nitka111
21.11.04, 18:53
Pada śnieg, a ja spoglądam na telefon i modlę się żeby nie zadzwonił. Mój
mążpracuje w firmie drogowej i okres zimy to ciągłe wezwania i dyżury.
Najśmieszniejsze jest to ,że to nie jest jego zawód wyuczony ( jest
mechanikiem), planował iść na studia zaocznie, ale nie da rady bo dyżury są i
w weekendy.
Najgorsze są święta, przeważnie jestem sama, dobrze jak w wigilię uda mu się
być w domu. O sylwestrze nie wspomnę.
Pomyślcie o tym zanim będziecie narzekać na drogowców.
Poza tym kilka informacji: o wyjeździe aut na trasę decyduje "góra" czyli
kontlorerzy akcji zima, nikt nie wyjedzie wiedząc że mu za to nie zapłacą a
tylko jeszcze on zapłaci za wysypaną sól - bo nikt nie kazał, śnieg ma być
usunięty w ciągu 6 godz. od ustania opadów. A tak wogóle to cały sprzęt ma (i
jest) być gotowy już w październiku.
Wezwania męża , zwłaszcza te niespodziewane przepłaciłam już atakiem serca na
tle nerwicowym w Nowy Rok. Nigdy nie mogę nic zaplanować nawet z dnia na
dzień i tym się denerwuję. Zresztą kto lubi siedzieć sam w domu np. w
święta ? A jeśli mąż zabierze auto ( dojeżdża przez całe miasto) to ja
musiałabym jechać z dzieckiem MPK, a jak jeżdżą w święta nie muszę chyba
mówić.
Musiałam się wyżalić i jest mi trochę lepiej.
Ale tak wogóle to lubimy zimę

)))) i jazdę na sankach i nartach i lepienie
bałwana.
Pozdrawiam Anita