Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang...

08.12.04, 03:02
Jest ciemna noc, a ja nie mogę zasnąć... Wspomnienia nie dają mi spać...
Dzisiaj na ulicy byłam świadkiem pewnej sceny. Ojciec przeraźliwie wrzeszczał
na swojego syna - może dziesięcioletniego - i mocno go poszturchiwał. Stanęłam
w obronie dziecka i błagałam tego cżłowieka, żeby dał mu spokój... Oczywiście,
usłyszałam, że to nie moja sprawa, bo dzieciak miał niby cos poważnego na
sumieniu, ale facet w końcu się zreflektował i oddalił z synem w bardziej
pokojowym nastawieniu... Do domu wróciłam zalana łzami... Zobaczyłam w tym
dziecku siebie sprzed wielu lat. Dokładnie pamiętam identyczną twarz mojego
ojca, wykrzywioną z wściekłości, a potem spadający grad uderzeń. Byłam
wychowywana w pruskim drylu, od najmłodszych lat miałam wyłącznie obowiązki, a
wszelkie moje poczynania obwarowane były licznymi zakazami. Każde najmniejsze
wykroczenie (nieumyta szklanka w zlewie, zabawka czy książka na krześle albo
podłodze) mogło stać się powodem do bicia i wyzwisk, wszystko zależało od
tego, w jakim humorze ojciec wrócił do domu. A że przeważnie humor miał zły,
więc reszty można się domyślić. Ja i mój brat byliśmy pośmiewiskiem wszystkich
dzieci na podwórku, a o naszym rodzicielu krążyły legendy, a nawet straszono
nim niegrzeczne maluchy... Byliśmy biedni, ale to najmniejszy problem.
Największy to brak miłości. Wytężam moją pamięć z całych sił, ale nie mogę
sobie przypomnieć, żeby mnie ktoś przytulił, pogładził po włosach. Kiedy
zobaczyłam dzisiaj to wystraszone dziecko, przypomniało mi się moje największe
marzenie z dzieciństwa - żeby choć raz ktoś mnie obronił. Nie spełniło się...
Mój Boże, minęło tyle lat. Skończyłam studia, znalazłam dobrą pracę,
wyprowadziłam się z domu, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko... Dziś mój tato
jest wspaniałym dziadkiem, niedawno zadzwonił i powiedział, że kupił dla
mojego synka sanki na gwiazdkę... Przez wiele lat dławiłam się od nienawiści,
tyle razy miałam na końcu języka cały mój żal, ale nie wyrzuciłam go z siebie.
Przebaczyłam, bo doszłam do wniosku, że inaczej zwariuję. Ale nie mogę
zapomnieć. Z bezradnych, zaszczutych dzieci wyrastają tacy sami dorośli. I ja
jestem taka...
    • katse Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 08.12.04, 03:20
      jarzębina
      jedyne co moge to Cię choć wirtualnie przytulić.

      właśnie skasowałam jakąś próbe radzenia Ci.
      nie wyszła

      Mam nadzieje, że zaraz słodko zaśniesz. I życze Ci byś zastępowała te smutne
      wspomnienia nowymi cudownymi wydarzaniami z życia Twojej obecnie najbliższej
      rodziny.

      K
    • edytkus Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 08.12.04, 06:22
      Zlych doswiadczen sie nie zapomina, to niemozliwe ale moze to nie takie zle bo dzieki nim wiemy jak
      postepowac zeby nie krzywdzic innych. Ty utozsamilas sie z malym chlopcem, pomoglas mu bazujac
      na wlasnych przezyciach i na pewno jestes kochajaca mama ktora ciagle przytula swoje dziecko i nie
      miewa zlych humorow smile Czy bylabys taka sama osoba bez swojej smutnej przeszlosci? Nie, nie
      pochwalam zachowania Twojego ojca, ktory dzisiaj moze zaluje metod wychowawczych, zakladam tylko
      ze gdybys nie wiedziala jak boli policzek moze nie "uratowalabys" tego chlopca smile
    • bajonek Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 08.12.04, 12:20
      Ja także mam ciągle wspomnienia z dzieciństwa i takze z powodu agresywnego
      ojca. Na szczęście Twój ojciec jest dobry dla Twojego syna i jesteś w stanie mu
      wybaczyć, ja nie mogę wybaczyć swojemu, choć nie czuje już do niego nienawiści
      tylko raczej obojętność. Bo niestety on już się nie zmieni i nie jest dobry dla
      mojego (2,5 roku)dziecka. Bo mimo pojawienia się na świecie dziecka wszczynał
      awantury i nie liczył się że jest małe dziecko. Teraz nie ma z nami żadnego
      kontaktu. A wybaczyłabym mu gdyby się zmienił mimo iż bym pamiętała wszystko co
      było, ale dla własnego zdrowia lepiej wybaczyć (jeśli jest taka możliwość).
      Przeraża mnie myśl że tak naprawdę nie mam dużej rodziny tylko i aż męża i
      dziecko i tylko Oni są dla mnie najważniejsi.
      Pozdrawiam
      Beata
      • maniusza Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 08.12.04, 12:37
        ja na szczęście nie mam takich doświadczeń ale przesyłam Ci całe ciepło jakie w
        sobie mam...
        wydaje mi się że najlepsze co możesz zrobić by Twój dom, Twoja rodzina była
        całkowitym przeciwieństwem tamtej, by Twoje dziecko rosło w miłości i poczuciu
        bezpieczeństwa.
        pozdrawiam cieplutko
        • ada_zie Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 08.12.04, 14:32
          Cześć Dziewczyny,
          moje dzieciństwo należało raczej do tych szczęśliwych, rodzeństwo, normalni
          rodzice, problemy też były - ale kto ich nie ma...
          Natomiast dzisiaj - to wszystko gdzieś przepadło.
          Jeden ze starszych braci - własnie jest w trakcie sprawy rozwodowej - dodatkowo
          mieszka daleko, więc kontakt telefoniczny
          Drugi brat - na zakręcie życiowym - żona znalazła sobie kogoś, pomieszkuje u
          nas...
          Mój najmłodszy brat mieszka z rodziną i z ojcem, który po śmierci mamy zrobił
          się okropnym człowiekiem - kłótliwym - nikt nie może się z nim dogadać...żal mi
          go, ale chyba bardziej żal mi brata, któremu umila życie...
          Ja jestem szczęśliwa - mąż, synek - mam normalną rodzinę.
          Idą święta - każdy spędzi je oddzielnie. I czy to normalne??

    • kondzielka Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 10.12.04, 13:47
      hm, jak ja Cie rozumiem...
    • sowa_hu_hu Re: Smutne dziecinstwo wraca jak bumerang... 10.12.04, 14:08
      podejrzewam co możesz czuć bo nigdy nikt nie bił...
      ale tez zawsze brakowało mi przytulania , słów miłości , ciepła...
      i jest tak po dziś dzień...
      bardzo to przykre co napisałaś ale dlaczego twierdzisz ze ty jestes taka
      sama...? z tego co napisałaś nie sadze aby tak było... a jesli nawet są tego
      jakies przejawy to na pewno sobie z tym poradzisz... w pewnym sensie wiem o
      czym mówisz bo ja jestem podobna do mojej mamy i nie znosze tego w sobie...

      pozdrawiam cie bardzo gorąco!

      zycze dużo ciepła od męża i dzidzi smile
Pełna wersja