Wolny czas a małe dziecko...

08.12.04, 12:11
Drogie e-mamy
Mam prośbę o wyrażenie Waszej opinii na poniższy temat. Parę słów o sytuacji
która skłoniła mnie do zadania tego pytania na forum.
Otóż jesteśmy szczęśliwymi rodzicami ponad 9-cio miesięcznego szkraba. Mamy
znajomych, rodziców dziecka 1,5 rocznego, dodam że pozostali z grona naszych
wspólnych znajomych są bezdzietni. No i właśnie –pojawia się pytanko – co z
małym dzieckiem gdy nasze towarzystwo: imprezuje do późna, wyjeżdza na
weekendy, na tydzień na narty, wspólne wakacje.
Nasi znajomi w takiej sytuacji zawożą swojego malca do rodziców, do innego
miasta – na weekendy, na kilka dni, na 3 tygodnie w czasie wakacji no i
teraz – na tydzień – jadą w góry na sylwestra. Dziecko ma świetne warunki u
dziadków, wiadomo – stają na rzęsach aby mu dogodzić. Ma swój pokój, zabawki,
akcesoria, zresztą od pierwszych tygodni swojego życia spędzało tam dużo
czasu.
My nie rozstajemy się na tak długo z naszym maluchem, wieczorem wracamy tak
by zawsze o tej samej porze była kąpiel, usypianie, bardzo dbamy o te słynne
rytuały, mające zapewnić małemu poczucie bezpieczeństwa. Nasze wypady
i "randki" ograniczają się do kilku godzin (kino, lub restauracja, czy zwykłe
zakupy). Dodam jeszcze tylko, że wszędzie tam, gdzie uznamy to
za „bezpieczne” dla synka jeździ z nami – do znajomych, czasem jakieś szybkie
zakupy, był też z nami kilka dni na Mazurach no i na wakacjach za granicą
(jako –7mio miesięczniak).
Nie żyjemy więc jak pustelnicy, ale nasza aktywność jest niejako
podporządkowana małemu. Jest nam z tym dobrze, tym bardziej, że wiadomo –
czas nie stoi w miejscu i możemy coraz więcej, ale zawsze gdy tylko można – z
naszym synkiem.
I teraz właśnie moje pytanie – spotykamy się ze strony wspomnianych wyżej z
pytaniami – dlaczego nie zostawimy małego u dziadków, nie wyjedziemy, żeby od
niego odpocząć itd. Dla nas odpowiedź jest oczywista, chcemy być z nim w
wolnych chwilach, jest naszym dzieckiem. Widzę, jednak że to nie trafia do
nich.
A zatem – jakie jest Wasze zdanie, doświadczenia? Czy często zdarza się, że
współcześni rodzice podrzucają dzieci dziadkom na dłużej? Nie ukrywam,
ciekawa jestem Waszych opinii, nie chodzi oczywiście o jakieś złote recepty
na wychowanie dzieci, raczej luźne uwagi, przemyślenia.
Będę wdzięczna za Wasze odpowiedzi, pozdrawiam
Ania
    • desire.et Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 12:20
      My mamy tylko jedna babcie na miejscu, ktora jest pracujaca, a za bardzo tez
      nie chcemy Malego u niej zostawiac, drudzy dziadkowie sa 1000 km od nas, wiec
      nie styka. Mlody albo jezdzi z nami, albo awaryjnie zostaje na kilka godzin u
      babci, albo my nie idziemy nigdzie.
    • anoczek Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 12:31
      Mój brat (właściwie pod naciskiem bratowej) zawsze podrzuca dziecko babci.
      Dziewczynka na 3 latka i wiecznie jest przeszkodą, żeby gdzieś pojechać. Na
      imprezach owszem bywają ale o godz. 19 jadą do domu bo ich córcia musi spać.
      Tak było zawsze.
      Ja jestem mamą 13 miesięcznej Ani i muszę powiedzieć, że w ogóle nie jest ona
      przeszkodą jeśli chodzi o wyjazdy i inne przyjemności.
      Zabieram ją wszędzie: na zakupy, na imprezy, na wczasy.
      Oczywiście, że ten wypoczynek nie wygląda może tak jakbyśmy sobie do końca
      życzyli, ale decydując się na dziecko trzeba się liczyć z
      pewnymi "niedogodnościami"
      Dla mojej córki nie ma problemu, żeby zasnąć w obcym miejscu, więc gdy np.
      idziemy na imprezę usypiam ją i bawię sie dalej doglądając co chwilkę czy śpi.
      A poza tym to ona bardzo lubi towarzystwo i nie boi się nieznanych osób.
    • fiona44 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 12:33
      Cześć
      Ja też tak mam! Cały swój wolny czas spędzamy z dzieckiem (2 lata). Nie mogę
      sobie wyobrazić, aby zostawić naszego malucha na np tydzień i pojechać
      odpocząć. Na każdy dłuższy wypad zabieramy go ze sobą i dobrze się bawimy.
      Chyba, że jakaś impreza ze znajomymi, dyskoteka czy kino to wtedy dziecko do
      dziadków a my mamy czas dla siebie.
      Ppozdrawiam
      Kasia
      • emi1777 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 12:51
        Zostawić dziecko na 3 TYGODNIE i jechać na wakaje? Kto by miał z nich frajdę?
        Przecież można oszaleć...
        U nas ułożyło się szczęśliwie, bo trzem znajomym parom urodziły się dzieci w
        tym samym roku, więc na wakacje jeździmy razem, a jak jest impreza, to młode
        zostają u dziadków.
        Pomiędzy 9 miesięcznym, a 1,5 rocznym dzieckiem jest wielka różnica. Moim
        zdaniem malec może czuć się nieszczęśliwy, że zostaje u babci na noc, ale 1,5
        roczniak-jeśli tylko dobrze dziadków zna i ma z nimi kontakt, to będzie miał z
        tego frajdę. Zwłaszcza, że dziadkowie na wiele pozwalają i mały zabawi się
        pewnie lepiej niż my na imprezie. Że o dziadkach nie wspomnęwink
    • gagunia Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 12:45
      Na dziecko zdecydowalam sie w momencie, kiedy wyszumialam sie na dobre. Owszem,
      wychodzimy 1-2 razy w miesiacu na impreze, koncert, kolacje i zostawiamy
      dziecko pod opieka mojej mamy. Nie jest to juz jednak to szalenstwo co kiedys,
      ale nie czuje specjalnego zalu z tego powodu. Dziecko jest moje, ja jestem za
      nie odpowiedzialna i nie lubie obarczac mamy opieka nad nim, mimo, ze zawsze
      chetnie z nim zostaje.
      Ostatnio dostalismy zaproszenie do siostry mojego meza do Luxemburga i moja
      mama od razu zsugerowala, zeby nie brac dziecka. Moge sobie pozwolic na
      zostwinie dziecka na tydzien u mamy raz czy dwa razy w roku, ale nie wyobrazam
      sobie podrzucania go co weekend.

      Nie podoba mi sie traktowanie wlasnych dzieci jak piatego kola u wozu.
    • mamaszyma Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:03
      My tam gzdie można zabieramy synka ze soba. Nic sie nie stanei jesli co jakiś
      czas omiie go kąpiel czy spac pójdzie o innej porze. Jak się szykuje jakas
      wieksza impreza to szymek zostaje na noc u babci (obie mieszkaja blisko) a na
      weekend jedziemy we trójkę. Nie wyobrażam sobie wakacji bez synka, weekend może
      jeszcze bym prezżyła, ale tydzień czy dwa? Nie ma mowy....
    • le_lutki Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:17
      Ja uwazam, ze bardzo zdrowo jest (dla rodzicow i dla dziecka) pobyc nieco
      osobno, zwlaszcza po ciazy, porodzie, pologu, ale i pozniej. Wyskok na week-end
      bez dziecka, lub wyjazd na wakacje na tydzien tylko we dwoje - fantastyczna
      sprawa. Nic w tym zlego nie ma, wrecz przeciwnie - dziecko przywiazuje sie tez
      do innych ludzi niz rodzice a rodzice moga troche zajac sie glownie sami soba.
      Jesli na 4 week-endy w miesiacu 3 spedza sie z dzieckiem, to czwarty mozna
      spokojnie bez. A i tak przeciez nie ma takich wyjazdow co miesiac, badzmy
      realistami.
      A tydzien urlopu nad morzem bez dziecka wspominam bardzo dobrze (mial zreszta
      juz 8 miesiecy) - prawdziwe odprezenie, radosc z bycia we dwoje itp. A jaka
      radosc z powrotu do dziecka! Myslalam 9i maz myslal), ze bede wydzwaniac 10
      razy na dzien do domu sprawdzic jak jest, ale nic z tych rzeczy. To juz predzej
      tatus mial takie zapedy smile Ja dzwonilam rano i wieczorem zamienic dwa slowa i
      juz.
      Dziadkowie zas przeszczesliwi, ze mieli wnuka na "wylacznosc" przez tydzien.
      Zadnych problemow.
      Nawet lekarz zaleca podobne "oderwanie" raz na jakis czas - dla zdrowia wink
      Pozdrawiam
      • le_lutki Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:20
        Dodam jeszcze, ze u nas w tzw tygodniu ciezko jest sie gdzies urwac we dwoje,
        bo po prostu nie mamy za bardzo z kim zostawiac dziecka. Wiec korzystamy jesli
        tylko dziadkowie zjawia sie u nas, bez skrupolow.
        Za to np na week-end do Budapesztu polecimy wszyscy we troje, bo tak. Na
        imprezy, kolacje do znajomych tu na miejscu od urodzenia zabieralismy malego w
        nosidle i spal oraz funkcjonowal normalnie (z nielicznymi wyjatkami).
        Pozdrawiam
    • umasumak Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:36
      Wydaje mi się, że to Wasza sprawa, jak funkcjonujecie w tzw czasie wolnym.
      Jeżeli nie lubisz rozstawać sie z dzieckiem na dłużej, to nie powinnaś tego
      robić. Wydaje mi się, że wprowadziliście zdrową zasadę krótkich rozstań.
      Dziecko jest przyzwaczajane do tego, że nie zawsze może być z rodzicami, Wy
      macie chwilę oddechu, a jednocześnie nie zdążycie się zbytnio stęsknić za sobą.
      Pzdr
    • margarettka Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:43
      Nasz synek ma 9,5 m-ca. Sytuacja wyglada w ten sposob, ze ja siedze z malym w
      domu, odzicow mamy daleko, wiec sila rzeczy jestesmy ciagle z nim, po prostu
      nie mamy go z kim zostawic. Ale dla nas zycie towarzyskie jest bardzo wazne i
      nie chcemy zamykac sie w domu. Tak wiec czesciej to do nas przychodza znajomi,
      a maly smacznie juz spi. Wszedzie go zabieramy ze soba, do znajomych chodzimy
      po prostu w godzinach popoludniowych, tak by na wieczor byc juz w domu. Ale
      kiedy tylko jestesmy u rodzicow, zawsze zostawiamy go pod opieka dziadkow i
      wyskakujemy sobie na wieczorno nocne "balety" ze znajomymi. To nam jest po
      prostu bardzo potrzebne i uwazam, ze dla mlodych rodzicow wyjscia bez dziecka
      sa wrecz wskazane. Pozwalaja sie troche oderwac od codziennosci, pobyc z
      przyjaciolmi bez malucha, ktory wymaga nieustannej uwagi, potanczyc, napic sie
      drinka. Potem z nowym zapalem ruszam do codziennych obowiazkow i nie czuje sie
      przytloczona codzienna rutyna.
      Ignacy w zasadzie na dluzej niz jeden dzien lub jedna noc nie zostawal jeszcze
      bez nas, zostawilismy go raz jak bylismy na weselu no i tak jak juz pisalam na
      nocne wyjscie czasami. Teraz planujemy jednak zostawic go na 4 dni z dziadkami
      i wyjechac na sylwestra w gory, na narty. Nie powiem, ze nie mam obaw, mam,
      boje sie rozstania z nim, bo nigdy sie z nim na tak dlugo nie rozstawalam.
      Mysle, ze on bedzie sie mniej przejmowal niz ja, bo nie boi sie ludzi, jak
      zostaje z dziadkami, to nie placze za nami itd, ogolnie nie placze jak mu
      znikamy z oczu itd. No ale obawy sa i beda. Gdyby sie cos dzialo, to zawsze
      bedziemy mogli wrocic. A nam ten wyjazd jest bardzo potrzebny i wcale nie
      uwazam, ze to cos zlego i ze jestem wyrodna matka. Tak samo mozna by dyskutowac
      o tym, czy mamy, ktore ida do pracy z wyboru zamiast zostac z maluchem w domu
      sa zlymi matkami? Pewnie zadna z takich mam sie za zla nie uwaza i pewnie zla
      nie jest, ale wiadomo ze dziecku najlepiej z matka. Zawsze najlepiej z matka,
      ale matka tez czlowiek i czasem odpoczac musi. A pod dobra opieka dzieci
      krzywdy miec nie beda i wszystkim to wyjdzie na dobre.
    • twinmama76 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 13:53
      To wasza sprawa, jak rozwiązujecie problem opieki nad dzieckiem. Jedni moga bez
      obaw zostawić dziecko na weekend, ale np. ja nie wyobrazam sobie zostawic
      dzieci na jedną noc.
      Jak już napisała jedna z dziewczyn, wyszumielismy się z mężem wcześniej, teraz
      poświęcamy czas dzieciom. Nie znaczy to, że nie wyjdziemy czasami do kina, czy
      do znajomych. Ale staramy się, aby dzieci nie odczuły zmian - czyli jedzenie i
      spanie są o tych samych porach.
      Nie uważam, żeby nas to w jakiś sposób ograniczało, ale jak pisałam wczesniej
      każdy dokonuje swojego wyboru.
      Nie da się tez ukryć, że bezdzietni znajomi często nie potrafia zrozumiec, że
      wraz z pojawieniem się potomstwa pojawiaja się też pewne zmiany. Może
      spróbujcie poszerzyć krąg znajomych o osoby z małymi dziećmi.
      • le_lutki Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 14:09
        Masz racje - twinamamo, kazdy sam decyduje. W moim jednakze przekonaniu nie
        jest dobrze zamykac sie jedynie w kregu znajomych z dziecmi w wieku naszych czy
        w ogole z dziecmi. Ja np uwielbiam spotkania z moimi przyjaciolkami, ktore sa
        nadal singlami i kwestia dzieci powraca w rozmowach tylko sporadycznie. To tez
        jest dla mnie frajda.
        Wydaje mi sie, ze im bardziej sie "odcinamy" od tych "innych" (z ktorych
        przeciez sami sie wywodzimy) tym wieksza przepasc rosnie i niezrozumienie.
        Urasta to potem do tak karykaturalnych rozdzwiekow jak miedzy zalozmy
        stanowiskiem 18lipca a stanowiskiem "prawdziwych" mam.
        Ja sama ciesze sie majac kontakt NIE TYLKO z dzieciatymi. Troche innego klimatu
        dobrze mi tez robi smile
        Pozdrawiam
        • twinmama76 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 14:20
          Nie chodzi o to, żeby spotykać się TYLKO z dzieciatymi. Ale na przykład wyjazd
          na wakacje dobrze jest przemyśleć. Towarzystwo bez dzieci inaczej wypoczywa niż
          towarzystwo z dziećmi.
        • nanuk24 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 20:48
          He,he, Le-lutki, to moi wszyscy znajomi sa bezdzietni(teraz moja przyjaciolka
          zaszla w ciazesmile) i wcale mi to nie przeszkadza i im raczej nie, skoro
          utrzymujemy nadal kontakt i ogolnie lubimy ze soba przebywacsmile ale za to, nie
          drecze ich opowiesciami o dziecku i nie nalegam, by sie zachwycali nad nim.
          Mimo, ze jestem matka, mam inne ciekawsze tematy do omowienia. O kupkach to ja
          moge z lekarzem rozmawiacsmile I jedna znajoma bezdzietna oczywiscie,
          zaproponowala mi(sama), ze tak na dwie godzinki, jesli potrzebuje wyjsc, to ona
          moze z dzieckiem zostacsmile
    • mama_oli_i_tomka Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 14:28
      Masz sporo racji w tym co piszesz, to wy jesteście rodzicami i skoro
      zdecydowliście sie nimi zostać to przyjęliście na siebie obowiązki i
      ograniczenia z tego wynikające; z drugiej jednak strony każdemu człowiekowi
      potrzebny jest odpoczynek.
      Faktem jest, że obecnie pracujący rodzice (zazwyczaj, bo niepracujący też)
      korzystają chętnie z pomocy dziadków. Uważam, że tak długo jak długo obie
      strony tego chcą (rodzice i dziadkowie), tak długo jak długo ma to sensowny
      wymiar to jest to prawidłowe.
      Jeśli raz czy dwa razy w tygodniu skorzystasz z pomocy babci, a sama wyskoczysz
      do fryzjera, kosmetyczki, na zakupy czy na krótkie ploty z przyjaciółką, jeśli
      2-3 razy na kwartał zostawisz malucha u dziadków na wekend, a w wakacje
      podzielisz swój urlop na wyjazd z dzieckiem i wyjazd bez dziecka to ma to sens
      i jest jak najbardziej zalecane.
      Rarzą (czy rażą - jak się pisze?) "przegięcia" - niemal codziennie (jeśli nie
      codziennie) dzieckiem od rana do wieczora zajmuje się niania lub babcia, każdy
      wekend dziecko spędza u dziadków i tam nocuje, każdy wyjazd rodziców odbywa się
      bez dziecka bo rodzice muszą odpocząc. To już jest coś nie tak. Ja rozumiem -
      mama w pracy, tata w pracy, wracają późno i są zmęczeni. Ale niestety uważam,
      że gdzies między pracą, a własnymi przyjemnosciami MUSI znaleźć się miejsce dla
      dziecka. I nie chodzi o buzi na dzień dobry i na dobranoc. Ale o wspólną
      zabawę, poczytanie książeczki przed snem, wspólna kąpiel, wycieczka w wekend.
      No ale to moje zdanie.
      A na koniec o sobie - nie pracuję, siedzę z dziecmi w domu (2lata3mce i 1 rok).
      Mimo to moi rodzice zadeklarowali chęć zabierania Oli (to ta starszasmile do
      siebie na dwa dni w tygodniu z nocowaniem. Zgodziłam się, bo to była ich
      propozycja i przyznaję bardzo mi na rękę. Ola jeździ do dziadków prawie w
      każdym tygodniu. Zawożę ją we wtorek koło południa, maż odbiera w środę
      wieczorem. I jest dobrze. Bo resztę czasu Ola spędza z mamą i tatą.
      Pozdrawiam
      • maja45 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 15:32
        W dzisiejszych czasach rodzice tak dużo pracuja , ze czas spędzany z dzieckiem
        skrócił się do smiesznego minimum.Wakacje i weekendy wolę wykorzystywać na
        bycie z dzieckiem, bo wyszumiećzdązyłam sie przed jego urodzeniem i teraz
        niespecjalnie odczuwam potrzebę bujnego zycia towarzyskiego.
        Ale kino , koncert, wyjście na kolację z męzem od czasu do czasu jak
        najbardziej.
        Pozdrawiam.
        Marta
    • mamaamati Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 15:43
      Witam.Mój młody ma obecnie 9,5 miesiąca.Nigdy jeszcze nie rozstałam się z nim
      na dłużej niż 2-3 godziny.Głównym powodem jest to,że karmię piersią,tak więc
      staram się z mężem zabierać młodego razem z nami.Do znajomych chodzimy w
      godzinach popołudniowych tak,żeby zdążyć na wieczorną kąpiel.Na
      wieczorny "wypad"raczej nie ma szans bo Mateusz budzi się w nocy i oczekuje
      cyca.Czasami zazdroszczę mamom,które karmia butelką mają więcej"wolności".
      Pozdrawiam
      • kotkolot Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 16:01
        Mysle ze duzo zalezy od temperamentu dziecka... moja corka jest niesamowicie
        absorbujacym, zywym osobnikiem. I czasami po prostu mam ochote pospac dluzej niz
        do 6.30, zrobic w samotnosci siku albo pojsc do kina. Odkad skonczyla rok,
        podrzucam ja raz na 2 miesiace Babci (na 1-2 dni). Uwielbia to, zwlaszcza ze
        babcia ma domek z ogrodkiem i dwa psy.
      • ania_w2 Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 16:12
        Dziewczyny,
        serdecznie dziękuję za ciekawe wypowiedzi. Przeczytałam wszystkie z dużym
        zainteresowaniem, we wszystkich właściwie są spostrzeżenia warte uwagi. Nie
        ukrywam, że miło jest odnaleźć podobieństwa w podejściu do tematu (ach ta
        zasada podobieństw), faktycznie może troszkę więcej "dzieciatych" znajomych w
        realu i byłoby łatwiej organizować ten wolny czas a i perspektywa troszkę inna.
        No ale najważniejsze, żeby się dobrze czuć ze swoim" pomysłem na malucha" i by
        jemu też było dobrze. Na razie więc nie odcinamy do końca pępowinki i cieszymy
        się sobą, czekając na większą samodzielność juniora.
        Pozdrawiam wszystkie mamy cieplutko w to grudniowe popołudnie,
        Ania
    • ewis Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 16:33

      Nie wyjeżdżamy na weekendy czy wakacje bez dzieci. Nawet na całonocnego brydża
      jeździmy do znajomych z dziećmi, które zasypiają w pokoju obok. Inna sprawa, że
      my nie imprezujemy jakoś tak hucznie przy okazji spotkań towarzyskich (raczej
      dużo konwersujemy przy grzanym winku) więc nie ma groźby, że pobudzimy dzieci smile

      Dziadków obciążamy maluchami tylko wtedy gdy naprawdę musimy coś pilnie załatwić
      i z dziećmi nie da rady, albo chcemy po prostu odpocząć i idziemy do kina czy na
      kolację. Wtedy zostawiamy maluchy na maksymalnie dzień czy dwa. Z nocowaniem smile
      Inna sprawa, że babcia bardzo chętnie zostaje z moimi dziewczynkami, bo podobno
      są takie grzeczne jak ja wink (a co!) I w sumie dość często mam pokusę, żeby je
      u babci zostawić, zwłaszcza, że Ewa (3 lata) uwielbia spędzać czas z dziadkami
      smile)) Nie chcę jednak za bardzo tego wykorzystywać, żeby ani jednej ani drugiej
      stronie się ta sielanka nie przejadła...

      Kiedy pojawiły się dzieci zaczęłam doceniać czas tylko dla siebie. Wykradam go
      wieczorami albo co któryś weekend czy wieczór. I już. Na pewno jednak nie
      chciałabym wyjeżdżać na dłużej bez dzieci - one tak szybko dorastają i niedługo
      nie będą już chciały z nami spędzać wakacji czy weekendów...

      Myślę jednak że i takie podrzucanie dzieci do dziadków na weekendy, wakacje (jak
      w opisanym przez Ciebie przypadku), zwłaszcza, że u dziadków mają jak w puchu
      jest o.k. Rodzice szczęśliwi, że mogą podładować akumulatory, dziadkowie
      szczęśliwi, dziecko szczęśliwe. I o to chodzi.
    • olna Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 16:49
      dziadkowie to nie nianki.moga czasem pomoc,popilnowac 2-3 godzinki,jak trzeba
      to i wieczorem.ale ustalam to wczesniej,zeby nie ladowac im dzieci na glowe.tym
      bardziej,ze pracuja,swoje juz odchowali i maja prawo odpoczac.chyba ze sami
      proponowali dzieciom jakis wypad czy zostanie u nich na noc.
    • erinaceus Re: Wolny czas a małe dziecko... 08.12.04, 21:44
      Rany, ja to jakaś supermatka jestem - moja córcia nie spędziła beze mnie więcej
      niż 2 godziny smile. Wszędzie ją zabieram, jeżdzi z nami na wakacje, na zakupy, do
      znajomych itd. Przyczyna dosć prozaiczna - moi Rodzice nie żyją, teściowie nie
      wykazauja chcęci, by pobyć sam na sam z wnuczką. znajomej niani nie mam, z obcą
      kobietą nie zostawię. Tak więc, mimo ze od urodzenia małej minęło 14 mies. ja
      wyrwałam sie tylko raz do kina - po połozeniu małej spać, na 22.30. Siedział z
      nią mój brat, miał dzwonić, gdyby cos się wydarzyło, ale jak wróciliśmy, to
      biedak spał na kanapie (było koło 2.00). I tyle mojej swobody i rozrywek...
      Trochę Wam zazdroszeczę, mamy z babciami...
      • le_lutki Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 09:50
        My nie mamy "ani pol" babci czy rodzenstwa na miejscu, jednakze zostawiamy
        dziecko czasem z kims innym. Po prostu z koniecznosci. Np jutro o 19h mam
        pierwsze USG, na ktorym chce byc obecny i moj maz, ktory przyjedzie prosto z
        wyjazdu sluzbowego. Grubcio zostanie niestety do 20h u niani, bo do kliniki na
        USG go nie mozemy wziac (gabinet jest na oddziale polozniczym i jest zakaz
        wstepu dla dzieci)...Nieraz zdarzaja sie w zyciu sytuacje, ze po prostu dziecka
        ze soba miec nie mozna i juz, a dana rzecz zrobic trzeba... Wiec od dawna
        przyzwyczajeni jestesmy do korzystania z jednej czy drugiej niani.
        Pozdrawiam
        • nanuk24 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 20:34
          Mysle Le-lutki, ze Ty masz na tyle dobrze, ze dziecko "podrzucasz" czasem na
          part-time niani, ktora sie zajmuje nim w ciagu dnia... A ja mam znowu opory ,
          zeby zatrudnic na kilka godzin osobe, ktora pierwszy raz na oczy widzesmile
          Wlasnie teraz jestem w trakcie szukania opiekunki na jedna noc (dobrze zaplace;
          za pert-time, jakby nie bylo jest wieksza stawka) i nawet nie wiesz, jakie ja
          mam trudnoscisad. Bo owszem dorobic by chcialy, ale nie jednorazowo i do tego na
          noc(syn wstaje 2 razy na karmienie).

          Pozdrawiamsmile
    • adsa_21 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 08:30
      Ja podrzucam..i to dosc czestosmile
      Mieszkam z tesciami wiec wyjsica kilkugodzinne, do kina, pubu to normalnka.
      Moi rodzice czasem zabieraja synka na kilka dni. W lato brali go b. czesto na
      weekend na dzialke. Teraz zima, zbliza sie sylwester. Synek bedzie z dziadkami
      od Swiat do 1 stycznia..bardzo sie z tego ciesze!
      Oczywiscie bede za nim tesknic ale to jedyna okazja by troche odpoczac, nabrac
      sil..no i pobawic sie na sylwkusmile)))
      Ja tam nie mam nic przeciwko takiemu podrzucaniu..moze dlatego ze siedze z nim
      w domu non - stop. Jakbym pracowala, napewno na weekendy bym go nie oddawala.
      • petto Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 09:04
        my niestety nie mamy komu podrzucic synka.
        tescie kilkaset kilkometrow stad a moi rodzice nie maja czasu.nawet 5
        minut.mamy dziecko ktore ma prawie rok,i jescze nigdy sami nie wyszlismy bez
        niego.podporzadkowalismy sie calkowicie.chcialabym wyjsc z mezem chociaz na
        godzinke do kawiarni,ale to nie mozliwe.kłocimy sie z tego powodu, bo on
        chcialby zeby moi rodzice wzieli dziecko chociaz jak chcemy jechac po zakupy,
        ale to nie przejdzie.mama nie chce chwli spedzic z wnuczkiem, tata dlugo
        pracuje, nie chca, bo sa zmeczeni.ja nie wiem jak to bedzie pozniej, przeciez
        musimy miec jakis luz chociaz raz na miesiac?
    • jajko54 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 12:01
      Ania-w2, ja mam bardzo podobne podejscie do Twojego. wszedzie gdzie się da
      zabieramy małego ale on chodzi spac o 20:30 więc musimy wracac, no najpozniej o
      21 bo inaczej mały jest zmęczony i płacze. czasem szkoda wyjsc z fajnego
      spotkania... podporządkowujemy plan dnia jego drzemkom i posiłkom. nie
      wyobrażam sobie wakacji bez dziecka. do tej pory (ma 20 miesiecy) raz bylismy z
      mężem na 3-dniowym wypadzie we dwoje i raz mały został na 3 dni u babci z
      powodu męża i mojego wyjazdu służbowego które przypadły w tym samym terminie.
      pracuję i bardzo mało widuję synka, po prostu szkoda mi w weekend jeszcze go
      oddac babci. też się zastanawiam czy nie przesadzamy. nasi znajomi co drugi
      wyjazd jadą bez dziecka, np. na narty. teraz wybieramy się na narty i będziemy
      jezdzic na zmianę. nawet rozważalismy zostawienie małego u babci ale przez
      tydzien chyba serca by nam pękły z tęsknoty. dodam że czasem wychodzimy we
      dwoje wieczorem jak mały zaśnie albo wcześniej (np do teatru) i w tedy zostaje
      z nim mama lub teściowa ale w naszym domu. nie jestem matką Polką która składa
      swoje życie na ołtarzu macierzyństwa, chcę być z synkiem bo mam taką potrzebę i
      mąż też. kochamy naszego małego do szaleństwa smile
      • ania_w2 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 15:35
        Jajko, no właśnie. W gruncie rzeczy chodzi też w tym wszystkim nie tylko o
        dziecko ale i o nas samych - myślę że i nam tęsknota zagłuszyłaby radość
        z "samodzielnego" wyjazdu. A na narty i my się wybierzemy za kilka miesięcy i
        też pewnie będziemy jeździć na zmianęsmile
        Pozdrowionka
    • magdusia11 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 15:56
      W związku z tym,że nasza Oleńka chodzi do żłobka to każdą wolną chwilę spędzamy
      razem.
      Myślałam nieraz o tym żeby gdzieś wyjść tylko we dwoje ale rodzą się we mnie
      jakieś wyrzuty. Moja Mama bardzo chętnie by została z Oleńką.
      Jednak "opuszczamy" małą tylko w awaryjnych sytuacjach (np.musimy zrobić
      większe zakupy a Ola jest przeziębiona).
      Mam nadzieję,że kiedyś mi się to zmieni ba jak na razie to uważam,że moje
      zachowanie do tego stopnia to jakaś patologia.

      Kończę bo idę po Olunię do żłobka

      Pozdrawiam

      Magda (Mama Oleńki-kochanej córeńki 20.12.2002)


    • nanuk24 Re: Wolny czas a małe dziecko... 09.12.04, 20:20
      Moj syn ma 4,5 mies., na imprezy wychodzimy czesto(nawet na cala noc), syna
      bierzemy ze soba. Przewaznie imprezy sa u znajomych, my sie bawimy w glownym
      pomieszczeniu, a dziecko w innym pokoju spi.
      Jestemy z mezem w tej trudniejszej sytuacji, ze nie mamy nikogo z
      rodziny(wszyscy mieszkaja w Polsce), nie mamy wiec z kim zostawic dziecka.
      Jesli chodzi o wyjazdy na wczasy czy wekeend, jeszcze nigdzie nie bylismy, ale
      planujemy i bedziemy zmuszeni wziasc ze soba syna.
      Na 3 godziny natomiast(kino, kolacja czy zakupy wieksze) zostawiamy dziecko
      znajomym.
