bujakajamajka
13.04.26, 09:50
Mam taką jedną dosyć dziwną znajomą, na potrzeby tego wątku nazwijmy ją "pani Beata". Pani Beata to kobieta po pięćdziesiątce, na pierwszy rzut oka bardzo zadbana, modnie ubrana, ma nawet prawko i jakiś tam samochód. "Nastarana", jakby powiedziała typowa ematka.
Panią Beatę poznałam 2 lata temu na OD. Za rok była na kolejnym turnusie, na który ja również się zapisałam. W międzyczasie widywałam ją w ŚDS. Z początku była całkiem spokojna i normalna. Z czasem zaczął bardzo ją irytować mój charakter i styl bycia. Zabraniała mi nawet rozmowy na większość tematów, które publicznie poruszalam ze wspolpacjentami, pielęgniarkami i psychologiem. Dosłownie wybuchała, krzycząc "nie mówimy o religii! Nie mówimy o polityce! Nie mówimy o modzie! Nie mówimy o Twojej opiekunce!"
To o czym ja mam z Tobą, babo, rozmawiać?! O pogodzie? O kolorach? O zupie pomidorowej? Zawsze myślałam, że OD jest właśnie przede wszystkim po to, żeby porozmawiać ze specjalistami i ludźmi o podobnych problemach o trudnych emocjach, które nami targają. To nie ŚDS, gdzie opiekun ucisza Cię (nawet jak mówisz na temat), bo koniecznie musi lecieć z tematem o historii zlewozmywarek, by móc coś wpisać w zeszyt. Raz nawet jedna z pielęgniarek na OD, dziewczyna z mojego rocznika nie wytrzymała i mówiła, że "rozdzieli" mnie i panią Beatę. To było niestety gadanie bez pokrycia w rzeczywistości, bo pani Beata nadal była na oddziale.
Skoro pani Beata na OD pragnie milczeć i gapić się w sufit, to doradzam raczej oddział całodobowy. Tylko że z niego nie będzie mogła odjechać sobie jeszcze przed podaniem posiłku, co notorycznie czyni zarówno w OD, jak i w ŚDS. Na Fejsie ma gębę pełną komunałów, przekleja jakieś duszoszczypiatelne teksty o psychologii i wartościach, a pod moimi postami pisze coś w stylu "Tobie to tylko głupoty w głowie". A przecież zablokować jej nie mogę, bo jednak widujemy się w różnych instytucjach i musimy jakoś z tym faktem żyć.
Możliwe, że na najbliższym moim turnusie na OD znowu spotkam się z panią Beatą, bo upodobała sobie wlaśnie letnią porę do przebywania w owym przybytku. Co robić, drogie Bravo? Zgłaszać do psychiatry? Do kierownictwa? Dlaczego wtedy nikt jej nie wywalił, skoro gołym okiem było widać, że nie nadaje się do tej instytucji? Innych od czasu do czasu wywalają, nawet za jakieś pierdoły. Kurczę, jakoś na OD, a nawet w ŚDS zawsze każdy mnie lubił, nawiązałam full znajomości, ze wszystkimi miło się rozmawiało. A to będzie chyba mój siódmy turnus w OD, jeśli dobrze liczę. Nigdy nie miałam takiej sytuacji... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nikt nie ma obowiązku lubienia mojej osoby, ale na Boga, jakieś granice (oraz regulamin) chyba istnieją...