Mój mąż :) na wesoło

    • mradford Re: Mój mąż :) na wesoło 19.11.04, 15:03
      Moj maz swietnie nasladuje glosy innych ludzi,akcenty.Jest nie do porobienia
      ale najgorsze jest to ze nikt go nie moze przez telefon rozpoznac,nawet rodzona
      matka.Uwielbia wiec to wykorzystywac jak sie da.
      Siedze sobie wiec ktoregos razu przed telewizorem,maz spi w sypialni.nagle
      dzwoni telefon,jakis facet przedstawia sie ze jest z radia,ze wlasnie jestesmy
      na antenie i ze jesli odpowiem na trzy proste pytania wygram glowna nagrode
      tego konkursu -5 tys dolarow.Wiec ja cala rozgoraczkowana,skupiam sie
      maksymalnie,pytania proste wiec strasznie sie ciesze.Oczywiscie zgaduje
      bezblednie odpowiedzi,facet mi gratuluje prosi aby sie nie rozlaczac,bierze
      adres.Ja odkladam sluchawke,lece do sypialni do meza zeby mu sie
      pochwalic,budze go(!!!!!).Ale w tej samech chwili zauwazam ze ekran jego
      komorki jest podswietlony,i nie mam wiecej pytan.Skonczylo sie na zgrywaniu sie
      ze mnie przez caly tydzien....
      • nanuk24 Re: Mój mąż :) na wesoło 19.11.04, 18:24
        Mradford, usmialam sie!
        Chcialabym Cie wtedy zobaczyc!smile)
        • marianka15 Re: Mój mąż :) na wesoło 19.11.04, 18:49
          Któregoś dnia wchodzę do kuchni, w której działa
          mój małżonek i buzię otwieram ze zdziwienia.
          Patelnia na gazie, a na niej... Mnóstwo resztek
          ze smażonych dużo wcześniej kotletów - wiecie,
          jak wygląda patelnia po wielkim smażeniu.
          Te poprzypalane resztki są porozgarniane, a pomiędzy
          nimi duże, okrągłe, oczyszczone powierzchnie.
          Na tych powierzchniach... leżą sobie ziemniaczki w całości,
          do odsmażenia. Duża powierzchnia - duży ziemniaczek,
          mała - maleńki.
          I spokojnie sobie smaży. Pytam, co to?!!!!
          A on - to tak z oszczędności: pieniędzy i czasu!
          Bo nie musi myć patelni po smażonych wcześniej kotletach,
          bo oszczędza na wodzie, na płynie do naczyń, na...
          Ludzie, ile czasu trzeba, aby porozgarniać spalone szczątki
          i przygotować wolne miejsca jakby odrysowane cyrklem.
          No i to dopasowanie wielkości ziemniaczka do przygotowanej
          powierzchni...
          No cóż... Po tym fakcie nasze życie wygląda inaczej smile
          Zyję z wariatem smile

          Ale na szczęście nie jest tak zawsze smile
        • mradford Re: Mój mąż :) na wesoło 20.11.04, 06:00
          ha moja droga,to jeszcze nie koniec.
          Moi tesciowe sprzedawali dom,dali wiec ogloszenie do gazety i czekali na
          chetnych.Zadzwonil wiec do nich jakis Hindus i powiedzial, ze chce obejrzec dom
          w sobote o 13.Nie ma sprawy,tesciowe od rana sprzataja,pucuja,zamowili
          profesjonalne czyszczenie dywanow.O 12.55 przyjezdza do nich moj maz i mowi:"A
          co Wy tak szalejecie?To ja,tylko zartowalem"........
          • nanuk24 Daj mi zyc, kobieto!.... 20.11.04, 06:47
            ....moj brzuch!...smile
            Gdyby tak oglosic konkurs, to masz Kochana,wygrana w kieszenismile
            • mradford Re: Daj mi zyc, kobieto!.... 20.11.04, 07:16
              ciesze sie ze mozesz sie posmiac od samego ranasmile)
              Cala rodzina mojego meza to tacy dowcipnisie.Tesciowa uwielbia robic imprezy
              niespodzianki,leciec z drugiego konca swiata i zapukac do drzwi przyjaciolki z
              ktora sie nie widziala pare lat.Oj mowie, Ci takie historie to ja moge
              godzinami...Jedno jest pewne:cokolwiek by sie nie dzialo poczucie humoru ich
              nie opuszca a to bardzo w zyciu pomaga....
              • nanuk24 Re: Daj mi zyc, kobieto!.... 20.11.04, 07:28
                U mnie dopiero jest 12:30 w nocy.
                Powiedz mi prosze, jak zareagowali rodzice Twojego meza po tym numerze?
                • mradford Re: Daj mi zyc, kobieto!.... 20.11.04, 11:28
                  wiesz nanuk oni sa juz tak przetrenowani przez synalka przez prawie 30 lat,ze
                  juz sie nawet nie zloszczasmilePrzyjmuja to z humorem.Czasami tylko jest lipa jak
                  on cos mowi na powaznie a oni z zalozenia mu nie wierza.Tak jak to bylo po
                  urodzeniu malego.Cala ciaze spodziewalismy sie dziewczynki(diagnoza radiologa a
                  nie jakies gusla)a urodzil sie synek.Ma zadzwonil do rodzicow i mowi,ze to
                  chlopczyk.Oni odlozyli sluchawke i mysleli ze sobie znowu jaja robismile))A tak na
                  marginesie:co Ty po nocach nie spisz????smile))
                  • marianka15 Re: Dzięki wątkowi nie rozwiodę się :) 20.11.04, 15:11
                    Naprawdę! Kiedy poczytam sobie o innych mężach, widzę, że jednak mój jest
                    całkiem normalny (mieści się dokładnie pośrodku), chociaż już dawno zaczynałam
                    podejrzewać, że coś z nim nie tak! Tacy po prostu są mężczyźni. Dzięki
                    dziewczyny za Wasze posty! To dla mnie duże wsparcie. Już wiem, że nie ja jedna
                    mam w domu "wesoło" smile
    • sarabi1 Re: Mój mąż :) na wesoło 19.11.04, 18:00
      zaparkowalismy na chwile przed sklepem.maz wysiada o mowi:"musze pamietac,ze tu
      jest slupek"-rzeczywiscie tuz przed samochodem byl niski slupek.minute pozniej
      wraca z powrotem i rusza z impetem zanim zdazylam sie odezwac.Oczywiscie prosto
      na slupek...

    • yahannah Re: Mój mąż :) 19.11.04, 19:29
      A mój kupował sobie kurtkę.
      Przymierzył chyba z 10 różnych i powiedział, że on jest jakoś za dobrze
      zbudowany na dzisiajsze srandardy rozmiarowe: wszystko jest dobrze, rękay
      dobre, w pasie pasuje, tylko ciasne na klatce piersiowej (że taki heros
      niby...). A wiecie, co się okazało? Że mierzył same eMki i nie wpadł na to,
      żeby przymierzyć o rozmiar większą (która pasowała). Bo: "zawsze nosiłem eMki!!)

      Kochany jest smile
      • akseinga Re: Mój mąż :) 20.11.04, 15:34
        Wysłałam męża na zakupy oczywiście z kartką, kiedy zaczełam rozpakowywać siatki
        okazało się , że kupił produkty których na tej kartce nie było, pytam o co
        chodzi o on pokazuje mi kartke z przed tygodnia którą zostawił w kieszeni kurtki
        i jeszcze zdziwiony o co mi chodzi. Teraz przed wyjściem na zakupy proszę żeby
        pozbył sie z kieszenie wszystkich niektualnych kartek.
        • anawu Re: Mój mąż :) 22.11.04, 00:12
          Wysłałam mojego na zakupy - z kartką a na niej:
          1. Żwirek dla kota
          2. Chleb
          3. Surówka
          4. Ogórki konserwowe
          5. Mleko
          6. Kg ziemniaków

          Mąż zakupił sześć kilogramów ziemniaków, pięć kartonów mleka, cztery słoiki
          ogórków konserwowych... dobrze, że ta lista nie była dłuższa smile

          pozdrawiam,
          Ania
    • konwalia9 Re: Mój mąż :) na wesoło 22.11.04, 11:52
      A propo s męskiej logiki i dokładności. Przy okazji zakupów oglądaliśmy ubranka
      dla niemowlaków (chciałam kupić chrześniakowi- miał wtedy 4 miesiące). Jedno
      nam sie podobało ale okazało się, że jest akurat i nie ma większych rozmiarów,
      mąż upierał się, żeby je jednak kupić. Ja na to:" Ależ kochanie, w tym
      [ubranku] przecież Kamilek zbyt długo nie pochodzi". Mąż na to (zdziwiony):"Jak
      to nie POCHODZI, chyba nie POLEŻY...W pewnym sensie miał rację, rozbawiło mnie
      to do łez.
    • mamaszyma Re: Mój mąż :) na wesoło 22.11.04, 12:01
      W sobotę pojecahłam rano wymienic opony w moim samochodzie. mężowi naszykowałam
      wszystko do ubrania dla Szymka, naszykowałąm kaszkę, picie no i generalnie
      wsyztsko miał na wierzchy. Wróciłam po 11, Szymek chodził w piżamie, pytam,
      czemu go nie ubrałeś? Bo on nie chciał..., poszłam do kuchni, patrzę, kaszka
      jak leażała naszykowana tak leży, pytam więc czemu nie dałeś mu sniadania? Bo
      on wolał paluszki... Tylko się zastanawiam jak mój maż się dogadał z Szymzkiem,
      bo Szymek móweić nie potrafi. No chyba ze maja jakiś "swój" język...
    • kasiuncia25 Re: Mój mąż :) na wesoło 22.11.04, 12:09
      Moj pies jak zostaje sam w domu to wynajduje sobie różne rzeczy do zabawy dla
      zabicia czasu. Wczoraj wróciliśmy z mężem z zakupów, patrze a na podłodze leży
      myjka do kąpieli (prostokąt z frote który zakłada sie na dłoń).
      Poprosiłam męża żeby to podniósł bo jestam w zaawansowanej ciąży i trudno mi
      sie schylać. Mąż podniusł i trzymając tą myjke a dłoni krzyczy do psa "jak
      mogłeś bawić sie czapeczką dla małego".
      Popłakałam sie ze śmiechu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja