Dzisiejsze mamy...co za radosc!

27.11.04, 07:53
Tak sobie siedze z rana i mysle... cora wstala o 6, zmienilam jej pieluche na
jednorazowa, pupe umylam nawilzana chusteczka, zrobilam kawe, wlaczylam
pralke i zmywarke, dalam jej mleko w butelce z "samoodsysajacym" smoczkiem,
wsadzilam do kojca, zaraz obejrze "M jak milosc", potem pojde po zakupy
wozkiem z pompowanymi kolami, wiec lod i snieg mi niestraszne, wjade do
supermarketu, gdzie wybor jest ogromny i...wlasnie! Jakie to zycie teraz jest
piekne! Nie mysle nawet o epoce kamienia lupanego czy sredniowieczu ale jak
slucham, jak dzieci chowala moja mama to mi sie wlos na glowie jezy!!!
Pranie pieluch, gotowanie, kolejki w sklepach, mycie pupy szmatka i woda, nie
bylo podgrzewaczy... a ja jeszcze narzekam, ze sie nie wysypiam, kurcze!
Hehehe...kiedys kobiety to chyba byly cyborgi.
    • magda1711 Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 10:22
      Też tak czasami sobie o tym rozmyślam i naprawdę chwała naszym matkom za tak
      świetne radzenie sobie w tamtych czasach.
      Wczoraj była u mnie moja mama, zaczęłyśmy rozmowę o tym że dziś rodzi się mniej
      dzieci...Pod koniec moja mama stwierdziła , że przecież dzisiaj nie ma ani
      pieluch tetrowych(tzn są ale mało kto ich używasmile, jedzenie w słoiczkach,
      chusteczki do wycierania pupki(a to też duża wygoda) i ogólnie pełno bajerów
      dla dzieci i rodziców...A młodzi nie chcą mieć dzieci...
      I wiecie co odpowiedziałam?Że przecież młodzi nie mają kasy.A na to mama, że
      kto w jej czasach miał kase?Też nie było, a dzieci się częściej rodziły niż
      dziś...
      Dziś to w sumie jest większa pogoń za pieniądzem, mniej docenia się wartość
      odziny(oczywiście piszę ogólnie...

      • moofka Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 10:36
        magda1711 napisała:

        >Pod koniec moja mama stwierdziła , że przecież dzisiaj nie ma ani
        > pieluch tetrowych(tzn są ale mało kto ich używasmile, jedzenie w słoiczkach,
        > chusteczki do wycierania pupki(a to też duża wygoda) i ogólnie pełno bajerów
        > dla dzieci i rodziców...A młodzi nie chcą mieć dzieci...
        > I wiecie co odpowiedziałam?Że przecież młodzi nie mają kasy.A na to mama, że
        > kto w jej czasach miał kase?Też nie było, a dzieci się częściej rodziły niż
        > dziś...

        kasa kasą
        kiedyś każdy miał zagwarantowana pracę
        za darmo lub półdarmo były żłobki przedszkola podręczniki wypoczynek dla dzieci
        matka z dzieckiem nie była garbem dla pracodawcy
        kiedy dziecko zachorowało, mogła z czystym sumieniem wziąć wolne i zająć sie
        chorym maluchem, a nie błagac panią w żłobku żeby podała antybiotyk, bo ona
        MUSI byc w pracy albo ją zwolnią
        i nie dostanie dodatku rodzinnego który wynosi prawie całą jej pensję

        czasy jakieś takie ludzkie bardziej były
        nie żebym tęskniła za komuną, ale obiektywnie trzeba stwierdzić, że kiedyś dużo
        łatwiej było być matką niż teraz
        pomimo perfumowanych chusteczek

        > Dziś to w sumie jest większa pogoń za pieniądzem, mniej docenia się wartość
        > odziny(oczywiście piszę ogólnie...
        >
    • magda1711 Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 10:24
      I jeszcze jednosmile
      Dzisiejsze mamy rzeczywiscie mają większą radość z bycia matką smile a nie jak to
      napisałaś cyborgiemsmileWszystko mamy ułatwoine, tylko dzieci rodzićsmile) hehesmile
      • kalina_p Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 14:42
        No wlasnie, wszystko robi sie samo a mamie pozostaje zabawa z brzdacem. Nie
        pisalam o mamach pracujacych, to rzeczywiscie zupelnie inna sprawasad
        chodzilo mi tylko o postep technologiczny ulatwiajacy zycie i "obsluge" dzieci.
        A ja jeszcze narzekam, ze sie nie wysypiam! Iles lat temu pewnie bym tetry
        prasowala jeszcze w nocy...wiec pomyslmy, jak nam dobrze!!!
        Pozdrawiam i ide przytulic mala, w tym nic mnie nie zastapi i cale szczesciesmile
    • erinaceus Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 22:06
      Rany, czy ja wiem..
      Dla mnie to tak czy owak kobieta zasuwa jak mały samochodzik - ja już padam -
      dziecko jest na etapie raczkowania i nauki chodzenia, wiec tylko ganiam,
      ogarniam i szacuję straty, podsuwam nocnik, obieram jabłko, tańczę, zabieram na
      spacer, kąpię, śpiewam, daję pić, piore, prasuję, krzyczę na psa, daję kotu
      jeść, podlewam kwiatki, robię zakupy, gotuję, prosze, tłumaczę, zakazuję,
      przytulam i całuję i do tego jeszcze pracuję zawodowo - w domu, he, he, więc
      robotę zaczynam po 22 i ciągnę jak się da - aż zasnę. No to czy może jeszcze
      być trudniej?
    • morym Re: Dzisiejsze mamy...co za radosc! 27.11.04, 23:09
      Często rozmawiam z moją teściową - ma prawie 65 lat - jak to kiedyś było. Ona
      jeszcze prała pieluchy na tarce...zużywała ok. 40 w ciągu doby, kaszki trzeba
      było mieszać w garnuszku ok. 20 minut, nie miała pralki - cała sobota (po pracy
      oczywiście)w piwnicy w pralni. Włosy na głowie się jeżą. 6 miesięcy temu
      "urodziłam jej" pierwszego wnuka. Bardzo sceptycznie podchodziła do pieluch
      jednorazowych, chusteczek do pupy itp. Długo musiałam jej tłumaczyć że teraz nie
      trzeba przy kaszce stać nad piecem 20 minut i mieszać, tylko się wsypuje do wody
      lub mleka i mocno miesza smile Niedawno wróciłam do pracy, teściowa zajmuje się
      synkiem 3 razy w tygodniu i powoli docenia zdobycze cywilizacji....
      Ale jej dzieci chyba lepiej spały w nocy hehe....Pozdrawiam, Monika
Pełna wersja