwcześnie postarzała, nafaszerowane antydepresantami matki autystyków albo dzieci z ZD czy z innymi upośledzeniami - i myślę, że dobrze, ze nie zaryzykowałam.

      Poza tym, przy tym wszystkim, co się teraz dzieje - zmiany klimatu, kryzysy, galopująca technologia, bullying w szkołach - gdybym miała dzieci, to zamartwiałabym się o ich przyszłość i miałabym pewnie straszliwe wyrzuty sumienia, że je powołałam na ten koszmarny świat.
      • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:32
        A co do tego, że coś mnie omija - himalaistką też nigdy nie zostanę, a podobno oni przeżywają niesamowite emocje. Nie da się w życiu doświadczyć wszystkiego.
      • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:13
        zacisnąć zęby i jakoś przecierpieć, przetrwać te 18-20 lat, żeby teraz też mieć tak fajnie.


        dlaczego sądzisz że do 18 - 20 lat zycia dziecka jest samo cierpienie?
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:30
          Ja z obserwacji koleżanek, które mają dzieci.
          • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:28
            A ile godzin dziennie obserwujesz te koleżanki?
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:55
              Te, które ze mną pracują- 8.
              • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:27
                AHA.
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:59
            Wspolczuje otaczania się nieszczęśliwymi matkami. Ja sie otaczam matkami zakochanymi w swoich dzieciakach.
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:41
              Wyobraź sobie, że nie wybieram sobie koleżanek pod kątem tego, jakimi są matkami. Po prostu takie się trafiły, np. w pracy. Część w ogóle nie ma dzieci, część ma bezproblemowe. Jednak te najbliższe mi dziewczyny niezbyt dobrze się odnajdują jako matki.
        • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:40
          W sumie mnie zastanawia inna rzecz: Czemu to dopiero po 18-20 latach ma być fajnie? Przecież dorosłe dziecko ma już swoje życie i ten kontakt siłą rzeczy staje się ograniczony.
          • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:42
            Bo wtedy masz juz kontakt z w miare uksztaltowanym czlowiekiem, a jednoczesnie odpadaja ci masakry w postaci pieluch, kup, szkoly itd. Ja chetnie moglabym miec takie 18-20 letnie dzieckobig_grin powiedzmy w wieku 50 paru lat.big_grin
            • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:07
              Ja bym mogła mieć takiego 9 latka już. Niektóre są strasznie fajne.
              • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:30
                O tak. Dzieci w klasach 1-3 to najsłodsze słodziaki. Już duże samodzielne a jednoczenie grzecznie, chętne do wszystkiego, zgodne, starające się i bez humorów.
            • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:00
              > w postaci pieluch, kup, szkoly

              To nie jest masakra. Szkola to wrecz fantastyczny czas
              • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:15
                Oj zwlaszcza polska szkola...
                • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:36
                  Bez przesady...
                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:42
                    Z przesadą.
              • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:39
                Nie w Polsce.
              • escott Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:59
                Ależ ty jesteś jakaś histeryczna w tej apologii macierzyństwa, mało to przekonujące big_grin
          • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:29
            Fajnie jest zawsze. Jak są małe, średnie i duże.
            Nie ma co słuchać kocopolow wypowiadanych przez osoby które "obserwuja koleżanki"
            • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:46
              Jesli sa zdrowe.
              • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:30
                To tak jak z mężem, dorosłym rodzeństwem i starszymi rodzicami. Fajnie jak wszyscy są zdrowi, nie tylko dzieci. Nie trzeba mieć dziecka żeby mieć ogromne problemy przez czyjaś wieloletnią chorobę / niepełnosprawność whatever.
                • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:32
                  tylko, ze nie mamy wplywu na to czy nasze rodzentwo bedzie chore, lub czy rodzice beda sie starzec (co jest zreszta normalnym procesem), a w przypadku dziecka, w pewien sposob juz tak.
                  • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:51
                    Nie mamy wpływu na zdrowie innych, po prostu.

                    Dziecko czy nie dziecko, ryzyko zrytego życia cudzą chorobą zawsze jest. Przecież nie odetniemy się prewencyjnie od starzejących się rodziców u których ryzyko choroby +++, nie zostaniemy singlem, żeby zminimalizować ryzyko posiadanie niedoleznego męża, tak samo się nie wysterylizujemy prewencyjnie, bo może (!) chore dziecko się pojawi. To po prostu kłóci się z logiką.
                  • maleficent6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:41
                    simply_z napisała:

                    > tylko, ze nie mamy wplywu na to czy nasze rodzentwo bedzie chore, lub czy rodzi
                    > ce beda sie starzec (co jest zreszta normalnym procesem), a w przypadku dziecka
                    > , w pewien sposob juz tak.


                    Możesz rozwinąć? Jaki wpływ ma rodzic na to, że dziecko urodziło się chore/ niepełnosprawne?
                    • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:00
                      Może olac zrobienie badań lub zrobić i w razie fakapu podjąć odpowiednią decyzję. Ciążę można monitorować, a poród umówić tj. zminimalizować ryzyko.
                    • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 21:37
                      Można się po prostu na dziecko nie decydować, więc zero ryzykawink
                    • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 09:04
                      Nie robi badań prenatalnych.
              • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 17:15
                Nawet jeśli nie są zdrowe. Fajnie jest niemal zawsze.
                • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 17:18
                  No nie....ciezko chore dziecko, zwlaszcza umyslowo, lezace itd i cierpiace.
                  • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 20:50
                    Różnie bywa.
                    Sama nie mam dziecka z n intelektualną więc nie wiem.
                    Znam wiele kobiet z dziećmi z n.
                    Są ciężkie lata ale jednocześnie jest szczęście I jest miłość.
                    Duma z rozwoju i postępów.

                    Znajoma mama starszego chłopczyka w pieluchach mówiła, że jej życie nabrało sensu dzięki synowi. Pracy swojej nigdy nie lubiła i uważała za nudną, z dzieckiem rozmawia ( syn nie mówi, ona i za siebie i za niego nadaje), troszczy się, załatwia setki rzeczy dla niego i siebie, często jeździ na turnusy rehabilitacyjne. Ma swoje grono znajomych. Umie odpoczywać. Jest zasadniczo uśmiechniętą zadowoloną z życia osobą. Tyle, że partnera ma średniego. W tym temacie mogłoby być lepiej. Auto itd też sama ogarnia.Wykorzystuje wszystkie możliwości . Jest bardzo zaradny osobą. Podziwiam ją w tym temacie. Jest bardzo ogarnięta i żadnej rozpaczy nie widać.
                    • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 00:12
                      Nie widać na zewnatrz, a w środku masakra. A potem jak matka umrze, takie dziecko trafi i tak do osrodka.....
            • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:34
              18lipcowa3 napisała:

              > Nie ma co słuchać kocopolow wypowiadanych przez osoby które "obserwuja koleżank
              > i"

              Ja nie obserwuję koleżankek. Ja obserwuję dzieci.
              Większość moich koleżanek była/jest zachwycona swoim potomstwem.
          • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:31
            waleria_bb napisał(a):

            > W sumie mnie zastanawia inna rzecz: Czemu to dopiero po 18-20 latach ma być faj
            > nie? Przecież dorosłe dziecko ma już swoje życie i ten kontakt siłą rzeczy staj
            > e się ograniczony.

            Właśnie dlatego smile
        • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:23
          18lipcowa3 napisała:

          > zacisnąć zęby i jakoś przecierpieć, przetrwać te 18-20 lat, żeby teraz też mie
          > ć tak fajnie.
          >
          >
          > dlaczego sądzisz że do 18 - 20 lat zycia dziecka jest samo cierpienie?
          >
          I dlaczego sądzi że po 18 -20rz dziecka jest tego "cierpienia "mniej.
          Dziecko nie znika. Robi się coraz bardziej samoobsługowe ale też zmienia się ranga problemów. Miejsce zgubionej maskotki zajmują inne -miłości,rozczarowania,nałogi,stres itd
          Rodzic nie przestaje magicznie się martwić
          • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:04
            wapaha napisała:

            > Dziecko nie znika. Robi się coraz bardziej samoobsługowe ale też zmienia się ra
            > nga problemów. Miejsce zgubionej maskotki zajmują inne -miłości,rozczarowania,n
            > ałogi,stres itd
            > Rodzic nie przestaje magicznie się martwić

            Proszę cię...to nie jest cecha rodzicielstwa tylko cecha osobnicza. Jak ktoś ma skłonność
            do zamartwiania się to mając: psa, kota, męża, rodziców, pracę, zdrowie, pieniądze, samochód itd. o to wszystko będzie się martwił. Trzeba by było zostać eremitą i zredukować życie do minimum, bo wszystko może być źródłem martwienia się.
            • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 08:08
              nenia1 napisała:

              > wapaha napisała:
              >
              > > Dziecko nie znika. Robi się coraz bardziej samoobsługowe ale też zmienia
              > się ra
              > > nga problemów. Miejsce zgubionej maskotki zajmują inne -miłości,rozczarow
              > ania,n
              > > ałogi,stres itd
              > > Rodzic nie przestaje magicznie się martwić
              >
              > Proszę cię...to nie jest cecha rodzicielstwa tylko cecha osobnicza. Jak ktoś ma
              > skłonność
              > do zamartwiania się to mając: psa, kota, męża, rodziców, pracę, zdrowie, pienią
              > dze, samochód itd. o to wszystko będzie się martwił. Trzeba by było zostać erem
              > itą i zredukować życie do minimum, bo wszystko może być źródłem martwienia się.
              >
              przeginasz i koloryzujesz - ja nie wspomniałam o zamartwianiu się- ale po prostu o "rodzicielstwie"- a samo to sprawia, że dzieci są zawsze w jakiś sposób obecne w życiu, w tyle głowy - mniej lub bardziej
              Sugerujesz, że matka dorosłego juz mocno 40latka olewa jego problemy zdrowotne ? albo w ogóle nie przejmuje się , że córka np. rodzi - bo córka ma aż 35lat ?
              • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 13:50
                wapaha napisała:


                > przeginasz i koloryzujesz - ja nie wspomniałam o zamartwianiu się- ale po prost
                > u o "rodzicielstwie"- a samo to sprawia, że dzieci są zawsze w jakiś sposób obe
                > cne w życiu, w tyle głowy - mniej lub bardziej
                > Sugerujesz, że matka dorosłego juz mocno 40latka olewa jego problemy zdrowotne
                > ? albo w ogóle nie przejmuje się , że córka np. rodzi - bo córka ma aż 35lat ?

                Nikt nie twierdzi, że w przypadku np. problemów zdrowotnych, które mogą wystąpić, ale też i nie muszą, ktoś się nie będzie martwił wcale o swoje dziecko. Ale jeśli masz dorosłe dziecko, które sobie w życiu radzi, ma swoją rodzinę i dobrze mu się żyje to jest zupełnie coś innego niż małe dziecko/młody nastolatek na stanie.
                A ty piszesz najpierw jakby było wszystko bez zmian "dlaczego sądzi że po 18 -20rz dziecka jest tego "cierpienia "mniej. Dziecko nie znika." A potem wymieniasz skrajność w rodzaju: "Sugerujesz (...) w ogóle nie przejmuje się , że córka np. rodzi - bo córka ma aż 35lat ?
                Nie sugeruję ani jednego ani drugie. Jest faktem, że jak dziecko staje się dorosłe to relacje coraz bardziej się zmienia, dziecko jest oczywiście zawsze obecne, ale już sama kwestia odpowiedzialności staje się inna. Więc tak, tego umownego "cierpienia" (jeśli ktoś chce tak to widzieć) jest zdecydowanie z wiekiem mniej.
                • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:45
                  oczywiście, że się zmienia- ale nie ZNIKA
                  i to -i tylko to-mam na mysli
                  • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 16:56
                    ok, rozumiem, nie przyszło mi do głowy, że ktoś sądzi, że po latach dziecko całkowicie znika.
                    • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:01
                      rycerzowa
                      > Natomiast gdy urodzisz, wychowasz, wydasz światu - wracasz do stanu wolności,
                      > niezależności, samotności.
                      > Tak to się przecież w życiu odbywa
                      • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 17:18
                        ok, skoro tak to zrozumiałaś. Ja bym napisała podobnie jak rycerzowa, ale już rozumiem że ktoś może to odbierać dosłownie.
        • la_felicja Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:30
          18lipcowa3 napisała:

          > zacisnąć zęby i jakoś przecierpieć, przetrwać te 18-20 lat, żeby teraz też mie
          > ć tak fajnie.
          >
          >
          > dlaczego sądzisz że do 18 - 20 lat zycia dziecka jest samo cierpienie?

          Myślę, że dla mnie by było. Plus nieliczne chwile ulgi, kiedy dziecko by było na koloniach/u dziadków/ w internacie jakimś.

    • lalkaika Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:33
      Bo nigdy nie przeżyjesz

      Daruj waść wstydu o
      .
    • bergamotka77 Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:42
      Powiem szczerze nie bylo łatwo ale dwóch moich synów to najlepsze, co mnie w zyciu spototkało wink
      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:35
        Ale wiesz, że wątek nie jest o udanych dzieciach?
        • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:30
          Ten wpis Bergi, to chyba bardziej o nieudanym życiu. tongue_out
          • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:03
            Dokładnie. Tylko współczuć.
        • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:07
          zakaz pisania o "udanych dzieciach" to mógłby być, przez empatię, w wątku o jakimś nieszczęściu typu: mój syn okradł, zabił i siedzi w poprawczaku.

          tu są luźne dywagacje o wadach/zaletach posiadania, bądź nieposiadania, dzieci, i nagle o udanych dzieciach nie wolno pisać?
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:15
            Sam tytuł wątku brzmi: Lambadziary, żałujecie? Bergamotka nie jest lambadziarą, więc równie na temat byłoby napisanie: Ugotowałam dziś pomidorówkę, była przepyszna.
            • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:29
              Najlepsza, aż sąsiadki zazdrościły. tongue_out
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:46
                W wykonaniu Bergamotki wszystko jest prima sort!
              • szare_kolory Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:37
                A mąż wyszedł zapalić po obiedzie big_grin
            • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 13:55
              ale to jest forum, a nie matura z polskiego, a Ty nie jesteś w komisji, więc odłóż z łaski swojej ten czerwony długopis...
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 14:02
                To nie jest twoje prywatne forum, więc polecenia możesz kierować pod inny adres. Ewentualnie założyć wątek pochwalny do chwalenia się dzieckiem. Wtedy tam przyjdę i napiszę, jak mi jest wspaniale bez dziecka wink
                • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 16:26
                  hej, spokojnie...

                  a wątek chętnie założę, ale nie dzisiaj!
    • ulla_cebulla Re: Lambadziary, zalujecie? 29.03.23, 23:55
      Nie żałuję, a u mnie bramka na bank już zamknieta. Nigdy zegar mi nie tykał ani nic takiego. Dzieci moich krewnych i znajomych prawie wszystkie bardzo lubię i daję się chętnie zaprzęgać do ciociowania. Pewnie gdybym wcześniej zaszła w ciążę, byłabym dzisiaj dumną mamą, ale nie zaszłam i mnie to nie martwi.
    • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:21
      Jak ktos jest pewny ze dziecka nie chce, to czego ma niby żałować.
      Jak komus trudno to zrozumieć, to po prostu wyobraźcie sobie coś, czego nigdy dla siebie nie chcieliście i zastawcie sie czy żałujecie.

      Sama do +30 w ogóle o dzieciach nie myślałam, a jeśli tak to w kontekście „nigdy w życiu”. Potem nagle, z dnia na dzień poczułam silna, fizyczna, zwierzęca niemal potrzebę zostania matka. To uczucie trwalo i trwało. Gdyby nie to, nie miałabym żadnego problemu z pozostaniem w stanie bezdzietności. teraz, jestem zadowolona z bycia matka, ale gdybym nigdy nie poczuła tego zewu macicy…nie wiedziałabym nawet ze jest czego żałować.
      • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:27
        Podpiszę się.
        Jeśli ktoś czegoś nie chce, nie pragnie, odrzuca, unika etc. to brak będzie gratyfikacja, a nie deficytem.
        • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:04
          Dzięki moim instynktom, że mnie ta zwierzęca rządza nigdy nie dopadła!
          • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:39
            No ale to jest tak samo bez sensu jak pytanie bezdzietnych czy żałują. Jakbyś czuła zew macicy to bycie bezdzietna byłoby źródłem frustracji.
            Twój post To tak jakbym ja powiedziała „cieszę się, ze nie mam marzenia żeby wyprowadzić się do Australii”. Zupełna abstrakcja w momencie kiedy nawet o wyprowadźcie do Australii w ogólnie nie myśle poważnie .
          • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:26
            Żądza. Jeśli sądzisz, że jesteś czymś więcej niż bystrym ssakiem to sorry, ale nie.
    • laokoon Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 06:35
      Nigdy! Kiedy patrzę na moje przyjaciółki, biegające jak kot z pęcherzem, nie śpiące po nocach, bo niemowlę, potem nie śpiące - bo nastolatek, rezygnujące ze swoich potrzeb, marzeń - bo trzeba dziecku dać, zapłacić za wakacje, języki, zajęcia dodatkowe, buty, telefon itp. to cieszę się, że nie jestem wolna. Wieczny kierat, wieczne umęczenie, wieczna troska i niepokój. Jak powiedziała Anka Mucha w wywiadzie - macierzyństwo to jak lufa pistoletu przystawiona do skroni przez całe życie. I daj borze, jak jeszcze ma się wspierającą rodzinę, zaangażowanego partnera, stać na opiekunkę, wczasy z animacjami itd. Onienienie. Jeden z moich mężów usiłował namówić mnie na dziecko - ale bardzo szybko wybiłam mu to z głowy. Ale potem na sprawie rozwodowej użył tego jako argumentu przeciw mnie. I ożenił się szybciutko ponownie, ma trójkę dzieci, zdziadział, dostał brzucha, posiwiał. Widywałam go czasem na placu zabaw, kiedy z umęczonym wyrazem twarzy usiłował okiełznać swoją wrzeszczącą i biegającą trójeczkę.
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:05
        Dobrze mu tak!
      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:14
        Nie masz dziecka = jesteś prawdziwie wolnym człowiekiem.
        Wielu tobie zazdrości, ale się to tego nie przyzna.
      • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:57
        Ale wiesz - ta lufa to bardziej lęk i ciężar odpowiedzialności, a nie brak kolejnej torebki (choć może być i tak).
        • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:29
          danaide2.0 napisała:

          > Ale wiesz - ta lufa to bardziej lęk i ciężar odpowiedzialności, a nie brak kole
          > jnej torebki (choć może być i tak).

          Po dziecku życie jest już zupełnie inne. Każdy dzień i każda noc - jest inna, w sensie gorszej jakości. Nawet jeśli wszystko jest ok, to zawsze czai się lęk. Pedofilia, przemoc w szkole, narkotyki itp.
          Powiem tak: szczęśliwi ci, którzy dzieci nie mają.
          Ja bardzo zazdrościłam innych tych dzieci i zaryzykowałam, urodziłam. Doświadczam i nieee...nie i nie.
          Tego nie da się porównać.
          • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:30
            innym* tych dzieci
          • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:48
            A to jest największa bzdura, jaką mnie straszono w macierzyństwie i kompletnie to się nie sprawdziło. Nie czuję żadnego lęku, żadnej lufy przy głowie.
            • danaide2.0 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:21
              W dużej mierze kwestia osobnicza, ale też sprawa zasobów.
              • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:52
                danaide2.0 napisała:

                > W dużej mierze kwestia osobnicza, ale też sprawa zasobów.
                Oczywiście, niektórzy to przedstawiają jakby to był obowiązkowy element, nie do uniknięcia
            • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 14:00
              nie rozumiem tego straszenia.
              i wkurza mnie ono.

              ja czuję motywację do wielu rzeczy, a lęku - nie, może to brak wyobraźni.
          • azalee Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:12
            anbete napisała:

            > Po dziecku życie jest już zupełnie inne. Każdy dzień i każda noc - jest inna, w
            > sensie gorszej jakości. Nawet jeśli wszystko jest ok, to zawsze czai się lęk.
            > Pedofilia, przemoc w szkole, narkotyki itp.

            Co za bzdura. Mam dwojke a nie mam pojecia o czym piszesz.
            Serio nie spisz w nocy bo myslisz o pedofilii i narkotykach?
          • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:33
            Owszem, lękowa matka to koszmar dla dziecka.
          • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:25
            Co???? Mega nieprawdziwe. To Ty tak masz, ja np nie.
    • lilia.z.doliny Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:11
      Ja z drugiej strony- zakładałam, że będę bezdzietna.
      No i tyle z tego wyszło....
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:06
        Współczuję. Głasku, głasku...
    • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:35
      Nie żałuję. Dobrze mi tak jak jest. Podobnie do kilku forumek w tym wątku nie tęsknię za doświadczeniem bo nigdy o nim nie marzyłam. Mam czasem przebłyski ze z moim partnerem mielibyśmy fajne dziecko bo oboje jesteśmy fajni no ale koszty są zdecydowanie za duże i nie mówię tu o finansach.
      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:38
        Ja zazwyczaj mówię: jesteśmy tacy fajni, że nie możemy mieć dzieci, bo nasze dziecko byłoby zbyt fajne i inni by mu zazdrościli wink
        • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:27
          To ja odwrotnie. Mam świadomość swoich i partnera deficytów, które nie idą w parze z rodzicielstwem. Jak egoizm, brak skłonności do poświęceń...
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:33
            To też smile Oboje mamy cechy, które w rodzicielstwie mogą tylko przeszkadzać. Ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy fajni.
            • magata.d Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:56
              Dziewczyny, bardzo dobrze że o tym piszecie, o świadomej decyzji nieposiadania dzieci. Dla niektórych to jest nie do pojęcia. Często uważa się, ze jak ktoś nie ma dzieci, to nie może ich mieć, a chce. A przecież nie każdy chce, nie każdy musi, i dobrze. Ja z kolei nie bardzo rozumiem te, co mają po dwoje, troje i narzekają, jak im ciężko, że nie mają czasu dla siebie itp. I nawet tu na forum czytam często, jak to one nie lubią placów zabaw, jaką tragedią są zebrania w szkole itp., ile czasu musza poświęcać dzieciom itd. Zastanawiam się wtedy po co im te dzieci. Tak jakby nie miały wyboru a przecież to nie jest jakas tajemna wiedza, ze dzieci zabierają czas, wymagają odpowiedzialności, zaangazowania i troski. Był ostatnio długaśny watek, o tym czy przy dzieciach mamy czas dla siebie.
              • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:33
                Swiadomosc wzrasta tez z wiekiemwink.
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:35
                Wydaje mi się, że właśnie matki, które wiedzą z czym się wiąże posiadanie dzieci, powinny być bardziej wyrozumiałe i wiedzieć, że macierzyństwo to duża rzecz, wyzwanie, nie każdy się do tego nadaje i lepiej, by osoba np. z traumami, trudnym dzieciństwem, DDA nie przenosiła tego cierpienia dalej. Tak wielu ludzi jest skrzywdzonych przez rodziców i nie raz spotkałam się z tym, że ktoś mówił: Moja matka/ojciec w ogóle nie powinni mieć dzieci.
                • magata.d Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:03
                  Zgadzam się. Są ludzie, którzy nie powinni mieć dzieci. Pomijam jakieś choroby genetyczne, bo to oczywiste, ale tak jak piszesz, nałogi czy skłonność do nich, traumy, trudne dzieciństwo, trudne cechy charakteru niestety rodzą ogromne problemy dla dzieci. Ludzie tego nie rozumieją.
              • gama2003 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:15
                Bo rodzicielstwo to najczęściej nagi instynkt a nie zimna kalkulacja.Choć pewnie, jak we wszystkim, każdy ma swoją historię. Bo wszak świat zna wpadki, wrobienia i pokażę szwagierce, że urodzę bombelków więcej.


                Im starsza jestem i chyba mądrzejsza, tym bardziej szanuję zdecydowane na - nie. To musi być duża ulga nie mieć wątpliwości.
                I absolutnie przekonana jestem, że to ,, nie chcę ,, lambadziar jest czymś bardzo dobrym.
                I chciałabym by temat - nie mają, bo nie chcieli, wszystkim spowszedniał i przestał zajmować publikę.

                Moja wyobraźnia kompletnie nie przewidziała, jak macierzyństwo będzie trudne fizycznie i psychicznie. A gdyby przewidziała, to bym nie uwierzyła. Z drugiej strony emocje pozytywne, też nie do wyobrażenia. Wszystko czasami ponad siły.


                Wątek mnie nie zdumiewa, raczej opad rąk był do przewidzenia.
                • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:27
                  A ja już w wieku 12 lat wiedziałam, że nigdy-w-zyciu-zadnych-dzieci. Przecież każdy głupi widzi, że pieluchy, kolki, sraczki, choroby itd. Ja można być tego nieświadomym będąc dorosłym człowiekiem ?
                  No, chyba, że instynkt rozrodczy zalewa mózg i rozum wyparowuje.
                  • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:47
                    alina460 napisała:

                    > A ja już w wieku 12 lat wiedziałam, że nigdy-w-zyciu-zadnych-dzieci. Przecie
                    > ż każdy głupi widzi, że pieluchy, kolki, sraczki, choroby itd. Ja można być te
                    > go nieświadomym będąc dorosłym człowiekiem ?
                    > No, chyba, że instynkt rozrodczy zalewa mózg i rozum wyparowuje.


                    a ja w podobnym wieku wiedziałam że bede miała dziecko NA PEWNO , a najlepiej kilka
                    i nie miało to nic wspólnego z byciem świadomym
              • asia_i_p Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:41
                Podważanie decyzji o posiadaniu dziecka, bo się nie lubi placów zabaw i zebrań z rodzicami to jednak przesada. To tak, jakbyś mówiła, że nie powinnam zostawać nauczycielką skoro nie lubię rad pedagogicznych i sprawdzania wypracowań napisanych nieczytelnie. No u nie lubię, ale całą resztę lubię!
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:42
                  No, a ja nie lubię też innych rzeczy związanych z dziećmi smile
                  • asia_i_p Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:09
                    Bo u ciebie to jest sytuacja odwrotna. Żeby zobaczyć, co czuje matka, której na podstawie niechęci do zebrań z rodzicami lub placów zabaw podważa się słuszność decyzji dotyczącej macierzyństwa, musiałabyś sobie wyobrazić, że no nie wiem, na przykład przyznajesz, że kilkulatki mają wyjątkowo gładką cerę, a ktoś wykrzykuje "O widzisz, zawsze wiedziałem, że jesteś stworzona do macierzyństwa!".
                • magata.d Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:44
                  asia_i_p napisała:

                  > Podważanie decyzji o posiadaniu dziecka, bo się nie lubi placów zabaw i zebrań
                  > z rodzicami to jednak przesada.
                  To tak, jakbyś mówiła, że nie powinnam zostawać
                  > nauczycielką skoro nie lubię rad pedagogicznych i sprawdzania wypracowań napis
                  > anych nieczytelnie. No u nie lubię, ale całą resztę lubię!
                  >
                  No dla mnie nie przesada, jeżeli ktoś tego nie znosi a funduje sobie drugie, trzecie i kolejne dziecko. Wszystko jest kwestią proporcji, gdyby rady były raz w tygodniu i większość dzieci by pisało nieczytelnie to chyba nic by ci nie dało lubienie całej reszty.
                  • asia_i_p Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:50
                    Rady są raz w miesiącu minimum i jedna trzecia dzieci pisze nieczytelnie. Nadal plusy przeważają nad minusami.

                    Place zabaw to godzina dziennie z góra sześciu lat, a jak bardzo nie lubisz, można oferować inne rozrywki. Zebrania rodziców cztery razy do roku. Zdecydowanie można tego nie lubić i dalej czuć, że plusy rodzicielstwa przeważają nad minusami.
                    • magata.d Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:25
                      asia_i_p napisała:

                      > Place zabaw to godzina dziennie z góra sześciu lat, a jak bardzo nie lubisz, mo
                      > żna oferować inne rozrywki. Zebrania rodziców cztery razy do roku. Zdecydowanie
                      > można tego nie lubić i dalej czuć, że plusy rodzicielstwa przeważają nad minus
                      > ami.
                      >
                      To o co chodzi tym marudzącym, że takie to uciążliwe i męczące? Nie rozumiem, a nie jestem bezdzietna. Nocne pobudki, pieluchy czy choroby dziecięce nie należą do przyjemności, ale poświęcenie swojego czasu dziecku i jego sprawom (w różnych formach na różnych etapach życia tego dziecka) to jednak dominujący aspekt macierzyństwa.
                      • asia_i_p Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 00:46
                        O to chodzi że to jest uciążliwe i męczące. I w sumie to najczęściej jednak nie własne dziecko cię tu męczy.
                  • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:28
                    No nie wiem, ja nie cierpiałam placów zabaw a mam troje dzieci. Tak samo wywiadówek. I co? I nic, chadzał tam mąż, bo mu nie przeszkadzało.
                  • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 15:48
                    magata.d napisała:


                    > >
                    > No dla mnie nie przesada, jeżeli ktoś tego nie znosi a funduje sobie drugie, tr
                    > zecie i kolejne dziecko.

                    mówisz, że nie powinnam mieć dzieci bo nie lubię grac w planszówki ? suspicious
                    • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 20:01
                      Ja też nie znoszę 😱
              • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:52
                Można nie lubić jakiegoś elementu rodzicielstwa a chcieć mieć dzieci. Tak jak ktoś może chcieć być lekarzem i spełniać się w tym, a jednocześnie być zmęczonym nocnymi dyżurami. Można kochać ultramaratony, ale nie znaczy to, że nie czuję się bólu od pęcherzy na stopach. Przecież większość wyborów wiąże się z jakimiś mankamentami
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:58
                  Jeśli ktoś chce mieć dzieci, to to chciejstwo pewnie przeważa nad możliwymi upierdliwościami. I odwrotnie- jak ktoś nie chce, to upierdliwości przeważają.
                • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:01
                  Mnie sie tez wydaje, ze duzo zalezy od partnera i jego wsparcia.
                • magata.d Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:54
                  Nie napisałam, ze trzeba lubić każdy element rodzicielstwa, bo nie trzeba. Ale jak się większości nie lubi, to chyba trzeba się zastanowić, czy jednak nie poprzestać na jednym. Wstawania w nocy do dziecka pewnie nikt nie lubi, bo to męczące, pewnie podobnie jak dyżury nocne dla lekarza.
              • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:20
                magata.d napisała:

                > Dziewczyny, bardzo dobrze że o tym piszecie, o świadomej decyzji nieposiadania
                > dzieci. Dla niektórych to jest nie do pojęcia. Często uważa się, ze jak ktoś ni
                > e ma dzieci, to nie może ich mieć, a chce. A przecież nie każdy chce, nie każdy
                > musi, i dobrze. Ja z kolei nie bardzo rozumiem te, co mają po dwoje, troje i n
                > arzekają, jak im ciężko, że nie mają czasu dla siebie itp. I nawet tu na forum
                > czytam często, jak to one nie lubią placów zabaw, jaką tragedią są zebrania w
                > szkole itp., ile czasu musza poświęcać dzieciom itd. Zastanawiam się wtedy po c
                > o im te dzieci.

