Pogrzeb - dylemat moralny

    • swinki_trzy Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 10:08
      lati7 napisał(a):

      w wyniku knowań rodze
      > ństwa nie była nawet dopuszczana do zmarłego a w ostatnich dwóch latach mogła s
      > ię kontaktować z nim tylko telefonicznie słuchając gładkich słówek zmarłego , k
      > tóry nigdy nawet nie wspomniał, że chce się z nią spotkać.

      A byłaś u niego chociaż raz? podjechałaś tak sama z siebie, czy czekałaś na oficjalne zaproszenie?
      Byłaś i cię nie wpuścili?
    • anka_z_daleka_1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 10:26
      Moja teściowa została zmuszona szantażem emocjonalnym przez swoją matkę ( babcię mojego męża) do notarialnego zrzeczenia się dziedziczenia po niej . Spadkobiercą została ( bez konieczności płacenia zachowku) druga córka czyli siostra teściowej.
      Fakt, teściowa ( absorbująca praca zawodowa) mniej zajmowała się matką ( choć ta, zmarła w wieku 75 lat nie wymagała wtedy opieki, raczej towarzystwa). Prawdziwej opieki potrzebowała może 6 tygodni.
      Babcia męża chorowała krótko, ciężko, zmarła w domu. Majątek (?) duże, zaniedbane, ale atrakcyjne mieszkanie w centrum Warszawy + wszystko to co w nim dostała ciotka.
      Teściowa poszła na pogrzeb, współuczestniczyła w kosztach pochówku w ostatnich dniach życia babci odwiedzała ją. Udział ciotki w opiece nad babcią był znacznie większy niż teściowej.
      Babci nie ma od dawna. Siostry może nie są ze soba jawnie skonfliktowane, ale odzywają się do siebie raz-dwa razy w roku ( głównie mailowo).
      Teściowa ma dom, rodzinę, dzieci, wnuki, ciotka jest stara panną.
      Ostatnio teściowa chciała naprawić grób rodzinny ( obrzydliwe lastrico sprzed 60-70 lat) i ciotka sie nie zgodziła.
      Ja mam to w cyytopyge , ale zastanawiamy się czy ta, jeśli teściowa umrze wcześniej pozwoli pochować ja z rodzicami. A jak nie to tez jest wyjście awaryjne.
      • swinki_trzy Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 10:36
        anka_z_daleka_1 napisała:

        > Teściowa ma dom, rodzinę, dzieci, wnuki, ciotka jest stara panną.


        Starą panną to została z racji tego spadku?
        😲
        • anka_z_daleka_1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 10:53
          Nie. Spadek nie miał nic do tego, że została starą panną. Może babcia chciała zabezpieczyć samotna córkę?
          • swinki_trzy Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 10:57
            Coś musiało być na rzeczy, skoro za ważne uznałaś by o tym wspomnieć.
            • anka_z_daleka_1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:08
              Nie, "na rzeczy" było to, że ciotka miała więcej czasu, mniej pieniędzy ( jedna pensja w budżetówce) i została sama. Nie mnie oceniać czy rozwiązanie babci było etyczne, sprawiedliwe, uczciwe wobec drugiej córki. Pewnie miała swoje powody ( była bardziej z nia zżyta, bała sie o jej przyszłość). Tyle. Nie szukaj drugiego dna.
              • swinki_trzy Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:56
                Pisanie od czapy że stara panna, a teściowa to i rodzina i wnuki to ot tak sobie, bo za mało tekstu w poście by było.
                • anka_z_daleka_1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 12:09
                  Ty uważasz, że od czapy, ja niekoniecznie- wolno mi? Fakt, że ciotka jest stara panną mogł miec wpływ na decyzje babci, bo może chciała jej pomóc, może chciała ją zabezpieczyć, może uważała, że jest jej gorzej itp. Nie wiem, nie znałam jej motywacji a Ty tym bardziej. I nie doszukuj sie , że chcę coś napisać między wierszami. Bo nie chcę. Przedstawiam fakty, a ty je komentujesz, do czego masz prawo.
                  • volta2 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 19:25
                    ale to że to stara panna to może być kluczowe

                    kto będzie po niej dziedziczył? siostra albo jej dzieci. bardzo przytomnie babka zrobiła, chyba zrobiłabym tak samo. dla takiej ciotki to siostra i siostrzeńcy powinni być milismile zakładam, że może niechcący, ale babcia miała nadzieję, że dzięki temu ta samotna córka też będzie miała rodzinę - waszą. a wyście się odsunęli?...
                    • anka_z_daleka_1 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 31.03.23, 20:50
                      volta2 napisała:

                      > ale to że to stara panna to może być kluczowe
                      >
                      > kto będzie po niej dziedziczył?
                      Nie wiem- może każdy komu zapisze mieszkanie w testamencie.

                      siostra albo jej dzieci.
                      Albo schronisko dla zwierząt. Nie wiem.


                      bardzo przytomnie babka zrobiła, chyba zrobiłabym tak samo.
                      Zrobiła tak jak uważała.

                      dla takiej ciotki to siostra i siostrzeńcy powinni być milismile
                      My jesteśmy neutralni. Teściowie przypuszczam, że też.


                      zakładam, że może niechcący, ale babcia miała nadzieję, że dzięki temu ta samotna córka też będzie miała rodzinę - waszą. a wyście się odsunęli?...
                      Na szczęście nikt z nas nie potrzebuje spadku po babci. Teściowie mają swoje ładne mieszkanie, pracują, mimo, że są na emeryturach, wiedzie im sie nieźle. Są niezalezni, mają swoje grono przyjaciół.
                      My tym bardziej - nie czyhamy na spadek po ciotce. Mamy z nią minimalny kontakt i to nie ze względu na fakt, że teściowa została pozbawiona spadku po matce. Mamy różne zainteresowania, mieszkamy daleko, nie mamy punktów zbieżnych. Tak naprawdę niewiele nas łączy. Mamy zobowiązania wobec bliższych nam członków rodziny niz ciotka.

                • szare_kolory Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 14:42
                  Nie wiem, ja tam załapałam o co chodzi. Anka pisze, ze relacjonuje fakty i tak też to widzę.
    • ta Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:45
      Tak, poszłabym. Pożegnanie rodzica potrafię oddzielić od pretensji do niego.
    • jammer1974 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 11:52
      Na pogrzeby bym nie poszla. Wnioslabym o zachowek o zerwala z rodzina.
      To tak w theorie a w praktyce ...bywa roznie.
      • arthwen Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 18:08
        Od dożywocia chyba nie uda jej się zachowku uzyskać.
        • jammer1974 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 19:27
          Jakiego dozywocia?
          • arthwen Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 21:29
            Masz w wątku startowym przecież: "wcześniej swój udział w nieruchomości przepisał za dożywocie Waszemu bratu/siostrze". Dożywocie to nie darowizna, która się wlicza w masę spadkową, więc marne szanse, żeby cokolwiek uzyskała w sądzie.
    • majaa Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 12:10
      Ja w takich sytuacjach nie oglądam się na innych, co by zrobili czy co pomyślą, tylko postępuję zgodnie z tym, co sama uważam. A uważam, tak generalnie, że żal czy złość to zwykle źli doradcy.
    • szare_kolory Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 14:40
      To jest decyzja tylko tej osoby. Jeśli czuje się skrzywdzona i odrzucona to nie powinna iść jeśli taka jest jej decyzja. Osobiście uważam, że to bardzo dobra decyzja.
    • kasandra33 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 15:58
      rodzic to rodzic, niezależnie jaki był za życia należy mu się szacunek po śmierci, a dodatkowo jeśli Bóg na spowiedzi wybaczył mu grzechy to tym bardziej
      • nojabrina88 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 17:39
        Co za brednie...
      • arthwen Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 18:08
        Nie, śmierć nie sprawia w żaden sposób, że ktoś kto przez całe życie był złamanym narządem męskim nagle z automatu ma zyskać szacunek.
      • szare_kolory Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 18:18
        Pewnie, nie od dziś wiadomo, że każego zyeba ksiądz wyprostuje a śmierć nadaje anielskie skrzydła nawet zwyrodnialcom. Ma sens.
      • m_incubo Re: Pogrzeb - dylemat moralny 02.04.23, 23:54
        Brzmi sensownie.
    • bei Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 16:36
      Nie wiem co czuje ta osoba , mi nie był potrzebny zapis w testamencie, od zawsze namawiałam tatę, by dom zapisał bratu, i tak zrobił niedługo przed śmiercią.
      Nie rozumiem, w jaki sposób rodzeństwo broniło dostępu do ojca, przecież gdyby chciała go odwiedzić, to mogła przyjechać.
      • szare_kolory Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 18:25
        No ale to Ty, bei. Opowiadasz o sobie a tu Twoje świadectwo jakby niekoniecznie jest adekwatne. Tu chodzi o tę osobę, o jej uczucia. Zakładam, że może być skołowana, nie ufać własnym ucuzciom i własnym osądom. I stąd pytanie.
        Ja widziałam różne sytuacje: widziałam takich, którzy nie poszli i takich, którzy poszli pod presją w takiej sytuacji na pogrzeb. Z perspektywy czasu ci, co nie poszli lepiej się z tym czuli niż ci, co poszli. Ale to też anegdotyczne przykłady. Autorka niech robi to, co czuje. Żadne tam, że w przyszłości będziesz żałować. Ten zmarły rodzic też miał kiedyś jakąś przyszłość i decydował jak decydował. Nie widzę potrzeby obarczania ofiary jeszcze dodatkowo winą za brak pożegnania z oprawcą.
    • majenkirr Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 17:01
      lati7 napisał(a):
      > Czy poszłybyście na pogrzeb rodzica ,
      > który by Was wydziedziczył/ testamentem nic nie zostawił / wcześniej swój udził w nieruchomości przepisał za dożywocie Waszemu bratu/siostrze ?
      ).

      Moja mama była w takiej sytuacji. Na szczeście jej siostra ułatwiła jej i nie poinformowała o śmierci matki w ogóle 🤦🏼‍♀️. Dopiero sąsiadka jej powiedziała, że babcia już pochowana.
    • zerlinda Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 17:08
      Nie, w życiu. Raczej niech pilnie idzie na terapię. I w nosie bym miała co mysli rodzina i znajomi.
    • moja3781 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 17:56
      Zmarł wujek mojego męża, jego najstarszy syn na pogrzebie nie był. Bo jako jedyny nic nie dostał w spadku po chwilę wcześniej zmarłej matce. Tam się otarlo o sąd. Sprawdzę znam z boku, ale rzeczywiście tak wyglądało, że najstarszego źle potraktowano. Całkowicie rozumiałam nie przyjście na pogrzeb.
    • arthwen Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 18:07
      Na pogrzeb idzie się dla siebie i dla bliskich zmarłej osoby. Jeśli się nie czuje potrzeby, a tych bliskich nie ma (bliskich faktycznie, a nie tylko genetycznie, jak w tym wypadku) to po co ma marnować czas?
    • komorka25 Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 19:12
      Ja, w podobnej sytuacji, poszłam. Głównie (być może to infantylne), żeby pokazać rodzinie, że mam w odwłoku ich zachowanie i ich zdanie. Ubrałam się nawet bardzo żałobnie i - żeby niektórym na nerwach zagrać - kosztownie. Mamie (byli rozwiedzeni) natomiast odradziłam.
    • livia.kalina Re: Pogrzeb - dylemat moralny 30.03.23, 23:32
      Nie widzę w ogóle związku uczestniczenia w pogrzebie z otrzymanym spadkiem.
    • black.imak Re: Pogrzeb - dylemat moralny 31.03.23, 08:57
      Nie poszłabym . A swoją drogą, to w takiej sytuacji, gdy nie była dopuszczana do ojca , a ten był zmanipulowany przez resztę rodziny, to może chyba sądownie walczyć o swoją część spadku.
      Przypomina mi to historię Wioletty Willas. U schyłku życia doczepiła się do niej "przyjaciółka", która potem została opiekunką. Nastawiła piosenkarkę przeciwko jedynemu synowi, a jego nie dopuszczała do matki. Zmanipulowana piosenkarka wydziedziczyła syna, przepisała cały majątek na "przyjaciółkę". Syn bezskutecznie zabiegał o kontakt, opiekunka znęcała się nad podopieczną. Skończyło się tak, że po śmierci piosenkarki opiekunka została skazana a syn odzyskał majątek.
    • snakelilith Re: Pogrzeb - dylemat moralny 31.03.23, 12:35
      Poszłabym, jeżeli nie wymagałoby to ode mnie wielkiego zachodu, jak np. przejechanie 1000km. Z powodu, jak ktoś już w tym wątku napisał, by nie żałować kiedyś, że nie poszłam. Nie jestem osobą kierującą się pierwszą emocją z brzucha i wiem, że wszystkie wielkie emocje kiedyś słabną. Do tego sprawa wydziedziczenia jest dla kompletnie nieistotna. Jeżeli zakładam, że rodzic miał przez kogoś wyprany mózg, to tym bardziej nie doszukuję się u niego winy, a tym osobom nie dałabym tej satysfakcji by pomyśleli, że mnie to uraziło i mnie przegonili. Założyłabym najlepszą czarną kieckę jaką mam, umalowała się na blado, wzięła jakieś cudne kwiaty i robiła na zdradzoną Marię Callas, piękną, wyniosłą i ponad wszystko.
    • motyllica Re: Pogrzeb - dylemat moralny 31.03.23, 13:42
      ale dla mnie wydziedziczył a przepisał za dożywocie rodzeństwu stanowi ogromną różnicę
    • turbinkamalinka Re: Pogrzeb - dylemat moralny 01.04.23, 13:44
      Nie poszłabym. Ale nie dlatego, że nie dostałam spadku. Tylko dlatego, że w tej relacji od zawsze było coś nie tak (żeby nie napisać że źle). Pewnie nawet odetchnęłabym z ulgą, że skończył się czas manipulowania mną. A zdanie rodziny na ten temat miałabym w głebokim poważaniu.
    • m_incubo Re: Pogrzeb - dylemat moralny 02.04.23, 23:49
      Nie, ale nie z powodu testamentu, tylko zwyczajnie nie mam potrzeby uczestniczyć w pożegnaniu kogoś, kto traktuje /traktował mnie z buta.
      Ale przypuszczam, że osoba, która od zawsze była uwikłana w niefajną rodzinną sytuację, mimo początkowego wqrwu i tak pójdzie.
Pełna wersja