Czemu nie chcę mieć dziecka?:(

20.01.05, 20:47
Witam,
Nie wiem co sie ze mna dzieje, ale ja nie chce miec dziecka! Moze jestem
za mloda (27lat). Rujnuje mi to zycie albo moze zrujnowac. Boje sie
powiedziec o tym mezowi. On tego nie zrozumie, bedzie mowil: "jaka ze mnie
kobieta?! Przeciez kazda chce miec dzieci". Teraz planujemy kupic duze
mieszkanie i zaczac starac sie o dziecko, ktorego ja nie chce! Mam dobra
prace, zarabiam nie mniej niz on ale to ja musze zrezygnowc z pracy gdy sie
dziecko urodzi nie on!Jemu jest latwo chciec miec dziecko bo on sobie
przyjdzie z
pracy i usiadzie na kanapie i tyle sie bedzie dzieckiem zajmowal! Nie
rozumiem, zeby powolac dziecko na swiat trzeba dwoje ale zeby je wychowywac i
zajmowac sie nim to tylko kobieta jest od tego! A tak nie powinno byc!
Powinnien tak samo musiec sie zajmowac i cos poswiecac dla dziecka nie tylko
ja! To jest straszne ze to wszysto jest zawalone na kobiete!Ale zeby je
zrobic to sa pierwsi ale zeby sie dziecmi zajac to ostatni, bo liczy sie
tylko wygodne zycie.I jak ja mam chciec miec dzieci skoro nie mam wsparcia a
najwiekszym dzieckiem jest moj maz! Mysle ze nie jedna kobieta ma takie
zycie. czemu my nie mozemy stworzyc sobie wygodnego zycia?! Urodzic i zawalic
wszystko na nich, wrocic sobie do pracy potem do domku obaidek pod nos,
popodzucac bobaska a jak zrobi kupke oddadc go tatusiowi i powiedziec "o
chyba cos zrobl" z taka
skrzywiaona mina. Zyc nie umierac nie prawdaz Panowie!
Niestey ale spotykam sie z obrazem nieodpowiedzilnych mezczyzn co kroku
chodzby moje kolezanki z pracy. jakie one maja zycie, ciagle sie zamartwiaja
o dzieci, zapracowane, wracaja zmeczone do domu-drugiej pracy i jeszcz =e nie
maja pomocy od mieza bo musza jego tez obslugiwac. i to ma byc szczesliwe
zycie we dwoje!? Mysle ze chcialabym miec dziecko ale bez meza Nie wychodze
za maz zeby jego obslugiwac tylko zeby byl moim partnerem i wsparciem, ojcem
z prawdziwego zdazenia by nie taktowal mnie jak przedluzenie swojej Mamuski
ktora za niego wszystko robila.Nie wiem moje malzenstwo to chyba pomylka, nie
nadaje sie na czyjas sluzaca. Npiszcie co myslice, jak
wyglada wasze macierzynswo i malzenstwo.
Pozdrawiam

Zalamana
    • ingga Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 21:07
      He, he.
      I prawdziwe, i dobrze ujęte.
      Ale we mnie macierzyństwo było silnieszne niż wszystkie te przeciw!
      Nie ukrywam, że na początku po urodzeniu dziecka było ciężko, bo było. I z
      dzieckiem było trochę problemów i długo trwało nim zdążyłam się przystosować do
      innego życia. Ale z każdym miesiącem jest coraz lepiej.
      Kocham moją córeczkę i za nic nie wróciłabym do mojego poprzedniego, wygodnego,
      komfortowego, ale pustego i bez sensu życia.
      Teraz może łatwo nie jest, ale moje życie ma cel i sens.

      Przyjdzie taki czas, że i Ty zatęsknisz do małego bobaska, nic na siłę!
      Ja też długo nie mogłam się zdecydować na maleństwo, ale z innych powodów.

      Pozdrawiam.
      wink))
    • marzencja Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 21:09
      Nie znam sytuacji, ale po przeczytaniu tego postu odnosze wrażenienie, ze Twoja
      niechęć do posiadania dziecka wynika raczej z faktu zwiazania sie z
      niedopowiednim partnerem, którego Ty nie widzisz w roli ojca, a nie ogólnej
      niechęci do macierzyństwa.
      Nie zmuszaj sie do posiadania dzieci, jesli chcesz tylko jako kobieta dobrze
      wypaść w akceptowanej społecznie roli. Albo po prostu porozmawiaj z mężem o
      swoich obawach - może go nie doceniasz? smile
    • ewis Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 21:25
      Nie wszystkie kobiety w Twoim wieku i starsze, w związkach małżeńskich i
      nieformalnych, chcą mieć dzieci. Nie ma w tym nic nienaturalnego. Jedne kobiety
      zalewa fala tzw. instynktu macierzyńskiego wcześniej, inne później a jeszcze
      inne nigdy.
      Czy przed chęcią posiadania dziecka powstrzymuje Cię najbardziej opisana wyżej
      nieodpowiedzialność Twojego partnera? Czy ogólnie, Wasze wzajemne relacje? Bo te
      jego teksty: "bedzie mowil jaka ze mnie kobieta?! Przeciez kazda chce miec
      dzieci" są poniżej krytyki.

      >Teraz planujemy kupic duze
      >mieszkanie i zaczac starac sie o dziecko,

      To znaczy kto planuje? Wy czy on?

