Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie?

    • koleandra Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 16:19
      Ja nie miałam cc, rodziłam naturalnie i wg. niektórych może nie powinnam się
      wypowiadać. Po porodzie połozono mnie do sali razem z kobietą, która miała cc -
      fakt, nie na zyczenie, z konieczności. Męczyła się kobieta strasznie, w
      szpitalu już 8 dzień a ona ledwo się mogła poruszać.
      Ktoś napisał "po cc juz po tygodniu latałam jak fryga" Ha! ja po 2 godzinach po
      porodzie chodziłam już a po 6 latałam jak fryga.
      Ja akurat nie uznaję cc na zyczenie (nie mówie tu o jakichkolwiek
      przeciwskazaniach do porodu naturalnego), baba jest baba, ma drogę specjalnie
      przeznaczoną do tego aby rodzic dzieci i tak ma być.
      CC na życzenie jest FANABERIĄ - wg. mnie, bo ktos sobie moze uważać inaczej.
    • agacz2905 Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 16:47
      Ja jestem po dwóch cesarkach. Owszem, oficjalnie miałam wskazania. Ale
      znalazłam co najmniej kilku lekarzy, którzy uwazali, że tych wskazań nie mam, a
      raczej: że pomimo sporego ryzyka rozejścia spojenia łonowego podczas PSN -
      powinnam spróbować rodzić własnymi siłami. Znalazłam też innych świetnych
      lekarzy, którzy orzekli, że bezdyskusyjnie tylko cesarka, a próbować naturalnie
      to se mogę jak mnie bóle wezmą na jakimś odludziu kompletnym, dajmy na to - w
      środku Puszczy Białowieskiej, jak tu wcześniej któraś z dziewczyn pisała.
      Powiem szczerze, że coraz mniej z tego rozumiem. Bo opierajac się na opinii
      tych, którzy polecali mi PRÓBOWAĆ naturalnie - to chyba miałam c.c. na
      życzenie. Z kolei mój lekarz nie widział mnie kompletnie jako rodzącej siłami
      natury i - szczerze, jak to Onsmile) mi o tym po prostu powiedział. Brał pod uwagę
      nie tylko moje problemy zdrowotne i niepełnosprawność - ale moją naturę,
      temperament, sposób reagowania, niski próg wytrzymałości na ból. Trochę mnie
      zastanawia, ze pierwszą cesarkę, wykonaną w trakcie zaawansowanej akcji
      porodowej wspominam "miło" i piorunem doszłam po niej do jako takiej formy.
      Natomiast ta druga, robioną zupełnie na zimno, zaplanowaną - jako totalny
      koszmar i nieporozumienie. Osobiście nie jestem za cesarkami na żądanie. Ale
      moje doświadczenia w kontaktach z lekarzami wskazują, że tam gdzie np. jeden
      lekarz absolutnie nie widzi KONIECZNOŚCI wykonania cięcia - inny takowa widzi.
      Więc nie wiem, o co tu chodzi (uściślam, że tym, którzy zrobili mi dwie cesarki
      nie chodziło o pieniądzesmile. Pozdrawiam
      Agnieszka
    • sakada Widzę, że zrobiło się baaardzo poważnie... 11.12.04, 18:53
      Wybaczcie, że się nie odzywałam (pewnie i tak nikt za wyjątkiem Umy tego nie
      zauważył), ale w weekend mam studia a co za tym idzie - mało czasu. Zadałam
      pytanie bo wierzcie lub nie nigdy nie widziałam wątku (może przegapiłam) o tej
      tematyce. Wątek nie był zaczepny - przynajmniej nie miał takim być. Chciałam
      znać zdanie innych na ten temat. Widzę, że zrobiła się z tego niezła pyskówka -
      tak że winna jestem wszystkim zainteresowanym przeprosiny. Biję się w pierś.
      Serio. Na koniec zaznaczam, że na podstawie tego, co czytałam i słyszałam od
      mojego gina mam wyrobione zdanie (choć krową nie jestem i wasze posty dały mi
      do myślenia), ale nie mam i nie miałam zamiaru narzucać nikomu swojej opinii.
      Każdy postępuje tak jak czuje (nieznoszę rymów, ale nie dało inaczejsmile. W
      porządku.

      PS: Odpieram zarzuty o zazdrość (że niby jak ja cierpiałam to każdy musi).
      Rodziłam naturalnie 4 godziny i 5 minut - ból był jak najbardziej do
      zniesienia, poród nie stanowił dla mnie problemu, więc nie mam powodu by
      zazdrościć komuś operacji.

      PS2: Pozdrawiam serdecznie.
    • mama_wiktora Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 11.12.04, 20:07
      Dużo pojawia się argumentów, że "ufam lekarzowi i niech on decyduje, on jest
      lekarzem, kobity nie pokończyły medycyny".

      Ja też ufam mojemu lekarzowi. I mogłam się zdać na niego. Nie zawiodłam się. W
      odpowiednim momencie porodu zadecydował o cesarce. Ale sądzę, że nie wszyscy
      mają to szczęście.

      Tak, nie skończyłam medycyny. Nie znaczy to jednak, że pozbawiono mnie
      umiejętności myślenia i krytycznego analizowania czyichś opinii i argumentów,
      szczególnie gdy fachowcy wystawiają sprzeczne opinie. Nie żyjemy w idealnym
      świecie, lekarze jak i ludzie są różni. Poza tym względy medyczne to powinny
      być również względy dotyczące psychiki kobiety. To jakoś tak leciało: "nie
      mędrca szkiełko i oko", tak ??

      Nawet w przypadku porodu kobieta to nie tylko macica i miednica, ale całość.

      Czy przeraża mnie myśl o rozcięciu brzucha?? Tak, po drugiej cesarce miałam
      wręcz obsesję, mdlałam przy przemywaniu rany. Teraz panicznie boję się, że
      mogłoby mi się to przydarzyć po raz trzeci. Czy mam coś przeciwko psn?? Nie,
      jak najbardziej. Osobiście, swój wspominam jako horror, ale jestem w stanie
      zrozumieć, że komuś się podobało. Tak jak rozumiem, że ktoś nie chce psn lub
      woli nie karmić piersią.

      Ludzie są różni, jak krzywda stanie się ludzkości, lub choćby sąsiadowi, że
      część kobiet wybierze cc na życzenie??

      To miało być pytanie retorycznesmile
      • le_lutki Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 12.12.04, 10:53
        Odpowiem Ci na Twoje pytanie retoryczne smile
        Pytanie sakady brzmialo: co sadzicie o cc na zyczenie. Wiec wyluszczylam swe
        poglady jasno. Zaznaczajac; ze sa subiektywne, bo nie mam zamiaru odpowiadac za
        kogos. A inne kobiety same ponosza konsekwencje swych decyzji wiec niech sie
        tna dla zasady jesli tylko taka ich wola. Mnie absolutnie nic do tego, do ich
        brzuchow, ran i porodow smile
        Tak wiec "sasiadowi", ludzkosci i mnie nic nie szkodzi, ze ktos tam sobie zrobi
        cc smile
        Pozdrawiam

        PS Zauwazylam po raz n-ty tendencje taka, ze zamiast odpowiadac na zadane w
        poscie pytanie, ludzie komentuja cudze odpowiedzi na to pytanie, na co sie
        oczywiscie reaguje i wszystko razem robi sie dosc oddalone od zamierzen
        pytajacej.
        • wieczna-gosia co sadze o porodzie w ogole ;)) 12.12.04, 15:14
          W ogole uwazam ze sprawa jest przereklamowana. Nawet niech trwa 72 godziny0
          jest to niczym w porownaniu do kilkunastu lat opieki nad dzieckiem. Dlatego
          zasadniczo sprzeciwiam sie pojawiajacym sie w paru wypowiedziach stwierdzeniom,
          ze jesli kobieta nie klopoty z zaakcepotowaniem porodu naturalnego i pokonaniem
          strachu- to moze miec klopoty w zyciu pozniejszym w wychowaniu dziecka.
          A co ma piernik do wiatraka.
          • le_lutki Re: co sadze o porodzie w ogole ;)) 13.12.04, 08:36
            Gosiu,
            jesli to aluzja do mojej "najmniejszej linii oporu" to juz uscislam - to nie
            jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, ze ktos jest zla matka (przynajmniej nie
            dla mnie). Znam matki, ktore chowaja swoje dzieci "po najmniejszej linii oporu"
            i bardzo sobie to chwala - to takze kwestia wyboru. Pelny luz i pelne
            zadowolenie. I niech sobie tak chowaja, nie moja rzecz, jak i cudza cesarka. Co
            nie zmienia faktu, ze ja sama "po najmniejszej linii oporu" niezamierzam
            pojsc smile Ale to - po raz kolejny - to moje prywatne, subiektywne odczucia, o
            ktore mnie tu, zdaje sie, pytano.
            Pozdrawiam
        • mama_wiktora Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 13.12.04, 10:58
          Niech się tną, na zdrowiesmile

          p.s. Odpowiedziałam na pytanie zawarte w poście głównym powyżejsmile ale
          zasadniczo naturę mam taką, że nikogo na wiarę chrześcijańską nawracać nie
          będę, ba, nawet staram się zrozumieć dlaczego ktoś może ewentualnie chcieć mieć
          odmienne zdanie od mojego, dlatego właśnie gdy widzę tak dużo odpowiedzi bardzo
          dogmatycznie reagujących na postawione pytanie, to się denerwujęsmile
    • oluncia Re: Hej! A co mamy sądzicie o cc na życzenie? 12.12.04, 19:43
      Jestem osiem tygod po porodzie, naturalnym, no powiedzmy fizjologicznym bo ze
      znieczuleniem, ktore niestety trzba bylo odlaczyc w decydujacej fazie porodu.
      Hmmm powiem tak, bardzo chce miec wiecej dzieci, ale nigdy juz rodzac
      naturalnie, ten bol byl dla mnie szokiem, przezyciem tak traumatycznym, ze
      wiele stracilam z pierwszych dni zycia mojego Jaska, poniewaz tak bardzo
      zablokowalam sie psychicznie, dosc o tym, mam dreszcze na samo wspomnienie.
      Konkluzja - zaplace kazda cene za kolejny porod z cc.
    • odalie moje zdanie 12.12.04, 19:57
      Nie czytałam odpowiedzi powyżej; dopiszę się.

      Pisałam już w tym wątku, a potem pomyślałam, e, znowu napisałam
      niekonktretnie :}

      Moje osobiste zdanie jest takie - cc to poważna operacja, obarczona ryzykiem
      groźnych powikłań; decyzja matki przede wszystkim, ale poparta opinią rzetelną
      lekarską.

      Uważam, że obecnie lekarze dość spolegliwie traktują kwestię cc i chyba raczej
      mamie, która np. odczuwa paniczny lęk przed porodem, nie do opanowania terapią,
      albo ma bardzo złe doświadczenia z poprzednimi porodami (np. związane ze stratą
      dziecka) nie odmawiają cc. Jeśli istnieje choć cień wskazania lekarskiego -
      jestem jak najbardziej za.

      Czy prawidłowo zbudowana, sprawna zdrowa mama zdrowego prenatalnie dziecka
      powinna domagać się cc? Owszem, jej wybór, ale uważam, że to nie jest dobry
      wybór.
      • mimka21 Re: moje zdanie 12.12.04, 21:51
        Zyjemy w takim a nie innym swiecie. Skoro mozemy sobie pozwolic na sztuczne
        regulowanie plodnosci (na zyczenie!), skoro istnieje in vitro (o zgrozo - tez
        na zyczenie!) i nikogo to raczej nie oburza, to mozemy sobie byc moze rowniez
        pozwolic na sztuczne zakonczenie ciazy. Na zyczenie.
        • ewa2233 Re: moje zdanie 13.12.04, 10:39
          Ja z kolei panicznie się bałam cc i nawet nie chciałam o nim myśleć.
          Oczywiście, że mnie oba porody bolały, ale odczuwałam ten ból jako "naturalny",
          natomiast narzędzi ostrych boję się najbardziej!
          A co sądzę "na temat" ?
          Właściwie idealnie by było, gdyby lekarz racjonalnie określił za i przeciw u
          konkretnej kobiety.
          Tylko nie każdy lekarz, któremu się płaci za wizytę lub/i poród oceni sytuację
          bezstronnie.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • malgosiek2 Re: moje zdanie 13.12.04, 11:06
            Ten temat można drążyć w nieskończoność,bez granic,bez końca.
            Nasuwa mi się wniosek:
            Te panie co chcą mieć c.c na życzenie zrobią i tak wszystko by je mieć:staną
            na "głowie",staną na "rzęsach",zapłacą nie małe pieniądze ,a swój cel i tak
            osiągną.I nie będą się przejmowały żadną argumentacją przeciw tak poważnej
            operacji.
            I są te panie dla których c.c to ostateczność i ze względów medycznych.
            Podsumowując temat niech każda z nas robi to co uzna zastosowne w swoim
            mniemaniu.
            Zadziwia mnie jednak fakt,że tak dużo jest kobiet chcących c.c na życzenie bo
            chcą uniknąć........(tu wstawić co uważacie za stosowne)
            I tak jedna strona nie przekona drugiej.Pozdrawiam Gosia
            • iwles Wstawiam........ 13.12.04, 11:30
              malgosiek2 napisała:

              Zadziwia mnie jednak fakt,że tak dużo jest kobiet chcących c.c na życzenie bo
              > chcą uniknąć........(tu wstawić co uważacie za stosowne)

              wstawiam:
              .....chcę uniknąć ....... usłyszenia słów : "zagrożenie życia dziecka".
              Mojego dziecka, które nosiłam 9 miesięcy pod sercem, 9 miesięcy zagrożonej
              ciąży - radość, że do momentu porodu wszystko się udało i teraz - będąc pod
              opieką fachowców - zamiast bezpiecznie poddac im się - usłyszę : życie dziecka
              zagrożone........ bo na siłę zostałam zmuszona do naturalnego porodu.
              • le_lutki Re: Wstawiam........ 13.12.04, 17:12
                Iwles, przeciez kompletnie nie o takiej sytuacji mowimy...
                • omama Re: Wstawiam........ 13.12.04, 17:47
                  Le_lutki, ależ również o takiej sytuacjii mówimy!. Sądzę, że bardzo wiele
                  kobiet miało w bliskimotoczeniu przypadki porodów, przy aktórych należało robić
                  cesarkę a nie upierac się na naturalny poród. (Ja np. miałam takie dwie
                  znajome: obniżone Agpar, zielone wody, etc.). A jeżeli nie możesz liczyć na
                  interwencję wtedy, kiedy powinna nastąpić, to cc na życzenie jest jednym z
                  rozwiązań problemu... Innym jest np. wynajęty prywatnie lekarz, prywatna
                  klinika itd.
                  • le_lutki Re: Wstawiam........ 14.12.04, 09:38
                    Top widocznie sie nie zrozumialysmy, bo ja nadal trzymam sie pytania
                    postwaionego w temacie: cc NA ZYCZENIE (w domysle - zyczenie pacjentki, nie jej
                    lekarza).
                    A z tego, co piszesz swoja droga wynika ze faktycznie - ten ped do cc wynika w
                    sporej mierze z braku zaufania do wlasnego lekarza, o czym wspominalam na
                    poczatku.

                    Co do mnie, tak jak nie jestem za cc za wszelka cene i na wszelki wypadek, tak
                    samo (albo jeszcze bardziej) jestem przeciwna przymusowemu porodowi
                    naturalnemu, jesli tylko istnieje cien zagrozenia zdrowia i zycia. Ale w moim
                    przekonaniu (i w mojej sytuacji) - o tym, czy to zagrozenie istnieje ma
                    decydowac moj lekarz, bo ja nie jestem kompetentna ani w zab.
                    Pozdrawiam
                • iwles Le_lutki - niestety o takiej też....... 14.12.04, 13:37
                  .....O sytuacji, w której lekarze mimo pierwszych oznak, że jednak z
                  naturalnego porodu raczej nic nie będzie - ciągle przedłużają: a jeszcze
                  godzinkę, jeszcze pół godzinki poczekamy..... i dopiero w sytuacji zagrożenia
                  życia dziecka decydują o cesarce....
                  A ja bym chciała mieć cesarkę w tym pierwszym momencie, bez czekania
                  przedłużającego się w wieczność... Niestety - to jest właśnie cesarka na
                  życzenie.
        • fiszerowa ??? 13.12.04, 10:48
          mimka21 napisała:

          > ...skoro istnieje in vitro (o zgrozo - tez na zyczenie!) ...

          Mimko, wlaczyla mi sie czerwona lampka! Mozesz powierdziec co mialas na mysli?
          • ewa2233 Re: ??? 13.12.04, 10:59
            skoro istnieje in vitro (o zgrozo - tez na zyczenie!)

            smile)) a jakie miałoby być??? smile))))
            "według rozdzielnika" ?? smile)))
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • mimka21 Zgroza:))) 13.12.04, 11:22
            Ta zgroza - to ironia bylasmile Bo wydaje mi sie ze cala ta dyskusja jakos bokiem
            sie toczy, a cesarka stala sie - chcemy, czy nie - zabiegiem, jednym z wielu,
            ktory ulatwia zycie (nie mowiac o tym, ze czesto je ratuje). I mozna jej sobie
            zazyczyc, podobnie jak wielu innych uslug medycznych (in vitro na przyklad). I
            za ten zazyczony zabieg sie placi. A wartosciowanie, ze kobiety poddajace sie
            cesarce niedojrzale sa, albo ida po slynnej linii najmniejszego oporu, albo
            dzieci wychowaja nie dobrze, no, to troche proste jest takie myslenie. Podobne
            dyskusje - niekonczace sie zreszta - mozna toczyc o in vitro wlasnie - tak mi
            sie skojarzylo, choc byc moze to rzeczywiscie inna polka. Nie mniej jest to
            rowniez - jak by nie patrzec - niczym nieuzasadniona interwencja medyczna. Na
            zyczeniesmile I bardzo dobrze ze jest. I cesarka tez. Teraz jestem w drugiej
            ciazy. Pierwsza zakonczyla mi sie cesarka - po 30 godzinach porodu naturalnego.
            Zastanawiam sie wlasnie, jak zakonczy sie druga, i nie moge sie oprzec pokusie
            cesarki. Moze to i droga na skroty, ale, szczerze mowiac, to ja na naturze
            polegac nie moge, po tym jak mnie doswiadczylasmile pozdrawiam
            monika
            • fiszerowa Re: Zgroza:))) 13.12.04, 11:29
              mimka21 napisała:

              Podobne
              > dyskusje - niekonczace sie zreszta - mozna toczyc o in vitro wlasnie - tak mi
              > sie skojarzylo, choc byc moze to rzeczywiscie inna polka. Nie mniej jest to
              > rowniez - jak by nie patrzec - niczym nieuzasadniona interwencja medyczna. Na
              > zyczeniesmile

              Mimko,

              lampka niestety mi nie zgasla ;-(. Bo mnie w Twojej wypowiedzi akrat cc
              zupelnie nie obchodzi. Za to iv vitro bardzo!
              No a tekst ze in vitro to "niczym nieuzasadniona interwencja medyczna" powalil
              mnie ;-(.
              Teraz to jeszcze wyje syrena alarmowa.

              Fiszerowa
              • mimka21 Re: Zgroza:))) 13.12.04, 11:47
                Oj to przepraszamsmile Naprawde nie chcialam ci syren uruchamiacsmile Mnie akurat oba
                tematy obchodza rowno, a ze ironia nie zawsze sie najlepiej przeklada na
                klawiature, no to moja wina. Mysl moja byla prosta: nie zawsze jest sens zdawac
                sie na nature, bo ta bywa zlosliwa. Medycyna nam czasem pomaga i to bardzo.
                pozdrawiam
                • fiszerowa Re: Zgroza:))) 13.12.04, 12:04
                  przeprosiny przyjete wink
                  pozdrawiam
                  Fiszerowa
            • fiszerowa Re: Zgroza:))) 13.12.04, 11:40
              Przeczytalam jeszcze raz wink
              Jak juz odplynela ta ktew co mnie wczesniej zalala wink
              Oj Mimko, przerazajace jest to, ze to co Ty piszesz z ironia i odrobina
              zlosliwosci, niektorzy wypowiadaja bardzo serio. Kiedys spotkalam sie nawet z
              opinia, ze skoro kobiety sa niplodne, to chyba wlasnie dlatego ze ktos
              zdecydowal zeby dzieci nie mialy no i adopcja im sie nie nalezy ;-(. Wiec
              teksty o niepotrzebnosci in vitro tez wydaja mi sie prawdopodobne... niestety.
              Kurcze, jacy my wszyscy jestesmy eksperci od cudzego zycia i zdrowia ;-(

              pozdrawiam
              Fiszerowa
              • mimka21 Re: Zgroza:))) 13.12.04, 12:15
                Ja z kolei jestem przewrazliwiona na punkcie naturalnych porodow. Mieszkam w
                kraju, w ktorym wywiera sie na kobiety ogromny nacisk - porody maja sie odbywac
                naturalnie, jako znieczulenie proponuje sie akupunkture i glebokie technki
                relaksacyjne, rodem z dalekiego wschodu. A na mnie to nie dziala niestety i
                tylko porzadna porcja chemii w kregoslup przynosi mi ulgesmile
            • le_lutki ja odnosnie "in vitro" 13.12.04, 17:16
              In vitro to zdaje sie jedna z "ostatnich desek ratunku" dla par nie mogacych
              poczac dziecka naturalnie. Nie slyszalam, aby ktos sie zapladnial "in vitro" z
              czystej checi ominiecia drogi naturalnej... No, chyba ze pary kobiet
              homoseksualnych - to owszem, ale to tez poniekad sila wyzsza smile
              Ale moze zle slyszalam wink
              Pozdrawiam
              • mimka21 Re: ja odnosnie "in vitro" 13.12.04, 18:06
                Czesc le_lutki
                Czemu motywacje, ktore powoduja, ze ktos posiada czysta (a niech i nieczysta)
                chec ominiecia drogi naturalnej akurat w tym wypadku (czyt: CC) tak Ci
                przeszkadzaja? Ja taka chec posiadam, bo rodzilam naturalnie, i wyprobowalam na
                sobie wszystkie (no prawiesmile)) techniki porodowe, co i tak zakonczylo sie CC. A
                wskazan przez cala ciaze nie bylo. Teraz tez nie ma, a mnie przesladuje pewna
                wizja niekonczacej sie mordegi, ktora zakonczy sie tak jak pierwszym razem. Po
                cholere ja sie mam wysilac i nerwy tracic, zeby potem wyladowac i tak na stole?
                Zeby co komu udowodnic?

                pozdrawiam
                • le_lutki Re: ja odnosnie "in vitro" 14.12.04, 09:34
                  Mimko,
                  po pierwsze nic mi nie przeszkadza, tylko JA nie wyobrazam sobie wykonania tego
                  na wlasnej osobie smile Napisalam juz ze trzy razy, ze jest mi wsio rawno co kto
                  na sobie samemu praktykuje.
                  Po drugie moja reakcja na Twoje porownanie z "in vitro" dotyczyla
                  nieadekwatnosci zestawienia.
                  Pozdrawiam
                  • mimka21 Re: ja odnosnie "in vitro" 14.12.04, 11:28
                    Czesc,
                    specjalnie juz sie nie wglebiam w tematyke in vitro i CC - bo pare postow
                    wczesniej wyjasnilam o co mi mniej wiecej chodzilo. Ze porownanie
                    przejaskrawione - zgoda. O to tez mi chodzilo smile I szczegolnie o powtarzany w
                    nieskonczonosc argument o braku wskazan medycznych. No na litosc boska,
                    zabiegow tego rodzaju jest setki. Dlatego, gdy takich wskazan rzeczywiscie
                    brak, to sie za nie placismile
                    pozdrawiam piekna Francje
    • iwles Jestem za... 13.12.04, 10:36
      Miałam cc, ze względu na spadające tętno dziecka po 12 godzinach porodu.
      Nie rozumiem, dlaczego lekarze dopiero w momencie zagrożenia życia dziecka
      decydują się na cesarkę.
      To stąd te statystyki o niedotlenieniu maleństw, problemach z oddychaniem. Co
      do żółtaczki - to się nie zgodzę.
      Na nogi stanęłam już na drugi dzień, a po 36 godzinach dostałam dziecko na
      stałe, przy którym sama wszystko robiłam.
      Gdy będe miała rodzić po raz drugi - chyba będę starała sie o cc na życzenie.
      Może na początku spróbuję sama, ale gdyby poród się przedłużał, chciałabym miec
      cc, aby znowu nie przeżywac strachu, że istenieje zagrożenie życia dziecka.





      • watermelon01 Re: Jestem za... 13.12.04, 16:21
        iwles napisała:

        > Miałam cc, ze względu na spadające tętno dziecka po 12 godzinach porodu.
        > Nie rozumiem, dlaczego lekarze dopiero w momencie zagrożenia życia dziecka
        > decydują się na cesarkę.

        Odpowiedz: jesli mieliby robic cesarke zanim cos zagrozi zyciu dziecka, to 100%
        porodow musialoby sie zakonczyc cc. osobiscie wolalabym sprobowac jednak
        inaczej.
        moja wypowiedz to tylko didaskalia, nie ma nic wspolnego z tematem glownym i
        nie agituje w zadnym kierunku.
        • iwles Re: Jestem za... 13.12.04, 23:22
          watermelon01 napisała:
          Odpowiedz: jesli mieliby robic cesarke zanim cos zagrozi zyciu dziecka, to 100%
          >
          > porodow musialoby sie zakonczyc cc. osobiscie wolalabym sprobowac jednak
          > inaczej.

          Ja właśnie próbowałam inaczej, tętno dziecka spadało od dawna, jednak dopiero,
          kiedy niebezpiecznie spadło podjęto decyzję o cc.
          Dla mnie cc na życzenie to takie, które pomogłoby dziecku, nie o mnie chodzi,
          ale dziecko kilkugodzinnym porodem jest bardziej zmęczone niż ja. I dlatego cc
          na życzenie ma wg mnie na celu przede wszystkim, aby dziecko się nie męczyło.
          Czyli zrobione w czasie, kiedy są oznaki zmęczenia i słabnących sił dziecka, a
          nie dopiero w momencie bezpośredniego zagrożenia zycia.
          Kto chce niech ryzykuje - proszę bardzo. Ja chcę mieć wybór i pewność, że
          wszystko przebiegnie prawidłowo.

          Ja równiez nie agituję smile
          Ale - zdania nie zmienię, pozostanę przy swoim.... Ja naprawdę bardzo chciałam
          urodzić naturalnie, ale nigdy juz więcej nie chciałabym usłyszeć: życie pani
          dziecka jest zagrożone...
          • watermelon01 a ja nie wiem... 14.12.04, 17:01
            iwles napisała:

            > Ja właśnie próbowałam inaczej, tętno dziecka spadało od dawna, jednak
            >dopiero, kiedy niebezpiecznie spadło podjęto decyzję o cc.

            Tez mialam taka sytuacje - zgubione tetno dziecka. Obylo sie bez cc - chociaz
            nie umiem powiedziec, czy byloby wlasciwsze, bo sie nie znam. zaufalam lekarzom
            (bylo ich kilku, chociazby ich liczebnosc wg mnie wskazuje na to, ze trafilam
            tam, gdzie CHCIANO i STARANO sie mi pomoc) i wszystko skonczylo sie dobrze.

            > Dla mnie cc na życzenie to takie, które pomogłoby dziecku, nie o mnie chodzi,

            to bardzo chwalebne. Tylko ja nie wiem, czy mojemu dziecku to akurat pomogloby.
            Nie pytalam sie (poniewaz nie spodziewalam sie uzyskac odpowiedzwink) mojego
            dziecka co by wolalo.

            > Kto chce niech ryzykuje - proszę bardzo. Ja chcę mieć wybór i pewność, że
            > wszystko przebiegnie prawidłowo.

            tej czesci nie rozumiem: dlaczego psn bez podejrzen nieprawidlowosci jest
            ryzykiem? czy cc nie niesie za soba ryzyka dla matki i dziecka? czy 100 procent
            cesarek przebiega prawidlowo - i stad mozna miec PEWNOSC?
            nie pytam zaczepnie, tylko bardzo jestem spragniona odpowiedzi. jak sie okaze,
            ze to tylko taki "zabieg", dziecko z brzuszka hop-siup i zero stresu, to mnie
            jeszcze przekonacie, serio!

            Nasuwa mi sie wlasnie taka mysl: bylam w szpitalu "vipem" wink i zespolowi
            lekarskiemu az dymilo z glow, zeby wszystko wypadlo dobrze (bo moj lekarz byl
            akurat na drugim koncu swiata i kontaktowal sie tylko telefonicznie). On
            potrafi niezle na podwladnych nakrzyczec, wiec pewnie mieli taka wizje w razie
            sknocenia sprawy. Jakby rzeczywiscie cc bylo dla mojego syna i mnie "lepszym
            rozwiazaniem", to nie angazowaliby sie w "ryzykowny" psn, tylko ciach-mach i po
            sprawie. tak, wczuwajac sie w ich sytuacje, wnioskuje. nie mam racji?
            • omama Re: a ja nie wiem... 14.12.04, 18:21
              Wiesz, cały dowcip w tej zabawie polega na tym, że nie ma nie tylko 100% ale i
              pietnastoprocentowej gwarancji niczego! I to w żadną stronę.
              W zasadzie, jeżeli odłożymy na bok kwestię pieniędzy i oszołomstwo w
              rodzaju "niech zdechnie byle naturalnie" pozostają nam w zasadzie dwa
              stanowiska, z których każde ma swoje dobre racje.
              1. Zasada powściągliwej medycyny: jeżeli dana procedura nie jest niezbędna to
              jej nie wykonujmy.
              2. Zasada wolności wyboru: człowiek ma prawo wybierać to, co dla niego
              najlepsze.
              I między tymi dwiema postawmi toczy się spór. Bo zasada nr. 1 nie jest
              nienaruszana: są znieczulenia u dentysty, są implanty wkręcane w szczękę,
              cięcie krocza, operacje plastyczne i milion innych zabiegów, które niezbędne
              nie są, a nie budzą takich gromkich protestów.
              • watermelon01 Re: a ja nie wiem, naprawde nie wiem... 14.12.04, 19:12
                omama napisała:

                >Wiesz, cały dowcip w tej zabawie polega na tym, że nie ma nie tylko 100% ale i
                >pietnastoprocentowej gwarancji niczego! I to w żadną stronę.

                no to ja juz naprawde nie wiem... optuje za najbezpieczniejszym rozwiazaniem -
                ale ktore to? - skoro w zadna strone nie ma gwarancji niczego? zdania
                podzielone; nie podejmuje sie rozstrzygac dylematu - po to mam swietnego,
                wyksztalconego ginekologa.
                skad ja w czasie porodu bede wiedziec, ze potrzebuje cesarskiego ciecia? co ma
                mnie w czasie ciazy sklonic do tego, zebym "zyczyla" sobie cc? (owszem, jak
                mnie nastepnym razem beda chcieli wziac na stol, to sie nie bede zapierac
                rekami i nogami)
                to nie kwestia mojego barku intuicji: dopoki nie urodzil sie moj syn, nie
                mialam kontaktu z zadnym malym dzieckiem, zero doswiadczenia - a idzie nam
                niezle; czyli intuicja dzialawink
                kurde, to nie wybor pomiedzy snowboardem a deskamiwink) tu mam przynajmniej
                jasnosc - tylko dechywink))) - nikomu moim wyborem nie zaszkodze, zainteresowana
                jest szczesliwa.
      • nanuk24 Re: Jestem za... 13.12.04, 16:43
        iwles napisała:


        > Nie rozumiem, dlaczego lekarze dopiero w momencie zagrożenia życia dziecka
        > decydują się na cesarkę.


        No, a kiedy niby ta cesarka ma sie odbyc? Przeciez to oczywiste, ze wtedy, kiedy
        sa komplikacje w trakcie PN, a te zdaje sie, zagrazaja zyciu dziecka.
        • ligia76 Re: Jestem za... i własnie o to chodzi ... 13.12.04, 19:24
          że często decyzja o cc jest spóźniona.

          Nie bardzo interesuje mnie to czy komuś się to podoba, czy nie,
          jesli chodzi o życie i zdrowie MOJEGO dziecka, chcę decydować sama.

          Wypowiadałam się wczesniej, prawie na początku wątku, moje doświadczenia
          wskazują zdecydowanie na to, że decyzja o cc jest przekładana w nieskończoność.
          Jeśli byłabym pewna, że zostanie ona podjęta w odpowiednim czasie, nie
          narażając mojego dziecka, mój pogląd byłby zapewne inny.
          A narazie zapłaciłabym każdą kwotę za cc, tylko po to, aby uniknąć tego co
          przeżyłam w czasie poprzednich porodów.

          Pozdrowienia
          Ligia
          • watermelon01 Re: Jestem za... i własnie o to chodzi ... 13.12.04, 21:23
            ligia76 napisała:

            > że często decyzja o cc jest spóźniona.
            >
            > Nie bardzo interesuje mnie to czy komuś się to podoba, czy nie,
            > jesli chodzi o życie i zdrowie MOJEGO dziecka, chcę decydować sama.

            racja: CZASAMI jest spozniona, ale to nie powod, zeby lekarzom nie ufac z
            zasady. czasem trzeba zaufac. Np. jesli dziecko zlapie, dajmy na to, sepse, to
            mama chyba nie bedzie decydowac co dla niego najlepsze - no chyba ze sama jest
            lekarzem - tylko odpowiednia osoba, bo mama nie ma o tym bladego pojecia.
            Nawet Mamy, ktore mialy cc nie sa "ekspertami" w tej kwestii - wiec skad
            wiedza, ze "nastepnym razem" lepsze bedzie cc? Ja mialam w zyciu 2 operacje i z
            tego powodu nie nabylam umiejetnosci diagnozowania przypadkow kwalifikujacych
            sie do tego typu operacji.
            • omama Re: Jestem za... i własnie o to chodzi ... 13.12.04, 21:38
              I masz rację, i nie masz... Póki człowiek nie jest ubezwłasnowolniony, puty
              decydyje o sobie sam. W idealnym przypadku decyduje wspólnie z lekarzem: lekarz
              podaje alternatywę, swoją sugestię, decyduje jednakowoż pacjent.
              W Polsce nieczęsto tak bywa. A szkoda - bo twierdzę, że właśnie to jest
              powodem "załatwiania" sobie papierów na cesarkę ze wskazaniami.
              • watermelon01 Re: Jestem za... i własnie o to chodzi ... 13.12.04, 21:49
                i tak... i nie tak...wink))
                z punktu widzenia naszych praw jako obywateli i wolnych ludzi, to taki uklad:
                lekarz proponuje - pacjent wybiera, jest jak najbardziej OK. No ale nie
                slyszalam o takim przypadku, ze lekarz, z wlasnej inicjatywy, mowi kobiecie w
                ciazy: nie widze sladu powodu, dla ktorego nie moglaby Pani urodzic naturalnie,
                ale jak Pani sznowna sobie zyczy, to zrobimy cc. i nie bierze za to grosza.
                Chociaz, moze tylko nie doczytalam i znajda sie takie Panie, ktore sie wpisza.

                OSOBISCIE (podkreslam!) nie bylabym w stanie sama zadecydowac - wlasnie ze
                wzgledu na dobro mojego dziecka! (ale takiemu lekarzowi jak ten w przykladzie
                powyzej, to chyba bym nie zaufala i zmienila go) i to nie dlatego, ze czuje sie
                ubezwlasnowolniona.
                • omama Re: Jestem za... i własnie o to chodzi ... 13.12.04, 21:59
                  Rozumiem i szanuję twój pogląd. Ja mam jednakowoż inny.
    • duda9 popieram cc na zyczenie 13.12.04, 20:40
      Czesc rodziłam rok temu miałam cesarke ze wzgledow medycznych (porod wolno
      szedl ze tak to ujme i dziecku zaczelo zanikac tetno.wiec o tym ze bedzie
      ciecie dowiedzialam sie w trakcie porodu.przed tym myslalam oby tylko nie
      cesarka balam sie panicznie cesarki nie interesowalam sie co i jak jest po
      cesarce bo uwazalam ze to mnie nie bedzie dotyczyc A jednak!!!!! wrazenia
      po.......sa OK.drugie bedzie cc na zyczenie.mysle ze kazdy ma prawo wyboru i
      nie mozna krytykowac.
    • peachess czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 21:56
      na temat częstotliwości powikłań, zakażeń, uszkodzeń zdrowia matki i dziecka
      przy cc i porodzie naturalnym?
      z tego co tu czytam o 38 godzinnych męczarniach, niedotlenionych dzieciach,
      krwotokach, "porozrywanych" w środku kobietach itp. to takie akcje występują
      przy porodzie naturalnym.
      czemu nie piszecie o koszmarach pocesarkowych? może dlatego że prawie się nie
      zdarzają??

      poza tym wolałabym nie móc "kichnąć kilka minut po porodzie" niż np. mieć
      problemy z seksem przez następne pół roku. ale to juz inna sprawa, co kto woliwink

      cc na życzenie to dla mnie sprawa oczywista. wybieram minimum cierpienia.
      Czemu to według was coś złego??
      • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:05
        Pewnie forumowi lekarze mnie tu sprostują, ale mam wrażenie, że statystyki
        dotyczą tylko bezpośrednich i poważnych konsekwencji. Np nie spotkałam się z
        informacją, jaki procent kobiet po porodach naturalnych ma robioną
        tzw. "plastykę pochwy", jaki jest procent - nie wiem, kłopotów psychologicznych
        związanych z taką czy śmaką traumą, jakie są statystyki dajmy na to,
        częstotliwości (alergii, infekcji etc) dzieci urodzonych z tych zielonych wód
        płodowych itd. Więc choć statystyki warto pobadać, nie można wierzyć, że
        zawierają one WSZYSTKO.
        • peachess Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:18
          ja chcę tylko wiedzieć: NA JAKIEJ PODSTAWIE uważa się cc za wyjście ostateczne i
          robi się to tylko wtedy kiedy trzeba, a nie kiedy przyszła matka sobie tego życzy.
          Jakie DANE pozwalają nam i lekarzom uważać cc za gorszą opcję niż p.naturalny -
          nawet jeśli jest on ryzykowny, długi, i bardzo bolesny lub kiedy kobieta
          panicznie się go boi??

          ideologicznych gadek o siłach natury, spełnieniu kobiecości czy haniebnym
          wygodnictwie nie biorę pod uwagę, interesują mnie racjonalne argumenty.
          • reszka2 Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:30
            Alez moja droga, mozesz sobie zażyczyc cc bez wskazań - idzisz do pierwszej
            lepszej prywatnej kliniki, płacisz około 6 tysięcy (? chyba, nie jestem na
            bieżąco)i masz co chcesz. Proste? Proste.
          • umasumak Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:37
            peachess napisała:

            > ja chcę tylko wiedzieć: NA JAKIEJ PODSTAWIE uważa się cc za wyjście
            ostateczne
            > i
            > robi się to tylko wtedy kiedy trzeba, a nie kiedy przyszła matka sobie tego
            życ
            > zy.

            Jak widać na podstawie lektury tego wątku, cc na życzenie są przeprowadzane i
            co więcej, w przyszłości będzie ich więcej.


            > Jakie DANE pozwalają nam i lekarzom uważać cc za gorszą opcję niż
            p.naturalny -
            > nawet jeśli jest on ryzykowny, długi, i bardzo bolesny lub kiedy kobieta
            > panicznie się go boi??

            Uważam, że cc na życzenie jest gorszym rozwiązaniem niż PSN bez komplikacji.
            Natomiast nie uważam, za zasadne pozwalać kobiecie rodzić naturalnie za wszelką
            cenę. Czyli - cesarka owszem, ale jesli są ku temu przesłanki przed porodem,
            albo akcja rozpoczętego już porodu siłami natury postępuje zbyt wolno.
            >
            > ideologicznych gadek o siłach natury, spełnieniu kobiecości czy haniebnym
            > wygodnictwie nie biorę pod uwagę, interesują mnie racjonalne argumenty.

            Proszę bardzo - dziecko przebywając naturalną drogę w trakcie PSN, powoli
            przystosowuje się do warunków na zewnątrz - skrajnie odmiennych od tych
            panujących w życiu plodowym. Tymczasem dziecko, przychodzące na świat poprzez
            cesarskie cięcie, możliwości na to przystosowanie nie ma. Stąd pogląd, szerzony
            zresztą nie przez laików, że dzieci po cc, mogą mieć problemy z oddychaniem.
            Pzdr
          • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:37
            O rany, racjonalne argumenty przecie cc na życzenie są dość mgliste. Można
            spaprać cc, można psn. Można nie spaprać cc czy psn a i tak coś gdzieś pójdzie
            źle. Generalne argumenty przeciw są takie: jeżeli cesarka nie jest z jakichś
            względów potrzebna, to decyzja o cc jest decyzją o zbędnej interwencji
            chirurgicznej ze wszystkimi jej powikłaniami.
            Cc to dłuższy pobyt w szpitalu.
            Przy cc nieco częściej niż przy psn występują problemy z karmieniem piersią.
            Parę dni po cc kobieta ma trudności z poruszaniem się, nie może dźwigać
            (zapomnij o wkładaniu wózka do bagażnika samochodu).
            Dłużej niż przy psn nie może np. uprawiać aerobiku.
            Rana na brzuchu to ból przy kaszlu, podnoszeniu się z łóżka. To również
            ograniczone możliwości układania dziecka przy np. karmieniu.
            Ale to są generalia, więc nie wiem, czy odpowiedziałam zadowalająco.
            • reszka2 Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:45
              O, nareszcie mi sie twoja mowa podoba, omama. Konkrety, konkrety, nie
              Holandie smile
              Dodam jeszcze - naprawdę wiekszą ilość ropnych powikłań po cc, rozwżana
              mozliwość zaburzeń integracji sensorycznej u dzieci po cc (powątpiewam, brak
              dużych badań jakos logicznie zaplanowanych, ale to nowa rzecz, może potem), no
              i oczywiście - zazwyczaj ograniczenie liczby ciąż - raczej dziś nikt nie robi
              sześciu cesarek (Eleonora Roosvelt?), No dziś to może dla znikomej ilości osób
              byłby to realnie istniejacy problem, raczej jest na odwrót, ale może być
              skrajnie - jak we wklejonym przeze mnie poście abecedy.
              • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 23:05
                Ależ ja konkretnie jestem nadal za prawem kobiety do wybrania cesarki. Tyle, że
                po rozważeniu wszelkich za i przecie obu dostępnych opcji.
            • malgosiek2 Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 22:46
              Jak znam życie omamo to napewno nie odpowiedziałaś zadowalającosmile,bo taka
              możliwość nie istnieje.Mam wrażenie,że Twoje argumenty nie zostaną przyjęte
              tak samo jak moje.Też nie jestem za c.c na życzenie.Gosia
              • umasumak Do Małgosiek :))..... 13.12.04, 22:51
                malgosiek2 napisała:

                > Jak znam życie omamo to napewno nie odpowiedziałaś zadowalającosmile,bo taka
                > możliwość nie istnieje.Mam wrażenie,że Twoje argumenty nie zostaną przyjęte
                > tak samo jak moje.Też nie jestem za c.c na życzenie.Gosia

                Ależ Gosiu smile). Omama nie jest przeciwniczką cc na życzenie smile). Zebrała tylko
                do kupy nasze mgliste argumenty wink). Pzdr
                • malgosiek2 Re: Do Małgosiek :))..... 13.12.04, 22:53
                  No fakt może niezbyt dobrze sformuowałamsmile.Gosia
              • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 13.12.04, 23:12
                GOsiu, ale ja jestem za prawem kobiety do cc na życzenie. I mogę też ci podać
                argumenty przeciwne:
                Kłopoty z karmieniem ma jednakowoż bardzo niewielki procent mam po cc.
                Kłopoty z seksem za to przypadają głównie na kobiety po psn.
                Plastyka pochwy (chirurgiczne zwężanie tak rozciągniętego narządu, że utrudnia
                to lub uniemożlwia satysfakcjonujące współżycie) to domena porodów naturalnych
                w Polsce poród naturalny jednakowoż w 90+ procentach wiąże się z cięciem krocza
                co też ingerencją jest.
                Trauma spowodowana traktowaniem kobiety przez personel medyczny jak opornego
                worka mięsa który śmie... to też częściej doświadczenia kobiet po psn.
                CC jest znacznie bardziej przewidywalne niż psn. Wiadomo, że NIE będzie trwał
                8, 18 czy 38 godzin.
                • peachess dokładnie o to mi chodziło omamo 13.12.04, 23:43
                  jeśli jest tak jak piszesz to tym bardziej nie rozumiem osób które
                  autorytatywnie i w imieniu innych stwierdzają że "cc nie jest dobrym wyjściem".
                  Czyżby nie znały poniższych faktów??

                  aha, nic do ciebie nie mamsmile przekręciłam twój post bo wszystko ma 2 stronywink

                  > Kłopoty z karmieniem ma jednakowoż bardzo niewielki procent mam po cc.
                  > Kłopoty z seksem za to przypadają głównie na kobiety po psn.
                  > Plastyka pochwy (chirurgiczne zwężanie tak rozciągniętego narządu, że utrudnia
                  > to lub uniemożlwia satysfakcjonujące współżycie) to domena porodów naturalnych
                  > w Polsce poród naturalny jednakowoż w 90+ procentach wiąże się z cięciem krocza
                  >
                  > co też ingerencją jest.
                  > Trauma spowodowana traktowaniem kobiety przez personel medyczny jak opornego
                  > worka mięsa który śmie... to też częściej doświadczenia kobiet po psn.
                  > CC jest znacznie bardziej przewidywalne niż psn. Wiadomo, że NIE będzie trwał
                  > 8, 18 czy 38 godzin.
                  • omama Re: dokładnie o to mi chodziło omamo 14.12.04, 00:13
                    Fakty nie są tajne, ale primo, dla wielu kobiet poród jest niesłychanie cennym
                    rytuałem przejścia, secundo, parcie na naturę zrobiło swoje, tertio - polscy
                    lekarze bardzo nie lubią, jak pacjent im się mądrzy, quarto - pozostaje kwestia
                    poważna pt. pieniądze. CC kosztuje: operacja, mniej sprawna fizycznie
                    pacjentka, dłuższy pobyt w szpitalu. Pytanie, kto powinien za to płacić, kiedy
                    kobieta nie ma bardzo istotnych medycznie powodów do cc? Mgliście pamiętam
                    wywieszkę w szpitalu dla nieubezpieczonych pacjentek z ceną 2000, ale mogę się
                    ciężko mylić.
                  • umasumak Re: dokładnie o to mi chodziło omamo 14.12.04, 09:36
                    peachess napisała:

                    > jeśli jest tak jak piszesz to tym bardziej nie rozumiem osób które
                    > autorytatywnie i w imieniu innych stwierdzają że "cc nie jest dobrym
                    wyjściem".
                    > Czyżby nie znały poniższych faktów??

                    Autorytatywnie? Nie... Na podstawie opinii autorytetów w dziedzinie medycyny, a
                    to jest różnica.
                    A "fakty" wymienione przez omame są mi całkowicie nieznane. Żadnych kłopotów
                    seksem, siadaniem, żadnej plastyki pochwy itp nie miałam.
                    Co więcej, ponad 50 % znanych mi kobiet (między innymi moja mama, siostra,
                    kuzynka i dwie koleżanki) nie miały nacinanego krocza, a co za tym idzie nie
                    były szyte. Poprostu trzeba wybrać szpital, w którym unika się nacinania jako
                    rutynowego zabiegu. Pzdr


                    Anielka, Gama i Dinozaur wink)

                    Moje córki - bzdurki wink)
                • umasumak Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 14.12.04, 09:29
                  omama napisała:


                  > Kłopoty z karmieniem ma jednakowoż bardzo niewielki procent mam po cc.

                  Ale jednak jest to więkrzy procent niż w przypadku PSN

                  > Kłopoty z seksem za to przypadają głównie na kobiety po psn.

                  W moim przypadku i wielu innych tak nie było smile)

                  >>
                  >> Trauma spowodowana traktowaniem kobiety przez personel medyczny jak opornego
                  > worka mięsa który śmie... to też częściej doświadczenia kobiet po psn.
                  > CC jest znacznie bardziej przewidywalne niż psn. Wiadomo, że NIE będzie trwał
                  > 8, 18 czy 38 godzin.

                  Jeśli dostaniesz się w łapki niezbyt uprzejmego persenelu, to wierz mi, bez
                  znaczenia jest czy to będzie PSN, czy cc - potraktują Cię jednakowo
                  przedmiotowo. Pzdr
                  • cota Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 14.12.04, 10:43
                    Hej, no ale ciągle piszecie : większy procent ma...autorytety naukowe. No, ale
                    podajcie w końcu te dane! A nie, iz słyszałam gdzies tam na forum, czy że
                    sąsiadka miała. Ja miałam i będę miała cc na życzenie i jestem za prawem
                    wyboru, ale z chęcią bym sobie poczytała. Więc jescze raz zwracam się z prośbą
                    o przytoczenie.
                    • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 14.12.04, 12:04
                      Wymagasz rzeczy potwornej! Takie dane są rozsiane i różnią się pomiędzy
                      krajami, latami, szpitalami nawet.... W Polsce dla nie-lekarza dostęp do badań
                      jest trudy. I sądzę, że takich powaznych badań robi się niewiele. Za to badania
                      zachodnie niekoniecznie muszą się przekładać na nasze warunki - inny poziom
                      szpitali, inne pochodzenie kobiet, inna kultura...Co więcej, badania bywają
                      mocno zwodnicze. Np. kwestia karmienie piersią a cc. Kobiety po cc częściej niż
                      te po psn dostają dziecko z opóźnieniem (jeszcze parę lat temu w USA rutynowo
                      trzymano dziecko z cc na obserwacji przez 24 godziny). Wiadomo, że może to
                      wpłynąć negatywnie na uruchomienie laktacji. Przy cc jest mniej wygodnych
                      pozycji do karmienia - typowa często jest zbyt bolesna. Żle poinstruowane matki
                      mogą się zniechęcić do karmienia (zwłaszcza w biedniejszych krajach, gdzie
                      szpitalne łózka sa do karmienia bardzi niewygodne). Wiec choć niekoniecznie cc
                      jest tu winne, to okoliczności towarzyszące tak się składają, że kobiety po cc
                      łatwiej z karmienia naturalnego rezygnują.
                      O, ale patrz znalazłam przykład: dzieci z cc z rodzin alergicznych mają wyższe
                      ryzyko alergii niż dzieci po psd.
                      Analizowano dane 800 dzieci z donoszonych ciąż. Dzieci pochodziły z rodzin
                      alergicznych. Dzieci badano w wieku 12 miesięcy. Okazło się, że alergie
                      pokarmowe miało dwukrotnie więcej dzieci po cc niż po psd. Badacze uważają, że
                      cc może zmieniać lub opóźniać działanie bakterii w jelitach dziecka, co może
                      powodować niekorzystną reakcję systemu immunologicznego.
                      No, dobra, ale tu nie ma rozróżnienia na cięcia elektwyne i z konieczności. No
                      i nic nie ma o dzieciach z rodzin niealergicznych. I wreszcie nie wiadomo, czy
                      te alergie będą się utrzymywać czy nie. Tak że interesujące badanie
                      przyczynkowe, ale niekoniecznie odnoszące się do całej populacji.
                    • watermelon01 Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 14.12.04, 16:41
                      cota napisała:
                      >No, ale podajcie w końcu te dane!

                      Sprobuje od mojego lekarza (znany autorytet w kraju; ma staly kontakt z
                      ginekologami na calym swiecie) wydobyc jakies namiary na opracowania,
                      statystyki itede.
                      Ale bede sie z nim widziec dopiero po Nowym Roku, wiec moze byc tak, ze watek
                      juz obumrze - chociaz jest bardzo interesujacy, w ogole jak na 2 "wrogie" obozy
                      na tym forum (przepraszam za szczerosc, emamy) bardzo kulturalny i z checia
                      sama dowiaduje sie o "drugiej stronie lustra".
                      Jesli watek bedzie juz nieaktualny, a ja zbiore informacje (obiecuje
                      obiektywizm i profesjonalnosc), to pozwole sobie na zalozenie nowego.
                      • umasumak Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne..... 14.12.04, 18:37
                        watermelon01 napisała:

                        > Jesli watek bedzie juz nieaktualny, a ja zbiore informacje (obiecuje
                        > obiektywizm i profesjonalnosc), to pozwole sobie na zalozenie nowego.

                        Wątek się archiwizuje, dopiero pół roku od ostatniego wpisu, więc ten napewno
                        będzie jeszcze aktywny. Nawet jak go nie będzie gdzieś na wierzchu, to zawsze
                        go możesz znaleźć za pomocą wyszukiwarki. Pzdr
            • peachess czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne...omamo.... 13.12.04, 23:07
              Parę dni po psn kobieta ma trudności z poruszaniem się, ale może dźwigać
              (pamiętaj o wkładaniu wózka do bagażnika samochodu samodzielnie na drugi dzień,
              niech mąż sobie odpocznie).
              Dłużej niż przy cc nie może np. uprawiać seksu.
              Rana w kroczu to ból przy sikaniu, chodzeniu i siadaniu. To również
              ograniczone możliwości uprawiania np. sportu.
              Ale to są generalia, więc nie wiem, czy odpowiedziałam zadowalającowink

              resztę argumentów przyjmuję

              • reszka2 Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne...omam 13.12.04, 23:18
                Aha, i jeszcze jedno - ostatnio pada argument o nietrzymaniu moczu po pdsn.
                Otóż owszem jest to prawdziwe, że w pierwszym roku po porodzie kobiety po pdsn
                mają ta dolegliwość częściej. Niestety, na starość obie grupy, i te po cc, i te
                po pdsn cierpią z tego powodu jednakowo.
                Rana w kroczu najczęściej sie jednak goi. Zazwyczaj blizna jest nieodczuwalna.
              • omama Re: czy ktoś ma rzetelne dane statystyczne...omam 13.12.04, 23:21
                JA się z tobą nie kłócę. Podałam ci argumenbty przeciw cc bo o takie prosiłaś -
                w końcu można sobie rzetelnie podyskutować bez demagogii i agresji, prawda?
                Każdy typ porodu wiąże się z jakimś poziomem ryzyka dla matki i dziecka. Te
                poziomy ryzyka są obecnie tak naprawdę dość zbliżone. Pozostają więc osobiste
                idiosynkrazje - i,jak podkreśla reszka - kwestia pieniędzy.
                I tak jedną bardziej przeraża np. zakażenie w szpitalu, drugą- że 4 płci różnej
                będą się jej gapiły w krocze, jednoczesnie nieuprzejmie pokrzykując, albo że
                jakiś zastraszony przez zwolenników natury lekarzyna za późno podejmie decyzję
                o cc.
    • iwles A lepsze samopoczucie psych?Czy to dobry argument? 14.12.04, 11:19
      Mam koleżankę, która jest w początkach ciąży. Pierwszej ciąży. I to, czego się
      najbardziej boi - to poród. Trzęsła się strasznie, a wiadomo jak stres wpływa
      na ciążę.
      Dopiero lekarz - aby ją uspokoić powiedział, że jeśli chce - może miec cc.
      Dziewczyna odżyła. Uspokoiła się, wie, że ma wybór.
      Dopiero teraz zaczęła cieszyć się faktem, że zostanie mamusią.
      Jak się skończy? czas pokaże, może urodzi normalnie. Jak na dzień dzisiejszy -
      świadomość, że może mieć cc na życzenie bardzo jej pomógł.
      I myślę, że jest wiele takich przypadków.

      • naomi_k Re: A lepsze samopoczucie psych?Czy to dobry argu 14.12.04, 19:08
        Uff, jaki watek ogromny. ale to chyba na forum ciąża i poród, nie?

        Statystyk sensownych nie ma, większośc statystyk cc dotyczy cięć ze wskazań, a
        wiec gdzie z oczywistych względów odsetek powikłań bedzie wyższy.
        Polecam lekturę "Połoznictwa praktycznego" Psychrembela (opisane powikłania), i
        pomyszkowanie po medline (wyszukiwarka artykułów medycznych) i po British
        Medical Journal, gdzie swego czasu trwała dyskusja temat cs z wyboru. Z niej
        dowiedziałam się, ze ok.60% kobiet lekarek gin-połozników w UK wybrałoby swój
        własny poród przez cc. Nieźle, co? A tylko 7% facetów (oczywiście u swoich
        partnereksmile))

        I wiecie, co? Chciałabym zobaczyć statystyki szpitali szurniętych pod hasłem
        "Poród Naturalny Najwyższym Dobrem Jest". Takie malutkie porównanie czasu
        trwania porodu, masy urodzeniowej w porównaniu do odsetka dzieci
        niedotlenionych, takich które potem trzeba rehabilitować, czy z zamartwicą, plus
        może ilość porodów narzędziowych, które w porównaniu z cc są dramatem, otwórzcie
        pierwszy lepszy podręcznik położnictwa i zerknijcie na powikłania. O
        powikłaniach u matek nie wspomne bo to przecież matka u nas to nosidło na płód a
        potem dojarka i do gadania nic nie ma.

        Powikłań cesarki w XXI wieku nie demonizujmy, to już nie te czasy, gdy nie
        zszywano macicy (poważnie tak było na tzw. początku-"Stulecie chirurgów",
        Thornwalda-super książka). Osobiście wole ryzyko cc to niż poszarpana szyjkę czy
        uszkodzony nerw sromowy czy zwieracz odbytu. I nietrzymanie moczu po paru latach
        (jednak jest zdecydowanie czestsze u Pań po psn-polecam artykuły z "Ginekologii
        i Połoznictwa" i "Terapii", nawet podrecznik Pisarskiego). Ale to akurat co wole
        osobiście co nie oznacza prawdy obiektywnej. Mam już kaskę przygotowana na cc i
        to co wiem, to to, że nie narażę mojego dziecka na wielogodzinny poród i za
        długie przebywanie w kanale rodnym, a siebie na ból zmęczenie i stres. I
        wymienione powyżej.Bo nie muszę, kiedyś kobieta nie miała wyboru. Teraz ma. I
        bardzo dobrze. Szast prast maluch jest.
        No, a pozatym właśnie samopoczucie to bardzo ważna rzecz jest.

        wles napisała:

        > Mam koleżankę, która jest w początkach ciąży. Pierwszej ciąży. I to, czego się
        > najbardziej boi - to poród. Trzęsła się strasznie, a wiadomo jak stres wpływa
        > na ciążę.
        > Dopiero lekarz - aby ją uspokoić powiedział, że jeśli chce - może miec cc.
        > Dziewczyna odżyła. Uspokoiła się, wie, że ma wybór.
        > Dopiero teraz zaczęła cieszyć się faktem, że zostanie mamusią.
        > Jak się skończy? czas pokaże, może urodzi normalnie. Jak na dzień dzisiejszy -
        > świadomość, że może mieć cc na życzenie bardzo jej pomógł.
        > I myślę, że jest wiele takich przypadków.
        >
    • watermelon01 OBIECANA OPINIA LEKARZA-FACHOWCA - ale innego 25.01.05, 08:32
      witam,
      pozwalam sobie podciagnac watek, tak jak obiecalam - kiedy dowiem sie czegos od
      kogos kompetentnego.
      co prawda, nie rozmawialam jeszcze z moim ginem, ale mialam okazje niedawno
      porozmawiac na ten temat z neonatologiem - jest to bardzo duzy autorytet w
      Polsce, prowadzi oddzialy neonatologii w klinikach w 2 miastach, poza tym, od
      czasu do czasu mozna go zobaczyc w tiwi - jak jest mowa o noworodkach albo
      wczesniakach.
      Tak wiec, nie powiem tu nic za ani przeciw od strony kobiety, ale od strony
      dziecka - owszem. Moje pytanie brzmialo: ktory z porodow - cc (na zyczenie i w
      ogole) czy psn - jest lepszy dla donoszonego, zdrowego dziecka. Odpowiedz: psn!
      Wysluchalam naprawde dlugiego wykladuwink) ale naczelnym argumentem, ktory
      zapamietalam bylo to, ze podczas przeciskania sie przez drogi rodne kobiety
      dziecko m.in. pozbywa sie plynu w plucach i nieporownywalnie wieksza ilosc
      dzieci urodzonych przez ciecie elektywne (w porownaniu do tych urodzonych
      silami natury) wedruje prosto do inkubatora, np. z powodu problemow z
      oddychaniem (nierzadko groznych), ale tez nie tylko z tego powodu. Po prostu
      statystyki sa nieublagane - ciecie cesarskie - na zyczenie - to znacznie
      wieksze ryzyko dla dziecka niz prawidlowo przebiegajacy porod fizjologiczny.
      Poza tym, mechanizmy inicjowania porodu nie sa do konca poznane i np. umawianie
      sie "na poniedzialek osma rano" na porod jest niewskazane, poniewaz - jesli to
      dziecko wysyla sygnal o gotowosci do urodzenia sie - moze byc w
      ten "poniedzialek' gotowe na 87, 92, 95,5%, a to zawsze nie to samo, co na
      100%. Z drugiej strony, jesli to organizm matki daje sygnal do rozpoczecia
      porodu, to tez tylko dlatego, ze jest na to gotowy - poronienia i porody
      przedwczesne sa w wiekszosci wypadkow spowodowane zakazeniami
      wewnatrzmacicznymi, a wtedy organizm chce pozbyc sie tzw. jaja plodowego -
      wszystkiego, co jest w macicy, bo oprocz dziecka jest tam lozysko itepe, ktore
      jest przyczyna zakazenia. takze jesli nie ma niebezpiecznych sygnalow "z
      wewnatrz", organizm kobiety czeka, az wszystko bedzie gotowe - na odpowiedni
      moment. a ciecie elektywne jest tak czy owak ingerencja w te 'zamysly" - czy to
      dziecka, czy matki.
      Swoja droga, Profesor z ktorym rozmawialam, z niekrywana pogarda wyrazal sie o
      lekarzach, ktorzy biora pieniadze za wykonanie cesarskiego ciecia na zyczenie
      pacjentki - wlasciwie to lamia oni przysiege Hipokratesa. Jego zdaniem matki
      powinny tez miec swiadomosc, ze narazaja swoje dzieci na niebezpieczenstwo.
      Oczywiscie, nie rozmawialismy o cieciu cesarskim, ktore jest "mniejszym zlem" -
      ze wskazania, czy to jeszcze ustalonego podczas ciazy, czy tez wynikajacego ze
      zle przebiegajacego porodu silami natury. On sam wiekszosc pacjentow ma po
      cieciu cesarskim - poniewaz jest specjalista od wczesniakow w klinice AM. Takie
      jest jego zdanie; co prawda, dla Was moze nie byc, ale dla mnie - poniewaz
      wiem, kto to - jest ogromnym autorytetem. Wiem tez, ze w srodowisku medycznym
      tez jest.
      Poniewaz teraz przez dlugi czas goszcze u moich rodzicow na wsi, dostep do
      internetu mam bardzo rzadki; jesli ktos bedzie chcial podjac jeszcze dyskusje,
      sprobuje odpowiedziec, chociaz moze to byc nieco klopotliwe. No i postaram sie
      jeszcze "doniesc"wink) opinie ginekologa - dotyczaca wplywu obydwu rodzajow
      porodow na kobiete.
      pozdrawiam!
      m.
      • umasumak watermelon01 25.01.05, 09:11
        Dziękuje za dotrzymanie słowa smile). Ja ze swej strony mogę dodać przykład z
        mojego otocznia. Otóź w zeszłym tygodniu moja koleżanka rodziła przez cc
        (cięcie niby ze wskazań - ciężki poprzedni poród PSN) i jej córeczka leży teraz
        na patologii noworodka z powodu zachłystowego zapalenia płuc. Sama lekarka
        przeprowadzająca to ciecie, powiedziała że gdyby było PSN, to prawdopodobnie do
        zchłyśnięcia by nie doszło. Pzdr
        • umasumak Re: watermelon01 25.01.05, 09:12
          umasumak napisała:

          > Dziękuje za dotrzymanie słowa smile). Ja ze swej strony mogę dodać przykład z
          > mojego otocznia. Otóź w zeszłym tygodniu moja koleżanka rodziła przez cc
          > (cięcie niby ze wskazań - ciężki poprzedni poród PSN) i jej córeczka leży
          teraz
          >
          > na patologii noworodka z powodu zachłystowego zapalenia płuc. Sama lekarka
          > przeprowadzająca to ciecie, powiedziała że gdyby było PSN, to prawdopodobnie
          do
          >
          > zchłyśnięcia by nie doszło. Pzdr
          ******************************* ******************************* *************

          Zapomniałam zaznaczyć, że zachłyśnięcie nastąpiło w momencie wyciagania
          dziecka. Pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja