ampat
30.12.04, 15:03
Zostałam na lodzie, z palcem w nocniku, zrobiona na szaro - jak kto woli
Od stycznia wracam do pracy, dlatego w połowie listopada rozpoczęłam szukanie
opiekunki. Rozmawiałam z wieloma paniami, większość nie wzbudziła mojego
zaufania.
Zdecydowałam się na, moim zdaniem, najsensowniejszą panią, byłą pielegniarkę,
z doswiadczeniem. Na drugiej rozmowie ustaliłyśmy wynagrodzenie, dokałdny
zakres pracy i czas. Umówiłyśmy się takze, że dziś pani przyjdzie na kilka
godzin, zeby poznać się z dzieckiem.
Wczoraj jeszcze to potwierdziłam. Godzinę przed spotkaniem pani dzwoni, że
jednak przemyślała sprawę i nie opłaca jej się opieka nad moim dzieckiem,
więcej zarobi sprzątając.
Osoba, którą wybrałam jaką awaryjną zmieniła numer telefonu, nie mam żadnych
poleconych pań, zostały 3 dni do powrotu do pracy a ja nie mam z kim zostawić
dziecka
Zaczynam tracić zimną krew, w panice kogoś szukam. A przecież nie powinnam
decyzji o powierzeniu komuś dziecka podejmować w pośpiechu.
Dlaczego ludzie są tacy niepoważni i nieodpowiedzialni? Dlaczego pani nie
powiedziała mi o swoich wątpliwościach 3 tygodnie temu? A moze powinnam się
cieszyć, że nie zadzwoniła w poniedziałek rano?
Co mam robić?