                ja akurat nie lubię narzekania i uważam, że bardzo dużo jak społeczeństwo narzekamy. Ale właśnie dlatego, nie mam takich kategorycznych wniosków. Dużo ludzi po prostu lubi narzekać. To coś w rodzaju rytuału. Ja narzekam, ty narzekasz, on narzeka i tak tworzy się wspólnota. Wszyscy to w grają, wszyscy rozumieją. Tworzą się w ten sposób relacja. Zobacz jak się ludzie na forum dobrze bawią i jaka zazwyczaj jest zgoda w wątku dopóki wspólnie narzeka się na to samo. A poza tym...czasem narzekanie jest po prostu wentylem bezpieczeństwa przez które uchodzą różne emocje. To trochę tak jakby oczekiwać, że ktoś kto jest lekkoatletą nie będzie nigdy narzekał, że mu but nogę obtarł albo że zawsze będzie miał ochotę na trening. Czy to znaczy, że nie lubi biegać, bo czasem jest zwyczajnie zmęczony i ponarzeka na zmęczenie? Większość cennych rzeczy jakie mamy, małych/większych sukcesów jakie osiągamy jednak wymaga różnych trudów i wyrzeczeń.
                • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:27
                  Poza tym nie jest powiedziane, że w scenariuszu bez dziecka ta sama osoba nie narzekałaby na coś innego. W wersji z dzieckiem - na nudne place zabaw i jak długo trzeba stać w kolejce do huśtawki. W wersji bez dziecka - na tłumy głośnych dzieci na tymże placu zabaw. I tak dalej.
                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 17:48
                    Bezdzietny spędzający czas na placu zabaw i narzekający na hałasujące dzieci sam jest sobie winien wink
                    • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:44
                      Jak ma plac zabaw pod oknami to jednak niewinny wink
    • kachaa17 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:50
      Ja bardzo żałuję. Nie był to mój wybór, starałam się z mężem o dziecko przez jakiś czas ale nie wyszło. Jak już było źle kiedyś nami to się przestaliśmy starać. Cały czas mam ten temat nie zamknięty i boli mnie jak znajome kobiety zachodzą w ciążę.
      • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 07:57
        Oj, wspolczuje bardzo.
        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 17:27
          I ja.
      • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:21
        To co innego, nie jesteś lambadziarą wink Lambadziara tak wybrała, a jeśli los zadecydował za nią, to po czasie myśli tylko: ufffff.
        • kachaa17 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:15
          No tak, w takim razie nie jestem. To nie był mój wybór.
          • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:32
            A już na pewno wszystkie szanse przepadły ?
            • kachaa17 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:53
              No tak, mam 47 lat.
              • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:35
                To przykre faktycznie. Niestety niepłodność dotyczy coraz większej ilości ludzi. Przykro mi.
    • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:19
      Żałowałabym, gdybym to dziecko miała i tęskniła za niezależnością, spaniem do oporu, spędzaniem czasu w ciszy. Macierzyństwo od zawsze jawiło mi się jako koszmar i opcja po moim trupie. Nawet miewam sny, że rodzę dziecko i nie mogę go oddać i w tych snach pojawia się uczucie niewyobrażalnego przytłoczenia, bycia w pułapce bez wyjścia.
      Jestem też młoda i już raczej z tego pokolenia, które jest bardziej świadome w temacie macierzyństwa i odporne na dziaderskie: urodzisz i pokochasz, każda kobieta powinna być matką.
      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:34
        Też miewam sny o ciąży i dzieciach. Budzę się z wielką ulgą.
    • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:22
      To wątek nie o mnie, więc sorry, ale mimo tego że jestem szczęśliwa mając dzieci i są olbrzymie radością w moim życiu, chyba to widać w moich wpisach ( albo mi się zdaje), to jednak mam poczucie że alternatywne życie bez dzieci byłoby też szczęśliwe. Tak jakby miałabym w sobie gotowość na obie wersje.
      • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:12
        Mam bardzo podobnie.
        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 17:31
          I ja.


          Aczkolwiek świat bez moich dzieci byłby czymś gorszym, wybrakowanym. Ogolnie świat. Nie mój konkretnie świat. Moich dzieci brakowałoby światu. Dobrze, że są.
    • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:35

      jesteś samotna znudzona i poszukujesz uwagi tworząc tysiące wątków
      jakbyś miała dzieci to byś nie miała czasu na takie pie...oły
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:40
        Sama przez lata byłaś bezdzietna z wyboru. Zmieniłaś stan i teraz zazdrościsz?
        • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:12
          ale co ty do mnie piszesz???????
          kobieto, ja byłam bezdzietna z wyboru przez lata mając lat 20+ a nie 40-50 itp- całkiem normalne

          czego zazdroszczę ? smutnego zycia i poszukiwania atencji na forum ? no nie, nie zazdroszczę
          • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:58
            Dziwne masz założenie że bezdzietne życie jest smutne. Czyżbyś niewiele miała innych źródeł radości?
            • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:08
              pisałam o tej jednej konkretnej osobie, założycielce wątki
              • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:11
                Ale zalozycielka akurat jest dosc uczciwa i mowi ze troche zaluje. Popatrz na inne wypowiedzi, mozna by dojsc do wniosku ze Ematka to forum dla nie- matek ktore za boga ojca dziecka nie chcialy 🤣
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:37
                Przecież nie tylko do niej się przyczepiasz, akurat nie raz pisałaś, że bezdzietne osoby są nienormalne.
                • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:40
                  >Przecież nie tylko do niej się przyczepiasz, akurat nie raz pisałaś, że bezdzietne osoby są nienormalne.

                  Poprosze o wklejenie gdzie takie coś napisalam. Konkretnie. Nie klam. To oszczerstwo.

                  Jak smiesz cos takiego pisac? Urodzilam dziecko majac 40 lat jak sobie wyobrazasz ze cos takiego moglabym sadzic o kimkolwiek

                  To okropne ze takie bpodle manipulantkini klamczuchy sa na tym forum
                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:59
                    Zobacz na drzewko, pisałam do lipcowej, a nie do ciebie.
                    • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:11
                      A to sorry.
            • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:35
              extereso napisała:

              > Dziwne masz założenie że bezdzietne życie jest smutne. Czyżbyś niewiele miała i
              > nnych źródeł radości?

              Dorastajace córki lipcowe dają jej do wiwatu o czym tutaj pisala. Może ona jest z tych dzieciatych którzy chcą zeby inni mieli tak przesrane jak ona?
              • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:43
                Oczywiście, to zdrowe pod każdym kątem nastolatki- mają zmienne humory, są wrażliwe na swoim punkcie , bywają leniwe i egoistyczne , dyskutują, pyskują -owszem, to normalne, rozwojowe i bardzo zdrowe
                Owszem, wkurza mnie to , czasem nawet wyprowadza z równowagi.
                Natomiast satysfakcja z wychowania dzieci empatycznych, dobrych, umiejących się zachować w każdej sytuacji, zsocjalizowanych, odwaznych i otwartych na świat, dobrze się uczących, mających zainteresowania, duzo rozumiejących , z którymi się fajnie rozmawia, a dodatkowo zwyczajnie jeszcze przeslicznych znacznie przewyższa te dające do wiwatu chwile.
                Jedna jest wiecznie ciągana po spotkaniach, przedstawieniach, konferencjach dla uczniów- wszędzie tam gdzie trzeba się wypowiedziec, reprezentować szkołę. Druga to urodzona artystka, śpiewa, tańczy, szyje i maluje.
                Gdzie tu widzisz przesranie?
                Nie zastąpi tego partner, kolezanka, pies ani kot ani pasjonuące wycieczki.

                Masz normalne dzieci ?To na pewno wiesz o czym mówię.
                • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:09
                  Empatyczne powiadasz?
                  • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:19
                    Bezapelacyjnie. I o wiele bardziej ode mnie.
    • kurtkapuchowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:36
      Prawie 5 dych na karku i uwazam, ze bycie lambadziara to jedna z moich (niewielu) decyzji zyciowych, ktorych absolutnie nie zaluje.
      A tak w ogole to mysle, ze dzieki Danieli34, ktora cieszy sie na tym forum ogrrromnym autorytetem, ematki sa w tym watku raczej powsciagliwe i nie robia nam, bezdzietnicom, dzihadu wink Z powodu "sensu zycia" i takich tam. No co jak co, ale Danieli zycia nie da sie okreslic jako "bez sensu".
      • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:56
        Raczej dlatego że nawet najbardziej zakute łby już pojęły że dżihady w takich sprawach swiadczą o krańcowym idiotyzmie.
      • jammer1974 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 19:23

        > A tak w ogole to mysle, ze dzieki Danieli34, ktora cieszy sie na tym forum ogrr
        > romnym autorytetem, ematki sa w tym watku raczej powsciagliwe i nie robia nam,
        > bezdzietnicom, dzihadu wink

        A skad ci przyszla do glowy tak absurdalna teza ze ktos nie robi ci wyrzutow z powodu jakiejs forumki, a nie dlatego ze nikogo to nie obchodzi czy masz dzieci czy ich nie masz. Twoja sprawa.
    • kurtkapuchowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:43
      a jeszcze wszystkim Lambadziarom polecam bloga Bezdzietnik.pl
      • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 08:59
        A wszystkim, którzy nigdy nie mysleli o zostaniu ogrodnikiem polecam stronę bezdonicznik.pl.
        Wszak muszą istnieć powody zeby czytać o tym co człowieka w najmniejszym stopniu nie zajmuje.
        • fornitta999 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:16
          big_grin
        • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:19
          Właśnie, też mnie zainteresował sens istnienia takiej strony.
        • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:39
          A ja lubię czytać tego bloga, bo wcale nie jest tak, że mnie nie zajmuje bezdzietność.
        • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:33
          big_grin
        • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 16:29
          dobre
    • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 09:45
      Ale czasami, jak fajnego bajtla napotkam, to cos zakluje na chwile.

      Wiesz co, ja czasem widzę fajnego pieska i też mnie zakłuje na chwilę. Albo widzę ładne blond włosy i sobie zamarzę, że fajnie byłoby stać się blondi. Ale później włącza się logiczne myślenie, które hamuje impuls i wiem, że dla pieska przecież nie mam czasu, już nie wspominając o regularnym farbowaniu odrostów.
      Prawda o posiadaniu dzieci jest taka, że rodzą się one właśnie "dzięki" impulsom, instynktom, błędnym kulturowym przekonaniom (np. że kobieta bez dzieci jest niepełna) oraz "dzięki" abstrakcyjnemu strachowi przed tym, że coś ważnego człowieka ominie. Tu nie ma za grosz myślenia. Pokuszę się o stwierdzenie, poparte z resztą licznymi dowodami, że im kobieta i społeczeństwo bardziej myślące i panujące nad niskimi instynktami, tym niższa dzietność. Wnioski z tego wyciągnij już sama.
      Więc nie, takie spontaniczne ukłucia nie są tu żadną miarą, to jest tylko zwykła ludzka skłonność do niezdrowego porównywania się z innymi.
      • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:01
        No ale rzeczywiście dziwne by było, gdyby decyzja o dzieciach miała wypływać z rozumu.u mnie wyłoniła się z instytutu , z poczucia bardzo silnego, że chcę i muszę mieć dziecko i szczerze dotąd myślałam że to najlepsza motywacja.
        • kachaa17 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:20
          Ja też to poczułam jak urodziła się mija siostrzenica. Miałam 23 lata, wzięłam ją pierwszy raz na ręce i wtedy uruchomił się mój instynkt macierzyński, pomyślałam: szkoda, że ona nie jest moja. Wcześniej w ogóle nie myślą o dzieciach a w tamtym momencie dosłownie poczułam jak zalewa mnie taka potrzeba posiadania dziecka. No i niestety nie doczekałam się.
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:40
            Jestes wspaniala kandydatka na adopcje dziecka
        • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:30
          No tak, natura będzie dążyła do tego, żeby życie na tej planecie przetrwało. To zrozumiałe. Ale w takim rozumieniu jest to niejako przymus, nie decyzja.
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:01
            >Ale w takim rozumieniu jest to niejako przymus, nie decyzja.

            Mozg ludzki nie jest z zewnetrznej czesci stratosfery ale jest wynikiem ewolucji na Ziemi. Zatem wynikiem dzialan Matki Natury. I w zwiazku z tym te " decyzje" sa na podst impulsow i instynktow przetrwania i doboru genetycznego.
        • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:44
          z poczucia bardzo silnego, że chcę i muszę mieć dziecko i szczerze dotąd myślałam że to najlepsza motywacja.

          Skąd w ogóle pomysł że to miałaby być najlepsza motywacja? Dzień w dzień masz chociażby w mediach doniesienia o przypadkach osób, które w żadnym wypadku nie powinny mieć nawet jednego dziecka, a mają kolejne i kolejne, bo chcą i czują instynkt i "muszą mieć", bez absolutnie żadnego pomyślunku co dalej. Mieliśmy głośny przypadek pani, która w mediach darła szaty że została ubezpłodniona po którymś tam z kolei dziecku (każde zaniedbane) i wraz z mężem ubolewała że co teraz, co ma dalej robić jeśli już nie może zachodzić w ciążę, przecież chce i musi!
          To jest zasadniczo żadna motywacja. To może być dopiero podstawa myślenia o rozmnażaniu a nie motywacja sama w sobie bo z samego "chcę" niewiele wynika, a już zwłaszcza chęć nie jest miernikiem możliwości.
          • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:42
            No nie wiem. Ja moje instynkty, wszelakie, wielbię i ufam im. Idę za nimi. Rozum jest narzędziem który mi pomaga je zrealizować, ale drive do najlepszych rzeczy jest u mnie trochę obok.
            • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:54
              No ale nie mówimy o Tobie tylko o tym czy ogólnie motywacja "chcę i muszę" jest najlepsza.
              Osoby, o których wyżej też idą za instynktami i chęcią i chyba się zgadzamy że wynika z tego ogrom zła i nieszczęścia.
              • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:05
                Wiele zła i nieszczęścia na świecie wynika również z czystej kalkulacji - nie wiem, czy nie więcej.
        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 17:45
          A moje pierwsze dziecko to wynik " pozazdroszczenia"wink koleżance zajścia w ciążę.
          Drugie dziecko to wynik nieoczekiwanego zachwytu tym pierworodnym...
          Moja przyjaciółka też szybko zaszła w ciążę po tym jak ja zaszłam.
          Wcześniej całymi latami nie myślałam wcale o rozmnażaniu się i o dzieciach w ogóle. Nie było nigdy tematu.
          Od dzieciństwa był plan adopcji kiedyś ale byłam młoda i nie wracałam do tego dziecinnego marzenia.
          A po urodzeniu dzieci totalnie nam z przyjaciólką na punkcie dzieci odbiło...wink
          Wcześniej - lata przyjaźni i zero 1 słowa o dzieciach jakichkolwiek.
          Wielu ludzi dopiero w momencie zobaczenia swojej progenitury - nagle zaczyna chcieć, chcieć, chcieć i cieszyć się cieszyć...
          Tylko w sumie WCZEŚNIEJ nie wiadomo kto jak zareaguje.
          • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 18:02
            Moje pierwsze to efekt dzieci partnera. Dzięki nim uznałam, że fajnie mieć dzieci
            • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:55
              Nigdy nie zrozumiem, jak można dojsc do takiego wniosku. Jestem przekonana, że na podstawie takich przesłanek, doszłabym do dokładnie odwrotnego wniosku smile
      • kotejka Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:02
        nevertheless123 napisał(a):

        Pokuszę się o stwierdzenie, poparte
        > z resztą licznymi dowodami, że im kobieta i społeczeństwo bardziej myślące i pa
        > nujące nad niskimi instynktami, tym niższa dzietność.

        och, czyli te wszystkie spełnione mateczki to prostu głupie kurki myslące macicą i kierowane popędem?
        milutko


        Wnioski z tego wyciągnij
        > już sama.
        > Więc nie, takie spontaniczne ukłucia nie są tu żadną miarą, to jest tylko zwykł
        > a ludzka skłonność do niezdrowego porównywania się z innymi.
        • kotejka Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:12
          bo ja bym pokusiła sie o całkiem inne twierdzenie, że pragnienie posiadania WŁASNEGO potomstwa jest skłonnością większości społeczeństw
          jednak realizacja tego pragnienia jest podyktowana w dużej mierze tym, czy mamy taka mozliwość
          a więc stabilny przyszłościowy oparty na zaufaniu związek i partnera, który rokuje, chce tego samego i nadaje sie na ojca
          - ilez znamy historii z zycia ja chce on nie chce, albo ja chce 3 a on jedno

          czy nasz status zawodowy i majatkowy pozwoli na realizacje tego pragnienia - na dzieci trzeba miec i czas i pieniądze, nie ja w piosence o szewcach rypcium pypcium, ze albo jedno albo drugie
          czy nasza odporność psychiczna i stan emocjonalny udzwignie wyzwanie rodzicielstwa
          wreszcie czy mamy te odwage, zeby sie tego podjac
          i czy nasz stan zdrowia pozwoli na poczecie, donoszenie i urodzenie zdrowego dziecka, a nastepnie doprowadzenie go do samodzielnosci
          nielatwe to wyzwanie
          jezeli mozna to nazwac glupotą?
          madroscia jest w takim razie nie narazanie sie na to, ze ktorys z punktow moze nie zadzialac i narazimy sie na problemy? bo to wychodzi glownie z zadowolenia "lambadziar" z tego watku
          ciesze się, ze sie tego wszystkiego nie podjelam

          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:16
            Serdecznie polecam film Idiosyncracy youtu.be/sP2tUW0HDHA
          • 18lipcowa3 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:46
            jak zwykle w punkt
            zaraz się zlecą,
          • gris_gris Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:10
            w piosence o szewcach rypcium pypcium

            Ha! Tez ja znasz? Rzadko sie to zdarza smile
        • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:32
          och, czyli te wszystkie spełnione mateczki to prostu głupie kurki myslące macicą i kierowane popędem?
          milutko


          Milutko czy nie, taka natura. Uzasadnisz, czym są w takim razie kierowane, jak nie popędem? wink
          • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:06
            Kierowanie się popędem w pewnych życiowych sytuacjach jest zdecydowanie znakiem dobrego rozpoznania rzeczywistości i nie ma żadnego odniesienia do intelektu.
            • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:25
              Zgadzam się.
              • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:33
                Freud też się z nami zgadza.
          • extereso Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:46
            No ale jestem zwierzęciem też, więc czemu mam ten popęd dławić, skoro jest czy był mocny? Mój rozum by powiedział wtedy: zarabiacie malutko nie macie swojego lokum itpitd. Wszystko przyszło z czasem, ja szczerze owszem cenie rozum, ale bez przesady. Siła ludzka nie tylko w nim ani czy jak wiem czy przede wszystkim.
            • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:51
              >Uzasadnisz, czym są w takim razie kierowane, jak nie popędem?

              Jesli swiadomie nie posiadasz dzieci tez sie kierujesz popedem. Matka natura juz tak to ustawila ze ten osobnik ktorego zbior genetyczny nie jest pozadany do przetrwania cechuje sie brakiem popedu macierzynskiego czy wrecz lękiem u nie ktorych przed posiadaniem dzieci
              • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:02
                Igrzysk, chleba i bombelków dla elyty! Co rok to prorok, może być z wadami genetycznymi, ale YOLO, zbiór genetyczny przeca wielce wart przekazania.
                • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:15
                  Gdyby matka natura kierowala sie przypadkiem a nie survival of the fittest to swiat bylby w polowie pelen zdeformowanych genetycznie ludzi.
              • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:13
                Coś w tym jest Princess. Przy czym kryteria doboru naturalnego nie do końca są zbieżne z tym, co wykształconym ludziom wydaje się być słuszne i sprawiedliwe.
          • kotejka Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:01
            nevertheless123 napisał(a):

            > och, czyli te wszystkie spełnione mateczki to prostu głupie kurki myslące ma
            > cicą i kierowane popędem?
            > milutko

            >
            > Milutko czy nie, taka natura. Uzasadnisz, czym są w takim razie kierowane, jak
            > nie popędem? wink

            och, czyli te wszystkie spełnione mateczki to prostu głupie kurki myslące macicą i kierowane popędem?
            milutko

            Milutko czy nie, taka natura. Uzasadnisz, czym są w takim razie kierowane, jak nie popędem? wink
            ______________________
            a ja powiem gornolotnie
            potrzeba tworzenia, kreowania i dawania
            i kochania

            jezeli rozpatrujemy w kategoriach tu podanych
            czyli co ja zyskam co ja strace
            to stracisz - namacalnie wiecej majac dzieci
            czas, pieniadze, wiele imprez i przespanych nocy
            i masę nerwow i spokoju
            ale tworzysz niepowtarzalnego człowieka i wiele z tego co w nim piekne i dobre to twoje dzieło
            tworzysz rodzinę, która moze byc zrodłem niesamowitego wsparcia, bliskosci i szczęscia
            i jak patrzysz na relacje miedzy dziecmi, ktore tez powstaly pod twoja sprawczoscia
            takie mistyczne - nie bylo a jest

            przy tym dojrzala podstawa rodzicielska jest troche ponad te rozkminy - czy ja bede zadowolona, czy nie bede zadowolona
            no bardzo czesto nie bedziesz
            o ludzie, jak czesto nie bedziesz
            ze musisz z czegosc zrezygnowac, zarwac nocke, zmienic plany i wiecej prać
            i wiecej kupowac i wiecej gotowac
            i jeszcze wiecej prac
            i boksowac sie ze zlym niesprawiedliwym swiatem w obronie babelka
            i z yebnietej matematycy tez nie bedziesz zadowolona
            zasadniczo rodzicielstwo to jedno wielkie niezadowolenie
            tylko z co tego, jak nie do konca w tym jego istota wink
            • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:20
              Potrzebę "tworzenia, kreowania i dawania i kochania" można realizować na milion różnych sposobów. Również poprzez macierzyństwo, ale to tylko jedna z wielu możliwości. I niestety, ale nadal bardzo rzadko ludzie decydują się na potomstwo właśnie z uwzględnieniem tejże. Najczęściej jest to jednak "bo wszyscy tak robią", "a co, jak będę żałowała", "co ludzie powiedzą", "uuups, no to wpadliśmy". Tych z górnolotnymi motywami jest nadal mały promil, a nawet i oni mają zazwyczaj ukryte motywy w stylu podawania szklanki wody na starość.
              • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:33
                A skąd wiesz, jakie są motywy ludzi?
            • monikaaha Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:06
              Pięknie to napisałaś smile
      • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:12
        >Prawda o posiadaniu dzieci jest taka, że rodzą się one właśnie "dzięki" impulsom, instynktom, błędnym kulturowym przekonaniom (np. że kobieta bez dzieci jest niepełna) oraz "dzięki" abstrakcyjnemu strachowi przed tym, że coś ważnego człowieka ominie.

        Bredzisz.
        • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 10:23
          Popraw mnie w takim razie. Ale tym razem zamiast obelg użyj argumentów.
          • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:46
            Wszystko, cokolwiek robisz w zyciu jest oparte o impulsy i instynkt przetrwania. To ze czlowiek ma mozg nie oznacza ze nie jest zwierzeciem. Zwiazek z facetem jaki masz to tez wynik impulsow i instynktow. To ze kupisz ladne buty a nie wygodne i brzydkie - tez. Wszystko absolutnie wszystko to impuls i instynkt przetrwania. Wiec w swietle tego absurdalne jest wyluszczanie rodzenia dzieci jako czegos tylko do tego sprowadzajacego sie. Nie ma innych przyczyn i motywacji naszych dzialan.
            • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 11:55
              Napisaś, że bredzę, ale potwierdzasz.
              • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:35
                Nie potwierdzam. Stwierdzam ze bredzeniem jest traktowanie instynktu macierzynskiego jako cos godnego.pogardy bo brak posiadania potomstwa jest rowniez wynikajacy z tego samego instynktu i wplywu matki natury
                Dlatego gada ie o tym to absurd.
                • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:08
                  Nie wiem, gdzie doczytałaś się pogardy, bo na pewno nie umnie. Niemniej spojrzenie na kwestię prokreacji trzeźwo i bez egzaltacji rzeczywiście jakoś wyjątkowo niektórych boli.
                  • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:12
                    To nie jest podejście trzeźwe i bez egzaltacji, to subiektywna ocena oparta na jakichś Twoich przekonaniach, a nie prawda objawiona.
                  • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:16
                    Piszesz o posiadaniu dzieci jako niskim instynkcie. Dla mnie to dość czytelne kogo i gdzie boli.
                    • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:22
                      No to dowiedź, że jest wysoki. Sorki, ten instykt dzielimy z każdą krówką i świnką, w przeciwieństwie do intelektu. Stąd tak, nazywam go niskim.
                      • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:39
                        Instynkt przetrwania też z krówką i świnką dzielimy...
                      • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:46
                        Instynkt to instynkt, nie ma niskich i wysokich, brzmisz jak zboczony ksiądz proboszcz co to o niskich instynktach się produkuje w konfesjonale.



                        Instynkt (łac. instinctus – podnieta, popęd) – dyspozycja biopsychiczna[1], która powoduje, że osobnik w nią wyposażony zachowuje się (lub pragnie się zachowywać) w określony sposób, a także "wrodzona zdolność wykonywania pewnych czynności stereotypowych, niewyuczonych, mniej lub bardziej skomplikowanych swoistych dla danego gatunku istotnych dla jego przetrwania". Pojęcie to w nauce o zachowaniu jest różnie definiowane, a w języku potocznym kojarzone jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu.
                        W etologii instynkt definiowany jest jako wrodzona i dziedziczna zdolność zwierząt (łącznie z człowiekiem) do wykonywania ciągu zachowań napędzanych przez popędy, wywoływanych i kierowanych przez odpowiednie bodźce zewnętrzne, prowadzących do skutków koniecznych dla życia osobnika lub utrzymania gatunku[2].
                        W zachowaniu instynktowym biorą udział mechanizmy wyzwalające i efektorowe (np. ruchowe). Zachowania takie składają się z dwóch etapów – fazy przygotowawczej (zachowanie apetencyjne) i końcowej, czyli zaspokajającej (zachowanie konsumacyjne). Zasadniczo zachowania instynktowe wyzwalane są przez kluczowy, konkretny bodziec, jednak mogą się pojawić również bez niego, jako działania upustowe. Mogą pojawić się również działania przerzutowe, czyli zachowania z instynktu innego niż aktualnie wykonywany (np. pocieranie twarzy, czyli zachowanie z instynktu pielęgnacji ciała podczas ucieczki)[2].
                        Przykładem zachowania wynikającego z instynktu jest karmienie piskląt przez ptaki, gdzie czynnikiem wyzwalającym jest rozwarty dziób. Zachowanie to jest na tyle automatyczne, że wyzwalane jest nie tylko przez widok dziobów własnego potomstwa, ale też przez widok modeli. Czasem z braku możliwości właściwej realizacji instynktu (np. braku odpowiedniego materiału do budowy domku przez chruściki), możliwe jest zachowanie odmienne (np. wybranie innego materiału), co jest określane jako plastyczność instynktu. U zwierząt o bardziej rozbudowanym układzie nerwowym i systemie zachowań dziedziczone bywają zdolności do wykonywania czynności instynktowych, które są rozwijane w miarę nauki i nabierania doświadczenia[3].
                        Przykładowe instynkty: pokarmowy, pobierania wody, pobierania soli mineralnych (np. soli z lizawki), oddechowy (u zwierząt wtórnie wodnych, gdyż u zwierząt lądowych oddychanie jest nieskomplikowanym odruchem), pielęgnacji ciała, rozrodczy (wraz z terytorializmem) i opieki nad potomstwem, snu.

                        • zona_glusia Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:25
                          Marinella, podpisuję się pod wszystkim, co piszesz o instynkcie.
                      • zona_glusia Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:51
                        >Nie wiem, gdzie doczytałaś się pogardy, bo na pewno nie umnie.

                        A tutaj?

                        >No to dowiedź, że jest wysoki. Sorki, ten instykt dzielimy z każdą krówką i świnką, w przeciwieństwie do intelektu. Stąd tak, nazywam go niskim

                        I każdą bakterią oraz drożdżami, podobnie jak instynkt życia.
                        • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:02
                          No ale tak to po prostu działa i ja na to nic nie poradzę.
                          Co nie znaczy, że należy pogardzać rodzicielstwem. Jednak stawianie go na piedestale jest równie nieadekwatne. No tak, mamy zdolność do rozmnażania się, odczuwamy instynkt rozrodczy, ale bardzo wyjątkowi z tego powodu powodu nie jesteśmy jako gatunek, no przykro mi. Mogłabym się zgodzić, że neocortex jest genialnym produktem ewolucji i czyni nas wyjątkowym. Ale rozmnażanie?
                          • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:04
                            Jesteśmy wyjątkowi z innych powodów - na przykład potrafimy pisać na tym forum.

                            Rodzicielstwo jest aktualnie stawiane na piedestale ponieważ Europa wymiera.
                          • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:05
                            A kto stawia na piedestale? Wystarczy zwyczajnie uszanować wybór drugiego człowieka i nie prezentować postawy: wiem lepiej co tobą kieruje
                          • wapaha Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 16:54
                            nevertheless123 napisał(a):

                            . Jednak stawianie go na piede
                            > stale jest równie nieadekwatne.

                            może twoje
                            ja moje jak najbardziej stawiam na piedestale, cenię i doceniam

                            No tak, mamy zdolność do rozmnażania się, odczu
                            > wamy instynkt rozrodczy, ale bardzo wyjątkowi z tego powodu powodu nie jesteśmy
                            > jako gatunek, no przykro mi. Mogłabym się zgodzić, że neocortex jest genialnym
                            > produktem ewolucji i czyni nas wyjątkowym. Ale rozmnażanie?

                            nie jestem zwierzęciem które rozmnaża się w dzikim pędzie zaspokojenia instynktu przetrwania - może ty jesteś skoro takiej analogii używasz
                            odkąd stałam się matką - stałam się pełna - tak jakby to własnie doświadczenie było tym co mnie do końca zdefiniowalo - nauczyło i rozwinęło
                            ba proces trwa - i jak mniemam będzie trwał dopóki nie przejdę go w całości
      • gr.ruuu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:00
        Przecież to bzdura. W mojej bańce bezdzietność nie jest niczym dziwnym, mam sporo bezdzietnych koleżanek, nikt nigdy nie wywierał na mnie presji. Długo nie wiedziałam, czy chcę mieć dzieci. Przekonałam się dopiero w obecnym związku, bo mój partner ma dzieci i to mi pokazało, że rodzina z dziećmi jest fajna.
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:25
        Bardzo fajne podsumowanie.
Pełna wersja