oklamalam ksiedza...

12.01.05, 19:46
dzisiaj mialam kolede...
przyszedl ksiadz,kolo 50-tki, ja zupelnie w proszku bo pojawil sie pol
godizny za wczesnie (a przy 2miesiecznym dziecku to bardzo duzo czasu)
zobaczyl wozek, od razu zaczal pytac o chrzest (wyjasniam- z tata witka zyje
bez slubu, ktory planujemy)
powiedzialam ze chrzest chcemy wyprawic kolo wielkanocy
na to ksiadz zaczal opowiadac o chrzestnych- zeby byli wierzacy, koniecznie
praktykujacy- potzrebne zaswiaczenie, zeby , cytuje, nie zyli w bezboznym
zwiazku, z dala od kosciola
pozniej zapytal sie kiedy byl slub- i tu sie zaczelo- jak mialam powiedziec
ze zyje "w bezboznym zwiazku z dala od kosciola"? ze nawet na chrzestna bym
sie nie nadawala ...a smiem chciec ochrzcic wlasne dziecko?
powiedzialam ze wzielam slub w lutym (syzbko odjelam od listopada 9
miesiecy)...maly problem ze nie pamietalam dokladnie kiedysmile

czuje niesmak po tej wizycie,...boje sie ze bedzie cyrk przy zamawianiu
chrztu..i jeszcze te klamstwa..teraz mam wyrzuty sumienia ale przy ksiedzu
naparwde zglupialam..



    • sakada Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 19:50
      Aż nie wiem co napisać...
      No to może lepiej się zamknęsmile
      • 18lipiec Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 22:42
        sakada napisała:

        > Aż nie wiem co napisać...
        > No to może lepiej się zamknęsmile


        ja chyba też.
    • aari Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 20:20
      No rzeczywiście .... źle zrobiłaś okłamując ksiedza.
      Ponieważ wyjaśnijmy - to, że nie macie ślubu nie ma nic - absolutnie nic
      wspólnego z ochrzczeniem dziecka.

      Nie wiem czy planujecie w przyszłości ślub czy nie. Ale jeśli tak - to nawet
      byście dostali rozgrzeszenie.
      Wiem bo ostatnio moja koleżanka ochrzciła nieślubne dziecko i dokładnie jej
      proboszcz wyjaśnił na czym rzecz polega - to nie dla niej tylko dla dziecka się
      robi. Bo czemu z powodu grzessznego zycia rodziców dziecko ma być pozbawione
      możliwości zbawienia ???

      Jeśli chodzi o Twoje zachowanie to jestem w stanie zrozumieć,że zrobiłaś to w
      stresie - może samo tak jakoś wyszło ... no nie wiem. Przemyśl to - może warto
      by było pójść do tego księdza i powiedzieć mu o kłamstewku - powiedzieć,ze to
      ze wstydu. Bedziesz się z tym męczyć - bo już samo to,że tutaj o tym piszesz
      świadczy o tym,że Ci z tym źle - to akurat dobry objaw.
      • missisia Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 20:39
        Pierwsze dziecko chrzciłam bez ślubu i nie było z tym problemu, ale to wszystko
        zalezy od księdza. Myślę, że powinnaś wyjaśnić sprawę księdzu bo przy
        chrzcinach wyjdzie kłamstwo, pytają zawsze o datę slubu i w jakim kościele się
        odbył. Jesli nie będzie robił problemów z tego powodu że chcesz ochrzcić
        dziecko nie mając ślubu to możesz powiedzieć, że spanikowałaś że własnie będą
        problemy. A jak będą to proponuję w innym kościele. Teraz w święta chrzciłam
        córeczkę w nie swojej parafii ponieważ nie lubię tutejszych księży.
        pozdrawiam
        Isia
        • o1la Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 20:44
          slub planuje w innym kosciele. w innym miescie. z innym ksiedzem. smile a z ta
          parafia w zasadzie nie mam nic do czynienia- mieszkam tu pierwszy rok, ksiedza
          widzialam pierwszy raz w zyciu
    • aleksandrynka Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 20:34
      ja niedługo chrzczę mojego roczniaka, a o ślubie póki co jeszcze nie słychać.
      Poszłam do proboszcza załatwić tą sprawę, musiał wyrazić zgodę na chrzest, taka
      w tym przypadku procedura. Poszłam z nastawieniem, że gdyby tylko coś było nie
      tak (awantura, obrażanie mnie - wiem, że się zdarza) wychodzę, i idę gdzieś
      indziej. Trudno. Przeciez nie będę przeraszać księdza za brak własnego ślubu! A
      w zyciu różnie bywa... Było ok, lepiej niż myślałam. Było coś o sakramencie,
      przykładzie dla małego i takie tam. Zniosłam, obyło się bez większego
      moralizowania, sprawę załatwiłam, obiecałam wziąć ślub smile(czego bardzo chcę!).

      Nie wiem, jakie jest Twoje podejście do religii w ogóle, widzę, że się
      przejmujesz, ale nie na tyle, zeby się żenić z powodu ciąży... Cóż, dla mnie
      Twoja reakcja wygląda tak, jakbyś mamę okłamała, że klasówki nie było. Trochę
      jak mała dziewczynka. Oczywiście bez obrazy, to po prostu kwestia Twojego
      podejścia do autorytetów. Dlaczego aż tak boisz się reakcji księdza, jego
      nagany, albo i potepienia? Tak na prawdę jemu niewiele do tego! Co by się
      strasznego stało, gdyby Cię odsądził od czci i wiary? Co by Ci to zrobiło?
      Jesteś już dużą dziewczynką i na prawdę nie masz obowiązku tłumaczyć się
      żarliwie i krygować przed "starszymi", z księdzem włącznie. A że chcesz
      ochrzcić dziecko to plus (katolicki) dla Ciebie, a jak nie, to przeciez nie ten
      jeden kościół wyprawia chrzty. Daj sobie prawo do swoich decyzji i ponoszenia
      za nie odpowiedzialności, konsekwencji, choćby miał to być opr. od księdza.
      Najważniejsza jest uczciwość wobec siebie i innych, choćby miało wyjść nie tak,
      jak powinno.
      • o1la Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 20:40
        tak,masz chyba racje...ale jak napisalam wczesniej, zglupialam- to bylo jak
        odruch bezwarunkowy- ksiadz nie pytal czy mam slub, tylko kiedy byl slub. uznal
        to za pewnik.

        moze po prostu mialam zly dzien i nie chcialam zadnego pouczania, wykladu..

        a odnosnie innego postu- nie wstydze sie tego ze nie am slubu i nie uwazam zeby
        moje zycie bylo jakos szczegolnie grzeszne- tak wyszlo, slub wezmiemy, ale
        najpierw chrest bo to jest dla mnie priorytetem
        • aronka1 Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 21:13
          Planujesz ślub w innym mieście, w innym kościele. A nie pomyślałaś, żeby
          połączyć ślub i chrzest? Bo rozumiem, że i jedno i drugie jest w planach, więc
          czemu nie?
          To jest do zrobienia. My nie mogliśmy długo zebrać się, żeby ochrzcić córkę, a
          poza tym nie mieliśmy ślubu kościelnego. Chociaż wiedziałam, że nie będzie to
          przeszkodą. Ale po rozmowie z mądrym księdzem i po "dojrzeniu" do wszystkiego
          podjęliśmy decyzję. Po prostu potrzebowaliśmy trochę czasu. Półtora roku temu
          wzięliśmy ślub kościelny i jednocześnie ochrzciliśmy wtedy 2,5 letnią córkę.

          Jeśli jednak ta opcja nie wchodzi w grę, to myślę, że spokojnie możesz przyznać
          się księdzu, że skłamałaś. Błądzić jest rzeczą ludzką, a ksiądz powinien
          zrozumieć. Inaczej będziesz się tym długo gryzła.

          Pozdrawiam. smile
    • wieczna-gosia Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 21:19
      sluchaj ja pewnie gdyby mi ksiadz taki tekst zaserwowal tez bym sklamala
      (chociaz slub mam) i powiedziala wlasnie ze hehe prosze ksiedza slubu nie bylo,
      po czym z satysfakcja sie przygladala jak mu sie glupio robi wink)
      Poniekad zreszta jest to prawda bo slub byl jednostronny, czyli moj maz sie ze
      mna ozenil a ja za niego nie wyszlam, w sensie koscielnym wink
    • malazuzia Re: oklamalam ksiedza... 12.01.05, 21:21
      Wiesz co, aby wilk był syty i owca cała weście ślub razem z chrzcinami.
      A że księdza okłamałaś? Myśle, że to należy do sfery etycznej a nie jego. Ja
      też księdza trochę oszukałam. Wzięłam za matkę chrzestną osobę, która żyje w
      związku ze ślubem cywilnym. A tak naprawdę, jakie to ma dla nas naczenie?
      Musi to być osoba zaufana, która ( odpukać w niemalowane ) będzie mogła w razie
      czego pomóc naszemu dziecku. Takie jest moje zdanie.

      A księża niech lepiej bardziej zajmą się własną etyką czyli moralnością. Reszta
      bez komentarza.
    • gosik75 Re: oklamalam ksiedza... 13.01.05, 08:02

Inne wątki na temat:
Pełna wersja