jestem ciągle krytykowana!

03.12.04, 13:21
i to niestety przez moich własnych rodziców w kwesti wychowywania dziecka np: karmie półtoraroku - źle, bo mleko juz mu szkodzi, nosze za długo na rekach - źle bo go rozpieszczam, nie chce jeść - nie zmuszam, próbuje innych sposobów np po spacerze, ciut poźniej jak zgłodnieje - źle, bo Oni zmuszali mnie do jedzenia i musialam sie przyzwyczaic, mowie rodzicom zeby znalezli choc jeden dobry punkt, i za cokolwiek mnie pochwalili - zle bo to przeciez normalka krytykowac, Oni wychowali dwoje dzieci i wiedza lepiej.
Kłóciłam sie ale teraz dałam juz sobie spokój. i nie chodzi o to, ze sie poddam ale jest mi przykro.
(chyba chcialam sie wyzalic)
    • edzio_grubas Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 13:56
      Witaj, kurcze albo staraj sie jak najrzadziej widywac z rodzicami, albo za
      kazdym razem im mow: "to jest MOJE dziecko". Chyba nie ma innej rady. Na pewno
      nie kloc sie z nimi, bo to niczego nie zmieni. Szkoda, ze rodzice nie potrafia
      doradzac, tylko ciagle krytykuja...
    • gerttta Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 14:50
      Czy jesteś moją siostrą? Bo to chyba o mojej mamie... Karmię nie tym co trzeba,
      ubieram nie to co trzeba, mówię nie to co trzeba, dzieci są wiecznie głodne,
      zaniedbane, itd. Oczywiście, wszystko jest mówione przy nich, choć najstarsze
      ma 8 lat.
      • aari Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 15:13
        Rany .. czy my nie jestesmy trojaczkami ????

        Ja mam tak samo. Jeśli chodzi o dzieci to są zaniedbane, brudne, głodne.
        Mieszkanie zapuszcone - chlew normalnie, ja wygladam jak żebracza. A mój mąż
        jetst wogóle lewy - to jest zdanie moich rodziców ....
        Jak ostatnio postanowiłam zdrowiej się odżwywiać ( bo po tym mi się nie
        odbiga ) to mój tata strwierdził, ze jestem pier .....nieta ... i jakaś dziwnie
        delikatna - fajnie ????

        Poza chwilami, kiedy zbiera im się na takie jazdy są naprawdę kochani i
        duuużżżooo nam w życiu pomogli. Ale psychicznie mnie wykańczają bo przy nich
        czuję się niekim - taką głupią kurą ..... ehhhh
        • aleksandrynka Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 15:21
          no to aż dziwne, ze sie pomoc społeczna o Was jeszcze nie upomniała! wink
          Trzymajcie sie dzielnie dziewczyny! To pewnie cholernie trudne, ale lepiej
          ignorować, a jak ktoś wchodzi na głowę to ostro reagowac i ucinać dyskusję.
          Moja mama na początku miała wiele do powiedzenia na temat tego, ze mały nie śpi
          u siebie tylko z nami. Dałam jej jednak do zrozumienia, że dyskusja na ten
          temat mnie nie interesuje, bo sprawa zamknięta i szkoda język strzepić.
          Przezyła. smile Też mnie to do furii doprowadzało, do tego stopnia, że jak rzuciła
          jakąś neutralna uwagę to gwałtownie reagowałam. Ale potem nauczyłam sie
          oddzielać ziarna od plew, uważnie jej słucham i mówię, jaki jest mój punkt
          widzenia. Jeśli całkowicie rozbieżny z jej, i nie da sie przetłumaczyć, to
          kończymy dyskusję. Ale bywa, że mi coś fajnie podpowie. Może zasugerujcie
          mamom, ze w ten sposób doprowadzą do tego, ze każdą radę i opinię będziecie z
          góry bojkotować, a chyba nie o to chodzi?
    • cruella Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 19:03
      Lafemko
      powiedz rodzicom ciepłym, spokojnym głosem "mamo, tato, wasza ciągła krytyka
      sprawia mi przykrość".

      Moja mama jest z gatunku niereformowalnych. Pewnego dnia przebrała miarkę,
      powiedziałam jej, że choć raz w życiu mogłaby przestać mnie krytykować
      (spokojnym głosem). Pomogło!!!!
    • nanuk24 Re: jestem ciągle krytykowana! 03.12.04, 20:55
      To ja Was Dziewczyny podziwiam za cierpliwosc!
      Jestem osoba nerwowa.I na slowa krytyki mam za wrazliwe ucho! Nie patrze, czy to
      siostra, czy mama, wale prosto z mostu. Potrafie trzapnac drzwiami i pojawic sie
      dopiero na wyrazne zaproszenie(nawet po pol roku).Nawet z mama juz to przerabialam.
      Wychodze z zalozenia, ze skoro mama mnie krytykuje przy dziecku, czy mezu,to nie
      ma szacunku do mnie. A jak mnie nie szanuje wcale nie musze sie z nia widywac i
      udawac, ze jest cacy. Moje zycie, moja odrebnosc i nawet nie ma prawa sie wtracac.
      mieszkam sobie teraz daleko od mamy.Kiedys probowala mi na odleglosc
      przeorganizowac zycie, teraz tego nie robi, bo wie, ze w polowie slowa odloze
      sluchawke i przez pol roku nie bede dawala o sobie znac.
      I teraz jestem ich ta ukochana corenka.Po prostu wpoilam im szacunek do mniesmile

      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja