bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zachować?

17.11.04, 14:28
jakbyście zareagowały gdyby bliska wam osoba przyznała sie do kradzieży?
i to nie była kradzież paczki cukierków tyle rzeczy dużo bardziej
wartościowej...
osoba ta mówi ze ma starszne wyrzuty sumienia i nie wie co teraz zrobić...
że tego nie zaplanowała...
jestem w lekkim szoku , dla mnie jest to upakarzające i powiedziałam to
wprost!
będąc na miejscu tej osoby (hipotetycznie bo sama nie byłabym w stanie zrobić
czegoś takiego) poszłabym i oddała...
zastanawiam sie co ta osoba zrobi... przecież ja jej nie moge nakłaniać żeby
to zwróciła... powinna sama podjąc decyzje...
wydaje mi sie ze skoro ma az takie wyrzuty sumienia i tak ją to męczy to
postąpi słusznie - tzn powinna... ale niestety mam watpliwości...
zastanawiam sie co będzie jesli ta osoba zechce zatrzymac skradzioną rzecz...
czuje sie conajmniej dziwnie...
wiem ze jeśli ta osoba zachowa tą rzecz to ja nie będe mogła tego
zaakceptować...
    • mama_szefusia Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 17.11.04, 14:33
      Myślę, że powinnaś powiedzieć to wszystko co tu napisałaś tej osobie. To co bys
      zrobiła na jej miejscu, że decyzję musi podjąć sama ale jeśli postanowi
      zatrzymać rzecz to ty tego nie możesz zaakceptować. Zostaw tej osobie wybór ale
      zaznacz jasno jakie to będzie miało konsekwencje w kontaktach z Tobą. Ja bym
      tak zrobiła.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • ageman Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 17.11.04, 14:38
      Chyba bym porozmawiała, zapytała, jak chce to naprawić, może bym jej pomogła ?
      Zwłaszcza w oddaniu tego, co ukradła. No i powiedziałabym jej, hjakie to
      wzbudza w Tobie uczucia, że tego nie możesz zaakceptować. A jeśli to bliska
      osoba - postarałabym się ją nakłonić do naprawienia błędu.

      Aga
    • kasiuncia25 Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 17.11.04, 14:41
      Strasznie trudno jest sie przyznać do takiego czynu i to już jest plus dla tej
      osoby. Myśle że ta osoba powinna w takim razie zwrócić skradziony przedmiot np.
      wysyłając to pocztą do prawowitego właściciela, da sie nawet jeśli jest to
      telewizor.
    • kostruszka Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 17.11.04, 15:32
      No cóż, złodziejstwa nie można tolerować, a jeśli w dodatku kradnie bliska
      osoba, to naprawdę boli. Wiem coś o tym, ponieważ moim rodzicom regularnie
      ginęły pieniądze wtedy, kiedy była u nich siostra mego taty z kilkunastoletnim
      synem. Początkowo nie wierzyli, że kasę zabiera ktoś tak bliski (mój kuzyn),
      znający w dodatku trudną sytuację moich rodziców bardzo ciężko pracujących na
      kawałek chleba. Początkowo ginęły niewielkie sumy, potem coraz większe kwoty
      (smarkacz czuł sie bezkarnie.)W końcu po prostu założono "pułapkę" (brrr, jak
      to brzmi) i chłopak został złapany na gorącym uczynku. Były tłumaczenia i łzy,
      nawet deklaracje oddania skradzionych pieniędzy (nigdy niezrealizowane), ale
      moi rodzice twardo postawili sprawę - chłopak nie ma wstępu do ich domu. Ciocia
      oczywiście tak(i chętnie przyjeżdża), ale młody nie. Popieram postawę rodziców,
      tym bardziej, że kuzyn wydawał kradzioną kasę bardzo lekko (dodam, ze niczego
      mu nie brakuje). Rodzice normalnie (no prawie) z nim rozmawiają, ale tylko na
      neutralnym gruncie.
      W związku z powyższym ja starałabym się nakłonić bliską osobe do przyznania
      sie, a z pewnością napiętnowałabym uczynek. Pozdrawiam. Kasia
      • sowa_hu_hu Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 17.11.04, 15:55
        ja tej osobie to wszystko pwoiedziałam.... ale nie chce stać i mówić co ma
        robić - bo wyjdzie na to że to moja inicjatywa... ja bym tam wolała zeby ta
        osoba zrobiła to sama od siebie!
        najgorsze jest to że ja sie zastanawiam czy to przyznie sie nie było
        spowodowane tym że gdyby ta osoba zachowała tą rzecz to ja bym sie o tym na
        100% dowiedziała - tak więc nie miała wyboru...
        myśle że gdybym powiedziała ze ta kradzież to nic wielkiego i że moimz daniem
        powinna to zatrzymac to ta osoba by to zrobiła - jestem o tym przekonana na
        90%... i to mnie najbardziej przeraża! przyznanie sie było chyba bardziej
        sprawdzeniem mojej reakcji niż prawdziwej skruchy... - choć moge sie mylić! ale
        mam takie podejrzenia z innych doświadczeń jakie miałam z ta osobą...
        ciągle mi sie wydaje ze mam do czynienia z dzieckiem a nie z dorosłą osobą...
        • evee1 Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 18.11.04, 01:06
          > myśle że gdybym powiedziała ze ta kradzież to nic wielkiego i że moimz daniem
          > powinna to zatrzymac to ta osoba by to zrobiła - jestem o tym przekonana na
          > 90%... i to mnie najbardziej przeraża! przyznanie sie było chyba bardziej
          > sprawdzeniem mojej reakcji niż prawdziwej skruchy... - choć moge sie mylić!
          Przeraza Cie to, ze chce odpowiedzialnosc za Twoj czyn zrzucic na Ciebie?
          To nie daj jej tej satysfakcji. A Ty przeciez nie mozesz jej poglaskac po
          glowce i powiedziec "tak, tak, dobrze zrobila(e)s". Powiedz, ze uwazasz, ze to
          jest zwykla kradziez i ze powinna to oddac.
          A ze ona sama powinna wiedziec lepiej... Kto powiedzial, ze mamy wychowywac
          tylko dzieci. Niektorym doroslym tez sie to czasem przyda smile). Jezeli to jest
          bliska osoba, to na nas tez spoczywa obowiazek takiego "wychowywania".
          • sowa_hu_hu Re: bliska mi osoba ukradła.... no i jak sie zach 18.11.04, 10:09
            wiem - ja tej osobie to wszystko powiedziałam ale ona dalej nic z tym nie
            zrobiła... kiedy zapytałam czy już to przemyślała i coz amierza odpowiedziała
            ze jeszcze nie wie! dla mnie taka decyzja nie wymagała by zbyt wiele -
            spakowałabym i odesłała - czy nad tym trzeba mysleć 3 dni? moim zdaniem ta
            osoba chce zatrzymac ta rzecz i nie wie jak to zrobić...
            ja nie moge nad nią stać i tłuc do glowy ze zrobiła źle i ze musi oddać! a
            dlaczego? dlatego że odkąd pamietam to było już multum sytuacji w których taką
            role odgrywałam...
            to przykre dla mnie bardzo bo ja pomagam tej osobie...
            wczoraj wyraźnie dałam jej do zrozumienia ze jeśli tak sie mają sprawy to nie
            będe pomagać!
            niestety...
            to sie kłósci z moim systemem wartości...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja