desire.et
26.11.04, 11:39
Nie wiem, czy nie powinnam napisac na jakims miedzynarodowym forum, ale tu
jestescie mi jakos tak bliskie, ze... Ale do rzeczy. Moje dziecko jest
dwujezyczne. Tzn chce, zebyy tak bylo. I tu jest problem. W domu
podzielilismy sie rolami, tata mowi do niego po niemiecku, ja po polsku. Ze
mna rozmawia raz tak, raz tak.. po niemiecku jest latwiej, tym bardziej, ze
chodzi do przedszkola. Jak sie bawi sam, mowi do siebie po niemiecku, czasem
wtraca polskie slowka. Ale chce, zeby umial sie wyslowic po polsku z prostej
przyczyny. Po pierwsze jest to jezyk, ktorego uczy sie jkby nie patrzec za
darmo i ma byc drugim jezykiem ojczystym, po drugie, dziadkowie mieszkaja w
Polsce i NIE WYOBRAZAM SOBIE, zeby nie mogli dogadac sie z wnukiem. A teraz
meritum: W Niemczech mieszka rowniez moja tesciowa i jej siostra z rodzina...
Prosze setki razy: mowcie do Malego po polsku. Nie, po co... Niewazne, ze oni
kalecza ten jezyk niemilosiernie, zero gramatyki, polskie wyrazy w
niemieckiej formie... moglabym mnozyc tysiace przykladow.. Tesciowa czasem
usprawiedliwie, bo jej partner Niemiec nie zna polskiego i ona przy nim ma
mowic do dziecka po niemiecku, ale kiedy jest sama tez nie chce po polsku
mowic... Ciocia tak samo. ZGROZA!!! Oni mnie w ogole nie sluchaja, czasem
Maly u nich zostaje, wtedy juz w ogole nie mam kontroli.. Co ja mam robic?
Maz sie nie wtraca, a ja walcze z wiatrakami.... Mam ich olac i nie
przyjezdzac?? W takim malym gronie jest to trudne.. Ju mi rece opadaja..
Najgorzej, ze Mlody powtarza te dziwadla jezykowe... Co robic? Jakie jest
Wasze zdanie??