Temat pod dyskusję ...

13.11.04, 18:30
Cześć,

Oglądałam ostatnio "Rozmowy w toku", a tam dyskutowany był problem ludzi,
którzy zostali zwolnieni z pracy z powodu ich rzekomego złego zachowania się
poza godzinami i miejscem pracy. Gośćmi byli nauczyciel j. polskiego i
nauczycielka j. angielskiego, którzy wydali książki napisane wulgarnym
językiem, oraz nauczycielka również j. angielskiego, która w przeszłości, gdy
jeszcze nie pracowała w szkole, zagrała w filmie pornograficznym. Ludzie ci
stracili pracę i mają problem ze znalezieniem nowej z powodu tych właśnie
wyczynów, a nie dlatego, że byli np. złymi pracownikami. Temat mnie
zainteresował trochę dlatego, że też jestem nauczycielką i też trochę piszę,
na razie wprawdzie do szuflady i nigdy nie próbowałam tego wydawać, ale kto
wie, może w przyszłości? No i zaczęłam się nad tym zastanawiać i nie wiem
jakie przyjąć stanowisko. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, to, co ktoś
robi po pracy w wolnym czasie chyba nie powinno nikogo interesować, choćby
osoba ta ubierała się w krótką spódniczkę i stawała pod latarnią. Każdy ma
prawo do własnego życia i jeżeli nie zaniedbuje obowiązków związanych z jego
pracą to nic nikomu do tego. Z drugiej zaś strony, jakoś nie mogę sobie
wyobrazić nauczycielki, która ma wychowywać dzieci i być dla nich przykładem,
w takiej roli ... Podobnie, jeśli chodzi o tą dziewczynę, która zagrała w
filmie. Czy jeżeli raz to zrobiła (mówiła, że była zdesperowana, potrzebowała
pieniędzy, nie miała pracy i nie miała, za co żyć) to już całe życie musi być
napiętnowana? Nie może zostać nauczycielem, prawnikiem, ministrem,
prezydentem, choćby miała wspaniałe kwalifikacje, bo kiedyś zagrała w filmie?
Z drugiej zaś strony nie wyobrażam sobie sytuacji, że mój syn ogląda film ze
swoją nauczycielką w roli głównej i komentuje jej wdzięki.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Pozdrawiam

Mama Kamila
    • gloria2 Re: Temat pod dyskusję ... 13.11.04, 19:27
      mama_kamila napisała:

      Nie może zostać nauczycielem, prawnikiem, ministrem,
      > prezydentem, choćby miała wspaniałe kwalifikacje, bo kiedyś zagrała w filmie?

      Nie mam pojęcia jak jest w zawodzie nauczyciela, ale aby wykonywać zawód
      prawnika faktycznie trzeba mieć nieposzlakowana przeszłość, to znaczy trzeba
      zachowywać się tak, aby nie łamać norm obyczajowych i prawnych. Wynika to z
      przepisów prawnych. Na 100% dotyczy to zawodu sędziego i prokuratora. Zanim
      absolwent prawa dostanie się na aplikację, przeprowadzany jest wywiad
      środowiskowy odnośnie jego osoby. Nie wiem czy również dotyczy to zawodu
      notariusza, radcy prawnego i adwokata. Jeśli nie ma tego w ustawie, to mogę
      tylko przypuszczać, że naczelna rada adwokacka, notarialna i radcowska też maja
      jakieś zapisy na ten temat w swoich regulaminach.
      Wg mnie osoby, o których piszesz zostały zwolnione z pracy, bo mogły złamać
      obowiązujący ich regulamin, tzn. może coś w regulaminie jest napisane na temat
      takiego zachowania. Wątpię, aby szkoła zwolniła swoich pracowników bez
      uzasadnionych podstaw prawnych.

      Ministrem i prezydentem można zostać niezależnie co się robiło, tylko trzeba
      zostać najpierw wybranym przez wyborców - a to już nie jest takie prostesmile.
      Natomiast jak jest się już ministrem i prezydentem to jest się osoba publiczną.
      Nawet w wolnym czasie. Sprawowanie takiej funkcji państwowej zobowiązuje do
      szeroko rozumianej odpowiedzialności. Już jeden prezydent odczuł poważne
      konsekwencje swojego postępowania - patrz Bill Clinton i Monika Lewinski.

      Z jednej strony, to, co ktoś
      > robi po pracy w wolnym czasie chyba nie powinno nikogo interesować, choćby
      > osoba ta ubierała się w krótką spódniczkę i stawała pod latarnią. Każdy ma
      > prawo do własnego życia i jeżeli nie zaniedbuje obowiązków związanych z jego
      > pracą to nic nikomu do tego.

      Chyba nie do końca się z tym zgodzę. Wykonując zawód nauczyciela nie tylko
      realizujesz program merytoryczny, robisz klasówki i stawiasz oceny, ale
      poniekąd wychowujesz młode pokolenia, również poprzez dawanie właściwego
      przykładu swoją osoba. Nie możesz być wiarygodna w szkole, nawet jeśli jesteś
      doskonałym nauczycielem, skoro wieczorami sobie dorabiasz pod latarnią. Jeśli
      Twoi uczniowie by się zorientowali w czym rzecz, to sama wiesz jak by Cię
      traktowali, nie mówiąc już o innych nauczycielach.
    • p_swiat Re: Temat pod dyskusję ... 14.11.04, 11:29
      ....a podobno żadna praca nie hańbismile
      Nikt nie powinien byc odtrącany i oceniany tylko wg tego co robił w przeszłości.
      Popatrzy ile ludzi mamy w rządzie , a jaka co po niektórzy mieli przeszłość sa
      to ludzie reprezetujący nasz kraj i nadal piastuja swoje stanowiska.
      Jak dla mnie dyskryminacja.
    • beata985 Re: Temat pod dyskusję ... 14.11.04, 12:02
      mama_kamila,zgadzam sie z Tobą ze wszystkim co piszesz z jednym wyjątkiem i ten
      wyjątek tez nie był poruszony w rozmowach:
      film obejrzy moje dziecko-a w jakim wieku to dziecko miałoby być,bo film
      pornograficzny nie jest przeznaczony dla dzieci,wiadomo czasami uda sie im
      przemycić pod nieobecnośc rodziców opiekunów no ale to juz musi byc pech
      niesamowity zeby trafił na film akurat ze swoją nauczycielką.
      a gdzie sumienie tego co podrzucił ten film czy gazetę do szkoły bo chyba tak
      to było.no ale dewoci/tki sie zdarzają na tym swiecie.
    • odalie Re: Temat pod dyskusję ... 14.11.04, 22:40
      > Z drugiej zaś strony nie wyobrażam sobie sytuacji, że mój syn ogląda film ze
      > swoją nauczycielką w roli głównej i komentuje jej wdzięki.

      smile)))))))))))))))))

      Ale to chyba nie problem nauczycielki, tylko Twojego syna? smile

      To znaczy - ja myślę, że w wieku szkolnym to on raczej chyba nie powinien
      ogladać pornosów, hmmm, a jak już będzie "duży" - to co z tego, że zobaczy
      swoją eks-nauczycielkę?

      Raczej nie przeżyje traumy, tylko się uśmieje.

      A tak poważniej (nie tylko do Ciebie Mamo_Kamila, to takie ogólniejsze uwagi) -
      nauczycielka też człowiek i posiada ciało. Nie wiem, dlaczego mielibyśmy
      akceptować sam fakt istnienia pornosów, ale burzyć się na pornosy z udziałem
      nauczycielek.

      Co do firm i zwolnień z pracy.

      Mój małżonek, który wprawdzie nie wystąpił jeszcze w żadnym pornosie wink, ale
      swoje prywatne, nie-firmowe, nie-korporacyjne życie chciałby posiadać, kilka
      lat temu starał się o posadę lektora. Po rozmowie kwalifikacyjnej miał podpisać
      umowę, ale jej nie podpisał - gdy przeczytaliśmy regulamin owej szkoły
      językowej.

      W regulaminie było właśnie sporo na temat życia prywatnego lektorów. Między
      innymi wszelkie hobby i inne rodzaje aktywności miały być konsultowane z
      władzami szkoły! Za zachowanie "nielicujące" - także poza zajęciami, poza
      pracą - miało się wylatywać.

      Mąż nie wziął tej pracy - i bez problemu ze swoimi kwalifikacjami chwycił inną.

      Wedłu mnie takie regulaminy są z lekka bzdurne. Są także szkodliwe. Dlaczego?

      Z jednej strony, stwierdzają rzeczy oczywiste - tak czy inaczej podchodzące pod
      Kodeks Pracy czy prawo cywilne (np. w tamtym konkretnym stało, że lektor nie
      może prowadzić zajęć pijany czy pod wpływem narkotyków, albo że nie wolno
      molestować seksualnie uczniów). To są rzeczy oczywiste i na to już istnieją
      przepisy. Nie widzę sensu, aby je dublować.

      Z drugiej strony, regulaminy dyktujące, co wolno robić a czego nie wolno robić
      w życiu prywatnym, są na tyle niejasne, że łatwo mogą prowadzić do nadużyć i do
      mobbingu. Np. w tamtym (o ile nie zawodzi mnie pamięć), był punky o schludnym
      zadbanym wyglądzie. Oki. Tyle, że nie uściślono, o co chodzi
      (garnitur/garsonka?). Czy mój wymyty, uczesany, odprasowany małżonek w glanach
      (wypastowanych i na glanc) i z długimi włosami nadałby się, czy już nie?

      No i wybraźmy sobie, że nadaje się, przez jakiś czas. A potem w ramach mobbingu
      komuś na górze odmienia się zdanie, i już uczesane i schludne włosy w kitkę
      zaczynają razić.

      A już pomysł kontrolowania hobby pracownika uważam za totalnie poroniony. Po
      pierwsze, jak to wyegzekwować. Naprawdę niesmaczne sprawki łatwo ukryć. Po
      drugie, odbiera to prawo do własnych przekoń (także politycznych, a wszak
      żyjemy w tzw. demokracji) i poglądów - dlatego, że ktoś manipulując władzą,
      jaką daje posiadanie środków produkcji albo możliwości reglamentowania pracy,
      ma ocenić, co nam wolno, a czego już nie. Bo po trzecie, jak to ocenić? Nie ma
      ścisłych, obiektywnych wytycznych, bo niby jakie by miały być?

      Jako mamuśka mogę dodać jeszcze to - nauczyciel ma przede wszystkim uczyć, od
      wychowania jestem bogu dzięki ja i mój facet. W nauczycielu oceniam przede
      wszystkim wiedzę, fachowość, aspekty merytoryczne. Także kulturę osobistą,
      owszem, ale do niej zaliczam zadbany wygląd, uprzejmość, wrażliwość i emaptię,
      wyczucie taktu i sprawiedliwość. Czy pani od angielskiego ma kolczyk w uchu,
      czy w nosie, ma dla mnie drugorzędne znaczenie.

      Rozumiem, że np. w szkole wyznaniowej, prywatnej, dyrekcja może sobie w
      regulaminie zastrzeć np. że każda panna z nieślubnym dzieckiem wylatuje na
      bruk, albo że prywatna szkoła społeczna wywali nauczyciela związanego z ruchem
      narodowym, ale tego nie akceptuję. Jeśli rzeczona nauczycielka nie nosi dekoltu
      po pępęk w pracy, a nauczyciel nie szerzy propagandy np. anty-gejowskiej na
      lekcjach - co komu do ich prywatności?
    • aluc Re: Temat pod dyskusję ... 14.11.04, 23:07
      tak ale jednak nie smile pomijam kwestię prawa pracy, od razu uprzedzam

      są zawody, gdzie moralne kwalifikacje są istotniejsze niż gdzie indziej, i
      nauczyciel z pewnością do takich zawodów należy, bo nie tylko ma odwalić swoją
      robotę, ale także stanowić autorytet dla wychowanków

      owszem, ten autorytet można również zbudować na zasadzie "świetlany przykład
      podniesienia się z bagna" (abstrahuję tu od pornografii, można sobie pod to
      podłożyć alkoholizm, narkomanię, czy jakąkolwiek inną patologię), ale do tego
      potrzeba również pewnej dojrzałości odbiorców takiego przekazu, u nauczyciela
      nieletnich bachorząt by się to nie sprawdziło

      w przypadku zaś polityka, sędziego, prokuratora, sprawa jest o tyle prostsza,
      że taka przeszłość to potencjalne ryzyko skutecznego zastosowana brutalnego
      szantażu - bo raczej nie wyobrażam sobie profilaktycznego ujawnienia takich
      smaczków przez delikwenta
      • melka_x Re: Temat pod dyskusję ... 15.11.04, 09:47
        Nauczyciel to szczególny zawód. Powiniem nie tylko potrafić zainteresować swoim
        przedmiotem i przekazywać wiedzę, ale być również autorytetem, a przynajmniej
        wzbudzać szacunek (i to zarówno wśród uczniów, jak rodziców). Dlatego
        zachowania, które w powszechnym odczuciu nie są akceptowalne, nie przystoją
        nauczycielom. Jeśli ktoś chce po godzinach etatowej pracy dorabiać pod
        latarnią, w filmach pornograficznych, czy publikacjami, które w odczuciu
        rodziców kłócą się z procesem wychowania, niech zostanie ekspedientem, lepi
        garnki czy prowadzi punt xero, a da sobie spokój z uczeniem. W każdym razie w
        publicznych placówkach.
        • ewa2233 Re: Temat pod dyskusję ... 15.11.04, 10:41
          melka_x napisała: Nauczyciel to szczególny zawód. Powiniem nie tylko potrafić
          zainteresować swoim przedmiotem i przekazywać wiedzę, ale być również
          autorytetem, a przynajmniej wzbudzać szacunek (...) Dlatego zachowania, które w
          powszechnym odczuciu nie są akceptowalne, nie przystoją nauczycielom.

          Zgadzam się !
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
Pełna wersja