Dziecko w szkole katolickiej

19.01.05, 09:34
Czy któraś z Was ma dziecko w szkole prowadzonej przez siostry zakonne.
Bardzo proszę o wszelkie opinie i garść wiadomości jak w takiej szkole jest.
A może ktoś ze znajomych ma doświadczenia na tym polu. Będę wdzięczna za
wszelkie informacje.
Problem w tym, że chciałabym, ale się boję smile
Pozdrawiam
    • melka_x Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 09:50
      Mój ojciec jest po takiej szkole, to co prawda było wiele, wiele lat temu, ale
      nie sądzę, że coś się naprawdę znacząco zmieniło. Skutki widać do dziś.
      Wszechstronne wykształcenie; znajomość łaciny i języków nowożytnych, umiejność
      czytania nut, umiejność uczenia się nie na pamięć, podstawy z filozofii i
      etyki, i przede wszystkim radość z uczenia się, traktowanego nie jako katorga,
      ale fascynujący proces poznawania świata. Czyli umiejętności, których kiedyś
      żadne świeckie liceum nie było w stanie dać, różnica poziomów kolosalna. Dziś
      pewnie są już świeckie szkoły na podobnym poziomie, ale nadal wysyłając dziecko
      do dobrej, katalockiej dajesz mu niezły posag na życiesmile
    • melka_x p.s. 19.01.05, 09:53
      p.s. z różnych badań prowadzonych w wielu krajach wynika, że jednak koedukacja
      to niewypał, dzieci w męskich bądź żeńskich szkołach osiągająco znacznie lepsze
      wyniki, to też pod uwagęsmile
      • verdana Re: p.s. 19.01.05, 10:03
        Syn przyjaciółki po katolickim, męskim liceum.
        Efekt - atrofia samodzielnego myślenia - uczy się nieźle, ale mówi dokładnie
        to, czego od niego oczekują. I gdyby to bał się powiedzieć to co myśli - on się
        nie boi, on po prostu myśli to co każą. A taki był rozsądny, jako dziecko.
        Z dziewczynami w ogóle nie umie rozmawiać. W stosunku do mojej córki zachowuje
        się, jakby był XIX w. Tzn. jest niezwykle szarmancki, tylko w dyskusji nie
        słucha tego co ona mówi - kwituje to uprzejmym uśmiechem i dalej rozmawia z
        facetami. Zachowuje się w stylu "daj kobiecie się wygadać i puszczaj to mimo
        uszu". A w podstawówce byli zaprzyjaźnieni.
        Córka mojej koleżanki w katolickim gimnazjum koedukacyjnym.
        Super. Dziewczyna, której nie chce się specjalnie uczyć, jednak systematycznie
        chodzi, jest zainteresowana niektórymi przedmiotami. Atmosfera w szkole
        swobodna, ale bez przesady. W kazdej klasie dla równowagi dwóch wychowawców -
        zakonny i świecki. Dużo wycieczek, atrakcji. Niezbyt wysokie czesne.
        Nie ma jednego modelu. Każdą szkołę trzeba sprawdzić oddzielnie. I pamiętać, że
        po zbyt dewocyjnych szkołach zawsze wychodzili wojujący ateisci.
        • melka_x Re: p.s. 19.01.05, 10:28
          >I gdyby to bał się powiedzieć to co myśli - on się
          > nie boi, on po prostu myśli to co każą

          Verdano mimo ogromnej sympatii dla Ciebiesmile nie mogę się powstrzymać od
          następującego pytania, jesteś pewna, że to nie chodzi o to, że on po prostu
          myśli inaczej niż Ty?wink)). Ludzie mają taką skłonność, jak ktoś się z nami nie
          zgadza, to stawiamy tezę, że to nie są czyjeś samodzielnego wnioski, ale wpływ
          kogoś tamsmile)).

          A wracając do tematu, katolickie szkoły też są lepsze i gorsze i taką też
          trzeba starannie wybrać. Dla chłopców znakomite są np. te prowadzone przez
          jeziutów, wbrew utartemu przekonaniu, jezuici to nie tylko znakomicie i
          wyjatkowo wszechstronnie wykształceni ludzie, ale i bardzo otwarci. Także na
          inne religie i światopoglądy.

          Tak naprawdę -moim zdaniem- jedyny argument przeciw, to w przypadku szkół z
          internatem. Młodzież w takich szkołach częściej niż w przypadku szkół
          koedukacyjnych ma za sobą pierwsze doświadczenia homoseksualne. W żeńskiej
          szkole z internatem uczyła moja babcia i niestety wiem, co mówię.
        • biker3 Re: p.s. 19.01.05, 15:31
          verdana napisała:


          > Z dziewczynami w ogóle nie umie rozmawiać. W stosunku do mojej córki zachowuje
          > się, jakby był XIX w. Tzn. jest niezwykle szarmancki, tylko w dyskusji nie
          > słucha tego co ona mówi - kwituje to uprzejmym uśmiechem i dalej rozmawia z
          > facetami.

          A może nie podoba Ci się jego zachowanie bo jest tak inne od tego, które kreuje świat, media. Może po prostu nauczyli go kultury i szacunku wobec kobiet. Na pewno takie zachowanie jest o wiele lepsze niż to, że kobieta jest tylko: niezłą laską, jak to mówią chłopcy w szkołach. (wiem coś o tym bo jestem nauczycielem)
          • sol_bianca Re: p.s. 23.01.05, 09:19
            biker3 napisała:

            > verdana napisała:
            >
            >
            > > Z dziewczynami w ogóle nie umie rozmawiać. W stosunku do mojej córki zach
            > owuje
            > > się, jakby był XIX w. Tzn. jest niezwykle szarmancki, tylko w dyskusji ni
            > e
            > > słucha tego co ona mówi - kwituje to uprzejmym uśmiechem i dalej rozmawia
            > z
            > > facetami.
            >
            > A może nie podoba Ci się jego zachowanie bo jest tak inne od tego, które kreuje
            > świat, media. Może po prostu nauczyli go kultury i szacunku wobec kobiet.

            Nie słuchanie co kobieta mówi jest przejawem kultury i szacunku?
      • ewa2233 zamiłowania poznawcze ... 19.01.05, 10:06
        Na ostatniej wywiadówce dowiedziałam się, że zamiast sprawdzać w słowniczku
        ortograficznym słówka - dzieciakom tylko romanse w głowach
        (4 klasa podstawówki)! smile Więc chętnie bym syna przepisała do jakiejś męskiej
        szkoły, która by mu wpoiła potrzeby poznawcze - nie tylko dotyczące dziewcząt,
        ale i języków nowożytnychsmile
        To oczywiście było z przymróżeniem oka smile
        Jednak przedszkole u sióstr zakonnych w naszym mieście ma zawsze za dużo
        chętnych i świetną opinię.
        -----------------------------
    • isma Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 15:37
      Jezuici w Gdyni maja chyba liceum koedukacyjne (a moze sie myle?). Ale istotnie
      jest to firma w szkolnictwie sprawdzona.
      W Krakowie meskie liceum prowadza cystersi, zenskie prezentki, oba raczej
      kiepskie, gimnazjum maja chyba dominikanie i augustianie (ale od niedawna,
      trudno cos powiedziec). Pozytywna metamorfoze przeszlo natomiast liceum pijarow
      (koedukacyjne), w czasach mojego dziecinstwa przechowalnia wszelkiego elementu,
      aktualnie elitarne (moze nawet zbyt elitarne ;-((().

      Zatem trudno uogolniac. Kolezanka, ktorej dziecie uczeszczalo do szkoly siostr
      felicjanek, przyszla kiedys do pracy gotujac sie z oburzenia: dziecie zostalo w
      swietlicy nauczone przez opiekunke utworu poetyckiego w brzmieniu "siedzi baba
      na cmentarzu, trzyma nogi w kalamarzu, przyszedl duch, babe w brzuch" itd. Co
      lepsze, jej interwencja w szkole nie spotkala sie z jakakolwiek reakcja ;-(((
      • katse Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 15:44
        lubię ten wierszyksmile
      • praktycznyprzewodnik Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 16:29
        Jestem oburzona, jak mozna dzieci i to w szkole katolickiej uczyc dzieci tak
        głupich wierszyków !!!!
        Ja bym nauczyła : "Smierc pułkownika"
        "W pamietniku Zofii Bobrówny"
        "Monolog Pankracego"
      • gaja177 Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.05.05, 21:02
        > ...utworu poetyckiego w brzmieniu "siedzi baba
        > na cmentarzu, trzyma nogi w kalamarzu, przyszedl duch, babe w brzuch" itd.

        No wlaśnie, najciekawsze jest to "itd", bo chyba tu kryje się zagadka
        zgorszenia, jakie ten śmieszny dziecięcy wierszyk wywolal u ciebie. Ja znam
        bardzo niewinną wersję "baba w krzyk, a duch znikl" A jaka jest inna?
    • praktycznyprzewodnik Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 15:43
      Sama chodziłam do niepokalanek, ale to było dawno.
      Katolickie szkoły z internatami to osobny temat. Jest ich obecnie w Polsce
      niemało, niektóre całkiem nowe, inne ze 15o tradycja. Ale to sa szkoly dla
      gimnazjalistek i licealistek. Te szkoły przyjmuja tez pewna ilosc eksternistek
      (dochodzacych).
      Jest niemało szkol katolickich dla dziecki młodszych. Maja rózny poziom.
      Osobiscie znam dobrze srodowisko zwiazane ze szkola w jarosławiu i szkola
      podstawowa na Zaruby w Warszawie.
      Informacje na www.niepokalanki.pl
      • verdana Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 15:57
        Nie wiem, dlaczego negatywne opinie o jednej szkole katolickiej tak niektórych
        wzburzyły.
        Zareczam, ze chłopaka o którym pisze znam od urodzenia. Był sympatycznym,
        myślacym dzieckiem. Sympatyczny jest nadal - myślacy juz nie. Nie jestem w
        stanie tego udowodnić, ale on na prawde nie dyskutuje. On cytuje autorytety - i
        na tym konczy się rozmowa. No bo jak pan X, czy biskup Y powiedzieli, to nie ma
        o czym mowić. Maluczcy z nimi dyskutowac nie maja o czym.
        A jeśli chodzi o koedukację - to jej brak był dobry, gdy kobiety i męzczyźni
        życi razem, ale oddzielnie. Nie spotykali sie w pracy, na uczelni. Teraz
        młodzież powinna nauczyć się tylko matematyki, ale i kontaktów miedzy płciami.
        I nie ukrywan, ze uznawanie, iż młody człowiek, który jest "grzeczny i
        dżentelmeński" wobec kobiet, ale ich nie słucha, bo po co, kobiet słuchać nie
        warto odnosi sie do kobiet nie mniej lekceważąco, niz ten, co mówi o "laskach".
        Obaj bowiem traktują kobietę nie jak sobie równą, ale dobrą żonę/kochankę.
        Lekceważąco.
        • melka_x Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 16:28
          Mnie nie wzburzyłysmile, nie twierdzę, że wszystkie katolickie szkoły są świetne,
          zadałam tylko pytanie i naprawdę nie sugerowałam, że lepiej od Ciebie znam
          odpowiedźsmile

          > A jeśli chodzi o koedukację - to jej brak był dobry, gdy kobiety i męzczyźni
          > życi razem, ale oddzielnie. Nie spotykali sie w pracy, na uczelni. Teraz
          > młodzież powinna nauczyć się tylko matematyki, ale i kontaktów miedzy
          płciami.

