Czy wierzycie w psychologów?

03.01.05, 15:49
Mam na myśli to czy wierzycie , że potrafią pomóc w przypadku kryzysu w
małzeństwie, problemow wychowawczych, utraty pracy ?
    • melka_x Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 15:53
      To zależy czego oczekujesz. Psycholog nie sprawi, że mąż wróci (chyba, że mąż
      się waha i mówimy o terapii rodzinnej), czy pracodawca przyjmie cię z powrotem,
      ale może pomóc przejść przez te momenty i może - co ważniejsze- ułatwić ocenę
      danej sytuacji i wyciąganie wniosków na przyszłość.
    • triss_merigold6 Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 16:13
      Nie. Jeden wyjątek - jeśli ktoś ma problemy z trzeźwą oceną sytuacji - wtedy
      mogą pomóc spojrzeć z boku, wyciszyć trochę emocje.
      • melka_x Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 16:25
        > Nie. Jeden wyjątek - jeśli ktoś ma problemy z trzeźwą oceną sytuacji - wtedy
        > mogą pomóc spojrzeć z boku, wyciszyć trochę emocje.

        Ten wyjątek to jakieś 98% populacji (jeśli mówimy o konfliktach i sytuacjach
        kryzysowych) che che
        • triss_merigold6 Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 17:02
          Melka, chodziło mi o sytuacje w których człowiek nie potrafi racjonalnie mysleć
          i analizować. Ok. być może komuś psycholog potrafi pomóc... ja się nie nadaję
          do korzystania z takich usług bo należę do tych strasznych ludzi z
          syndromem "wiem lepiej".
          • joasiiik25 Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 17:12
            a co to za pytanie: czy wierzycie?
            Wierzyc mozna w wiele rzeczy, zjawisk itp.
          • umasumak Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 21:39
            triss_merigold6 napisała:

            > Melka, chodziło mi o sytuacje w których człowiek nie potrafi racjonalnie
            mysleć
            >
            > i analizować. Ok. być może komuś psycholog potrafi pomóc... ja się nie nadaję
            > do korzystania z takich usług bo należę do tych strasznych ludzi z
            > syndromem "wiem lepiej".

            Tris, ale sęk w tym, że psycholog Cię nie instruuje, jak masz postąpić, nawet
            nie komentuje Twojego zachowania. Rozamową naprawadza Cię na odpowiednie
            wnioski. Na tym polega jego rola. Pzdr
    • ligia76 Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 17:18
      Jeśli dana osoba chce tej pomocy - może się udać i często się udaje.
      Jeśli ktoś kategorycznie nie chce i już na wstępie jest ogólnie na "nie", nie
      pomoże nic, nawet cud.
      Zależy też jaki kto ma problem. Jesli ktoś nie potrafi racjonalnie myśleć,
      psycholog nie wystarczy, wtedy do akcji już wkracza psychiatra.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • gerttta Re: do joasiiik 03.01.05, 17:35
        Napisałam W TO, ŻE POTRAFIĄ POMÓC !!!!
      • triss_merigold6 Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 17:47
        Masz rację. W razie problemów, poważnych, np. z depresją czy lękami prędzej
        skorzystam z pomocy psychiatry niz psychologa. Psychiatra to lekarz a
        psycholog, cóż w Polsce to człowiek, który skończył taki kierunek studiów.

        Znajoma pani pracuje od lat w środowisku znanych z mediów polskich psychologów
        i jej zdaniem jest to grupa skoncentrowanych na sobie świrów z poważnymi
        problememi rodzinnymi. Jakoś jej wierzę...
        • neospasmina Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 18:15
          A ja bardzo sobie chwalę wizty u psychiatry i psychoterapety; ten ostatni jest
          bardzo pomocny w wypracowaniu nowych nawyków i strategii postępowania, a także
          w przejrzeniu i sfunkcjonowaniu przeszłości, która często cieniem się kładzie
          na teraźniejszości;
          tylko, jak to w przypadku fachowców, trzeba trafic na naprawde dobrego,
          najlepiej z polecenia
        • e_r_i_n Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 18:40
          triss_merigold6 napisała:

          > Psychiatra to lekarz a psycholog, cóż w Polsce to człowiek, który skończył
          > taki kierunek studiów.

          I tu sie mylisz. Zeby pracowac jako niezalezny psycholog trzeba miec dwa lata
          praktyki pod okiem profesjonalisty.

          > Znajoma pani pracuje od lat w środowisku znanych z mediów polskich
          > psychologów i jej zdaniem jest to grupa skoncentrowanych na sobie świrów z
          > poważnymi problememi rodzinnymi. Jakoś jej wierzę...

          I na tej podstawie oceniasz cala te grupe zawodowa?
          • lady Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 21:40
            > Znajoma pani pracuje od lat w środowisku znanych z mediów polskich
            > psychologów i jej zdaniem jest to grupa skoncentrowanych na sobie świrów z
            > poważnymi problememi rodzinnymi. Jakoś jej wierzę...

            Nie mam się za świra, problemów rodzinnych nie notuje, a w dyplomie jak byk
            stoi mi "magister psychologii".
            Bzdurne uogólnienie.
            • alex05012000 Re: do lady 04.01.05, 12:14
              jesteś może z warszawy? przyjmujesz "pacjentów"? prywatnie czy w ramach NFZ???
              sorry za te pytania, ale to tylko z chęci ewentualnego skorzystania z ....
        • e_r_i_n Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 21:06
          triss_merigold6 napisała:

          > W razie problemów, poważnych, np. z depresją czy lękami prędzej
          > skorzystam z pomocy psychiatry niz psychologa.

          I taka jeszcze jedna uwaga - owy psychiatra zapewne zacznie od razu podawanie
          lekow. A nie zawsze sa one konieczne.
          • neospasmina Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 21:27
            e_r_i_n napisała:

            > > I taka jeszcze jedna uwaga - owy psychiatra zapewne zacznie od razu
            podawanie > lekow. A nie zawsze sa one konieczne.


            I jeszcze moja uwaga, poparta doświadczeniem: psychiatra przepisze leki, kiedy
            uzna, że są one konieczne; w przeciwnym wypadku proponuje inne metody leczenia
            np. psychoterapie, indywidualną, grupową itp.
            Na jakiej podstawie wnioskujesz tak ogólnie o działaniach psychiatrów?
            • umasumak Re: Czy wierzycie w psychologów? 03.01.05, 21:46
              Zgadzam się. Korzystałam z pomocy psychiatry i psychologa. Pani psychiatra
              wykluczyła u mnie chorobę psychiczną i skierowała na psychoterapie. O żadnych
              lekach nie było mowy. Pzdr
            • e_r_i_n Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 10:45
              neospasmina napisała:

              > Na jakiej podstawie wnioskujesz tak ogólnie o działaniach psychiatrów?

              Zapewne na takiej, jak Triss - czyli na negatywnych doswiadczeniach otoczenia
              (bo osobistych kontaktow z psychiatra nie mialam).
        • umasumak Triss 03.01.05, 21:48
          triss_merigold6 napisała:
          >
          > Znajoma pani pracuje od lat w środowisku znanych z mediów polskich
          psychologów
          > i jej zdaniem jest to grupa skoncentrowanych na sobie świrów z poważnymi
          > problememi rodzinnymi. Jakoś jej wierzę...

          Hmmm... Triss nie podejrzewałam Cię o skłonność do tak daleko idących uogólnień.
          • triss_merigold6 Cóż 03.01.05, 22:14
            Powiedzmy, że mam złe doświadczenie z psychologiem. W razie potrzeby wolę leki
            a nie grzebanie w uczuciach i emocjach.

            Uogólniłam, wiem, że przesadziłam ale myślę tak z kilku powodów:
            - aktywność medialna niektórych osób + charakterystyka środowiska na podstawie
            artykułów jakie ukazały się po sprawie wiadomo kogo (zero superwizjerów,
            licencje wydawane po znajomości, jakieś dzikie eksperymenty z klientami
            psychoterapeutów, ukrywanie niekompetencji)
            - regularne doniesienia o "wynalazkach" zwłaszcza amerykańskich speców od
            psychologii - dla mnie śmieszne i żenujące jak rebirthing chociażby
            - prezentowana przez wielu psychologów ciężka obsesja na punkcie dzieciństwa
            klienta
            - głęboka wiara, że wystarczy "przepracować" jakiś element z życia klienta i
            jego życie ulegnie zmianie bez względu na okoliczności zewnętrzne tj. jak Ty
            się zmienisz to zmieni się świat wokół ciebie
            - opowieści znajomej (jest to kobieta zrównoważona i inteligentna, nie rzuca
            nazwiskami, nie ma potrzeby konfabulacji)

            Konkludując: ok., są osoby którym psycholog może pomóc i które taką pomoc
            przyjmą. Niemniej jednak podchodzę do tego z dużym dystansem i bez zaufania.
            • melka_x Re: Cóż 04.01.05, 10:27
              Psychiatra i psycholog pełnią zupełnie różne role, ale akurat przy części
              depresji (części, nie wszystkich) idealna sytuacja to taka kiedy współpracują
              ze sobą. W powstawaniu depresji biorą udział czynniki psychologiczne, czyli typ
              osobowości i cechy charakteru, uwarunkowania genetyczne częściowo
              odpowiedzialne za stopień wrażliwości na bodźce i odporność na stres, czynniki
              społeczne i środowiskowe, czyli to co dzieje się w otoczeniu, jak wyglądają
              relacje z bliskimi, wreszcie czynniki biologiczne objawiające się wadliwym
              funkcjonowaniem dwóch neuroprzekaźników w mózgu: serotoniny i noradrenaliny.
              Depresja może również towarzyszyć różnym chorobom neurologicznym. Jak widać
              jest tu działka i dla psychologów (np. uczenie radzenia sobie z czynnikiami
              środowiskowymi, analiza relacji z bliskimi itd), jak i dla psychiatrów, którzy
              lekami regulują funkcjonowanie neuroprzekaźników.

              Co do tego co napisała Triss. Tak daleko idących uogólnień bym nie wysuwała,
              ale prawdą jest, że sprawa Samsona obnażyła ogromne nieprawidłowości, i nie
              mówię tu o meritum sprawy (bo to może się zdarzyć w każdym zawodzie), ale o
              tym, że wyszło, że część terapeutów pracuje bez supervisorów i bez powtarzania
              własnej terapii, co jest absolutnie niedopuszczalne.

              Z psychologią w ogóle jest zresztą problem charakterystyczny dla nauk będących
              po części humanistycznymi, nie wszystko da się udowodnić, część rzeczy trzeba
              przyjmować na gębę, stąd i różne dziwne teorie (Stany w tym przodują fakt).
              Ostatnia o polach funkcjonujących w rodzinie, nie da się udowodnić, nie da się
              na razie przekonująco podważyć. Inny przykład pewnie wiele z Was czytało, że
              70% (50%, różnie podają) przekazywanych treści odbywa się drogą pozawerbalną.
              Czy ktoś zastanawiał skąd niby 70 czy 50%? Niby jak to policzyć? Nikt nie ma
              wątpliwości, że poza słowami interpretujemy gesty, postawę, czy nawet
              rozszerzenie źrenic, ale zmierzyć się tego nie da. Oczywiście w pracy naukowej
              taka bzdura by się nie mogła pojawić, ale w psychologii 'popularnej' pojawia
              się mnóstwo rzeczy kompletnie niewyryfikowalnych, ot odwieczny problem
              humanistycznych nauk.

              Nie byłabym aż tak sceptyczna jak Triss, bo psycholodzy robią masę dobrej
              roboty i wielu osobom naprawdę pomogli, ale też niebezpieczne jest traktowanie
              terapeuty jak guru czy cudotwórcy, w takiej sytuacji terapia może nawet
              zaszkodzić. No a jeśli terapeuta sam się czuję cudowtórcą, który nie zdaje
              sobie sprawy z wagi czynników środowiskowych i obiecuje złote góry po
              przepracowaniu np. jakiegoś epizodu z dzieciństwa to jest to d...wink nie
              terapeuta. Jak w każdym zawodzie są mistrzowie, dobrzy rzemieślnicy i partacze.
        • e_r_i_n Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 17:05
          triss_merigold6 napisała:

          > grupa skoncentrowanych na sobie świrów z poważnymi problememi rodzinnymi.

          Tak sobie mysle nad tym stwierdzeniem...
          Jak to sie mowi' szewc bez butow chodzi' i zapewne psychologow tez dopadaja
          choroby, problemy rodzinne i inne takie. I sami sobie moge nie umiec pomoc, bo
          w pierwszej kolejnosci sa ludzmi, potem psychologami. A gdy wchodza w gre
          emocje, wiedza moze nie wystarczyc. Nie oznacza to jednak, ze sa oni kiepskimi
          psychologami. To tak, jakby powiedziec, ze ktos jest kiepskim lekarzem, bo jego
          bliski zachorowal, czy ktos inny kiepskim prawnikiem, bo kogos w rodzinie
          skazano.
    • anek.anek jeśli Ty wierzysz 04.01.05, 11:25
      to ci pomogą. To jak z wróżkami, wiarą w boga (celowo z małej litery) czy
      czymkolwike innym.
      Jesli masz wątpliwości to też pójdź, jeśli pierwsza wizyta zupełnie nic Ci nie
      da, to albo zrezygnuj, albo poszukaj innego.
      To co dobre, to fakt, że można bezkarnie się szczerze wygadać, a to najlepsza
      terapia na wszystkie smutki i problemysmile
    • jagusik Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 12:10
      Dodam ważne rozróżnienie - psycholog z tytułem magistra nie jest psychoterapeutą
      - do wykonywania tego zawodu potrzebne jest jeszcze długie szkolenie, własna
      terapia i superwizja, wtedy dopiero można się starać o licencję.
      A psychoterapeutą z licencją nie musi być mgr psychologii - całe szczęście smile
      Aga
      • melka_x Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 12:19
        > Dodam ważne rozróżnienie - psycholog z tytułem magistra nie jest
        > psychoterapeutą do wykonywania tego zawodu potrzebne jest jeszcze długie
        > szkolenie, własna terapia i superwizja, wtedy dopiero można się starać o
        > licencję.

        Niestety tylko w teorii. Certyfikaty nie są zunifikowane, brak odpowiednich
        przepisów i brak rzeczywistej kontroli nad tym jak poszczególne jednostki
        wydają licencje. A nie każdy musi wiedzieć czyja rekomendacja jest wiarygodna.

        > A psychoterapeutą z licencją nie musi być mgr psychologii - całe szczęście smile

        No nie wiem czy szczęście, oczywiście wszystko zależy co dana osoba robi, w
        wielu przypadkach psychiatrzy, którzy jednocześnie mają licencję terapeuty są
        niezastąpieni. Natomiast co do absolwentów zarządzania, polonistyki etc etc etc
        z licencją cóż... ja przynajmniej nie mam zaufania.
        • jagusik Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 12:30
          Zgadzam się z Tobą melka. Im więcej osób wie, że istneje coś takiego jak
          certyfikat czy rekomendacja, to dalej można już szukać, pytać, uwiarygadniać...
          Ja osobiście wolę nie - psychologa z licencją, długoletnimm stażem, pracującego
          w zespole - niż mgra teoretyka tytułującego się profesjonalnym pomagaczem.
    • jajko54 Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 16:57
      i tak i nie - tzn wierzę ze terapeuta z zewnątrz może pomóc w razie problemów
      ze sobą, natomiast o psychologach jako takich nie mam najlepszego zdania a
      poznałam wielu - może miałam pecha, nie wiem. pomogli mi psychiatrzy i
      doświadczony terapeuta nie będący psychologiem.
    • ikaikaj Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 17:21
      a ja tak sobie mysle,ze nie lubi sie psychologow bo czasem ciezko jest sie
      pogodzic z tym co mowia i z tym,ze wiedza wiecej o nas niz my sami...to wzbudza
      troche leku i niepewnosci. ja osobiscie wierze w psychologie i w to,ze dobrze
      wykfalifikowany psycholog czy terapeuta potrafi pomoc.
      bardzo smiesza mnie stwierdzenia,ze psycholodzy i psychiatrzy to banda
      zaburzonych swirow,ktorzy sami ze soba sobie nie radza. oznaczalo by to,ze moj
      ojciec jest conajmniej schizofrenikiem...a ja pewnie tez niedlugo zapadne na
      jakas ciezka chorobe psychiczna bo postanowilam wybrac psychiatrie.
      to troche jakby myslec,ze onkolog jest onkologiem bo ma raka,albo dentysta jest
      dentysta bo ma prochnice...gdzie tu sens i logika?
      • gerttta Re: Czy wierzycie w psychologów? 04.01.05, 19:06
        Bo ja myślę,że próbują naprawiać cudze życie, a swojego nie potrafią.

        Znam prywatnie trzech psychologów- dość blisko, dwóch to rodzina, chwała Bogu
        dalsza. Jedna jest rozwiedziona, a rozwód bynajmniej nie odbył się w przyjaźni.
        Druga rozwiedziona jak wyżej, córka wpadła w wieku 16 lat, z domu uciekła i
        dalej nie jest różowo, od lat kontakt z mamusia psycholożką zerowy. Trzecia co
        prawda z mężem żyje dobrze, za to synek z gatunku tych, co lepiej po ciemku nie
        spotkać. Do prywatnej szkoły chodził, bo państwowa była zbyt chamska, na studia
        płatne mu mamusia załatwiła, a on i tak woli imprezki w szemranym towarzystwie,
        niż naukę.

        Po takich doświadczeniach poważnie bym się zastanowiła, znim kogos takiego o
        pomoc poprosiła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja