mój mąż uważa, że kogoś mam

04.01.05, 10:49
właśnie, jestesmy małżeństwem ponad 5 lat,on pracuje na morzu, ja pracuję na
lądzie,mamy 4letnią córeczkę. W zeszłym tygodniu powiedział mi, że zachowuję
się tak, jakbym kogoś miała, że mi nie ufa. nie mam nic na sumieniu, z nikim
się nie spotykam, nie esemesuję, nie chatuję, nie dzwonię. Sęk w tym, że nie
wychodzi nam seks. Odkąd urodziła się mała mogę bez niego żyć, a on wprost
przeciwnie. Nie lubię już seksu,w każdym razie przynajmniej teraz, jestem
rozczarowana rozczeniową postawą mojego męża, że nie spełniam małżeńskich
obowiązków. On wychodzi z założenia, że jeżeli nie sypiam z nim, tzn. że jest
ktoś inny. Nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją, nie mam zamiaru również
się tłumaczyć. A może to on kogoś ma? A może powinnam się leczyć?
    • petto Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 10:53
      nie mozesz powiedziec własnie to, ze nie lubisz seksu od porodu i w tym rzecz?
      napewno nie bedzie myslal ze kogos masz.
    • koleandra Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 11:01
      No cóż... mężczyźni juz tacy są, że nie potrafią zrozumieć "jak to można nie
      potrzebowac seksu w ogóle???".... Też mam podobny problem z tymze mi mąż nic
      nie zarzuca tylko... jest obrazony, zdenerwowany i rozczarowany... no i też nie
      rozumie a ja już nie mam siły mu tłumaczyć.
    • szkodnik Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 12:27
      No niestety drogie koleżanki, tacy są faceci i nic na to nie poradzicie, no ale
      powinnyście spróbować jednak.
      Może opowiem jak to wygląda z punktu widzenia faceta.
      Facet jest takim stworzeniem, że bez sexu długo nie pociągnie.
      Sylwica, mąż oskarża Cię o zdradę, ponieważ tak się już utarło, że gdy kobieta
      nie chce sexu, znaczy że kogoś ma na boku. Nie wychodzi Wam sex. Prawdopodobną
      przyczyną jest mała khm khm usterka w twojej psychice. Masz córkę i zajmujesz
      się nią, jest Twoim oczkiem w głowie, wszystkie uczucia są przelewane na nią,
      uruchomiony został silny instynkt macieżyński, który zagłuszył chęć
      reprodukcji, mąż w tym momencie poszedł w odstawkę. Szczerze mówiąc rozumiem go.

      > Nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją, nie mam zamiaru również
      > się tłumaczyć.

      Tłumaczyć się nie musisz, bo prawdopodobnie nic Ci to nie da. Sytuację
      opanujesz, gdy Wasze sprawy erotyczne wrócą do "normalności".

      > A może to on kogoś ma? A może powinnam się leczyć?

      On penie nikogo nie ma ale powinnaś sobie zdawać sprawę z tego, że w końcu
      zacznie szukać. Niespełniony mężczyzna staje się myśliwym, nie myśli o niczym
      innym niż o możności zaspokojenia swoich potrzeb. Nie musisz się leczyć,
      wystarczy, że przemyślisz to co napisałem i wyciągniesz dobre wnioski.

      Nie chcesz się kochać - nie musisz. Spróbuj zaspokoić go przynajmniej oralnie,
      ewentualnie skontaktuj się z lekarzem ginekologiem i powiedz mu o tym. Jestem
      przekonany, że w krótce uporasz się z tym problemem, byle nie było za późno.

      Pozdrawiam i szczęścia życzę. smile
      • sylwica Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 14:10
        dzięki za spojrzenie faceta, znam je. I szkoda że jest takie selfish. Wybacz to
        co napiszę, ale jak widzę jesteś bardzo świeżym tatą - około 2miesięcznym, więc
        na chwilę obecną może nie czujesz problemu. Pozwlasza swojej żonie skupić się
        na małej itd, a potem upomnisz o swoje - i wtedy czas pokaże.
        ja nie podpieram się przechylonym instynktem macierzyńskim, moja mała jest dla
        mnie bardzo ważna, ale problem jest głębszy i ona nic z tym wspólnego nie ma.
        Czułość zamiast szantażu - to jest to czego oczekuje kobieta. I zrozumienie a
        nie samczy popęd. Małżeństwo jest sprawą kompromisu.
        • ewa2233 Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 14:42
          >>Małżeństwo jest sprawą kompromisu<<

          No właśnie ...
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • triss_merigold6 "Odkąd urodziła się mała.." 04.01.05, 15:17
          Twój mąż i tak jest cierpliwy. Jeśli odczuwasz niechęć do współżycia od
          urodzenia dziecka czyli przez cztery lata (i jak rozumiem dajesz to mężowi
          odczuć) to nie dziw się facetowi. Gdyby mnie przez 4 lata chłop wyrzucał z
          łóżka to albo bym zdradzała wcale się nie kryjąc albo odeszła z hukiem.
          On jest samolubny i szantażuje? Z której strony? Tylko nie opowiadaj jak bardzo
          jesteś zmęczona obowiązkami domowymi i związanymi z dzieckiem...
          Krótko mówiąc: albo zacznij normalne pożycie z mężem albo daj mu prawo do
          sypiania z innymi. W imię czego miałby tego nie robić?
          • sylwica Re: "Odkąd urodziła się mała.." 04.01.05, 15:52
            Pozwolisz, że się z Tobą nie zgodzę. Jako dwukrotna mężatka powinnaś być
            solidarna z kobietami, a jako matka małego dziecka (i chyba niepracująca)
            niewiele wiesz o zmęczeniu pracą itd.
            Poza tym sex nie jest podstawą związku, jest jego elementem. Istotnym, ale nie
            jedynym. Myślę, że nie jestem odosobniona w tym stwierdzeniu. A nie miałby tego
            robić w imię deklarowanej miłości i wierności - znasz znaczenie takich słów?
            • szkodnik Re: "Odkąd urodziła się mała.." 05.01.05, 06:38
              Ja Cię nie bardzo rozumiem sylwica.
              Pytałaś na forum o zdanie innych na ten temat, szukałaś porady.
              Naturalnie że możesz się nie zgadzać z tym co napisałem, masz do tego prawo. Ja
              napisałem Ci co o tym myślę i szczerze Ci powiem, że współczuję Twojemu
              facetowi. Sex nie jest podstawą związku tylko jego elementem. Ale gdy zabraknie
              tego elementu związek jest zachwiany, prawda ???
              Zgadzam się z tym co napisała triss.

              PS
              Mam jeszcze dziewięcioletniego syna.
        • kolorko Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 07:31
          Sylwica, a powiedziałaś mu to jasno-że potrzebujesz więcej czułośći, może
          adoracji i czego tam jeszcze Ci brak??? I co on na to?
          Bo wbrew temu ,co piszesz, nie kazda kobieta oczekuje tego samego- mój mąż z
          gatunku "tych czułych", i czasem, żeby nie moje wyrażne sygnały, nie
          kochalibyśmy sie długo, on chce być pewny, ze ja tego chcę- a ja z kolei lubię
          u niego nieco natarczywe zachowanie, bo wtedy się rozkrecam, podnieca mnie , że
          widzę jak mnie pragnie,czasem nie mam specjalnej ochoty na sex, ale udziela mi
          sie jego podnieceniesmile) Sporo rozmawialiśmy na ten temat ( jestesmy ze sobą 9
          lat) i kiedyś te rozmowy też zaczynały się od podejrzeń, że druga strona kogoś
          ma- okazywało sie, że czasem róznie widzimy te same rzeczy. Według mnie
          podstawą jest szczera ,spokojna rozmowa.
      • gagunia Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 15:38
        nie zgodze sie z toba szkodnik. mowisz ksiazkowo - typowe wyjasnienie gazetowych
        doradcow. to nie jest kwestia przerzucenia zainteresowan na dziecko tylko zmian
        hormonalnych i potwornego zmeczenia. jezeli porod nie byl traumatycznym
        przezyciem nie ma tez chyba podstaw, zeby sugerowac "psychiczna usterke", jak to
        nazywasz.
        ja po porodzie mialam temperament chyba turbo smile a jednak przez dlugi czas sex
        uprawialismy raz na miesiac. tylko dlatego, ze nie mialam sily ruszyc reka ani
        noga wieczorem. moj maz, owszem stekal troche z tego powodu, ale ma rozum, rece
        i odrobine zrozumienia dla mnie.

        nie widze powodu, zeby kobieta musiala zmuszac sie do seksu, nawet oralnego,
        jezeli jej organizm sie buntuje. moim zdaniem wywola to jeszcze wieksza niechec
        do meza i poglebi problem.
        podejscie niektorych facetow mnie przeraza - gdyby moj maz zaczal mi gadac o
        kochankach ( czy moich, czy tez sugerwac swoja zdrade) to chyba wystawilabym go
        za drzwi. rozumiem potzreby, ale trzeba sobe wyznaczyc priorytety w zwiazku. co
        sie liczy nabardziej : sex czy malzenstwo, partner, dziecko??? czasem trzeba z
        czegos zrezygnowac, cos przeczekac i pomoc sobie nawzajem. na tym polega dojrzalosc.

        moim zdaniem autorka powinna zasiegnac porady ginekologa, a nawet seksuloga -
        moze zbadac poziom hormonow. poza tym ja jestem zwolenniczka rozmow w zwiazku.
        szczerze i do skutku. u mnie sie sprawdza nawet w najtrudniejszych sytuacjach.

        • triss_merigold6 Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 15:55
          Gagunia ok. ale zdaje się, że autorka pisała o 4 latach. CZTERY lata to dużo.
          To mnóstwo czasu żeby organizm odpoczął po porodzie, żeby zregenerować się
          psychicznie i nabrać ochoty na seks. 4 lata bez seksu mając obok zdrową i
          pełnosprawną kobietę, która tłumaczy, że nie odczuwa potrzeby. Seks jest
          częścią małżeństwa. Między innymi po to ludzie mieszkają ze sobą, pobierają
          się - żeby móc w sposób nieskrępowany uprawiać seks z kochaną osobą. Brak seksu
          niszczy związek (chyba, że obojgu pasuje białe małżeństwo).
          • sylwica Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 15:59
            i tak uważam, że jako matka niemowlaka niewiele wiesz o tym jak wygląda życie
            po 4 latach
            • triss_merigold6 Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 16:50
              Aktualnie nie pracuję (tylko zlecone) ale pracować jak najbardziej zamierzam
              jeśli o to chodzi.
              Nie mam obowiązku być solidarna z kobietami tylko z tego powodu, że jestem
              mężatką i matką to raz, a dwa dla mnie udany seks jest jedną z najważniejszych
              rzeczy w związku (poza tym: wspólnota poglądów, poczucie humoru i
              bezpieczeństwo materialne). Związek bez seksu na dłuższą metę mnie nie
              interesuje po prostu.

              W imię miłości i wierności można nie nalegać na współżycie w przypadku choroby
              partnera, zagrożonej ciąży, połogu, fatalnych stresów z przyczyn rodzinnych czy
              związanych z pracą ale z założeniem, że ta sytuacja kiedyś się skończy.

              Rozumiesz to? Masz prawo wymagać od męża cierpliwości jeśli zakładasz i mówisz
              mu to, że np. jeszcze dwa miesiące i będzie normalnie, wróci Ci ochota itd. A
              tak... bezterminowy brak seksu i jeszcze pretensje, że facet się czepia.
              Ja bym na jego miejscu czuła się zwyczajnie wykorzystana: zapłodnił, zapewnił
              byt i może spadać.
            • ma.pi Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 04.01.05, 19:11
              sylwica napisała:

              > i tak uważam, że jako matka niemowlaka niewiele wiesz o tym jak wygląda życie
              > po 4 latach

              Ja wiem jak wyglada zycie po wielu wiecej latech niz 4. Mam dwoje dzieci 10 i 4
              lata. I zgadam sie z Triss....

              Mam wrazenie, ze maz Cie juz nie interesuje. Zastanawialas sie czy go jeszcze
              kochasz?
              Mozna od czasu do czasu nie miec ochoty na seks, ale 4 lata??? to nie jest
              normalne.

              Pozdr.
            • wieczna-gosia Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 11:18
              Napadasz na Triss, a ja uwazam ze ma racje. Jedna ze skladowych elementow
              malzenstwa jest seks. Chyba ze oboje zdecyduja inaczej, o czym tu nie ma
              miejsca.
              Ale problem w tym ze tobie sie nie chce. Dlaczego? TU lezy problem. Uwazam ze
              zmeczenie dziecko itp to takie tam baje. Ja chyba kwalifikuje sie na osobe
              ktora wiec co sie dzieje po urodzeniu dziecka, hmmm? Uwazam, ze powinnas sie
              zaczac zastanawiac dlaczego nie czujesz potrzeby kochac sie z mezem. Moze zbyt
              daleko wam do siebie mentalnie? Moze ktorych element w waszym wspolnym seksie
              jest nie taki? Uwazam sylwico, ze nieudany seks to najprostrzy diagnosta
              problemow w zwiazku- normalny czlowiek, zyjacy w szczesliwym zwiazku z
              kochajacym partnerem po prostu CHCE sie kochac.
        • szkodnik Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 06:47
          gagunia napisała:

          > nie zgodze sie z toba szkodnik. mowisz ksiazkowo - typowe wyjasnienie
          >gazetowych doradcow. to nie jest kwestia przerzucenia zainteresowan na dziecko
          >tylko zmian hormonalnych i potwornego zmeczenia. jezeli porod nie byl
          >traumatycznym przezyciem nie ma tez chyba podstaw, zeby sugerowac "psychiczna
          >usterke", jak to nazywasz.

          Zmiany hormonalne i potworne zmęczenie.
          Co do pierwszego - zgadzam się. Dlatego porada u ginekologa nieodzowna.
          Zmęczenie.
          Wiecie, moja żona też jest zmęczona ale od tego do cholery ma mnie, żeby od
          czasu do czasu odpocząć. Zdaję sobie sprawę z tego jakie malutkie dziecko
          potrafi być męczące i jak tylko mogę pomagam jej we wszystkim, odciążam.
          Jeżeli Wasi mężowie, pomagają Wam równie dużo jak ja żonie, to nie powinnyście
          mieć dużych problemów ze zmęczeniem, sexem.

          > ja po porodzie mialam temperament chyba turbo smile a jednak przez dlugi czas sex
          > uprawialismy raz na miesiac. tylko dlatego, ze nie mialam sily ruszyc reka ani
          > noga wieczorem. moj maz, owszem stekal troche z tego powodu, ale ma rozum,
          > rece i odrobine zrozumienia dla mnie.

          No i barwo dla męża. Nie wszyscy są tacy wyrozumiali.

          > moim zdaniem autorka powinna zasiegnac porady ginekologa, a nawet seksuloga -
          > moze zbadac poziom hormonow.

          Zgadzam się z Tobą.

          > poza tym ja jestem zwolenniczka rozmow w zwiazku.
          > szczerze i do skutku. u mnie sie sprawdza nawet w najtrudniejszych sytuacjach.

          A ja zamiast dużo gadać wolę coś zrobić żeby coś poprawić jeśli widzę, że jest
          nie tak, jak być powinno.
    • wiolontela Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 07:09
      Sylwica, a ja Ciebie rozumiem choć nigdy nie miałam tak, by nie miec ochoty
      przez dłuższy czas. Wydaje mi się, ze problem jest du zo głebszy niż hormony,
      poród, zmeczenie dzieckiem. Bo tak, czterolatek jest dużo mniej absorbujący niż
      niemowlę. Nie budzi się w nocy, nie jesteśmy mu potrzebne 24 godziny na dobe,
      itd., itd. Piszesz, ze mąz pracuje na morzu. Czy to znaczy, ze jest w domu tzw.
      gosciem? Jeśli tak, to ja przyczyn twojej oziebłości upatrywałabym w psychice.
      Podświadomy zal do męża, ze go nie ma wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny,
      że kiedy już jest miast usiąść z tobą, pogadać, pomóc w obowiązkach domowych,
      zając się stęsknionym dzieckiem, itd., najchętniej zaciągnał by cię do łóżka.
      Upraszczam, gwoli wyjasnienia, ale chyba rozumiecie co mam na myśli. A ty w tym
      wszytskim czujesz się jak maszynka przeznaczona do jednego tylko celu -
      głównego, i kilku pobocznych - obowiązków zwiazanych z opieką nad dzieckiem,
      domowych i zawodowych. Może gdzies w podświadomosci czujesz, że maż i ojcec
      powinien być przy dziecku, w domu, przy swojej kobiecie. Tymczasem jest
      inaczej. I wtedy, kiedy mąz wraca do domu po krótkiej chwili euforii pojawiają
      sie frustracje, pretensje, żal. W takim układzie jaki opisałam dziwną byłaby
      ochota na seks.

      Moim zdaniem jedynym rozwiazaniem jest szczera, szczera do bólu rozmowa z
      mężem. Nie jedna. Bo jedna nic nie załatwi. I zrozumienie ze strony faceta. Ale
      i z twojej również.
      • szkodnik Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 11:38
        A co niby ma jej dać ta rozmowa z mężęm ???

        - Kochanie wybacz ale ja nie mam ochoty.

        I co facet ma wtedy zrobić ??? Chęć ma dalej. W tym momencie jedyne co może jej
        się udać załatwić rozmawiając z mężem to to, że przestanie jej marudzić. Ale co
        to da ?? Ona będzie się czuła lepiej, a on gorzej.

        Dalej obstawiam na rozmowę z ginekologiem, a jak to nie poskutkuje -
        psychologiem.

        Pozdrawiam i prosze się nie obrażać. To tylko moje zdanie.
    • eve77 Re: mój mąż uważa, że kogoś mam 05.01.05, 19:29
      Hm...po czterech latach zaczal "glosno" sie dopomagac? hm...troszke mi
      to "smierdzi". Zaden, zaden facet nie wytrzyma bez seksu taki ogrom czasu i
      mysle, ze kobieta rowniez.
      Podzeilam opinie triss i szkodnika...Od siebie dodam, ze podejrzewam, ze Twoj
      maz znalazl sobie "kogos" przez ten dlugiiii okres czasu i teraz szuka drogi
      jak Ci o tym powiedziec....A jak wyjdzie juzto na jaw to powod rozpadu zostal
      wlasnie Ci udowodniony. Zaden kochajacy i szanujacy sie zwiazek nie przetrwa na
      dluzsza mete bez seksu...jak napisalas jest to jeden ze skladniokow malzenstwa
      ale ja pozwole sobie dodac ze jest to jeden oprocz milosci i zaufania
      najwazniejszy skladnik cementujacy malzenstwo.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia
Pełna wersja