edzio_grubas
17.12.04, 14:14
Wróciłam właśnie z pracy i jestem tak wpieniona, że cała chodzę. Dziś
pracowałam na chirurgicznej izbie przyjęć, szkoda tylko, że z takim ch.mem.
Ten "lekarz" (a raczej pseudolekarz) przyjął na obserwację starszą panią (po
urazie) z chorobą Alzheimera. Powiedział następnie pielęgniarce, żeby
zadzwoniła po kogoś z jej rodziny, bo "ten pumeks nie będzie tu tyle leżał".
No normalnie zagotowałam!
Syt.2: jak wiadomo, częste urazy w zimie, to złamania, w szególności u
starszych ludzi (bo osteoporoza). Szanowny chirurg stwierdził: "zaj...ście,
średnia wieku to 80!". Za każdym razem, gdy do gabnetu przywieźli starszą
osobę, mówił: "no znowu k...wa wapno" albo " o ja pie.....lę" Załamałam
ręce...
Syt.3: Przychodzi starsza pani z urazem stopy, który miał miejsce wczoraj.
Lekarz na to: "my tu przyjmujemy tylko świeże urazy (dzisiejsze)". Pani mówi,
że to się stało wczoraj, ale nie miał kto jej przywieść. A on na to: "a co
mnie to obchodzi? Do swojego lekarza!". I zamknął jej drzwi przed nosem.
Stałam tam jak wryta i było mi wstyd za tego lekarza. Takiego ch.ma jeszcze
nie widziałam. A potem szanowne środowisko lekarskie narzeka, że traci
społeczny autorytet. Ciekawe, czy ten doktorek to samo powiedziałby o swojej
matce, że jest pumeksem... Szok!