POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja..

16.11.04, 19:21
Postaram sie w miare krotko opisac moj problem, ktory gnebi mnie juz od paru
miesiecy. Mam siostrzenice, ma obecnie 14 lat, ja jestem 10 lat starsza. Ona
mieszka z rodzicami i rodzenstwem w Polsce, ja od 4 lat zyje i od 2 lat
studiuje za granica. Z moja siostrzenica mozna powiedziec, ze razem
dorastalysmy. Odbieralam ja z przedszkola, wspolnie spedzalysmy niedziele,
bawilysmy sie, rozmawialysmy, urlopowalysmy raz w gorach, raz nad morzem, to
u dziadkow na wsi. Odkad wyjechalam z granice, najpierw do pracy, zaczelam
zarabiac wlasne pieniadze i prowadzic wlasne zycie. Kontakty z moja siostra i
szwagrem ulegly pogorszeniu. Oszukali mnie 2 krotnie na pieniadze i czulam,
jak moja siostra stala sie w stosunku do mnie zawistna. Nieraz, niby o pol
zartem docinala )ahh co ty tam wiesz o zyciu.. tobie to latwo, tobie to
dobrze, za moich czasow z polski nie mozna bylo tak latwo wyjechac( itp..
Wiem, ze czula zal widzac moj z pozoru bzstroski styl zycia; studenckie
imprezy, adoratorzy wokol mnie, od czasu do czasu jakas podroz. Z jej
perspektywy- kobiety, ktora skonczyla technikum, w wieku 19 lat urodzila
pierwsze dziecko (przez co nastapil niezbyt upragniony slub), zyjacej w
skromnym mieszkaniu z mezem, ktory ani rozumem ani wyksztalceniem ani
cierpliwoscia w stosunku do dzieci nie grzeszy - z tej perspektywy moje zycie
wydawalo sie jej sielanka. Staralam sie ja przez dlugi czas zrozumiec; ze
jest rozgoryczona, ze jest jej pewnie ciezko. Gdy tylko przyjezdzalam do PL,
kupowalam siostrze perfumy o ktorych marzyla a na ktore nie mogla sobie
pozwolic, przywozilam slodycze, zabawki dla dzieci i rozdawalam kieszonkowe.
Dzis mysle, ze byl to blad tak sie starac o wzgledy rodziny. Szwagier nazwal
mnie "sponsorka" i jak juz wyzej wspomnialam, oszukali mnie na pieniadze (tzn
kilkakrotnie pozyczali i nie oddali do dzis) Wiedzialam, ze traktuja mnie
lekko w stylu: tej to latwo, kasy duzo ma, a nam taaak ciezko. Definitywnie
zerwalam kontakt z siostra i szwagrem, kiedy to moja pozyczona im kamere
video oddali do lombardu. To bylo dla mnie uderzenie mlotkiem w najczulszy
punkt. Pokazali w ten sposob nie tylko brak jakiegokolwiek szacunku do mnie i
mojej pracy (kamera byla naprawde moim jedynym drogim skarbem,ktory
posiadalam, nie liczac roweru). Plakalam cala noc powtarzajac w kolko: ja
mojej siostrze nigdy czegos takiego bym nie zrobila. Ba, wogole nie bylabym w
stanie komukolwiek palnac podobnego swinstwa. Kazde 2 zl czy pozyczona
ksiazke oddaje na czas. Tak wiec zdecydowalam, ze z moja siostra i szwagrem
nie bede utrzymywac wiecej kontaktow. Wracajac do tematu siostrzenicy;
wczesniej rozmawialismy, niemal uzgadnialismy, ze jak zda mature to ja jako
ciocia wspomoge ja aby takze wyjechala tu do mnie i zaczela studia. Ania
(siostzenica) caly czas cieszyla sie na ta mysl. Przez pare ostatnich
miesiecy nasz kontekt spadl wlasciwie do zera. Nie odwiedzalam juz siostry a
wiec kontakt z dziecmi ulegl zepsuciu. Ale wzielam gleboki oddech i
postanowilam, ze bede utrzymywac kontakty z Ania, bo bylysmy sobie dotad
bardzo bliskie i ze dziecko nie powinno cierpiec z powodu bledow rodzicow.
Latem byla Ania u mnie na wakacjach ok 2 tygodni. Oczywiscie ja placilam jej
podroz i wszystko inne. Wiedzialam, ze rodzice inaczej jej do mnie nie wysla.
Moj narzeczony natomiast uwazal, ze po tym wszystkim jeszcze sie niczego nie
nauczylam i jestem frajerka. Mam wiec taki problem:
JAK utrzymywac kontakt z moja siostrzenica i starac sie jej pomoc w
niedalekiej przyszlosci, aby nie dac sie wykorzystywac przez jej rodzicow a
jednoczesnie majac na uwadze, ze dla nich wydatek rzedu ok 400 zla na bilety
dla dziecka to duza suma. Nie wiem jak mam postepowac, po prostu nie wiem..
Wiem tylko, ze z siostra nie chce miec wiele wspolnego i chce zachowac
dystans. Tzn jak sie spotkamy w domu u dziadkow czy rodzicow to rozmawiamy
normalnie jakby nic, ale obie wiemy, ze przyjazni miedzy nami nie ma, i ani
ona nie moze na mnie liczyc ani ja na nia. Szwagra tymbardziej nie znosze, za
jego chamskie odzywki, za psychiczne maltretowanie corki np wyzywanie jej od
glabow i nieukow, za to ze krzywdzi moja siostre gdy np przy stole wyzywa ja
od glupich. Bo mimo zalu do niej zyczylabym siostrze wszystkiego naj.
No wiec to jeden problem.

Drugi pojawil sie pare tygodni temu. Ania liczy na to, ze jej pomoge i ze
przyjdzie mieszkac do mnie. Moj narzeczony nie jest zbyt chetny na ten
pomysl, gdyz ciagle jest przekonany, ze oni maja mnie za frajerke (fakt,
pewnie maja..) i chca wykorzystac. Rozmawialismy wiec i poradzil mi abym dala
do zrozumienia Ani, ze tez powinna dac cos od siebie, jesli chce tu
przyjechac i uzyskac wsparcie. Tak wiec mailowo uzgodnialam z Ania, ze bede
jej wysylac zadania domowe - raz w miesiacu kilka zadan, tak aby uczyla sie
jezyka, ktorym w niedalekiej przyszlosci mialaby sie poslugiwac. I tak jak do
tej pory pisalysmy maile prawie codziennie, tak po otrzymaniu zadan, najpierw
na pazdziernik, potem na listopad, Ania przestala sie odzywac. Najpierw
napisala, ze przesle odpowiedzi w weekend, potem przestala sie zupelnie
odzywac. Jeszcze wyslalam jej urodzinowa kartke onetu, tez zero reakcji. Moj
narzeczony nie byl zdziwiony, uwaza ze to bylo wiadome od poczatku, ze cala
rodzinka taka sama i licza na to, ze dostana tak jakby im sie nalezalo ale
nic od siebie nie chca dac. A ja jestem zasmucona, bo liczylam na szczere
intencje tej dziewczyny. Liczylam i wierzylam, ze faktycznie jej jakos zalezy
na tym aby stac sie samodzielna i uczyc sie tutaj. Zeraz sama nie wiem co mam
myslec. Aha, dodam, ze pisalam kilkakrotnie o tym, ze jesli jakiegos zadania
nie wie, nie zna, niech smialo zadaje pytania a ja zawsze znajde czas aby
wytlumaczyc. Niestety, jak wspomnialam, zero reakcji. Zaczelam wiec po woli
analizowac jej zachowanie na codzien. Niestety doszukalam sie tego, czego nie
chcialam widziec i sobie uzmyslowic. Ania nie byla taka nastolatka jaka i ja
bylam. Pomijajac jej mode (kolczyk w nosie, pepku, jezyku) i styl ubierania,
ktore co prawda oburzaja babcie ale ja tam przymykam oko - kazdy wiek ma
swoje prawa i zawsze zreszta mowilam ja, ze ja akceptuje i szanuje i jestem z
niej dumna, nie wazne co nosi, zauwazylam, ze krag jej zainteresowan jest jak
to nazwe "prosty". Prawie nie chodzi do bibliotek, lekcje odrabia na szybko
aby zaliczyc przedmiot, wieczory i popoludnia spedza albo z kolegam i
kolezankami na dworzu, albo w domu przed tv, jest juz mala materialistka
(byla urazona na mnie kiedy moje prezenty staly sie skromniejsze niz kiedys-
kiedy pracowalam stac mnie bylo na wiecej, teraz studiuje i zyje oszczedniej-
oczywiscie zdawalo mi sie ze sprawe wytlumaczylam i jest ok). Zauwazylam, ze
robi mase bledow ortograficznych, nie umie sie w miare porzadnie wyslowic,
kiepsko buduje zdania; pelno w jej slownictwie podworkowej gwary typu cool,
oki, fajosko itd.. Jak doszly do mnie te sygnaly, probowalam sobie wyjasnic
to sytuacja domowa; jej rodzice nigdy nie czytaja, w domu nawet nie maja
ksiazek oprocz kilku poradnikow i powiesci otrzymanych w prezencie. W jej
domu ciagle gra telewizor i generalnie rodzice bardzo klada nacisk na wzgledy
materialne. W domu nie rozmawia sie o religii, etyce, moralnosci, filozofii,
malarstwie czy chociazby bajkach dla dzieci. Rodzice jej nie wpadli na
pomysl, ze moze zapisac by swe dzieci na jakies dodatkowe kursy gry na
instrumencie czy spiewu, tanca, malowania. Dlatego ciagle tlumacze sobie, ze
skad 14-latka ma czerpac wzorce i byc nastawiona na wewnetrzny rozwoj, na
poglebianie wiedzy etc.. Okropnie mi przykro z tego powodu, ze jest jak jest.
Dlatego prosze Was o porade co powinnam zrobic w tej sytuacji a czego nie
robic. Juz momentami mam ochote zerwac kontakty. Czuje sie momentami jakbym
mieszala sie za bardzo w rodzine i jej priorytety i styl wychowania - ktore
wg mnie
    • kropeska Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 20:00
      Rety.. okropnie dlugi post mi wyszedl. Mam cicha nadzieje, ze ktos jednak
      pomoze sad
      I jeszcze jedno pytanie o ktorym zapomnialam; czy powinnam pisac kolejnego
      maila, skoro na poprzednie nie odpowiedziala ? Czy tez czekac az sie odezwie ?
      Za tydzien bede w PL, zadzwonic i udawac jakby nigdy nic, czy tez kawe na lawe
      i powiedziec co mysle ?
      • alpepe Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 22:29
        niestety, muszę teraz położyć moje małe dziecko do snu, więc tylko b. krótko:
        Jak przyjedziesz, to kawa na ławę, ale nie licz, że coś to da. Dziewczyna jest
        po prostu inna, niż Tobie się wydaje a teraz zaczyna to do Ciebie dochodzić.
        Poza tym to z mailami nie funkcjonuje, bo mało dzieci w tym wieku byłoby tak
        systematycznych i tyle, tu wcale nie chodzi o chęci lub ich brak smile, gdybyś
        była na miejscu, to może by i taka nauka wyszła. I jeszcze jedno, sądzę, ze
        Twój narzeczony ma rację, nawet twoja siostrzenica ma Cię za lekko stukniętą
        frajerkę i chciałaby wyciągnąć trochę kaski, to zgadzała się na ten cyrk z
        mailami, tak, podejrzewam, ona to widzi...
      • blu4 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 22:35
        Cześć!Rzeczywiście się napisałaś smile
        Ja bym w życiu już nie napisała(nawet przez szacunek do Ciebie powinna to
        zrobić).Jak będziesz w PL to kawa na ławe bez omijania w bawełne>Jestem
        zwolennikiem mówienia tego co myślę smile
        Jak powiesz im o co Ci chodzi jasno ,wyrażnie i bez ogródek to:
        a)Albo zrozumieją,przemyślą i zaakceptują.
        b)Zaprzepaszczą swojemu dziecku szanse na wykształcenie.
        To twoje życie i że to Ty decydujesz jak ma ono wyglądać.Jeśli pomagasz to też
        na swoich warunkach.Szkoda że rodziny się nie wybiera...Pozdrawiam cieplutko Aga
        • hanka_79 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 23:20
          Podpisuję się pod tym co napisały dziewczyny. Od siebie dodam tylko, że nie
          masz obowiązku wykształcenia Ani, powinni to zrobić jej rodzice, jesli chcesz
          jej pomóc powinni uznać to za szansę dla dziewczyny, ale i pomagać jej możliwie
          najwięcej. Coś mi się jednak wydaje, że Ania liczyła na to, że "wszystko
          zrobisz za nią" i we wszystkim ją wyręczysz. Zastanów się nad tym, bo może Ci
          być ciężko. To ogromna odpowiedzialność. Jeśli się zobowiążesz a jej się nie
          uda, albo Tobie nie starczy pieniędzy aby opłacić własne studia, życie i
          jeszcze ją, wtedy dopiero siostra będzie miała do ciebie pretensje.
          Ale czegoś nie zrozumiałam: czy ona ma przyjechać teraz, czy na studia po
          szkole średniej?
          • cubus1 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 23:35
            A ja mysle ze czternastolatka to bardzo mloda dziewczyna ktora naprawde jeszcze
            nie mysli o studiach.
            W tym wieku trudno myslec o przyszlosci,zyc systematycznie mysle ze bardziej
            poszukuje sie swojej tozsamosci.
            Daj jej jeszcze dwa lata i rozmawiaj o studiach ale proponuje jasno postawic
            warunku: pomoge Ci ale nie zasponsoruje wszystkiego.
            Ja dwa lata studiowalam za granica i wiem ze normalnoscia to praca wsrod
            studentow, kredyty ktore splaca sie po studiach.
            Mozesz jej swietnie wszystko ulatwic,zalatwic miejsce, formalnosc, znalesc
            mieszkanie ale absolutnie nie zaproponuj jej mieszkania i nie plac jej za
            studia nia zycie.

            No i naprawde bardzo wspolczuje rodziny sad
            Ale tacy sa niestety Polacy...
    • patrycja0 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 16.11.04, 23:56
      Nie zrywaj kontaktów z Anią! To faktycznie jeszcze dziecko, nawet jeśli udaje
      dorosłą. Pomiń kompletnie jej rodziców, w końcu zależy Ci na niej, to jest
      najważniejsze. Jest w durnym wieku, niewiele jeszcze wie a rodzice jej nie
      pomagają. Przyzwyczaiłaś ją do dostawania za darmo, ale jest szansa że z tego
      głupiego myślenia wyrośnie. Mnie też specjalnie nie uczono samodzielności i
      właściwie oczy otworzyły mi się dopiero na studiach. Jesteś świetną ciocią i
      ona kiedyś to doceni, tylko cierpliwości!
    • krzyzakfranc Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 00:13
      Kropeska współczuję Ci rodzinki, której niestety się nie wybiera.Wiele Ci tu
      może nie poradzę ale postaram się przybliżyc punkt widzenia (prawdobodobny)
      ludzi pokroju Twej siostry. Ludzie tacy uważają że za granicą manna sama z
      nieba leci i pieniądze do kieszeni ma się za nic, "bo tam jest łatwiej". Moja
      śp ex teściowa miała w szwecji brata. Przez długie lata słała listy pełne
      dwuznacznych sformułowań z prośbą o pomoc. Zawsze uważała że tam życie jest
      dużo łatwiejsze i Ci którzy tam mieszkają mają pieniędzy całe wory. A tu w PL
      jest biednie i ciężko więc "chamy" mogłyby wspomóc biedną siostrę. Co do
      siostrzenicy, uważam że jest "przesiąknięta" atmosferą panującą w domu i Ty
      niestety nie masz na to wielkiego wpływu. Sądzę że uczciwym rozwiązaniem będzie
      wyłożenie siostrzenicy "kawy na ławę". Pomożesz w życiu ale nie będziesz jej
      sponsorem ani teraz ani w przyszłości. Możesz jej ew. nakreślić pokrótce wizję
      twej pomocy. Mimo iż 14 lat to jeszcze niewiele, lecz taki młody człowiek ma
      już pewne cechy charakteru ukształtowane nieco. Pogląd taki wyrażam na
      podstawie iż mam 2 synów (19 i 15 lat). O ile starszemu pieniądze "przeciekają
      przez palce", młodszy potrafi każdą złotówkę skrzętnie i cierpliwie zbierać na
      konkretny cel. Obu starałem się wychować w podobny sposób, efekty są jednak
      różne. Podkreślę tu tylko że żaden nie wyraża postawy roszczeniowej bo mnie to
      się należy i już.
      Moja rada - dość sponsoringu dla siostrzenicy. Jeśli cokolwiek jej ofiarujesz
      to tylko wtedy kiedy Tobie będzie zbywać, nigdy odwrotnie. Nie miej wyrzutów
      sumienia, że Ty dzięki sobie samej, do czegoś dochodzisz. nie oglądaj się na
      rodzinę. Siostrzenica jeśli będzie chciała wykorzysta szansę jaką jej
      stwarzasz, bez zadnej postawy roszczeniowej, inaczej żadnej pomocy.

      Pozdrawiam i życzę pomyślnego ułożenia życia.
      Franc
      • olkapolka Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 04:10
        Chcialoby sie powiedziec, ze wszystko bedzie dobrze, ze dziewczyna w koncu
        zmadrzeje... To w koncu tylko 14 lat! Wiem jednak, ze tak bywa tylko w bajkach
        i marzeniach. Jesli juz teraz ma zadatki - to taka juz bedzie. Niestety!
        Mozesz jeszcze powalczyc, ale radze bys sie nie poswiecala za bardzo. Pomysl
        tez o sobie i swojej przyszlosci. Masz narzeczonego, pewnie planujecie wspolne
        zycie, dzieci... Bedzie Ci ciezko i nie wiem czy uzyskasz pomoc od swojej
        siostrzenicy, ktora byc moze bedzie oczekiwala pomocy od Ciebie. Ktos, kto nie
        mial wpojonych zasad od poczatku swojego zycia nie przyswoi chi sobie teraz.
        Oczywiscie, mozesz z Nia jeszcze raz porozmawiac i dac Jej szanse. jesli nauczy
        sie jezyka to bedzie znaczylo, ze Jej jednak na czyms zalezy i chce sie wyrwac.
        Mozesz dac Jej do zrozumienia, ze chcesz Jej pomoc, ale Ona musi dac cos z
        siebie byc wiedziala, ze jej na tym tez zalezy tak samo jak Tobie. Nie stac
        Ciebie na finansowanie i nie uwazam by byl to dobry pomysl by zamieszkala z
        wami na stale. Pojawia sie konflikty... Niestety, takie jest zycie. Jestes inna
        niz Twoja siostrzenica i jej rodzice...
        Ja mialam u siebie (tez mieszkam za granica) w wakacje siostrzenice i tez
        pojawialy sie problemy choc to byly tylko dwa miesiace i dziewczyna inna,
        oczytana, modra i pomocna. Chetnie pomagala mi w opiece nad dwuletnia corka
        oraz przy pracach domowych.
        Przemysl jeszcze raz to wszystko i pamietaj, ze niczego nie jestes winna ani
        jej ani swojej siostrze. Porozmawiaj jeszcze raz z nimi (siostra i
        siostrzenica), wyjasnij co Cie boli... Moze Wasze stosunki ulegna zmianie co
        sprawiloby pewnie Tobie radosc i ulge, a Twoja siostra byc moze przestalaby
        oczekiwac od Ciebie manny z nieba. Zycze powodzenia i pogodzenia w rodzinie. Z
        serdeczymi pozdrowieniami - olkapolka
        • s-y-l-l-a Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 07:48
          Ja w wieku 14 czy 15 lat na pewno nie myślałam o studiach. Ba, wogóle nie
          myślałam o nauce. Przecież Ania to jeszcze dziecko.
          W moim domu rodzinnym teżsięnie czytało dużo książek, nie rozmawilaiśmy ani o
          malarstwie ani o filozofii i naprawdę nie uważam swojej rodziny za jakąś
          niedouczoną....... i olawającą cały system.
          Co do słownictwa siostrzenicy to czego wymagałaś, posługuje się tekstami
          równieśników....

          A co do mojej przedmówczyni /olkapolka/ to nie zgadzam się z Jej stwierdzeniem,
          że jeśli dziewczyna ma takie zadatki to taka zostanie. Ja jestem najlepszym
          tego przykładem: pierwszą klasę szkoły średniej powtarzałam, nawet to nie było
          nauczką, chodziłam na wagary, cały wolny czas spędzałam ze znajomymi w
          knajpkach albo później na dyskotekach.... I to nie była wina rodziców, tylko
          towarzystwa. Dzięki moim rodzicom po jakimś czasie się opamiętałam! I całe
          szczęście! W tej chwili mam wspaniałą /planowaną/ rodzinę, pracę w państwowym
          urzędzie /bez znajomości wink/, skończyłam studia....... - ale nie o mnie miałam
          pisać.

          Moja rada: nie zrywaj kontaktów z dziewczyną. Daj Jej trochę czasu. Ale jak już
          zacznie te studia nie utrzymuj Jej całkowicie. Pomóż Jej chodźby znaleźć jakąś
          dorywczą pracę. Moja przyjaciółka mieszka we Francji. Tam pracuje, studiuje,
          opłaca sama mieszkani i radzi sobie całkiem nieźle smile

          Pozdrawiem serdecznie i wiem, że decyzja którą podejmiesz będzie dobra smile
          • bolobolo3 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 17:22
            Moze ona nie nadaje się na studia i może w doroslym zyciu zostanie szcesliwa
            fryzjerka lub lubiana powszechnie sprzedawczynia i to moze jest lepsze dla niej
            niz bycie sfrustrowanym bo nieradzacym sobie z sytuacją prawnikiem lub lekarzem.
            To co pisze to nie sa zlosliwosci to moze jest w wypadku tej dziewczyny prawda
            • 26magda3 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 17:50
              proponuję, żebyś zaproponowała Ani, że jak tylko zechce zarobić sobie pare
              groszy to pomożesz jej znaleźć pracę na wakacje. Jak się zgodzi (w co niestety
              wątpię) to będzie miała okazję zobaczyć jak to jest pracować za granicą. A
              jeśli nie przyjmie twojej propozycji to znaczy, że jeszcze do tego nie dorosła
              i musisz na nią poczekać. Ona jest jeszcze bardzo młoda i za 2 lata może się
              zupełnie zmienić i zacząć poważnie myśleć o życiu.
              A o sponsorowaniu jej przestań myśleć - w ten sposób niczego się nie nauczy.
              Rodzince też wyjaśnij, że koniec z prezentami - a jak są naprawdę w potrzebie
              to możesz im w miarę możliwości pomóc w znalezieniu jakiejś dorywczej roboty.

              no i powodzenia
            • ma.pi Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 17:50
              Ale ona ma tylko 14 lat. Co Ty od niej wymagasz? Jak ja bylam w tym wieku i
              jakas ciotka wysylala by mi dodatkowe zadania do odrobienia to bym jej kazala
              spadac.
              Przeciez ona jeszcze gimnazjum nie skonczyla.
              Poczekaj do jakiej szkoly pojdzie po gimnazjum, to wtedy bedziesz miala wieksze
              rozeznanie co do jej zainteresowan. I sama juz moze bedzie wiedziala co chce
              robic w zyciu.
              Z Twojego postu, dla mnie wynika, ze Ty bys chciala zrobic z niej osobe, ktora
              zyje pod Twoje dyktando. Ma sie tak a nie inaczej uczyc, tak sie zachowywac,
              tak wypowiadac itd. A Twoj nazyczony jeszcze Cie podburza. I zaczynasz widziec
              w dziewczynie wady, ktore nie istnieja, a tylko w Twoim mniemaniu sa wadami.

              Jezeli chcesz pomoc dziewczynie to je pomagaj, ale najpierw pozwol jej dorosnac
              i okreslic sie co chce w zyciu robic. Jezeli nie bedzie chciala studiowac, tez
              dobrze. W takim wypadku mozesz jej pomoc znalezc prace tam gdzie mieszkasz i na
              poczatek pomagac sie urzadzic.

              Pozdr.
              • fajka7 Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 17.11.04, 18:07
                14-letnie dziecko jest zdecydowanie w takim wieku, kiedy mozna mu juz stawiac
                wymagania takie jak nauka obcego jezyka
                to nie jest jakas ciotka, a narzeczony nie podburza tylko komentuje sytuacje
                zreszta dosc slusznie- przynajmniej tyle wynika z postu autorki
                smile)
          • fajka7 a ja mysle tak: 17.11.04, 18:02
            ja nie do konca sie zgadzam z koncepcjami "daj jej troche czasu" "jak
            przyjedzie to jej pomoz ale nie do konca" itd.
            wydaje mi sie pewne sprawy i kwestie musza byc wyjasnione wczesniej i to duzo
            wczesniej; jesli okazuje sie ze dorastajaca dziewczynka ma wpojona dosc prosta
            i materialistyczna filizofie zyciowa to nalezy sie nad tym glebiej zastanowic
            juz teraz; ona sie w tym konkretnym domu wychowuje, jest swiadkiem postawy
            swoich rodzicow wobec "sponsorki" i to naiwnej, ktorej sie dobrze powodzi,
            ktora wrecz ma obowiazek sie dzielic za nic, bo jej przeciez tak dobrze;
            przeciez ta dziewczynka przesiaka tym i to juz od kilku lat- najlepszy dowod to
            rozczarowanie skromniejszymi prezentami! to bardzo wiele o niej mowi, a jeszcze
            w tym domu kilka lat spedzi wiec raczej sie postawa roszczeniowa poglebi; tak
            na marginesie to nie rozumiem postawy cioci, ktora sie tlumaczyla siostrzenicy
            z tych prezentow, to niestety jeszcze utwierdza mala w przekonaniu ze cos jej
            sie nalezy.
            no i teraz taka Ania za kilka lat pojedzie do cioci na studia i co? spontan?
            nie utrzymuj calkowicie ok, zalatw prace ok, ale jesli okaze sie ze mala ma
            gdzies prace, robi w domu balagan i jest ciagle obrazona to co? odeslac ja? a
            moze po prostu okaze sie niezaradna i bedzie jej strasznie zle? poniewaz w tej
            rodzinie jest problem widoczny to nie nalezy zakladac wersji wylacznie
            optymistycznej czyli Ania przyjedzie, pojdzie do pracy, bedzie sie swietnie
            uczyc i wszystko git, tylko rozwazyc inne warianty i sie do nich przygotowac;
            tylko ze ja uwazam ze te rzeczy musza byc uzgodnione z rodzicami dziewczynki,
            chocby siostry mialy sie ostatni raz w zyciu zobaczyc;
            nie moze ciocia z 14latka ustalac jej przyszlosci poza matka i ojcem; to jest
            rowniez podloze do konfliktow miedzy corka a rodzicami;
            wydaje mi sie mozliwe takie ustalenie ze "sluchajcie chce umozliwic waszemu
            dziecku lepszy start niz wy mozecie, wyobrazam to sobie tak a tak" i decyzje
            podejmuja rodzice- czy beda wspolpracowac np. pilnujac zeby mala uczyla sie
            jezyka;
            wiadomo ze 14latka nie mysli o studiach, ale to nie znacy ze nie mysli w ogole;
            ma uksztaltowany charakter jak najbardziej, jeszcze tylko kilka modyfikacji
            nastapi w ciagu najblizszych moze 3 lat, ale nikt mi nie wmowi, ze stanie sie
            krysztalowa bedac wychowywana w domu gdzie siostra siostrze uplynnia cenne
            przedmioty w lombardzie;
            reasumujac bo sie rozpisalam z bardzo:
            1.rozmowa o przyszlosci dziecka z jego rodzicami i ustalenie warunkow tego
            studiowania, tak zeby to nikomu potem zycia nie rozwalilo
            2. natychmiastowe obciecie prezentow jakichkolwiek dla Ani pod haslem
            przygotowan kilkuletnich do dalszej nauki za granica - czyta ksiazki czy nie,
            jesli jest ambitna i ma rozum - doceni, a nawet podziekuje
            3.rzetelna rozmowa z narzeczonym jak to wszystko ma wygladac jak przyjdzie co
            do czego

