vanilja
27.12.04, 21:24
Dziewczyny, powiedzcie, może któraś miała podobne objawy po urodzeniu
dziecka, moze słyszała od innych? Byłam już z tym u lekarza ale chyba
zbagatelizował mój problem....
Mam problem z głową. Nie, nie boli mnie. Dokładnie chodzi mi o funkcjonowanie
mojej mózgownicy...chodzi o to, że cierpię na jakies totalne zaniki
pamięci!!!
Na początku, przez jakieś 2-3 mies. po porodzie tłumaczyłam sobie, że a to
wpływ narkozy (cesarka),a to przemęczenie nowymi obowiązkami, a to
niedospanie i ogólnie stres - wiadomo - takie czynniki zawsze osłabiają
koncentrację i pamięć. Ale na Boga, moja córka zaczeła 10-ty miesiąc, a nie
jest wcale lepiej, tylko gorzej!!!!
Fakt, nie pracuję, i ktoś mogłby powiedzieć że ogólnie się "rozlazłam"
intelektualnie, może i jest w tym trochę racji, ale prowadzimy bardzo aktywny
tryb zycia, więc nie siedze całymi dniami zamknięta w 4 ścianach i nie patrzę
tępo w sufit.. mam dużo rożnorodnej stymulacji, czytam ksiązki i gazety,
chodze do kina, podróżuję, spotykam sie codziennie ze znajomymi, rozmawiam...
Wydaje mi się, że TO się zaczęło po porodzie - tzn wcześniej, przed ciąża, w
ciązy, nie przypominam sobie (hic!) żadnych incydentów związanych z lukami w
pamięci.
Dzisiaj znowu się załamałam... Poszłam z małą na spacer, po drodze spotkałam
sąsiadke Dorotkę. Zamieniłyśmy pare słów, m.in. dowiedziałam się od niej,ze
dziś będzie chodził ksiądz po kolędzie. "Dobrze ze mi mówisz, uprzedze moją
mamę" -powiedziałam. Po około godzinie wracam do domu, spotykam moja mamę
(mama tez jest moją sąsiadką), a mama pyta przekornie "A co mi miałas
przekazać od Dorotki?" . Ja - zdziwienie. "Nic sobie nie przypominam".
- A o księdzu? Dorotka zadzwoniła i mi powiedziała...
- Ach, no tak, o księdzu....

(
I takich sytuacji mam na pęczki - ta dzisiejsza była i tak dośc "lajtowa",
ale wyobraźcie sobie że jakies 3 mies. temu odebrałam od listonosza rente
mojej mamy (mama była na wakacjach) którą to rentę wrzuciłam do sekretnego
pudełeczka i ....zapomniałam. Moja mama czekała i czekała na przekaz,
dzwoniła do ZUsu, na poczte, w końcu doszło do konfrontacji z listonoszem,
który dokładnie pamiętał jak kwitowałam odbiór pieniedzy i nawet co wtedy
mówiłam....Nie musze wam mówić jak się czułam kiedy na argumenty listonosza
coś mi jakby zaświtało w głowie i odkryłam skarb ukryty w pudełeczku...
Dziewczynyny, to jest naprawde okropne uczucie, zwłaszca że zawsze uważałam
sie za osobę dobrze zorganizowaną i pamiętającą o wszystkich waznych
sprawach. Odkąd zapomniałam o ważnej wizycie w Urzędzie Pracy (przypomniałam
sobie 6 dni po wyznaczonym terminie!!) okazało sie że nawet zapisywanie
każdego szczegółu na kalendarzu nie zdaje rezultatu. Mam wrażenie, że ktoś
podmienił mi głowe podczas cesarki. Coraz częsciej boję się odezwac w
towarzystwie, żeby nie walnąc jakiejś gafy (np. startuję z przedstawieniem
sie nowo napotkanej osobie bo nie pamiętam, że zostaliśmy sobie przedstawieni
tydzień temu). Boję się że zaczne zapominać imiona znajomych (imiona ich
dzieci mylą mi się notorycznie). Chodze wszędzie z zapisanymi kartkami, bo
zdarza mi się pojechac do sklepu po dwie rzeczy, po czym w domu okazuje się
że kupiłam jedną i muszę jechać drugi raz.
Codzienne życie przysparza mi coraz więcej problemów, a im więcej o tym
myślę , tym większe ogarnia mnie przerażenie, że przestałam panowac nad
otoczeniem i staczam się w dół równi pochyłej w kierunku jakiejś bliżej
nieokreślonej choroby psychicznej.
Nie wiem czy mam biernie czekać na rozwój wypadków, czy iśc z tym do
specjalisty? Brałam lecytynę, łykałam vit.B...żadnej poprawy.
Błagam, jeśli słyszałyście o takim przypadku jak mój- napiszcie, bo żyję w
ciągłym strachu...