e_madziq
17.01.05, 12:21
Sprawa sie przedstawia nastpująco:
Jakiś czas temu mailem dostałam od znajomuch informację, że organizują
spotkanie po latach. Z uwagi, na fakt, że z 15 lat temu polączyło nas
harcerstwo spotkanie organizują dwu-trzydniowe, polączone z biegiem dziennym
i nocnym (dla niewtajemniczonych, jest to takie ganianie po lesie z kompasem
itp), oczywiście obowiązkowym apelem, ogniskiem, może
kuligiem itp. Wszystko z ogromnym przymrożeniem oka. Nie widzieliśmy sie z
wiekszością ludzi ok. 10 lat!! Bardzo mi zależało na tym wyjeździe, ale tak
jak podejrzewałam, mąż sie nie zgodzil, stwierdził, że nie ma mowy, bo on
jest zazdrosny (nie
wiem o co-chyba o dobrą zabawę)i duma meska mu nie pozwala puszczać żone,
żeby ganiała z jakimiś facetami po lesie, ble, ble, ble.
Oczekuję innego spojrzenia na sprawe, może ja naprawdę powinnam widzieć coś
niestosownego w tym wyjeździe ale nic takiego nie zauwazam.To sa moi znajomi,
niegdyś przyjaciele, każdy z nas ułożył już sobie życie, pozakladal rodziny,
wiec o co tu być zazdrosnym??
Nie wiem co robic, jakos nie mam odwagi wypiąć sie na niego i po prostu
pojechać, ale wiem też że go nie przekonam, a moze jest jakis sposób??
Może byłyście w podobnej sytuacji, jak sobie poradziłyście??
No po prostu szlag mnie trafil!!!
Pozdrawiam, Magda