Rewalizacja - matek czy dzieci...

20.11.04, 19:41
Witam. Goście już wyszli , a ja zabieram sie do pisania. Muszę się wygadać bo
nie mam do kogo sad( .Dziś odwiedzili nas, mojego męża kuzyn z nową żoną i jej
prawie 5-cio letnim synkiem. Między naszymi dziecmi jest ok.5-ciu miesięcy
różnicy. Ich syn jest starszy. Najbardziej w tym wszystkim mnie wkurza ,że
ona ma trochę wpływu na mnie i to ,że ja jej ulegam. Ale nie o tym chciałam
pisać...............tylko o tym, jak wychwala się swoim 5-latkiem- Kacper
to ,Kacper tamto ,nikt nie jest taki jak Kacperek.. Oczywiśći każde dziecko
jest inne na swój sposób .Ale to już lekka przesada. Po spędzeniu 4 godzin w
jej towarzystwie czuję się tak jak bym miała jakiegoś syna nie kumatago....
itp. No, może jak był była w takiej sytuacji jak on(finansowej) -że stać ją
żeby dziecko wysłać do przdszkola prywatnego ,uczęszcza na indywidualna
lekcje angielskiego( na nartach Kacperak już jazdzi,bo co roku wyjażdzają w
góry - na narty)i od przyszłego roku Kacperek będzie uczęszczał na naukę gry
na fortepianie - bo to u nich rodzinne.A ja tylko siedziałam i słuchałam jaki
ten Kacperek zdolny- może raczej na jakie zajęcia uczęszcza.
.Czekałam tylko kiedy mi zada jakieś pytanie dotyczęce moich dzieci.. I
nic .Musiałam sama sie pochwalić ,tym ,że córka będzie brała udział
w "Konkursie tanecznym" -chodzi do kołka tanecznego.A ona na to " Jak
będziemy mieć córkę, to ją zapiszemy do "Jawora" na naukę .Oczewiście Jej
musi być na wierzchu... Napiszcie, jak mam podchodzić do takiej "BABY"
Pozdrawiam..
    • desire.et Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 20.11.04, 20:31
      Wiesz co.. nic kulturalnego nie przychodzi mi w tym momencie do glowy... Ja
      mialam taki numer z tesciowa, ktora w niebiosa wychwalala wnuki swojej...
      siostry... A ten to to, a ten to tamto, a on jest taki cudowny, a on juz umie
      to czy tamto.. horror. Tylko ja za kazdym razem odparowywalam : a Twoj wnuk to
      juz nic nie umie? Chcialabys, zeby ktos inny byl twoim wnuczkiem? Skutkowalo..
      ale Ty masz troche inny uklad.. Ja pewnie odgryzlabym sie jakos.. tylko jak?
      zeby nie urazic za bardzo, hihi ?? To, ze dziecko uczestniczy w jakichs
      zajeciach nie znaczy, ze jest jakies fenomenalne. Sama kiedys mialam takiego
      ucznia, ktoryvh rodzice walili kase gdzie sie dalo, a na moich zajeciach
      rozwalal cala grupe, bo mu slon na ucho nadepnal i w ogole mu sie nie chcialo.
      A najlepiej nie przejmowac sie i olac z gory na dol taka pania.
      • magdusia11 Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 22.11.04, 15:58
        Jestem w troszkę podobnej sytuacji. U nas sprawa wygląda tak,że nasza Oleńka ma
        o 4 miesiące młodszą kuzynkę Amelię. Jest to córka siostry mojego męża.
        Głównym powodem rywalizacji jest Babcia obydwu dziewczynek czyli moja tesciowa.
        Przeważnie kiedy jest u nas nie ma wizyty podczas której nie opowiadałaby o
        Ameli. Oczywiście w samych superlatywach. Ostatnio dowiedziałam się jak to
        Amelka pięknie mówi całymi zdaniami... Przy najbliższym kontakcie na próżno
        wyczekiwałam na pełne zdania...
        Nasza Oleńka mając roczek jeszcze nie raczkowała, Amelka mając rok już
        chodziła. Przyczyną tego,że nasza córcia nie chodziła były słabe więzadła w
        stawach skokowych więc jeździliśmy z nią na rehabilitację. Wedy byłam już w
        takim stanie (dotyczącym owej konkurencji), że moja teściowa nic nie wiedziała
        o problemach zdrowotnych Oleńki. Myślę,że wtedy utwierdziłaby się w swoim
        przekonaniu,że Amelka jest lepsza,zdolniejsza,mądrzejsza.