          Mam wrażenie, że koedukacja jest traktowana ideologicznie (nie mówię tu o
          Verdanie). Przeprowadzono wystarczająco dużo badań i porównań, by postawić
          tezę, że dzieci w klasach koedukacyjnych osiągają gorsze wyniki i w mniejszym
          stopniu wykorzystują swój potencjał intelektualny. Szkoły mogą być koedukacyjne
          (i w ten sposób dzieci i tak się uczą się kontaktów z płcią przeciwną, zresztą
          zostaje jeszcze harcerstwo, czy masę podobnych organizacji/form spędzania
          wolnego czasu) ale klasy już nie, po prostu dzieci w takich gorzej się uczą.
          • verdana Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 16:47
            Znam te badania, dużo o nich czytałam - były, o ile pamiętam, prowadzone tylko
            w Niemczech (ale głowy nie dam, więc nie krzyczcie), ale czego jestem pewna,
            dotyczą tylko młodzieży w wieku gimnazjalnym - nie podstawówek i nie liceów.
            I w dodatku nie ma niemal w Europie niekoedukacyjnych szkół państwowych - czyli
            szkół dla wszystkich. Krytycy tych badań wskazują, ze w gruncie rzeczy nie
            zbadano szkół koedukacyjnych i niekoedukacyjnych, tylko płatne i bezpłatne.
            Rodzice, którzy wysyłają dziecko do szkoły niekoedukacyjnej maja też zazwyczaj
            inne priorytety wychowawcze. Są (nie wszyscy, ale przeciętnie) bardziej
            wierzacy, mniej liberalni, bardziej restrykcyjni. Bardziej też niż przeciętni
            rodzice cenią sobie dyscyplinę i posłuszeństwo.
            Trudno się dziwić, ze ich dzieci osiągnęły lepsze wyniki. Tylko o czym to
            świadczy?
            • melka_x Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 17:06
              Verdano badania o których piszę przeprowadzono w Stanach i Wlk. Brytanii (za to
              drugie nie dam sobie ręki uciąć), wiek - nie jestem pewna czy wchodził w to
              odpowiednik naszych postawówek, ale na pewno gimnazjalno - licealny tak.
              Porównania przeprowadzano na prywatnych szkołach, czyli było płatne i płatne,
              oczywiście, że inaczej nie miało to by sensu. W tej chwili nie mogę, ale jeśli
              jesteś zainteresowana to postaram się znaleźć odpowiedni link.
              • omama Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 10:05
                Znam takie (te?) badania, ale dotyczyły one chyba wyłącznie collegów - a więc
                mniej więcej naszych liceów - i wyłącznie dziewcząt, nie chłopców. Pamiętam też
                komentarz do badań - mówił on, że generalnie w koedukacyjnej szkole z
                dziewczynami dzieją sie dwie złe rzeczy: po pierwsze, w okresie dojrzewania
                dziewczynki w otoczeniu chłopców wpadają w stereotypową rolę kobiecą (śliczna,
                uwodzicielska, niezdolna do matematyki, pozbawiona zdolności przywódczych) a po
                drugie, nauczyciele nieświadomie dyskryminują dziewczęta więcej uwagi
                poświęcając chłopcom. Częściej ich odpytują etc.
    • baronowa.solowiejczyk Re: Dziecko w szkole katolickiej 19.01.05, 16:17
      skończyłam takową szkołę - żeńskie liceum w Warszawie. Z jednej strony brakowało facetów, przed studniówką trzeba było urządzać polowanie z nagonką, a jeśli jakiś młody człowiek pojawił się w szkole, co by "odebrać" swoją dziewczynę, latało się na dół, żeby zobaczyć chociaż kawałek spodni. Z drugiej - dyscyplina, doskonali nauczyciele pilnujący swojej roboty, a nie uciekający permanentnie na zwolnienia, spokój. Jak się wychodziło na przerwę, to nie trzeba było truchleć w obawie przed przelatującym tabunem popisujących się chłopaczydeł wink Jedynym minusem była siostra bibliotekarka, której decyzje dotyczące zakupów jeżyły i jeżą włos na głowie winkJednakowoż lubiłam tę szkołę i nawet - mimo ideologicznych zachwiań siostry bibliotekarki - poszłam na polonistykę. wink
      Ale czy posłać dziecko do takiej szkoły? To zależy od dziecka. Jedno będzie się czuło jak ryba w wodzie, drugie wyjdzie z takiej szkoły z utrwalonym nawykiem unikania płci przeciwnej. Sama znasz swojego potomka najlepiej. Jak na niego może wpłynąć ileś lat w takiej szkole?
    • allija Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 08:28
      Znałam taką mamę, zresztą mamę 5 dzieci. Jedno z nich to kolega szkolny syna.
      Kolejny synek tej pani wylądował w przedszkolu prowadzonym przez siostry a
      potem z rozpędu w podstawówce. Jednak po 2 latach pani przeniosła syna do
      szkoły rejonowej. Podpytywałam co sie stało. Pani stwierdziła, że w tamtej
      szkole jest jednak zbyt duża, jak na tak małe dziecko, podbudowa katolicka, że
      przerażały ją niektóre stwierdzenia synka typu "mamo nie martw się jak umrzesz
      bo mna zaopiekuje się Bóg". Nie znam zbytnio szczegółów jednak należy pamiętać,
      że inaczej wygląda sprawa jeśli chodzi o gimnazjalistę czy licealistę a
      inaczej jeśli dotyczy 7, 8-latka.
      Ja osobiście nie posłałabym małego dziecka do sióstr.
    • abakus2 Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 08:53
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. W naszym przypadku chodzi o szkołę podstawową
      prowadzoną przez Siostry Urszulanki w Krakowie. Szkoła jest koedukacyjna , ma
      dobrą opinię w środowisku. Moje wyobrażenia i oczekiwania zawierają się
      dokładnie w tym, co opisała melka_x w swoim pierwszym poście. Niemniej, obawy o
      nadmierne podporządkowanie światopoglądu religii też istnieją. Mam wśród
      znajomych bardzo negatywny przykład takiej szkoły. Staram się jednak wznieść na
      wyżyny mądrości i nie generalizować smile Cóż, w marcu rozpoczyna się rekrutacja,
      chyba będziemy próbować. Jest wysoce prawdopodobne, że moje chciejstwo spełznie
      na niczym, bo baaaardzo trudno się dostać. Czeka nas rozmowa z Siostrą
      Dyrektor, (która stanowi jedyne kryterium) i zupełnie nie mam pojęcia jakie
      kwestie mogą być poruszane.
      Jeszcze raz dziękuję za odzew, życzę dobrego dnia.
    • sommer1 Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 09:50
      Witaj!
      Co prawda Twój post odczytałam jako zakończenie dyskusji, ale chciałabym
      dorzucić swoje przysłowiowe trzy grosze. Ja również skończyłam szkołę
      urszulańską ( liceum ) i choć decyzję o jej wyborze podejmowałam sama, w
      zasadzie niczego nie żałuję. Jedynym minusem było może tylko to, że wtedy nie
      była to szkoła koedukacyjna. W moim odczuciu nie było zbyt mocnej "podbudowy
      katolickiej", każda klasa miała dwóch wychowawców ( siostra zakonna i
      świecki ), było dużo atrakcji, wyjazdów i wycieczek. Istniała mozliwość rozwoju
      w wielu kierunkach (m. in. japoński, przedmioty potrzebne do egzaminu na
      medycynę - liceum miało profil humanistyczny i inne ). Ponadto na tamte czasy -
      jeden z wyższych poziomów nauczania w mieście, co procentuje do dziś. I co
      równie ważne - duża kultura osobista.
      Pozdrawiam
      Hania
    • inguna2 Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 11:26
      Mam siostre w gimnazjum urszulanek.poziom,rzeczywiscie bardzo wysoki i duze
      wymagania.obecnie jednak pracuja tam prawie sami swieccy nauczyciele i tylko 2
      zakonnice.Jednak do liceum to siostra zdaje do panstwowego.Nie ze wzgledu na
      ilosc nauki ale ze wzgledu na nieciekawa atmosfere intryg i chorej rywalizacji
      jak wytworzyla sie w klasie gdzi sa same dziewczyny.Aha, zaleta jest bardzo
      scisly kontakt szkoly z rodzicami
    • mamastasia Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 12:37
      Ja byłam w liceum Ss Urszulanek w Rybniku, niestety po 2 latach zrezygnowałam,
      przeniosłam się do Nowego Sącza i juz po 2 mies wiedziałam, że popełniłam błąd.
      Dotychczas żałuję, że zrezynowałam, bo to była naprawde dobra i wartościowa
      szkoła. To było jakieś 12- 13 lat temu. Fakt było trochę trudno - brak facteów,
      ale to tak na prawde duży plus, bo można sie skupic na nauce smileTeraz to wiem.
      Mogę Ci opisac jak było u nas, jeśli Cie takie stare weści interesują. Wg mnie
      nie się czego bac, sama chciałabym by mój syn poszedł kiedyś do takiej szkoły,
      ale mój mąż chyba nie bardzo... smile
      Pozdrawiam Ania
      • verdana Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 13:30
        A czy uwazacie, że skupienie się na nauce jest naprawdę najważniejsze?
        Bo dla mnie najważniejsze w wieku szkolnym jest nauczenie się dobrego
        funkcjonowania w grupie, poznanie ludzi, umiejętność rozmowy, dyskusji i
        myślenia.
        A np. kobiety i mężczyźni dyskutują inaczej. Trudno czasem osobom wychowanym
        bez kontaktu z płcią przeciwną do tego się przystosować.
        I prawdę mówiąc, ja wolę, aby moja córka czy syn interesowali się
        chłopakami/dziewczynami, rozmawiali, nawet chodzili na randki - kosztem części
        pilnej nauki. Bo oni będa musieli nie tylko podjąć pracę zawodową, ale i
        założyć rodzinę. I powinni się nauczyć, jak zachowuja się osoby odmiennej płci,
        jakie zachowania są typowe, a jakie charakterystyczne dla danej osoby, co im
        się w partnerze podoba/nie podoba. To nie nniej ważna nauka, stopni się z niej
        wprawdzie nie dostaje, egzaminów nie zdaje - ale bez niej życie mozna sobie
        zmarnować.
        Kiedyś szkoły nie były koedukacyjne, fakt. Ale rodziny były duże, wielodzietne,
        stryjkowie, kuzynie, pociotki. Ludzie częściej odwiedzali się w domach. I
        młodzi ludzie obracali sie poza szkołą w towarzystwie i chłopców i dziewcząt. A
        małżeństwa często były aranżowane.
        Czasem mam wrazenie, że dzisiejsi rodzice (i młodzież też)tak przejęli się
        przygotowywaniem do pracy zawodowej, że całkowicie zapomnieli, iż nie samą
        pracą człowiek żyje.
        • baronowa.solowiejczyk Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 18:47
          verdano, ja liceum zmartwychwstanek wybrałam sama ze względu właśnie na naukę. Do pasji doprowadzało mnie, że w liceum, od którego zaczęłam (w klasie humanistycznej), łaciny i języka polskiego nie było półtora miesiąca, bo "coś tam", żadnego sensownego zastępstwa, nauczyciele olewali swoją robotę. A u zmarwtychwstanek takie numery były nie do pomyślenia, szkoła funkcjonowała jak szwajcarski zegarek.
          Jasne, że placówki edukacyjne mają za zadanie także socjalizację młodego człowieka, ale jednak są to przede wszystkim miejsca, gdzie ładuje się pewną ilość wiedzy w głowy uczniów i trzeba stworzyć jak najlepsze warunki.
          Ale tak między Bogiem a prawdą, to podstawówkę wybrałabym dla dziecka koedukacyjną. Potem, jeśli chciałby / chciałaby, to owszem, szkoła "jednopłciowa", byłabym bardzo za.
          • verdana Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 19:12
            Jak sobie sama wybrałaś - to ja w ogóle się nie wtracam, jestem 100% za itd.
            Uwazam, ze mlody człowiek sam powinien decydować o wyborze liceum. I nie
            wykluczam, że dla wielu ludzi szkoły katolickie, jednoplciowe są akurat, a dla
            innych - wręcz przeciwnie.
            Ja w ogóle piszę tylko o wyborach rodziców.
            • baronowa.solowiejczyk Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 19:24
              napisałam, czym się kierowałam podejmując taką a nie inną decyzję. Taką decyzję - na podstawie podobnych przesłanek - musi podjąć rodzic. Bierze pod uwagę te same czynniki, na które zwracaja uwagę dziewczyny wybierające szkołę samodzielnie. Może nasza - dziewczyn, które chodziły do "jednopłciowej" szkoły - opinia (w większości pozytywna) pomoże rodzicom w dokonaniu wyboru.
              pozdrawiam
              baronowa s.
      • abakus2 Re: Dziecko w szkole katolickiej 21.01.05, 09:33
        Oczywiście, że mnie interesują smile
        Myślę, że dublowanie wychowawców (świecki + katolicki) wynikało uprzednio
        z "poprawności politycznej". Teraz, kiedy zakony przejmują szkoły na własność
        ta zasada chyba nie jest kontynuowana. Ciekawi mnie natomisat kwestia podejścia
        do zagadnień naukowych stosowana w praktyce. Na przykład: kreacjonizm czy
        ewolucjonizm? wink

