I jaka zapłata za dobroć?!

09.01.05, 22:32
Parę dni temu koledze zginał ojciec, a dokładniej popełnil samobojstwo. Jestem
w dosc dobrych stosunkach z tym chłopakiem i normalnie zal mi bylo, jak dzien
po pogrzebie przyszedl do pracy i nikt nie chcial do niego podejść pogadać.
Wiec zrobilam to ja, no cóż, taki mam charakter, poza tym na jego miejscu
chcialabym z kims pogadac, czuc, ze komus zalezy na moich uczuciach,
przeżyciach...dlatego zrobilam krok w strona "pocieszenia" kolegi. I czego sie
dowiedzialam?? Koleżanki z pracy, mąż, nawet moja mama stwierdzili zgodnie, ze
nie powinnam byla tego robic, bo "tonący brzytwy się chwyta" i skoro bede
okazywac mu sympatie w taaaakim stopniu( nonsens kompletny), to może sie
jeszcze do mnie przywiązać, czy coś, bo teraz czuje sie samotny. Nie rozumiem
tego za bardzo , bo nie widze, co zlego zrobiłam, ze tak na mnie siedli. Może
ktoś mi rozjaśni w głowie! Dzieki za odpowiedzi. Pozdrawiamsmile
    • procesor Re: I jaka zapłata za dobroć?! 09.01.05, 23:27
      Otoczenie zareagowało absurdalnie (już mnie przed chwila objechano za użycie
      tego słowa gdzie indziej.. prosze nie bić).

      Ty zareagowałaś jak normalny, zyczliwy człowiek.
      Chwała ci za to.

      Ludzie zwykle boja sie podejść do osoby dotkniętej nieszczęściem , bo sie boją
      że moga "sprawić ból". No i czasem sprawiaja ale nie samym podejściem tylko
      nieprzemyślanym pocieszeniem. A taka osoba często nie potrzebuje by do niej
      mówić - tylko by wysłuchac.

      Od dawna sie zastanawiam jak tego można nauczyć - postępowania w takich
      sytuacjach. Pewnie się nie da bo każdy inaczej reaguje (choć to tez nei do
      końca prawda!).

      Jakby koledze wszyscy okazali zyczliwosc to by sie miał szansę "nie przywiązać"
      do jednego pocieszacza, nie? Ale im łatwiej było w imie źle pojętej
      delikatności - olac go.
      • moonicaa Re: I jaka zapłata za dobroć?! 10.01.05, 06:45
        Dziękismile Czyli to jest po prostu normalne zachowanie i nie mam sie przejmowac
        tym, co mówi otoczenie?...O! Dobry pomysł. Pozdrowionkasmile
        • emi1777 Re: I jaka zapłata za dobroć?! 10.01.05, 14:35
          Postąpiłaś dobrze i mądrze. Niech facet wie, że nie jest sam na świecie.
          Wyobraż sobie, gdyby ciebie spotkało nieszczęście i nagle wszyscy przestaliby
          się do ciebie odzywać? Załamka. Wiem, że ty to rozumiesz, a reszta niestety
          nie. Ale to TY masz rację.
    • aleksandrynka Re: I jaka zapłata za dobroć?! 10.01.05, 16:09
      zrobiłaś najlepsze, co mogłaś. To po prostu ludzki odruch. Nie rozumiem, ten
      chłopak nagle stał się trędowaty? Nie! To inni mają cholerny problem z takimi
      sytuacjami, a Ty byłaś na tyle dojrzała, żeby zobaczyć coś więcej, niż czubek
      własnego nosa - zobaczyłaś cierpiacego człowieka i wyciągnęłaś do niego rękę
      żeby mu pokazać, że nie jest sam. Niech się wstydzą ci, co odwracają się w
      takich sytuacjach i udają, ze nic się nie stało. Oni po prostu boją się, śmierć
      to ciężka sprawa, lepiej nie tykać... Możesz być z siebie dumna! smile
      Pozdrawiam!
Pełna wersja