Finanse w zwiazku nr 34567

05.04.23, 14:49
Na fali watkow o finansach w zwiazku, taka sytuacja.

Jak mysli ematka o podziale (lub nie) kosztow (np jedzenia), kiedy przyjezdaja goscie (rodzina np) partnera/meza. Zakladam, ze na jedzenie tak czy siak przed przyjazdem gosci idzie wspolna kasa.

Czy oczywiste, ze obydwoje dziela sie kosztami pobytu gosci, bo jednak wydatki na dwie osoby to nie to samo co plus kilka osob dodatkowych? Czyli w praktyce obecnych moze byc np 5-10 osob razem z gospodarzami. Czy w czasie wizyty dzielenie kosztow za jedzenie OK, ale dodatki np wyjscie do restauracji czy kawiarni juz nie?
I od czego to zalezy:
- konkubent vs partner oficjalnie nie mieszkajacy razem, ale pomieszkujacy u siebie nawzajem
- maz
- jakosci zwiazku/malzenstwa
- ilu gosci przyjezdza
- jak skapym sie jest
- inne?
    • jkl13 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 14:53
      ???😱😱😱
      Chyba przestaję ogarniać problemy ematki...
      • taje Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:03
        Ja też...
    • angazetka Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 14:59
      ???
      To mój mąż, nie współlokator. Mamy wspólny budżet (a nawet gdybyśmy mieli dwa osobne, to to są przecież wspólne wydatki, wspólni goście).
    • chococaffe Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:06
      Zależy głownie od koloru skarpetek czwartej żony szwagra wujka Zenona
      • szpil1 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:30
        chococaffe napisała:

        > Zależy głownie od koloru skarpetek czwartej żony szwagra wujka Zenona
        >

        A jak ona tylko rajstopy nosi? Jeszcze większy problem się robi 😐
        • majenkirr Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 18:20
          Byle on nie nosił.
    • princesswhitewolf Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:11
      kompletnie go pieniadze nie interesuja i ja tym rzadze. No chyba ze jakies inwestycje w bitcoiny ktore musze ograniczac wypominaniem lekko. Ale niechta, duzo w to nie inwestuje
    • claudel6 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:18
      ou dżizas, cieżko to odcyfrować.

      "Zakladam, ze na jedzenie tak czy siak przed przyjazdem gosci idzie wspolna kasa."
      jak to zakładasz, to po co pytasz? jedzenie na święta się kupuje wcześniej, wiec jak idzie wspólna kasa, to o jakim podziale mówimy?
      "Czy oczywiste, ze obydwoje dziela sie kosztami pobytu gosci"
      no jak mieszkają razem, to chyba dzielą się zawsze kosztami gości, czy stosujesz podejście "moi goście", "twoi goście"?
      "Czy w czasie wizyty dzielenie kosztów za jedzenie OK, ale dodatki np wyjście do restauracji czy kawiarni juz nie?"
      ale przepraszam to są tacy goście, że oczekują, że ich ugościcie w domu, a potem będziecie za ich piątkę czy ósemkę płacić tez w restauracji? już wuj z tym, czy razem czy tylko Twój partner, ale wydaje mi się to dość beztroskim podejściem rodziny do czyichś finansów.
      • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:40
        claudel6 napisała:

        > "Czy oczywiste, ze obydwoje dziela sie kosztami pobytu gosci"
        > no jak mieszkają razem, to chyba dzielą się zawsze kosztami gości, czy stosujes
        > z podejście "moi goście", "twoi goście"?

        Tu niestety zanosi sie, ze nie bedzie symetrii, bo do mnie w odwiedziny rodzina nie jest chetna przyjezdzac mimo zaproszen. Mnie/nas goszcza, ale w druga strone juz nie. Koszty podrozy na pewno maja wplyw, ale tu moglabym pomoc... Mozna by watek stworzyc o wzajemnosci w kontaktach wink

        > "Czy w czasie wizyty dzielenie kosztów za jedzenie OK, ale dodatki np wyjście d
        > o restauracji czy kawiarni juz nie?"
        > ale przepraszam to są tacy goście, że oczekują, że ich ugościcie w domu, a pote
        > m będziecie za ich piątkę czy ósemkę płacić tez w restauracji? już wuj z tym, c
        > zy razem czy tylko Twój partner, ale wydaje mi się to dość beztroskim podejście
        > m rodziny do czyichś finansów.

        A goscie to akurat nie wiem, ale to partner napomyka o tym, w kontekscie dolozenia dodatkowej ilosci pieniedzy do wspolnej kasy. Juz po zrobieniu zakupow na swieta. I zastanawiam sie, czy ja jestem skapa, czy partner ma dziwne pomysly.
        • aqua48 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 17:01
          Ja już nic nie rozumiem, mieszkacie razem czy nie? Macie wspólny budżet, czy nie? Starcza z niego na podejmowanie gości czy nie? Stać Was na postawienie obiadu rodzinie w restauracji czy nie? Bo wychodzi że już zapraszając ich działacie tak trochę na zasadzie - zastaw się, a postaw się.
          • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 17:11
            aqua48 napisała:

            > Ja już nic nie rozumiem, mieszkacie razem czy nie? Macie wspólny budżet, czy ni
            > e? Starcza z niego na podejmowanie gości czy nie? Stać Was na postawienie obiad
            > u rodzinie w restauracji czy nie? Bo wychodzi że już zapraszając ich działacie
            > tak trochę na zasadzie - zastaw się, a postaw się.

            Pisalam nizej. Czasami "mieszkamy z soba 7 dni w tygodniu, raz tu, raz tam w zaleznosci od potrzeb. Jak na razie oficjalnie nikt nie zmienil adresu, ale rozmawiamy o tym (luzno, bez planowania szczegolow jeszcze)."

            Budzetu wspolnego nie mamy, razem placimy za jedzenie czy jakies drobiazgi do domu. Goscie tez cos dowioza, mnie chodzilo bardziej o te "dodatki".
            • claudel6 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 19:15
              no to jeśli partner w takim układzie oczekuje, ze dołożysz dodatkowe pieniądze, żeby fundować jego rodzinie wyjścia do knajpy, to moim zdaniem lekko na głowę upadł.
      • anorektycznazdzira Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:37
        Ej, no czego nie rozumiesz:
        najpierw kupujesz jedzenie za wspólne pieniądze, potem się okazuje, że przyjechała rodzina małżonka/i więc zapisujesz na bieżąco co zjedli z waszej lodówki- no i jest kwestia, że on/ona ma ci oddać odpowiednią kwotę.
        Proste.
    • magdallenac Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:26
      Jest to dla mnie problem tak kosmicznie oderwany od mojej rzeczywistości, że aż nie wiem co napisać😀A jak się będziecie dzielić przy chorobach? Jeśli to jego choroba to on płaci, a ty płacisz za swoją? Albo wakacjach? Każdy płaci za swoje? Co w wypadku, kiedy Ciebie stać na Seszele, a jego na Tatry?
      • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:02
        To troche jeszcze nie ten etap. Nie ma wspolnej kasy oprocz na jedzenie i troche na wyposazenie domu (typu koc na piknik czy czajnik bezprzewodowy), bo to nie konkubinat, choc wiekszosc czasu razem mieszkamy (u mnie lub u niego). I to nie jest tak, ze na poczatku miesiaca dajemy do "skarbonki" x monet, tylko cykamy po jakichs kwotach co jakis czas na zakupy. Na zyczenia partnera, mnie to meczy. Plus jedno czy drugie dokupuje jak zabraknie.

        Wyjazdy itp na polowe, czyli uzgadniamy, dokad pojechac. I ewentualne recepty wykupujemy kazde swoja wink

        W sumie chodzi o to, ze partner chcial, zebysmy dolozyli wlasnie na wyjscie z goscmi np do restauracji czy kawiarni. Zastanawiam sie, bo nie byla to mala suma. Ale moze to ja jestem wyliczona?
        • jednoraz0w0 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:15
          jest wielce prawdopodobne, że za wyjście do restauracji zechce zapłacić ta rodzina.
        • malia Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:31
          Czekaj, bo dalej nie rozumiem. Gdzie przyjeżdża ta rodzina? Do jego mieszkania czy do twojego?
          Bo jak to jego rodzina i przyjeżdża do jego mieszkania, a ty tam również bedziesz i dołożyłaś się do zakupów a pan teraz chce byś dołożyła się do zaproszenia ich do knajpy to tak, to jest chore.
          A kto przygotowuje to domowe jedzenie?
          • magdallenac Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:41
            No właśnie. Jeśli to jest luźny, świeży związek i Wy po prostu randkujecie, to chyba oczywiste, że każdy płaci za swoją rodzinę i ten do kogo ta rodzina przyjeżdża organizuje i płaci za żarcie.
            • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:51
              magdallenac napisała:

              > No właśnie. Jeśli to jest luźny, świeży związek i Wy po prostu randkujecie, to
              > chyba oczywiste, że każdy płaci za swoją rodzinę i ten do kogo ta rodzina przyj
              > eżdża organizuje i płaci za żarcie.

              Ani luzny, ani taki swiezy. 3 lata i sa tygodnie, ze mieszkamy z soba 7 dni w tygodniu, raz tu, raz tam w zaleznosci od potrzeb. Jak na razie oficjalnie nikt nie zmienil adresu, ale rozmawiamy o tym (luzno, bez planowania szczegolow jeszcze).
              • magdallenac Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 17:42
                Ja na Twoim miejscu zaczęłabym rozmawiać o tych szczegółach. Moim zdaniem jesteś bardzo miła i oddajesz panu ogromną przysługę pomagając mu przy organizacji przyjęcia jego rodziny. Oprócz tej logistyczno - gastronomicznej pomocy, on oczekuje od Ciebie wkładu finansowego. Niebywałe! Jeśli chodzi o wyjście do restauracji, to już w ogóle przegięcie. Jak on widzi to Twoje partycypowanie w płatności? Ty za siebie? Ty płacisz połowę całości? Czy jak?
                • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:21
                  magdallenac napisała:

                  > Ja na Twoim miejscu zaczęłabym rozmawiać o tych szczegółach. Moim zdaniem jeste
                  > ś bardzo miła i oddajesz panu ogromną przysługę pomagając mu przy organizacji p
                  > rzyjęcia jego rodziny.

                  Dzieki magdallena, no wlasnie. Dzis wieczorem okazalo sie, ze beda to dodatkowe trzy osoby, a nie 7, ale to daje piec osob zamiast dwoch tak czy inaczej.

                  Oprócz tej logistyczno - gastronomicznej pomocy, on ocze
                  > kuje od Ciebie wkładu finansowego. Niebywałe! Jeśli chodzi o wyjście do restaur
                  > acji, to już w ogóle przegięcie. Jak on widzi to Twoje partycypowanie w płatnoś
                  > ci? Ty za siebie? Ty płacisz połowę całości? Czy jak?

                  Nie mam pojecia jak to mialo wygladac. Sama sie zastanawialam.
                  • magdallenac Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:30
                    Dobrze, że to widzisz. Twoja intuicja macha Ci czerwoną flagą.
                    • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:46
                      Jak pisalam nizej, nie doloze juz wiecej ponad to, co juz dolozylam. Zobacze reakcje. A co do wizyty, w praniu sie okaze, jak to bedzie wygladalo.
                      • turbinkamalinka Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 10:04
                        philippa_p napisał(a):

                        > Jak pisalam nizej, nie doloze juz wiecej ponad to, co juz dolozylam. Zobacze re
                        > akcje. A co do wizyty, w praniu sie okaze, jak to bedzie wygladalo.

                        Słusznie. Dla mnie to trochę dziwne. Uważam, że skoro on organizuje Święta, to on je powinien finansować, ty możesz pomóc. Pomysł żebyś finansowała Święta w jego domu, dla jego rodziny jest dość interesujący smile. To jest jego dom, jego goście. Czy jak do ciebie przyjadą goście to pan też tak chętnie wyskakuje z kasy, czy szarmancko się ulatnia "żeby nie przeszkadzać"? Czy jak panu zepsuje się lodówka, to będzie od ciebie chciał połowę kasy? A może jak ty będziesz robiła remont łazienki, to pan się dołoży, w końcu dość często korzysta. Jak u was jest z rachunkami? Płacicie sobie na wzajem np 1/4 bo któreś było u drugiego przez tydzień?
                        Ja to bym te Święta już olała, ale poważnie zastananowiła się nad tymi finansami, bo dla mnie to nie jest ok. Skoro wszystko dzielicie na pół, nie macie wspólnej kasy, to jednak postawiłabym sprawę jasno. Moje imprezy ja finansuje, ty finansujesz swoje. Bo co w przypadku jak pan będzie robił urodziny na 30 osób? Też masz się dołożyć?

                        • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 15:36
                          turbinkamalinka napisała:
                          >
                          > Słusznie. Dla mnie to trochę dziwne. Uważam, że skoro on organizuje Święta, to
                          > on je powinien finansować, ty możesz pomóc. Pomysł żebyś finansowała Święta w j
                          > ego domu, dla jego rodziny jest dość interesujący smile. To jest jego dom, jego go
                          > ście. Czy jak do ciebie przyjadą goście to pan też tak chętnie wyskakuje z kasy
                          > , czy szarmancko się ulatnia "żeby nie przeszkadzać"?

                          Jak na razie to bywalismy w gosciach "moich" - wtedy szlo ze "wspolnego" (skladkowego) na prezent czy cos do zabrania z soba. Moja rodzina nie jest chetna do odwiedzin w innym kraju.

                          Czy jak panu zepsuje się
                          > lodówka, to będzie od ciebie chciał połowę kasy? A może jak ty będziesz robiła
                          > remont łazienki, to pan się dołoży, w końcu dość często korzysta. Jak u was jes
                          > t z rachunkami? Płacicie sobie na wzajem np 1/4 bo któreś było u drugiego przez
                          > tydzień?


                          Rachunki kazde osobno, przeciez formalnie nikt u nikogo nie mieszka. Nieformalnie w czasie mojego zwolnienia bylam u niego, bo wygodniej. Jedzenie na pol gdy kupåujemy razem, choc gdy zabraknie on czesciej dokupuje za swoje niz ja.

                          Ewentualne remonty nie bardzo dotycza, tu jak sie mieszka w komunalnym/spoldzielczym, zalatwia to spoldzielnia. Ale - nie wydaje mi sie, zeby on sie dolozyl do innych moich wydatkow naglych.

                          > Ja to bym te Święta już olała, ale poważnie zastananowiła się nad tymi finansam
                          > i, bo dla mnie to nie jest ok. Skoro wszystko dzielicie na pół, nie macie wspól
                          > nej kasy, to jednak postawiłabym sprawę jasno. Moje imprezy ja finansuje, ty fi
                          > nansujesz swoje. Bo co w przypadku jak pan będzie robił urodziny na 30 osób? Te
                          > ż masz się dołożyć?
                          >

                          No dalam sie zrobic w bambuko, wyglada na to.
          • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:46
            Tak, jego rodzina przyjezdza do niego do domu, gdzie ja tez bede. Dzieki, czyli mysle prawidlowo.
            Jedzenie przygotowujemy wspolnie, goscie tez cos przywioza i razem bedziemy robic.
            • aqua48 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:57
              Zaraz zaraz, nie mieszkacie razem, już wspólnie przygotowujecie przyjęcie dla przyjezdnych i Ty maiłabyś jeszcze dokładać się do zapraszania JEGO gości do knajpy? Chyba pan przesadził.
            • pade Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 17:36
              Tak, myślisz prawidłowo.
              Skoro każdy sobie rzepkę skrobie, to właściwie pobyt jego rodziny powinien sam sfinansować. Ty pobyt swojej.
              • sol_13 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 19:53
                Dokładnie. Niezależnie od tego, czy będzie to w domu, restauracji, gdziekolwiek.
            • nanuk24.0 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 19:59
              Wspólne jedzenie to już aż nadto.
              Ja bym nawet w tym czasie nie pomieszkiwała u niego, a została u siebie w domu i przyjeżdżała tylko na pare godzin w odwiedziny z garnkiem żurku i wracała na nic do siebie. I tyle.
              Inaczej będziesz tam osobą wynieś, przynieś, pozamiataj.
              A w życiu bym sobie takiego kuku nie zrobiła.
              • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 21:41
                nanuk24.0 napisała:

                > Wspólne jedzenie to już aż nadto.
                > Ja bym nawet w tym czasie nie pomieszkiwała u niego, a została u siebie w domu
                > i przyjeżdżała tylko na pare godzin w odwiedziny z garnkiem żurku i wracała na
                > nic do siebie. I tyle.
                > Inaczej będziesz tam osobą wynieś, przynieś, pozamiataj.
                > A w życiu bym sobie takiego kuku nie zrobiła.

                A co to to nie. Ja wynies przynies pozamiataj nie bylam, nie jestem i nie bede. Jak sie jego rodzina nie bedzie brac do utrzymywania porzadku, to zapowiedziane juz (my miedzy soba), ze np beda talerzyki papierowe. Swieta nie swieta.

