kmkasia
16.01.05, 11:42
dziś rano nakrzyczałam i poszarpałam moją dwuletnią córeczkę, tylko dlatego,
że rozlała w kuchni herbatę na podłogę. Chyba powinnam póść do psychiatry bo
nerwy mi siadają. Musiałam ściągnąć męża z pracy bo bałam się , że mogę nad
sobą niezapanować. Teraz poszedł z maluchami na spacer.Młodsza ma 2,5
miesiąca. Głównie jestem z nimi sama bo mąż w pracy, ale wiem ,że zmęczenie
mnie nie usprawiedliwia. Tak sobie myślę że ktoś taki jak ja nie powinien
mieś dzieci.... ale mam i kocham je najbardziej na świecie tylko coraz
częściej mi puszczają nerwy. Nie wiem właściwie dlaczego piszę, nie oczekuję
odpowiedzi "nic się nie stało", bo wiem, że stało się. Bardzo się boję, że
moje zachowanie może zostawić trwały uraz w psychice dzieci. Czasami mam
wrażenie, że wyłazi ze mnie potwór nad którym nie mogę zapanować.
Kasia z Asią i Alusią