            czyli w zasadzie tak jak dziewczyny mowily: kawa na lawe
            pozdrawiam smile)
            • froggie porozmawiaj z ania 17.11.04, 18:38
              Szkoda, ze nie mozesz porozmawiac z siostra o przyszlosci jej dziecka (jesli by
              tak bylo nie byloby tego pytania na forum).
              Uwazam, ze jestes sama sobie winna. Dlaczego nie pomyslalas o tym wszystkim
              kiedy Ani obiecalas pomoc. Wydaje mi sie ze przedstawilas jej mit o przyszlosci
              za granica u Ciebie i ona tym teraz zyje. Marzy o tym, ze oderwie sie od
              rodzicow, wyrwie z kraju i u Ciebie bedzie oplywac w luksusy (chodzic do
              lekkiej pracy, a studia to tak jak szkola- byle zaliczyc). W momencie kiedy
              postawilas przed nia jakieszadania (mam na mysli te jezykowe)dziewczyna poczula
              sie oszukana. Przeciez mialo byc tak pieknie a tu co jakies schody. W tym wieku
              tak sie mysli. Ania patrzy na rodzicowm ktorym sie nie udalo i na ciebie,
              ktorej sie powodzi. Oczywiscie wybiera to co z pozoru przyjemne, ale nie zdaje
              sobie sprawy z tego, ze tak na prawde zeby cos miec trzeba ciezko na to
              pracowac.
              Mysle ze musisz z nia porozmawiac bardzo szczerze, tzn. uswiadowmic jej ze
              jesli by do ciebie miala przyjechac to musi sobie na to zapracowac. I to nie
              tylko znac jezyk, ale miec wlasne zarobione np. w czasie wakacji pieniadze na
              przyjazd oraz odpowiednia srednia w szkole. Mysle ze w ten sposob mozesz juz
              jej pomagac, tzn. wymagac od niej teo by sie uczyla, a tym samym juz myslala o
              swojej przyszlosci. Zadaj jej tez pytanie kim chce byc co robic, bo moze jak
              ktos juz zauwazyl ona marzy o fryzjerstwie
    • allija Re: POMOCY ! Moja 14 letnia siostrzenica i ja.. 18.11.04, 09:04
      Tak sobie myślę, co musiałoby się stać żebym oddała cudzą rzecz do lombardu?
      Chyba gdybym nie miała na chleb, gdybym naprawdę ja i moje dzieci chodziły
      głodne. Czy nie mogło tak właśnie być? To nie znaczy, że ją usprawiedliwiam,
      ale może ona naprawdę zrobiła to w desperacji a nie z bezmyślności? Może
      liczyła, że rodzona siostra ją zrozumie? A to, że w jej domu mówi się tylko o
      pieniądzach? Tak to jest gdy ich naprawdę brakuje. Trudno rozpływać się nad
      wartościami, ot choćby najnowszego "Wesela", gdy burczy w brzuchu lub kiedy
      człowiek lata, z przeproszeniem, z gołym tyłkiem. Stąd może wynikać jej
      rozgoryczenie, nie w stosunku do ciebie ale ogólnie, byle jakiego życia.
      Może, oczywiście, tak nie byc ale czy starałaś się ją zrozumieć zamiast tylko
      obrażać i potępiać?
      Nie musisz ich sponsorować ale, jako rodzona siostra, mogłabyś swojej siostrze
      np. pomóc znależć jakąś pracę u siebie. Pewnie nie byłoby to nic specjalnego,
      ot jakieś sprzątanie, ale na pewno byłaby ci wdzięczna. I stać by ją było na
      bilet dla córki czy nawet pomoc w przyszłej nauce.
      Rodzina powinna chcieć sobie pomagać. Na tym chyba m.in. polega. Wynika to z
      jakiegos uczucia względem siebie, zyczliwosci, miłości. Jeśli tego brakuje to
      to juz nie jest rodzina.
      Wiem co mówię bo sama mam brata, który wiele lat temu wyjechał z kraju. Szybko
      zapomniał o siostrze i matce oraz o tym, że gdyby kiedyś matka nie dała
      pieniędzy na jego wyjazd i nie pomogła to nie byłby tam gdzie jest. I właśnie
      wcale nie chodzi mi o przysyłanie pieniędzy czy prezentów.
      Jeśli zaś chodzi o siostrzenicę to sama odpowiedz sobie czy chcesz jej pomóc
      czy nie. Jeśli tak to przedstaw jej warunki tej pomocy, a także powiedz o nich
      jej matce a twojej siostrze, bo dziewczyna jednak jeszcze młoda i nie do końca
      odpowiedzialna. Dobrze by było żeby ktos dopilnował chociażby jej nauki języka.
      Czy kiedy była u ciebie próbowałaś pokazać jej te wartości, których brak jej
      zarzucasz? Czy byłyście w teatrze, muzeum, na wystawach? Czy gdzieś ją woziłaś,
      cos zwiedzałyście? Myślę, że jeśli będzie obcowała z czyms innym niż ma na co
      dzień to się wyrobi, otrzaska. Toz to jeszcze młode dziewczę.
      Musisz jej jednak uświadomić na czym ma polegac twoja pomoc dla niej, że nie
      jest to wyręczanie, utrzymanie a własnie pomoc.
      W kazdym razie życze wam wszystkim wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam.
      • kropeska Wielkie dzieki Wszystkim 25.11.04, 17:48
        Dziekuje ze poswieciliscie troche czasu i pomogliscie mi w tej trudnej dla mnie
        sytuacji. Odpowiem po kolei:


        Zanim wogole zaczelam rozmawiac z Ania o ewentualnej pomocy, ten temat
        poruszalysmy z siostra. Tyle tylko, ze cala sytuacja dziala sie przed naszym
        sporem. Teraz czuje sie miedzy mlotem i kowadlem. Nie chce wspierac siostry i
        szwagra za to jak mnie potraktowali a jednoczesnie nie chce sie odwrocic od
        Ani, ktora to liczy na moja pomoc. Ale trudno nie wspierac dziecka, nie
        wspierajac jednoczesnie rodzicow. Kawa na lawe nic nie da bo juz dzis wiem, ze
        kiedy ja nie place za bilet, Ania nie przyjezdza. Dla nich to duzy wydatek ale
        dla mnie tez. Tymbardziej, ze kazdy jej przyjazd nawet na tydzien wiaze sie z
        kosztami; wstep na basen, do muzeum, jedzenie, bilety itd.. Nie wiem wiec w
        dalszym ciagu jak to wszystko rozegrac... sad

        @alpepe:
        Byc moze masz racje, trudno mi obiektywnie ocenic za kogo ona mnie ma. Skoro
        rodzice ja od conajmniej 2 lat nastawiaja przeciwko mnie i nabijaja sie ze
        mnie, trudno oczekiwac od niej, ze bedzie miec o mnie super zdanie. Ehh sama
        juz nie wiem. A co do maili: nie wybralabym tej metody gdyby nie to, ze
        korzysta codziennie z gg, pisze bloga, czatuje i mailuje - czyli biegle i
        codziennie korzysta z netu. W dodatku na poczatku zapytalam, czy sie zgadza aby
        co miesiac przesylac mi zadanka domowe. Zgodzila sie. Mysle, ze od 14 latki
        mozna AZ tyle wymagac aby dala cos z siebie skoro mysli o przyszlosci za
        granica ?


        @blu4
        Napisala mi pare dni temu maila z przeprosinami i teraz dalej cisza. Wiec
        napisalam jej, ze czekam az nadrobi zadanka i ze wierze w nia, na pewno sobie z
        nimi poradzi i znajdzie troche czasu. Napisalam tez maila o tym, ze babcia ma
        urodziny i aby wpadla do niej i zlozyla zyczenia. Babcia jest wysmiewana przez
        siostre i szwagra, wiec i w oczach Ani babcia nie jest szanowana. Tak wiec
        odpowiedzi na ta prosbe tez nie dostalam. Troche to boli, kiedy widze ze
        dziecka nie uczy sie chociaz odrobiny szacunku do starszej i bardzo chorej
        kobiety, mojej mamy..


        @hanka79
        Wlasnie sie tego boje, ze ja dam z siebie wiele a siostra i tak bedzie miala
        pretensje i nie doceni tego. A jak obserwuje Anie to bardzo prawdopodobne, ze
        jak przyjedzie, to wpadnie w jakies towarzystwo i nie bede miala na nia wplywu.
        A nie naleze do osob ktore krzycza, karcza czy robia nacisk.


        @cubus1
        Ale przeciez ja nie oczekuje od niej aby myslala juz o studiach i robila
        zadania zwiazane ze studiami. Ale logiczne jest, ze nawet jakby chciala tu
        sprzatac w kuchni to musi znac jezyk. Tylko tego zaangazowania oczekiwalam.
        Przeciez zdaje sobie sprawe, ze ma 14 lat i jeszcze jej swiatopoglad zmieni sie
        wielokrotnie. Ale skoro nawet tego zaangazowania nie chce pokazac, to ja czuje
        sie w jakis sposob dotknieta i upokorzona, jak ostatnia frajerka. Ktora moze i
        jestem zreszta..


        @patrycja0
        Dzieki za cieple i pokrzepiajace slowa smile Nie chce zrywac kontaktow, ale sie
        boje po prostu. Jak pisalam, nie chce byc pozniej obarczana jakas wina w razie
        gdy Ani podwinie sie noga tutaj an obczyznie ani nie chce byc naiwna frajerka.
        Jestem dobrej mysli bo wierze w te dziewczyne..
        • kropeska Wielkie dzieki Wszystkim cd 25.11.04, 19:12
          @krzyzakfranc
          Dziekuje za Twoje slowa. Mysle, ze niestety jest w nich duzo prawdy. Nie tylko
          moja siostra ale generalnie rodzina ma taka postawe, ze ci co maja, powinni
          dac. Inaczej sa chytrusy i skapiradla. Chociazby moja siostra przyjazni sie od
          czasow liceum z jej rowiesniczka. Tamta ma wlasne duze mieszkanie, dwa
          samochody i powodzi sie jej bardzo dobrze. Kiedy moja siostra (za czasow kiedy
          jeszcze ja odwiedzalam i plotkowalysmy o tym i o tamtym) zaczela narzekac na
          jej przyjaciolke w stylu: tamtej to sie powodzi, no popatrz i operacje
          plastyczna sobie zrobila za tyle pieniedzy a mi pozyczyc nie chciala - poznalam
          jej fatalna niedojrzala postawe. Jej przyjaciolka nie raz jej pomogla, czy w
          pilnowaniu dzieci czy pozyczala pieniadze. Niestety, i ona nie dostawala ich
          spowrotem lub musiala sie upominac wiec nie dziwie sie, ze dzis nie pozycza.
          Ale skoro moja siostra narzeka na wlasna przyjaciolke tylko dlatego, ze ma
          lepsza sytuacje finansowa, to nie chce myslec co mowi na moj temat. Miedzy
          innymi z tego wzgledu zerwalam z nia kontakty i nie chce nigdy wiecej sie z nia
          przyjaznic, po prostu wole trzymac dystans. Dlatego tak czuje sie jak miedzy
          mlotem a kowadlem; stoje miedzy ludzmi, ktorzy ze mnie szydza i miedzy
          dzieckiem z ktorym zawsze mialam dobry kontakt. Ehh.. im wiecej tu pisze tym
          gorzej sie czuje i tym wiekszy metlik mam w glowie. sad


          @olkapolka
          To nie jest tak, ze siostra oczekuje ode mnie manny z nieba. Ona po prostu jest
          rozgoryczona, ze ja mam takie lekkie zycie i uwaza mnie za malolate, ktorej
          wszystko lekko przychodzi. Zreszta powiedziala mi kiedys "co ty wiesz o zyciu".
          To ,ze nie mam wlasnych dzieci nie znaczy ze nie wiem nic o zyciu. Co do Ani,
          wiesz, ja nie chce jej jakos radykalnie zmieniac. Chce ja po prostu wspierac bo
          wiem, ze w tym wieku duzo zalezy od otoczenia. Nie wypisalam jej jakiejs drogi,
          ktora mialaby wg mnie isc. Ale po prostu nie widze jakiegokolwiek zaangazowania
          i minimum odpowiedzialnosci. Zawsze staram sie ja zrozumiec i tlumaczyc, ze
          ojciec na nia wrzeszczy, ze tych wartosci z domu nie wyniesie ktore ja uwazam
          za wazne, ze skoro tylko tematy plotkarskie i pieniedzy porusza sie w domu, to
          tez nie wplywa na nia budujaco. Ja bym po prostu chciala jej pokazac, ze swiat
          nie kreci sie wokol chlopcow, imprez i kasy i, ze nauka, rozwijanie pasji moga
          byc przyjemne- jakiekolwiek by to pasje byly. A stosunki z siostra nie ulegna
          poprawie. Moze ona teraz chce ale ja nie chce wchodzic z nia w blizsze relacje.
          Jest dobrze jak jest, gdy widzimy sie raz na pol roku i rozmawiamy o pogodzie.


          @s-y-l-l-a
          Wiesz, nie sugeruje, ze powinna blyszczec intelektem i byc obeznana w sprawach
          filozofii czy sztuki. Ja sama nadal nie jestem. Chodzilo mi wogole o
          jakakolwiek komunikacje miedzy rodzicami a dzieckiem. Aby ojciec usiadl z nia i
          porozmawial o zyciu, doradzil, pocieszyl, poopowiadal o kosmosie czy chociazby
          poczytal wiersze. Tego ona na codzien nie ma. Ojciec wraca z pracy i wysyla ja
          do pokoju albo krzyczy i czasem bywa agresywny. Jeszcze pare lat temu kiedy
          prowadzalam ja do przedszkola a nie chciala rano zjesc zupy mlecznej,
          wrzeszczal jak idiota zamiast okazac troche ciepla i wyrozumialosci. A ona
          trzesla sie i krztusila od placzu, ja z kolei ja uspokajalam i krytykowalam
          szwagra, nie raz na niego krzyknelam badz sie obrazilam. Dzisiaj nawet nie chce
          go znac ani ogladac. Juz nie za to jak mnie potraktowal ale i za to jak
          traktuje wlasne dzieci. Wlasnie to skrytykowalam w moim wczesniejszym poscie.
          Bo sa rodziny wiejskie proste a umiejace otoczyc swoje dzieci cieplem i
          przekazac im pare prawd zyciowych jako jakis prezent na dorosle zycie.
          Ania "madrosci zyciowe" czerpie z podworka i tv i dlatego wlasnie tak bym
          chciala jej pomoc.


