Lambadziary, zalujecie?

    • rycerzowa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:40
      Dziewczyny, ja o tej "wolności po latach" i innych przysłowiach to piszę z przymrużeniem oka, to chyba oczywiste.
      Poważnie, to wybór mieć dziecko czy nie mieć należy tylko do danej osoby, i to jest tym bardziej oczywiste i bezdyskusyjne.

      Piszemy o żałowaniu.
      Logiczne, że jeśli się czegoś nie zrobiło, czegoś nie ma, to jest to niezmienialne, nieodwołalne.
      Zatem czasem warto "zgrzeszyć", niż żałować, że się nie zgrzeszyło.

      Czy rodzicielstwo należy do tych "grzesznych" przyjemności?
      Bardzo często, powiedziałabym najczęściej, o czym wiedzą tylko ci, którzy dzieci mają.
      Dla innych to jest rozmowa ze ślepym o kolorach, że się powtórzę.

      Na takie rozważania potrzebny jest inny wątek, o tym, czy warto mieć dzieci, a jeśli tak, to dlaczego.
      Był taki?

      PS. Zgadzamy się, że niektórzy nie powinni mieć dzieci, zgadzamy się, że niektórzy nie chcą mieć dzieci. Ich wola,
      mnie nic do tego. Mnie tylko denerwuje, gdy osoby, które z różnych względów dzieci mieć nie mogą, a bardzo by chciały, wciskają mi, jakim to dramatem, głupotą i bezsensem jest rodzicielstwo, jakie kwaśne są te winogrona.
      Parę razy dałam się nabrać na taką narrację.
      • princesswhitewolf Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:44
        >Mnie tylko denerwuje, gdy osoby, które z różnych względów dzieci mieć nie mogą, a bardzo by chciały, wciskają mi, jakim to dramatem, głupotą i bezsensem jest rodzicielstwo, jakie kwaśne są te winogrona.

        Racjonalizuja tak sobie we wlasnych glowach a najlepiej z aktualizacja w rozmowie z kima kto ma dzieci. To sposob na radzenie sobie z rozmaitymi decyzjami zyciowymi.

        Tu w tym watku tez to czynia a w kupie razniej.
        • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:36
          Mnie sie wydaje, ze raczej wiekszosc z komentujacych nigdy ich nie chciala miec.
      • 35wcieniu Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:51
        Zatem czasem warto "zgrzeszyć", niż żałować, że się nie zgrzeszyło.

        Zupełnie nie rozumiem dlaczego "warto", zakładając że można żałować jednego i drugiego.
        W tym przypadku uważam że wręcz przeciwnie, bo na jednej szali jest własny ewentualny żal, a na drugiej dziecko żyjące z matką, która żałuje jego urodzenia, a to już jest dramat.
      • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:37
        Zatem czasem warto "zgrzeszyć", niż żałować, że się nie zgrzeszyło.

        Ale nie zauważasz, że to działa w obie strony? Według tej logiki to bezdzietne równie dobrze mogły zgrzeszyć (=nie dać się zapłodnić) by nie żałować, że zgrzeszyły?
        I że one tak samo postrzegają osoby z dziećmi jako te, które sobie wmawiają szczęście i racjonalizują, że jest fajnie, jak często nie jest?
      • auksencja15 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 20:19
        Chciałam napisać ze dotychczas nie, ale dzisiaj dwie kreski 😳
        • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 20:54
          Gratulacjesmile
    • mari.sol Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 12:50
      Mam 40 lat i nie żałuję bezdzietności. Co więcej, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to właściwa decyzja.
      Lubię moich siostrzeńców, mogę ich rozpieszczać, czasem się nimi zajmę i to mi wystarcza.
    • asia_i_p Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:23
      Ja nie bezdzietna lambadziara, ale w sumie problem dotyczy nie tylko tej decyzji. Problem w tym, że mamy czas na jedno życie, a potencjał na kilka i zawsze jakiś wybór czegoś nas pozbawia, a coś nam daje i dopóki daje więcej niż pozbawia, dopóty jesteśmy tak bardzo na plusie jak się da być.
    • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 13:42
      Moim zdaniem sporo kobiet wie, ze nie nadaje się na matki. Te bardziej samoświadome i mniej skłonne do ulegania presji są w stanie to wyartukułować, nie łamać swoich postanowień i chwała im za to. Naprawdę, po urodzeniu dziecka nie pojawia się żadna magiczna różdżka, która sprawia, ze człowiek staje się swoim własnym przeciwieństwem.

      Poza tym, chciałam zauważyć, ze niektóre forumki mogą realizować się macierzyńsko czy tam „matkować” innym osobom, niż tylko własnym, rodzonym dzieciom, wiec gdzieś tam ten instynkt może znajdować ujście.

      • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:32
        > Moim zdaniem sporo kobiet wie, ze nie nadaje się na matki. Te bardziej samoświadome i mniej skłonne do ulegania presji są w stanie to wyartukułować, nie łamać swoich postanowień i chwała im za to.

        Mam takie głębokie przeświadczenie, na które nie mam oczywiście szans mieć żadnych twardych dowodów poza "no stary mówię Ci", czyli instytut danych z rzyci, że prawdopodobnie duża część tych kobiet które stwierdzają, że się nie nadają, w praktyce byłyby lepszymi matkami niż spora część tych, które nie poświęciły temu zagadnieniu nawet sekundy namysłu. Bo mają właśnie samoświadomość i skłonność do refleksji. No ale tak już świat urządzony jest, chwilami niesprawiedliwie.
        • nevertheless123 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:48
          Tak. Niestety w przypadku homo sapiens przekazywanie najwartościowszych genów nie działa dobrze. Najliczniej mnożą się zazwyczaj jednostki najbardziej bezmyślne, bo nie ma takiego prawa, które w jakiś sposób mogłoby kwestię sensownej prokreacji uregulować. Zabronić chołocie się mnożyć nie ma jak. A ci myślący i dojrzali potencjalni rodzice widzą co się naprawdę dzieje na tej planecie, jakie są zagrożenia, widzą więcej i nie chcą skazywać kolejnych istnień na cierpienie. Tak, to byliby potencjalnie najlepsi rodzice - paradoksalnie.
          • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:57
            Czy pomyślałaś już o skróceniu swoich własnych cierpień oraz cierpień czytającej Cię chołoty ?
          • zona_glusia Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 16:28
            I to jest ten brak pogardy w Twoim wydaniu?
          • taje Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:23
            >A ci myślący i dojrzali potencjalni rodzice widzą co się naprawdę dzieje na tej planecie, jakie są >zagrożenia, widzą więcej i nie chcą skazywać kolejnych istnień na cierpienie. Tak, to byliby potencjalnie >najlepsi rodzice - paradoksalnie.

            No cóż, logika im w takim razie szwankuje - to chcą chronić planetę przed zalewem Karyn, czy nie?
          • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 23:38
            ale niestety ona ma rację. są prowadzone cały czas badania średniej inteligencji populacji ludzkiej na przestrzeni lat i ta inteligencja od początku tych badań maleje. bo ludzie mądrzy i wykształceni dużo chętniej niż kiedyś rezygnują z rodzicielstwa. za to idioci nie mają póki co żadnych oporów, gdy chodzi o rozmnażanie. na naszych oczach spełnia się film Idiokracja.
        • marinella Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 14:55
          Ja też mam dane z tego samego instytutu co Ty i zgadzam się połowicznie. Czasami to przeświadczenie jest fałszywe, wynikające ze złych przejść w dzieciństwie, nadmiernej lękowości, złych wzorców, a czasami prawdziwe : ktoś wie że jest wybuchowy, przemocowy, nie kontroluje uzależnień, jest nietrwały uczuciowo, ma problemy psychiczne wymagające leczenia etc zakładam, ze jednak dorosłe kobiety znają same siebie w jakimś tam stopniu. I odwrotnie: sporo takich ex-lambadziar, które niespecjalnie nad tematem rozmyślały, po prostu któregoś dnia zachodzą, stawiają czoła rzeczywistości, imprezowe szpilki zamieniają na białe adidaski i - same sobą zaskoczone - okazują się całkiem niezłymi matkami.
          • martishia7 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 15:42
            Zgadzam się absolutnie. Dlatego też napisałam "część", zarówno w odniesieniu do "childless" jak i "lambadziar". A część absolutnie podejmuje słuszną decyzję. Zakładam, że jak ktoś się zna, nie wypiera np. problemów psychicznych, tylko aktywnie je leczy/terapeutyzuje, to raczej dobrze wie co robi (i słusznie).
    • szare_kolory Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:16
      Jest to jedyna decyzja w moim życiu, co do której mam 100% pewność, że dobrze zrobiłam nie rozmnażając się. Mam wiele powodów, żeby tego nie zrobić. Nie żałuję, nie tęskniłam nigdy. Dzieci nie rozumiem i nie lubię, choć wolę niż towarzystwo niektóych dorosłych.
    • xxkoralinaxxx Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 18:54
      Nie żałuję, mam zerowy instynkt macierzyński. Dzieci wzbudzają we mnie jedynie irytację, a czasem nawet wściekłość. Jak pomyślę, że mój czas wolny byłby zależy od tego dziecka, że ja miałabym o niego dbać, znosić fochy, jeździć po lekarzach, martwić się i tak dzień w dzień przez minimum 18 lat - nie nie nie, za żadne skarby świata, wylądowałabym w szpitalu psychiatrycznym. Otoczenie mi czasem wypomina brak dziecka, a ja nigdy ani przez sekundę nie miałam wątpliwości czy to była dobra decyzja. Jedyne czego mi żal, to tego, że kontakty z przyjaciółkami, które stały się dzietne niestety mocno się poluzowały, brak wspólnych tematów.
    • me-lissa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:27
      Heh, a ja mogę się chyba wypowiedzieć z obu perspektyw. Nigdy nie chciałam się rozmnażać, 35 lat byłam bezdzietną lambadziarą której na widok osobnika poniżej 15 roku życia scyzoryk się otwierał w kieszeni.
      A wieku 36 lat urodziłam bombelka (mniejsza o okoliczności) i …. no jest najlepszym co mnie spotkało w życiu, a wcześniej było ono naprawdę spoko, pod każdym względem właściwie ( mówię o życiu dorosłym, w dzieciństwie miałam przerypane). Minus - lęk o dziecko, ale boję się też o partnera, bliskich przyjaciół, ojca kiedy żył. Plus - szczęście o jakim nie wiedziałam że może istnieć. Kurde, surreal.
      Jaki z tego wniosek - JA straciłabym mnóstwo nie doświadczając macierzyństwa. Ale:
      1. Nie bym o tym nie wiedziała,
      2. JA, niekoniecznie Ty.
      Tyle
      • me-lissa Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 20:28
        *nic
        • quilte Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 22:42
          Mam podobnie smile
      • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 30.03.23, 23:46
        ja miałam podobnie. jak zaszłam w ciążę to myślałam, że moje życie się właśnie skończyło. no skończyło, fakt, ale zaczęło nowe. to było w zasadzie jak przeżywanie świata na nowo. pierwsza Gwiazdka, pierwszy wyjazd, pierwszy raz znów "zobaczyłam" morze. pierwszy raz pogłaskałam kota, pierwszy raz zjadłam lody. wszystko to oczywiście pierwsze razy dziecka, ale oglądasz to i chłoniesz i to jest jak przeżywanie świata na nowo.

        ale gdybym nie miała dziecka, byłabym tez szczęśliwa. nigdy nie myślałam o dziecku jako warunku mojego szczęścia, raczej jak o ryzyku, które podjęłam i bardzo się cieszę.
        • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:01
          Jak mnie razi to "my", to ujednolicanie się, zespawanie z dzieckiem. To okazuje, że najszczęśliwsze są te matki, które w macierzyństwie znalazły sposób na życie, bo przedtem nic nie miały. I nagle, po 20-30 latach, pierwsze lody, pierwszy spacer. Od macierzyństwie zawsze odrzucało mnie to, że jest takie zachłanne.
          • me-lissa Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 23:58
            Eeeeee, cytuję: „no jest najlepszym co mnie spotkało w życiu, a wcześniej było ono naprawdę spoko, pod każdym względem właściwie.”
            Od kiedy wyprowadziłam się mamy moje życie było naprawdę git: świetne studia/wymarzona praca, kochający partner, przyjaciele śmiem twierdzić prawdziwi, podróże kasa, you name it I had it. A potem nagle dziecko i k.u.r.w.a epiphany - a więc to jest szczęście.
            BTW - co złego w my? My - ja i moi przyjaciele, ja i mój partner, ja i moje kumpele, ja i koje dziecko
            • me-lissa Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 00:28
              Sorry za literówki, jest comiesięczna impra z grupą rodziców z którymi poznaliśmy się jeszcze w przedszkolu (naszych pociech rzecz jasnasmile
            • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:56
              Nasze pierwsze ząbki też?
              • simply_z Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 11:12
                Jacuś ma 37 miesięcy🤣
          • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 01:07
            ale ja nie jestem zespawana z dzieckiem. w żadnym stopniu, jestem matką, która dziecko "porzuciła" dla pracy w 6 mies. życia (dziecka). po prostu dla mnie niesamowitym przeżyciem było obserwowanie jak moje dziecko po raz pierwszy doświadcza tych wszystkich oczywistych rzeczy w życiu. jaka to jest czysta niewinna radość. ja tej radości już nie pamiętałam. bo pewnie też doświadczałam jej jako dziecko.
            • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 01:59
              i jestem ostatnią kobietą, o której można powiedzieć, ze nic przed macierzyństwem nie miała. do 35-ego roku życia przeżyłam więcej niż większość ludzi przez całe życie. dziecko nie wypełniło żadnej dziury, bo jej nie było. ewidentnie masz problem personalny na tym tle, bo nie czytasz, co kto ma do powiedzenia, tylko wyświetlasz swoje projekcje.
          • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 06:52
            Co do zachłanności: na FB jest masa zdjęć z tej kategorii np spożywane jedzenie, podróże, koty i psy, dzieci. Tylko ostatnie są odbierane jako zespawanie, brak własnego życia
            • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:48
              No raczej jak ktoś wrzuca zdjęcie obiadu, to nie tytułuje go: obiadożerca, natomiast posty w stylu: chorujemy z maluszkiem, karmimy się- są na porządku dziennym. Mało to nicków i profili nazwanych: mama_beatki, mama-i-dzieciaki? Nawet wtedy, gdy nie jest to konto ściśle rodzicielskie, tylko "ogólnożyciowe". Zawsze mam wtedy wrażenie, że taka osoba przez całe życie czekała, by mieć dziecko i dopiero z nim się czuje spełniona.
              • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 08:59
                Nie, to nie jest normalne, ani społecznie, ani językowo. Choruje dziecko. Chorujemy - oznacza, że dziecko jest chore i matka jest chora.

                Jak pies ma sraczkę to też mówisz, że "mamy sraczkę"?
                • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:15
                  alina460 napisała:

                  > Jak pies ma sraczkę to też mówisz, że "mamy sraczkę"?

                  Tak samo wykorzystanie zwierzaka by pokazać jak nad nim panujemy, łasi się za pełną miskę za to z ludźmi kontakty społeczne słabiutkie
                  • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:24
                    Znów jakaś projekcja? Nie można dbać o swoje zwierzęta i zarazem mieć dobrych kontaktów z ludźmi? W ogóle kontakty społeczne to jakiś przymus?
                    • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:34
                      Zasadniczo, człowiek jest istotą społeczną i pełnię rozwoju oraz spełnienia potrzeb z piramidy Maslowa może uzyskać tylko w społeczeństwie.
                      Wszystkie panie, które mając samotne, zamknięte w domu dziecko, popiskuja że X jest taaakim introwertykiem i wszystko ok, powinny uderzyć się w głowę.
                      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:49
                        Sama się uderz, skoro uważasz, że wszyscy są wycięci z jednego bloku. Nie, nie wszyscy spełniają się w towarzystwie innych ludzi i nie każdy potrzebuje spędzać z nimi tyle samo czasu. Czemu godzinach pracy klikasz na forum, zamiast pogadać z koleżankami z biura?
                    • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 11:38
                      Są prowadzone badania naukowe. Pozytywne kontakty społeczne przedkładają się jakość życia osób starszych, zmniejszenie objawów depresji
                      • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:10
                        Właśnie, pozytywne - a o takie coraz trudniej, nawet z własną rodziną.
                        • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:22
                          W większości wypadków u starszych ludzi krąg towarzyski w naturalny sposób zanika, zostają kontakty rodzinne i sąsiedzkie albo żadne.
                          Pisząc "starszych nie mam na myśli osób 60+ tylko 75+.
                          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:32
                            Jak ktoś całe życie był towarzyski, to i w wieku 75+ będzie. Bratowa mojej babci jak uzyskała darmowe bilety na autobus po skończeniu 75 lat, to szalała z radości, że teraz w końcu będzie za darmo jeździła i spotykała się z koleżankami i tak się stało.
                            • triss_merigold6 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:41
                              O ile będzie sprawny.
                              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 21:51
                                W młodszym wieku też może nie być sprawny.
                            • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 01:40
                              Do pewnego momentu. Tu zgadzam się z Triss. Bolesne, ale z biegiem czasu krąg znajomych kurczy się coraz bardziej i bardziej lub też ci znajomi zaczynają już być schorowani/leżący i raczej nie ma mowy o spotkaniach.
                              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 07:06
                                Mój się skurczył, a nie mam jeszcze 40. Niestety to znak czasów.
                        • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 12:35
                          W czasie przypadającym na pracę zawodową spotyka się cały przekrój ludzi, w rodzinie również nawet jedna osoba może mieć pokrewne zainteresowania, spojrzenie
              • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:08
                Zdjęcia posiłku, garnka z rosołem, chleba, wakacje z partnerem czy solo, zdjęcie w samochodzie w drodze do pracy, nowa fryzura, paznokcie, kwiaty od partnera też nie są pierwszymi w życiu tak jak choroba dziecka a jesteśmy tym zasypywani
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:20
                  To ja chyba żyję w bańce, bo moi znajomi są mało aktywni w social mediach, większość ludzi chyba z tego wyrasta albo nie ma czasu na dzielenie się każdą kromką chleba ze światem.
                  • m_incubo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 23:58
                    Ja nie mam pojęcia czy i w jaki sposób moi znajomi są aktywni w sm, bo ja nie mam sm wink
              • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 19:59
                marta.graca napisała:

                > Zawsze
                > mam wtedy wrażenie, że taka osoba przez całe życie czekała, by mieć dziecko i d
                > opiero z nim się czuje spełniona.
                >
                a jeśli nawet to co w tym złego?
                • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 21:50
                  A ja napisałam, że to coś złego? Po prostu stwierdzenie faktu.
                  • nenia1 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 22:28
                    marta.graca napisała:

                    > A ja napisałam, że to coś złego? Po prostu stwierdzenie faktu.
                    >
                    kontekst, w którym się wypowiadasz jest dość czytelny. I to raczej nie stwierdzenie
                    faktu a twoja interpretacja. Stąd pytam.
                    • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 07:07
                      Nie, zupełnie nie miałam takich intencji. Obserwuję raczej jako niezwykłe zjawisko, bo osobiście takie osoby nie są mi znane.
          • igge Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 21:04
            Równie ważne co bliskość jest widzenie swojego dziecka jako totalnie ODRĘBNEJ istoty. Samodzielnej i innej od rodzica. Im starsze dziecko tym ważniejsza ta odrębność ale zatracanie się w " my" jest ryzykowne i niedobre dla tej drugiej istoty.
            • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 21:16
              Zwrot "my" czesto jest w użyciu w początkowym etapie, później zanika czy to wskutek edukacji bądź samoistnego oddzielenia
              • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 00:15
                to jest w ogóle zabawne, ze cała dyskusja na temat "my" zaczęła się od mojego postu, gdzie liczba mnoga 2 osoby ANI RAZU nie występuje. to tylko świadczy o tym, ze osoba, która się do tego przyczepiła ma swoje własne nieprzepracowane emocje w tym temacie.
          • alessa28 Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 08:03
            alina460 napisała:

            > Jak mnie razi to "my", to ujednolicanie się, zespawanie z dzieckiem.

            ale to jest wlasnie cos,czego bezdzietna nie ogarnie nigdy bo to trzeba przezyc -w moim np przypadku to nie jest jakas bluszczowa,toksyczna relacja tylko zayebiste poczucie porozumienia

            To okazuj
            > e, że najszczęśliwsze są te matki, które w macierzyństwie znalazły sposób na
            > życie, bo przedtem nic nie miały.

            straszny bulszit.ja bylam jako dziecko i dluga chwile potem straszna lambadziara-nigdy nie wozilam laleczek w wozeczku,nie planowalam slubu i trojeczki dzieci,wkurwiało mnie guganie do bachorow,ktore uskuteczniala namietnie moja mama.
            ba,perspektywa ciazy z pierwszym partnerem(spozniona miesiaczka ),doprowadzila mnie prawie na skraj szalenstwa.
            czerpalam z zycia garsciami,prowadzac wygodne zycie rozpieszczonej jedynaczki i realizujac siebie ,w sposob bardzo egoistyczny w sumie
            natomiast gdy spotkalam ojca mojej corki,wiedzialam ze chce miec dziecko tu i teraz-zaszlam w ciaze po kilku miesiacach znajomosci -i ciaza i porod i kazdy dzien z moja corka byl i jest mega doswiadczeniem-bo po prostu poczulam,ot tak nagle,ze tego chce.
            jestem mega opiekuncza mama i nie mam totalnie poczucia ze cokolwiek ucieka mi przez palce .niby czemu mialoby?
            imprezowac moge,uczyc sie moge,wyjezdzac moge,robic kariere moge -moja ,obecnie 10 latka,nie jest dla mnie zadna przeszkoda w planach ,raczej motywacja.


            I nagle, po 20-30 latach, pierwsze lody, p
            > ierwszy spacer. Od macierzyństwie zawsze odrzucało mnie to, że jest takie zachł
            > anne.

            to milosc a nie zachlannosc,bez przesady.
            mnie od lambadziar odrzuca obecnie straszny egoizm i pustka -tak je odbieram-mam ciotke ,ktora ma 19 lat starszego meza.
            on ma dzieci i wnuki,ciotka jest bezdzietna (rodzinne plotki mowia ze usuwala ciaze,miala tez ponoc problemy,przedwczesna menopauza etc-ale sama raczej nigdy nie chciala miec dzieci)
            kobieta ma mnostwo kasy ,jej zycie jest natomiast tak nudne i wtorne-spedza kupe czasu w mediach spolecznosciowych,pije drinki ,robi zakupy i wampirze liftingi (ma 60 lat)
            na pierwszy rzut oka bezproblemowo i slodko,na codzien jednak widze jak bardzo jest zgorzkniala ,znudzona i ma chyba poczucie bezsensu.
            btw zdecydowanie nie przepada za dziecmi (doroslymi)meza,guess why xd
            • waleria_bb Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 09:26
              Myślisz, że życie ciotki byłoby pełniejsze z dziećmi? To moim zdaniem nie działa tak, że dzieci cudownie leczą ze znudzenia, poczucia braku sensu. Nie powodują też, że ktoś bez pomysłu na siebie go znajdzie.
            • ritual2019 Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 11:50
              Ludzie ktorzy maja dzieci tez moga i wielu z nich jest nudni, zgorzkniali, znudzeni i maja poczucie bezsensu. Biorac pod uwage ze wiekszosc ludzi sie rozmnozylo to tych jak wyzej jest zdecydowanie wiecej w tej grupie.
              To zalezy od czlowieka a nie tego czy ma dzieci
            • snakelilith Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 12:37
              alessa28 napisała:

              > ,jej zycie jest natomiast tak nudne i wtorne-spedza kup
              > e czasu w mediach spolecznosciowych,pije drinki ,robi zakupy i wampirze lifting
              > i (ma 60 lat)


              Hm, to zrób może ankietę na ematce. Ponieważ często bywam w "urodowych" wątkach dam sobie rękę obciąć, że częściej wszelkiego rodzaju zabiegi robią tu matki, niż lambadziary. Nie wygląda też, by matki skąpiły sobie czasu na ms. A drinki? No cóż, to też nie jest sprawa posiadania czy nieposiadania dzieci. Bywają nawet alkoholiczki z dziećmi, nawet jak w twojej różowej bańce takie nie występują.
          • stephanie.plum Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 14:10
            w sumie twój problem, że cię to razi, prawda?

            ja do chwili, gdy nastało dziecko, przeżyłam mnówstwo.
            byłam bezdzietną lambadziarą całe 39 lat.

            i tak, to jest zajebiste, gdy towarzyszysz komuś w stawianiu pierwszych kroków i w jego pierwszych doświadczeniach.
            nieprawdopodobnie zajebiste.
            kto głosi, że jeśli rodzice się tym cieszą, to znaczy, że przedtem nie mieli życia, ma dziwne jakieś intencje.
        • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 05:42
          claudel6 napisała:

          >. to było w zasadzie jak przeżyw
          > anie świata na nowo. pierwsza Gwiazdka, pierwszy wyjazd, pierwszy raz znów "zob
          > aczyłam" morze. pierwszy raz pogłaskałam kota, pierwszy raz zjadłam lody. wszys
          > tko to oczywiście pierwsze razy dziecka, ale oglądasz to i chłoniesz i to jest
          > jak przeżywanie świata na nowo.


          O a to akurat jest fajne, co napisałaś. Tak sobie wyobrażam macierzyństwo. Odkrywanie wszystkiego na nowo, oczami dziecka.
          • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 08:59
            Sama możliwość podglądania i stania obok też jest piękna a że nas obserwują to też mobilizacje do bycia dobrym człowiekiem
      • m_incubo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 09:53
        Gdy nie wiesz co tracisz, to nie tracisz nic 🤷🏻‍♀️
    • samochod-policyjny Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 11:00
      my nie
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 14:12
      Ani trochę. Nigdy nie chciałam mieć dzieci i cieszę się, ze ich nie mam. Na teksty, ze wszystko jeszcze przede mną reaguję co najwyżej wzruszeniem ramion.
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:02
        Ja już mam od dłuższego czasu z tym spokój. Jeszcze tylko menopauza i można spać spokojnie.
        • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 02:00
          ach, i wszystko jasne.
          • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:00
            Czujesz się oświecona? Lepiej późno niż wcale.
    • leanne_paul_piper Re: Lambadziary, zalujecie? 31.03.23, 19:51
      Ja jako bezdzietna lambadziara absolutnie nie żałuję braku dzieci. Tak a propos posiadania oceanów czasu przez bezdzietnych, buahhhhaha, wątek zdaje się wisi od paru dni, a ja dopiero teraz zdołałam przelecieć pobieżnie przez pierwszą stronę postów, i to tylko dlatego, że mam akurat 2 h do wyjścia na maraton horrorów.
      A ematki zarobione dzieciorami zdołały napie%dolić parę setek postów big_grin

      Ale ad rem, wiem, że dzieci to nie dla mnie, tak samo jak nigdy nie chciałam mieć farmy strusi. Nie lubię strusi, nie chcę się nimi zajmować, ponosić nakładów finansowych ani czasowych, emocjonalnych ani jakichkolwiek innych. A przekonywanie mnie, że po 20 latach mogłabym wypuścić na wolność moje strusie i mieć znów cień własnego życia jakoś mnie nie przekonuje big_grin
      Natomiast moją karmą jest to, że zawsze dostaję facetów z dziećmi w pakiecie. Los to podła suka!wink
      • claudel6 Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 00:17
        Ty akurat dziecko mieć będziesz.
    • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 08:32
      Ja uważam, że nie każdy musi i powinien mieć dzieci.

      Niechęć do posiadania dzieci może mieć podłoże psychologiczne i tkwić gdzieś w relacjach rodzinnych, być wynikiem traumy czy jakiś wydarzeń z przeszłości. I to jest całkiem zrozumiałe.

      Może również być wynikiem stylu życia i niechęci do wychodzenia z własnej strefy komfortu w „nieznane”. To też jest zrozumiałe.

      W zasadzie dla mnie każdy argument jest zrozumiały. Zauważcie, że większość z nas jest za aborcją, a tu w zasadzie sytuacja jest podobna. Kobieta decyduje, że dziecka nie chce. To jest jej świadoma decyzja, tylko „wypowiedziana” w nieco innym czasie.

      Natomiast nie ukrywam, że drażnią mnie niektóre argumenty dziewczyn bezdzietnych: bo dzieci wrzeszczą, bo pochwa mi się rozciągnie, bo koleżanka ma dzieci i żałuje, bo wiem, że byłabym złą matką, bo obniży mi się standard życia, bo bedę musiała z czegoś zrezygnować, bo teraz jest mi zajebiście i myślę, że to właśnie one wywołują najwięcej emocji. No ale niestety świat jest tak zbudowany, że ludzie po prostu muszą oceniać. A z drugiej strony „oceniają” również te, które dzieci nie mają i wszystko sprowadza się do uczenia, jak kto ma żyć i ile dzieci ma posiadać (wielodzietność).


      Myślę, że wystarczyłoby proste: nie chcę, bo taka jest moja decyzja.
      • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 08:53
        Zgadzam się. Tylko rzadko jest to szczera wypowiedź a najczęściej ubierana w argumenty które są drobnymi kłamstwami, przypisują wyższość wyboru. Wystarczy prosta odpowiedź
        • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:08
          mandre_polo napisał(a):

          > Zgadzam się. Tylko rzadko jest to szczera wypowiedź a najczęściej ubierana w ar
          > gumenty które są drobnymi kłamstwami, przypisują wyższość wyboru. Wystarczy pro
          > sta odpowiedź

          W zasadzie kontrargumenty też są subiektywne: bo tyle osób urodziło i jest szczęśliwych, bo macierzyństwo „buduje” itd itd. To trochę gdybanie, co by było, gdybyśmy dokonały innych wyborów (partner, studia, praca zawodowa). Oczywiście należy mówić o zaletach i wadach, natomiast trudno powiedzieć, który wybór byłby lepszy, czysto teoretyzując. Niestety pewnych wyborów nie da się sprawdzić, nie dokonawszy ich.
          • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:50
            Dokładnie, w życiu chcąc rozwijać się trzeba dokonywać wyborów co często wywołuje trudność niezamierzoną bądź przewidywalną acz czasową ale jej kresu nie znamy😋
      • homohominilupus Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:03
        Wiesz co sasza, te irytujące Cie argumenty są pewnie wynikiem presji rodziny i nie tylko, i wtykania nosa w nieswoje sprawy. Sama tego doświadczyłam młoda mężatką będąc. Żeby prawie obcy dziad z oblesnym uśmiechem mówił nam przed wyjazdem na wakacje: tylko zasiejcie ziarenko czy coś tam rownie wstretnego 🤢
        I te durne pytania: a kiedy wy, kiedy bejbik, poganianie że już czas bo będzie za późno...
        • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:13
          homohominilupus napisała:

          > Wiesz co sasza, te irytujące Cie argumenty są pewnie wynikiem presji rodziny i
          > nie tylko, i wtykania nosa w nieswoje sprawy. Sama tego doświadczyłam młoda męż
          > atką będąc. Żeby prawie obcy dziad z oblesnym uśmiechem mówił nam przed wyjazde
          > m na wakacje: tylko zasiejcie ziarenko czy coś tam rownie wstretnego 🤢
          > I te durne pytania: a kiedy wy, kiedy bejbik, poganianie że już czas bo będzie
          > za późno...
          >
          >
          Taaa, taka presja potrafi odnieśc odwrotny skutek. Wiem to po sobie. Pracowałam do niedawna z dziewczyną, młodą, która nie planuje dzieci, choć wprost tego nie powiedziała. Nie poruszałam więc z nią kwestii posiadania dzieci, bo po co, ale…..pamiętam sytuację, w której o dzieciach rozmawiałyśmy. Nie pamiętam kontekstu, natomiast pamiętam, że nie wiedziałam co powiedzieć, gdy ona stwierdziła, że w zasadzie ona wie jak to jest opiekować sie dziećmi bo ma dwa koty🙈
          • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:43
            Koty, wrodzona odpowiedzialność, idealne bądź trudne dzieci siostry, brata czy sąsiadki. Po obydwu stronach barykady są ludzie z argumentami po których opada szczęka
      • auksencja15 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:37
        Każdy z tych irytujących argumentów jest ważny i może być prawdziwy tongue_out Argument o luźnej pochwie albo obniżonym standardzie może irytować chyba tylko wtedy jak faktycznie tego doświadczyłaś i to efekt „uderz w stół..”.
        • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 10:54
          auksencja15 napisała:

          > Każdy z tych irytujących argumentów jest ważny i może być prawdziwy tongue_out Argument
          > o luźnej pochwie albo obniżonym standardzie może irytować chyba tylko wtedy ja
          > k faktycznie tego doświadczyłaś i to efekt „uderz w stół..”.

          Oczywiście, że może, tyle, że wtedy należy przyjąć, że każdy z kontrargumentów jest równie wazny i również może być prawdziwy, co prowadzi….do impasu. Czyli tyle samo racji zwolenników posiadania dzieci co przeciwników a wszystko to sprowadza się do poszanowania indywidualnych decyzji jednej i drugiej strony.
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 13:25
            Z jednej strony rozumiesz, że ktoś może po prostu nie chcieć, a z drugiej strony proste przyczyny cię drażnią. A o luźnej pochwie akurat napisała matka wink
            • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 15:56
              marta.graca napisała:

              > Z jednej strony rozumiesz, że ktoś może po prostu nie chcieć, a z drugiej stron
              > y proste przyczyny cię drażnią. A o luźnej pochwie akurat napisała matka wink
              >

              Tak, drażnią mnie zarówno argumenty jednej jak i drugiej strony, bo uważam że są zbędne, tylko ja o tym napisałam wprost, bez zbędnego udowadniania własnych racji, bo każda ze stron swoją rację ma, czego potwierdzeniem jest dyskusja tutaj.
      • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 11:08
        Argument „bo wiem, że byłabym zła matką” jest imho bardzo dobry. Albo robiłaby wbrew sobie, dla dobra dziecka, albo ryzykowała że dziecko będzie nieszczęśliwe, może wręcz skrzywdzone. Znam kupę ludzi, którzy w ogóle nie rozkminiali szczęścia dziecka, czy będą dobrymi rodzicami, po prostu mają dzieci bo tak wyszło, wypadało, bo rodzice cisnęli, bo może będę kiedyś tam żałować. Z rożnym wynikiem dla dziecka, dla nich jako pary i dla nich jako jednostek, czasami ze złym efektem dla wszystkich - pani nieszczęśliwa, pan poszedł w długa, bombelek podrzucany gdzie się da i kiedy się da, byle nie trzeba było się zajmować.
        • auksencja15 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 11:39
          Najgorsza grupa to ta co ma dzieci, żeby się nimi na starość opiekowały.

          Czasem wreeecz programują najmłodsza córkę albo w ogóle córkę, żeby poprowadziła życie tak jak oni chcą pod katem przyszłej opieki.. nie wysyłają na studia daleko od domu, zachęcają do wybudowania „większej” nieruchomości, przywiązują do siebie.
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 13:23
            Hm, a co jak temu zaprogramowanemu robotowi przyjdzie do głowy jednak odciąć pępowinę i się wyprowadzi na drugi koniec świata?
            • auksencja15 Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 14:12
              wtedy jest szopka, wpędzanie w poczucie winy, oskarżanie o bycie najgorszym niewdzięcznym dzieckiem etc
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 14:17
                Co nie zmienia faktu, że jak dziecko jest rozsądne i ma jaja, to zrobi i tak po swojemu.
        • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 14:13
          Na żywo przeważają inne argumenty niż zdolność do wychowania, opieki. Osobiście nigdy nie słyszałam za to owszem o złym świecie, wyższości bycia panem zwierzęcia niż rodzicem
          • berdebul Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 10:31
            Na żywo, to rozmnażają się głównie niemyślący, ze szkodą dla dzieci.
            A jak już jesteśmy przy ministerstwie danych z rzyci, to zdziwiło mnie, że moja lewacko-wielkomiejsko-wysoko wykształcona bańka tak często korzysta z wypłakiwania, jako metody uczenia spania we własnym łóżeczku. 🤮
      • alina460 Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 09:02
        Ale chrzanisz, piąte przez dziesiąte. Zaczęłaś sensownie, a potem zaprzeczasz temu, co sama napisałaś. Bez logiki i sensu.
        • saszanasza Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 15:23
          alina460 napisała:

          > Ale chrzanisz, piąte przez dziesiąte. Zaczęłaś sensownie, a potem zaprzeczasz
          > temu, co sama napisałaś. Bez logiki i sensu.

          Gdzie zaprzeczam? Wychodzę z założenia że każda ma prawo do własnej decyzji, jak w przypadku aborcji. Natomiast drażnią mnie niektóre argumenty i po jednej i po drugiej stronie, bo są nieobiektywne, bądź „wydumane”.
          • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 19:46
            Przecież subiektywnosc to immanentna cecha takich argumentacji, bo każdy ma swoje podejście, co innego jest dla niego ważne, ma inne potrzeby i nie tobie oceniać, czyj powód jest wydumany, bo nie jesteś i nie będziesz w jego butach
            • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 02.04.23, 20:33
              Hmm to można czy nie powinno się ocenić negatywnie osoby z dzieckiem że wygląda jakby dopiero ono dało jej szczęście?
              • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 07:10
                Dla mnie odnalezienie szczęścia przez kogoś to pozytywne zdarzenie, a zarazem trochę smutno, bo gdyby z jakichś powodów ta osoba nie miała dziecka, to znaczy, że nigdy by nie była szczęśliwa, bo jedyne, co mogło dać jej szczęście, to dziecko?
                • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 07:37
                  Rodzicem jest się na zawsze a hobby, zwierzę, partnera, kierunki podróży, przyjaciół można zmienić. Nie każdy ma kompetencje by poszukiwać rozwiązania co do zaspakajania potrzeb dziecka a członków rodziny.

                  Co ciekawe w Europie zachodniej, USA odsetek osób chcących być rodzicem jest dużo wyższy niż w Polsce. Badania naukowe wymieniają jako przyczynę trudne dzieciństwo, odrzucenie, stan cywilny, stany depresyjno/lękowe, sytuacji fin
                  • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 07:48
                    Ogólnie tylko w Polsce zetknęłam się z ta jawna mizoginia („nienawidzę dzieci” „nie znoszę kaszojadow”). W przestrzeni publicznej wiele osób było jawnie nieuprzejmych (nie ze ignorowały moje dziecko- były po prostu nieuprzejme- tylu zabawka mi spadła pod czyjeś stopy w restauracji- pora obiadowa, zwykła knajpa-, osoba spojrzała się na mnie z obrzydzeniem i nawet nie pomogła mi jej podnieść, w związku z czym musiałam zanurkować między jej nogami- a to jeden z lżejszych przykładów, kelner walący jakieś głupie teksty DO 2 latka itp).
                    W hiszpańskiej przestrzeni publicznej obecność dzieci jest oczekiwana a dzieci lubiane. Co ciekawe sama instrastruktura okolodzieciecych jest o wiele lepsza w pl niż w Hiszpanii.
                    • magda.z.bagien Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 08:17
                      Mizoginia to uprzedzenie do kobiet, nie dzieci.
                      • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 08:57
                        Nie ma takiej nazwy się funkcjonuje pogardliwe np "wózkowe"
                      • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 11:44
                        Skrót myślowy, za Paulina zaglrska. Niechęć do dzieci to mizoginia bo zawsze jest s połączeniu z niechęcią do „roszczeniowych madek”
                    • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 09:04
                      Osobiście znam jedną kobietę którą głośno wyrażała oburzenie że w dzielnicy gdzie mieszka ludzie przychodzą do restauracji z dziećmi. Później okazało się że wynikało to z długich starań i dziecko, urodziła dziewczynkę z zespołem Downa która zmarła ale finał nastąpił pozytywny i została matką, teraz jest dużo spokojniejsza, inne sprawy ją poruszają
                    • marta.graca Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 09:55
                      Myślę, że ten polski brak życzliwości odnosi się nie tylko do dzieci, ale ogólnie do innych ludzi.
                      • obrus_w_paski Re: Lambadziary, zalujecie? 03.04.23, 11:48
                        Mozliwe ale na pewno zauważam to bardziej teraz. W Hiszpanii od kiedy jestem matką jestem traktowana autentycznie jak boginia na wszystkich płaszczyznach, w pracy, w knajpie, w barze, w instytucjach państwowych, na koncertach itp. A dziecko wiecznie zabawiane (aż za bardzo- tu bardzo dbam o to kto spedza czas z moim dzieckiem), zagadywanie, w ogóle obcy ludzie mówią do dziecka (nawet niemowlaka), nie mówię o pediatrach ale w ogóle o kimkolwiek.
                        A w pl od kiedy jestem matka to ludzie traktują mnie GORZEJ
    • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 01.04.23, 08:38
      Zależy od osobowości, zaspokojonych czy niezaspokojonych potrzeb
    • monikaaha Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 11:39
      Byłam lambadziara do 39 r.z. I owszem, żałuję że tak długo. Żałuję też, że musiałam poprzestać na jednym dziecku. Gdybym się wcześniej zdecydowała, byłby czas na kolejne. To był błąd, obecnie nie do naprawienia. Tak, żałuję, że nie spotkalam na swojej drodze kogoś, kto nie podchodziłby do tematu hiperpoprawnie, czyli normalna ludzka rzecz a nie sprawa ultra intymna, którą należy starannie omijać we wszelakich kontaktach i kontekstach, i zadałby mi pytanie w stylu: dziewczyno, czy chcesz mieć dzieci, jeśli tak, to na co czekasz? Tak, macierzyństwo to najwspanialsza przygoda. Bezdzietni mogą tego nie rozumieć. Ja nie rozumialam, kalkulowałam, zastanawialam się. Wątek odbieram jako adresowany do osób , które jednak by tego rodzicielstwa chciały, tylko sie zastanawiają, analizują, bądź czekają na lepszy moment... I tym osobom powiem że warto. To ryzyko, i ogromne emocjonalne obciążenie, pewnie na całe życie, i już nic potem nie jest takie samo. Ale warto smile
      • anbete Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 12:25
        monikaaha napisała:

        > Tak, macierzyństwo
        > to najwspanialsza przygoda.

        Dla jednych najwspanialsza przygoda, dla drugich niekończący się koszmar.
        • monikaaha Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 12:56
          Napisałam ze swojego punktu widzenia. Napisałam też o ryzyku. Sama nie byłam pewna, jak to będzie wyglądało u mnie. Wiem jak to brzmi, przygoda itp. Egzaltowane pierdu pierdu. Ale tak to widzę, co poradzę.
        • mandre_polo Re: Lambadziary, zalujecie? 04.04.23, 15:03
          Przy czym warto wspomnieć że nie rozkłada się w proporcji 50:50 tylko drugich jest naprawdę mały procent
Pełna wersja