        Powinnam mieć to wszystko gdzieś ale nie umiem się od tego odciąć.
        Wszystko co kolwiek Ola dostaje os sowjej Babci jest owiane ogromną
        tajemnicą,że \by czasem rodzice Amelki się nie dowiedzieli.
        Może złośliwie ale czasami mam ochotę powiedzieć np."Mama te buciki kupiliśmy
        za pieniądze,które nam dałaś". Tylko nie wiem czy to cokolwiek by zmieniło.
        Już tak chyba zostanie,że Ola gorsza a Amela lepsza.
        Boję się tylko,że jak Oleńka będzie starsza to zacznie to zauważać...?
        Całe szczęście,że druga Babcia jest przecudowna...

        Magda (Mama Oleńki-kochanej córeńki 20.12.2002)
    • barba_ra Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 20.11.04, 21:48
      Oj, tez tego nie lubie. Ale mysle, ze takie postepowanie nie wynika z poczucia
      wyzszosci, ale raczej jakis kompleksow. Ostatnio troche o takich sytuacjach
      myslalam. Jezeli ktos wychwala i czly czas nadaje o swoim dziecku, wnuku, to
      chyba chce zdominowac i bron Boże! nie dowiedziec sie niczego, bo sie okaze, ze
      ich dziecko jest gorsze. Takze sie zastanow i znajdz to cos, co ja boli smile Mnie
      takie osoby bardzo zniechecaja i rozluzniam kontakty. Od razu ich nie lubie po
      prostu. Chyba najlepiej sie chwalic tak samo i trzymac fason, nie pokazywac, ze
      sie traci grunt pod nogami. To chyba najbardziej dezorientuje. "No jak to, ona
      nie uczy sie na nartach, fortepianie i co tam jeszcze, a mama jest zadowolona?
      A ja potrzebuje 1000 takich rzeczy i ciagle czuje sie zle..." Takze masz nad
      nia jakas przewage najwyrazniej.
      Barbara
    • groszek44 Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 22.11.04, 14:58
      • grzalka Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 22.11.04, 17:14
        Mi to sie zawsze nasuwa jedno, jak takie rzeczy słysze/czytam- nie macie sie
        czym przejmować? Naprawdę nie szkoda Wam czasu i energii na stresowanie się
        takimi rzeczami? Na świecie jest co najmniej 50 % rodziców, którzy uważaja
        swoje dzieci za ósmy cud świata i uwielbiaja o nich mówić, a w ogole nie
        interesują ich cudze dzieci. Po co sobie tym zaprzątać głowę? Nie wystarczy
        Wam, że macie fajne dzieciaki?
        pozdrawiam
        • mbkow Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 22.11.04, 19:19
          nie wszyscy sa na tyle pewni siebie.
    • krateczka28 Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 23.11.04, 22:03
      wiesz groszku44 a moze jestes troszke przewrazliwiona w koncu nie ma chyba nic
      w tym zlego ze matka zachwyca sie swoim synem i nawet troszke nim chwali w
      towarzystwie, to chyba naturalne . No chyba ze ona nie dopuszcza Cie do glosu
      bys i Ty pozachwycala sie i pochwalila swoim. No i nie musisz chyba czekac na
      jej pytania odnosnie swojego dziecka zeby tez wychwalac swoja pocieche pod
      niebiosy. Troszke to mi wyglada na kompleksy z Twojej strony ze nie jestes w
      stanie finansowo zapewnic swojemu dziecku takich atrakcji (zajec) jak ona, ale
      wychwalac swoja pocieche mozna nie tylko za to, ze jezdzi na nartach ale takze
      za to ze pieknie sie usmiecha , lubi przytulac do swojej mamy i co tam jeszcze
      tylko przyjdzie nam do glowy a co nas faktycznie w swoim dziecku zachwyca.
      Pozdrawiam
      • groszek44 Re: Rewalizacja - matek czy dzieci...CD 24.01.05, 18:19
        Witam.Dziś odwiedziła mnie osoba o której mowa .I wiecie co .Wszystko to co
        mówiła -OLAŁAM.Dzieki za wsparcia dziewczyny i za podpowiedzi .Naprawde jestem
        z siebie dumna .Pozdrawiam .Groszek
    • tatala Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 24.01.05, 21:32
      A co to znaczy "rewalizacja"? Jakieś nowe słowo?
      • sakada Re: Rewalizacja - matek czy dzieci... 24.01.05, 21:44
        No musi... Nie wytrzyma...
Pełna wersja