        Przyczynek do opowieści verdany o synu znajomych.
        Otóż znałam onegdaj przystojnego niezwykle młodzieńca o poetyckim spojrzeniu.
        Postać wyniosła, dumna, niedostępna,a przede wszystkim tajemnicza albowiem
        osobnik ów odzywał się niezwykle rzadko. Przez to był obiektem westchnień mas
        płci przeciwnej. Moim też. Stosunkowo późno odkryłam, że on nie jest
        romantycznie tajemniczy, tylko po prostu nie ma nic do powiedzenia smile
    • olla123 Re: Dziecko w szkole katolickiej 20.01.05, 13:32
      jeśli mogę podciągnąć ten wątek..? To szukam informacji o szkołach prowadzonych
      przez prezentki w Krakowie (jest gimnazjum i liceum), ewentualnie inne gimnazja
      w Krakowie prowadzone przez siostry.Czy są tu mamy których pociechy uczęszczają
      do takich szkół? Mam kilka pytań bardziel szczegółowych. I jeszcze jedno, czy
      są może mamy których dzieciaczki chodzą do szkół z internatem? Chodzi o
      gimnazjum, nie liceum.
      • abakus2 Re: Dziecko w szkole katolickiej 21.01.05, 09:17
        Olu, Prezentki mają nienajlepszą opinię. Jak pisała jedna z dziewczyn,
        Prezentki i Pijarzy krakowscy byli przechowalnią dla dla niepokornych pacholąt
        ustosunkowanych rodziców. Pijarzy mają obecnie bardzo wysoki poziom. Ich
        gimnazjum należy do najbardziej prestiżowych, ale o dostaniu się mogą marzyć
        tylko najlepsi z sukcesami w olimpiadach. O Prezentkach raczej peanów nie
        słychać. Szkołę z internatem ma Zespół Szkół Świętej Rodziny, ale tam teraz
        jest "goraco" smile Pisał o tym kilkakrotnie Dziennik Polski. Przesyłam ci na
        adres gazetowy link do strony o tym. Nie chcę publicznie szerzyć afer.
    • kopiec-arleta Re: Dziecko w szkole katolickiej 21.01.05, 14:32
      Abakus2 witaj. Może Cię to zdziwi, a może nie, może nie uwierzysz, ale ja
      jestem po LO prowadzonym przez siostry zakonne. Jeśli chcesz otrzymać
      odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie – napisz na priv. Napisze Ci tylko, że
      musisz bardzo uważać przy wyborze takiej szkoły (rozumiem, że na początek
      szukasz SP? Skad jesteś?), gdyż nie we wszystkich jest wysoki poziom i hmmm,
      ogólnie rzecz ujmując sprzyjająca atmosfera i wykwalifikowana kadra.
      Pozdrawiam.
    • aneta.wis poszukuję opinii o gim. Sióstr Nazaretanek W-wa... 21.01.05, 15:08
      Szkoła mieści się na ulicy Czerniakowskiej...chodzi mi oczywiście o gimnazjum.

      Interesuje mnie WSZYSTKO co mogłoby się przydać przy podejmowaniu decyzji o
      wyborze tej szkoły....!!!

      aneta.wis@gazeta.pl
      • kopiec-arleta Re: poszukuję opinii o gim. Sióstr Nazaretanek W- 21.01.05, 17:09
        Aneto! Moge Ci tę szkołę z ręką na sercu polecić! Wszelkie info znajdziesz na
        stronie nazaretanki.pl Pozdarwiam!
      • monique76 Re: poszukuję opinii o gim. Sióstr Nazaretanek W- 21.01.05, 18:44
        Witam
        Ja jestem absolwentka liceum SS Nazaretanek w Wawie na Czerniakowskiej.
        Gdybym drugi raz wybierala szkole, to rowniez poszlabym do Nazaretaneksmile

        Nie wiem jakie informacje Cię interesuje - napisz cos wiecej, to cos tam
        bardziej szczegolowego bede mogla napisac.

        A do autorki watku - ja swojego dziecka do wyznaniowej podstawowki bym jednak
        nie puscila - mimo ze sama skonczylam liceum wyznaniowe... Gimnazujum - juz
        moze predzej... No i oczywiscie wszystko pod jednym warunkiem - ze dziecko chce
        chodzic do takiej szkoly...
        • abakus2 Re: poszukuję opinii o gim. Sióstr Nazaretanek W- 21.01.05, 19:57
          Droga monique, czy masz jakiś chytry pomysł, jak wydusić z sześciolatka
          rzeczową odpowiedź, do jakiej chce szkoły chodzić?
          Jak zapytam, czy chciałby pojechać na wycieczkę rowerową dookoła świata, to
          zapewniam cię, że z radością odpowie twierdząco.
          • monique76 Re: poszukuję opinii o gim. Sióstr Nazaretanek W- 22.01.05, 20:21
            Droga abakuswink
            Dltego napisalam ze dziecka do podstawowki wyznaniowej bym nie puscila... bp
            faktycznie wydusic sensownej odpowiedzi sie z szesciolatka chyba nie dasmile
            Do gimnazujem - i owszem pod warunkiem, ze dziecko do takiej szkoly by chcialo
            isc... Od dwunastolatka juz chyba mozna oczekiwac, ze bedzie mial jakies zdanie
            na ten temat. Moja siostrzenica wlasnie teraz decyduje o wyborze gimnazjum - i
            jasno powiedziala, ze do szkoly prowadzonej przez zakonnice nie chce isc.
            • abakus2 Re: do monique a raczej jej siostrzenicy 23.01.05, 11:14
              Moja siostrzenica wlasnie teraz decyduje o wyborze gimnazjum - i
              > jasno powiedziala, ze do szkoly prowadzonej przez zakonnice nie chce isc.

              Dlaczego? Czym to argumentuje?
              • monique76 Re: do monique a raczej jej siostrzenicy 25.01.05, 23:11
                Witam
                przepraszam, ze tak pozno odpowiadamsmile
                Czym argumentuje ze nie chce isc do szkoly prowadznej przez zakonnice? Powody
                sa nastepujace;
                - nie bo niewink
                - nie bo zadna kolezanka tam nie idzie
                - nie bo sasiadka (dwa lata starsza) po trzech miesiacach zrezygnowala ze
                szkoly u siostr w Szymanowie bo miala dosc (faktyczie w Szymanowie dziewczyna
                miala ogromnie duzo nauki i po 3 miesiacach powiedziala, ze ona juz nie daje
                rady i fizycznie, i psychicznie - po zmianie szkoly problemy sie skonczyly).
                W zaadzie zaden z tych argumentow nie jest sensowny, ale na sile nikt jej do
                takiej szkoly wysylac nie bedzie. Ja liceum wybralam swiadomie - wiedzac o
                wszystkich niedogodnosciach zwiazanych z rodzajem szkoly. I widzac wiwczas
                tylko czesc plusow (teraz, z perspektywy prawie 10 lat od skonczenia, plusow
                widze troche wiecejsmile)
    • milarka Re: Dziecko w szkole katolickiej 21.01.05, 21:39
      Tak czytam z ciekawością o koedukacyjnych i niekoedukacyjnych szkołach i naszła
      mnie pewna refleksja. Otóż z tego co tu przeczytałam wynika, że w szkołach
      żeńskich i męskich dzieci/młodzież lepiej się uczą/uczy, bo skupiają się na
      nauce a nie podrywaniu się nawzajem.
      A pamiętacie własne doświadczenia szkolne? Bo ja w liceum nie miałam kompletnie
      żadnych interesujących kolegów, co wcale nie znaczy, że nic tylko siedziałam i
      się uczyłam. Natomiast na studiach, kiedy któryś z kolegów mi się podobał to
      próbowałam mu zaimponować właśnie moją wiedzą i jak najlepszymi wynikami (a nie
      na zasadzie, jaka ja jestem głupia i się na niczym nie znam - czy mógłbyś mi
      pomóc?). A jak na waszą naukę wpływały kontakty męsko-damskie - bo to może
      tylko ja jestem taka dziwna, że koledzy mnie dopingowali do nauki?
      • monique76 Re: Dziecko w szkole katolickiej 22.01.05, 20:30
        Tylko zwroc uwage na to, ze Ty probowalas zaimponowac wiedza kolegom
        _na_studiach_ A to juz zupelnie inny wiek i inne priorytety w zyciu.
        Ja w chodzeniu do szkoly zenskiej (i prowadzonej przez zakonnice) widzialam ze
        faktycznie brak chlopakow w szkole pomagal w koncentrowaniu sie na nauce. Brak
        kolegow na lekcjach nie powodowal brak znajomych plci przeciwnej tak w ogolesmile
        No i w koncentrowaniu sie na nauce pomagaly jeszcze inne rzeczy - np.
        koniecznosc noszenia fartuchow.
      • anna_maria5 Re: Dziecko w szkole katolickiej 22.01.05, 22:19
        Milarko, obserwuję wszystkie klasy w mojej szkole (nie jest to instytucja
        katolicka), rozmawiam na ich temat z koleżankami - nauczycielkami i stwierdzam,
        że klasy koedukacyjne z zasady są bardziej aktywne i odnoszą lepsze wyniki w
        nauce. Klasy typowo żeńskie są dość ospałe, czasami trudno coś z nich
        wykrzesać. Słowo podsumowania: obserwacje ujawniają, że dziewczęta uczą się i
        działają w ramach klasy (i dla klasy) dzięki napędowi, który daje im chęć
        podobania się i zaimponowania chłopakom. Oczywiście nie wszystkim chłopcom
        można w ten sposób zaimponować, więć nie uogólniajmy. Jednak, kiedy w klasie
        zbierze się grupka wartościowych facetów, to dziewczyny wyłażą ze skóry, aby
        być mądrzejszymi, lepszymi i aktywniejszymi. Zyskują na tym wszyscy. Pozdrawiam.
      • kawka74 Re: Dziecko w szkole katolickiej 23.01.05, 09:31
        w czasach licealnych 'zaliczyłam' dwie szkoły: koedukacyjną i "jednopłciową". W
        koedukacyjnej koledzy absolutnie nie stanowili dla mnie dopingu, wręcz
        przeciwnie - same przeszkadzajki wink potem znalazłam się u warszawskich
        zmartwychwstanek i nie żałuję zmiany. Uczyło mi się znacznie lepiej, kiedy nie
        było w klasie nikogo, dla kogo miałabym się uczyć i przed kim popisywać wiedzą
        i umiejętnościami. Nie trzęsłam się przed odpowiedzią ustną jak osika tylko
        dlatego, że mogłam skompromitować się przed męską częścią klasy. Tak więc dla
        mnie było lepiej - z punktu widzenia uczennicy.
        Z punku widzenia nauczyciela - też wolę klasy jednopłciowe. Nikt się przed
        nikim nie popisuje, znacznie redukują się czynniki, które mogą zakłócić
        przebieg lekcji.
        • inia25 Re: Dziecko w szkole katolickiej 25.01.05, 23:16
          mam kolezanke po szkole katolickiej - po warszawskich zmartwychwstankach.
          fajna osoba, kultura, wysoki poziom - nie ma problemu w kontaktach z facetami.
          czasami bywalam w tej szkole na tzw. czuwaniach - super doswiadczenie, fajny
          klimatsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja