pożegnać opiekunkę? - długie

11.12.04, 20:39
Hej
Od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się z mężem nad zmianą opiekunki, ale
zawsze stawało na tym, że znaleźc kogoś nowego nie jest łatwo, obecna jest
już prawie pięć miesięcy, dziecko ją lubi a ona dobrze się nim zajmuje. Na
resztę można przymnkąć oko. Ale co zrobić teraz?
Po kilku miesiącach pracy w skróconym wymiarze, wróciłam na pełen etat.
Skończyłam tez karmienie, więc powinnam być w pracy pełne 8 g. Z dojazdem i
spokojnym przekazaniem dziecka (chodzi o to żeby się nie mijać w drzwiach) to
daje 10 g/dziennie.
Pani jest z agencji, pracuje od lipca. Przy zatrudnieniu poprosilismy o kogoś
na pełny etat (agencja jeszcze oferuje panie na pół etatu). Ten pełny etat
jest w formularzach agencji określany jako czas do 10 godzin dziennie.
Kandydatka deklaruje (na piśmie) gotowość pracy w takim wymiarze. Ponieważ
wcześniej nie potrzebowałam jej na tyle godzin, pracowała po 6-7, ostatnio 9
g/dziennie, z tym, że pensję miała płaconą w stałej wysokości wg stawki za 9
godz. No i umówiłyśmy się w lipcu, że ja do pracy wrócę od stycznia, a ona
wtedy zostanie na 10 g i otrzyma odpowiednio podwyżkę.
Ponieważ mały świetnie się z nianią dogaduje, a pracy mnóstwo, poprosiłam
nianię czy mogąłby zacząć zostawać na 10 g już od poniedziałku, a oczywiście
ja też zapłacę jej więcej już za grudzień. A ona że nie, i w styczniu tez
nie, bo jednak to jest męczące (opieka) i ona nie poradzi sobie 10 g, poza
tym, jesli będzie kończyć pracę o 18, nie starczy jej czasu na, cyt.: "jakieś
życie towrzyskie, no i sklepy". Zatkało mnie tak, że poprosiłam żeby się
zastanowiła i że wrócimy do rozmowy. Następnego dnia zadzwoniłam do agencji.
Pani z agencji nie wierzyła, że kobieta nie chce zostać 10 g., skoro
pracowała 9, poza tym powiedziała że oni nie szukają kandydatek do pracy na 9
g, czy 8, tylko właśnie albo pełny albo pół etatu, wiec jeśli ktoś nie zgadza
się na 10g., to zostaje tylko 5-6 g. Ze kobieta podpisała tą deklarację na 10
g. No i że warunki (finansowe plus zakres obowiązków) u nas są bardzo
atrakcyjne, więc może jednak porozmaiwam z opiekunką, a jeśli chcę, to oni
tez mogą do niej zadzwonić - a w ogóle to pewnie pani była zmęczona, może
miała zły dzień, ale to niemożliwe żeby nie chciała itp. po powrocie do domu
podjęłam wątek - no i pani powtórzyła, że nie chce pracować 10g., nie
przypomina sobie żeby coś takiego podpisywała w agencji, że myśmy jej nie
uprzedzali o takim wymiarze pracy (to nieprawda), no i że ona odchodzi, skoro
mam wybór albo 10 g albo odejść. Strasznie się zdenerwowałam, powiedziałam że
jest nieodpowiedzialna i oszukała nas, pracując za niezłe pieniądze po mało
godzin, biorąc sobie jeszcze wolne (jeden dzień i parę wcześniejszych wyjść),
no i że wiedziała, że szukamy kogoś na dłużej (kilka lat) i nie chcemy
dziekcu zmieniać opiekunki co pół roku. Mały się do niej przywyczaił,
przywiązał nawet, teraz znowu będzie musiał poznawać kogoś obcego. Ja
wykorzystałam cały urlop po macierzyńskim, potem miałam egzamin zawodowy, o
którego wzięłam poza ustawowymi 30 dniami ponad miesiąc bezpłatnego - w
sumie, w tym roku byłam w pracy 2 miesiące po 6 godzin. Częściowo z tego
względu, żeby nie zostawiać dziecka z obcą osobą na długo - gopiero, kiedy
się polubią. No i teraz, kiedy właśnie wszystko zaczynało się układać, ona mi
wykręca taki numer. Wierzycie w to, ze jest zmęczona i dlatego nie chce
zostać dłużej? Gra na większą kasę? Obraziła się (ale o co? i dlaczego
miałaby nie chcieć powiedzieć?) DOstała lepszą ofertę? i na koniec - czy jest
sens o coś walczyć (chyba tylko o spokój dziecka), wykonywać te telefony do
agencji i prosić o interwencję, czy szukać kogoś licząc że tym razem będzie
lepiej? help
Aga
    • wio_sna Re: pożegnać opiekunkę? - długie 11.12.04, 21:27
      MYślę, że pani jest kuta na cztery nogi. Wyczuła, że dla dziecka zrobisz wiele,
      więc po prostu chce wymusić większe pieniądze i jak jej zaproponujesz dużą
      podwyżkę (Na co założę się liczy) pewnie "łaskawie" zgodzi się.
      Ja bym tam poprosiła o interwencję agencję, która przecież odpowiada za to co ta
      pani robi. Sprawdź, dokładnie czy podpisała owe 10 godz. Jeśli tak , to
      postawiłabym sprawę jasno, tym bardziej, że wcześniej ją uprzedzaliście o
      pełnym etacie. Albo 10 godzin, albo szukacie kogoś nowego. O takiej waszej
      decyzji mogą ja poinformować pracownicy agencji, bo przeciez z agencją
      podpisywaliście umowę.
      NA moje złamie się, a jeśli nawet nie, to i tak mała strata. Przecież ta osoba
      kłamie i to bezczelnie.

      POwiedz jej ile zarabia przecietnie opiekunka, bo zdaje sie, że to mniej niż u Was.
      Tylko nie pokazuj jej, jak bardzo Tobie zależy żeby została. A może nawet masz
      już kogos nowego, tylko zastanawiasz sie, czy uda się dogadać z obecną?
      Wolałabyś, żeby została, ale jeśli nie , masz już kogś na oku. Za atrakcyjną
      cenę! JA bym zablefowała.
      Zyczę powodzenia
    • wio_sna Re: pożegnać opiekunkę? - pożegnać 11.12.04, 21:33
      Doczytałam, że już wcześniej mieliście do niej zastrzeżenia. Ja bym
      zrezygnowała. Kiedyś nie zrezygnowałam i żałowałam!
      W takich sprawach lepiej zdać się na intuicję niż na kalkulację. Też wydawało mi
      się, że dobrze zajmuje sie synem i on ją nawet bardzo lubił. Dzieci z reguły
      lubią tych, którzy sie nimi zajmują (chyba, że to już patologia) Teraz wiem, że
      wcale taką dobrą opiekunką nie była i zrobiła dziecku wiele złego, co musiałam
      potem dłuuuugo odkręcać.
      Skoro mieliście wcześniej wątpliwości, to raczej nie jest to odpowiednia osoba.
    • danka24 Re: pożegnać opiekunkę? - długie 11.12.04, 21:59
      Rozstałabym się z tą opiekunką.
      Nawet, jeśli jest to próba wymuszenia wyższej pensji, to i tak po całej tej
      sytuacji pozostanie Wam duży niesmak. Ciebie też poniosły nerwy i ona z
      pewnością niektórych słów Ci nie zapomni...
      Idealna wcale nie jest, skoro myśleliście o zmianie.
      Wg mnie agencja powinna w ramach rekompensaty za polecenie osoby nie
      spełniającej formalnych wymogów - zadbać bezpłatnie o znalezienie nowej
      opiekunki.
      Piszesz, że nie jest łatwo znaleźć kogoś nowego. Ale przecież to nie Ty
      będziesz szukać, tylko agencja! Ty tylko zaakceptujesz którąś z 2-3
      przedstawionych kandydatek.
    • g0sik Re: pożegnać opiekunkę? - długie 12.12.04, 00:03
      Witaj w klubie. W czwartek nasza opiekunka po 9 miesiącach opieki nad Olą
      poinformowała mnie że rezygnuje, bo nie jest w stanie pracować 9,5 godziny
      dziennie (od 1 grudnia wróciłam do pracy na 8h). Dodam, że za wydłużenie czau
      pracy o godzinę dostała 200 zł podwyżki, soboty i niedziele zawsze miała wolne.
      No cóż pomimo tego że moja coreczka jest z nią bardzo zżyta, a ja jestem z niej
      bardzo zadowolona nie będę jej zatrzymywała bo uważam że z niewolnika nie ma
      pracownika. Znalazłam już nową opiekunkę (okazało się że sąsiadka nie ma pracy)
      i mam nadzieję że będzie ok. Myślę, że powinnaś poszukać nowej opiekunki bo
      podwyżka niczego nie załatwi. Za jakiś czas Pani znowu będzie niezadowolona i
      znowu będziesz musiała jej dać podwyżkę żeby ją zatrzymać.
    • lideczka_27 Re: pożegnać opiekunkę? - długie 12.12.04, 00:23
      Jako matka siedząca do niedawna jeszcze w domu, uczciwie stwierdzam, że 9, czy
      10 godzin opieki nad dzieckiem jest BARDZO MĘCZĄCE. Nie sądzę, że babka kłamie
      (choć może). Najlepiej, gdyby mamy pracujące mogły wziąć płatny miesiąc urlopu
      i posiedzieć z pociechą w domu - bez pomocy, wtedy patrzy się na opiekunki
      innym okiem wink. Przypominam, że dla niani to jak by nie było - obce dziecko,
      więc i wyrozumiałości ma mniej i cierpliwości też - to tak obiektywnym okiem
      było.

      Nie wiem, czy to sprawa kasy - jej postawa jest dość ryzykowna, wie, że pracę
      może stracić, wie, że w agencji może mieć problemy, jeśli się jednak nadal
      upiera - widocznie jest tak, jak mówi. Jeżeli to młoda osoba (panna), nie
      dziwię się, że chce mieć czas dla siebie - na zakupy, przyjaciół itd. Czy to
      Was naprawdę tak dziwi? Mało tu wątków o tym, że macierzyństwo (opieka nad
      dzieckiem) odebrało w jakiś sposób swobodę, że chciałoby się gdzieś wyjść itd?
      Nam to jeszcze przychodzi łatwiej, bo to NASZE dzieci i rozumiemy poświęcenie,
      ale ta obca dziewczyna może czuć inaczej.
      Na Twoim miejscu zmieniłabym opiekunkę. W atmosferze, jaka teraz powstała,
      trudno będzie Wam razem egzystować. Ponadto - jeśli masz jej coś innego do
      zarzucenia, to jest to kolejny argument za tym, by zmienić. Wiem, że umowa jest
      ważna, szanuję swoje słowa. Ale trzeba pomyśleć, że czasem sytuacja nas
      przerasta. Być może dziewczyna na początku myślała o dłuższej opiece, ale
      praca, rzeczywistość najzwyczajniej ją przerosły? Skoro nie zgadza się na
      dodatkową godzinę czy dwie, to znaczy, że nie pracuje się jej u Was najlepiej
      (o powody zapytaj ją). Kasa to nie wszystko: trzeba ją też mieć czas wydawać.
      Nie wiesz chyba dokładnie jak wygląda życie tej dziewczyny, jakie ma oprócz
      pracy obowiązki, jakie osobiste problemy itd? A to wszystko przecież rzutuje na
      decyzje. Dlatego doradzam spokojną, rzeczową rozmowę i rozglądanie się za nową
      opiekunką. Ja bym tak zrobiła.

      pozdrawiam
      lidka
    • sowa_hu_hu Re: pożegnać opiekunkę? - długie 12.12.04, 10:14
      ja powiwedziałabym tej Pani dowidzenia! po tym co napisałas w ogóle nie
      wzbudziła mojego zaufania...
      myśle że dla dziecka nie będzie to wielki problem aby polubić inną opeikunkę ,
      podejrzewam ze to będzie większy stres dla ciebie...
      ale ja nie trzymałabym w domu osoby z którą mam zatargi - do swojej niani
      chciałabym miec pełne zaufanie i zdecydowanioe powinna być osobą słowną!
      skoro teraz twierdzi ze nic takiego nie podpisywała to póxniej moze ci wciskac
      jakies kłamstwa apropos dziecka - nigdy nic nie wiadomo...
      ja miałam już przejścia z opiekunką i chwała Bogujuż nie mam z nią do
      czynienia - moja opeikunka poprostu pewnego dnia nie przyszła - czujecie motyw?
      nie wiem co zrobie jak ją kiedyś na ulicy spotkam...
    • misiamama dzięki Dziewczyny! 12.12.04, 11:37
      Hej
      podjęliśmy już decyzję, że dziekujemy definitywnie. Oboje z mężem myślimy, że
      to blef z jej strony i że w poniedziałek przyjdzie z "łaskawą zgodą" - ale
      macie rację, za dużo już sobie powiedziałyśmy. Nie lubię być szantażowana (kto
      lubi), gdyby poprosiła o większe pieniądze, mogłabym się zastanowić, ona wie
      jak bardzo mi zależało na niezmienianiu opiekunki, ponieważ zanim ją wybraliśmy
      nawijałam o tym na każdym spotkaniu.
      To nie jest osoba b młoda, ma 54 lata, czworo dorosłych dzieci (w tym
      bliźnięta). Nie tweirdzę, że osoba po 50-ce nie ma prawa do życia towrzyskiego,
      tylko chodzi mi o zobowiązanie się do pracy, a potem zdziwienie że to zajmuje
      czas. Co do zakupów, to nie wiem jakie sklepy w Warszawie są zamykane o 18-tej.
      Twierdziła, że sobie poradzi bez problemu, wie co to małe dziecko itp. Byłam
      przekonana, że po "zaprawie" z bliźniętami jest bardziej zahartowana niż jawink
      Wiem co to znaczy zajmować się maluszkiem sama, bo nikt mi nie pomógł nawet
      przez jeden dzień, dopóki nie znalazłam niani. Jesteśmy z mężem zdani wyłącznie
      na siebie. Co więcej, mamy na ogół zostają ze swoimi dziećmi nawet jeśli mają
      nianie, co najmniej na parę dni w miesiącuwink No i ja z dzieckiem sprzątam,
      piorę, prasuję, robię zakupy i gotuję obiad, a niania nie kiwnęła palcem, a na
      prośby żeby tylko po sobie sprzątnęła np kubek w którym wypiła kawę czy starła
      rozchlapaną wodę reagowała niebotycznym zdumieniem, że ona ma robić takie
      rzeczy.
      Dopóki byłam na macierzyńskim i potem tzw. 'wypoczynkowym", radziłam sobie
      sama, bo mąż wraca z pracy ok.20tej. Do tego dochodzi niewyspanie, no i to że
      mama zajmuje się dzieckiem24g/dobę, a niania - jednak tylko tyle, ile pracuje.
      POtem wraca do siebie i może odpocząć.
      Uff, konkluzja jest taka, że agencja nam pomoże, jedna mama z forum tez kogoś
      obiecała podesłać - dzięki, że napisałyście że większą krzywdą dla dziecka jest
      zostawić je z kimś nieodpowiednim niż zmienić opiekunkę, nawet któą lubi.
      pozdrawiam serdecznie Aga
    • sdomitrz Re: pożegnać opiekunkę? - długie 12.12.04, 13:41
      Naprawdę nie bój się innej osoby - dzieci bardzo szybko się przyzwyczajają do
      nowych osób (jeśli oczywiście będzie to osoba z doświadczeniem i dobrym
      nastawieniem)
      W końcu ty płacisz - ty wymagasz.
Pełna wersja