moonicaa
09.01.05, 22:32
Parę dni temu koledze zginał ojciec, a dokładniej popełnil samobojstwo. Jestem
w dosc dobrych stosunkach z tym chłopakiem i normalnie zal mi bylo, jak dzien
po pogrzebie przyszedl do pracy i nikt nie chcial do niego podejść pogadać.
Wiec zrobilam to ja, no cóż, taki mam charakter, poza tym na jego miejscu
chcialabym z kims pogadac, czuc, ze komus zalezy na moich uczuciach,
przeżyciach...dlatego zrobilam krok w strona "pocieszenia" kolegi. I czego sie
dowiedzialam?? Koleżanki z pracy, mąż, nawet moja mama stwierdzili zgodnie, ze
nie powinnam byla tego robic, bo "tonący brzytwy się chwyta" i skoro bede
okazywac mu sympatie w taaaakim stopniu( nonsens kompletny), to może sie
jeszcze do mnie przywiązać, czy coś, bo teraz czuje sie samotny. Nie rozumiem
tego za bardzo , bo nie widze, co zlego zrobiłam, ze tak na mnie siedli. Może
ktoś mi rozjaśni w głowie! Dzieki za odpowiedzi. Pozdrawiam