      Moim zdaniem, jeszcze teraz, przed ciążą, nie potraficie sie porozumieć. Spróbuj
      z nim porozmawiać. Powiedz o swoich obawach, zobacz jak zareaguje, jak widzi
      swój wkład w opiece nad dzieckiem, domem (lepiej późno niz wcale).
      Narodziny dziecka bądź to cementują związek i rodzinę (gdy ludzie się rozumieją
      i chcą sobie nawzajem pomagać), bądź jeszcze bardziej oddalają od siebie
      małżonków (gdy wcześniej nie potrafili dojść do kompromisu).

      Myślę, że czas na poważną rozmowę. Dziecko nie jest receptą na kryzys i totalny
      brak porozumienia co do jakości związku.
    • goonia Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 21:32
      masz czas dziewczyno na dziecko, a najpierw wychowaj meza jesli sie da. on musi
      sie nauczyc partnerstwa dopoki nie ma obowiazku jakim jest dziecko. oczywiscie,
      ze i tak wiekszosc pracy spada na kobiete ale tak juz jestsmile
      zakupy niech robi, pranie, cos ugotuje i nawet jesli musisz mu powiedziec co ma
      zrobic (sam to malo ktory sie domysli) to najwazniejsze zeby to zrobil. bedzie
      mial okreslone obowiazki i potem latwiej sie dostosuje.
      Zreszta pierwszy rok po urodzeniu dziecka ( ciaza czesto tez) sa b. trudne dla
      mezow do zniesienia, dla nas wiadomo,ze tez i wiele malzenstw przechodzi kryzys.
      Moim zdaniem faceci w wiekszosci staja sie w miare dojrzali dopiero
      ok. 30-stki. Pozniej tez dzieciuchy z nich straszne smile)))
      Porozmawiaj z mezem o tym co ci nie odpowiada, zapytaj co on uwaza i dlaczego,
      jakie jest rozwiazanie w tej sytuacji, jesli zadne z was nie chce zmienic
      swojego zachowania czy postepowania tzn. ze oboje dzieci jeszcze jestesciesmile i
      poczekajcie pare lat. waszystko sie ulozy ale dwie strony musza tego chciec i
      nad tym pracowac. nic na sile
      pozdrawiam i glowa do gory, kazda z nas ma jakies problemy i nieraz dola, ale
      trzeba sobie radzicsmile
    • kalina_p Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 21:41
      Masz duuuuuzo, bardzo duzo racji... Osobiscie nie radze na sile miec dziecka z
      facetem, ktory zachowuje sie tak "stereotypowo". Wychowaj meza i dopiero (jak
      pisala ktoras z dziewczyn). My chcialismy dziecko i oboje sie nim zajmujemu. Po
      rowno, tzn.ja nie pracuje, wiec sila rzeczy ja duzo wiecej ale maz jak wraca to
      mala "przejmuje", czesto jest w domu, wiec zadne z nas raczej nie jest
      przeciazone opieka. Oboje ja kapiemy, oboje pieluchy zmieniamy, TYLKO maz
      obcina malej paznokcie (ja sie bojewink)... Czuje, ze mam w nim oparcie, ze
      dziecko nie jest tylko na mojej glowie, swietnie sobie radzi z mala sam, kiedy
      ja gdzies wychodze. Absolutnie jest zaprzeczeniem stereotypu (chociaz tez nie
      raz sasiada przed kompem na pol dnia...ale jemu tez sie cos od zycia nelzy, nie?
      hehe..).
      Wydaje mi sie, ze zupelnie slusznie nie chcesz sie ladowac w cos, co bedzie
      STRASZNIE MECZACE i masz racje. Dziecko ma sie we dwojke, to nie moze byc tak,
      ze tatus zrobi a potem najchetniej na 18 lat "zapomni", ewentualnie pojedzie
      wozeczkiem na spacer na 5 min. Nie tak powinno to wygladac, wiec... wychowaj
      meza, pogadaj z nim, szczerze zupelnie opowiedz o swoich obawach...ja jestem
      zwolenniczka szczerych rozmow.
      Pozdrawiam serdecznie!
      • cmok6 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 20.01.05, 22:37
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, bardzo mi pomogly. Wiem ze musze
        przeprowadzic ta staszna rozmowe ale wiem ze to nic nie da bo kiedys juz o tym
        wspomialam, ale spotkalam sie z nie zrozumieniem i tekstami typu:"Nie chcesz
        miec ze mna dziecka, tak" Ale wtedy sie bronilam ze nie o to chodzi i wynikla
        awantura. Czuje na sobie wielki balast ze cos mnie czeka co MUSZE zrobic a nie
        ze chce.On uwaza ze ja nie che sie poswiecic i mowi "ja sie poswiecilem i
        kupilem ci auto, chodze do pracy i daje ci pieniadze i sie poswiecam a ty nawet
        nie chcesz sie poswiecic dla naszego dziecka"! No przeciez jak slysze takie
        teksty to mi sie zle robi. To ja tez moge kupic mu auto i isc do pracy i dac mu
        pieniadze, co za problem ale za to dziecko wychowac i sie nim zajac to jest
        dopiero sztuka i poswiecenie ktorego on nie rozumie bo mysli ze jak jestem
        kobieta to to jest normalne dla mnie! On ma ojca ktory uwaza ze matka ma dzieci
        bo je urodzila a nie on, to jesli ma takiego ojca i taki wzor to sie nie dziwie
        i chodzbym nie wiem jak dlugo z nim o tym gadala to itak nic to nie zmieni bo
        on taki model rodziny wyniosl z domu i nie wie jak moze byc inaczej. A wychowac
        to go matka powinna i przygotowac do zycia i bycia ojcem ale ona sama byla
        ofiara bez wsparcia. Tyle kobiet z pokolenia na pokolenie jest nie slusznie
        wykozystywanych i one sie tak poddaja bo nie wiedza ze mezczyzna tez ma
        obowiazki i z dziada pradziada przenoszaone sa takie wzorce wygodnictwa
        tatusiow. Mysle ze ten model sie nareszcie zalamuje i wiele ojcow sie poswieca
        swym dzieciom ale jest to jeszcze rzadkie zjawisko i najczesiej zle widziane w
        spolecznstwie bo jak to ojciec moze robic cos wiecej niz pojsc do pracy czy
        posiedziec przy meczu, baba jest od dzieci.Nwet mezczyzni sami przed soba boja
        sie pokazac ze zajmuja sie dzieckiem.
        Chcialabym zebyscie opisali jak mezczyzni sie wspaniale zajmuja dziecmi, a moze
        jakis tatus napisze jak sie czuje w pelnej roli ojca? Czy przynosi mu to
        usmiech na twarzy? Moze uwieze ze nie jest jeszcze tak zle na tym swiecie tylko
        ja mam pecha.

        PS. Zdjecia dzieciaczkow sa super!

        Pozdrawiam
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 01:26
          cmok6 napisała:
          > Wiem ze musze
          > przeprowadzic ta staszna rozmowe ale wiem ze to nic nie da bo kiedys juz o
          tym
          > wspomialam, ale spotkalam sie z nie zrozumieniem i tekstami typu:"Nie chcesz
          > miec ze mna dziecka, tak" Ale wtedy sie bronilam ze nie o to chodzi i wynikla
          > awantura.

          Z trudnymi rozmowami tak to już jest, że nie są lekkie, łatwe i przyjemnewink.
          Trzeba się nastawić na to, że rozmów będzie dużo, że będą trudne.
          Cały problem w tym, że większość ludzi nie potrafi z sobą rozmawiać. Rozmowa
          staje się wzajemnym oskarżaniem, naskakiwaniem na siebie sad.
          Jesteśmy z mężem 9 i pół roku po ślubie, spodziewamy się trzeciego dziecka w
          lutym. U nas było odwrotnie - to ja przekonywałam męża wink.
          Przez całe te 9 lat uczymy się rozmawiać ze sobą - bez naskakiwania, bez
          kłotni - i jeszcze do końca nie umiemy, ale nauczyliśmy się przepraszaćwink.
          Żeby się to udało (porozumienie) to obydwoje musicie chcieć się dogadać. Jeśli
          zaczyna się rozmowę z nastawieniem "I tak się nie uda, bo ten drugi mnie
          zmusza, jest złośliwy itd." to taka rozmowa nie może moim zdaniem zakończyć się
          dobrze.
          Jedną z zasad prowadzenia rozmowy jest - by mówić o tym co się czuje (Boję się,
          że zostanę sama w domu z całą opieką nad dzieckiem, boję się, że braknie mi
          sił. Boję się obowiązku na całe życie.), starać się nie oskarżać drugiej osoby
          (Bo Ty mi nie pomożesz, jesteś leniwy, jesteś jak małe dziecko, muszę cośtam
          dla Ciebie ciągle robić..)
    • ula_max może i tak ale... 21.01.05, 07:53
      1. Masz czas jesteś młoda, możesz urodzić po trzydziestce
      2. Urodzenie dziecka, to nie jest poświęcenie, nie można macierzyństwa
      traktować jak drogę przez mękę,
      3. Faceta nie wychowasz, tylko te jego teksty o poświęceniu, mnie by szlag
      trafił, masz rację że się wkurzasz
      4. Przyjdzie taki moment że zapragniesz dziecka, ja nie miałam takiej ochoty do
      30, ale potem stwierdziłam, ze pal licho facetów
      5.Mój mąz nigdy nie wstał do małego, mimo że później karmiłam tylko butelką,
      nie zmienił pieluchy, teraz nie wozi do żłobka, nie odbiera ze żłobka, nie
      karmi, nie ubiera, uwaga raz w tygodniu może wyjdzie na godzinny spacer i nic
      więcej,
      6. Wróciłam do pracy po trzech miesiacach od porodu
      6. Zarabiam jeszcze więcej niż przed porodem, zmieniłam pracę na jeszcze
      lepszą, prowadzę też własną firmę i żeby zajrzec tu na forum
      7. Mam czas dla dziecka
      8. Mimo dawnych problemów i rozczarowań (były tematem na forum) dzieki
      dziewczynom tutaj uwierzyłam ze moge i mogę
      9. Wikuś daje mi tyle radości, siły, niesamowitej energii, że mogłabym ba góry
      przenosić, robię wszystko dla niego, nareszcie wiem po co zyję i jaki mam cel w
      życiu. Życzę Ci mądrego wyboru. Mój mąż też z innej bajki, nie my jedyne.
      Pozdrawiam

      • mamakochana O fajnym tatusiu ;-) 21.01.05, 08:22
        Czytając te posty przestaję się dziwić niektórym koleżankom, które tak
        zachwycały się moim mężem i "jego pomocy dla mnie przy wychowywaniu dziecka".
        Do tej pory zawsze mówiłam że ja nie uważam że facet ma kobiecie w tym pomagać,
        rodzice mają za zadanie wychować - opiekować się dzieckiem razem bo to jest ich
        dziecko.
        U mnie sytuacja była taka że z racji róznicy wieku (ja 26 on 37), dokładnie w
        tym samym czasie mieliśmy apogeum "instytktu macierzńsko-tacierzyńskiego". Po
        prostu bardzo chcieliśmy miec dziecko i od saamego początku mieliśmy to dziecko
        wspólnie. Fakt że on przygotowywał kąpiel czy wychodził z Mała na spacer był
        dla mnie oczywiścty. To że sprzątał, zmywał czy prasował podczas gdy ja
        karmiłam czy przygotowywałam obiad było zupełnie naturalne. Krótko po moim
        powrocie do pracy on prace stracił i był z Zośką jakieś 2 miesiące w domu,
        świetnie sobie dając radę.
        Dzisiaj Zosia ma prawie 3 latka i zakochana jest w swoim tatusiu (zresztą z
        wzajemnością), a my myślimy o drugim dzieckuwink
        Czasami kładziemy się razem wieczorem w lóżku, patrzymy na tę uśmiechnięta
        buźkę i zastanawiamy się jakie byłoby nasze życie bez dziecka? Jaki byśmy mieli
        cel? Jaki wszystko miałoby sens?
        Sa fajni faceci i fajni tatusiowie!
        • izabela72 Re: O fajnym tatusiu ;-) 21.01.05, 08:41
          > Czasami kładziemy się razem wieczorem w lóżku, patrzymy na tę uśmiechnięta
          > buźkę i zastanawiamy się jakie byłoby nasze życie bez dziecka? Jaki byśmy
          mieli
          >
          > cel? Jaki wszystko miałoby sens?

          U nas jest tak samo smile)
          Co prawda zapał mojego męża do prac domowych jest raczej daleki od ideału, ale
          jak ma coś zrobić to po odpowiedniej porcji narzekania zrobi wink Jak pozmywa z
          własnej inicjatywy to jest z siebie bardzo dumny smile Gotować nie umie...
          Ale jestem spokojna jak zostaje z córeczką. Bawią się świetnie, dom jest
          zabałaganiony na maxa, śpią długo bezstresowo, chodzą na spacery itp. Dziś już
          zapaprali pościel kawą - przypadkiem wink))
          Coreczka ma roczek, ale od początku nie było problemu z zajmowaniem się nią.
          Jak mąż ma urlop, który spędza z naszą Gabrysią to chwali się w pracy, że
          będzie super bo będzie jeździł fajnym wózkiem z młodą dziewczyną wink)))
          Pozdrawiam
          • katklos Re: O fajnym tatusiu ;-) 21.01.05, 21:42
            Nasz synek też ma szczeście - ma fanatstycznego tatausia! Od poczatku wszystko
            robiliśmy razem - kupowanie ubranek, szkoła rodzenia, poród, a teraz wspolna
            opieka nad nim - już od roku. Synek go uwielbia ( z wzajemnościa ), on wstaje
            w nocy, on kąpie, on karmi obiadkiem lub kaszką, pomaga mi w domu, chodzi na
            spacery, bawi się, tańczy z nim. Wpada nawet czasem na lepsze pomysły i
            rozwiązania w opiece nad małym niż ja. Gdy synek usłyszy zgrzyt klucza w zamku,
            oczka mu błyszczą i powtarza "ta ta" - jestem bardzo szcęśliwa, że tak dobrze
            trafiłam.
    • ivia Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 08:44
      Czemu nie chcesz mieć dziecka? Ja myślę, że dlatego, że nie masz odpowiedniego
      kandydata na ojca. Nigdzie nie jest napisane, że dziecko jest tylko matki. Ja
      mam trójkę i przy każdym z nich pomagał mi mój mąż, zmieniał pampersy, usypiał,
      karmił (nie kąpał bo mu to nie wychodziło). Teraz mój namłodszy synek ma 9
      miesięcy i ja pracuję a mój mąż zajmuje się dzieckiem.
      Myślę, że Twoja niechęć wynika z obawy, że zostaniesz z tym wszystkim sama, a
      Twój mąż zaspokoi swoje męskie ego.

      Nie musisz się spieszyć, nie jesteś wiekową matroną, która musi urodzić już, bo
      czas ucieka. Dziecko to żywa istota, musisz chcieć ją mieć, żeby się spełnić w
      macierzyństwie.
      Pozdrawiam
      Ivia
      • kalina_p Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 09:00
        No widzisz, jak Ci dziewczyny napisaly...prawie wszystkie to samo. Co nie
        znaczy, ze masz meza zmieniac na innego! Hehehe...moze tego sie da "naprawic"?
        Trzymaj sie i powodzenia!
        P.S. Ja nie mialam tak, ze bardzo chcialam dziecka, nie czulam jakiejs ogromnej
        potrzeby i morza milosci do zagospodarowania...tak jakos "chcialismy" a teraz
        to najwazniejsza dla nas istotka, caly nasz swiat (podkreslam - nasz).
        • cmok6 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 10:55
          Bardzo dziekuje za wsparcie i porady. Z tego co wydedukowalam z postow to
          wiekszosci piszecie maz MI POMAGAL ale piszecie dziecko jest nasze, nasza
          kruszynka. Troche tego nie rozumiem, czmu nie piszecie ze nawzajem sobie
          pomagacie w wychowaniu dziecka skoro jest WASZE! Mysle ze kobiety podswiadomie
          uwazaja ze to jest ich obowiazek ale to tylko wynika z poczucia wiekdszej
          odpowiedzialnosci ktora rodzi sie wraz z dzieckiem. Mezczyzna czuje za to inna
          odpowiedzialnosc bardziej wygodna dla niego. I chodzbysmy przewrocily swiat
          dogory nogami nie da sie tego zmienic oni zawsze beda nam tylko pomagac!
          • iwcia75 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 11:35
            droga Cmok, wydaje mi sie,ze w glebi serca chcialabys miec dziecko,ale poniewaz
            nie masz oparcia w mezu, boisz sie, tym bardziej,ze wiesz,jak on zostal
            wychowany. Twoje obawy nie sa bezpodstwne. jednak chocbys nie wiem,jak sie
            buntowala, to maz moze Ci jedynie pomagac przy dziecku, wyreczac cie z pewnych
            czynnosci-wiekszosc rzeczy robi kobieta,bo tak ten swiat jest stworzony. ale
            jesli maz rzeczywiscie pomaga, to i tak jest bardzo dobrze i duzo.
            ja jeszcze nie wiem na pewno,jak bedzie,bo dziecko mi sie urodzi za okolo
            2tygodnie,ale moj maz jest zaangazowany i pomaga.
            przedyskutuj z nim wazne sprawy dotyczace ciazy i posiadania dziecka- np porod
            rodzinny, opieke nad toba w czasie ciazy,a nastepnie pomoc przy dziecku.
            powiedz,ze boisz sie,ze on cie zostawi sama z ciaza a potem z dzieckiem. na
            pewno Cie kocha i bedzie chcial sie toba opiekowac,a ciaza wzmaga opiekunczosc
            mezczyzn. przyzwyczajaj go do pomagania Ci juz w czasie ciazy, mzoe wtedy juz z
            marszu bedzie pomagal przy dziecku?
            • cmok6 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 12:36
              "to maz moze Ci jedynie pomagac przy dziecku, wyreczac cie z pewnych
              czynnosci-wiekszosc rzeczy robi kobieta,bo tak ten swiat jest stworzony" Takie
              wytlumaczenie saobie wygody mezczyzny. To nie prawda ze tak swiat jest
              stworzony! Tak sie utaralo bo przez wiele wiekow kobieta sie poswiecala i
              zostawala z dzieckiem bo uczucia do dziecka nia kierowaly. Uwazam ze jesli maz
              chce miec dziecko to ja powinnam mu pomagac a nie on mi!A jesli odwrotnie to ok
              wtedy on mi pomaga. Ale to jest troche glupie rozwiazanie bo nadal uwazam ze
              powinnismy sobie na wzajem pomagac bo jest dziecko tak samo moje jak i jego. JA
              POMAGAM MU PRZY JEGO DZIECKU A ON MI jesli tak mozna to juz przetlumaczyc! Chce
              zeby mezczyzna zaczol patrzec na dziecko przez swoj pryzmat ojcostwa i co sie z
              tym wiaze a nie przez pryzmat kobiety. Ja mam swoja role przy dziecku a on
              swoja a nie ze ja mam tylko role a on mi wielce POMAGA! Sorry ale uwazam drogie
              kobiety ze juz dosc tego zawalania wszystkiego na nas, powinni zaczac brac
              odpowiedzalnosc za dziecko taka jak my a nie tylko CHCIEC!
              • iwcia75 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 12:49
                Cmok, chyba zle mnie zrozumialas- nie mam na mysli tego,ze mąz ma ŁASKAWIE
                pomagac. mialam jedynie na mysli to,ze chocbysmy nie wiem,jak sie buntowaly, to
                i tak to my musimy znosic dolegliwosci ciazy, my musimy urodzic, a potem my
                musimy karmic. w tych sprawach odradzam bunt smile
                sa jednak czynnosci, ktore mzoe wykonywac mezczyzna- przewijanie, kapanie,
                pranie itp. i jak najbardziej powinnas takiej pomocy oczekiwac. Mąż moze
                rowniez uczestniczyc w Twoim porodzie oraz opiekowac sie Toba w czasie ciazy-
                chocby poprzez branie na siebie wiekszej ilosci obowiazkow w domu (np zakupy).
              • ageman Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 18:34
                Nie zawsze jest tak, że tylko kobiety zajmują się dziećmi, możesz to zmienić.
                I nie musisz zostać w domu z dzieckiem , jesli nie chcesz, to kwestia dogadania
                się ze swoim facetem.
                Podaję link:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13291&w=18643729
                Pozdrawiam i życze mądrych decyzji smile
                Ada
              • aleksandrynka Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 23:44
                No wiesz, cmok, choćbyś nie wiem, jak się oburzała, to jednak na początku
                wygląda to tak, że to on pomaga, a dla Ciebie większość zostaje. Może nie
                zawsze tak jest, ale juz wyjasniam, skąd takie myslenie - malec był w brzuchu 9
                miesięcy, to Twoje bicie serca słyszał i chce je słyszeć nadal po urodzeniu
                się. To Ty je karmisz (piersią, a jak nie, to i tak dobrze dla niego, zebyś go
                wtedy przytulała - jw), to Ty nie pracujesz na początku... Różnie to bywa, ale
                ten model jest chyba najczęstszy. Mama jest z dzieciaczkiem w domu a tata lata
                po świecie, zarabia kaskę. W ten sposób przecież też pomaga - żeby Wam
                wszystkim się dobrze i godnie zyło. Ale problem chyba nie tu.
                Chcesz przykładów, proszę. Urodziłam synka ponad rok temu, kończę studia.
                Niemąż pracuje. Po porodzie wziął tydzień urlopu i to było jak wybawianie - ja
                byłam nieżywa, trochę zajęło, zanim doszłam do siebie. W tym czasie facet
                gotował, prał, prasował, robił zakupy, przewijał i kąpał dziecko, ja musiałam
                się niestety kapać sama, chociaz wolałabym, zeby ktoś mnie wyreczał smile Facet
                chodził na rzęsach ale ne pisnął ani słówka, mimo, ze na pewno mu było ciężko,
                a ja nie zapomnę mu tego do końca zycia. Potem "siedziałam" w domu z małym, a
                jak tylko mój luby wracał zaraz brał się za dziecko - wspólne zabawy,
                przyulanie, rytualna kapiel... W wolnej chwili jakieś porządki itp. Taki mam
                egzemplarz, a co! Fakt, bywa różnie, szczególnie jak wracam ze szkoły i nic nie
                jest w domu zrobione: garnki nie odmaszerowały same do zmywarki (!), ani pół
                zabawki nie jest sprzątnięte... Ale co tam, najważniejsze, ze dziecko
                zaopiekowane, najedzone, ubawione po pachy, i taka ma być! Może różnimy sie w
                poglądach na porządki, ale jesteśmy zgodni co do jednego: dziecko ma mamę i
                tatę, i oni po równo (ile tylko sie da) zajmują się malcem. Problem
                zatwardzenia urasta do rangi rodzinnej tragedii, pierwszy zabazgrany kawałek
                ściany to temat dla dwojga na następne 5 dni. Nie są to tylko radości czy
                smutki zamkniętej w domu mamy. Każdemu zyczę faceta z tak poukładanymi
                priorytetami i podejściem.
                Czy rozmawiałaś przed ślubem lub kiedy indziej o tym, jak mają wygladać Wasze
                role rodzicielskie? Mówił wprost, jak piszesz, ze dzieciak to babska sprawa?
                Jesli tak, to marny kandydat na ojca, niestety. Ojciec to nie ten, co zrobi,
                ale ten, co wychowa, i tego sie trzymajmy...
                • hanna26 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 22.01.05, 01:15
                  Cmok,
                  Trudno jest wypowiadać się na temat czyjejś sytuacji, jesli zna się ją jedynie
                  z kilku postów. Ale wiesz, gdy czytam twoje posty, wydaje mi sie, że jasno
                  widzę twój podstawowy problem. Nie jest to na pewno niechęć do posiadania
                  dziecka. Moim zdaniem twoim problemem jest małżeństwo. To, że nie chcesz mieć
                  dziecka, jest tylko prostą konsekwencja tego problemu.
                  Pytasz, jak wygląda rodzicielstwo mężczyzny w innym domu. Muszę Ci powiedzieć,
                  że bardzo mnie zdziwił twój post (a także parę innych). Zdziwił mnie, ponieważ
                  ja nie znam - naprawde, z ręka na sercu mogę powiedzieć, że nie znam - wśród
                  moich znajomych mężczyzny, który po powrocie z pracy zwala wszystko na kobietę,
                  sam niewiele robi itd. To jest przecież jakieś chore! W ogóle nie wyobrażam
                  sobie takiej sytuacji. Przyjaźnimy sie z wieloma małżeństwami i naprawde żaden
                  z tych chłopaków nie zachowuje sie inaczej niż mój mąż, czyli - moim zdaniem -
                  po prostu normalnie! To przecież jasne, że po powrocie z pracy przwija malucha,
                  kąpie - naprawde nie widzę w tym jakiegos specjalnego wyczynu. jeżeli jednak
                  uważasz, że twój mąż będzie się zachowywał inaczej - to oznacza, że masz o nim
                  naprawdę bardzo złe zdanie. i nie dziwięc się, że nie chcesz mieć z nim
                  dziecka. Trudno jest marzyć o dziecku z kimś, o kim sie ma nie najlepszą
                  opinię.
                  Nie piszę, że mój mąż mi pomaga.
                  Nie piszę tak, ponieważ prawda jest taka, że my razem sobie nawzajem pomagamy.
                  To chyba zresztą naturalne w dobrym małżeństwie. Pomagamy sobie, i to
                  bynajmniej nie tylko w wychowywaniu naszego dziecka. Pomagamy sobie we wspólnym
                  zyciu, we wszystkich codziennych poczynaniach. To chyba oczywiste, że mąż
                  musiał zarabiać na nasze potrzeby, skoro to ja, a nie on, zostałam wyposażona w
                  tak wspaniałe przyrządy przystosowane do karmienia dziecka. Tak jak oczywiste
                  jest, że nie nie mogę 24 godziny na dobę zajmować się dzieckiem, że muszę mieć
                  czas dla siebie, a on musi mieć czas dla własnego dziecka. To wszystko jest
                  oczywiste w dobrym, tj. zwykłym, normalnym małżeństwie. jeżeli to nie jest
                  oczywiste - to coś nie tak z małżeństwem. I wtedy naprawdę trudno jest mysleć o
                  dziecku.
                  Pozdrawiam i życzę pomyślego rozwiązania wszystkich problemów.
          • omama Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 12:00
            Trochę masz racji, nie powiem.
            ALe ja nie o tym: gdzieś czytałam, że ilość prac domowych po urodzeniu dziecka
            wzrasta dziesięciokrotnie!!!!! (pranie, zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie na
            spracer. wizytu u lekarzt etc.). więc policz sobie przez tydzień - dwa, ile tej
            pracy jest w domu teraz (i kto ją wykonuje), a potem dopiero prowadź rozmowy z
            mężem. Kto, co, kiedy i w jakim zakresie będzie robił.
    • olang Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 10:23
      No cóż, jeśli nie czujesz się gotowa do macierzyństwa w żadnym wypadku sie nie
      zmuszaj! Możesz mieć przecież dziecko po 30-ce! Mam kilka koleżenek w wieku 30-
      32 lata które nadal nie mają dzieci i wcale im się nie spieszy, co nie
      oznacza,że nie chiałyby wcale.Ja mam 28 lat i jestem mamą 6 mies. dziewczynki.
      Nie planowałam dziecka.Cóż ci mogę powiedzieć: jest różnie. Z tym, co napisałaś
      o facetach masz dużo racji, choć niewątliwie są wyjątki. Mój mąż (nota bene
      gorący rzecznik założenia rodzin i posiadania dzieci)nim raczej nie jest. W
      przypadku wielu moich koleżanek ten scenariusz się potwierdza. Wiem, ktoś może
      powiedzieć, że żle wybrały, żle trafiły itp. Ale pewnych rzeczy nigdy nie
      przewidzisz, dopóki się nie wydarzą - nie przewidzisz tego, jak sprawdzi się
      najwspanialszy choćby partner jako ojciec (malego zwłaszcza) dziecka.Dlatego
      decydując się na dziecko trzeba być przygotowanym na to,że większosć obowiązków
      spadnie na ciebie.Będą ciężkie chwile. Będziesz zmęczona, czasem rozdrażniona.
      (choć może są mamy dla których afirmacja macierzyństwa jest absolutnie
      bezwarunkowa)Ale powiem ci jedno: miłość do dziecka rekompensuje bardzo dużo. I
      pojawienie się dziecka to naprawdę też dużo radości.Od urodzenia dziecka chyba
      cześciej czułam się szczęśliwa niż nie.Sama obecność dzieciątka, patrzenie na
      niego wynagradza bardzo wiele. (Choć akurat ostatnio mam chandrę...)
      Nie żałuję,że mam dziecko, choć powiem szczerze, nic by sie nie stało gdybym
      poczekała z tym jeszcze kilka lat. Załuję,że nie jestem bardziej niezależna,
      nie mam prawa jazdy ani lepiej płatnej pracy. Pieniądze i niezależność, jaką
      daje np. przemieszczanie się samochodem wtedy kiedy tobie pasuje, a nie mężowi
      są naprawdę tym, czego bardzo mi brakuje.Pozdrawiam!
      • kalina_p Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 10:45
        Ja tez na brak prawka narzekam...ale sie wybieram na wiosne, moze tez sprobuj?
        Mam nadzieje, ze nam funduszy wystarczy...i ze zdam!
    • sandvika Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 12:32
      Zacznij z nim rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Jeżeli tego nie
      zrobisz, małżeństwoo się rozpadnie, niezaleznie czy urodzxisz, czy nie.
      Nie bardzo rozumiem teksty o poświęcaniu się poprzez chodzenie do pracy.
      Przecież ty też chodzisz, jak rozmumiem.
      Jeżeli nie chce się poświęcać, niech on zostanie w domu. Hahaha
      Zastanawiam się tylko czy taki oraz faceta (siedzi i nic nie robi - skrajny
      przypadek)wynika faktycznie z postępowania twojego męża, czy z oceny rodziców
      czy też teściów. Być możę zbyt dużo obserwacji "zewnętrznych" przenosisz na
      męża.
      Jak wygląda jego obecny udział w młążeństwie, czy nie jest tak, że on stara cię
      w jakiś sposób już teraz "ubezwłasnowolnić" - wydziela pieniądze, decydyje o
      wszystkim, nie liczy się z Twoim zdaniem itp. A może bisz sie na wyrost, bo tak
      było w młążeństwie twoich rodziców.
      Mam wrażenie, że dziecko stało się w Twoim przypadku takim katalizatorem zmian.
    • goonia Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 17:34
      Cmok buntujesz sie, ze mowimy o pomocy mezow, ze swiat nie jest tak urzadzony i
      tak nie powinno byc. Oczywiscie w duzej mierze robimy wszystko same, ale bardzo
      czesto dlatego ze chcemy. Dziecko roslo we mnie , ja je urodzilam i choc maz
      kocha je bardzo, moja milosc jest inna. Ja jestem sklonna do wielu wyrzeczen
      wlasnie dla nich i nie dlatego, ze nie ma mi kto pomoc. Pracuje zawodowa, mam
      nianie do dzieci. Przychodzi rano i nieraz mala jest juz umyta, przewinieta i
      pije kaszke. Czy myslisz, ze ja mam rano czas? musze syna wyszykowac do szkoly
      i siebie do pracy. Nieraz nawet jak pani juz jest to chociaz pieluszke zmienie,
      wloski uczesze, ona mnie odgania i mowi idz sie maluj, zjedz, kawe wypij,
      cokolwiek, ona juz sie mala zajmie. Robie to bo to moje najukochansze na
      swiecie dzieci i to jest dla mnie radosc, ze cos dla nich i z nimi moge zrobic.
      Jestem zmeczona i mam ich nieraz dosc, choc maz duzo sie nimi zajmuje i ja mam
      czas zeby cos zrobic w domu i dla siebie.
      Nie jest latwo i rozumiem Twoje podejscie do sprawy i skad to sie bierze,
      jednak musisz rozmawiac z mezem i to znaczy, ze on musi ci podac konkretne
      argumenty, nie w stylu bo moj tata tak uwaza, bo Ty i tak cos tam.., poswiecic
      to ja sie moge dla dzieci ale nie dla meza i nie w tak waznej sprawie. Tutaj
      poza wami w gre wchodza niewinne istoty, ktore zasluguja na wszysko najlepsze,
      milosc i oddanie Dwojga rodzicow.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia
      Goonia
      Ps. nie chce sie powtarzac ale Twoj maz nie jest chyba zbyt dojrzaly
      emocjonalnie i nie radzilabym, zeby zostal ojcem dopoki sobie z tego nie zda
      sprawy. Niczego nie osiagniesz jesli on nie zrozumie nieprawidlowosci swego
      rozumowania.
    • janet3 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 20:28
      Wiesz ja kiedyś na temat dzieci miałam podobne zdanie a może nawet troche
      ostrzejsze.Żyłam w bardzo wygodnym świecie, dobrze się bawiłam i myslałam że
      nic do szczęścia mi nie brakowało a napewno nie myślałam o dziecku.Ciąża była
      dla mnie wielkim zaskoczeniem i strachem o to że moje wygodne życie powoli się
      konczy.Dziś jestem mamą 15 miesięcznej córeczki która jest całym moim życiem
      nigdy wcześniej nie miałam bladego pojęcia że można tak pokochać drugiego
      człowieka.Być może moje wcześniejsze życie było dużo wygodniejsze ale nigdy
      nigdy nigdy nie chciałabym wrócić do tamtych czasów.Czasami jestem zmęczona
      niewyspana ale to naprawde nic przy pierwszym uśmiechu dziecka przy słowie
      mama i tych cudnych ufnych oczętach.Nigdy tego nie zrozumiesz dopóki sama nie
      zostaniesz mamą.Mój mąż nie należy do tych tzw "olewusów"jest czułym kochającym
      bardzo odpowiedzialnym tatą i mężem i nie postrzegamy wychowywania naszego
      dziecka jako "zwalania na kogoś ciężkiej roboty"Zrezygnowałam z pracy bo tak
      bardzo chcę zajmować się córeczką i jestem szczęśliwa że jest to
      możliwe.Macierzyństwo to najpiękniejszy prezent w życiu kobiety tylko do tanga
      trzeba dwojga a najlepiej odpowiedzialnyh ludzi.Wróć kiedyś do tego twojego
      postu jak będziesz już mamą napewno uśmiejesz się do łez.Pozdrawiam serdecznie
      i zyczę wszystkiego dobrego
    • yenna_m Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 21.01.05, 20:53
      Małżeństwo to nie wzajemna rywalizacja, ale podział ról. Jedno robi jedno, a
      drugie co innego. Na przyklad jedno idzie do pracy, a drugie w tym czasie
      zajmuje sie dziecmi i domem (nie analizuje teraz motywacji, bo pewnie kazda
      para ma inne motywacje).

      Zrozumienie tego prostego faktu zajelo mi 10 lat malzenstwa wink Radze skorzystac
      z gotowego wink

      Dlaczego to pisze? Dlatego, że to, co czytam jest jakims obrazem rywalizacji
      malzenskiej. Malzenstwo, rodzicielstwo, to umiejetnosc znalezienia kompromisu -
      z samym sobą, z tym drugim czlowiekiem, i z oczekiwaniami dotyczacymi zycia -
      zawodowego i osobistego. Dojrzalosc rowna sie podejmowanie wyborow - i to tych
      nie koniecznie latwych.

      Co do Twojej sytuacji - jesli czujesz, ze malzenstwo szwankuje, to dziecko jest
      ostatnią rzecza, na ktora sie powinniscie decydowac.
      Bo do dziecka trzeba dwojki kochajacych sie ludzi (rodzicielstwo to ogromnie
      trudny sprawdzian dla zwiazku, wbrew pozorm dziecko nie scala rozpadajacego sie
      malzenstwa). Dojrzalych, umiejących wyjść poza własny egoizm.

      Całe szczęście i dojrzałość i umiejętnosc wyjscia poza egoizm przychodzi nawet
      wowczas, gdy sie juz ma dzieci wink Wraz z doswiadczeniem zyciowym i kilkoma
      kopniakami od zycia.
    • eta2 Re: Czemu nie chcę mieć dziecka?:( 22.01.05, 12:01
      Czytam i jakbym widziała swoją "rodzinę" tylko po a nie przed podjęciem
      decyzji. Kilka miesięcy temu przyszła na świat Wiktorynka i zmieniła moje
      życie. Mojego męża niekoniecznie. Spędza z małą jakieś 2h dziennie (w tym
      kąpanie, kóre odprawiam ja, on się boi). Pozostałe 22h należą do mnie. Jak Wiki
      była malusieńka przy każdej kupce słyszałam, oj chyba trzeba przebrać z głupią
      miną. Po którymś tam razem wściekłam się i odpowiedziałam. Od tego czasu jak
      trzeba przebrać, a akurat mąż z nią jest, to on to robi. Ogólnie rzecz
      biorąc... pomoc minimalna. Spędza z nią tak mało czasu, że nawet nie wie jak
      się z nią bawić, jak rozmawiać. A żabcia tak ślicznie zaczepia go guganiem.
      Decyzji bym nie zmieniła ale męża tak... Jednak narazie pozwolić sobie na to
      nie mogę. Co innego jak wrócę do pracy i będę mogła zapewnić mojej niuni godne
      życie.
Pełna wersja