Czary, cuda, dziwy ...

31.12.04, 12:46
Cześć Dziewczyny,

Czy zdarzyło się Wam w życiu coś niezwykłego, o czym chciałybyście
opowiedzieć? Może spełniła się jakaś przepowiednia? Wiara w jakiś zabobon
przyniosła oczekiwany skutek? Macie dni, liczby, rzeczy itp., które przynoszą
Wam szczęście? Uczestniczyłyście w wywoływaniu duchów? A może któraś z Was
doświadczyła cudu?
U mnie w rodzinie krąży, ponoć autentyczna, opowieść o tym, jak jasnowidz
przepowiedział ciężką chorobę i śmierć. Osoba, której przepowiednia dotyczyła
rzeczywiście w młodym wieku zmarła po kilkumiesięcznej chorobie.
Ja nie mam na szczęście tak dramatycznych osobistych doświadczeń, ale kiedyś
wróżono mi z ręki i przepowiedziano przyszły zawód, który będę wykonywać.
Byłam wtedy jeszcze w podstawówce. Nie myślałam o tym, co chcę w życiu robić.
Później miałam różne pomysły, ale nigdy nie były one związane z przepowiednią
(nawet o niej zapomniałam). Minęło wiele lat i na skutek różnych zbiegów
okoliczności pracuję obecnie w przepowiedzianym zawodzie i prawdopodobnie
długo będę jeszcze pracować (może do emerytury?).
Kiedyś szłyśmy z koleżankami na ważny egzamin. W pewnej chwili drogę
przebiegł nam czarny kot. Stanęłyśmy, nie wiedząc, co robić. Jedyną
możliwością, żeby nie przechodzić tam, gdzie przebiegł kot, było zawrócić i
pójść inną, dłuższą drogą. Jedna z nas poszła przed siebie, pozostałe jednak
wolały nie kusić losu i zawróciły. Tylko ta jedna, która zignorowała kota nie
zdała egzaminu.
Często, gdy na przykład jestem w pracy, zdarza mi się, że o kimś pomyślę, a
ten ktoś wchodzi do pokoju. Zupełnie, jakbym wyczuwała jego obecność za
drzwiami. Może jestem medium smile
A jak tam u Was? Macie jakieś ciekawe historyjki do opowiedzenia?
Chcę tylko zaznaczyć, że moim celem nie jest wzbudzenie kłótni na temat, czy
należy, czy też nie wierzyć w czary, zabobony itp. oraz czy takie rozumowanie
jest dopuszczalne w światłym XXI wieku (średniowiecze, ciemnogród itd.). Ja
tylko przedstawiam fakty i ich okoliczności i nie wnikam, czy miały miejsce
działania "sił nadprzyrodzonych" czy był to tylko zbieg okoliczności. Myślę,
że w życiu każdej z nas zdarzyło się coś niezwykłego. Jeśli chcecie podzielić
się tymi opowieściami na forum, to zapraszam.
Pozdrawiam serdecznie (i czekam z nadzieją, że ktoś coś napisze).
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Sally
    • sweet.joan Re: Czary, cuda, dziwy ... 31.12.04, 13:00
      Ja sobie przyśniłam zestaw pytań z egzaminu. Sprawdziło się. Odpowiedzi
      oczywiście się nauczyłam, zdałam śpiewająco. Szkoda, że tylko raz tak się
      zdarzyło...
    • sweet.joan Re: Czary, cuda, dziwy ... 31.12.04, 13:03
      A w dzieciństwie ponoć pomogła mi znachorka. Moja mama święcie przekonana jest,
      że istnieje coś takiego jak urok. Podobno urzekła mojego siostrzeńca, gdy był
      mały. Pozdrawiam magicznie, czterolistnej koniczynki życzę!
      • koleandra Re: Czary, cuda, dziwy ... 01.01.05, 12:03
        Kiedys zbierałam czterolistne koniczynki i zasuszałam je z wiarą, że spotka
        mnie tyyyle szczęścia........ ech... może jeszcze się kiedys spełni?
    • flurcia Re: Czary, cuda, dziwy ... 31.12.04, 15:16
      Mieszkam dosyć daleko od mojej mamy, bo 150 km. Zawsze, gdy sobie pomyślę ale tak od serca, głeboko "mamo zadzwoń", to ddddrrrrrrrrrrrr i jest telefon. Mogę sobie pogadać z mamą. Mama mówi, że też tak ma. Gdy jest jej strasznie żle(mieszka sama) i pomyśli o mnie, to ja wtedy akurat zadzwonię. Pewnie, że nie zawsze to sie sprawdza, ale w większości przypadków. Coś w tym jest.
    • moonicaa Re: Czary, cuda, dziwy ... 31.12.04, 16:52
      Ja mialam cos takiego w 8 klasie. Wylosowalam we wrozbie andrzejkowej, ze moj
      pierwszy chlopak bedzie mial na imie Szymon. Nie znalam wtedy nikogo o tym
      imieniu. Dwa miesiace pozniej poznalam chlopaka o tym imieniu. Zgadnijcie, jaki
      byl finalsmile
      Ostatnio przysnil mi sie brat mojej babci. Ostatni raz widzialam go jak bylam
      mala. We snie powiedzial mi ze ma tyle do zrobienia i tak malo czasu. Za pare
      minut idzie odpoczac i kazal mi ucalowac babcie( nie wiedzieli sie od paru
      lat). Nastepnego dnia babcia dostala wiadomosć , ze jaj brat zmarl. Pożegnał
      sie z nia przeze mnie. Uważam, ze to piekne.
      W Wigilie Bozego Narodzenia (pare dni temu) przysnil sie znowu, ale tym razem
      babci. smiechnął sie do niej, pomachal i odszedl. Babcia podejrzewa, ze to
      dobry sen, ze w ten dzien wiele dusz zostaje uwolnionych z czyśćc.
      Pozdrawiam
    • mama_szymka Re: Czary, cuda, dziwy ... 31.12.04, 16:57
      KIlka lat temu "jasnowidz" przepowiedział mojej mamie, że umrze w wieku 47 lat.
      Nie trudno sobie wyobrazić co Ona przeżywała, gdy zbliżał się te wiek!!
      Na szczęście nadal żyje i czuję się wspaniale, a tamten człowiek nawet nie wie
      ile zrobił złego i zniszczył nerwów!! Potem mama żałowała, że poprosiła go o
      przepowiednię, ale ciekawość...
      Ja nie wierzę w e wróżęnie i pzrepowiadanie przeszłośći
      POZDRAWIAM GORĄCO
    • maw51 Re: Czary, cuda, dziwy ... 01.01.05, 09:08
      1.Kiedyś chyba zostałam zaczarowana przez księżyc. Wydarzyło się to jak
      chodziłam jeszcze do liceum. Pewnej nocy tuż przed spaniem podeszłam do okna i
      spojrzałam na księżyc, który chyba w tedy był w pełni. W moim odczuciu zajęło
      mi to kilka sekund. I tak stoję patrzę a tu czuje ze za mną na korytarzu
      zaświeciło się światło. Poszłam zobaczyć, co się stało i widzę jak moja mama
      się ubiera do wyjścia. Zdziwiona pytam się jej gdzie się wybiera o tak późnej
      porze a ona mówi ze jak to późnej jest 6 RANO. Byłam w szoku nie wiem gdzie mi
      zginęła cała noc. Łóżko było nietknięte a mi wydawało się ze patrzyłam na ten
      księżyc zaledwie kilka sekund. Nie wiem czy to możliwe żebym przespała noc na
      stojąco.
      2.Druga sytuacja jest dość przerażająca i nie byłam jej bezpośrednim
      uczestnikiem, ale opowiedziała mi o tym moja babcia. Rzecz dotyczy mojej
      prababci. Miała ona 10 dzieci, z czego tylko 5 dożyła wieku dorosłego.
      Pozostałych pięć umarło zwykle w wieku 2-3 lat. Było to bardzo tragiczne
      zupełnie zdrowe dziecko w bardzo szybkim czasie zapadało na jakąś chorobę i
      równie szybko umierało. Podobno moja prababcia twierdziła, że przed każdym
      takim wydarzenie ukazywał jej się w śnie jej ojciec i wypowiadał imię tego
      dziecka.
    • nika251 Re: Czary, cuda, dziwy ... 01.01.05, 10:11
      Uroki to nie jest taka głupia sprawa jak się niektórym wydaje. Są ludzie o złym
      spojrzeniu a i powszechnie wiadomo ze siła myśli jest ogromna. Nie będę się
      wypowiadać odnośnie ludzi, bo nigdy nie widziałam ani nie słyszałam o takim
      przypadku jednak na widziałam skutki rzucania uroku lub złego wpływu na kwiatki
      doniczkowe. Do mojej sąsiadki przychodzi czasami dalsza znajoma. Moja sąsiadka
      jest miłośniczką kwiatków doniczkowych i dużo ich hoduje. Otóż ile razy ta
      znajoma pochwali jakiś kwiatek mojej sąsiadki roślina ta, chociaż do tej pory
      była ładna i zdrowa usycha w ciągu dwóch trzech dni jak by ją ktoś jakąś
      trucizną podlał. I zawsze się to sprawdza odnośnie tej kobiety. Dzięki niej
      mojej sąsiadce uschło już 6 roślin.
      • gagunia Re: Czary, cuda, dziwy ... 01.01.05, 11:49
        mialam podobna sytuacje. tylko, ze moje kwiatki "zauroczyla" moja wlasna matka
        smile od tescia i tesciowej czesto dostawalam kwiaty dniczkowe - naprawde ladne
        okazy. moja mama bywala u nie rzadko, a kwiaty rosly sobie bezproblemowo.
        pewnego razu przyjezdza moja mama i mowi: ale ladny ten kwiat~! i od tego dnia
        kwiatek zaczal marniec --nie pomagaly nawozy, szczegolna dbalosc o niego - w
        koncu padl. no trudno. ale za jakis czas moja mama przyjechala i zaczela sie
        zachwycac innym kwiatem - sytuacja pdobna zaczal z dnia na dzien wiednac i
        zdechl smile od tamtej pory zabronilam mojej mamie chwalic moje kwiaty i o dziwo
        wszystkie zyja smile
    • miriam_b Re: Czary, cuda, dziwy ... 02.01.05, 00:33
      ja poszłam do bioenergoterapeuty znajomego ..który ponoc wyczuwa czy ktoś ma
      jakieś zdolności i w ogóle odpowiednią energię...a poszłam bo miałam bardzo
      dziowne sny...straszne...śniły mi się koszmary,ciągle ten sam
      mężczyzna....dowiedziałam się że mam uważać bo mam dużo bardzo silnej
      nadludzkiej energii ale złejsad)sadsaddziewczyny sprawy tak zwanych uroków i
      innych śmiesznie brzmiących są naprawdę bardzo niebezpieczne...przekonałam sie
      o tym dwa razy życząc komuś śmierci,mało że się spełniło to w jednym przypadku
      po dwóch dniach w drugim po około dwóch tygodniach...więcej tego nie
      robię ,często miewam przeczusia słyszę kogoś widzę...mam nadzieję że córka tego
      po mnie nie odziedziczy bo to paskudne...uczucie...ale we wszystko wierzę.....
    • sally_zielona Re: Czary, cuda, dziwy ... 04.01.05, 21:07
      Też mogę dorzucić historyjkę o "zauroczonych" kwiatkach.
      Moja mama miała w ogródku piękne róże. Przyszła sąsiadka i zaczęła je
      wychwalać. Po pewnym czasie róże zmarniały, zaczęły chorować i odtąd nigdy już
      tak piękne nie były. Także moja babcia, która była miłośniczką kwiatów i
      hodowała ich wiele, opowiadała o przypadkach zauroczenia i najbardziej nie
      lubiła jak się jej te kwiatki chwaliło. Wyjątkowo wrażliwe istoty z tych
      roślin, nie uważacie ? smile A swoją drogą kapryśnie są i przekorne, bo przecież
      chwalone powinny czuć się dowartościowane i pięknie rosnąć, a nie marnieć smile
      A tak na serio, to czytałam gdzieś, kiedyś (dawno temu – mam nadzieję,
      że nic nie pokręcę, bo pamięć mam dobrą tylko krótką smile), że gdzieś
      przeprowadzano eksperyment, który polegał na tym, że dwa identyczne fiołki
      hodowano w identycznych warunkach. Jeden z fiołków był codziennie chwalony,
      jaki to on piękny itd., natomiast drugi słyszał, że jest brzydki, be i w ogóle
      do niczego. I wiecie co? Ten chwalony rósł lepiej, a ten dołowany gorzej. Może
      więc rzeczywiście kwiaty wyczuwają ludzkie emocje?
      Poza tym moja babcia, jak już pisałam wielka miłośniczka kwiatów,
      mówiła, że rosną lepiej jak się je kocha i jak się do nich mówi.
      Coś w tym musi być, bo u mnie w domu kwiatki zmarniały po tym jak
      zostałam matką. Pewnie dlatego, że całą miłość przelałam na dziecko i dla
      kwiatów niewiele już zostało. I trochę dlatego, że przestałam je podlewać ...

      Pozdrawiam

      Sally
Inne wątki na temat:
Pełna wersja