      A tak na prawde, to z niecierpliwoscia czekam na mame lub tesciowa, ktore maja
      przyjechac do nas.
      Aha! Teraz szykuje mi sie wieksza impreza (wesele), takze do dziecka szukamy
      opiekunki na na cala noc...
      • mamiga Re: Wolny czas a małe dziecko... 11.12.04, 14:36
        mam 14-go synka, mały zostaje pod opieką mojej mamy lub teściowej tylko kiedy
        mam zajęcia (studiuję zaocznie), co drugi, trzeci weekend, ale wpadam do domu
        między zajęciami albo urywam się wcześniej zanim mały zacznie tęsknić za ..
        cycusiem, nie wyobrażam sobie zostawić go na 2 dni a co dopiero na 3 tyg i to
        nie dlatego ze karmię ale dlatego ze wyglądałabym jak suszona śliwka z tęsknoty
        za nim, myślę ze jednym podrzucanie dzieci przychodzi łatwiej innym trudniej,
        ja i mąż wyszumieliśmy się na tyle że nie potrzebujemy już jakiś całonocnych
        wypadów, czasem znajomi wpadną, pogadamy, czasem mąż sam idzie do pubu z
        kumplami, nie czuję potrzeby odpoczywać od dziecka, razem byliśmy nad morzem,
        odpoczęłam od nudnego osiedla i niektórych obowiązków domowych, za to tata
        dumnie wkraczał na plażę z młodym i był szczęśliwy że może pokazać mu morze,
        myślę że każdy powinien postępować wg potrzeb swoich i dziecka
        pozdrawiam
        • mamiga Re: Wolny czas a małe dziecko... 11.12.04, 14:38
          błąd- nie czternastego synka tylko 14 miesięczngo, he,he
    • sdomitrz Re: Wolny czas a małe dziecko... 11.12.04, 15:09
      Mój synek ma już 3 lata i 3 miesiące, ale my nadal wychodzimy osobno. Mąż ma
      kolegów, którzy od czasu do czasu się zbierają razem w knajpce lub u kogoś w
      domu, a ja niestety mogę wyjśc tylko do kina (pod warunkiem, że mąż posiedzi z
      dzieckiem, bo zwykle nie ma czasu), do knajpy sama raczej nie wyjdę.
      Nie mamy pomocy żadnej. Rodzice męża daleko, a moi - za granicą... Boję się
      zatrudnić kogoś z ulicy, a nie mamy nikogo z polecenia.
      Wiec trochę to się odbija na nas, na naszym związku i humorze,
      Wychodzimy tylko w dzień, ew. wieczorem na starówkę, do restauracji, parku. ale
      nie wyobrażam sobie, żeby zabrać dziecka na pijaną imprezę trwającą do 2-3 w
      nocy.
      Ja to nie miałabym nic przeciwko zostawieniu synka z moją mamą lub inną osobą,
      której mogłabym zaufać, na 2-3 dni, ale nie więcej....
    • jmagda Re: Wolny czas a małe dziecko... 14.12.04, 04:53
      Fajnie, ze macie komu podrzucic maluszka...My z mezem jestesmy zupoelnie na
      innym kontynencie niz nasi rodzice i cala reszta rodziny ( z wyjatkami) wiec
      nie wychodzimy nigdzie...Ale niedawno przyjechal do nas moj tata wiec sam nam
      doradza zebysmy go "wykorzystali" wiec tak tez robimy...Pierwszy raz jak Mala
      zostawilam, to faktycznie dzwonilam co pol godziny, no bo zostawilam
      z "facetem" ale moj tata momo ze jak my z siostra bylysmy male, malo czasu z
      nami byl (praca) to sprawdzil sie w roli dziadka. Ostatnio bylismy na
      dyskotece..pierwszej od poltora roku!! Ale bylo dretwo, wiec zmienilismy lokal
      na bilarda i tam do 1 w nocy zostalismy. Dziadek poradzil sobie z wnusia,
      nakarmil, a my zrelaksowalismy sie i wreszcie poczulismy sie jak mlodzi, momo
      ze jestemy mlodymi rodzicami...
      Ale ten temat nasunal mi na fakt, ktory dopiero przed nami, ale juz myslimy o
      tym. Dziadkowie chca zabierac nasze Malenstwo, ofkors jak podrosnie (2 latka)
      do Polski na wakacje....Nie wiem jak to zniesiemy, ale podoba mi sie to bo
      wreszcie zobaczy swoja , a raczej rodzicow ojczyzne i pozna rodzine...Ale to
      jeszcze odlegly temat....
Pełna wersja