          @bolobolo3
          Masz racje. Ja jej chce tylko pomoc a jak juz pisalam; czy bedzie chciala isc
          na studia czy byc fryzjerka, jezyka uczyc sie musi. Jaka ona droge wybierze, ja
          bede ja wspierac. Ale do cholery, niech pokaze ze chce.


          @26magda3
          Tak zrobie. Jednak aby podjela nawet wakacyjna prace za granica, musi znac
          chociaz podstawy jezyka aby sie jakos komunikowac. Zdecydowalam, ze jak
          przyjedzie do mnie na wakacje, bede z nia jezdzila codziennie do czytelni i 3
          godziny dziennie czytala bajki, wierszyki, gazetki w obcym jezyku. A za rok
          jakas praca o ile sie dziewcze nie wycofa.


          @ma.pi
          Ale jesli "jakas ciotka" zapytalaby Cie czy sie na to zgadzasz i chcesz sie po
          woli uczyc jezyka a Ty bys sie zgodzila, to tez bys potem nie wywiazala sie z
          tej umowy ? A moze 14-latce z racji wieku wypada mowic "tak tak jasne" a potem
          sobie olac sprawe ? Bo nie sadze, ze wypada. A przeciez ja jej do niczego nie
          zmuszam. Co do jej wad, ja mam wrazenie, ze ja idealizuje a nie wyszukuje wady.
          Bo obserwujac jej zachowanie moglabym sie wielu wielu rzeczy przyczepic, wierz
          mi.


          @fajka7
          Jestem tego samego zdania. Przeciez nie oczekuje od niej cudow.
          Masz racje, ze ona przesiaka tym co jest w domu. Widze to i obserwuje. Jak byla
          u mnie podczas wakacji to miala wlasnie dolek, bo nie kupowalam jej prezentow.
          Moj narzeczony byl wkurzony, kiedy specjalnie wiozl nas do muzeum czekolady a
          ona siedziala obrazona w samochodzie. Natomiast w ostatni dzien jej pobytu
          dalam jej drobna sumke pieniedzy aby sobie cos kupila - od razu humor jej sie
          poprawil. Nie widze w tym nic zlego jesli dziecko sie cieszy bo dostalo jakies
          kieszonkowe, to normalna reakcja. Natomiast martwi mnie kiedy dziecko TYLKO na
          kieszkonkowe liczy a inne formy rozrywki sa jakby sprawa drugorzedna. Wydalam
          na nia sporo kasy, ktora smialo moglabym wydac chociazby na pare fajnych
          ksiazek czy ciuchow dla siebie. Ale przeciez nie wypomne dziecku: "ej, mala, za
          wstep do zoo zaplacilam tyle, dzien w aqualandzie to tyle i tyle, bilet do
          muzeum tyle i tyle a na twoj bilet w obie strony wydalam jeszcze wiecej". Nie
          wyobrazam sobie, ze jesli komus cos ofiaruje to potem o tym wspominam. W koncu
          nikt mnie do tego nie zmusil. Z drugiej strony smutno mi, kiedy widze, ze jej
          uwaga i krag zainteresowan lezy w wydawaniu pieniedzy. Ehh juz sama nie wiem,
          moze juz przesadzam i faktycznie za wiele oczekuje od 14 latki. Dziekuje fajko
          za Twoj madry post.


          @froggie
          Tak, na pewno po czesci jestem winna. Ale tez nie jestem idealem. Gdyby sie
          siostrze raz potknela noga jesli chodzi o podejscie do mnie, nie byloby
          problemu. Ale kiedy schemat sie powtarza pare razy, wowczas mam prawo sie
          wycofac. Jak wyzej pisalam, rozmawialismy z siostra o pomocy Ani. Ale nie na
          zasadzie: ja zrobie to i to, wy to i to, tylko poprostu ogolnie, ze chcialabym
          jej kiedys pomoc a siostra chcialaby abym pomogla Ani wyrwac sie z tego
          otoczenia i pomoc w dalszej edukacji. Ze strony siostry nie wyplynely zadne
          konkretne propozycje ale i ja wiecej nie mowilam, bo jeszcze tyle czasu do
          realizacji tych planow. Tyle tylko, ze jesli sie niedogadamy, co jest bardzo
          prawdopodobne biorac pod uwage nasze kiepskie kontakty, to nie chce aby
          ucierpialo na tym dziecko, ktore byc moze czesto mysli o wyjezdzie za granice.
          A co do tego, ze mi lekko, ja jej nigdy tego nie sugerowalam. Ona to
          przeswiadczenie ma z domu rodzicow, ktorzy caly czas sa przekoanie, ze ja
          wlasnie oplywam w luksusy i jest mi super hiper lekko a o zyciu nie wiem nic.
          To jej rodzice wlasnie wyrzadzaja jej krzywde, kiedy mowia, ze za granica jest
          tak super. Bo jej rodzice nie sa w stanie przyznac sie do wlasnych bledow
          zyciowych a obarczaja wina innych; czy to Polske, czy to politykow, czy to
          swoich rodzicow, czy to wspolpracownikow. Nie zdziwie sie, jesli Ania takze
          przejmie ten schemat nie brania odpowiedzialnosci na siebie a obarczania innych
          wina. To kolejny powod dlaczego chce jej pomoc. Bo choc mnie ta cala sytuacja
          meczy, to nadal chce.


          @allija
          To milo, ze masz w sobie tyle empatii. Wierz mi, ja tez ja mam. Kiedys
          pozyczylam siost
Pełna wersja