                Jechac w odwiedziny z zurkiem to nie ta odleglosc, to nie druga strona ulicy. Ale pomysl zacny smile
                • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:00
                  A w ogole to dzieki za odpowiedzi i potrzasniecie mna. Prawie cale zakupy zywnosciowe juz zrobiona, ale duza czesc zostanie u mnie dla nas na po swietach. Postanowilam, ze nie doloze juz ani grosza, wystarczy.

                  Zapytalam, co mial dokladnie na mysli o dokladaniu i ewentualnych kawiarniach itp, to sie wycofal wink
                  • ginger.ale Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 00:04
                    W kawiarni mogłabym zapłacić za swoją kawę czy lunch, a nie za gości/rodzinę kolegi.
      • hanusinamama Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:52
        Juz ci tłumacze. Znajomi tak mają. On 3 razy w roku lata na zagraniczne wyjazda, ona z nim raz w PL - bo jej nie stać.
        • taje Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:56
          Coś strasznego. Ale co kto lubi (tylko ewentualnych dzieci żal).
          • magdallenac Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 23:01
            No właśnie. Co się dzieje z dziećmi w takich związkach? Z kim i gdzie jeżdżą? Co się dzieje, kiedy rodzina idzie do restauracji? Ona najtańszy makaron, on steka, a dzieci? Co jeśli on uzna, że dziecko nie potrzebuje korepetycji i pieluchy tetrowe są ok? Rozumiem, kiedy obie strony mają podobny poziom finansowy, wtedy możliwości są takie same. Ale jak żyją pary z taką skrupulatną rozdzielnością, kiedy jedno zarabia 2, a drugie fafnaście?
            • taje Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 23:05
              Jak dziecko podobne do tatusia to stek, jak do mamusi to najtańszy makaron... (obym się myliła).
        • claudel6 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 11:48
          jezus, ale to jest w ogóle związek?
    • efka_454 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:34
      W takiej sytuacji proponuję postawić tarota
      • bromba11 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 15:38
        Chyba torta?
      • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:05
        efka_454 napisała:

        > W takiej sytuacji proponuję postawić tarota
        >
        >
        >
        Zgin, przepadnij, silo nieczysta! Tarot to narzedzie szatana, nie wiesz? Nie namawiaj do grzechu smile
        • mondaymorning1987 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:46
          Oj tam, raz i księdzu wolno😁
    • asfiksja Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:08
      Powiedzmy jasno i wyraźnie: w zdrowych związkach (małżeńskich lub partnerskich) takie problemy nie istnieją. To są problemy niedojrzałych "związków" braci samców ze źle pojętymi feministkami.
    • snakelilith Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:18
      O dzieleniu kosztów nie chciałoby mi się z lenistwa myśleć, więc gdyby mąż/partner chciał to kalkulować, to prawdopodobnie zapłaciłabym wszystko sama. A potem wystawiła mu walizki.
      Ale jeżeli finanse w związku są problemem, to polecam nie zapraszać gości, a dać się zaprosić. big_grin
    • figa_z_makiem99 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:22
      Mamy wspólny budżet z mężem i ja zarządzam, wcześniej gdy się poznaliśmy płacił kto miał i tyle. Takie podziały wydatków jak opisujesz, wchodziłyby w grę w związku bez wspólnego zamieszkania. Po grzyba mu ktoś w domu, z kim się muszę dzielić jak z obcym.
      • figa_z_makiem99 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:22
        " mi"
    • mgla_jedwabna Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:24
      Za wyjścia do restauracji/kawiarni to chyba ci zwalający się na głowę goście (rozumiem, że chodzi o kilkudniową wizytę z noclegiem) płacą sobie sami? Nie wyobrażam sobie, żeby nocując i jedząc u kogoś w domu jeszcze oczekiwać stawiania w knajpie.
      • nanuk24.0 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 20:10
        Sami powinni zaprosić gospodarzy do restauracji i za nich zapłacić, w podziękowaniu za gościnę.
    • princy-mincy Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:32
      Nie ogarniam po co jest sie w takim związku.
    • anorektycznazdzira Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:34
      big_grinbig_grinbig_grin
      big_grinbig_grinbig_grinbig_grin!!!
      you made my day
    • aqua48 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 16:50
      philippa_p napisał(a):

      > Czy oczywiste, ze obydwoje dziela sie kosztami pobytu gosci, bo jednak wydatki
      > na dwie osoby to nie to samo co plus kilka osob dodatkowych?

