cud_bogini_w_bikini
06.04.23, 09:22
Rozmowa była krótka, powiedziałam szczerze, że jie chcę brać urlopu wypoczynkowego w te dni, będę starała się brać L4. Skutkuje to tym, umowa nie zostanie przedłużona.
Jednak padło wieleprzykrych słów, szkoda, że nie przygotowałam się do nagrania.
Szefowa uważa, że bardzo się że sobą pieszczę. Zastrzyk powinnam dawać sobie sama, a nie gnać po niego 100 km dalej. Wizyty kontrolne onkologiczni w jej rodzinie mają raz na rok, powinnam ogarnąć to w ramach urlopu. Uważa, że częstsze wizyty, to mój wymysł. Ogólnie z tak słabym zdrowiem powinnam sobie rentę załatwić, a nie w pracy być... zawalidrogą.
Powiedziałam jej, że uważam, że nie jest osobą kompetentną do udzielania porad lekarskich. Smutno mi, kurcze.
Chyba nie oczekuję "głasków", ale nie wiem, czy gdzieś w ogóle tę pracę dostanę. Mam ograniczone możliwości podjęcia (że względu na rękę nie mogę fizycznej) jej i bardzo, ale to bardzo żałuję, że się nie odwołałam od decyzji o nieprzyznaniu mi grupy. Mogłam zawalczyć, ale ... wiązało się to z opuszczeniem kolejnych dni w pracy.... w której teraz i tak mnie nie chcą.
Potrzebuję pracy, nie jest to jakaś fanaberią, nie potrzebuję tylko "na waciki". Nie dałam się chorobie, depresji, no ale z pracą to średnio...