groszek44
20.11.04, 19:41
Witam. Goście już wyszli , a ja zabieram sie do pisania. Muszę się wygadać bo
nie mam do kogo

( .Dziś odwiedzili nas, mojego męża kuzyn z nową żoną i jej
prawie 5-cio letnim synkiem. Między naszymi dziecmi jest ok.5-ciu miesięcy
różnicy. Ich syn jest starszy. Najbardziej w tym wszystkim mnie wkurza ,że
ona ma trochę wpływu na mnie i to ,że ja jej ulegam. Ale nie o tym chciałam
pisać...............tylko o tym, jak wychwala się swoim 5-latkiem- Kacper
to ,Kacper tamto ,nikt nie jest taki jak Kacperek.. Oczywiśći każde dziecko
jest inne na swój sposób .Ale to już lekka przesada. Po spędzeniu 4 godzin w
jej towarzystwie czuję się tak jak bym miała jakiegoś syna nie kumatago....
itp. No, może jak był była w takiej sytuacji jak on(finansowej) -że stać ją
żeby dziecko wysłać do przdszkola prywatnego ,uczęszcza na indywidualna
lekcje angielskiego( na nartach Kacperak już jazdzi,bo co roku wyjażdzają w
góry - na narty)i od przyszłego roku Kacperek będzie uczęszczał na naukę gry
na fortepianie - bo to u nich rodzinne.A ja tylko siedziałam i słuchałam jaki
ten Kacperek zdolny- może raczej na jakie zajęcia uczęszcza.
.Czekałam tylko kiedy mi zada jakieś pytanie dotyczęce moich dzieci.. I
nic .Musiałam sama sie pochwalić ,tym ,że córka będzie brała udział
w "Konkursie tanecznym" -chodzi do kołka tanecznego.A ona na to " Jak
będziemy mieć córkę, to ją zapiszemy do "Jawora" na naukę .Oczewiście Jej
musi być na wierzchu... Napiszcie, jak mam podchodzić do takiej "BABY"
Pozdrawiam..