Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie?

10.12.04, 03:10
Widzę takie wątki często na ciąży i porodzie: "Ile za cc?" "Ja wybieram
cc" "CC na życzenie" itp. Ja nie do końca rozumiem kobiety, które chcą rodzić
z założenia przez cc. Ze źródeł Fundacji Rodzić Po Ludzku:

"Jakie mogą być skutki cesarskiego cięcia?":

Większe ryzyko krwotoku i infekcji u matki.
Dłuższa rekonwalescencja po porodzie.
Większe prawdopodobieństwo wystąpienia problemów oddechowych i żółtaczki u
dziecka.
Większe ryzyko depresji poporodowej u matki.
Problemy z rozpoczęciem karmienia piersią.

Mity i obiegowe opinie związane z cesarskim cięciem:

"Nowoczesna kobieta ma prawo rodzić szybko i bez bólu."
"Cesarskie cięcie jest dla dziecka najbezpieczniejszym sposobem przyjścia na
świat."
"Jeśli kobieta urodziła poprzednie dziecko przez cesarskie cięcie, następny
poród musi odbyć się w taki sam sposób."
"Dzięki cesarskim cięciom zmniejsza się śmiertelność okołoporodowa."

Cesarskie cięcie jest niezbędne w sytuacji, gdy zagrożone jest życie dziecka
lub matki. Nie powinno być stosowane "na życzenie" rodzącej albo dla wygody
lekarza.

PS: Może jestem nie dzisiejsza. Nie mam zamiaru prowokować kłótni. Jednak dla
mnie cc to operacja więc wiąże się jak to operacja z ryzykiem. Dlaczego ktoś
się na to świadomie decyduje? To mnie nurtuje od dawna. Dziś was o to pytam.
Bo jeśli tylko ze strachu? To dla mnie nie jest dobry powód.

PS2: Jeśli kogoś uraziłam - wybaczcie. Nie miałam zamiaru.
--





Sakada
Oskar Mój-Mały-W-Przyszłości-Wielki-Człowiek
Jak to jest być Ozzym Osbournem? - "Nie tak źle. W końcu zawsze mogłem zostać
Stingiem..."
    • umasumak Link 10.12.04, 08:18
      Niejednokrotnie odbywały się dyskusje na ten temat. Oto jedna z nich smile)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15440497&a=15440497
    • triss_merigold6 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 10:04
      Jestem za. Przyjaciółka miała cc na życzenie (dała w łapę lekarzowi bo z powodu
      wady wzroku i zalecenia "skrócenia II fazy porodu" proponowali jej kleszcze lub
      vacuum), zniosła świetnie, dziecko też. Nic jej nie boli, blizna jak kreseczka,
      dziecko ssie jak złoto. Depresji poporodowej nie ma, to bardziej kwestia
      podejścia do macierzyństwa i wsparcia otoczenia (lub braku tego wsparcia) niż
      formy porodu.
      Uważam, że MAM prawo rodzić bez bólu bo do jasnej Anielki żyję w XXI wieku i
      niech mi się do czegoś postęp medycyny przyda. Skoro u dentysty kiedy facet ma
      dłubać mi w zębie przez 10 minut biorę znieczulenie to tym bardziej przy
      porodzie. Teraz miałam ZZO ale gdybym się kiedyś zdecydowała na drugie dziecko
      to będzie cc.
      • triss_merigold6 I jeszcze jedno 10.12.04, 10:09
        Sakado strach to dla mnie wystarczający powód. Strach przed wielogodzinnym
        bólem (tak, wiem, że są kobiety które poród przechodzą spokojnie albo dziecko
        wynagradza im wysiłek i cierpienie do tego stopnia, że o bólu zapominają),
        przed powikłaniami (jakieś niedotlenienia itd.).
        • odalie ale, ale... 10.12.04, 10:35
          Strach przed bólem - można wykluczyć przez psychoterapię i znieczulenie.
          Znieczulenie nie wiąże ze sobą takich skutków ubocznych jak cc, a dodatkowo
          można przygotować się do porodu u terapeuty (jeśli strach jest obezwładniający,
          że aż graniczy z fobią albo jest wprost fobią) - że o banalnych szkołach
          rodzenia nie wspomnę.

          Koleżanka, której przykład przytoczyłaś - jednak miałam zalecenia lekarskie z
          powodu wady wzroku. Ssak czy kleszcze a cc - i tu i tam zagrożenia, dla dziecka
          mniejsze przy cc, więc w pełni popieram. Ale jadnak powody medyczne były. Czyli
          sorriii, ale przykład nie na temat.

          Powikłania typu niedotlenienie - przy cc zdarza się także, to oraz inne
          powikłania.
          • lillika Re: ale, ale... 10.12.04, 14:24
            odalie napisała:

            > Strach przed bólem - można wykluczyć przez psychoterapię i znieczulenie.
            > Znieczulenie nie wiąże ze sobą takich skutków ubocznych jak cc, a dodatkowo
            > można przygotować się do porodu u terapeuty (jeśli strach jest
            obezwładniający,
            >
            > że aż graniczy z fobią albo jest wprost fobią)
            to chyba zależy od źródła strachu, dlatego obawiam się że terapeuta nie zawsze
            będzie w stanie pomóc.
        • umasumak Re: I jeszcze jedno 10.12.04, 13:29
          triss_merigold6 napisała:

          > Sakado strach to dla mnie wystarczający powód. Strach przed wielogodzinnym
          > bólem (tak, wiem, że są kobiety które poród przechodzą spokojnie albo dziecko
          > wynagradza im wysiłek i cierpienie do tego stopnia, że o bólu zapominają)

          Ból jak sama wiesz najlepiej można wyeliminować prze zzo

          ,
          > przed powikłaniami (jakieś niedotlenienia itd.).

          Ja bym raczej bardziej obawiała się trafić w ręce niekompetentnych
          specjalistów, a Ci cesarke też potrafią spartolić.
          Pozatym zgadzam się z Odali - przykład Twojej koleżanki nie był na temat.
        • flurcia Re: I jeszcze jedno 10.12.04, 13:52
          Nie zgadzam się. Ja też miałąm karteczkę od okulisty, że w przypadku przedłużającej się II części porodu zaleca się jego skrócenie przez cc. Poród trwał ponad 10 godzin,nikt nir reagował na moje przypomnienie o karteczce od okulisty. Ja swoje oni swoje: "pani urodzi naturalnie". Dopiero jak dziecku spadło tętno, apdł na wszystkich blady strach i biegie, ale to naprawdę biegiem robiono mi cc. Mała z uwagi na to, że nie mogła się urodzić siłąmi natury i poród był za długi jak dla niej ( dla mnie też) miał problemy z oddychaniem i wylądowała na IOM. Na szczęście wszystko okazało się w porządku. Ja karmiłam ją od razu. Do "normalności " też wróciłam szybko, nie miałam wyjścia, nie miał mi kto pomóc, mężowi skończył się urlop , jak mała leżała w szpitalu. Popieram w pełni i zgadzam się z moja p. doktor, że to czy będzie się karmić czy nie zaczyna się w głowie. Ja bardzo chciałam i karmiłam od razu. Jeśli miałabym drugie dziecko to tylko cc, nawet gdybym miała zapłacić.
          • umasumak Re: I jeszcze jedno 10.12.04, 13:58
            flurcia napisała:

            > Nie zgadzam się. Ja też miałąm karteczkę od okulisty, że w przypadku
            przedłużaj
            > ącej się II części porodu zaleca się jego skrócenie przez cc. Poród trwał
            ponad
            > 10 godzin,nikt nir reagował na moje przypomnienie o karteczce od okulisty.
            Ja
            > swoje oni swoje: "pani urodzi naturalnie". Dopiero jak dziecku spadło tętno,
            ap
            > dł na wszystkich blady strach i biegie, ale to naprawdę biegiem robiono mi
            cc.
            > Mała z uwagi na to, że nie mogła się urodzić siłąmi natury i poród był za
            długi
            > jak dla niej ( dla mnie też) miał problemy z oddychaniem i wylądowała na
            IOM.
            > Na szczęście wszystko okazało się w porządku. Ja karmiłam ją od razu.
            Do "norma
            > lności " też wróciłam szybko, nie miałam wyjścia, nie miał mi kto pomóc,
            mężowi
            > skończył się urlop , jak mała leżała w szpitalu. Popieram w pełni i zgadzam
            si
            > ę z moja p. doktor, że to czy będzie się karmić czy nie zaczyna się w głowie.
            J
            > a bardzo chciałam i karmiłam od razu. Jeśli miałabym drugie dziecko to tylko
            c
            > c, nawet gdybym miała zapłacić.

            TO NADAL nie jest przykład. Opisałaś sytaucje, w której personel okazał się
            niefrasobliwy. Ty MIAŁAŚ wskazania do cesarki i powinna być ona wykonana, ale
            to nie jest żaden dowód na to, że cc powinno być na życzenie.
            • polaola Re: I jeszcze jedno, do umasumak 10.12.04, 15:14
              umasumak, tu nie chodzi o zbieranie dowodow, nie jestesmy w sadzie. Sama troche
              nizej piszesz ze zalozycielka postu prosila nas tyko o opinie, wiec nie gadaj o
              jakis dowodach . Ale jesli tak pragniesz jakis dowodow - to ja Ci moge dac
              dowod: Ja jestem mianowicie dowodem na to ze zyczenia sie spelniaja, ja mialam
              takie zyczenie - chcialam miec cc. I ciesze sie i jestem wdzieczna ze zyje w
              takich czasach gdzie takie zyczenia sie spelnia.
              • umasumak polaola 10.12.04, 18:14
                Będę "gadać" o dowodach moja miła, bo to jest dyskusja, wymiana opinii,
                rozmowa - do wyboru. Wiem, że miłoby Ci było usłyszeć wyrazy samej aprobaty na
                temat cc na rządanie, ale nie na tym polega istota dyskusji.
    • polaola Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 10:39
      Ja mialam cc na zyczenie. Dlaczego ? Moglam wybierac i wybralam to co wydawalo
      mi sie dla dziecka i dla mnie mniej ryzykowne, latwiejsze, bezbulowe ...
      Jestem przekonana ze to byl bardzo dobry wybor. Wszystko przebieglo bez
      problemow, sprawnie i zupelnie bez bolu. Dzien po rozwiazaniu bylam na nogach.
      Kazda z nas powinna miec prawo wyboru i samodzielnie podejmowac decyzje o
      rodzaju porodu.
      Pozdrawiam.
      • sylviek1 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 22:38
        Ja się zgadzam....Miałam cc na życzenie, nie żałuję.... i jeżeli będzie drugie
        to też cc..
    • ligia76 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 10:46
      Pierwszego syna rodziłam naturalnie (72 godziny), skończyło się vacum.
      Nie obeszło sie bez problemów - ciagle spadające tętno dziecka (raz spadło tak,
      że połozna w panice przecinała nożyczkami pasy od KTG bo nie wiedziała co ma
      robić). Oczywiście CC mi nie zrobiono w imię dobrodziejstw porodów naturalnych.
      Tylko Bogu dziekuje że mój syn urodził się zdrowy. Tylko ja byłam tak
      porozrywana że lekarz dała mi narkozę i zszywała 4 godziny.
      Drugi poród podobnie. Kroplówki z oksytocyna lały sie prawie jak rzeka, bóle
      parte potworne, szyjka rozwierała sie ok. 0,5 cm na godzin, dziecko nie zeszło
      do kanału rodnego, jego tetno spadało co chwila, wody płodowe zielone. Ale jak
      zwykle szajba na punkcie porodów naturalnych działała.
      Na szczęście mój lekarz (którego akurat nie było na dyżurze) przyjechał, zbadał
      i stwierdził że ja za żadne skarby świata nie urodzę naturalnie. Zarządził CC
      na cito (nie dlatego że ja miałam kaprys, tylko lekarze obecni na dyżurze już
      dawno powinni to zrobić, ponieważ moje dziecko było już dawno zagrożone).
      Trzeciego dzidziusia nie planuję, ale jednego jestem pewna - TYLKO CESARKA.
      Dla bezpieczeństwa mojego dziecka.

      Publikacji raczej nie czytam, wole rozmawiać bezpośrednio z moim zaufanym
      lekarzem.
      Publikacja jak publikacja, zależy jaki spec ją tworzy, jesli będzie to
      zwolennik naturalnych porodów będzie je popierał, jesli będzie zwolennikiem CC
      tbędzie popierał właśnie CC.
      Biorąc pod uwagę, że niestety dane i statystyki są często naciągane, co później
      tłumaczy się "innymi źródłami".
      Wśród swoich znajomych mam sporo osób pracujących w szpitalach (przyjaciólka 10
      lat pracowała w Instytucie na Kasprzaka).
      Z moich obserwacji i również informacji wynika, że nie słyszy się o
      powikłaniach po CC, a za to baaaardzo często słychać o przypadkach powikłań
      spowodowanych zbyt długim porodem naturalnym (najczęsciej niedotlenienie
      dziecka)i zwlekaniem w imię natury z rozwiązaniem porodu przez CC.

      Tak jak napisałam jestem zdecydowanie za CC.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:33
        Ligia, ale to oczywiste, że nie o Tobie jest temat tego wątku. Moim zdaniem
        zwlekanie z cc w takim przypadku jak Twój, w imię dobrodziejstw porodu
        naturalnego, to nieporozumienie. Ale nie o to tu chodzi smile)
        • ligia76 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na ... do Umy 10.12.04, 17:32
          Uma, wiem i nie czuję się wcale urażona smile
          Ale gdybym miała rodzić poraz 3 zdecydowałabym sie własnie na cesarkę.
          Myslę że może własnie takie sytuacje jak moja, zasłyszane przez dziewczyny
          które spodziewają sie dziecka, powodują to, że decydują się one własnie na CC.


          pozdrowienia
          Ligia
    • wieczna-gosia Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 10:48
      > Bo jeśli tylko ze strachu? To dla mnie nie jest dobry powód.
      >
      no widocznie az tak sie nie boisz smile
      kiedys, jak zaczynalam internetowac namietnie sie wyklocalam w takich watkach.
      teraz jak dla mnie niech kazdy sobie rodzi jak chce nawet odbytniczo lub
      przelykowo smile

      W moim przypadku i przy moich porodach zarowno cc na zyczenie jak i zzo to
      pieniadze wyrzucone w bloto smile ale zdaje sobie sprawe ze nie kazdy ma taka
      konstrukcje psychioczna jak ja oraz takie porody smile

      ja mam w druga strone- przy przenciowej ciazy jak pamietacie mialam paranoje ze
      mnie natna smile a najlepiej rodzilo mi sie w domu, gdzie interwencji medycznych
      jakichkolwiek bylo jak na lekarstwo.

      A z tym dentysta ciekawa sprawa. Znieczulam sie na CZYSZCZENIE ZEBOW a zanim
      pani mi wbije w dziaslo igle zeby mnie znieczulic to mi smaruje dziaslo zelem
      znieczulajacym. Iznam calkiem sporo osob ktore u dentysty wpadaja w paranoje a
      rodzily naturalnie, wielokrotnie i bez niczego.

      Czyli jesli ja mam paranoje w kwestii zebow to ktos moze miec paranoje w
      kwestii krocza smile

      o, tak mi sie zmienilo smile
    • alex05012000 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 10:59
      Sakado,
      temat juz był ze dwadzieścia razy... ale jeśli pozwolisz odpiszę gdyż miałam
      cc, umówione i opłacone, czy na życzenie, i tak i nie ..., twoje pytania:
      "Jakie mogą być skutki cesarskiego cięcia?":
      Większe ryzyko krwotoku i infekcji u matki - nie wiem, chociaż słyszałam o
      kilku krwotokach po naturalnym porodzie, nie po cc ...
      Dłuższa rekonwalescencja po porodzie. - to zależy, znów słyszałam częściej o
      niemożności siadania i chodzenia po zwykłym porodzie, ja po cc po tygodniu
      biegałam jak fryga...
      Większe prawdopodobieństwo wystąpienia problemów oddechowych i żółtaczki u
      dziecka. - ???
      Większe ryzyko depresji poporodowej u matki. - to raczej nie ma nic wspólnego z
      rodzajem porodu, wydaje mi sie ze 30-godzinny poród naturalny jest większym
      powodem do depresji niż sprawnie i dobrze zrobione cc,
      Problemy z rozpoczęciem karmienia piersią. - to chyba mit!
      Mity i obiegowe opinie związane z cesarskim cięciem:
      "Nowoczesna kobieta ma prawo rodzić szybko i bez bólu." - a dlaczego nie?,
      ciekawe, że akceptujemy i uważamy za zbawienny postęp medycyny ale poza kwestią
      porodów!, skoro w Średniowieczu kobiety rodziły naturalnie, w polu, to my też
      nie powinnyśmy sobie cc fundować, a idac dalej leczmy się ziołami, zadnych
      antybiotyków i szczepionek.... przerysowuję, ale tak troche jest
      "Cesarskie cięcie jest dla dziecka najbezpieczniejszym sposobem przyjścia na
      świat." - a nie jest? bo dla mnie jest, szybko, sprawnie i bez trudów
      przeciskania sie przez matkę...
      "Jeśli kobieta urodziła poprzednie dziecko przez cesarskie cięcie, następny
      poród musi odbyć się w taki sam sposób." - nieprawda
      "Dzięki cesarskim cięciom zmniejsza się śmiertelność okołoporodowa." - nie wiem
      Cesarskie cięcie jest niezbędne w sytuacji, gdy zagrożone jest życie dziecka
      lub matki. Nie powinno być stosowane "na życzenie" rodzącej albo dla wygody
      lekarza - nie zgadzam się, owo "życzenie" rodzącej naogół skądyś się bierze,
      nawet jeśli jest to paniczny strach przed naturalnym porodem kobieta powinna
      mieć możliwość cc ... ja rozumiem kobiety, które chcą rodzić przez cc z
      założenia, też tak chciałam, choć w moim przypadku była kombinacja moich chęci
      i powodów, powody:
      rodząc moje pierwsze i jedyne dziecko miałam 35 lat, może gdybym miała 20 moje
      nastawienie byłoby inne,
      miałam pełną świadomość, iż należy do 99,9% zminimalizować jakiekolwiek ryzyko
      dla dziecka (przyduszenie, owinięcie pępowiną, zniekształcenie itd) związane z
      naturalnym porodem gdyż nie mam szans powtórnie zajść w ciążę, i poczęcie nie
      było naturalne..., moje dziecko urodziło się szybko, nie zmęczone, w świetnej
      formie...
      chęci: dla mnie poród drogami natury jakikolwiek by nie był, któtki czy długi,
      te wszystkie skurcze, wrzaski, cała ta medyko-fizjologia napawał mnie po prostu
      obrzydzeniem.... i nic na to nie poradzę, taki już typ jestem, po stokroć
      wolałam i wolę 45 minutową operację, z pełną świadomością - znieczulenie w
      kręgosłup...., pierwsze godziny po operacji niezbyt przyjemne, ale następnego
      dnia już ok., karmiłam od razu, żadnego stresu, cierpień, upokorzenia....
      żadnej traumy ... wydaje mi sie że cc -operacja wiażę sie z nie mniejszymi
      ryzykami niż poród drogami natury, tylko się tego nie mówi oficjalnie...
      pozdrawiam serdecznie



    • eviki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 11:34
      witam
      mam 27 lat i blisko 17 miesięcznego synka. Powiem ci Sakado czemu przy
      następnym dziecku bede miała cesarkę: bo nie chcę rodzić 36 godz, bo nie chcę
      umierac z bólu, bo nie chcę mieć kolejnego dziecka wymagajacego rehabilitacji
      w wyniku nieudolnie prowadzonego porodu,bo nie chcę wspominać mojego kolejnego
      porodu jako traumy. A jeśli któraś dziewczyna bez doświadczeń mojego typu
      decyduje się na cc już przy pierwszym dziecku to uszanujmy jej wybór,bo każda
      droga porodu jest właściwa jeśli tylko w wyniku niej rodzimy zdrowe dzieci.
      pozdrawiam
      • aiti Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 11:46
        eviki, zgadzam sie z toba calkowicie. uszanujmy wybor kazdej z nas!
        ja tez chcialam miec cesarke ale mi jej odmowiono, zyje w kraju gdzie ciezko o
        cesarki na zyczenie, niestety, bo potem okazalo sie ze mialam racej, lepiej dla
        mnie i dla mojego dziecka byloby urodzic prze cc sad
        teraz nie wiem czy bede miec jeszcze dziec, jesli nie znajdziemy tutaj
        mozliwosci cc na zyczenie to pewnie nie. moj syn ma pol roku a ja nadal nie
        wyszlam na prosta...
        wiem ze to minelo i nie nalezy rozanuetywac itd ale ciezko zyje sie z takimi
        traumatycznymi wspomnieniami, nie chodzi tylko o bol.
        eviki mysle ze bardzo dobrze cie rozumiem, pozdrawiam!
    • twinmama76 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 12:30
      Juz się wypowiadałam w podobnym wątku, ale wypowiem sie jeszcze raz.
      Przez całą ciążę miałam niezłą schizę nt porodu. Nie mogłam sobie nawet
      wyobrazić, że moge urodzić dwójkę dzieci NARAZ naturalnie....
      Niestety (?) mój gin jest z tych, którzy cc "bez powodu" nie robią.
      Cóż, urodziłam siłami natury, a właściwie siłami dwóch lekarzy i połóżnej,
      którzy dosłownie wyciskali ze mnie dzieci. Na szczęście miałam zzo (to akurat
      pomysł mojego lekarza, któremu ochoczo przyklasnęłam), także w sumie nie czułam
      bólu i dopiero z wypisu dowiedziałam się, że popękało mi wszystko co mogło,
      łącznie z szyjką macicy....
      Na szczęście dzieci zdały się trudów tego porodu nie zauważać. Nie było śladów
      niedotlenienia, czy urazów.
      Ze względu na dzieci byłam w szpitalu przez dwa tygodnie po porodzie, i jeden z
      tych tygodni spędziłam w towarzystwie dziewczyny po cc (nie na życzenie). I jak
      patrzyłam na nią, to dziekowałam Bogu i mojemu gin, że nie miałam cc...
      Mimo tego, że nie mogłam siedzieć, mimo tego, że swój poród wspominam jako
      koszmar...
      Po prostu na własne oczy przekonałam się, że po cc też można nie umieć z bólu
      chodzic przez tydzień i płakać, że nie umie się samodzielnie umyć...

      POdsumowując - uważam, że każda kobieta powinna miec możliwość swobodnego
      wyboru rodzaju porodu (swobodnego, czyli nie ograniczonego barierą finansową),
      ale nie należy lansować cc jako "łatwiejszego porodu", bo tak wcale nie musi
      być.
    • reszka2 extremum, ale ... 10.12.04, 13:01
      ...może się zdarzyć.
      Kopiuję z forum CC



      Gazeta.pl > Forum > Prywatne > Dziecko Piątek, 10 grudnia 2004




      Cesarskie cięcie




      To ja się dopiszę...
      Autor: abeceda
      Data: 27.09.2004 21:23 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Tak naprawdę mam innego nicka - na innych forach gadamy o zupkach i kupkach,
      ale irracjonalnie wstydzę się. I chcę zostać anonimowa. Jestem niepłodna.
      Nieodwracalnie. Po cesarce właściwie bez wskazań.

      To była moja pierwsza ciąża - mam wadę wzroku, niewielką - - 4 dioptrie, więc
      mój ginekolog wysłał mnie na badanie wzroku. Wyszło ok, teraz to wiem, między
      innymi dzięki temu forum. Ale naciskano na mnie - a zgódź się na cesarkę, a
      co się będziesz męczyć, a co będziesz ryzykować. Uległam, uwieżyłam. Nie
      wiedziałam, że mogłam rodzić zupełnie normalnie.

      Cesarka była planowana, w znieczuleniu podpajęczynówkowym. Zaufany
      doświadczony lekarz. Wszystko szło dobrze, do momentu kiedy przecięto
      głębokie warstwy brzucha, wtedy nagle zrobił sie wielki ruch, zamieszanie, a
      ja zanim uśpiono mnie - zobaczyłam gigantyczną fontannę krwi która opryskała
      lampę zawieszoną nad stołem operacyjnym. Zaczęłam wyć, bałam się, że to
      chodziło o moje dziecko. Obudziłam się na sali pooperacyjnej, przy mnie spało
      dziecko, na szczęście zdrowe, jak się okazało po wizycie lekarza pediatry..
      Nie mogłam tylko zrozumieć, dlaczego nie mam siły ruszyć ręką.
      Potem przyszedł mój doktor, i już wiedziałam, że coś jest nie tak.
      Opowiedział mi, że w czasie operacji przecięto mi nieco nietypowo
      przebiegającą tętnicę maciczną - to duże naczynie, stąd wielki strumień krwi.
      Potem, na skutek niedokrwienia macica nie chciała sie obkurczać. Usunięto
      więc ją. Jestem bezpłodna.
      Zestresu nie miałam pokarmu. Kilkanaście miesięcy po operacji zaczęłam brać
      leki na klimakterium, bo moje jajniki też odmówiły współpracy - wygasły. Dwa
      lata spędziłam w gabinecie psychologa.
      I jestem wrakiem kobiety - nie mogę się pogodzić z własna niepłodnością. Tak
      bezwzględną i nieodwracalną. Z tym, że włsnych dzieci już mieć nie będę.
      Biologicznych, bo jesteśmy w trakcie procedury adopcyjnej.
      Nie mogę się pogodzić, że nie wiedziałam więcej, że nie zawalczyłam o swoje.
      Mogłam rodzić normalnie, mogłam być wielokrotną mamą - planowaliśmy dużą
      rodzinę. I guzik z tego.
      Napisałam to pod wpływem wątku o spartaczonej cesarce w Bytomiu.



      Extremum, prawda? Ale jesli cos się może zdarzyc, to zdarzy się na pewno.
      Brrr.
    • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:02
      Je jestem zdania, ze "zyczenie" pacjentki nie jest wystarczajacym powodem do
      przeprowadzenia cc. Wg mnie decyzje ma podjac lekarz na bazie konkretnych
      przeslanek.
      A juz tak zupelnie subiektywnie to uwazam, ze matka, ktora boi sie porodu do
      obledu albo traktuje go jak zabieg kosmetyczny (byle sie nie zmeczyc) - jak tez
      ona zareaguje na inne problemy, ktore sie pojawia w wychowywaniu niemowlecia,
      potem dziecka. Tez zapewne pojdzie po najmniejszej linii oporu?
      A juz najmniej rozumiem lekarzy, ktorzy sie na cos takiego godza (operacja za
      pieniadze dla zadowolenia fanaberii pacjentki). Jedyna motywacja takiego ich
      dzialania jest kasa - wolalabym nie miec do czynienia z takim lekarzem...
      Byc moze moje "radykalne" poglady na ten konkretny temat wynikaja z tego, ze
      przy ciazy i porodzie mialam do czynienia z profesjonalnym lekarzem, ktory sam
      podejmowal decyzje (zamiast zeby podejmowala je za niego "zielona" pacjentka),
      przy asyscie ktorego porod byl przyjemnoscia (mimo uzycia prozniociagu pod sam
      koniec) i kilka dni po porodzie w ogole nie myslalam, ze mialam zszywane krocze
      (bo ja akurat mialam - i te decyzje rowniez pozostawilam mojemu lekarzowi,
      wychodzac z zalozenia, ze lepiej niz ja wie co i kiedy nalezy zrobic).
      Pozdrawiam
      • reszka2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:08
        oj, uzyłaś słow które działa jak płachta na byka: F A N A B E R I A .
        Zaraz się zacznie...
      • isma Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:12
        Le Lutki,
        z przyjemnoscia sie z Toba stuprocentowo zgadzam. Nic dodac, nic ujac. No, moze
        tylko to, ze rowniez do samego wyboru lekarza, jesli taka mozliwosc jest,
        nalezy podejsc odpowiedzialnie.
      • koolka do le_lutki 10.12.04, 13:34
        skąd wiedziałaś co chcę napisaćsmile)Popieram cię w 100%.
        Wiele mam chce rodzić bez bólu,komfortowo i szybko.Tyle,że cc to nic innego jak
        ingerencja chirurgiczna.
        Poród bez bólu ale pózniej jest rana,którą trzeba pielęgnować.
        Pokażcie mi mamę która urodziła przez cc i 10 minut póżniej mogła swobodnie
        kichnąć i zaśmiać się.
        • black-cat Re: do koolki 11.12.04, 19:12
          Ja mogłam i kichnąć i śmiać się ponieważ przez 16 godzin po zabiegu byłam pod
          działaniem środka znieczulającego (znieczulenie zewnątrzoponowe). Na drugi
          dzień wstałam, nie potrzebowałam już środków przeciwbólowych (a odporna na ból
          nie jestem), po prostu mnie nie bolało. Siedem dni po cc zaliczyłam
          kosmetyczkę, fryzjera i zakupy. Szwy miałam rozpuszczalne, po ranie prawie nie
          ma śladu i NIGDY mnie nie bolała. Jestem miesiąc po cc. Być może to skutek
          tego, że nastawiona do operacji byłam bardzo pozytywnie albo miałam szczęście.
          Ale nie znam mamy, która tydzień po porodzie naturalnym mogła normalnie siadać
          i z niecierpliwością czekać na seks.
          • sakada Re: do koolki 11.12.04, 19:18
            "Ale nie znam mamy, która tydzień po porodzie naturalnym mogła normalnie siadać
            i z niecierpliwością czekać na seks."

            Siedzieć mogłam a jakże. Natomiast seks - hmmm. Przyznam szczerze, że tydzień
            po porodzie jakoś nie miałam do tego głowy...
          • le_lutki Re: do koolki 12.12.04, 10:42
            Hej,
            to, ze T takowej nie znalas, to nie znaczy, ze ich nie ma. Ja siedzialam
            (normalnie i po turecku) juz w dniu porodu - dla Twojej informacji. Co do
            seksu, to przez jakis czas nie mialam nan ochoty, ale nie wiazalo sie to tylko
            z gojeniem krocza, ktore trwalo tydzien nie dluzej - mnie najbardziej blokowalo
            akurat karmienie piersia.

            A w oczekiwaniu na moj pokoj w klinice, spedzilam noc w podwojnym pokoju z
            dziewczyna, ktora swoje trzecie dziecko wlasnie urodzila w przeciagu godziny
            (jak i oba poprzednie), bez znieczulenia i naciecia, a rano, po porodzie, ktory
            mial miejsce o 5 nad ranem, wstala, zalozyla zwykle spodnie i zeszla z tesciowa
            na dol na papieroska. To tak zeby Ci powiedziec, ze tyle porodow co kobiet. Sa
            niektore, co sie zazwyczaj okazuje w trakcie porodu, ktore bez najmniejszego
            problemu urodza naturalnie i nie widze powodow dla ktorego mialyby rownie lekki
            porod naturalny z gory zamieniac na ciachanie w postaci cc - tylko ze strachu
            albo dla wygody. Wg mnie lepiej miec prawdziwy powod do cc, a o tym - wg mnie -
            decyduje jedyna kompetantna osoba czyli moj lekarz.
            Pozdrawiam
          • umasumak Re: do koolki 14.12.04, 09:19
            black-cat napisała:

            > Ja mogłam i kichnąć i śmiać się ponieważ przez 16 godzin po zabiegu byłam pod
            > działaniem środka znieczulającego (znieczulenie zewnątrzoponowe). Na drugi
            > dzień wstałam, nie potrzebowałam już środków przeciwbólowych (a odporna na
            ból
            > nie jestem), po prostu mnie nie bolało. Siedem dni po cc zaliczyłam
            > kosmetyczkę, fryzjera i zakupy. Szwy miałam rozpuszczalne, po ranie prawie
            nie
            > ma śladu i NIGDY mnie nie bolała. Jestem miesiąc po cc. Być może to skutek
            > tego, że nastawiona do operacji byłam bardzo pozytywnie albo miałam
            szczęście.
            > Ale nie znam mamy, która tydzień po porodzie naturalnym mogła normalnie
            siadać
            > i z niecierpliwością czekać na seks.

            W piątej dobie siedziałam normalnie, wprawdzie nie za długo, ale zawsze.
            Tydzień po, już prawie zapomniałam o ranie krocza. Pewien dyskomfort utrzymywał
            się przez około 10 dni, ale był to naprawdę bardzo niewielki dyskomfort. Szwy
            też miałam rozpuszczalne po obu porodach. A na seks czekałam z niecierpliwością
            już następny dzień po porodzie smile). Pzdr
      • watermelon01 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:53
        Le_lutki, 100 % racji!
        z cc na zyczenie to jest tak, jakby sie instruowalo dentyste - czy to pacjent
        wie czy zab sie nadaje do wyrwania, czy lekarz??
        Jest mnostwo wskazan do cc i z tym bym w zyciu nie dyskutowala, ale wtedy
        cesarka to jest tylko "mniejsze zlo" - jak nie ma powodow do jej
        przeprowadzenia, to wtedy to "zlo" jest "gorsze".
        czasami mam wrazenie, ze dla niektorych kobiet cc to jest naciecie skory - a to
        jest po prostu OPERACJA, nie tylko takie sobie "skaleczenie"...
      • lillika Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:14
        le_lutki napisała:

        > Je jestem zdania, ze "zyczenie" pacjentki nie jest wystarczajacym powodem do
        > przeprowadzenia cc. Wg mnie decyzje ma podjac lekarz na bazie konkretnych
        > przeslanek.
        > A juz tak zupelnie subiektywnie to uwazam, ze matka, ktora boi sie porodu do
        > obledu albo traktuje go jak zabieg kosmetyczny (byle sie nie zmeczyc) - jak
        tez
        >
        > ona zareaguje na inne problemy, ktore sie pojawia w wychowywaniu niemowlecia,
        > potem dziecka. Tez zapewne pojdzie po najmniejszej linii oporu?
        > A juz najmniej rozumiem lekarzy, ktorzy sie na cos takiego godza (operacja za
        > pieniadze dla zadowolenia fanaberii pacjentki). Jedyna motywacja takiego ich
        > dzialania jest kasa - wolalabym nie miec do czynienia z takim lekarzem...
        > Byc moze moje "radykalne" poglady na ten konkretny temat wynikaja z tego, ze
        > przy ciazy i porodzie mialam do czynienia z profesjonalnym lekarzem, ktory
        sam
        > podejmowal decyzje (zamiast zeby podejmowala je za niego "zielona"
        pacjentka),
        > przy asyscie ktorego porod byl przyjemnoscia (mimo uzycia prozniociagu pod
        sam
        > koniec) i kilka dni po porodzie w ogole nie myslalam, ze mialam zszywane
        krocze
        >
        > (bo ja akurat mialam - i te decyzje rowniez pozostawilam mojemu lekarzowi,
        > wychodzac z zalozenia, ze lepiej niz ja wie co i kiedy nalezy zrobic).
        > Pozdrawiam
        czyli lepiej doprowadzić kobietę do obłędu (jeśli boi się porodu do obłędu) niż
        zgoda na cesarkę? Nic tylko pogratulować perspektywy: "moje dziecko będzie
        miało matkę wariatkę".
        A swoją drogą: zastanawiam się skąd w ludziach taka chęć w dyktowaniu i
        decydowaniu za innych ludzi?

        Ja natomaist nie chciałabym mieć do czynienia z lekarzem, który całkowicie
        lekceważy kobietę po podobno "wie lepiej", a szczególnie z takim, co to
        prowadzi PSN na siłę. Kobieta to nie kawałek bezmózgowego mięsa. Stan
        psychiczny jest bardzo ważny i jeśli psychika kobiety domaga się cesarki to
        najprawdopodobniej jest to dla niej najlepsze rozwiązanie. Nawet ewentualne
        powikłania będą się lepiej leczyły u takiej kobiety, bo pomoże jej w tym myśl
        że nikt nie pogwałcił jej wolnej woli.
        A wiem co to pogwałcenie cudzej woli, świadomość że ktoś ma nade mną przewagę i
        jestem zmuszana do respektowania cudzego "widzimisię". I wiem jak wygląda wtedy
        powrót do zdrowia. Nie chciałabym poraz kolejny przez to przechodzić!!!
        Obok przykładu Reszki dotyczącego powikłań po cc, można podać też wiele
        przykładów powikłań po PSN. Reguły nie ma.
        Dlatego jestem wrogiem wszelkiego "od górnego" narzucania. Niech każdy decyduje
        za siebie - to chyba nie jest trudne do zaakceptowania.
        Co do fanaberii. Kiedyś (czasem i dziś) fanaberią były porody w wodzie, zmiana
        pozycji podczas porodu, własna koszula, mąż przy porodzie itd.
        • aiti Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:22
          lillika zgadzam sie z toba, tez mysle ze jesli kobieta domaga sie cesarki to
          czesto ma ku temu powody, nie jest kawalkiem miesa, numerkiem ani kawalkiem
          papieru ze swojej kary. wiem jak to jest jak sie tak czujesz, nie masz wplywu,
          nikt cie nie slucha a lekarz wie co jest dla cebie lepsze.
          ale to nie on potem bedzie ponisl ewentualne konsekwencji nie tylko fizyczne
          ale i psychiczne, nie on bedzie zyl ze wspomnieniami itp.

          nie mozna generalizowac ale dobrze byloby pamietac ze kazda z nas ma wolna wole
          a przede wszystkim to wlasnie matka i jej dziecko bede ponosily konsekwencje,
          nie lekarz, nie my, ktore sie na tym forum wypowiadamy co nieby jest lepsze...
          • lillika Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:33
            Witaj Aiti,
            Właśnie miałam Ci odpowiedzieć na wcześniejszy post.
            Czy zastanawiałaś się nad skargą? Przecież to jest Twoje ciało, Twoje dziecko,
            Twój poród i w końcu to TY jesteś BOGIEM własnego ciała (masz nawet PRAWO w
            decydowaniu o zabiegach medycznych), a nie lekarz i to TY ponosisz wszelkie
            konsekwencje związane z brakiem cc a nie lekarz.
            pozdrawiam
            • aiti Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 20:08
              lillika, dzieki za slowa, napisalam do ciebie na priva
              • lillika Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 22:14
                aiti napisała:

                > lillika, dzieki za slowa, napisalam do ciebie na priva
                dzięki,
                przeczytam później, bo na razie mam jakieś problemy z odczytaniem poczty.
                pozdrawiam
        • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:41
          I tu sie zasadniczo roznimy: ja nie jestem za tym, zeby kazda decydowala za
          siebie, bo co ja, jako laik niby mam zadecydowac? To lekarz bierze na siebie
          odpowiedzialnosc za moje zdrowie i wszelakie ewentualne na nim uszczerbki. Ja
          sie do tego nie poczuwam zdolna.
          Pozdrawiam
          PS Co do odgornego narzucania - jesli lekarz stwierdzi, ze jest koniecznosc
          wykonania cc to mam szczera nadzieje, ze mi ja narzuci bez pytania!
      • polaola Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:38
        Co Ty za FANABERIE wypisjesz ...
        >uwazam, ze matka, ktora boi sie porodu do
        > obledu albo traktuje go jak zabieg kosmetyczny (byle sie nie zmeczyc) - jak
        tez
        >
        > ona zareaguje na inne problemy, ktore sie pojawia w wychowywaniu niemowlecia,
        > potem dziecka. Tez zapewne pojdzie po najmniejszej linii oporu?

        Nie wiem naprawde jak doswiadczenia w czasie porodu moga nam pomodz w
        rozwiazywaniu przyszlych problemow wychowawczych ?
        Nie widze tu najmniejszego zwiazku ... Moze chodzi Ci o jakas gotowosc do
        ponoszenia ofiar ???
        Wiez mi ja nie balam sie porodu "do obladu" ani nie traktowalam go jako "zabieg
        kosmetyczny" (niby jaki to mialby byc zabieg ? pomniejszenie brzucha ?) –
        mialam wybor i wybralam to co uwazalam za najlepsze dla nas. Dziwi mnie ze
        steplujesz kobiety ktore tak wybieraja jako "gorsze" matki, ktore zapewne przed
        kazdym problemem dzieciecia beda mdlaly i wolaly o pomoc ? Skad taka opinia ?
        Znasz takie matki czy chcez sie dowartosciowac tym ze cierpialas tak dzielnie i
        to dalo Ci rynsztunek na przyszle boje jako MATKA ? Skad ta pogarda dla tych
        ktorzy decyduja sie inaczej niz ty wybralas ? Nic z tego nie rozumiem ... czyli
        jestes za tym aby pozbawic kobiety prawa wyboru rodzaju porodu ???
        • penelina Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:11
          Racja,Polaolasmile

          Ja dodam tylko jeszcze jedno-zadziwiające jest,że na temat cc najwięcej mają do
          powiedzenia dziewczyny,które rodziły siłami natury...
          Ja myślę,że nie można generalizować-jedna kobieta wstanie z fotela po porodzie
          fizjologicznym i będzie gotowa pójść do domu;druga będzie dochodzić do siebie
          dłużej.I tak samo jest z cc;wiem z własnego doświadczenia-wstałam 10 godzin
          później(jak znieczulenie ustąpiło),kazałam wyjąć cewnik i rozpoczęłam normalne
          funkcjonowanie.W trzeciej dobie wyszłam z małą do domu,następnego dnia
          pojechałam samochodem(jako kierowca,oczywiście)kupić sobie stanik do
          karmienia.Karmiłam rok i tydzień,pierwsze 6 miesięcy wyłącznie piersią.
          Blizna po cc jest niewidoczna,pięknie się zagoiło.
          Oczywiście-moje doświadczenia wcale nie oznaczają,że wszystkie kobiety po cc
          będą w tak dobrej formie.I dlatego właśnie nie można generalizować.

          Zresztą-wybór przecież jest,można mieć cc na życzenie,płatne.I nie sądzę,że
          lekarze godziliby się na taką opcję,gdyby cesarka niosła tyle zagrożeń co 20 i
          więcej lat temu.

          No,i taka "kosmetyka języka" - nie można iść po najmniejszej linii oporu...
          Jeśli już to:po linii najmniejszego oporu.
          Przecież opór ma być mały lub duży,nie jego linia.
        • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:49
          Moja droga,

          nie rozumiem pierwszego zdania z Twojego postu, ale na dalsze sprobuje
          odpowiedziec:
          - napisalam jak JA odbieram wybor cc dla wygody - takie moje subiektywne prawo
          - nigdie nie pisalam o lepszych lyb gorszych matkach (nadinterpretacja) - tylko
          o pojsciu po najmniejszej linii oporu
          - do cierpietnictwa dla zasady nie mam ZADNYCH zapedow, sama mialam ZZO
          praktykowane tu rutynowo, wlasnie, zeby nie wykanczac kobiet niepotrzebnym
          bolem bez ciachania ich "na zyczenie" i na zapas.
          W ostatnim Twoim stwierdzeniu jestesmy prawie zgodne: uwazam jak najbardziej,
          ze to nie kobieta ma decydowac, bo nie jest lekarzem, tylko osoba, ktora sie na
          tym zna i ktora bedzie ponosic zawodowe (i nie tylko) konsekwencje decyzji
          podjetych przy porodzie. Ja jako laik w zakresie medycyny nie wyobrazam ich
          sobie podejmowac i narazac sie na niepotrzebne niebezpieczenstwo.
          Upieranie sie dla zasady przy cc lub nie nacinaniu krocza itp, na zasadzie "bo
          ja tak chce", nie wazne jakie sa wskazanialub przeciwwskazania jest dla mnie
          dowodem braku odpowiedzialnosci. Tym lepiej, jesli po podjeciu przez Ciebie (a
          nie lekarza, ktorego jest to praca) danej decyzji wszystko bedzie ok. Gorzej,
          jesli postawisz na swoim ale kosztem np zdrowia dzieckalub swojego.
          ALe rob jak uwazasz, przeciez nigdie nie twierdze, ze wszyscy maja miec moje
          poglady.
          Dla mnie to, ze kobieta upiera sie przy czyms z gory i dla zasady, swiadczy o
          tym, ze obcuje z lekarzem, do ktorego decyzji nie ma kompletnie zaufania. Ja do
          swojego mialam calkowite, moze to jest miedzy nami roznica.
          Pozdrawiam
      • ikaikaj le lutki 10.12.04, 16:47
        ja tez cie popieram w 100%.nie dobrnelam do konca watku,ale twoja wypowiedz
        podoba mi sie bardzo.pochodze z rodziny lekarskiej i sama zamierzam takowym
        zostac.moj partner jest ginekologiem-poloznikiem, wiec mysle ze jego zdanie na
        ten temat jest dosc obiektywne...twierdzi on,ze cc na zyczenie robia panowie lub
        panie,ktorzy wlasnie zbieraja na lepsze autowinka tak powaznie to oboje uwazamy,ta
        jak le lutki,ze to lekarz decyduje,a nie pacjetka.nie mozna miec w zyciu
        wszystkiego i nie chodzi tu o jakies super ekstremalne sytuacje. postep medycyny
        super sprawa tylko trzeba wiedziec jak tego postepu "uzywac" i gdzie ma on swoje
        granice.ciaza to nie choroba,wiec porod tez nia nie jest...akoro natura
        urzadzila wszystkie ssaki tak,ze rodza akurat taka a nie inna droga to chyba cos
        w tym musi byc.gdyby bylo to rzeczywiscie takie trudne i zagrazajace to polowy
        nas nie byloby na swiecie.
        ja sama rodzilam i naturalnie i przez cc(niestety synek byl zle ulozony)i jednak
        to porod naturalny wspominam lepiej...fakt,ze ja swojego pierworodnego
        "wyplulam,ale poczulam sie jakos tak szczegolnie...i w koncu moglam bezkarnie
        powrzeszczec i posciskac mamie reke do oporusmile)))
        • kuku-007 Re: do ikaikaj 10.12.04, 19:12
          twierdzi on,ze cc na zyczenie robia panowie lu
          > b
          > panie,ktorzy wlasnie zbieraja na lepsze autowink

          Sorki, ale dlaczego tak ironicznie? I co w tym złego, że się zbiera na lepsze
          auto lub chce uniknąć bólu przy porodzie? Dokładasz do tego, czy co? I co
          złego, że "dla wygody"? Jeżeli dla matki wygoda jest ważna, a dziecku przy tym
          nie szkodzi, to czy to cos złego? Typowo polskie podejście do uświęcania
          każdego, nawet niepotrzebnego cierpienia i mieszanie z błotem tych, co chcą go
          sobie oszczędzić. Cierpienie nie uszlachetnia, moja droga, tylko upadla. Wiele
          z kobiet, które rodziły naturalnie, ci to powie.
          kuku, co rodziła samodzielnie i bez ZZO, ale następnym razem - NEVER - tylko
          cesarka. Dla wygody obu stron, a jakże.
        • lillika Re: le lutki 10.12.04, 23:37
          ikaikaj napisała:

          > ja tez cie popieram w 100%.nie dobrnelam do konca watku,ale twoja wypowiedz
          > podoba mi sie bardzo.pochodze z rodziny lekarskiej i sama zamierzam takowym
          > zostac.
          > moj partner jest ginekologiem-poloznikiem, wiec mysle ze jego zdanie na
          > ten temat jest dosc obiektywne...
          punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Twój partner nigdy nie rodził 50
          godzin w koszmarnych bólach i do trumny nigdy tego nie pozna na własnje skórze.
          W związku z tym łatwo mu wydawać takie "obiektywne sądy" wiedząc, że nigdy nie
          doświadczy na własnej skórze podejmowanych decyzji.

          > twierdzi on,ze cc na zyczenie robia panowie lu
          > b
          > panie,ktorzy wlasnie zbieraja na lepsze autowink
          - bez komentarza -

          > a tak powaznie to oboje uwazamy,t
          > a
          > jak le lutki,ze to lekarz decyduje,a nie pacjetka.
          do pierwszego procesu sądowego i oby jak najszybciej. Pacjentka jest wolnym
          człowiekiem i nikt nie może uzurpować sobie prawa do decydowania o jej woli,
          życiu, zdrowiu, ciele. Lekarza to też dotyczy. Twierdzenie, że to lekarz
          decyduje w jaki sposób ma rodzić WOLNA kobieta jest pogwałceniem jej praw.
          Art. 31 pkt.1 Konstytucji RP:
          "1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej."
          Pacjent ma też prawo:
          "wyrażenia zgody albo odmowy na udzielenie mu określonych świadczeń, po
          uzyskaniu odpowiedniej informacji"
          W razie naruszenia praw pacjenta, można mówić o naruszeniu jego dóbr
          osobistych, wówczas pacjent może wystąpić do sądu o przyznanie zadośćuczynienia
          (art.448 kodeksu cywilnego).
          Analogicznie z nacinaniem krocza.
          A swoją drogą, lekarz nie jest nieomylny i powinien o tym pamiętać wykłaszając
          teorie, że on jedyny jest w stanie podjąć słuszną decyzje o cc.

          > nie mozna miec w zyciu
          > wszystkiego i nie chodzi tu o jakies super ekstremalne sytuacje. postep
          medycyn
          > y
          > super sprawa tylko trzeba wiedziec jak tego postepu "uzywac" i gdzie ma on
          swoj
          > e
          > granice.
          w moim życiu o tym, gdzie przebiega ta granica postępu decyduję JA SAMA, nie Ty
          ani tym bardziej Twój partner. Twierdzenie "nie mozna miec w zyciu wszystkiego"
          jest niegrzeczne i niepoważne, szczególnie w przypadku osoby która chce zostać
          lekarzem. Nie wyobrażam i nie życzę sobie, aby lekarz do którego przyjdę do
          gabinetu, wygłaszał mi takie filozofie.

          > ciaza to nie choroba,wiec porod tez nia nie jest...akoro natura
          > urzadzila wszystkie ssaki tak,ze rodza akurat taka a nie inna droga to chyba
          co
          > s
          > w tym musi byc.
          ale człowiek się różni od pozostałych ssaków: wolną wolą.

          gdyby bylo to rzeczywiscie takie trudne i zagrazajace to polowy
          > nas nie byloby na swiecie.
          > ja sama rodzilam i naturalnie i przez cc(niestety synek byl zle ulozony)i
          jedna
          > k
          > to porod naturalny wspominam lepiej...fakt,ze ja swojego pierworodnego
          > "wyplulam,ale poczulam sie jakos tak szczegolnie...i w koncu moglam bezkarnie
          > powrzeszczec i posciskac mamie reke do oporusmile)))
          • umasumak Re: le lutki 10.12.04, 23:53
            lillika napisała:

            >> punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Twój partner nigdy nie rodził 50
            > godzin w koszmarnych bólach i do trumny nigdy tego nie pozna na własnje
            skórze.

            Ale przecież krytyka dotyczy cc na żądanie, a nie ze wskazań medycznych.

            Anielka, Gama i Dinozaur wink)

            Moje córki - bzdurki wink)
            • lillika Re: le lutki 11.12.04, 00:04
              umasumak napisała:

              > lillika napisała:
              >
              > >> punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Twój partner nigdy nie ro
              > dził 50
              > > godzin w koszmarnych bólach i do trumny nigdy tego nie pozna na własnje
              > skórze.
              >
              > Ale przecież krytyka dotyczy cc na żądanie, a nie ze wskazań medycznych.
              tyle, że takie przeżycia czy choćby perspektywa takich przeżyć skłaniają do
              podjęcia decyzji o cc. Czy jest to więc "cc na życzenie" czy też "cc ze wskazań
              medycznych"? Bo jesli "cc na życzenie" to czy potrafiłabyś odmówić kobiecie
              cesarki, gdy ta nie śpi ze strachu po nocach?
              • umasumak Re: le lutki 11.12.04, 00:45
                lillika napisała:

                Bo jesli "cc na życzenie" to czy potrafiłabyś odmówić kobiecie
                > cesarki, gdy ta nie śpi ze strachu po nocach?

                Nie wiem, czy bym potrafiła, całe szczęście nie jestem lekarzem i nie muszę
                stawać przed takim dylematem. Ja piszę z punktu widzenia kobiety, która rodziła
                dwa razy naturalnie, chociaż przy drugiej ciąży groziła mi cesarka (ułożenie
                pośladkowe) i bardzo cieszę się, że jednak mnie omineła. Uważam cesarkę za
                cudowne rozwiązanie w sytuacji, kiedy sama natura nie daje rady, albo gdy
                szkody jakie niesie za sobą PSN, są niewspółmiernie wielkie w stosunku do cc.
                To jest moja opinia w tej sprawie i raczej jej nie zmienię, co nie zanaczy że
                mam zamiar wystrzelać zwolenniczki cc na żadanie wink). Pzdr
    • melka_x Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:07
      Wolałabym rodzić siłami natury, ale to jasmile, sądzę, że każda kobieta powinna
      mieć prawo wyboru. Przy jednym i drugim rozwiązaniu mogą wystąpić komplikacje,
      aczkolwiek innego typu. Inna sprawa to to, że jestem przeciwna refundowaniu
      kosztów cc na życzenie, w tej chwile nas na to nie stać.
      • iwcia75 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:47
        sama bym sobie cesarki nie zażyczyła- wszak to operacja chirurgiczna, cięcie
        brzucha!. jednak jesli dziecko byloby zagrozone, to bym sie jej domagala
      • grzalka Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:03
        Było juz tych watków- ja też ewoluuje, teraz mam jak Gosia-Wieczna, niech każdy
        rodzi jak chce. Nie mój interes.
        Przy pierwszym porodzie w ogóle nie brałam cc pod uwagę- skończyło się
        kleszczami. Przy drugim bardzo chciałam rodzić naturalnie, mimo, że wszystko
        wskazywało na cc. Ostatecznie miałam sama podjąć decyzję (w ostatniej chwili
        dzieci ułożyły sie jak trzeba)- zdecydowałam się na cc. Z kilku powodów- po
        pierwsze ciąża była bliźniacza, a przy porodzie bliźniaczym powikłania zdarzają
        się znamiennie częściej. Zwłaszcza, że było podejrzenie jednego łozyska (były
        dwa, ale tak wczesnie zrośniete, że nie było widac przegrody). Po drugie miałam
        dziwne przeczucie, że w czasie skurczów przepowiadających moje dzieci się
        niedotleniają- co okazało się prawdą, ale na ktg tego nie uchwycono, chociaż na
        słuchawke tak- były wyraźne spadki tętna. Po trzecie wreszcie planowane cc
        miałam mieć robione przez znany skład, a poród naturalny mógł się zdarzyć w
        każdej chwili- nie miałam wpływu na to, kto będzie ten poród odbierać.
        Jednym słowem panicznie i irracjonalnie bałam sie o dzieci.
        Efekt: faktycznie po cc dochodziłam do siebie dłużej, faktycznie miałam
        problemy z karmieniem piersia, faktycznie uczucie do dzieci pojawiało się
        wolniej.
        Teraz wszystko jest ok, poza nieprawidłowym napięciem, asymetria, kreczem szyi
        i takimi tam drobiazgami.
    • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:51
      Nie potrafie sie do konca okreslic po zadnej stronie. Mialam CC "niby" na
      wlasne zyczenie, ale w rezultacie sluszne, bo i tak bym naturalnie nie
      urodzila.
      Sama operacje wspominam zle, a okres rekonwalescencji jeszcze gorzej.
      Coprawda wielkich komplikacji nie bylo, ale ciezko bylo wrocic do siebie w
      sensie fizycznym po operacji. Bardzo dlugo goila sie rana, odczuwalam znaczny
      bol przez kilka tygodni. Wcale nie bylo bezbolesnie. Do dzis mam brzydka blizne
      i brak czucia od pepka do blizy.
      A dziecko, jak sie dopiero po wielu miesiacach okazalo, bylo znacznie
      niedotlenione a ja nadal sie zastanawiam, jakie beda tego konsekwencje w
      przyszlosci. Mlody niby rozwija sie, ale jest porownywalnie duzo wolniejszy i
      slabszy od rowiesnikow.
      Planuje wiecej dzieci i wiem, ze na naturalny porod mam nikle szanse i to mnie
      martwi. Pozyjemy zobaczymy, moze lekarze po lekturze mojej karty ciazy i
      cesarki beda wiedzieli czego unikac itp bede o to sie starac, zeby im to
      uswiadomic.
      Nadal nie wiem, czy jestem za czy przeciw, bo wiem, ze cesarkia nie jest zawsze
      latwym i bezbolesnym wyjsciem, ale tez czesto jest jednak tym lepszym wyjsciem,
      bo ratuje zycie.

      Pozdr
      Kinga
      • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:04
        kingaolsz napisała:

        > Nadal nie wiem, czy jestem za czy przeciw, bo wiem, ze cesarkia nie jest
        zawsze
        >
        > latwym i bezbolesnym wyjsciem, ale tez czesto jest jednak tym lepszym
        wyjsciem,
        >
        > bo ratuje zycie.

        No i nikt przecież nie kwestionuje, że gdy trzeba, cesarka musi być.
        >
        > Pozdr
        > Kinga
        • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:14
          > No i nikt przecież nie kwestionuje, że gdy trzeba, cesarka musi być.

          wink))) atak zmasowany na moje wypowiedzi? smile)))))))
          to byla tylko moja refleksja, bo sama do konca nie okreslam swojego stanowiska,
          tzn. wiem, ze cesarka ma swoje plusy i minusy ( ktore podalalam)

          Kinga
          • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:18
            kingaolsz napisała:

            > > No i nikt przecież nie kwestionuje, że gdy trzeba, cesarka musi być.
            >
            > wink))) atak zmasowany na moje wypowiedzi? smile)))))))
            > to byla tylko moja refleksja, bo sama do konca nie okreslam swojego
            stanowiska,

            Dlaczego atak? To jest tylko wymiana opinii i mam nadzieję, że nie łamię zasad
            dobrego wychowania. Pzdr
            >
            > tzn. wiem, ze cesarka ma swoje plusy i minusy ( ktore podalalam)
            >
            > Kinga
    • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:55
      Leżałam po drugim porodzie (naturalnym) w sali z 5 dziewczynami, które były po
      cc. Z całą pewnością były w gorszej kondycji niż ja, mimo iż byłam, i nacinana,
      i popękana (szyjka macicy)i miałam kilkadziesiąt szwów. Żadna z nich nie była w
      stanie karmić w pierwszej dobie po porodzie. Ja miałam przy piersi dziecko
      kilka minut po.
      Podobnie jak Le_lutki jestem przeciwniczką cc z powodu fanaberii. Co innego gdy
      są rzeczywiste wskazania, albo przedłużająca się akcja produ naturalnego. Pzdr.
      • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 13:57
        Oj , ja karmilam w ciagu pol godziny, po cesarce. Jadlam po godzinie. Nie
        wydaje mi sie, zeby byl jakis zwiazek miedzu cesarka a niemozliwoscia karmienia
        do poczatku.

        Kinga
        • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:01
          kingaolsz napisała:

          > Oj , ja karmilam w ciagu pol godziny, po cesarce. Jadlam po godzinie. Nie
          > wydaje mi sie, zeby byl jakis zwiazek miedzu cesarka a niemozliwoscia
          karmienia
          >
          > do poczatku.

          Nie były w stanie się obrócić na bok tak, aby móc karmić. Pięć przypadków i nie
          widzisz związku?
          >
          > Kinga
          • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:12
            A po co na bok? Przeciez w pozycji polsiedzacej, kiedy jest sie podniesionym na
            poduszkach mozna dziecko karmic bez problemu, a jeszcze latwiej jak dziecko tez
            jest na poduszce. U mnie na sali wszystkie 4 babki po cc karmily bez problemu.
            No w kazdym razie samo karmienie to dla mnie byl najmniejszy problem po
            operacji.

            Kinga
            • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:16
              kingaolsz napisała:

              > A po co na bok? Przeciez w pozycji polsiedzacej, kiedy jest sie podniesionym
              na
              >
              > poduszkach mozna dziecko karmic bez problemu, a jeszcze latwiej jak dziecko
              tez
              >
              > jest na poduszce. U mnie na sali wszystkie 4 babki po cc karmily bez
              problemu.
              > No w kazdym razie samo karmienie to dla mnie byl najmniejszy problem po
              > operacji.
              >
              > Kinga

              Nie wiem, może to zależy o d rodzaju, czy dawki znieczulenia. Wszystkie
              dziewczyny, z którymi leżałam, w pierwszej dobie były w stanie tylko leżeć
              plackiem na pleczach.
              • melka_x Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:33
                Zastanawia mnie zdanie, że to lekarz powinien decydować. Na pozór oczywiste,
                ale czy rzeczywiście? (zaznaczę, że mówię z punktu widzenia osoby, która
                wolałaby mieć poród siłami natury)
                Położnicy nie wypowiadają się w kwestii cc jednoznacznie, zdania są podzielone
                to jednak mniejszy ambaras. Większy to ten, że poza wyjątkami pacjentki to
                dorosłe, nieupośledzone umysłowo osoby. Owszem nie mają wykształcenia
                medycznego, ale czy po przedstawieniu przez lekarza argumentów za i przeciw nie
                powinny mieć prawa do decyzji? Tym bardziej, że w wielu innych przypadkach
                medycznych tak się dzieje. Najlepiej na przykładzie; czeka mnie operacja,
                poważna nie ze względu na przebieg, bo zabieg jest dość prosty, ale ze względu
                na możliwe skutki po. Mój lekarz przestawił mi 3 rozwiązania. Zabieg
                chirurgiczny, zabieg niechirurgiczny oraz zaniechanie jakiejkolwiek interwencji
                i obserwacja co się będzie działo dalej. Przedstawił mi wszystkie możliwe
                konsekwencje każdego z tych rozwiązań i nie ukrywa, które jego zdaniem jest dla
                mnie najkorzystniejsze. Ale decyzję zostawia mi i uważam to za właściwe
                podejście. Dlaczego w przypadku cc i porodu siłami natury nie może być
                podobnie?
                I dlaczego części z forumowiczek przeszkadza to, że inna kobieta decyduje się
                na cc? Nie pytam zaczepniesmile)), naprawdę jestem ciekawa odpowiedzismile
                • umasumak Melka :)) 10.12.04, 14:52
                  melka_x napisała:

                  > I dlaczego części z forumowiczek przeszkadza to, że inna kobieta decyduje się
                  > na cc? Nie pytam zaczepniesmile)), naprawdę jestem ciekawa odpowiedzismile

                  Generalnie nie przeszkadza mi i nie założyłam organizacji zwalczającej cc na
                  rządanie wink), ale jeśli ktoś pyta mnie o zdanie - to odpowiadam smile)
                  • melka_x Umka:) 10.12.04, 15:34
                    Akurat moje zdanie na temat porodu nat. i cc jest takie samo jak Twojesmile, czyli
                    wybieram poród nat., bo uważam go za sensowniejsze rozwiązanie. Chodziło mi o
                    uzasadniego innego zdania, czyli dlaczego inne kobiety miałyby być pozbawione
                    prawa wyboru?
                    • umasumak Melka :)) 10.12.04, 16:30
                      melka_x napisała:

                      > Akurat moje zdanie na temat porodu nat. i cc jest takie samo jak Twojesmile,
                      czyli
                      >
                      > wybieram poród nat., bo uważam go za sensowniejsze rozwiązanie. Chodziło mi o
                      > uzasadniego innego zdania, czyli dlaczego inne kobiety miałyby być pozbawione
                      > prawa wyboru?

                      Ależ przecież nie są pozbawione wyboru! Zobacz ile tylko w tym wątku dziewczyn
                      wypowiedziało się, że miało cc na rządanie.
                      Tak wogóle uważam, że cc na rządanie jest tak samo złym rozwiązaniem, jak
                      zmuszanie do wielogodzinnego (a czasem nawet kilkudniowego) porodu naturalnego.
                      Bo we wszystkim powinien być tzw "zloty środek". Natura owszem, jak
                      najbardziej, ale nie za wszelką cenę. Tyle, że to utopia.... Pzdr
                • isma Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:39
                  Melko,
                  roznica jest ta, ze w przypadku porodu nie bardzo sie da zaniechac wszelkich
                  dzialan wink)), albo naturalny albo cesarka, innej mozliwosci nie ma... A
                  powaznie, to trzymam za Ciebie kciuki wink)).

                  Jesli sa argumenty za i przeciw cc, to znaczy, ze jest jakies wskazanie
                  medyczne (chocby ta marna jedna dioptria), a wtedy, oczywiscie, decyzja nie
                  nalezy tylko do lekarza. Natomiast jesli lekarz proponuje cesarke, bo ta "stoi"
                  wyzej w cenniku, a pacjentce przedstawia ja jako rozwiazanie lekkie, latwe i
                  przyjemne, to to budzi pewien moj opor (i mysle, ze o to chodzilo Le Lutki).
                  Dla mnie nie ma problemu, jak ktos sobie zyczy, niech ma taka mozliwosc, byle
                  mial pelna swiadomosc wszystkich z tym zwiazanych okolicznosci, no i moze
                  niekoniecznie na koszt powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

                  A ja wlasciwie to mialam wybor, w tym niestety malo przyjemnym sensie, ze z
                  racji mojej skazy krwotocznej liczne doktory w wyspecjalizowanym akademickim
                  osrodku nie mogly sie zdecydowac, co jest bardziej ryzykowne ;-(((. W takich
                  sytuacjach lubi sie obarczac decyzja pacjenta, zeby w razie czego nie ponosic
                  konsekwencji blednej decyzji.
                  A tymczasem sprawy, puszczone na zywiol, w zupelnie obcym szpitalu, ulozyly sie
                  calkiem ladnie wink)).
                  • cota Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:51
                    Hmmm, ja będę miała cc na życzenie i: uważam, że każda kobieta powinna mieć
                    wybór, a zdania typu "uważam, że cc na życzenie powinny być zabronione; to
                    wybaczcie, ale rozkłądają mnie na łopatki. A ja uważam, iż schabowy powinien
                    być potrawą zabronioną smile) Rozumiem, iż ktoś wygłasza swoje zdanie/opinie, ale
                    co innego jest takie kategoryczne stwierdzenie...czy któraś z cc pisała, iż
                    uważa iż SN powinien być zakazany? ja sobie nie przypominam, ale w odwrotną
                    stronę to już wielokrotnie. Dalej - nie z powszechnego ubezpieczenia, bo na
                    życzenie. Momencik, płacę przez całe życie ubezpieczenie, praktycznie nie
                    chodzę do lekarzy, jeśli już to prywatnie. A jeśli np. ktoś z waszych bliskich
                    zachoruje na chorobę x i będzie musiał mieć cięższy zabieg -tańszy lub np. z
                    użyciem jakiejść super aparatury-ale droższy - to który chciałaby sdroga e-mamo
                    np. dla swojego dziecka??? jeśli i tak efekt będzie ten sam, to pewnie ten,
                    który dla twojego dziecka będzie lżejszy, wygodniejszy, a może ja np. powiem:
                    nie, absolutnie, nie z ubezpieczeń. Dalej - mój mąż jest kardiochirurgiem, i
                    operuje ludzi, którzy w zasadzie na życzenie mają problemy z zsercem poprzez
                    tłuste jedzenie, alkohol i papierosy. koszt operacji to ok. 8-11 tys, ponadto
                    jeśli naczynia zniszczone przez papierosy, najczęściej ciężko jest zatamować
                    krwawienie i koszt dnia często urasta to kilkunastu tysięcy. Czy żadna z was
                    nie pali lub ktoś z bliskich???? to w kwestii ubezpieczeń
                    W kwestii cc - większość naszych znajmomych - żon lekarzy miało cc, kiedyś
                    zapytałama się jednego małżeństwa dlaczego: bo chcę mieć zdrowe dziecko odparł
                    lekarz. Mój mąż także jest za cc i ja też smile)) i chętnie poczytam inne opinie,
                    różne od mojej, ale nie zakazujmy sobie nawzajem wyborów, ok?
                    • umasumak do cota 10.12.04, 19:48
                      cota napisała:

                      Dalej - nie z powszechnego ubezpieczenia, bo na
                      > życzenie. Momencik, płacę przez całe życie ubezpieczenie, praktycznie nie
                      > chodzę do lekarzy, jeśli już to prywatnie. A jeśli np. ktoś z waszych
                      bliskich
                      > zachoruje na chorobę x i będzie musiał mieć cięższy zabieg -tańszy lub np. z
                      > użyciem jakiejść super aparatury-ale droższy - to który chciałaby sdroga e-
                      mamo
                      >
                      > np. dla swojego dziecka???

                      Cesarka na rządanie nie jest operacją ratującą życie, więc jako taka nie
                      powinna być refundowana, a już na pewno nie w naszym kraju, gdzie kondycja
                      służby zdrowia jest fatalna. W jakim Ty świecie żyjesz? Ostatnio moja kolezanka
                      była kilka dni w szpitalu z maleńkim dzieckiem i musiała sama antybiotyk kupić,
                      bo szpitalowi skończyły się już pieniądze na ten rok, a Ty piszesz, że cc na
                      rządanie ma być nieodpłatne??? Śmieszne!



                      Anielka, Gama i Dinozaur wink)

                      Moje córki - bzdurki wink)
                      • cota Re: do cota 10.12.04, 21:28
                        cesarka na żądanie jeśli już. Proszę bardzo niech każdy ma tyle, ile płaci
                        składek, jestem za! mam kilkakrotną średnią krajową i nie mam nic przeciwko smile))
                        Operacja ratujące zycie - tak, ale gdyby nie postępowanie pacjenta do tego by
                        nie doszło, na własne życzenie ludzie fundują sobie operacje
                        kardiochirurgiczne - przynajmniej w częśći.
                        • umasumak składki zdrowotne 10.12.04, 22:37
                          Na wstępie dziękuje za poprawienie orta - przyjmuje to za dobrą monetę.
                          Co do dalszej wypowiedzi. Widzę, że jednak nie wiesz na jakim świecie żyjesz.
                          Twoje składki zdrowotne, mimo że są więkrze od przeciętnych, idą do wspólnego
                          wora, którego zawartość ma starczyć na całą podstawową opiekę zdrowotną w
                          kraju. Wiemy dobrze, że nie starcza. A Ty chcesz w tej sytuacji dla siebie i
                          innych lepiej zarabiających refundowanych cesarek na cc. Czyli Tobie się
                          należy, a innym, których składki są niepomiernie mniejsze, może ma wystarczyć
                          poród w stajni. Bo na nic innego nie wystarczy. Pzdr
                          • umasumak Re: składki zdrowotne 10.12.04, 23:04
                            umasumak napisała:

                            A Ty chcesz w tej sytuacji dla siebie i
                            > innych lepiej zarabiających refundowanych cesarek na cc.

                            Miało być oczywiście: cesarek na żądanie
                    • reszka2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 22:57
                      Tylko zauważ, droga żono kardiochirurga, że jest różnica pomiędzy koniecznościa
                      wykonania (czytaj - sfinansowania) droższego zabiegu u chorego człowieka, a
                      operacją brzuszną bez wskazań. Czyż nie?
                      Poza tym zdaje się że nie za bardzo pojmujesz na czym polega powszechne
                      ubezpieczenie zdrowotne. Otóż polega ono na tym, że wiekszość płaci relatywnie
                      niewielkie składki, z których opłaca sie drogie procedury dla potrzebującej
                      relatywnie niewielkiej grupy. A i tak nie starcza. Więc jak ktos ma ochote sie
                      na własne zyczenie choćby nawet i wypatroszyc, to niech to sobie robi za własna
                      kase. Obecnie za pieniążki mozna sobie zrobić wszystko.
                  • melka_x isma:) 10.12.04, 15:53
                    Ismo korzystając z okazji sprawdź proszę priva.

                    > Dla mnie nie ma problemu, jak ktos sobie zyczy, niech ma taka mozliwosc, byle
                    > mial pelna swiadomosc wszystkich z tym zwiazanych okolicznosci, no i moze
                    > niekoniecznie na koszt powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

                    No to tutaj się w pełni zgadzamysmile

                    W przypadku porodu faktycznie nie ma opcji zaniechania, ale nadal istnieje
                    wybór między cc a naturą i sądzę, że ostateczna decyzja po wysłuchaniu
                    wszelkich za i przeciw powinna należeć do pacjentki.

                    Zgadzam się też ze stwierdzeniem, że przy zalegalizowaniu odpłatnych cesarek na
                    życzenie istnieje ryzyko, ze lekarz będzie namawiał do cc.

                    Natomiast nie zgadzam się z według mnie krzywdzącym uproszczeniem, że kobieta
                    która wybrała cc bez wskazań będzie macierzyństwo przeżywać na skróty. O tu
                    protestuję bardzo zdecydowaniesmile
                    • isma Re: isma:) 10.12.04, 16:16
                      Melus, priva zaraz poczytam, ino skoncze pisac opinie.

                      Natomiast - nie chce byc adwokatem Le Lutki - ale pamietasz nasza dawniejsza
                      wymiane zdan o planowaniu? Rzecz nie jest w planowaniu, czyli nie w samym cc na
                      zyczenie, tylko w podejsciu do tego. Jak bym na mysl o naturalnym porodzie
                      reagowala panicznym lekiem, to bym probowala sie zabrac za przyczyne i
                      zaaplikowac sobie psychoterapie, a cesarke w ostatecznosci wink)). W tym sensie
                      mysle, ze to bywa droga na skroty. A, jak obie wiemy, nie zawsze w
                      macierzynstwie takie skrotowe drogi sa mozliwe, i trzeba miec tego swiadomosc.

                      Wiec nie twierdze, ze to jest zwiazek typu wynikowego "miala cc na zyczenie -
                      bedzie zla matka", nie. Mysle tylko, ze rozpatrywanie tej kwestii wylacznie w
                      perspektywie tego, w ktorej dobie sie wstanie i jaki sie bedzie mialo komfort
                      przy zalatwianiu potrzeb fizjologicznych (a sporo takich wypowiedzi czytalam)
                      dowodzi spycania problemu. A plytkosc macierzynstwu nie sluzy wink)).
                • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:52
                  Mnie nie przeszkadza w ogole co kto inny zadecyduje - w koncu nie moj porod,
                  nie moje dziecko i nie moje konsekwencje. Napisalam dlaczego JA tego nie
                  uznaje, bo to akurat wiem.
                  • melka_x Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:59
                    le_lutki napisała:

                    > Mnie nie przeszkadza w ogole co kto inny zadecyduje - w koncu nie moj porod,
                    > nie moje dziecko i nie moje konsekwencje. Napisalam dlaczego JA tego nie
                    > uznaje, bo to akurat wiem.

                    le_lutki napisała:

                    > I tu sie zasadniczo roznimy: ja nie jestem za tym, zeby kazda decydowala za
                    > siebie

                    Hmmmm...wink)), widzę pewną dysharmonięwink))
                    I właśnie do zdania "nie jestem za tym, żeby kazda decydowała za siebie"
                    odnosiło się moje pytaniesmile))
              • jagusia7 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:58
                Umasumak, ja też miałam cc. Piersią karmiłam jakieś pół godziny po operacji,
                dziecko ani razu nie było dokarmiane, cały czas było przy mnie. Po 12 godzinach
                wstałam, po dobie poszłam się umyć, raz pomogła mi położna, potem już wszystko
                robiłam sama(łącznie z noszeniem dziecka). Czy dłużej dochodziłam do siebie niż
                po naturalnym porodzie- nie wiem, bo nie mam porównania, ale wydaje mi się, że
                to sprawa indywidualna (miałam niecały rok temu operację w miejscu blizny po cc
                i chociaż ta operacja była "lżejsza", dochodziłam do siebie znacznie gorzej niż
                po cc i gorzej się czułam).
                Le_lutki napisała, że jeśli ktoś obłędnie boi się porodu i wybierze cc, to
                będzie szedł na łatwiznę w późniejszym wychowywaniu dziecka. Przykro mi się
                trochę zrobiło, jak to przeczytałam, bo to zupełnie nie tak. Chciałam rodzić
                siłami natury, nie bałam się porodu, miałam świetne nastawienie. I ból podczas
                porodu zupełnie mnie zaskoczyłsad Rodziłam 16 godzin zwijając się i nie będąc w
                stanie myśleć ani o dziecku, ani o oddychaniu, tylko o tym bólu, po czym tętno
                dziecka drastycznie spadło i zawieźli mnie na operację. Później dowiedziałam
                się, że dziecko było tak ustawione, że nie było takiej możliwości, abym
                samodzielnie je urodziła.
                Ponownego porodu boję się potwornie, skutecznie osłabia mój zapał do posiadania
                drugiego dziecka, chociaż bym chciała. Nie umiem zapomnieć tego bólu, mimo, że
                4,5 roku minęło. I jeżeli zdecyduję się na drugie dziecko, zrobię wszystko,
                żeby nie rodzić naturalnie, z całą świadomością ewentualnych konsekwencji(bo
                już to przechodziłam, można rzec dwa razy). Chociaż lekarz zapewnia mnie, że
                mogłabym urodzić zupełnie naturanie i prawdopodobnie nie byłoby żadnych
                przeciwskazań. Mogłabym, ale nie chcę. I to znaczy, że wychowując to drugie
                dziecko będę szła na łatwiznę? I że pierwsze wychowuję lepiej bo były wskazania
                do cc?
                • jagusia7 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:06
                  Jeszcze jedno.
                  Właściwie to skłaniam się ku temu, że najlepszym rozwiązaniem jest zzo. Ale
                  rozumiem, że dla kogoś "osobisty"wink poród może być przeszkodą nie do pokonania.
                  Tak jak dla innych leczenie zębów jest możliwe tylko w pełnej narkozie. I nie
                  rozumiem, dlaczego im tej możliwości odmawiać(oczywiście nikt nie mówi, że cc
                  na życzenie powinno być gratissmile) Nie wiem, dlaczego według części z Was
                  kobieta nie miałaby o tym sama decydować.
              • olamad Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 12.12.04, 18:46
                Umo, te panie najprawdopodobniej musiały leżeć plackiem. Po ZZO (albo tym
                drugim - niestety nie rozróżniam) trzeba leżec nie podnosząc głowy przez wiele
                godzin - ile, bywa różnie - ja musiałam przez dobę, a moja siostra w innym
                mieście tylko 12 h. Dodam tylko, ze dziewczyny z którymi leżałam na sali
                pooperacyjnej miały znieczulenie ogólne i wstały juz po 3-4 godzinach. Ależ im
                zazdrościłam..
                P.S. Cesarka była ze wzgledów medycznych - silna gestoza i spadki tętna u
                dziecka. Następny poród, moze nie cesarka, ale ZZO bardzo proszę.
    • magdak5 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:24
      Ja przeżyłam strasznie poród naturalny, synek był duży (4kg), ciągłe kroplówki,
      straszny wielogodzinny ból, nie miałam siły żyć, chciałam wyskoczyć przez okno
      z sali porodowej, przyżekłam sobie, że nie będę miała więcej dzieci. Wiktorek
      już był sinawy, przez długi poród miał troszkę zniekształconą główkę, zła byłam
      na niego, na prawdę, ale przecież dla niego to była także długa i ciężka droga.
      Pamiętam jak przez mgłę, że w końcu mi go wypchnęli, jakaś wielka położna
      naciskała z całej siły na brzuch. Potem ulga, zszywanie było przyjemnością,
      odpoczywałam a mąż nosił małego.
      Jakiś czas po porodzie obiecałam sobie że drugie dziecko to tylko z cc.
      Ale teraz tak myślę, gdyby lepsza opieka, znieczulenie z.o. a nie ciągłe
      gadanie że nie opłaca się znieczulenia bo pani zaraz urodzi to może miałabym
      inne wspomnienia.
      Proszę napiszcie szczerze czy z.z.o naprawdę pozostawia jedynie 1/5 bólu?
      Czy to dobry sposób wg was?

      Pozdrawiam
      Magda mama Wiktorka (rok i 7 mies)
      • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:55
        magdak5 napisała:

        > Proszę napiszcie szczerze czy z.z.o naprawdę pozostawia jedynie 1/5 bólu?
        > Czy to dobry sposób wg was?

        Ja miałam zzo i nie czułam wogóle bólu. I uwżam, że właśnie zzo powinno być na
        rządanie. Pzdr
        >
        > Pozdrawiam
        > Magda mama Wiktorka (rok i 7 mies)
    • lillika Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 14:55
      Przyznam się szczerze, że po przeczytaniu niektórych opinii, włosy mi stają
      dęba. Skąd w niektórych z Was taka chęć w decydowaniu za innych?!?!? Kto Wam
      dał takie prawo by wypowiadać się jak inne kobiety mają rodzić? Przecież
      rodząca kobieta nie jest ubezwłasnowolniona, by odmawiać jej prawa do
      decydowaniu o cc. Lekarz to nie "pan i władca"!
      Czy na prawdę jesteście tak naiwne i sądzicie, że jeżeli zmusi się kobietę
      wbrew jej woli do porodu siłami natury to poród ten nie będzie później dla niej
      traumą?
      Sadziłam że już skończyły się czasy dyktatury i uszczęśliwiania innych na siłę.
      • umasumak Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:02
        lillika napisała:

        > Przyznam się szczerze, że po przeczytaniu niektórych opinii, włosy mi stają
        > dęba. Skąd w niektórych z Was taka chęć w decydowaniu za innych?!?!? Kto Wam
        > dał takie prawo by wypowiadać się jak inne kobiety mają rodzić? Przecież
        > rodząca kobieta nie jest ubezwłasnowolniona, by odmawiać jej prawa do
        > decydowaniu o cc. Lekarz to nie "pan i władca"!
        > Czy na prawdę jesteście tak naiwne i sądzicie, że jeżeli zmusi się kobietę
        > wbrew jej woli do porodu siłami natury to poród ten nie będzie później dla
        niej
        >
        > traumą?
        > Sadziłam że już skończyły się czasy dyktatury i uszczęśliwiania innych na
        siłę.

        Myślę, że wątek powstał po to, żeby pojawiły się w nim różne opinie, a nie po
        to, żeby wszyscy zakrzyczeli Sakade, że nie ma racji. Ja wypowiedziałam swoje
        zdanie, nie widzę powodu dla którego miałabym tego nie robić. Pzdr
        • lillika Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:29
          umasumak napisała:

          > Myślę, że wątek powstał po to, żeby pojawiły się w nim różne opinie, a nie po
          > to, żeby wszyscy zakrzyczeli Sakade, że nie ma racji. Ja wypowiedziałam swoje
          > zdanie, nie widzę powodu dla którego miałabym tego nie robić. Pzdr
          oczywiście, że własne zdanie to jedno. Choć przyznam się, że przykro mi sie
          zrobiło czytając wypowiedź o pójściu na łatwiznę czy o fanaberiach.
          Dodatkowo te radykalne wypowiedzi potęguje fakt, że żyjemy w kraju, w którym
          odmawia się cc kobietom bezwzględnie tego potrzebującym w imię idieologii "PSN
          za wszelką cenę".
          Poza tym, wiem co to trauma (choć nie związana z porodem) i dlatego może
          rozumiem kobiety które starają się uniknąć traumy. Zastanawiam sie też czy ktoś
          kto pisze, że obłędny strach nie jest wskazaniem do cc, wie w ogóle co to
          obłędny strach.
        • omama Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:29
          A ja sobie myślę, że gdyby nie było tego absurdalnego przymuszania kobiet do
          naturalnego porodu kosztem dowolnym (kiedy byłam z dzieckiem na kontroli
          neurologicznej w CZD usłyszałam, że żaden warszawski szpital nie dostarcza im
          tylu małych pacjentów uszkodzonych w czasie porodu co ten najsłynniejszy i
          najbardziej znany z naturalnych...) to pewnie mniej byłoby kobiet, które
          domagają się z góry cc. To po pierwsze.
          Po drugie, szanowne przeciwniczki, dla bardzo wielu rodzacych w Polsce kobiet
          poród był niestety okazją do ich upodlenia, upokorzenia, uprzedmiotowienia.
          Również i stąd chęć cc.
          Po trzecie, opinie lekarzy nt cc z wyboru czy poród naturalny nie są
          jednoznaczne. Jest wielu takich, którzy uważają, że dla dziecka cc jest mniej
          ryzykowne.
          Po czwarte. Nie wierzę w te bzdury że cc. uniemożliwia nawiązanie intymnej
          więzi z dzieckiem, jest wyznacznikiem życiowego tchórzostwa itd. 100 z górką
          lat temu kobiety spowiadały się z użycia przy porodzie chloroformu, bo wszak "w
          bólach będziesz rodziła".
          Po piąte. Fanatycznym zwolenniczkom naturalnego porodu przypominam, że
          stosunkowo niedawno zleźliśmy z drzew i ludzka miednica jest nieco za ciasna do
          łatwych porodów. Porody naprawdę naturalne (bez wszystkich cudów medycznych) to
          jest paruprocentowa śmiertelność. Nie mam tu na myśli domowych porodów z
          karetką która w razie czego pojawi się w trymiga - myślę raczej o porodzie z
          jedną wspomagającą osobą w środku puszczy białowieskiej.
          Po szóste. Każdy poród to proces dynamiczny i w każdym coś może pójść żle. Są -
          pewnie i na tym forum - kobiety, które mają chore dziecko lub/i własne kłopoty
          zdrowotne w efekcie psn i w efekcie cc.
          • umasumak do omama 10.12.04, 16:42
            omama napisała:

            > A ja sobie myślę, że gdyby nie było tego absurdalnego przymuszania kobiet do
            > naturalnego porodu kosztem dowolnym (kiedy byłam z dzieckiem na kontroli
            > neurologicznej w CZD usłyszałam, że żaden warszawski szpital nie dostarcza im
            > tylu małych pacjentów uszkodzonych w czasie porodu co ten najsłynniejszy i
            > najbardziej znany z naturalnych...) to pewnie mniej byłoby kobiet, które
            > domagają się z góry cc. To po pierwsze.
            > Po drugie, szanowne przeciwniczki, dla bardzo wielu rodzacych w Polsce kobiet
            > poród był niestety okazją do ich upodlenia, upokorzenia, uprzedmiotowienia.
            > Również i stąd chęć cc.
            > Po trzecie, opinie lekarzy nt cc z wyboru czy poród naturalny nie są
            > jednoznaczne. Jest wielu takich, którzy uważają, że dla dziecka cc jest mniej
            > ryzykowne.
            > Po czwarte. Nie wierzę w te bzdury że cc. uniemożliwia nawiązanie intymnej
            > więzi z dzieckiem, jest wyznacznikiem życiowego tchórzostwa itd. 100 z górką
            > lat temu kobiety spowiadały się z użycia przy porodzie chloroformu, bo
            wszak "w
            >
            > bólach będziesz rodziła".
            > Po piąte. Fanatycznym zwolenniczkom naturalnego porodu przypominam, że
            > stosunkowo niedawno zleźliśmy z drzew i ludzka miednica jest nieco za ciasna
            do
            >
            > łatwych porodów. Porody naprawdę naturalne (bez wszystkich cudów medycznych)
            to
            >
            > jest paruprocentowa śmiertelność. Nie mam tu na myśli domowych porodów z
            > karetką która w razie czego pojawi się w trymiga - myślę raczej o porodzie z
            > jedną wspomagającą osobą w środku puszczy białowieskiej.
            > Po szóste. Każdy poród to proces dynamiczny i w każdym coś może pójść żle.
            Są -
            >
            > pewnie i na tym forum - kobiety, które mają chore dziecko lub/i własne
            kłopoty
            > zdrowotne w efekcie psn i w efekcie cc.

            Jesssssuuuu!!! Ile razy mam powatarzać, że jestem przeciwniczką cc na rządanie,
            a nie cc wogóle! Nie jestem zwolenniczką PSN za wszelką cenę! Uważam, że
            zmuszanie kobiety do długiego, wyczerpującego porodu, z którego mogą wyniknąć
            powikłania typu niedotlenine dziecka, jest poważnym nadużyciem. Na koniec,
            wiadomy mi jest fakt, że poród rozpoczęty fizjologicznie, może się skomplikowac
            w toku i to też bywa powód do przeporwadzenia cc.
    • fiszerowa Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 15:16
      A ja powiem tak...
      w trakcie ciazy mialam schize na wszystko co naturalne. Moze dlatego ze Tunio
      jest z in vitro i taki wyczekany... Chcialam zeby wszystko pozniejsze odbylo
      sie juz zgodnie z natura. Nawet ZZO nie chcialam wink)). Umowilam sie z
      najlepsza polozna w CZMP i bylam pod jej opieka juz przez 2 tygodnie przed
      porodem. Jak przyszlo co do czeko obie szlysmy w zaparte - rodze naturalnie.
      Ale gdzies tam podskornie wiedzialam ze nie moze byc tak pieknie. Mam baaaardzo
      waskie biodra i zlamane dwa kregi ledzwiowe. I mimo iz miednica rozchodzila mi
      sie juz od 5 miesiaca balam sie, ze jednak moge nie dac rady. Profilaktycznie
      zabralam ze soba rtg polamanych kregow, zeby "w razie czego" anastezjolog
      wiedzial jak sie wkluwac. No i oczywiscie prawo Marphiego zadzialalo. Po 9
      godzinach lekarz stwierdzil ze nie dam rady. Niestety niewspolmiernosci nie da
      sie przewidziec przed porodem. Trzeba zaczac rodzic normalnie a potem "sie
      zobaczy". Teraz wiem, ze przed druga ciaza pojde zrobic sobie rtg miednicy zeby
      miec bialo na czarnym ze nie dam rady. A jak kogos to nie przekona to zaplace i
      zazadam cesarki. I nie wyobrazam sobie tego zeby zdac sie tylko na lekarza i
      nie rozmawiac z nim w trakcie porodu. W koncu to moje cialo i moje dziecko. I z
      calym szacunkiem do wiedzy i kompetencji lekarza nie zgadzam sie zeby on o
      wszystkim decydowal. I niech bedzie ze mam taka fanaberie. Nastepna bedzie
      cesarka i tyle.
      A co do dochodzenia do siebie po cc. To gdybym wczesniej nie rodzila naturalnie
      przez 9 godzin to zapewne przebiegaloby ono lepiej. Wiem bo mialam normalna
      operacje ginekologczna z cieciem takim jak po cesarce. I wtedy nastepnego dnia
      czulam sie znosnie. A po cesarce bylam tak slaba, ze nastepnegodnia zemdlalam
      na sedesie wink. Ale nie wiaze tego z sama cesarka tylko tak jak napisalam,
      wszystkim co bylo przed...
      Poza nienaturalnoscia zaplodnienia i porodu reszta juz odbyla sie
      zupelnie "normalnie". Instynkt mam, piersia karmilam, depresji nie zauwazylam
      (inni tez).

      pozdrawiam wszystkie "naturalnie" i "sztuczne"
      Fiszerowa
    • asikx Jak najbardziej jestem ZA! 10.12.04, 15:53
      Porodu naturalnego bałam się jak ognia, gdy wykryto, że mam cukrzycę ciążową
      zaczęłam mieć nadzieję na cc, gdy dodatkowo okazało się, że dziecko jest
      ustawione miednicowo byłam gotowa skakać ze szczęścia - cesarka nie przerażała
      mnie w ogóle. Miałam cesarkę planową ze wskazań medycznych. Przeprowadzoną ze
      znieczuleniem podpajęczynówkowym. Nic mnie nie bolało, nie było żadnych
      powikłań. Od razu czułam się znakomicie. Następnego dnia latałam jak fryga.
      Miałam pokarm i niestety karmiłam piersią bez problemów... (karmienie to inna
      bajka).

      Nie planuję już więcej dzieci, ale nigdy nic nie wiadomo - gdyby mi się coś
      odmieniło - to najpierw nazbieram kasy na cc na życzenie - a potem postaram się
      o brzuszek.
      I tyle. Moja SUBIEKTYWNA opinia jest taka - jeżeli można to dlaczego nie?!
      Zwłaszcza gdy ktoś boi się porodu naturalnego. Jak się objawi coś takiego jak
      przeciwskazania do cc (tak jak są przeciwskazania do porodu naturalnego) to
      może będę się zastanawiać. Eeee nie będę - moim zdaniem CC jest super.
      Pozdrawiam,
      Aśka
    • re_haj Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 16:02
      a ja nie rozumiem tego tak teraz modnego nastawienia na wszystko co naturalne -
      jak poród to tylko siłami natury, jak karmienie to tylko naturalne a żywienie
      to najlepiej ekologiczne. Żyjemy w takich czasach, że mamy do dyspozycji różne
      środki ułatwiające nam życie i skoro takie możliwości są to każdy powinien mieć
      wolny wybór co do decyzji czy chce z nich skorzystać, czy nie. Dlatego jeżeli
      jakakolwiek kobieta chce rodzić przez CC to jest jej decyzja. Wydaje mi się, że
      jest to decyzja, którą nie podejmuje się pochopnie, nie jest to kaprys, czy
      fanaberia. Ryzyko związane jest z każdą formą porodu. Nikt też nie jest w
      stanie na 100% określić, że w danym przypadku powikłania po porodzie siłami
      natury byłyby mniejsze niż po CC. Ja sama rodziłam przy zzo, które też jest na
      życzenie, za specjalną opłatą i nie wyobrażam sobie innego porodu niż ze
      znieczuleniem, które nie tylko znosi ból ale i przyspiesza akcję porodową (w
      opinii obiegowej - spowalnia). Z karmieniem można mieć problemy również po
      porodzie naturalnym, więc tutaj też nie widzę jakiejś specjalnej zależności. A
      zgadzam się z jednym - nowoczesna kobieta ma prawo rodzić szybko i bez bólu.
    • adsa_21 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 16:04
      Ja jestem baaardzo przeciwna robieniu cc na zyczenia. Nie jest to dobre ani dla
      matki ani tym bardziej dla dziecka.
    • mama_wiktora Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 16:20
      Też już się wypowiadałam w takim wątku, ale dorzucę swoje dwa grosze.

      Im jestem starsza tym większa ilość tematów znajduje się u mnie w kategorii:
      niech sobie każdy robi jak uważa, jak lubi, jak mu dobrze, co to do cholerki
      komu szkodzi?? I po co ma kogokolwiek oburzać??

      Czyli starzejemy się Wieczna Gosiu!!smile

      W kwestii faktów - miałam dwie cesarki, pierwszą po 16 godzinnym PSN, ze
      względów medycznych. Drugą ze wskazań "stan po cesarce", ale umówmy się, jakbym
      chciała rodzić normalnie, to na pewno znalazłabym inny szpital, który by mi to
      umożliwił. Gdy przyszły pierwsze skurcze i zwijałam się z bólu (choć rozwarcia
      dokładnie było nic) to szczerze mówiąc nawet te dwie godziny w czasie których
      dotarłam do szpitala i przygotowano salę operacyjną i mnie, to było za długosmile

      Po pierwszej długo dochodziłam do siebie, ale tu zgodzę się z Fiszerową: czego
      wymagać od kobiety po 16 godzinnym horrorze i do tego jeszcze operacji?? Po
      drugiej śmigałam po szpitalu aż miło. A w domu non stop mama upominała mnie,
      żebym się oszczędzała po operacjismile

      Depresję miałam, ale nie po ccsmile nawet jeśli po trosze z powodu cc to raczej ze
      względu na wszechobecny terror dotyczący PSN i karmienia piersią. Ani jednego
      ani drugiego mi się nie udało wykonać, ani przy pierwszym, ani przy drugim
      dziecku. Więc szczerze mówiąc denerwuje mnie "nie wyobrażam sobie jak
      można...." bo nie wiecie jak się czuje kobieta, która bardzo chciała, wszyscy
      wokoło twierdzą, że to cudowne i każdy tak potrafi, a jej się nie udało. Jeśli
      chcecie wpędzać ludzi w depresje albo w poczucie winy to proszę bardzo, tylko
      PO CO??

      Dlatego myślę sobie, jeśli od cc na życzenie ktoś ma być zdrowszy psychicznie,
      lepiej się poczuć, a przy okazji uniknąć możliwości niekompetentnie
      prowadzonego PSN, to NA ZDROWIE!!
    • malgosiek2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 16:20
      Witam
      Ogólnie nie jestem za c.c na życzenie,ale jak ktoś chce to Jego sprawa i trudno.
      Jestwm położną i nie raz spotkałam pacjentki po c.c (najczęściej wskazania
      medyczne),którym przy następnej ciąży groziło rozejście się blizny po c.c.
      Przy następnej cesarce "wycina" się starą bliznę i znów szyje w nowym miejscu
      mięśnie macicy.Więc co kolejne c.c to osłabienione rozciąganie mięśnia
      macicy,macica nie może dalej się rozciągnąć z powodu słabszej kondycji i
      dochodzi do rozejścia się blizny.
      Oczywiście grozi to pęknięciem macicy i krwotokiem trudnym do opanowania i
      tylko baaaaaardzo szybka interwencja lekarza uratuje życie matki i dziecka.
      Więc jak chcecie to róbcie sobie c.c na życzenie.
      Ja jednak osobiście bym nie ryzykowała.Przy porodzie miałam z.z.o i sobie je
      chwalę.Małgosia
    • black_currant Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 10.12.04, 16:49
      Uważam, że cc bez wskazań medycznych powinno być dostępne za opłatą.

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
      • halina25 DZIEWCZYNY NIE BĄDŻCIE FANATYCZKAMI!!! 10.12.04, 21:54
        Nie tyle jestem przeciwna cc na życzenie, ile się dziwię matkom, które się na
        nią decydują za pierwszym razem. Idealne rozwiązanie byłoby takie: kobieta
        umawia się z personelem, że przy wystąpieniu jakichkolwiek powikłań lub gdy
        rodząca stwierdzi, że nie da rady, że ból jest dla niej nie do zniesienia,
        lekarz wykonuje cc. Ale niestety wiadomo, że w istniejących warunkach jezeli
        się nie zapłaci, to cc robią gdy się coś naprawdę poważnego dzieje i to też nie
        zawsze. Zdarza się również, że kobieta upiera się przy cc, lekarz lub kto inny
        ją od tego odwodzi, rodzi siłami natury w ciagu godziny i mówi potem - jak
        dobrze, że mnie nie cięli!
        W większości przypadków kobieta po porodzie naturalnym czuje się lepiej, niż po
        cc, ale są wyjątki. Natomiast twierdzenie, że dzieci po cc mają problemy
        oddechowe, nie wspominając o żółtaczce, jest piramidalną bzdurą! Dla dziecka cc
        jest zawsze bezpieczniejsze. Rzekome powikłania spowodowane cc, są zawsze z
        powodu dla którego wykonano cesarkę (zanik tętna, zielone wody, odklejające się
        łożysko itp.).
        Natomiast jeżeli chodzi o matkę, rany krocza czy szyjki macicy (o ile są) goją
        się łatwiej, no i jest mniejsze ryzyko zakażenia - przy cesarce tnie się
        również otrzewną. Częściej po cc macica nie chce się obkurczać. Karmienie
        również jest łatwiejsze po porodzie naturalnym.
        Dziwi mnie jednak obsesja na temat naturalnego rodzenia i karmienia, za wszelką
        cenę. To że naturalne nie znaczy że dla każdego jedynie słuszne! To głupota
        twierdzić, że matki po cc nie czują więzi z dzieckiem, bo nie zależy ona od
        sposobu rozwiązania ciąży! Również karmienie naturalne nie zależy od chęci
        matki. Zdarza się, że dzieciak nie chce ssać piersi i koniec! Zdarza się że
        matka nie ma pokarmu, mimo wypiania hektolitrów płynów, przystawiania co pół
        godziny i pozytywnego nastawienia!
        Oczywiście, że poród naturalny jest najlepszym rozwiązaniem, ale tylko pod
        warunkiem, że wszystko jest w porządku. A przez cc urodziło się mnóstwo zdrowch
        i kochanych dzieci dobrych matek!
        Oczywiście, że pokarm naturalny jest najlepszy dla dziecka, ale na butelce
        wychowały się miliony dzieci, które są idealnie zdrowe i kochane przez swoje
        mamy!
        • reszka2 kilka pytań 10.12.04, 22:51
          Abstrahując od tematów pobocznych dot. rzeczy niemierzalnych, ja się
          ustosunkuje do aspektu medycznego.

          Otóż bardzo prosze o odpowiedź na pytanie - Dlaczego na zachodzie, chociażby w
          Holandii, gdzie opieka nad ciężarna i dzieckiem stoi na wyższym niz w Polsce
          poziomie (czego miernikiem jest śmiertelność okołoporodowa noworodków) nie ma
          cesarek bez wskazań? Dlaczego duzo porodów odbywa się w domu? Dlaczego jakoś
          nikt się nie zamartwia o bezpieczeństwo dzieci rodzonych drogami i siłami
          natury? Czy nie sądzicie, że gdyby istotnie poród operacyjny był dla dziecka
          lepszy cyli bezpieczniejszy, tamtejsze kobiety nie doprowadziłyby do tego, aby
          każda ciąża była rozwiązywana operacyjnie, tak dla profilaktyki urazów
          okołoporodowych? Dlaczego kolegia ginekologiczno - połoznicze w dostępnych mi
          materiałach zalecają poród drogami natury? czyżby spisek połozniczo -
          rehabilitacyjno-neurologiczno-pediatryczny, w celu dostarczenia kolegom po
          fachu nowych pacjentów? Skąd przekonanie, że wieksza medykalizacja porodu
          gwarantuje wieksze bezpieczeństwo? Czyżby wszystko sprowadzało sie do słabych
          umiejętności połozników w Polsce? Bo skoro holenderska połozna jest w stanie
          przeprowadzć szczęśliwie poród domowy (czytaj - w tym równiez rozpoznac
          niebezpieczeństwo ZANIM poród rozkręci się na dobre), a tutaj lekarz nie umie
          podjąć decyzji o cc w stanie zagrożenia dziecka, rzadziej - matki, to cos jest
          nie tak.
          • umasumak Do Reszki 10.12.04, 23:00
            reszka2 napisała:
            Czy nie sądzicie, że gdyby istotnie poród operacyjny był dla dziecka
            > lepszy cyli bezpieczniejszy, tamtejsze kobiety nie doprowadziłyby do tego,
            aby
            > każda ciąża była rozwiązywana operacyjnie, tak dla profilaktyki urazów
            > okołoporodowych?

            No właśnie. Ale właściwie mam dla Ciebie takie zadanko Reszko. Wyjaśnij może
            koleżnkom, że rozwiązanie ciąży przez cc bez wskazań, jest jednak mniej
            korzystne dla dziecka. Kilka razy już o tym czytałam, ale może Tobie jako
            lekarzowi, pójdzie sprawniej wyłożenie tego. Jak czytam tutaj, że cc jest
            lepsze dla dziecka od normalnego porodu siłami natury (oczywiście prowidłowo
            prowadzonego), to mi ręce opadają....
            • reszka2 Re: Do Reszki 10.12.04, 23:24
              umasumak napisała:
              >
              > No właśnie. Ale właściwie mam dla Ciebie takie zadanko Reszko. Wyjaśnij może
              > koleżnkom, że rozwiązanie ciąży przez cc bez wskazań, jest jednak mniej
              > korzystne dla dziecka. Kilka razy już o tym czytałam, ale może Tobie jako
              > lekarzowi, pójdzie sprawniej wyłożenie tego. Jak czytam tutaj, że cc jest
              > lepsze dla dziecka od normalnego porodu siłami natury (oczywiście prowidłowo
              > prowadzonego), to mi ręce opadają....
              >
              >
              Niejako odwracając Twoja prośbe - ja nie wiem jak uzasadnić że poród operacyjny
              miałby byc lepszy niż , hm, tradycyjny, powiedzmy.
              Też nie wiem, jak wygląda noworodek zmęczony (porodem dn), w przeciwieństwie
              do noworodka wypoczętego (po przyjściu na świat cc).
              Nie za bardzo wiem, jak uzasadnić, że zdrowy płód jest, że tak powiem -
              fizjologicznie przystosowany do wysiłku przeciśnięcia sie przez kanał rodny, i
              jeżeli wszystko przebiega ok, to nic złego mu sie nie stanie. Bo inaczej
              ludzkość wyginęłaby juz po zejściu z drzewa na skutek przewagi kalek, którymi
              nie miałby sie kto opiekowac.
              Nie jest , jak rozumiem, dowodem, że w zasadzie poród nie jest szczególnie
              szkodliwy dla dziecka fakt, że znakomita wiekszość dzieci rodzi się jednak
              szczęśliwie. A tragedie które się zdarzają, nie sa dowodem na
              niebezpieczeństwo porodu drogami natury jako takiego, tylko ewidentnym dowodem
              na złe poprowadzenie tego konkretnego porodu.
              Nie jestem przeciwnikiem cc na zyczenie, tylko nie lubię jak sie do tego
              filozofie nieuzasadnioną dorabia.
          • omama Re: kilka pytań 11.12.04, 11:46
            Reszko, czy nie popełniasz aby malutkiego nadużycia utożsamiając Holandię z
            pozostałymi państwami Europy Zachodniej i Ameryki Pn?
            O ile mi wiadomo położnictwo Holenderskie różni sie właśnie tym - skłonnością
            do porodów domowych i do unikania medykalizacji. Różni się od położnictwa
            woskiego, niemieckiego, francuskiego, amerykańskiego.....Ale jako lekarz wiesz
            o tym przecież z pewnością, prawda?
            • reszka2 Re: kilka pytań 11.12.04, 22:53
              Oczywiście że wiem. Wiem tez że jakos nikt nie krzyczy żeby to komus - kobietom
              rodzącym, czy ich dzieciom - wychodziło na złe.
              Tylko co to ma do rzeczy? Takich przykładów jest wiele, a nigdzie nie widziałam
              takiej schizy na cc jak tutaj.
            • reszka2 Re: kilka pytań 11.12.04, 23:08
              Ups, za wczesnie poszło.

              No więc załóżmy że taka np. Holandia jest jedynym państwem, gdzie prowadzi sie
              porody domowe, czy w ogóle porody drogami natury.
              Skoro tam wszystko idzie ok - to po co nadmierna medykalizacja gdzie indziej, z
              cc jako szczytem medykalizachji porodu?
              Prosze o wytłumaczenie, bo nie rozumiem istoty twojego postu, omamo.
              • le_lutki Re: kilka pytań 13.12.04, 10:13
                Ja tylko wtrace, ze Francja ma chyba najbardziej zmedykalizowane prowadzenie
                ciazy i porodu w Europie. Tym niemniej nieraz czytalam na forum o mamach,
                ktore - zwlaszcza przy kolejnych porodach - umawiaja sie z polozna na porod w
                domu, bo tak wola i nie narzuca im sie szpitala. Te, ktore maja powody do obaw
                o ciaze beda rodzily w szpitalu i beda poddane jeszcze wiekszej kontroli. A o
                cc na zyczenie we Francji jako zywo nigdy nie slyszalam, ale z ciekawosci
                zapytam mojego ginekologa przy nastepnej wizycie. Mysle jednakze, ze cos
                podobnego we Francji by nie przeszlo, choc zapewne rozni sa lekarze.
                Najbardziej standardowym porodem jest porod naturalny z ZZO.
                Pozdrawiam
              • omama Re: kilka pytań 13.12.04, 17:40
                Istota mojego postu była następująca:
                Obyczaj domowych porodów istnieje tylko (chyba) w Holandii ze wszystjkch państw
                zachodnich. To o czymś świadczy zapewne, skoro ani USA ani inne państwa się na
                ten model nie rzucają. Dlaczego miałaby sie rzucić Polska? Nie widze powodów.
                A dlaczego w Holandii jest, jak jest? Parę powodów zapewne:
                a) Niezwykle wysokie zaufanie do pracowników służby zdrowia.
                b) dobrze funkcjonujący system opieki zdrowotnej (brak wątpliwości co do
                motywacji lekarza/położnej, brak obaw "co będzie jak karetka nie przyjedzie"
                itd.
                c) Płynące z protestanckich korzeni surowe podejście do siebie.
                d) obyczaj: tak rodziła matka, tak urodzę ja.
                Natomiast w szeregu innych państw ta, jak to określasz, "Schiza na cc" czyli
                poziom cc w społeczeństwie jest mniej więcej zbliżony do Polski, a raczej
                wyższy, o ile pamiętam. I jeszcze jedno: tak misię kojarzy relacja prof.
                Dębskiego z jakieś ginekologicznej konferencji we Włoszech, podczas której
                zastanawiano się (bez oburzenia) czy elekcyjne cc nie będzie za dekadę - dwie
                dominującą metodą rodzenia.
                • ma.pi Re: kilka pytań 13.12.04, 18:49
                  omama napisała:

                  > Istota mojego postu była następująca:
                  > Obyczaj domowych porodów istnieje tylko (chyba) w Holandii ze wszystjkch
                  państw
                  >
                  > zachodnich. To o czymś świadczy zapewne, skoro ani USA ani inne państwa się
                  na
                  > ten model nie rzucają. Dlaczego miałaby sie rzucić Polska? Nie widze powodów.
                  > A dlaczego w Holandii jest, jak jest? Parę powodów zapewne:
                  > a) Niezwykle wysokie zaufanie do pracowników służby zdrowia.
                  > b) dobrze funkcjonujący system opieki zdrowotnej (brak wątpliwości co do
                  > motywacji lekarza/położnej, brak obaw "co będzie jak karetka nie przyjedzie"
                  > itd.
                  > c) Płynące z protestanckich korzeni surowe podejście do siebie.
                  > d) obyczaj: tak rodziła matka, tak urodzę ja.
                  > Natomiast w szeregu innych państw ta, jak to określasz, "Schiza na cc" czyli
                  > poziom cc w społeczeństwie jest mniej więcej zbliżony do Polski, a raczej
                  > wyższy, o ile pamiętam. I jeszcze jedno: tak misię kojarzy relacja prof.
                  > Dębskiego z jakieś ginekologicznej konferencji we Włoszech, podczas której
                  > zastanawiano się (bez oburzenia) czy elekcyjne cc nie będzie za dekadę - dwie
                  > dominującą metodą rodzenia.


                  W Kanadzie nie ma takiego pojecia jak CC na zyczenie. Rodzi sie naturalnie,
                  mozna sobie zazyczyc znieczulenie i ono jest za darmo. Mozna tez rodzic w domu
                  z polozna.
                  Ciaza nie jest traktowana jako choroba. Wogole sie tutaj nie podaje lekow
                  takich jak w Polsce typu no-spa czy hormony na podtrzymanie ciazy.

                  Z tego co wiem w Anglii tez mozna rodzic w domu, a zazwyczaj rodzi sie w
                  szpitalu i po kilku godzinach idzie sie do domu.

                  Pozdr.
                  • omama Re: kilka pytań 13.12.04, 21:34
                    Wiesz MOŻNA rodzić dziecko w domu także i w Polsce - zakazów, chwała Bogu, nie
                    ma...Zaś z tego, co czytałam, w Kanadzie, podobnie jak w USA mniej więcej co
                    czwarte dziecko rodzi się obecnie poprzez cc. I, jak pewnie wiesz, po długich
                    debatach w Stanach ginekologiczni znawcy uznali, że cesarka na życzenie nie
                    jest nieetyczna (z pkt widzenia lekarza). Więc zapewne będzie ich jeszcze
                    więcej.
                    • reszka2 Re: kilka pytań 13.12.04, 22:18
                      omama napisała:

                      > Wiesz MOŻNA rodzić dziecko w domu także i w Polsce - zakazów, chwała Bogu,
                      nie
                      > ma...Zaś z tego, co czytałam, w Kanadzie, podobnie jak w USA mniej więcej co
                      > czwarte dziecko rodzi się obecnie poprzez cc. I, jak pewnie wiesz, po długich
                      > debatach w Stanach ginekologiczni znawcy uznali, że cesarka na życzenie nie
                      > jest nieetyczna (z pkt widzenia lekarza). Więc zapewne będzie ich jeszcze
                      > więcej.
                      A jednocześnie ubezpieczeniowcy apeluja o ograniczenie liczby wykonywanych
                      cesarek oraz rozważają podniesienie składek kobitom w wieku rozrodczym - więc
                      etyka etyką, a ekonomia swoje.
                      • omama Re: kilka pytań 13.12.04, 22:29
                        Ach, mój Boże, ekonomia.... To i położne optujące za intensywnie położniczymi
                        porodami można o ekonomiczne motywacje oskarżać... Ekonomia jest, oczywiście
                        wszędzie. Ekonomia decyduje też o tym, że lekarze - np. w USA - wolą robić
                        cesarki bo czują się wtedy bardziej chronieni przed oskarżeniem o błąd w sztuce
                        i odszkodowaniem.
                        Arguament z tym etycznym stwierdzeniem oznacza mniej więcej tyle, że - zdaniem
                        owego szacownego gremium - cesarka nie jest "szkodliwym" rozwiązniem i jej
                        wybór nie stoi w związku z tym w sprzeczności z medycznymi standardami
                        etycznymi.
                        A że ubezpieczeniowcy wolą taniej, to wiadomo.
                        • reszka2 Re: kilka pytań 13.12.04, 22:37
                          tiaa...Ciekawe że w cytowanej wyżej Kanadzie jakos się nie boją... No cóż,
                          Stany zawsze doprowadzały wszystko do absurdu.
                          Co do etyki - że cos jest etyczne, to niekoniecznie znaczy, ze jest niezbędnie
                          potrzebne.
                          A co to sa intensywnie połoznicze porody ????
                          • omama Re: kilka pytań 13.12.04, 22:44
                            Boją, nie boją, równiutko te same 25% robią, więc nie wiem, do czego chcesz
                            mnie przekonać? Że Amerykanie tną z żądzy zysku a Kanadyjczycy bo im kobity
                            bardziej chorują?
                            Intensywnie położnicze porody (niezbyt zręczne określenie, fakt) to porody,
                            przy których nieprzerwanie udziela sie jedna lub więcej położnych. U nas robi
                            to w pojedynkę słynna p. Kalyta, w USA natomiast pojawiają się takie
                            holistyczno-położnicze osrodki. Cztałam wywiad z kobietą z takiej placówki, w
                            której procent cięć krocza sięgał, zdaje się, 2%. Aromaterapia, masaże i
                            ogólnie siostrzany klimat. Bardzo wdechowo - o ile nic się nie schrzani po
                            drodze.
                            • reszka2 Re: kilka pytań 13.12.04, 22:47
                              No jak są dwie wyszkolone połozne, to chyba jest lepiej niz jeden obrażony
                              lekarz? Ja raczej stawiam na wdechowość.
                              • omama Re: kilka pytań 13.12.04, 23:27
                                Otóż to, kwestia osobistego wyboru. Nie mam nic przeciwko siostrzanym klimatom
                                pod warunkiem, że jednakowoż sala operacyjna jest blisko. Jeżeli mam wybierać -
                                wybieram pełne zaplecze z żalem rezygnując z holistyki, siostrzeństwa i
                                aromaterapii. Nie piszę tego ironicznie.
                    • ma.pi Re: kilka pytań 14.12.04, 14:00
                      omama napisała:

                      > Wiesz MOŻNA rodzić dziecko w domu także i w Polsce - zakazów, chwała Bogu,
                      nie
                      > ma...Zaś z tego, co czytałam, w Kanadzie, podobnie jak w USA mniej więcej co
                      > czwarte dziecko rodzi się obecnie poprzez cc. I, jak pewnie wiesz, po długich
                      > debatach w Stanach ginekologiczni znawcy uznali, że cesarka na życzenie nie
                      > jest nieetyczna (z pkt widzenia lekarza). Więc zapewne będzie ich jeszcze
                      > więcej.



                      Omama, ale ja mieszkam w Kanadzie od wielu lat, tutaj urodzilam swoje dzieci i
                      wiem jak wyglada ten system. Nie wiem skad Ty masz te informacje, ale moge Cie
                      zapewnic, ze sa nieprawdziwe.
                      Nota bene w Kanadzie jest panstwowy system ubezpieczen zdrowotnych, i nie
                      istnieje cos takiego jak prywatny gabinet lekarski. I praktycznie nie ma
                      mozliwosci zalatwienia sobie cesarki na zyczenie dajac w lape lekarzowi.

                      Pozdr.
                      • omama Re: kilka pytań 14.12.04, 15:21
                        BArdzo, bardzo, bardzo nie lubię, kiedy zarzuca mi się kłamstwo.... Dane możesz
                        sobie wyguglać, nie lepiej to najpierw sprawdzić zanim się komuś na odcisk
                        wlezie?
                        Twoje osobiste doświadczenia mogą byc zwodnicze z dwóch powodów: po pierwsze, w
                        Kanadzie proporcje cc są bardzo zmienne w zależności od terenu - od 8 do 30%.
                        Po drugie, jeżeli dzieci urodziłaś w ubiegłej dekadzie, to byłaś świadkiem
                        początku trendu: w USA np. liczba cesarek od 91 roku wzrosła o 67%, przy czym
                        najgwałtowniej idzie to od roku 97, a więc o ostatnich 7 latach.
                        Nie mam teraz czasu na dokładne szukanie - ale poniżej link jeszcze ciepły, z
                        którego możesz sie sporo dowiedzieć o statystykach porodowych w twoim kraju.
                        Przy okazji koryguję - z tegoż linku wunika, że cesarek jest w Kanadzie 22.5
                        proc. a nie 25.
                        www.ctv.ca/servlet/ArticleNews/story/CTVNews/20040421/caesarean_rate_040421/Health?s_name=&no_ads=
                        • ma.pi Re: kilka pytań 14.12.04, 17:19
                          omama napisała:

                          > BArdzo, bardzo, bardzo nie lubię, kiedy zarzuca mi się kłamstwo.... Dane
                          możesz
                          >
                          > sobie wyguglać, nie lepiej to najpierw sprawdzić zanim się komuś na odcisk
                          > wlezie?
                          > Twoje osobiste doświadczenia mogą byc zwodnicze z dwóch powodów: po pierwsze,
                          w
                          >
                          > Kanadzie proporcje cc są bardzo zmienne w zależności od terenu - od 8 do 30%.
                          > Po drugie, jeżeli dzieci urodziłaś w ubiegłej dekadzie, to byłaś świadkiem
                          > początku trendu: w USA np. liczba cesarek od 91 roku wzrosła o 67%, przy czym
                          > najgwałtowniej idzie to od roku 97, a więc o ostatnich 7 latach.
                          > Nie mam teraz czasu na dokładne szukanie - ale poniżej link jeszcze ciepły, z
                          > którego możesz sie sporo dowiedzieć o statystykach porodowych w twoim kraju.
                          > Przy okazji koryguję - z tegoż linku wunika, że cesarek jest w Kanadzie 22.5
                          > proc. a nie 25.
                          > www.ctv.ca/servlet/ArticleNews/story/CTVNews/20040421/caesarean_rate_040421/Health?s_name=&no_ads=


                          ALe Ty chyba nie rozumiesz o czym ja pisze. Ja caly czas to podkreslam, ze w
                          Kanadzie nie czegos takiego jak CESARKA NA ZYCZENIE. I tylko i wylacznie o tym
                          mowie, a nie o tym ile ich jest. A to sa chyba dwa rozne tematy.

                          Pozdr.
                          • omama Re: kilka pytań 14.12.04, 17:58
                            Tematy różne, ale nie rozłączne. Cesarka na życzenie, to cesarka wykonana z
                            powodów pozamedycznych. WHO w swoim czasie uznało, że granicą medycznych
                            cesarek jest 15%. Stąd wniosek o istnieniu cc na żadanie w kraju gdzie więcej
                            niż co czwarte dziecko rodzi się przez cc nie jest nieuprawniony. ALe do
                            rzeczy, czyli do faktu istnienia bądź nieistnienia takich praktyk w Kanadzie.
                            Skoro wasze środowisko ginekologiczne ma zamiar wydać zalecenia nt. cc na
                            życzenie (link poniżej) to chyba nie ja się tu mylę...
                            chealth.canoe.ca/health_news_detail.asp?channel_id=39&news_id=9957
                            • aga_rn Re: kilka pytań 14.12.04, 18:32
                              sogc.medical.org/SOGCnet/sogc_docs/press/releases2004/pdfs/ElectiveCaesareansPart%20II.pdf

                              Tu jest stanowisko towarzystwa ginekologow i poloznikow kanadyjskich z marca
                              tego roku.
                              Wydaje mi sie ze niewiele sie od tego czasu zmienilo ...
                            • aga_rn Re: kilka pytań 14.12.04, 18:42
                              Dla porownania tutaj troszke inny artykul - na ten sam temat (jakoby
                              stowarzyszenie ginekologow mialo wydac rekomendacje popierajace cesarki na
                              zyczenie).

                              www.straight.com/content.cfm?id=1357
                • reszka2 Re: kilka pytań 13.12.04, 22:28
                  Aście się czepiły tej Holandii i porodów rodzinnych.
                  Idea mojego postu była następująca - dlaczego państwa w których nakłady na
                  służbę zdrowia są niepomiernie wieksze niz u nas, nie uznają cc jako
                  alternatywnej metody porodu (w ramach ubezpieczenia, rzecz jasna, bo za własne
                  pieniądze możesz sie przerobić nawet na Marylin Manson, jak masz takie
                  zyczenie). I dlaczego żadne znane mi kolegium lekarzy ginekologów połozników
                  nie zaleca rutynowego cc jako metody rozwiazania ciąży.
                  A juz sugerowanie że należy się rzucić na porody domowe to zbyt daleko idący
                  wniosek i spora nadinterpretacja, mam nadzieję że wynikająca z nizrozumienia
                  tekstu pisanego, nie z czegos innego. Juz pisałam że poród domowy jest dla
                  niektórych chętnych i nie będę więcej tego pisać.
                  Może e l e k t y w n e , czyli rutynowe cesarki bedą kiedys standartem, na
                  szczęście nie będzie mnie to dotyczyło. Nie lubię jak mnie tną. Taka fanaberia.
                  • omama Re: kilka pytań 14.12.04, 00:01
                    No, z Holandią to akurat ty zaczęłaś, skąpiąc nieco faktów. Np. nie
                    wspomniałaś, że ciężarna w Holandii w ogóle nie widzi ginekologa, chyba, że
                    skieruje ją tam położna.
                    Napisałaś.."Nie lubię jak mnie tną. Taka fanaberia".
                    I do tej fanaberii masz pełne prawo, a psim obowiązkiem lekarzy jest branie
                    tego pod uwagę. Tylko chciałabym, aby to samo prawo - do traktowania ich życzeń
                    powaznie i z szacunkiem - miały kobiety o innych poglądach.
                    Jeżeli więc zwolenniczki obu opcji - psn, cc będą odnosiły się do swoich
                    wzajemnych upodobań, lęków, decyzji z szacunkiem, to co pozostanie z całego
                    sporu? Ano dyskusja o pieniądzach. I pewnie gdybyś nie proponowała spacerów do
                    prywatnych klinik z 6 tys. w zębach (wyczułam tu nutkę niechęci do rozmówczyń,
                    czy słusznie?) tylko np. podała cennik NFZ dla nieubezpieczonych, to dyskusja
                    miałaby troszkę więcej sensu.

                    Zapewniam cię też przy okazji, że rozumienie tekstu pisanego nie sprawia mi
                    niedających się pokonać trudności. W związku z czym poinformuję cię, że w
                    Wielkiej Brytanii jest rzeczywiście mniej cc niż w US i Kanadzie. A mianowicie
                    20%.
                    • reszka2 Re: kilka pytań 14.12.04, 07:12
                      W obliczu twoich odpowiedzi ja zaczynam powatpiewać w swoja umiejętność
                      czytania za zrozumieniem.
                      Pytam po raz kolejny, otartym tekstem -jak uważasz, dlaczego w państwach z o
                      wiele wiekszymi nakładami na slużbę zdrowia cc nie jest równoważna metodą
                      rozwiazania ciąży, u kobiet bez wskazań?
                      I czy sądzisz że cc w szpitalu państwowym kosztuje duzo mniej niz w prywatnej
                      klinice? Bo jak tak sadzisz, to sie mylisz.
                      • reszka2 Re: kilka pytań 14.12.04, 07:39
                        Ups, mleko kipiało więc kończę teraz.
                        A do pytania otwartym tekstem dołączę ciekawostkę którą niedawno znalazłam. W
                        takiej np. Szwecji, gdzie jak twierdzą osoby zainteresowane, nie dość że ciąża
                        jest standartowo prowadzona tylko przez połozne, usg robi się tylko raz, a
                        lekarza widzi się od wielkiego dzwonu, owe osoby zainteresowane mówią też że
                        tam istnieje mozliwość cc bez wskazań w ramach ubezpieczenia, natomiast odsetek
                        cc w ogóle jest mniejszy niż gdziekolwiek na świecie.
                        Fajne, co?
                        • omama Re: kilka pytań 14.12.04, 09:02
                          Nie wiem, czemu ta Szwecja cię dziwi. Czytałam kiedyś o ciekawym francuskim
                          doświadczeniu: chorym (onkologicznym?) podłączono pompy z morfiną i sprawdzano
                          zużycie. I okazało się, że kiedy człowiek ma kontrolę, zużywa tej morfiny
                          mniej. Kiedy dawki kontroluje lekarz, chory cierpi bardziej, ale morfiny idzie
                          więcej.
                          Moim zdaniem wskazuje to na bardzo ważną rzecz: jeżeli człowiek wie, że może
                          decydować, nie musi z góry zakładać, że jego oczekiwania, życzenia etc. będą
                          lekceważone. Już wcześniej to chyba pisałam: w Polsce ze zrozumiałych powodów
                          wiele osób nie ufa lekarzom i nie ma nadziei na ciepły, ludzki, troskliwy i
                          pełen szacunki stosunek pozostałego personelu medycznego. W przypadku porodów
                          konsekwencją tego jest także przyrost ciśnienia na cc z wyboru.
                      • omama Re: kilka pytań 14.12.04, 08:54
                        Cóż, przykro mi, że tak ci przeszkadza mój sposób pisania.
                        Odpowiadam więc krótko na pytanie:
                        CC nie jest równoważną metodą, bo jest drogie i wymaga obecności licznego
                        personelu - to dość oczywiste. Natomiast odsetek cc rośnie sięgając obecnie tu
                        i ówdzie 25%.
                        Nie wiem ile cc. kosztuje w cennikach NFZ. Sądzę, że mniej niż w prywatnej
                        klinice, bo szpital nie wypracowuje zysku, bo nie wynajmuje lokalu, bo nie
                        wymaga intensywnej opieki personelu średniego szczebla i służb logistycznych,
                        bo jednoosobowe pokoje dla chorych nie są normą itd.
                        • reszka2 Re: kilka pytań 14.12.04, 11:03
                          Ależ zupełnie mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - bardzo miło mi sie
                          dyskutuje. Przynakjmniej podajesz jakies argumenty poza "bo tak|.aczkolwiek
                          przykład z chyrymi nowotworowymi wydaje mi sie cokolwiek nietrafiony - poród to
                          nie choroba i nikt na poród nie choruje miesiacami.
                          Ja pozostane przy zdaniu - dopóty liczące się gremia nie uznają cc za
                          równoważnej metody rozwiazania ciązy, (przy braku wskazań, o tym mówimy, bo
                          sorry - obawa przed gapieniem sie w krocze to żadne wskazanie, ta sprawe można
                          złatwic inaczej, nawet w Polsce)co wymaga gigantycznych badań, odpowiednio
                          zaplanowanych, dopóty żadne powszechne ubezpieczenie zdrowotne nie zdecyduje
                          się raczej na danie takiej alternatywy. A na razie nic na to nie wskazuje. Co
                          oczywiście nie zamyka drogi przed chetnymi -mozna oszczędzić forse, wziąć
                          pożyczkę, wykupić ubezpieczenie zdrowotne dajace mozliwośc pokrycia cc bez
                          wskazań. Tak się robi gdzie indziej i nie ma się co obrażać.
          • olaart Re: kilka pytań 11.12.04, 22:33
            Reszko - wczytaj się w wcześniejsze posty, znajdziesz tam odpowiedź na Twoje
            pytania. Dlaczego? Bo mamy taką a nie inną opiekę medyczną - kobiety boją się
            traumy, poniżenia - a wierz mi mają podstawy do tych obaw przebywając czy też
            nawet odwiedzając kogoś w szpitalu, mając jakikolwiek poważniejszy problem
            medyczny. Złe, niewłaściwe traktowanie pacjentów spotyka się na każdym kroku.
            Pamiętasz wątek, w którym dziewczyny pisały o swoich złych wspomnieniach
            związanych z ginekologami (nie nie tylko)? Na palcach jednej ręki mogę policzyć
            osoby, których NIGDY nie spotkała przykrość ze strony lekarza. A poród jest
            szczególnym wydarzeniem, kobiety zdają sobie sprawę, że o przebiegu porodu
            zalezy nie tylko jej dalsze zdrowie ale i zdrowie drugiega, malutkiego
            człowieka - a nie mają gwarancji, że lekarz stanie na wysokości zadania.
            Cesarka na żadanie daje chociaż obietnicę, wizję "przyzwoitego" traktowania
            rodzącej, bez wielogodzinnego bólu, który i tak zakończy się cięciem, kobieta
            chce przyjść do szpitala, położyć się na stole, chce uniknąć zezwierzęcenia,
            chce czysto i szybko.
            POza tym uważam, że tak - połoznicy i połozne w Polsce ( pewnie nie wszystcy
            ale naprawdę wielu) mają słabe umiejętności, świadczy o tym np. w wielu
            przypadkach brak umiejętności przewidywania niebezpieczeństwa, czy rutynowe
            nacinanie krocza, które z powodzeniem można chronić przed pęknięciem innymi
            sposobami, nikt nie uczy kobiety w ciąży jak może sama chronić krocze - po co,
            prawda? Lepiej naciąć "obiekt", rutynowo, bezrefleksyjnie. I dodatkowo ten
            nacisk na PSN za wszelką cenę.
          • zolwinka Re: kilka pytań 12.12.04, 16:58
            Ojej, ty Holandie dajesz za wzor wyzszego poziomu opieki medycznej... Brr...
            wiesz, akurat moj TZ od 6 lat mieszka w Holandii. I jego opinia jest
            diametralnie rozna od Twojej. Holandia ma jedna z najgorszych sluzb zdrowia
            sposrod panstw Europy Zachodniej! Nawet zostawia slynna Wielka Brytanie w tyle.

            Przykro mi, ale porod domowy to dla mnie jakis horror! Na pewno wiesz jaka byla
            smiertelnosc wsrod noworodkow w czasach porodow calkowicie naturalnych... Ja
            wole miec dostep do nowoczesnej medycyny i nie chce byc zdana na decyzje
            poloznej czy jechac do szpitala czy nie. Tutaj chodzi o zycie i zdrowie mojego
            dziecka. Komplikacja to kwestia czasami minut...

            Poza tym juz moja prywatna opinia, nie wyobrazam sobie porodu bez ZZO. 3h boli
            taki mi daly w kosc. Co prawda w moim przypadku ZZO nie zlikwidowalo bolu
            calkowicie i skurcze parte byly niesamowicie bolesne... Nie wiem, co bym
            zrobila bez zadnego znieczulenia.

            Dodatkowo w polskiej sluzbie zdrowia sa naciski aby unikac CC - ja mialam
            wskazanie od okulisty (w jednym oku mam wade -11D!!!) - jednak poloznik w
            szpitalu zdecydowal inaczej, tylko skrocenie drugiej fazy porodu. Nie bylo tak
            zle, ale moze dlatego, ze cala ciaze nie myslalam o porodzie. Nie wiem w jakies
            formie psychicznej bylabym slyszac te wszystkie mrozace krew w zylach historie
            o kilkudniowych porodach.

            Podsumowujac, moje zdanie, niech kazdy decyduje za siebie.
            • umasumak Do Zwolinki 12.12.04, 20:10
              zolwinka napisała:

              > Ojej, ty Holandie dajesz za wzor wyzszego poziomu opieki medycznej... Brr...
              > wiesz, akurat moj TZ od 6 lat mieszka w Holandii. I jego opinia jest
              > diametralnie rozna od Twojej. Holandia ma jedna z najgorszych sluzb zdrowia
              > sposrod panstw Europy Zachodniej! Nawet zostawia slynna Wielka Brytanie w
              tyle.

              Hmmmm... Na tamet położnictwa w Holandii, słyszałam bardzo wiele pozytywów.
              Opinia Reszki nie była pierwsza. Mój kuzyn pracuje jako lekarz w Holandii i
              akurat w tej kwestii, ma dokładnie takie samo zdanie jak Reszka.
              >
              > Przykro mi, ale porod domowy to dla mnie jakis horror! Na pewno wiesz jaka
              byla
              >
              > smiertelnosc wsrod noworodkow w czasach porodow calkowicie naturalnych...

              Troszkę mylisz zagdnienia, bo owszem śmiertelność wsród noworotków była wysoka,
              ale nie ze względu li tylko na brak medykalizacji porodów, a przede wszystkim
              ze względu na brak dostateczniej wiedzy położniczej (brak profilaktyki w ciąży
              i diagnostyki prenatalnej) i neonatologicznej.

              Ja
              > wole miec dostep do nowoczesnej medycyny i nie chce byc zdana na decyzje
              > poloznej czy jechac do szpitala czy nie. Tutaj chodzi o zycie i zdrowie
              mojego
              > dziecka. Komplikacja to kwestia czasami minut...

              Tu się zgadzam, wolę rodzić w szpitalu, gdzie w razie czego zostanie
              przeprowadzana błyskawiczna interwencja.


              >
              > Poza tym juz moja prywatna opinia, nie wyobrazam sobie porodu bez ZZO. 3h
              boli
              > taki mi daly w kosc. Co prawda w moim przypadku ZZO nie zlikwidowalo bolu
              > calkowicie i skurcze parte byly niesamowicie bolesne... Nie wiem, co bym
              > zrobila bez zadnego znieczulenia.

              Przy drugim porodzie miałam zzo i przy trzecim też zapewne z niego skorzystam,
              uważam, że jest to znacznie lepsze rozwiązanie niż cc na żądanie, po to aby
              uniknąć bólu.
              >
              > Dodatkowo w polskiej sluzbie zdrowia sa naciski aby unikac CC - ja mialam
              > wskazanie od okulisty (w jednym oku mam wade -11D!!!) - jednak poloznik w
              > szpitalu zdecydowal inaczej, tylko skrocenie drugiej fazy porodu.

              Nie należy generalizować, niektórzy lekarze faktycznie unikają cc, ale są i
              tacy, co tną ochoczo bez wzgledu na okoliczności, szczególnie gdy im się
              zapłaci. Pzdr

              Anielka, Gama i Dinozaur wink)

              Moje córki - bzdurki wink)
            • reszka2 Re: kilka pytań 12.12.04, 21:38
              Wiesz, kiedyś stazowaam w Holandii - i takich warunków pracy, bez[pośrednio
              zależnych od nakładów na służbę zdrowia tutaj nidy miec nie będę. Zresztą
              wskaźnik smiertelności okołoporodowej mają i tak niższy niz my, a oczywiście
              orientujesz sie, że jest to najczulszy statystyczny wskaźnik stanu zdrowia
              społeczeństwa. Wiem równiez, że model polskiej służby zdrowia ewoluuje w
              kierunku modelu brytyjskiego (drżyjcie pacjenci). Tylko co to ma do meritum
              dyskusji? Dzisiejszy poród domowy nie jest samotną rzeźnią w stajence, jak ci
              sie zapewne kojarzy. Nie każdy by sie na to zdecdował, ja też nie, ale nie musi
              być horrorem - poczytaj choćby wieczna gosię.
              Ja odnoszę sie przede wszystkim do głosów żadających prawa wpisania do cc na
              żądanie do karty praw pacjenta, lub lepiej - do konstytucji. A na to nie stać
              nawet znacznie bogatszych od nas - w GB nie wykonuje sie cesarek bez wskazań (w
              państwowej służbie zdrowia) a nawet co niektóre wskazania które u nas sa
              respektowane - tam nie sa.I nikt sie o to nie miota. Nawet w USA są już głosy (
              ubezpieczycieli) o ograniczenie cesarkowego szaleństwa. I nikt sie o to nie
              obraża.
              • zolwinka Re: kilka pytań 13.12.04, 09:51
                Wiesz, ja znam holenderską służbę zdrowia tylko z opowieści TZ i jego
                znajomych, którzy byli pacjentami w bardzo różnych krajach europejskich
                (miedzynarodowa firma). Może w Amsterdamie kiepsko trafili z ubezpieczeniem czy
                lekarzem rodzinnym jednak np. kolejki, długi czas oczekiwania na wizytę
                potwierdza ta strona:
                www.emedyk.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=12&idartykul=1114 (czas
                oczekiwania na konsultacje okulistyczne i ortopedyczne to ponad 60 dni!).

                W Polsce jest parcie na porody naturalne, w Holandii te naciski zostały
                rozszerzone na pozostałe gałęzie medycyny tzn. dużo mniej korzysta się z leków
                (najniższy w UE wskaźnik wydatków na leki), pacjenci są brani na przetrzymanie:
                jak np. mój TŻ, obydwoje zapadliśmy na wyjątkowo wredne zapalenie oskrzeli,
                które ciągnęło się u mnie 4 tygodnie, u mojego TŻ 6 tygodni. Ja, pomimo
                karmienia piersią!, po 3 tygodniach choroby dostałam mocniejszy antybiotyk, on
                nie dostał w ogóle w Holandii, dopiero jak odwiedził Rosję to tam zaaplikowali
                mu leczenie. Oczywiście, nadużywanie antybiotyków jest ZŁE, jednak chyba 6
                tygodni wyczerpującej choroby jest jakąś wskazówką... Choróbski samo nie
                chciało przejść.

                > Zresztą
                > wskaźnik smiertelności okołoporodowej mają i tak niższy niz my

                W porownaniu z innymi krajami zachodniej Europy ten ten wskaznik jest kiepski
                (powyzej sredniej): www.rodzicpoludzku.pl/polozna/raport/opieka.html

                > Dzisiejszy poród domowy nie jest samotną rzeźnią w stajence, jak ci
                > sie zapewne kojarzy

                Och, co za przeszywajacą ironia... hihi... Nie, nie kojarzy mi się tak. Jednak
                chyba nie zaprzeczysz, że warunki są różne od szpitalnych. Czy jest możliwe
                otrzymanie znieczulenia ZZO w przypadku porodu domowego?

                • reszka2 Re: kilka pytań 13.12.04, 11:03
                  No cóż, kolejki do GP sa nawet w Skandynawii - pamiętam wątek z niedawna, o
                  miesięcznym terminie do lekarza rodzinnego na wypisanie recepty na Letrox czy
                  cos podobnego. U nas doszłoby do linczu, bez wątpienia.
                  Fakt że maja wyższy wskaźnik niz inne zachodnie nie jest żadnym pocieszeniem -
                  my mamy tylko troszkę lepszy niż Albania i Rumunia, co daje sporo do myslenia.
                  A aspiracje są wielkie.
                  Nie wypowiadam się nt leczenia zapalenia oskrzeli bo ma się to nijak do tematu
                  zasadniczego.
                  Jeżeli ktoś decyduje sie na poród w domu, to z definicji zakłada, że z zzo
                  korzystać nie będzie i zdaje się na metody typu kąpiel - masaż - TENS.
                  Warunki inne niż szpitalne - oczywiście. To nie znaczy że gorsze. Mają swoje
                  plusy i minusy. Zresztą jak pisała wieczna gosia, która poród domowy odbyła w
                  Polsce - doświadczona położna ppotrafi rozpoznać zagrożenie na tyle wczśnie, że
                  albo do porodu domowego nie dojdzie, albo jest czas dojechac do szpitala bez
                  główki dziecka wystającej poza drogi rodne.
    • mamadwojga ALE BURZA :-) 10.12.04, 22:18
      I po co Ci to było Sakado? Ten temat wzbudzał, wzbudza i będzie wzbudzał
      kontrowersje.
      Według mnie nie ma się co dziwić żadnej ze stron. Jeden chce tak, drugi siak.
      Jakoś urodzić trzeba a na co się kto zdecyduje i co z tego wynika to naprawdę
      sprawa TYLKO prywatna.
    • nanuk24 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 06:26
      Niech kazda kobieta robi, jak uwazasmile
      Ja osobiscie cesarki bym nie chciala, bo sie bojesmile Bardziej boje sie cesarki,
      niz PN. Powaznie. CC to jest juz operacja a na takowe to ja mam fobie. Juz wole
      miec szyte krocze, niz macicesmile Nie chcialabym po operacji lezec, bog wie ile,
      nie mogac kichnac, ani zasmiac sie.
      Rodzilam silami natury 32h. Bylo ciezko i bolesnie (na poczatku, bo pozniej
      wstrzykneli epidural).Przez nieuwage lekarzy(dwoch przebijalo mi pecherz
      plodowy, jak sie okazalo, zaden nie przebil, takze lezalam z cieknacymi po
      kropelce wodami 31h). Jedna pielegniarka sie zorientowala, ze nie mam przebitgo
      owego pecherza. Postawila lekarzy na nogi, bo nadawalam sie na cc, ze wzgledu
      na prawdopodobienstwo zarazenia sie dziecka sepsasad W drodze na sale operacyjna
      zaczely sie skurcze paete, godzine po tym, kiedy nrmalny lekarz przebil mmi
      wreszcie pecherz plod.
      Do dzisiaj jestem wsciekla na personel, bo zamiast 32h, urodzila bym w 2.
      I co? I jak na razie dzieci wiecej nie chce miec! Dzieki porodowi.
      Ale gdyby sie ponowna ciaza zdarzyla, bez dwoch zdan decyduje sie na PSN, po
      prostu wezme znieczulenie (to jest na prawde fajna sprawa).Bo operacji to ja sie
      cholernie boje.

      Ale ja, to ja. A kazdy niech ma co lubi i niech za to sam zaplaci.

      pozdrrawiam!
      nanuk
      • ataner37 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 09:03
        Idealnie by było, gdyby każda kobieta zaczynała rodzić naturalnie i później,
        przy ewentualnych komplikacjach, kompetentny lekarz nie zwlekając zadecydował o
        przeprowadzeniu cc. Wszystkie kobiety mogłyby być zadowolone, dzieci zdrowe i
        wszystko w najlepszym porządku. Niestety życie pokazuje, że tak się nie da.
        Lekarzom ufać nie można, lepiej już własnemu instynktowi. Lekarz też może się
        pomylić, może być też niedouczony, może mieć gorszy dzień. On łatwo wywinie się
        od odpowiedzialności, a chore dziecko będziemy wychowywać tylko my. Rozumiem
        dlaczego kobiety chcą cesarek na życzenie. Bo chcą uniknąć EWENTUALNYCH
        komplikacji dla swojego dziecka, bo NIGDY nie wiadomo, jak będzie przebiegał
        poród. A jeżeli przy okazji też unikną skurczy porodowych (ponoć największy ból
        jaki istnieje), to tylko jeszcze dodatkowo przemawia za cc.
        A najważniejsza sprawa - nikomu nie wolno decydować, co dla kogo jest
        najlepsze, nie wolno nikogo oceniać. To kobieta rodzi dziecko, to ona przeżywa
        bóle, to ona dziecko będzie wychowywała. Mogłabym napisać, ze dziwię się, ze
        kobiety decydują się na PSN narażając zdrowie dziecka. Ale własnie chodzi o to,
        że trzeba uszanować każdy wybór.
        Pzdr.
        • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 09:11
          Decydujac sie na PSN (a wlasciwie to moj lekarz zdecydowal, tak jak
          zdecydowalby o ewentualnej cesarce - bo od tego on jest) nie narazalam mojego
          dziecka na nic, bo nie bylo nawet ulamka wskazania do cc. Gdyby takowy ulamek
          wskazania istnial - lekarz moj niewatpliwie taka decyzje by podjal. Ufam mu po
          prostu.

          To wszystko, co piszecie o wolnym wyborze kobiety podpierajac sie artykulami z
          konstytucji byloby dorzeczne, gdyby kobieta znala sie na medycynie. Jesli
          pacjentka sama jest lekarzem poloznikiem, czy innym i potrafi wlasciwie ocenic
          ryzyko danej decyzji to niechze ja sobie podejmuje sama. Ja nie mam takich
          zdolnosci i nie zakladam, ze je mam. Upierajac sie przy czyms dla zasady lub
          dla wygody bez umiejetnosci oceny sytuacji z medycznego punktu widzenia moge -
          w imie wolnosci wlasnej - narazic wlasne dziecko na niebezpieczenstwo. ALe
          przynajmniej postawie na swoim, nie? Dla mnie to rozumowanie co najmniej
          dziwne, ale to moja prywatna opinia, a Wasze - w wiekszosci - wypowiedzi tylko
          mnie w moich pogladach utwierdzaja.
          Pozdrawiam
          • ataner37 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 09:34
            Przyjmijmy, ze ufamy naszym lekarzom. Ufamy więc, że decydując się spełnić
            naszą prośbę o cc, wiedzą co robią. Gdyby to miało być złe, powiedzieliby nam o
            tym. I ufamy, że przeprowadzą cc dobrze. Oni mają wiedzę medyczną, więc skoro
            robią cc na życzenie, to chyba to nie jest takie straszne? Myślę sobie, ze
            wielu z nich uważa nawet, że przy dzisiejszym postępie medycyny, cc będzie
            lepszym rozwiązaniem.
            Pzdr.
            • reszka2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 10:35
              Jeżeli sie wie, że cc jest droższe niż pdsn, to jakoś dziwnie trudno mi
              uwierzyć w czystość, bezstronność i obiektywizm lekarzy.
              • migotka_muminek Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 10:50
                Ubiegła mnie już jedna z was,położna,ale napiszę swoje zdanie:
                Czy tylko ja jedna myślę z przerażeniem i dreszczem o r o z c i n a n i u
                macicy???
                O gojacej się gdzieś w środku bliżnie?
                O następnej ciąży,rozciągającej się macicy,i tejże właśnie nieszczęsnej
                bliźnie...też się r o z c i ą g a j ą c e j???
                Brrr...
                • iwcia75 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 13:19
                  migotka, nie ty jedna! toz to operacja chirurgiczna, tna ci brzuch, przecinaja
                  macice. dla mnie to ostatecznosc i do tej pory tak bylo- od niedawna sie to
                  zmienilo
                  • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 14:03
                    Macicy sie juz nie rozcina, tylko rozrywa palcami zeby sie latwiej zrastala (
                    tak samo mesnie), rozcina sie tylko pierwsze powloki.

                    Kinga
                    • malgosiek2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 14:23
                      Kobieto!!
                      Skąd masz tak mylne informacje?Brzmi to jak horror.
                      Mięsień macicy NACINA się pośrodku w dolnym odcinku poprzecznie,a następnie
                      nacięcie to powiększa się w obie strony,nieco półkoliście,ku górze.
                      Chyba,że to był żart z Twojej strony.Gosia
                      • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 14:27
                        Widzialam. A swoja droga mialam tak zrobione.( przynajmniej taka metode stosuje
                        sie w Anglii)

                        Pozdr
                        Kinga
                        • malgosiek2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 14:37
                          Wiesz nie wyobrażam sobie by moje mięśnie ktoś rozrywał.
                          O ile wiem rany(jakiekolwiek)szarpane trudniej się zszywa bo brzegi tych ran są
                          nierówne i postrzępione.
                          Tak wiem co kraj to obyczaj i możliwe,że w Anglii tak jest,ale trudno mi to
                          uświadomić sobie.Gosia
                          • kingaolsz Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 15:23
                            na pewno nacina sie tyle, zeby zlapac palcami i dalej rozrywa

                            >Mięsień macicy NACINA się pośrodku w dolnym odcinku poprzecznie,a następnie
                            >nacięcie to powiększa się w obie strony

                            a piszac o powiekszaniu, o jakiej "metodzie" piszesz? bo to wlasnie tutaj
                            wykonuje sie palcami

                            Kinga
                            • malgosiek2 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 19:10
                              Pisałam o cięciu cesarskim przezotrzewnowym nadłonowym poprzecznym.
                              Wykonuje się to nacięcie pod kontrolą palców podłożonych pod spód,aby nie
                              uszkodzić dziecka i uważjjąc przy tym na to,aby mięsień macicy nie pękł ku
                              dołowi w kierunku przymacicz,gdzie znajdują się naczynia maciczne.Gosia
                        • iwcia75 Kingo! 14.12.04, 12:37
                          ja myslalam,ze to żart!
                  • watermelon01 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 14:26
                    no wlasnie, jak pisalam - to nie naciecie skory...
                    nie chce nikogo obrazac - i pisac o "fanaberiach", bo w gruncie rzeczy chyba w
                    kazdym przypadku kobiety kieruja sie dobra wola.
                    wydaje mi sie jednak, ze "te od cc" mysla, ze "te nie od cc" chca im narzucic
                    swoje zdanie - a tak nie jest. w wiekszosci wypowiedzi (nie tylko w tej
                    konkretnej dyskusji) "te od cc" jakos sie usprawiedliwiaja - a nie potrzebnie,
                    bo ze wskazaniami (ktore nie tylko "wychodza" w trakcie ciazy, takze przed nia
                    i w czasie samego porodu) "te nie od cc" nie dyskutuja.
                    Ja nikogo nie bede zmuszac do psn - przeciez nie jezdze po szpitalach i nie
                    okupuje sal operacyjnych...

                    napisze, jakie jest MOJE zdanie (nie w kwestii czy powinny byc cc na zyczenie,
                    tylko czy ja powinnam miec prawo do cc na zyczenie - to jakby ktos sie czepial,
                    ze ja sie czepiamwink)
                    dla mnie porodowka to nie sklep - wiec nie ma tam miejsca na czyjes "zyczenia".
                    Fachowcy sa od tego, zeby wszystko tam sie udalo. Nie mowie tu od razu o
                    ubezwlasnowolnianiu kobiet, ale skoro babki potrafia klac na swoich mezow ile
                    wlezie podczas porodu, a wcale nie maja tak naprawde tego na mysli, to nie sa w
                    100 procentach swiadome. Ja co prawda nie krzyczalam, ale z bolu bylam
                    oglupiala i jakby ktos mi zaproponowal amputacje reki zeby zlagodzic bol, to
                    bym sie od razu zgodzila. Podstawa jest zaufanie do lekarzy - po to oni tam sa!
                    Jesli nie byliby pomocni, do tej pory rodzilybysmy same w domach, bo "przeciez
                    wiemy lepiej"...
        • adsa_21 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 16:12
          Najwiekszy bol jaki znam to bol ucha. Skurcze porodowe to przy tym pikus...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja