Pogrzeb - dylemat moralny

29.03.23, 21:00
Temat akurat aktualny w mojej rodzinie : Czy poszłybyście na pogrzeb rodzica , który by Was wydziedziczył/ testamentem nic nie zostawił / wcześniej swój udział w nieruchomości przepisał za dożywocie Waszemu bratu/siostrze ? O czym osoba pominięta dopiero się dowiedziała. Podpowiem tylko, że pominięta całe życie walczyła o miłość i uwagę zmarłego lecz jak kulą w płot , bo w wyniku knowań rodzeństwa nie była nawet dopuszczana do zmarłego a w ostatnich dwóch latach mogła się kontaktować z nim tylko telefonicznie słuchając gładkich słówek zmarłego , który nigdy nawet nie wspomniał, że chce się z nią spotkać. Tak miał wyprany mózg. To ona dzwoniła i zabiegała o kontakt proponując pomoc... Wszystko na nic a teraz ona ma ogromny ból , żal i złość za fałsz od zmarłego rodzica, bo tak "pięknie" z nią gadał ale widzieć nie chciał i nie zapraszał i wnuczki miał gdzieś w przeciwieństwie do obdarowanych. Obchodzi Was co na to (nieobecność na pogrzebie) dalsza rodzina ? Ona mówi, że chyba nie pójdzie ani też jej mąż i córki (wnuczki).
    • ntasil Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:06
      Nie!

      Przerabialam niemalże taki sam scenariusz. Tylko, że ze mna nikt nie gladko, ale ostrrzej. Nie byłam mamiona. O ruchach zmarlego dwoiedzialam sie po smierci i je.. wysmialam przed sądem. Upokorzyłam innych i majątek dostalam z nawiązką. Bez sumienia i zbędnych wylewek pt., "nie byłam kochana, nie chce majątku, wezcie sobie"

      Nie idz na ten pogrzeb, bo cie jego rodzina wyśmieje..
      • jkl13 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:41
        Ach te bajki....
      • konsta-is-me Re: Pogrzeb - dylemat moralny 02.04.23, 23:41
        W jaki sposób "dostałaś majątek z nawiązką "?
        Bo samo wyśmianie to jakby za mało.
    • clk Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:08
      Nie. Nie oczekuje nikogo na własnym pogrzebie. Kontakty z rodzina minimalne, na wiele pogrzebów nie poszłam bo nie jestem hipokrytka
    • heniek.8 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:08
      jak czujesz, zmarłemu to wszystko jedno, reszta to polityka czy opłaca się iść czy nie iść ze względu na inne osoby
      przymusu nie ma
    • fandorina Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:14
      Zrób co Ci serce dyktuje- nie myśląc co powiedzą inni. Jeśli chcesz pożegnać ojca idź jeśli nie masz ochoty na pogrzeb nie bierz w tym udziału .
    • aqua48 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:19
      Gdybym miała do zmarłego żal o to wydziedziczenie, albo o cokolwiek innego to noga moja na cmentarzu by nie postała. Na pogrzebie i po nim również. Ale sądziłabym się o spadek.
    • volta2 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 21:56
      dziecko wydziedziczone i omamione jeśli czuje żal, to ma prawo zostać w domu
      mąż i wnuki - decyduje mąż i wnuki. bez oglądania się na solidarność, bo to może być tak, że mąż na nic nie liczył, żalu nie ma, wspierać żonę może w domu, więc bym nie wymagała solidarności.

      w meża rodzinie miałam tak, że na pogrzeb byłego męża nie przyjechła ani była żona (ok, to zrozumiałe), ani córka (tak czuła)
      na pogrzeb matki byłego męża przyjechały obie - była synowa z szacunku do zmarłej, a wnuczka, bo pamiętała babcię jako kochającą kobietę i przy okazji zgarnęła solidny majątek

      pogrzeby były w takiej właśnie kolejności
    • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 22:30
      nie sprowadzalabym relacji z rodzicami do tego co nam zostawia w spadku ani nawet do tego jak zachowywali sie w ostatnich latach zycia. Rodzenstwo opiekowalo sie mama/ojcem, ty tylko pomoc oferowałaś, z jakiegos powodu rodzic z tego nie skorzystal, mial do tego prawo. Podobnie mial prawo rozporzadzac swoim majatkiem. Mamie/tacie jest juz wszystko jedno czy bedziesz na pogrzebie, zajelabym sie relacja z rodzenstwem - bo tu chyba masz problem.
      ps 'mszczenie' sie na zmarlym przez niepójście na jego pogrzeb jest troche infantylne jak dla mnie
      • koronka2012 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:36
        71tosia napisała:

        > nie sprowadzalabym relacji z rodzicami do tego co nam zostawia w spadku ani naw
        > et do tego jak zachowywali sie w ostatnich latach zycia.

        Tylko na to zwróciłaś uwagę w całej historii…? Serio?
        • inny.kwiatek Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 00:08
          Jak zawsze.
          • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 00:22
            Najwyrazniej dla koronki i kwiatuszka to wielkośc spadku decyzje o udziale w pogrzebie smile
            • inny.kwiatek Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 03:33
              Spadek nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.
              Co napisałam i ja, i koronka.
              Taka sugestia wyszła wyłącznie od ciebie.
              • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:49
                Naprawdę? A złość o której pisze autorka po tym gdy dowiedziała się ze spadek odziedziczy rodzeństwo to niby skąd? Ja byłabym na pogrzebie rodzica nawet gdyby majątek zapisali bratu a ich roli w moim życiu nie oceniam na podstawie kilku ostatnich lat gdy sa staży i zniedołężniali i zupełnie inni niż gdy byli młodsi.
                • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 12:02
                  Starzy…
                • koronka2012 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 31.03.23, 23:25
                  Jaaaasne, bo wcześniej zapewne byli cudownymi, kochającymi i troskliwymi rodzicami, I dopiero w ostatnim okresie coś mi się przestawiło 🙄

                  Wydziedziczenie było tym ostatnim kopem które zaliczyło dziecko od rodzica, finalnym podkreśleniem że rodzic ma je w dupie.
                  Ale naturalnie można też uważać że deszcz pada… i udawać ze nic się nie stało
                  • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 01.04.23, 00:50
                    Gdyby spadek zostawił to wątpliwości co do udziału w pogrzebie tez by były?
                    Sorry ale jak ktoś pisze ze miło rozmawiał sobie przez lata z tatusiem to jakoś nie do końca wierze w te straszna traumę od urodzenia. Ale oczywiście możesz uważać co ci się podoba.
      • kaki11 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 00:34
        No tylko np. ten fragment : Podpowiem tylko, że pominięta całe życie walczyła o miłość i uwagę zmarłego lecz jak kulą w płot , sugeruje, że tu nie chodzi wyłącznie o brak przepisania majątku a o zaszłości emocjonalne.
        • 71tosia Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 01:01
          Jest tez cos o „knowaniach rodzeństwa” i wypranym mózgu rodzica a na koniec uwaga ze rodzic przestał być uważany za fajnego gdy majatek podzielił nie pomyśli autorki. smile
    • ajr27 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 22:43
      Nie wiem, czy na pogrzeb rodzica bym nie poszła. Pewnie nie. Bo miałam analogiczną sytuację z ciotką- jako jedyna żyjąca z rodziny zostałam pozbawiona spadku i nie poszłam na pogrzeb. Ale parę miesięcy później się złamałam, odwiedziłam jej grób i zapłakałam, wspominając przeszłość.
    • niemcyy Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:00
      Gdybym przed pogrzebem jakims cudem dowiedziala sie o wydziedziczeniu (skad ona wie, jesli to prawdziwa historia?) to bym nie poszla, niestety albo stety.
      Zdanie dalszej rodziny interesowaloby mnie mniej niz zeszlowieczny snieg.
    • alicjamagdalena Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:05
      Wg mnie zawsze lepiej iść i domknąć sprawę.
    • kaktusowepole Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:27
      Należy się zachowek. Wydziedziczenie to w razie wielkiej niewdzięczności coś co można udowodnić.
      Na pogrzeb poszłabym po prostu przepisał majątek na rodzeństwo które się nim zajmowało. Tak wybrał. Chcesz żeby rodzeństwo miało argument że nie pomagałas przy ojcu i na pogrzeb nie poszłaś nawet?
      • koronka2012 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:39
        Nie należy się zachowek w przypadku wydziedziczenia. Natomiast testament i wydziedziczenie można podważyć. Bo tu nie widać uzasadnionych powodów.

        Ja bym to zrobiła, dlatego żeby nie umiejscowić się w roli wiecznej ofiary.
        • kandyzowana3x Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 06:26
          Ale tutaj prawdopodobnie większość majątku stanowiła nieruchomości, która przed śmiercią była podarowana z dożywociem za opiekę.
          • alicjamagdalena Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 09:00
            Jeśli tak było to uważam że jest to ok. Nie czułabym żalu.
    • taje Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:45
      Wydziedziczył czy tylko nie uwzględnił w testamencie? W drugim przypadku masz prawo do zachowku.

      Nie umiem powiedzieć, czy bym poszła, zależy od wielu czynników.
      • konsta-is-me Re: Pogrzeb - dylemat moralny 02.04.23, 23:44
        Nie jest tak łatwo wydziedziczyć.
        Rzekłabym wręcz że b.trudno.
        Trzeba by udowodnić coś rażącego, w stylu celowy zamach na życie i zdrowie .
        Czyli prawie na pewno zachowek się należy.
    • borsuczyca.klusek Re: Pogrzeb - dylemat moralny 29.03.23, 23:48
      Nie poszłabym i miałabym totalnie w odwłoku co sobie pomyśli reszta rodziny. Jakby ktoś spytał o co chodzi powiedziałabym wprost jak się sprawy mają. Normalny zrozumie a z popieprzeńcami mieć do czynienia nie zamierzam.

      Za to na pewno podreptałabym do prawnika spytać czy jest szansa coś ugrać.
    • inny.kwiatek Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 00:06
      Niezależnie od tego czy idę na pogrzeb czy nie to kompletnie mnie nie obchodzi co na ten temat myśli dalsza rodzina.
      Decyzja należy wyłącznie do niej i nikomu nic do tego. Niech robi co czuje, zmarłemu jest wszystko jedno.
    • kaki11 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 00:30
      Co na to dalsza czy bliższa rodzina zmarłego ma zerowe znaczenie. Znaczenie ma to co czuje osoba która ma dylemat- ja bym raczej nie poszła, ale jeśli jej więcej bólu ma przynieść nie pójście niż pójście to niech idzie. Tu w żadnej sytuacji nie będzie się czuła dobrze, więc niech zrobi to co sprawi, że będzie się czuła najmniej źle.
    • snajper55 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 01:51
      lati7 napisał(a):

      > Czy poszłybyście na pogrzeb rodzica (reszta to didaskalia)

      Oczywiście tak.

      S.
      • inny.kwiatek Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 03:34
        Gdyż?
    • dwa_kubki_herbaty Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 06:08
      Nie.
      Pewnie twoja obecnośc nawet będzie niemile widziana.
    • laokoon Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 06:23
      Nigdy w życiu. Ja jestem mściwa, raz zrobioną mi przykrość pamiętam do siódmego pokolenia.
    • evee1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:06
      Jak tej osobie jest to potrzebne, to niech idzie. A jak potrzebne jej jest niepojscie, to niech nie idzie.
      Jak obawia sie tym, ze jej niebecnosc wprowadzi jakies nap[iecia w rodzinie, ktorych ona nie chce, to niech idzie.
      Powody za i przeciw pojsciu mozna mnozyc i najlepiej jakby ta osoba zastanowila sie, co ona uwaza, ze jej potrzebne ictakie wyjscie wyboerze.
      Ja bym chyba poszla, bo pojscie (lub nie) na pogrzeb to cos czego nie da sie zmienic i moze potrzebne byloby mi to dop zamkniecia jakiegos rozdzialu w zyciu.
      No, ale to ja, to nie ta osoba przeciez.
    • hermenegilda_zenia_is_back Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:08
      Pogrzeb to twoja decyzja, natomiast spokojnie możesz iść do sądu w sprawie spadku i zachowku. Miałam w otoczeniu podobna historie - majątek w ramach dożywocia przepisany tylko na 1 dziecko, reszta planach. Sąd wszystkim przyznał zachowek
      • hermenegilda_zenia_is_back Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:08
        Reszta olana
      • kandyzowana3x Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:13
        To chyba jakaś wyjątkowa sytuacja była, bo realnie wcale łatwo nie jest.
    • niezwykladziewczyna Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:12
      Podobny temat był wczoraj w ,,Ukrytej prawdziwe'' 😉
      Jeśli to ,,prawdziwa'' prawda, nie idę.
      • lati7 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 14:30
        > Jeśli to ,,prawdziwa'' prawda, nie idę.<

        Niestety ale to prawda sad Przy próbach odwiedzin ojciec otwierał drzwi nie zapraszając mówił , że właśnie wychodzi i nie ma czasu a potem rodzinka otwierała i mówiła że "tata właśnie zasnął" albo udawano, że nie ma ich w domu. Zaczęło się jak zobaczyli, ze mamy z sobą "za dobry kontakt" . Zadzwoniłam i okazało się że ojciec miał coś do załatwienia w urzędzie , więc zaoferowałam pomoc i podwózkę w jedną i w drugą stronę. Skorzystał z podwózki. Z powrotem, po przyjeździe pod dom zapytałam czy mogę wpaść na herbatę ? Jakież było moje zdziwienie jak zaprzeczył , bo jest zmęczony , szybko wysiadł z auta i "uciekł". Już teraz wiem , że za wszelką cenę nie chciał "dopuścić mnie do rodzinnego domu, abym tam nie wchodziła i był w tym konsekwentny do końca. Zabroniono mu wpuszczać , wiem to od osoby trzeciej.
    • brubba Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 07:55
      Niepotrzebnie masz dylemat moralny mając do czynienia z sytuacją i ludźmi niemoralnymi. Czas na czystą logikę.

      Na pogrzeb idź, zachowuj się normalnie, nawet weź udział w poczęstunku,, otwarcie z nikim nie dyskutuj. To Ci otwiera drogę do różnych decyzji, które jeszcze sobie podejmiesz, w spokoju, gdy opadnie szok śmierci, pogrzebu, wyciszą się emocje i zdążysz poradzić się prawnika i dowiedzieć, jakie są dalsze możliwości. Daj sobie tym pójściem na pogrzeb niezamykanie żadnej drogi i czas na jej wybranie.
      • aqua48 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 15:06
        brubba napisał(a):

        > Daj sobie tym pójściem na pogrzeb niezamykanie żadnej drogi i czas na jej wybra
        > nie.

        Halo! Nieobecność na pogrzebie nie zamyka żadnych dróg osobie nieobecnej..
        Natomiast obecność w sytuacji gdy cała najbliższa rodzina jest nastawiona i zwrócona przeciwko autorce może być dla niej dodatkową traumą.
        Po co zatem miałaby sobie to robić?
        • brubba Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 16:17
          To zależy też od charakteru osoby i stylu bycia ludzi w rodzinie. Jeśli ktoś jest emocjonalny, trudno panuje nad nerwami, a rodzina atakująca, agresywna, nie zachowująca odpowiednich form w czasie pogrzebu i po nim - to pójście na pogrzeb jest ryzykowne.
          Jeśli umie się zachować pokerową twarz a rodzina nie będzie jątrzyć w czasie pogrzebu i po nim, to lepiej być, bo zawsze lepiej a/wziąć udział w znaczącym wydarzeniu własego życia, b/mieć oko na ludzi, sytuację, nastroje, c/pokazać, że się było na pogrzebie - na potrzeby dowodu w sądzie, że traktowało się ojca przyjaźnie (jeśli krewni zarzucą niegodność dziedziczenia z powodu złego traktowania ojca).

          Niepójście na pogrzeb jest pierwszym krokiem w drodze ku odpuszczeniu sprawy. Będzie pokusa, by konsekwentnie mówić "Niech sobie robią, co chcą, nie interesuję się, nie chcę na nich patrzeć". A potem będzie żal, gdy zabraknie na ortodontę dla dziecka, a dojdzie wieść, że krewni jadą na wakacje zawłaszczywszy pieniądze, które lekko odpuściła sobie mama-potencjalna spadkobierczyni zachowku.
          • aqua48 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 16:29
            brubba napisał(a):

            > Niepójście na pogrzeb jest pierwszym krokiem w drodze ku odpuszczeniu sprawy.

            Nie zgadzam się. Może być to pierwszy krok w kierunku budowania szacunku do siebie samego i swoich uczuć.
    • alicjamagdalena Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 09:03
      Przepraszam ale 2 lata i tylko rozmowy telefoniczne?
      Mimo że chciałaś się spotkać i brak było zatargu z rodzicem?
      Nie czuj żalu, chyba że ten spadek bardzo zmieni twoje życie.
      Idź na pogrzeb bo jak piszesz był to efekt " knowan rodzenstwa" będziesz za jakiś czas żałować a czasu nie cofniesz.
      Domknij sprawę.
    • zona_mi Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 09:10
      Poszłabym, gdyby mi z jakiejkolwiek przyczyny zależało, by towarzyszyć rodzicowi w ostatniej drodze.
      Nie poszłabym, gdybym nie chciała lub gdybym miała emocjonalny problem ze spotkaniem z resztą rodziny podczas tej ceremonii.
      I skupiłabym się wyłącznie na własnych odczuciach - co by tam sobie myśleli, to ich sprawa.
      • gajmal Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:10
        Poszłabym, bo to mimo wszystko Twój tata. Nie chciałabym potem mieć do końca życie pretensji do siebie, że tego nie zrobiłam. Na pogrzebie można stanąć trochę dalej, ale być.
Pełna wersja