berber_rock
01.04.23, 14:37
Chyba mam dosyc. Kroliczkowi duracella baterie sie skonczyly.
Wyszlam ze swojego paskudnego chorobska i probuje wrocic do normalnego zycia.
O ile chorobsko nie wymeczylo mnie fizycznie, o tyle psychicznie jestem raczej na etapie vulnerable.
A tymczasem:
- w pracy teoretycznie zarzadzam 10 osobami
- teopretycznie, bo nie mam w tej chwili ani ochoty ani sily wysluchiwac problemow 10 osob
- pierwsze co mnie spotkalo po powrocie to pretensje od zespolu, ze pol roku mnie nie bylo i moja robota spadla na innych (kuzwa, rak piersi ..., humanizm poszedl sie yebac)
- oprocz tego mam do czynienia z expectations moich rodzicow, ktorzy byc moze beda wkrotce wymagac jakiejs tam pomocy
- expectations tesciow, ktorzy chcieliby nas miec na miejscu nieco czesciej.
Fuck! Nie jestem bukiem w chmurce i wystepuje tylko w jednej osobie.
3.14erdole expectations. Musze sie zajac soba i tylko soba. Tylko latwo powiedziec przy urywajacych sie telefonach z ojczyzny, dziecku w szkole i jakby nie patrzec prace wypadaloby utrzymac w obecnych dosyc niefajnych czasach, chociaz niekoniecznie za cene takich nerwow i pressure jakie w niej obecnie mam.
Niewazne. Tak chcialam sie wygadac.
Mozecie jechac.