      O matko! jeśli ktoś ma takie wątpliwości, to moim zdaniem nigdy nie powinien nikogo zapraszać.
      Na miejscu gościa takie przyjęcie stanęło by mi od razu w gardle.
      • claudel6 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 19:20
        może doczytaj. nieformalny związek z nieformalnym pomieszkiwaniem u siebie - a pan oczekuje, że dziewczyna nie tylko sfinansuje część przyjęcia jego rodziny, ale też zafunduje jego rodzinie wyjścia do knajpy.
        • taje Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:08
          W pierwszym poście padło pytanie o rodzinę partnera/męża.
          • claudel6 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 11:48
            więc mówię - doczytaj. dziewczyna wyjaśniła.
    • kamin Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 18:26
      Co?
    • majenkirr Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 18:31
      Czy to sytuacja prawdziwa? Jeśli tak, to radzę uciekać. Ja się z nawet koleżankami tak nie rozliczam grosz do grosza.
    • mikams75 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 19:41
      Za duzo zmiennych. Przy takich dylematach lidzie nie powinni dzielic ze siba zycia, wowczas kazdy gosci swoich gosci. A goscie powinni zaprosic gospodarza do restauracji, a nie oczekiwac, ze ktos ich bedzie goscil i fundowal wszystko jeszcze poza domem.
    • kaki11 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 20:36
      Generalnie zależy od tego jak się ludzie dogadają, ale dla mnie opcja rozliczania się z partnerem za jedzenie dla gości jest co najmniej dziwna, i to niezależnie od występowania lub nie symetrii typu raz przyjeżdżają do niego a raz do mnie.
      • volta2 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 22:48
        dziwna?
        u mnie raz proporcja gości była taka:
        strona męża 30 osób
        moja strona 3 osoby

        szybko przeszłam na niepracowanie, więc mąż mógł sobie gościć gości ile chciał, ja za to dość chętnie wkładałam robociznę przed i po. obsługa w trakcie - bardziej mąż niż ja, bo widział że to jego rodzina i sam chciał błyszczeć jako wzorowy małżonek
    • kachaa17 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 05.04.23, 23:07
      Taki le kombinowanie jest chore. Kochanie od Ciebie będzie mama z ojcem, brat z żoną i dziećmi oraz 2 siostry wiec Ty płacić podwójnie bo do mnie przyjedzie tylko tato z babcią no i w ogóle oni mało jedzą.
      • philippa_p Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 08:40
        kachaa17 napisała:

        > Taki le kombinowanie jest chore. Kochanie od Ciebie będzie mama z ojcem, brat z
        > żoną i dziećmi oraz 2 siostry wiec Ty płacić podwójnie bo do mnie przyjedzie t
        > ylko tato z babcią no i w ogóle oni mało jedzą.

        Zgadza sie, jak sie jest malzenstwem czy mieszka razem ze wspolnym budzetem. My nie jestesmy jeszcze na tym etapie, wiec z mojej strony jestem ja jedna, a z jego strony on plus trzy osoby. Nie wnikam, kto ile bedzie jadl wink
    • martishia7 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 12:05
      Na szczęście jestem słaba w Excela, więc nie prowadzę takich kalkulacji.
    • danaide2.0 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 14:11
      Może z innej beczki, ale - przestań się do czegokolwiek dokładać i zobaczymy ile ten związek jest wart.

      Trochę zawiesiłam się na kocu i czajniku i nie mogę odwiesić. Jak się będziecie rozstawać to kto weźmie te graty - ten, kto zapłacił czy ten, pod czyj dach trafiły i czy prowadzicie w związku z tym stosowne notatki?

    • la_mujer75 Re: Finanse w zwiazku nr 34567 06.04.23, 15:55
      Nie ogarniam takich podziałów. Ja wiem, że ja kura domowa, pasożytująca na starym, ale nie ogarniam tych "nowoczesnych" podziałów.

      Moja teściowa jest wdową, której pomagamy finansowo. Jego matka, nie moja. Nie przepadam za nią, ale to z mojej inicjaywy odbywa się ta pomoc.
Pełna wersja