neospasmina
20.11.04, 19:05
mam problem
z rodzicami mojego chrześniaka i z moim własnym synem;
po pierwsze są strasznie przy kasie (w odróznieniu ode mnie) i wszystkie moje
prezenty wypadają blado (chrześniak - 3 lata - odwraca wzrok pogardliwie i
maszeruje w stronę swoich super wygrzanych zabawek);
po drugie generalnie nie lubią moich dzieci, a najczęściej, jak przychodzę,
to w pełnej asyście i ta asysta jest w okropny sposób dyscyplinowana przez
gospodarzy (nie rusz, nie wolno, nie krzycz, nie biegaj itp.) generalnie
zabawa dopuszczalna jest tylko w pokoju dziecięcym na górze, tak że dzieci
tracą mnie w oczu, do czego nie są przyzwyczajone (zwłaszcza młodsze) i w
efekcie pałętają się znudzone u moich kolan;
po trzecie, strasznie słabo wypada poczęstunek tj. np. wytrawne ciasto
czekoladowe + kawa/herbata, a dla dzieci nie ma żadnych soczków, chrupek itp.
no i moije oczywiście natychmiast robią się strasznie głodne, domagają się
kanapek, picia no i kicha się robi, bo gospodarze (posiadacze 2 dzieci)
ignorują te prośby małych gości;
to wszystko w sumie dałoby się przeżyć (wizyty sa z tzw. okazji), ale taka
okazja imieninowa wypada własnie jutro, a mój starszy syn odmawia
uczestnictwa w imprezie :-o
argumenty: jest nudno, ciocia jest niemiła, dzieciaki sobkowate i wredne, nie
można ruszać zabawek; robić hałasu i bałaganu, schodzić do salonu, nigdy nie
ma nic dobrego do jedzenia...
i wiem, że nie powinnam ulegać, tylko tłumaczyć, socjalizować, mediować, ale
jakoś ręce i szczęka mi opadły i nie wiem, co tu powiedzieć, bo to wszystko
jest prawda (i nie o zabawki i żarełko chodzi, ale o ogólny klimat) i ja sama
też nie lubię tych odwiedzin...
ale jestem chrzestną, więc nie mogę się wypisać z układu;
a jak nie przyjdę z dziećmi, to też łyso będzie; trzeba by kręcić, że chore,
że coś tam...
Macie jakieś inspirujące pomysły? i to nie tylko na tę jutrzejszą okazję, ale
i na przyszłość?