Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w domu i

25.01.05, 12:07
i brak mi odwagi. A mam straszną ochote go pocałować!!!
Przyszedł do mnie wczoraj poinstalować mi różne fajne programy w kompie no i
kurcze taka mi przyszła ochota żeby sie do niego przytulić, pocałować go, ale
strach mnie sparaliżował. Nie wiem czy ja mogę wyjść do niego z inicjatywą
czy nie, głupio mi tak jakoś.
Poradźcie co mam zrobić, bo dzisiaj też przychodzi.
    • 18lipiec Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 12:18
      No ale na jakim etapie znajomości jesteście i kim on dla Ciebie jest?
      Bo jak panem co podłącza programy to daj sobie spokój, jak widzisz że od niego
      też jakaś mięta bije to....


      nie, no napisz mi kim od dla Ciebie jest?
    • ewa2233 Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 12:19
      Może coś Ci podpowie postawienie się w skórze tego faceta ? smile
      Trochę mało szczegółów, by Ci coś poradzić.

      Nie wyobrażam sobie np. że idę poinstalować koledze/znajomemu/niezmnajomemu
      fajne rzeczy w kompie, a ten się rwie z całowaniem smile))
      -----------------------------
      • ania30poz Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 12:27
        wskocz w coś sexy i zaciągnij go od razu do łożkawink))))))
        • bachak Już pisze kto to dla mnie jest 25.01.05, 13:05
          To jest mój bardzo dobry kumpel, którego znam od lat a teraz dosć często się
          spotykamy, tzn. to nie żadne randki (kino, knajpa, naprawa kompa) no i tak
          jakoś mnie do niego ciagnie.

          Ania30poz - to jest hardcor !!!!
          • iwcia75 Re: Już pisze kto to dla mnie jest 25.01.05, 13:17
            skoro tylko kumpel, to ostroznie, bo mzoesz go wystraszyc.
          • 18lipiec Re: Już pisze kto to dla mnie jest 25.01.05, 13:20
            Nie, daj sobie spokój. Musisz wiedzieć najpierw czy on coś teges do Ciebie.
            Wiem że rozstałaś się z mężem,ale nie rzucaj się na pierwsze lepsze portki.
            Nie warto psuć fajnego koleżeństwa.
          • ania30poz Re: Już pisze kto to dla mnie jest 25.01.05, 13:54
            eee tam zaraz hardcorwink)))czysta rzeczywistość, a jak Cię do niego
            ciągnie, to może warto sie skusić i moze cos z tego wyjdzie, no i nie
            musisz stosowac od razu moich radwink))
            A tak na marginesie, jak z tymi Twoimi dziwnymi telefonami, które
            otrzymywałaś? Może to ten właśnie kolega?wink)
    • koleandra Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 13:21
      Czy on czuje mietę?.... bo jeśli widzisz, że tak... to może wystarczy w oczka
      popatrzeć, włosy poprawić, nieśmiały usmiech.... a on sam Cię pocałuje?
    • mayessa Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 13:50
      Moze sie wystraszyc i wiecej go nie zobaczysz ale jesli czujesz cos z jego
      strony...
      • jasmina251 Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 17:19
        szkoda byłoby wyt=straszyć faceta nagłym wybuchem namiętności
        jeśli jednak czujesz że i Ty mu sie podobasz to działaj!!!!!!!!!!!!
    • moofka Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 25.01.05, 18:33
      osbiscie nie radze sie wyrywac z całowaniem (kojarzy mi sie to z ta małą
      elmirką, co to koteczka tuliła i pieściła, kto pamieta mine koteczka? smile
      wbrew pozorom nawet naj najbardziej niesmiały facet znajdzie sposób zeby sie
      zblizyc, jesli zblizyc sie chce
      a nawet jesli chce, nie ułatwiaj mu tego
      im dłuzej taka faza niesmialo-zalotowa trwa, tym fajniej jest smile
      • bachak Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 26.01.05, 09:21
        DO Ani30- telefony się skończyły, i to raczej nie był on, bo ostatni taki
        durnowaty telefon mialam w piątek kiedy akurat on był u mnie w pracy.

        Do Moofki - nie może to za długo trwać ta faza zalotowa bo on w marcu wyjeżdza
        na pół roku do pracy sad za granice.
        • katse Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 26.01.05, 11:39
          kokietuj
          flirtuj

          ale nie całuj pierwsza

          smile


          albo całuj

          ja bym postawiła na flircik

          lubie flircik

          lubie kokietować


    • milarka No i jak tam wczorajsza wizyta? 26.01.05, 15:28
      Było miło???? smile
      • bachak Re: No i jak tam wczorajsza wizyta? 26.01.05, 18:38
        było miło, gadaliśmy i nic poza tym.
        Wizyta zakończyła się cmoknięciem w policzek (ja jego).
        Ciekawe co będzie dalej .....

        Dzisiaj też ma przyjść
    • virtual_moth Bachak 26.01.05, 20:30
      Pamiętam Cie z forum Samodzielna Mama. Śledzę Twoją historię z zainteresowaniem
      i ... zażenowaniem.

      Na poczatku grudnia Twój mąż wyprowadził się od Ciebie.
      Na początki stycznia Ty już złożyłaś pozew o rozwód.
      Teraz, pod koniec lutego JUŻ lecisz na jakiegoś gościa.

      Nie wiem, może ja mam jakieś zwapniałe poglądy, ale uważam, ze małżeństwo było
      dla Ciebie jakimś tam średnio istotnym etapem w życiu. Zrozumiałabym jeszcze,
      gdybyś to Ty odeszła od męża, ale to on opuścił Ciebie. Nie wiem, ale wydaje mi
      się, ze każda normalna kobieta w takiej sytuacji przeżywa jakiś okres żałoby.
      Gdy czytam Twoje posty zadaję sobie pytanie: boże, gdyby wszyscy tak się
      rozstawali, nie istniałyby gabinety świadczące pomoc małżeństwom w kryzysach,
      nie mówiąc juz o tym, ze pewnie na 100 małżeństw byłoby 100 rozwodówuncertain

      Nie wiem, może się mylę, może nadinterpretuję, ale flaki mi się wywracają gdy
      czytam, ze praktycznie JESZCZE ŻONA ładuje się do wyra innemu facetowi, 2
      miesiące po rozpadzie (nieformalnym) małzenstwa. I do tego tak beztrosko
      opisuje to na forum. Przecież jeszcze mąż moze posłuzyć się tym wypowiedziami
      (o ile je przeczyta) w sądzie, próbując obarczyć może żonę winą za rozpad
      związku. I kto wie, czy nie miałby racjiuncertain


      Pozdrawiam
      • 18lipiec virtual moth 26.01.05, 21:23
        Zgadzam się z Tobą ale ja bym to określiła syndromem niedopchnięcia po prostu,
        leceniem na byle portki i szukaniem faceta na siłę.


        Też mi się to zdarzyło - nie żebym się mądrzyła bez podstaw.Na szczęscie szybko
        mi przeszło....
        • bachak Pewnie, najlepiej to nazwijcie mnie po prostu 26.01.05, 22:02
          DZIWKĄ !!!
          Gdybym to ja odeszła od męża i tak się zachowywała (chociaż nic się nie
          wydarzyło między mną a tym facetem) to może by to rzeczywiście było dziwne. Ale
          to mnie mąż zostawił i mimo moich wręcz błagań zeby wrócił, niezmienił zdania.A
          ile ja mam czekać na niego??? Chce sobie ułożyć życie, co nie znaczy że akurat
          z tym facetem. Brakuje mi po prostu przytulenia się do kogoś itp.
          Czy to grzech ??
          A może od razu powinnam pójść do zakonu i czekać przez 25 lat bo a nuż mój
          jeszcze mąż zmieni zdanie? Ciekawe która by tak zrobiła.
          I nawet gdyby to przeczytał to wiem że nie użyje tego w sądzie,bo ja mam
          większego asa w rękawie (nie jest to broń boże dziecko) i miałby wiele do
          stracenia gdyby zaczął coś kombinować. Zresztą podejrzewam ze on też już był na
          niejednej "randce".
          Widze,że tutaj najpierw trzeba napisać historie swojego życia żeby nie być od
          razu osądzonym
          • 18lipiec To nie tak bachak 26.01.05, 22:07
            Po prostu to się często zdarza po rozstaniach. Rzucasz się w pierwsze lepsze
            ramiona, każdy obcy facet wydaje Ci sie super itp.
            Ale kolega,lepiej daj spokój.Warto zostać na etapie przyjaźni a na związek i
            miłość trzeba odczekać aż tamte emocje opadną.
            Nikt nie nazywa Cię dziwką, ale nie rzucaj się w ramiona kolegi tylko dlatego
            że jesteś sama od miesiąca.
            To napewno miłość nie będzie,a koleżenstwa psuć nie warto.
            Tym bardziej że kochasz nadal męża i najpierw z tym musisz się uporać.
          • virtual_moth Re: Pewnie, najlepiej to nazwijcie mnie po prostu 27.01.05, 13:20
            bachak napisała:

            > DZIWKĄ !!!

            Dziwką Cię nie nazwę, bo dziwka bierze pieniadze za seks, a poza tym Ty JESZCZE
            seksu pozamałżeńskiego nie uprawiałaś.

            > Gdybym to ja odeszła od męża i tak się zachowywała (chociaż nic się nie
            > wydarzyło między mną a tym facetem) to może by to rzeczywiście było dziwne.

            No właśnie wtedy dziwne by nie było. Skoro odeszłabyś od męża, to wiadomo, ze
            musiałabyś miec konkretne ku temu powody - ale zwykle takim powodem jest
            uwolnienie się ze zwiąku, który jest niszczący dla obojga ludzi i dziecka.
            Wręcz naturalnym byłoby skorzystanie z odzyskanej na własny "wniosek" wolności,
            choć ja np. nie potrafiłabym tak od razu z mety startować do innego chłopawink


            > Ale
            > to mnie mąż zostawił i mimo moich wręcz błagań zeby wrócił, niezmienił
            > zdania.

            A ile czasu go błagałaś? Tydzień? Dwa? Chyba tak, bo przecież musiałaś mieć
            jeszcze czas na przemyślenie, napisanie i złożenie pozwu, a tego nie robi się w
            dzień. Moim zdaniem zawrotne tempouncertain Myślę, ze nawet nie dałaś mu
            czasu "ochłonąć", a co dopiero mówić o przemyśleniu.


            > A ile ja mam czekać na niego??? Chce sobie ułożyć życie, co nie znaczy że
            > akurat
            > z tym facetem.

            Z tego co kojarzę, to "ten facet" jest ojcem Twojego dziecka. Jeśli się mylę -
            nie ma w ogóle żadnej sprawy i poproszę nawet o wykasowanie moich posótw w tym
            wątku. Jeśli jest on jednak ojcem, to nie liczysz się już tylko TY i Twoje
            uczucia. Liczy się głównie dziecko i to, aby zapewnić mu dorastanie w pełnej
            rodzinie. Owszem, nie każdy związek da się uratować, ale myślę, ze Ty nawet
            specjalnie nie próbowałaś oprócz czekania tydzień - dwa na zmianę jego zdania.

            > A może od razu powinnam pójść do zakonu i czekać przez 25 lat bo a nuż mój
            > jeszcze mąż zmieni zdanie? Ciekawe która by tak zrobiła.

            Zapewniam Cię, ze większość z nas, porzuconych samodzielnych, CZEKA. Ma
            nadzieje, podejmuje rozmowy, czeka aż szanowny tatuś znudzi się np. panienką,
            dla której zdradził lub kawalerskim życiem, które chciał odzyskać. Większość z
            nas, a nawet 100% potrzebuje sporo czasu, terapii, morza wylanych łez, wielu
            etapów "godzenia się" z problemem, aby dojść do równowagi. Mówi się nawet, że
            ten okres trwa zwykle 2 lata.
            Oczywiście nikt nie wymaga od matki, aby czekała na tatusia, który polazł do
            innej i zdążył spłodzić nastepne dziecko. Znam jednak przypadki, kiedy nawet
            taka zdrada została wybaczona.
            Ja czekałam rok. Obecnie podejmujemy rozmowy o spróbowaniu jeszcze raz. Moje
            zaufanie do niego nie istnieje, ale jestem gotowa podjać wyzwanie DLA DZIECKA,
            a kto wie, może uda nam się odbudować to, co tak bezmyślnie zniszczyliśmy.

            > Widze,że tutaj najpierw trzeba napisać historie swojego życia żeby nie być od
            > razu osądzonym

            Przejmujesz się tym, że jakaś panienka na forum osądza Cię na podstawie kilku
            Twoich postów? Jeśli tak, to widocznie dotknęłam przynajmniej części prawdy...

            Pozdrawiam
            • twinmama76 Czy jest sens przebaczać DLA DZIECKA? 27.01.05, 13:53
              virtual_moth napisała:
              > Ja czekałam rok. Obecnie podejmujemy rozmowy o spróbowaniu jeszcze raz. Moje
              > zaufanie do niego nie istnieje, ale jestem gotowa podjać wyzwanie DLA
              DZIECKA,

              Wiesz, jakos mnie to nie przekonuje. Nie byłam w takiej sytuacji, ale jak sibie
              znam na pewno nie czekałabym rok, czy dłużej, aż mojemu mężowi znudzi się jakas
              paniena i zapragnie wrócic na łono rodziny!
              Być może wybaczyłabym jednorazowy skok w bok, własnie dla dobra dzieci, ale
              tego tez nie jestem pewna.
              Piszesz, że nie ufasz swojemu mężowi. Ja nie umiałabym funkcjonowac w związku
              bez zaufania. Prędko zamieniłaby nasze wspólne życie w piekło.
              Dlatego uważam, że rezygnowanie z własnych uczuć dla dobra dzieci nie jest
              najlepszym wyjściem. Lepiej, żeby rodzice nie mieszkali razem, jesli maja się
              nienawidzić.
            • mamakevina1 Re: Pewnie, najlepiej to nazwijcie mnie po prostu 28.01.05, 15:26
              virtual_moth dlaczego zapewniasz kogoś o uczuciach 100% kobiet? Znasz je
              wszystkie i wiesz co myślą? Zupełnie nie zgadzam się z Tobą. To on odszedł więc
              niech on wróci (lub nie) dlaczego Bachak ma go błagać miesiącami?! Teraz on
              powinien miesiącami przepraszać!!! Jesli znalazł sobie inną - jego rzecz a
              Bachak ma pełne prawo do czułości z kolegą, znajomym lub zupełnie obcym. Niech
              ma chociaż szanse ułożyć sobie życie z kimś innym a facet który odchodzi chyba
              jest dorosły i umie podejmować decyzje? Czy idzie sobie w bok i czeka aż go
              żona przebłaga aby wrócił?! To bez sensu! Piszesz że już nie ufasz i że dla
              dobra Dziecka... Jestem przekonana że Dziecko wolałoby szczęśliwą kochającą i
              KOCHANĄ mamę niż "udawany" związek i tatusiowe skoki w bok!
              • virtual_moth Re: Pewnie, najlepiej to nazwijcie mnie po prostu 28.01.05, 15:59
                mamakevina1 napisała:

                > virtual_moth dlaczego zapewniasz kogoś o uczuciach 100% kobiet?

                A skąd wiesz, że Bachak nie mysli podobnie do mnie? Może moje słowa do czegoś
                ją przekonają, może zastanowi się z 5 razy zanim ostatecznie zdecyduje się na
                rozwód? Mnie nic nie szkodzi wypowiedzieć swoje zdanie i płakać nie będę, jeśli
                bachak to oleje.
                Co do innych kobiet wypowiadających się w tym wątku, to mogę tylko załamać
                ręce. Duma, unoszenie się ambicją, zaspokojenie chuci ważniejsze niż danie
                sobie na wstrzymanie na pewien czas. JA JA JA, najważniejsze MOJE uczucia, MOJE
                samopoczucie, moja satysfakcja. "Siłownia, solarium, dobry seks i zakupy" - oto
                motto, którego realizacja prowadzi do szczęściawink

                > Teraz on
                > powinien miesiącami przepraszać!!!

                Przepraszać to powinni siebie nawzajem. Bachak powinna to ułatwiać a
                przynajmniej przyjać postawę bierną, a nie latać jak kot z pęcherzem do sądu.

                > Jesli znalazł sobie inną

                Jeśli to zrobił, ja bym wstrzymała się na jakiś czas, a może nawet postarała
                się o dowody, które w sądzie pomogłyby orzec o jego winie. Tak więc widzisz, że
                to działa w obie strony. Czas jest sprzymierzeńcem Bachak.

                > Piszesz że już nie ufasz i że dla
                > dobra Dziecka...

                Gdyby nie było dziecka, nie chciałoby mi się ruszyć nawet palcem i z rozkoszą
                uniosłabym się dumą, poszła na dyskotekę i poderwała pierwszego lepszego
                mięsniaka.
                Dla dziecka jestem gotowa dac szansę, zaryzykować. Może nawet pokochac po
                jakimś czasie (choć osoby, które mnie znają twierdzą, że ja nigdy kochac nie
                przestałamwink

                > Jestem przekonana że Dziecko wolałoby szczęśliwą kochającą i
                > KOCHANĄ mamę niż "udawany" związek i tatusiowe skoki w bok!

                Ja też jestem o tym przekonana.

                Pozdrawiam
      • sakada Re: Bachak 26.01.05, 22:16
        Nie wiem, ale wydaje mi się, ze każda normalna kobieta w takiej sytuacji
        przeżywa jakiś okres żałoby."

        No tak - powinna cierpieć i pół roku co wieczór płakać z żalu do poduszki.
        Wybacz... nie zgadzam się.
        Stało się, co się stało i trzeba żyć dalej.
        • podenka Re: Bachak 27.01.05, 00:08
          Bachak, tak trzymaj, większość dziewczyn porzuconych przez mężów powinna Ci
          zazdrościć umiejętności szybkiego powrotu do równowagi po rozpadzie związku,
          zamiast piętnować. I nie dziwię się chęci przytulenia do kogoś ( dziewczyny,
          przecież ona nie pisze, że chce wskoczyć od razu, z byle kim, do łóżka, na
          Boga!)i przekonania, że nie wszyscy mężczyźni są tacy jak Ex in spe.
          • 18lipiec Re: Bachak 27.01.05, 09:28
            Uwierz to wcale nie jest powrót do równowagi. Połowa porzuconych osób długo
            cierpi zanim się z kimś znowu zwiąże, druga połowa rzuca się w pierwsze lepsze
            ramiona z nadzieją że zapomni.Potem przychodzi otrzeźwienie...
          • ewa2233 Re: Bachak 27.01.05, 10:00
            Chyba Bachak nie prosiła o OCENĘ życia, tylko porady w konkretnej sprawie?
            Żenujące jest wypunktowywanie komuś życiorysu.
            Nie znam Bachak, ale to publiczne piętnowanie jest obrzydliwe!
            -----------------------------
      • janet3 Re: Bachak 27.01.05, 11:19
        Pani virtual_moth flaki to się wywracają od tego co ty piszeszsadPowinna sobie
        życie ułozyć i to jak najszybciej skoro właśnie tego potrzebuje a nie Tobie
        oceniać ile czasu powinna chodzić w "żałobie".Co to dla Ciebie oznacza normalna
        kobieta???Co to w ogóle jest normalność???
        • milarka Re: Bachak 27.01.05, 11:31
          janet3 napisała:

          > Pani virtual_moth flaki to się wywracają od tego co ty piszeszsadPowinna sobie
          > życie ułozyć i to jak najszybciej skoro właśnie tego potrzebuje a nie Tobie
          > oceniać ile czasu powinna chodzić w "żałobie".Co to dla Ciebie oznacza
          > normalna kobieta???Co to w ogóle jest normalność???

          No właśnie, żałobę się nosi jak mąż umiera. Jak odchodzi (chodź nie znam tej
          historii) to można sobie po prostu z nim dać spokój. Może facet nie był wart
          Bachak i już!! A dlaczegóż to nie ma sobie dziewczyna poflirtować, czy nawet
          coś więcej! Jej życia jej sprawa!
          • virtual_moth Re: Bachak 27.01.05, 12:55
            milarka napisała:

            > No właśnie, żałobę się nosi jak mąż umiera.

            Formalnie - tak. Jednak z moich obserwacji wynika, ze nawet jeśli to kobieta
            odchodzi, przeżywa coś w rodzaju żałoby za minionym, chociażby, stylem życia
            (nie mówiac o człowieku - mężu).


            > Jak odchodzi (chodź nie znam tej
            > historii) to można sobie po prostu z nim dać spokój.

            I to właśnie mnie poruszyło. Mąż odszedł, a Bachak jak gdyby nic spokojnie
            przechodzi nad tym do porządku dziennego. W sumie to nie wiem czy zazdrościć
            czy się obruszać. Wydaje mi sie to po prostu dziwne.


            > A dlaczegóż to nie ma sobie dziewczyna poflirtować, czy nawet
            > coś więcej! Jej życia jej sprawa!

            Może lipiec miała rację pisząc, ze szukanie "pocieszyciela" jest właśnie forma
            radzenia sobie z szokiem po odejściu - to by mnie przekonywało. Poza tym,
            oczywiście, nie moja sprawa co Bachak robi ze swoim życiem. Opisuje jednak
            swoje sprawy na forum i musi się liczyć z tym, że może się znaleźć perfidny
            dociekliwiec, który wywlecze na światło dzienne jej historię. Ja wywlekam, bo
            mnie po prostu poruszyła. I to nie ze względu na, w moim rozumieniu,
            powierzchowność i beztroskę Bachak, ale ze względu na dziecko, któremu nawet
            nie dano szansy na wychowywanie się w pełnej rodzinie. Najłatwiej po prostu
            MIESIAC po rozstaniu złożyć pozew, a potem ukoić ból (mam nadzieję, że
            przynajmniej jakiś ból wystąpił) wskakując na kolana przyjacielowi. Tak może
            IMHO zachować się niedzieciata dzierlatka, która w ten sposób chce potwierdzić
            swoją atrakcyjność i wartosc po tym, jak odszedł od niej mąż. Moim zdaniem
            jednak MATKA powinna zachować się trochę inaczej. Moim zdaniem powinna zrobić
            wszystko, aby scalić rodzinę, a to niestety, w przypadku odejścia męża, nie
            trwa miesiąc. No, chyba że w tym krótkim okresie bezskutecznie namawiała meża
            na wizytę w poradni rodzinnej, tudzież obiecała wyprowadzkę "na swoje" - bo jak
            sądzę (a mogę się oczywiście mylić) mieszkanie u rodziny było jednym z powodów
            odejścia męża.

            Pozdrawiam
            • gosiaas25 Re: virtual_moth 27.01.05, 13:35
              "Może lipiec miała rację pisząc, ze szukanie "pocieszyciela" jest właśnie forma
              > radzenia sobie z szokiem po odejściu - to by mnie przekonywało. "
              moim zdaniem tak wlaśnie jest. Wydaje mi się ,że przeżycie żaloby po odejsciu
              jest nieuniknione, po prostu bez tego ciężko rozpocząć nowe życie, i zgadzam
              się z Tobą, że jest to żałoba po człowieku, swoich marzeniach, wspólnych
              latach. Tylko niektorzy chyba takiej żałoby się mogą bać,z wielu przyczyn... do
              niektorych to dociera wolniej, może też chodzi tu po prostu o pewnego rodzaju
              zagluszenie emocji, wlasnie tych negatywnych? Moze proba nawiazania blizszych
              relacji pokaze jej wlasnie, że nie jest jeszcze gotowa ?? o tym pisala Lipiec.
              Myślę, że kazdy sposob, indywidualny, odrebny, jest dobry jesli tylko daje
              komus sile, by radzic sobie z zyciem samemu, pozwala byc silnym dla siebie i
              dziecka, i nie swiadczy o niewrazliwosci, lecz po prostu o innym podejsciu.
              Dlatego tak negatywna ocena jest krzywdzaca, moim zdaniem.


              Poza tym,
              > oczywiście, nie moja sprawa co Bachak robi ze swoim życiem. Opisuje jednak
              > swoje sprawy na forum i musi się liczyć z tym, że może się znaleźć perfidny
              > dociekliwiec, który wywlecze na światło dzienne jej historię. Ja wywlekam, bo
              > mnie po prostu poruszyła. I to nie ze względu na, w moim rozumieniu,
              > powierzchowność i beztroskę Bachak, ale ze względu na dziecko, któremu nawet
              > nie dano szansy na wychowywanie się w pełnej rodzinie. Najłatwiej po prostu
              > MIESIAC po rozstaniu złożyć pozew, a potem ukoić ból (mam nadzieję, że
              > przynajmniej jakiś ból wystąpił) wskakując na kolana przyjacielowi.
              Tak może
              > IMHO zachować się niedzieciata dzierlatka, która w ten sposób chce
              potwierdzić
              > swoją atrakcyjność i wartosc po tym, jak odszedł od niej mąż. Moim zdaniem
              > jednak MATKA powinna zachować się trochę inaczej. Moim zdaniem powinna zrobić
              > wszystko, aby scalić rodzinę, a to niestety, w przypadku odejścia męża, nie
              > trwa miesiąc. No, chyba że w tym krótkim okresie bezskutecznie namawiała meża
              > na wizytę w poradni rodzinnej, tudzież obiecała wyprowadzkę "na swoje" - bo
              jak
              > sądzę (a mogę się oczywiście mylić) mieszkanie u rodziny było jednym z
              powodów
              > odejścia męża.

              zastanawiam się, czy Bachak miała inne wyjscie? nie wiemy czy mogła cos jeszcze
              zrobic, zapewen zrobila wszystko, co mogla, co wydawałao jej sie sluszne, do
              czego byla zdolna. Jesli mąż od niej odszedl, i szczegolnie jesli odszedl do
              innej lub spotyka sie z innymi,to doprawdy trudno cos zrobic... nawet dla dobra
              dziecka. A czy ona jako Matka jest zobowiazana wobec swego dziecka w inny
              sposob niz Ojciec?? szczegolnie jesli chodzi o podtrzymywanie malzenstwa i
              ratowanie go??





              • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 13:46
                > DZIWKĄ !!!

                Dziwką Cię nie nazwę, bo dziwka bierze pieniadze za seks, a poza tym Ty JESZCZE
                seksu pozamałżeńskiego nie uprawiałaś.



                Bacha,no podziekuj Virtual_Moth, slyszalas, poki seksu POZAMALZENSKIEGO nie
                bedziesz uprawiac to Cie nie nazwie dziwka...


                nie sluchaj ze to MATKA powinna sie poswiecac i upokarzac przed chlopem. MATKA
                powinna byc szczesliwa.

                Oprocz matka jestes takze kobieta, czlowiekiem- i korzystaj z tego bo zycie
                jest krotkie i tylko jedno.

                Szkoda ze niektore szanujace sie paniusie musza sie zestarzec i pomarszczyc
                zeby pojac ze mogly sie lepiej bawic.



                • triss_merigold6 Re: virtual_moth 27.01.05, 14:08
                  Bachak bierz się za faceta i nie czekaj. Ja bym poczęstowała winem, muzyka,
                  lekki negliż i jest cały Twój.smile Czytałam twoje posty na samodzielnej i
                  domyślam się, że Twój związek z mężem walił się już od dawna (alkohol i inne
                  klimaty).
                  Młoda jesteś i jeżeli masz potrzebę kontaktów intymnych to nie czekaj. Dziecko
                  nie ucierpi na tym, że jego dorosła matka spędzi miłą noc z mężczyzną.
                  Do virtual month - już nie mieszkając z pierwszym mężem a przed rozwodem miałam
                  zarówno jednorazowe przygody jak i później stałego faceta przez parę miesięcy.
                  Na samopoczucie robiło mi to rewelacyjnie, fizycznie nie rzucało mną po
                  ścianach, same plusy. Rozwód był niezbyt uciążliwą formalnością.
                  • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 14:31
                    Triss, z tego co kojarzę, z Twojego poprzedniego małżeństwa nie było dzieci.
                    IMO mogłaś nawet wnieść o rozwód nazajutrz po ślubie, a następnie przespać się
                    z tabunem facetów. Nikogo nie krzywdziłabyś oprócz meża i ewentualnie siebie
                    (tudzież swojej reputacjiwink.

                    Rzecz ma się IMO zupełnie inaczej, gdy w małżeństwie są dzieci.

                    Pozdrawiam
                • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 14:19
                  pola777 napisała:

                  > Bacha,no podziekuj Virtual_Moth, slyszalas, poki seksu POZAMALZENSKIEGO nie
                  > bedziesz uprawiac to Cie nie nazwie dziwka...

                  Nie nazwę Bachak dziwką nawet wtedy, gdy prześpi się z innym facetem bedą
                  jeszcze żoną innego. Nazwę ją tylko cudzołożnicą, choć nie lubię posługiwać się
                  terminologią z deklaoguwink Mam jednak wielki szacunek do systemu wartości KK.
                  Jeśli Bachak olewa ten system wartości, bo ma inny - na pewno nie będzie mieć
                  mi za złe. Podziękowań nie oczekujęwink

                  > nie sluchaj ze to MATKA powinna sie poswiecac i upokarzac przed chlopem.
                  MATKA
                  > powinna byc szczesliwa.

                  W jaki najlepszy sposób zapobiega się upokorzeniu przez marnotrawnego męża? Ano
                  jak najszybciej wskakując innemu na kolana. Wtedy na pewno unikniemy
                  upokorzenia, zamartwiania się i nieszczęścia.
                  Dobrze, że to nie jedenaste przykazaniewink

                  > Oprocz matka jestes takze kobieta, czlowiekiem- i korzystaj z tego bo zycie
                  > jest krotkie i tylko jedno.

                  I to jak najszybciej, bo jeśli poczeka się przynajmniej do końca sprawy
                  rozwodowej, powstałe zmarszczki i złogi tłuszczu zminimalizują nasze szanse na
                  rynku potencjalnych żon. Bo jak wiadomo, tylko dobry seks i uwielbienie faceta
                  gwarantują szczęście KOBIETY.

                  > Szkoda ze niektore szanujace sie paniusie musza sie zestarzec i pomarszczyc
                  > zeby pojac ze mogly sie lepiej bawic.

                  Niektóre nawet postawiły zrezygnować z "dobrej zabawy" i podjać trudną walkę o
                  ratowanie "starego" związku. Na pewno skończą marniewink

                  Pozdrawiam
                  • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 14:36
                    smile))

                    wiesz co, virtual_moth, gdybym byla na miejscu Bachy i nazwalabys mnie
                    cudzoloznica na forum to mimo iz w gruncie rzeczy dobry ze mnie czlowiek,
                    gdybym tylko mogla podbilabym ci oko na piekna sliwke bez wyrzutow sumienia.





                    • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 14:54
                      pola777 napisała:

                      > smile))
                      >
                      > wiesz co, virtual_moth, gdybym byla na miejscu Bachy i nazwalabys mnie
                      > cudzoloznica na forum to mimo iz w gruncie rzeczy dobry ze mnie czlowiek,
                      > gdybym tylko mogla podbilabym ci oko na piekna sliwke bez wyrzutow sumienia.

                      Hm, to znamienne, że wobec braku odpowiednich środków wyrazu i argumentów
                      uciekałabyś się do przemocy fizycznejwink Nie napiszę, co takie zachowanie dla
                      mnie znamionuje, bo mnie skutecznie wystraszyłaśwink

                      Wiem, że czerwona mgła utrudnia prawidłową percepcję, więc przypominam, że nie
                      nazwałam Bachak ani dziwką, ani cudzołożnicą.

                      Pozdrawiam
                      • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 15:27
                        Nie nazwę Bachak dziwką nawet wtedy, gdy prześpi się z innym facetem bedą
                        jeszcze żoną innego. Nazwę ją tylko cudzołożnicą, choć nie lubię posługiwać się
                        terminologią z deklaoguwink


                        to twoje slowa Virtual smile
                        pewnie kiedys Bacha sie przespi z innym facetem zakladajac ze nie jest z
                        kamienia. I wtedy bedzie dla ciebie cudzoloznica.

                        ja mowie co bym zrobila gdyby jakis katolik nazwal mnie cudzoloznica.
                        Przylalabym mu. Nie z braku argumentow bo klocic bym sie mogla - szkoda mi
                        czasu na jalowe dyskusje, a poza tym BARDZO nie spodobaloby mi sie nazwanie
                        mnie cudzoloznica.

                        Z pewnoscia ow katolik nadstawilby drugie oko i modlilby sie za mnie grzeszna
                        do konca zycia. Z racji tej iz zasady KK sa mu bliskie.


                        Prawdopodobnie nie nazwiesz mnie cudzoloznica, mimo iz zyje ze swoim facetem
                        bez slubu, brac go nie zamierzam, a gdyby mnie zostawil otrzepalabym sie z
                        rozpaczy po jakims czasie i nie kleczala przed nim , smucac sie i ponizajac w
                        imie szczescia dziecka, ktore sluchaloby nocnych lkan w poduszke.
                        O nie, pewnie poplakalabym jakis czas i stwierdzila ze nie warto plakac
                        dalej.Pasa cnoty nie zalozylabym takze..

                        Tez Cie pozdrawiam!
                        • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 15:54
                          pola777 napisała:

                          > Nie nazwę Bachak dziwką nawet wtedy, gdy prześpi się z innym facetem bedą
                          > jeszcze żoną innego. Nazwę ją tylko cudzołożnicą, choć nie lubię posługiwać
                          się terminologią z deklaoguwink
                          >
                          >
                          > to twoje slowa Virtual smile

                          Miałam na myśli, ze nazwę Bachak cudzołożnicą, gdy prześpi się z innym będac
                          jeszcze żoną.

                          > pewnie kiedys Bacha sie przespi z innym facetem zakladajac ze nie jest z
                          > kamienia. I wtedy bedzie dla ciebie cudzoloznica.

                          Jeśli zrobi to przed końcem sprawy rozwodowej formalnie nią będzie.

                          > ja mowie co bym zrobila gdyby jakis katolik nazwal mnie cudzoloznica.
                          > Przylalabym mu.

                          Więc dlaczego mnie też chciałabyś przylać?
                          Czy określenie cudzołożnica byłoby nieprawdziwe, gdybyś zdradzała męża?

                          > Nie z braku argumentow bo klocic bym sie mogla - szkoda mi
                          > czasu na jalowe dyskusje, a poza tym BARDZO nie spodobaloby mi sie nazwanie
                          > mnie cudzoloznica.

                          Hm, mnie też by się to nie spodobało, gdybym męża nie zdradzała. Gdybym go
                          jednak zdradzała i ktoś by mnie nazwał cudzołożnicą, no to cóż, musiałabym się
                          ugiąć pod ciężarem twardej logikiwink

                          > Z pewnoscia ow katolik nadstawilby drugie oko i modlilby sie za mnie grzeszna
                          > do konca zycia.

                          Chyba tak. Z tego co kojarzę, katolicy nie tylko nadstawiają różne czlonki do
                          bicia, ale też modlą się nawet za przypadki beznadziejnewink

                          > Prawdopodobnie nie nazwiesz mnie cudzoloznica, mimo iz zyje ze swoim facetem
                          > bez slubu, brac go nie zamierzam, a gdyby mnie zostawil otrzepalabym sie z
                          > rozpaczy po jakims czasie i nie kleczala przed nim , smucac sie i ponizajac w
                          > imie szczescia dziecka, ktore sluchaloby nocnych lkan w poduszke.
                          > O nie, pewnie poplakalabym jakis czas i stwierdzila ze nie warto plakac
                          > dalej.Pasa cnoty nie zalozylabym takze..

                          Nie musiałabyś. My, panny z dzieckiem, nie musimy się obawiać, że ktos mógłby
                          nas nazwać cudzołożnicą. To jest niewątpliwy plus tego stanu, hehehehsmile Poza
                          tym mamy oczywiście prawo do własnego szczęścia i satysfakcjonujacego seksu.
                          Żadne stare dewoty nie będą nam mówić co jest dobre dla naszego dziecka, nie?
                          Ciekawe tylko co powiedziałoby dziecko, gdyby zauważyło, ze po 2 miesiącach od
                          wyprowadzki tatusia mama sadzi się na kolana jakiemuś wujkowi.


                          Pozdrawiam
                          • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 16:19
                            widzisz dla mnie nie ma roznicy miedzy zdrada malzenska i przedmalzenska, bo
                            formalnie bedac panna z dzieckiem, zyje w zwiazku ktory od malzenstwa sie nie
                            rozni.

                            gdyby maz / niemaz zaczal mnie zdradzac i gdybym uznala moje malzenstwo/zwiazek
                            za zakonczone i bez szans i gdybym przespala sie z kims , nawet w papierach
                            bedac zona innego, a ktos gdyby mnie nazwal cudzoloznica, to nie ugielabym sie
                            pod ciezarem twardej logiki tylko wlasnie sie bardzo zdenerwowala.

                            > Żadne stare dewoty nie będą nam mówić co jest dobre dla naszego dziecka, nie?
                            > Ciekawe tylko co powiedziałoby dziecko, gdyby zauważyło, ze po 2 miesiącach
                            od
                            > wyprowadzki tatusia mama sadzi się na kolana jakiemuś wujkowi.

                            Swieta racja-nie ma nic gorszego niz stara dewota graniczaca z fanatyzmem.

                            Sadzenie sie na kolana wujkowi przy dziecku byloby conajmniej chore-nikt nie
                            mowi ze mama ma dziecko wpuszczac do sypialni i zabierac na pierwsze randki.
                            Ale szlochy przy dziecku, czarna rozpacz i upokarzanie sie osobiscie lub przez
                            telefon w rozmowie z tatusienkiem ktory chleje / zdradza / bije / maltretuje
                            psychicznie / nie kocha mamusi jest jeszcze bardziej przygnebiajace i uwierz,
                            dziecko po jakims czasie a) nie szanuje matki, b) nabiera wstretu do ojca .I
                            kogo wini za cala sytuacje nieszczesliwosci? Albo tate albo mame. 50% szans ze
                            zacznie sie zachowywac jak byly maz. Dlaczego? Bo wie ze ujdzie mu plazem.


                            wydaje mi sie ze jednak lepiej zerwac ze starymi wiezami utrzymywanymi w imie
                            zadoscuczynienia kosciolowi i ksiedzu po koledzie, i jak najszybciej stanac na
                            nogi : zadbac o siebie i o stan ducha i ciala. Poczuc sie szczesliwa.

                            A dziecko nie musi o wszystkim wiedziec. Tak jak nie wpuszcza sie dziecka do
                            sypialni kiedy uprawia sie seks mezem, tak i nie zabiera sie go na randke z
                            nowo poznanym mezczyzna. Masz SWOJA INTYMNOSC. Nie jestes niczyja wlasnoscia.




                            • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 17:08
                              pola777 napisała:

                              > widzisz dla mnie nie ma roznicy miedzy zdrada malzenska i przedmalzenska, bo
                              > formalnie bedac panna z dzieckiem, zyje w zwiazku ktory od malzenstwa sie nie
                              > rozni.

                              Dla Cioebie pewnie nie ma żadnej różnicy. Nikt nie będzie się przejmował, jeśli
                              po tym, jak Twój facet puści Cię w trąbę zabierając cały dobytek, zostaniesz na
                              lodzie. Nikt się też wtedy nie bedzie martwił o dziecko, jeśli jedyne Co Ci
                              zostanie to 300 zł alimentów. Dlatego też choćby z powodów bezpieczeństwa
                              odpowiedzialni rodzice biorą ślub. Wtedy niewierna żona/mąż nie moze sobie ot
                              tak po prostu pójść w sina dal zabierając dobytek, a pozostawiona matka/ojciec
                              może żądać podziału majatku, alimentów na dziecko, a także na siebie.
                              Nieodpowiedzialni rodzice wierzą w siłę własnego nieformalnego związku mając w
                              pogardzie "papier". Nie dostrzegają w tym wszystkim dziecka, które ma prawo do
                              sformalizowanej rodziny.

                              To oczywiście tylko moje zdanie i nie potępiam ludzi żyjacych na kocia łapę.
                              Ich cyrk, ich małpy.

                              > gdyby maz / niemaz zaczal mnie zdradzac i gdybym uznala moje
                              malzenstwo/zwiazek
                              > za zakonczone i bez szans i gdybym przespala sie z kims , nawet w papierach
                              > bedac zona innego, a ktos gdyby mnie nazwal cudzoloznica, to nie ugielabym
                              sie
                              > pod ciezarem twardej logiki tylko wlasnie sie bardzo zdenerwowala.

                              Tia. To jest właśnie relatywizm - "w sumie formalnie cudzołożyłabym, ale tak
                              naprawdę to nie". Dziecko tego NIE ROZUMIE. Kocha zarówno mamę i tatę i nie
                              rozumie, dlaczego mimo iż są małżeństwem mama wychodzi wieczorami spotykając
                              się z innym panem. Dziecko potrzebuje jasnych i prostych zasad: jeśli mama i
                              tata przestali się kochać, to się rozwodzą. Na tym polega rozwód. Jeśli się
                              rozwiedli, to nadal są moim rodzicami, ale tata/mama mogą wtedy pokochać inną
                              osobę. Myślę, ze dla dziecka to i tak wystarczajaca trauma.

                              > > Żadne stare dewoty nie będą nam mówić co jest dobre dla naszego dziecka,
                              > nie?

                              Jasne - Twoje dziecko, Twoja sprawa.

                              > nikt nie
                              > mowi ze mama ma dziecko wpuszczac do sypialni i zabierac na pierwsze randki.

                              Pewnie. Jeśli ukryjemy fakt wczesnego romansu, to na pewno dziecko będzie się
                              lepiej czuć, gdy po czasie wszystko wyjdzie na jaw.
                              Dobrze, że dziecko bachak jest jeszcze malutkie i nic nie rozumie. Co z oczu,
                              to z serca.

                              > Ale szlochy przy dziecku, czarna rozpacz i upokarzanie sie osobiscie lub
                              przez
                              > telefon w rozmowie z tatusienkiem ktory chleje / zdradza / bije / maltretuje
                              > psychicznie / nie kocha mamusi jest jeszcze bardziej przygnebiajace

                              Nie wiem jak mogłby wyglądac małżeństwo Bachak po próbie reaktywacji. Wiem
                              jednak jak mogą wyglądać relacje między ojcem a matką po rozwodzie. Często są
                              to relacje o ile nie naszpikowane agresją, to oschłe. Nie da się tego ukryc
                              przed dzieckiem, zwłaszcza klikulatkiem, które nie rozumie, dlaczego
                              jest "podawane" ojcu w drzwiach lub przekazywane z samochodu do samochodu, a
                              mama z tatą w ogóle ze soba nie rozmawiają. Uważam, ze należy zrobić wszystko,
                              aby oszczędzić tego dziecku. Dopiero wtedy, jesli już nie będzie innego
                              wyjścia, bawić się w rozpad rodziny i narażać dziecko na jego konswkwencje.

                              > Nie jestes niczyja wlasnoscia.

                              Ja mam inne priorytety. Jestem przede wszystkim matką. Jeśli pochopny rozwód
                              przyczyniłby się do nieszczęścia mojego dziecka, nawet najlepiej uposażony gach
                              by mi tego nie zrekompensował.

                              Pozdrawiam
                              • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 17:33
                                teraz to naprawde mnie rozsmieszasz patrzac przez pryzmat jakiejs strasznej
                                sytuacji..300zl alimentow?

                                FYI jak mnie facet pusci w trabe - to nie zostane na lodzie, bo od 5 lat
                                troszcze sie o swoja pozycje zawodowa i o stan swojego konta. I traktuje to
                                jako inwestycje. I chocby dlatego ze moglby mnie kiedys zostawic, mam swoje ,
                                tylko i wylacznie swoje sprawy takie jak: moja praca, moi znajomi, moje
                                pieniadze, moj czas.


                                Dziecku nie robi roznicy to czy ma formalna rodzine czy nie,dopoki mama i taka
                                je kochaja. Zacznie mu to robic roznice jak ludzie tacy jak Ty zaczna mieszac
                                mu w glowie mowiac ze jest nie tak.



                                Na szczescie nie mieszkam w polsce i tutaj bezsensowne dogmaty nie maja takiego
                                znaczenia jak w kraju gdzie wciaz innych obrzuca sie pomidorami.


                                niestety Twoja psychika nie przyjmuje do wiadomosci ze rozwod jest czasem
                                blogoslawienstwem dla dzieci mimo iz dziewczyny napisaly ci ze sa takimi
                                dziecmi. Wobec tego zycze Ci szczescia, ale skoro nie znajdziesz go w samej
                                sobie, to nawet najbardziej przedluzane na sile malzenstwo ci tego nie
                                zrekompensuje.


                                Badz przede wszystkim matka, ale na milosc boska, badz tez kobieta. Dziecko
                                dorosnie, wyjdzie z domu a ty? Trzeba miec cos swojego smile
                                • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 17:56
                                  pola777 napisała:

                                  > teraz to naprawde mnie rozsmieszasz patrzac przez pryzmat jakiejs strasznej
                                  > sytuacji..300zl alimentow?
                                  >
                                  > FYI jak mnie facet pusci w trabe - to nie zostane na lodzie, bo od 5 lat
                                  > troszcze sie o swoja pozycje zawodowa i o stan swojego konta. I traktuje to
                                  > jako inwestycje. I chocby dlatego ze moglby mnie kiedys zostawic, mam
                                  swoje ,
                                  > tylko i wylacznie swoje sprawy takie jak: moja praca, moi znajomi, moje
                                  > pieniadze, moj czas.

                                  Jasne, Twoja sprawa. Na pewno też zadbałaś, aby wszystkie dobra uzyskiwane
                                  podczas małżenstwa były sprawiedliwie dzielone, sprawy spadkowe uregulowane, a
                                  chirurg z urazówki kojarzy, że Ty i ten Pan co Cię chce odwiedzić w szpitalu
                                  to "krewny". Twój wybór, ja bym tam wolała się hajtnąć.

                                  > Dziecku nie robi roznicy to czy ma formalna rodzine czy nie,dopoki mama i
                                  taka
                                  > je kochaja. Zacznie mu to robic roznice jak ludzie tacy jak Ty zaczna mieszac
                                  > mu w glowie mowiac ze jest nie tak.

                                  Zapewne wszyscy oni będą się mylić, co za każdym razem bedziesz skwapliwie
                                  dziecku tłumaczyć.

                                  > Na szczescie nie mieszkam w polsce i tutaj bezsensowne dogmaty nie maja
                                  takiego
                                  > znaczenia jak w kraju gdzie wciaz innych obrzuca sie pomidorami.

                                  Ja tam nikogo pomidorami nie obrzucam, prezentuje tylko swój punkt widzenia.
                                  Dlaczego tak Cię to obrusza? Czyżbym dotykała jakiegoś ciemnego zakamarka Twej
                                  podświadomości?wink

                                  > niestety Twoja psychika nie przyjmuje do wiadomosci ze rozwod jest czasem
                                  > blogoslawienstwem dla dzieci mimo iz dziewczyny napisaly ci ze sa takimi
                                  > dziecmi.

                                  Rozumujesz życzeniowo, czyli chciałabyś mi to zarzucić. To jednak nie jest
                                  prawda. Nigdzie nie napisałam, ze potępiam rozwody w ogóle.


                                  > Wobec tego zycze Ci szczescia, ale skoro nie znajdziesz go w samej
                                  > sobie, to nawet najbardziej przedluzane na sile malzenstwo ci tego nie
                                  > zrekompensuje.

                                  Nie wiem skąd w Tobie troska o moje szczęściewink Proponujesz, abym poszła na
                                  łatwiznę, odrzuciła kajającego się chłopa i wskoczyła do łóżka komuś, kto co
                                  prawda nie jest tatusiem, ale "pewnie nieźle się całuje"?

                                  > Badz przede wszystkim matka, ale na milosc boska, badz tez kobieta. Dziecko
                                  > dorosnie, wyjdzie z domu a ty? Trzeba miec cos swojego smile

                                  Dlaczego uważasz, że nie mam "niczego swojego"? Czy fakt, iż dziecko stawiam na
                                  pierwszym miejscu czyni mnie matką polką z siatami do kolan?

                                  Pozdrawiam
                                  • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 18:17
                                    > Jasne, Twoja sprawa. Na pewno też zadbałaś, aby wszystkie dobra uzyskiwane
                                    > podczas małżenstwa były sprawiedliwie dzielone, sprawy spadkowe uregulowane,

                                    ALE JAKIEGO MALZENSTWA? co moje to moje, co jego to jego. Wlasnie po to zeby
                                    sie nie szarpac to nie wychodze za maz. I nie chcialabym kiedys sie upokarzac i
                                    zdzierac kasy z kogos z kim mam dziecko - wiec temu zapobiegam i mam swoje
                                    cokolwiek by sie miedzy nami nie dzialo.

                                    Mam nadzieje iz twoja percepcja potrafi ogarnac obraz kobiety, ktora zarabia
                                    wystarczajaco i naprawde nie chce / nie musi wychodzic za maz tylko po to zeby
                                    kiedys podzielic wszystko na pol.


                                    Jaki krewny??? Jest takie slowo PARTNER, co podejrzewam dobrze wiesz, tylko
                                    lubisz nutke dramatu zamiescic.


                                    > Zapewne wszyscy oni będą się mylić, co za każdym razem bedziesz skwapliwie
                                    > dziecku tłumaczyć.


                                    na szczescie jak juz mowilam w kraju gdzie mieszkam osoby o twoich pogladach
                                    odeszly do lamusa i jest wiecej tolerancji..W Polsce mlode pokolenie tez jest
                                    coraz bardziej elastyczne. Nie martwie sie o to ze bede musiala skwapliwie mu
                                    tlumaczyc ze jest inaczej. Bo watpie w ludzki tupet. Ciekawe czy podeszlabys do
                                    mojego dziecka na boisku i powiedziala mu ze jest inny bo rodzice nie maja
                                    papierka.


                                    > > Wobec tego zycze Ci szczescia, ale skoro nie znajdziesz go w samej
                                    > > sobie, to nawet najbardziej przedluzane na sile malzenstwo ci tego nie
                                    > > zrekompensuje.
                                    >
                                    > Nie wiem skąd w Tobie troska o moje szczęściewink Proponujesz, abym poszła na
                                    > łatwiznę, odrzuciła kajającego się chłopa i wskoczyła do łóżka komuś, kto co
                                    > prawda nie jest tatusiem, ale "pewnie nieźle się całuje"?


                                    co ty za przeproszeniem bredzisz...? Dlaczego wymyslasz ze takie rzeczy Ci
                                    proponuje??? Czyzbym dotykala jakiegos ciemnego zakamarka Twojej
                                    podswiadomosci ????
                                    • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 18:47
                                      pola777 napisała:

                                      > ALE JAKIEGO MALZENSTWA? co moje to moje, co jego to jego. Wlasnie po to zeby
                                      > sie nie szarpac to nie wychodze za maz.
                                      I nie chcialabym kiedys sie upokarzac i
                                      > zdzierac kasy z kogos z kim mam dziecko - wiec temu zapobiegam i mam swoje
                                      > cokolwiek by sie miedzy nami nie dzialo.

                                      A co, jeśli przy ewentualnym rozstaniu Twój partner nie będzie miał żadnych
                                      skrupułów, aby ograbić Cię z całego majątku? Chyba że cały twój majątek to kasa
                                      na Twoim koncie. Wtedy rzeczywiście nie ma o co kruszyć kopii.

                                      > Mam nadzieje iz twoja percepcja potrafi ogarnac obraz kobiety, ktora zarabia
                                      > wystarczajaco i naprawde nie chce / nie musi wychodzic za maz tylko po to
                                      zeby
                                      > kiedys podzielic wszystko na pol.

                                      A no to OK. Jeśli stać Cię będzie na utrzymanie domu/mieszkania (swojego, jak
                                      mniemam), dziecka, opiekunki, to rzeczywiście nie widzę żadnego problemu.

                                      > Jaki krewny??? Jest takie slowo PARTNER, co podejrzewam dobrze wiesz, tylko
                                      > lubisz nutke dramatu zamiescic.

                                      Hm, przez mgłę jakoś sobie przypominam co znaczy slowo partner, nie wiem jednak
                                      co na to wspomniany chirurg. O prawniku nie mówiącwink

                                      > na szczescie jak juz mowilam w kraju gdzie mieszkam osoby o twoich pogladach
                                      > odeszly do lamusa i jest wiecej tolerancji.

                                      Pewnie też więcej rozwodówwink

                                      > W Polsce mlode pokolenie tez jest
                                      > coraz bardziej elastyczne.

                                      Coraz bardziej elastyczne w jakim sensie? Że nie piętnuje się już tak bardzo
                                      niesformalizowanych związków z dzieckiem? Jak dla mnei to wcale nie tak dobrze.

                                      > Ciekawe czy podeszlabys do
                                      > mojego dziecka na boisku i powiedziala mu ze jest inny bo rodzice nie maja
                                      > papierka.

                                      Tak, na pewno to zrobię, a następnie splunę przez lewe ramię.

                                      > co ty za przeproszeniem bredzisz...? Dlaczego wymyslasz ze takie rzeczy Ci
                                      > proponuje???

                                      No cóż, zakładasz, że moje ewentualne małżeństwo będzie pasmem rozczarowań i
                                      lepiej żebym "poszukała szczęścia w sobie". Ja uważam, ze można połączyć jedno
                                      z drugim.

                                      Pozdrawiam
                                      • pola777 Re: virtual_moth 27.01.05, 19:12
                                        o mnie sie nie martw
                                        o mnie sie nie martw

                                        ja sobie rade dam

                                        spadam bo mi sie kolacja spali!

                                        Pozdrawiam


                          • mikawi Re: virtual_moth 27.01.05, 17:02
                            nie ma to jak umoralnianie i ocena czyjegos życia oraz wskazywanie ile czasu
                            kobieta powinna "nosić żałobę" po odejściu męża, żeby nie została posądzona o
                            puszczalstwo....
                            jak to się dzieje w takim razie, że osoba ktora ma "wielki szacunek do systemu
                            wartości KK" ma dziecko pozamałżeńskie? i - jako nie-mężatka - prawo
                            do "satysfakcjonujacego seksu"? A co KK na to?
                            • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 17:39
                              mikawi napisała:

                              > nie ma to jak umoralnianie i ocena czyjegos życia oraz wskazywanie ile czasu
                              > kobieta powinna "nosić żałobę" po odejściu męża, żeby nie została posądzona o
                              > puszczalstwo....

                              No nie? Może dzięki temu umoralnianiu nawróci się parę duszyczekwink Dla
                              ułatwienia dodam, ze nie mam na myśli Twojej, bo w cuda nie wierzęwink

                              > jak to się dzieje w takim razie, że osoba ktora ma "wielki szacunek do
                              > systemu wartości KK" ma dziecko pozamałżeńskie?

                              Bo na małżenstwo potrzeba zgody obojga, podobnowink

                              > i - jako nie-mężatka - prawo
                              > do "satysfakcjonujacego seksu"?

                              No cóż, właśnie dlatego, ze KK nie uznaje innego seksu jak małżeński, nie
                              jestem katoliczką. Nie jestem nawet chrześcijanką. Szanuję jednak ten system
                              wartosci.

                              > A co KK na to?

                              Nie wiem co na to KK. Dla mnie wartością jest dochowanie wiernosci partnerowi.
                              Nie po to biorę z nim ślub czy wiążę się z nim, aby gdy tylko napotkam na
                              drodze głebszy kryzys pakować się do łóżka innemu.
                          • e_r_i_n Re: virtual_moth 27.01.05, 17:49
                            virtual_moth napisała:

                            > Nie musiałabyś. My, panny z dzieckiem, nie musimy się obawiać, że ktos mógłby
                            > nas nazwać cudzołożnicą. To jest niewątpliwy plus tego stanu, hehehehsmile

                            Z tego co mi wiadomo, cudzołożenie wg KK to nie jest seks z kimś innym niż
                            mąż/żona, a w ogóle seks pozamałżeński (czyli przy braku ślubu kościelnego).
                            Jednym słowem - zarówno panna z dzieckiem żyjąca z jakimś facetem, jak i
                            rozwódka z 'nowym tatusiem', a także osoby mające tylko ślub cywilny, wg KK
                            łamią 6 przykazanie.

                            • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 18:12
                              e_r_i_n napisała:

                              > virtual_moth napisała:
                              >
                              > > Nie musiałabyś. My, panny z dzieckiem, nie musimy się obawiać, że ktos mó
                              > głby
                              > > nas nazwać cudzołożnicą. To jest niewątpliwy plus tego stanu, hehehehsmile
                              >
                              > Z tego co mi wiadomo, cudzołożenie wg KK to nie jest seks z kimś innym niż
                              > mąż/żona, a w ogóle seks pozamałżeński (czyli przy braku ślubu kościelnego).
                              > Jednym słowem - zarówno panna z dzieckiem żyjąca z jakimś facetem, jak i
                              > rozwódka z 'nowym tatusiem', a także osoby mające tylko ślub cywilny, wg KK
                              > łamią 6 przykazanie.

                              Domali, nie będę się kłócić z prawdziwą katoliczka za jaką Cię uważam, tym
                              bardziej że akurat w tym przypadku masz racjęwink

                              Ja jednak katoliczką nie jestem i mam własny system wartości, OPARTY tylko na
                              tym z KK. Szczerze polecam: można stosować antykoncepcję, uprawiać seks będąc
                              panną (ale trzeba uważać, oczywiście), a nawet żenić się dowolną ilość razy w
                              życiu (o ile nie zaszkodzi to dzieciom). Niestety jednak mój system wartości
                              nie przewiduje wskakiwania do łóżka żonatym facetom, dlatego też nie dla
                              wszystkich się on nadajewink

                              Pozdrawiam
                              • e_r_i_n Re: virtual_moth 27.01.05, 18:24
                                virtual_moth napisała:

                                > Ja jednak katoliczką nie jestem i mam własny system wartości, OPARTY tylko na
                                > tym z KK. Szczerze polecam

                                A ja dziękuję. Dla mnie ktoś, kto jasno i wyraźnie stwierdza, że nie jest
                                katolikiem, ba, chrześcijaninem nie jest i jednoczesnie chrzci dziecko,
                                przyrzekając wychowanie tego dziecka w wierze (???) kościoła jest mało
                                wiarygodny. Tak samo jak i jego systemy 'wartosci'.

                                > nawet żenić się dowolną ilość razy w życiu

                                No przecież trzeba, co by problemów w szpitalu i przy rozstaniu nie miec smile

                                > Pozdrawiam

                                Ja również.
                                • virtual_moth Re: virtual_moth 27.01.05, 19:20
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Dla mnie ktoś, kto jasno i wyraźnie stwierdza, że nie jest
                                  > katolikiem, ba, chrześcijaninem nie jest i jednoczesnie chrzci dziecko,
                                  > przyrzekając wychowanie tego dziecka w wierze (???) kościoła jest mało
                                  > wiarygodny. Tak samo jak i jego systemy 'wartosci'.

                                  Nie wiem dlaczego katolicy tak się oburzają, gdy jakiś niewierny chce
                                  wprowadzić swoje dziecko do ich Kościoła.
                                  Poza tym, Domali, mój system wartości przewiduje, że dzieci-blondyni oddajemy
                                  po dopiekę kościołowi ewangelickiemu, brunetów oddajemy na pożarcie katolikom,
                                  a rudych chowamy na ateistów. Taka karmawink
                                  Dodam jeszcze, że masz prawo uznawać mój system wartości za mało wiarygodny,
                                  cokolwiek to znaczy. A ja mam prawo poddawać pod wątpliwość Twoją bogobojność.
                                  Różnica polega na tym, ze Ty nadal mnie kochasz jak bliźniego swojego, a ja nie
                                  muszęwink

                                  > > nawet żenić się dowolną ilość razy w życiu
                                  >
                                  > No przecież trzeba, co by problemów w szpitalu i przy rozstaniu nie miec smile

                                  No cóż, po obdarciu małżeństwa z mistyczności pozostaje suchy pragmatyzm. Ja
                                  specjalnie mistyczna nie jestemsmile

                                  Pozdrawiam
                                  • e_r_i_n Re: virtual_moth 28.01.05, 08:16
                                    virtual_moth napisała:

                                    > Nie wiem dlaczego katolicy tak się oburzają, gdy jakiś niewierny chce
                                    > wprowadzić swoje dziecko do ich Kościoła.

                                    To nie jest oburzenie. To jest zdziwienie i niezrozumienie intencji. Ale nie
                                    wszystko muszę rozumieć.

                                    > A ja mam prawo poddawać pod wątpliwość Twoją bogobojność.

                                    Ja nie uważam się za osobę bogobojną. Wiara dla mnie jest czymś waznym, ale nie
                                    jestem osobą, która codziennie chodzi do kościoła i nigdy nie grzeszy.
                                    Natomiast sprawy takie jak chrzest i inne sakramenty traktuję poważnie
                                    i dlatego mierzi mnie czytanie, że ktoś generalnie kościół ma w nosie, no ale
                                    skoro normalne w naszym państwie są chrzest dziecka, potem komunia, no i ślub
                                    kościelny, to i on się na to decyduję (bez podstawy, jaką moim zdaniem powinna
                                    być wiara).

                                    > Różnica polega na tym, ze Ty nadal mnie kochasz jak bliźniego swojego, a ja
                                    > nie muszęwink

                                    No cóż, ja generalnie do ludzi pałam sympatią. Łatwiej się wtedy żyje smile

                                    > No cóż, po obdarciu małżeństwa z mistyczności pozostaje suchy pragmatyzm. Ja
                                    > specjalnie mistyczna nie jestemsmile

                                    No to współczuję (takiego podejścia do małżenstwa, bo ja też mistyczna nie
                                    jestem).
            • g0sik Re: Bachak 27.01.05, 15:48
              virtual_moth napisała:

              "Moim zdaniem jednak MATKA powinna zachować się trochę inaczej. Moim zdaniem
              powinna zrobić wszystko, aby scalić rodzinę, a to niestety, w przypadku
              odejścia męża, nie trwa miesiąc".

              To Twoje zdanie. Ale nie każda kobieta jest męczennicą i będzie czekać w bólu
              na powrót faceta tylko dlatego że jest ojcem ich dziecka. Może Bchak ma swój
              honor i nie chce prosić. Zresztą o uczucia się nie prosi....A jeśli chodzi o
              wychowanie dziecka w pełnej rodzine to jeśli znajdzie faceta z którym stworzy
              szczęśliwy związek, będzie to lepsza rodzina dla dziecka. Poczucia
              bezpieczeństwa i miłości nie mogą stworzyć dziecku rodzice którzy się nie
              kochają i nie darzą się zaufaniem. Dziecko widzi brak miłości, widzi że rodzice
              żyją obok siebie i nie mów mi że jest szczęśliwe tylko dlatego że oboje są pod
              jednym dachem
              • milarka Re: Bachak 27.01.05, 15:55
                no właśnie,
                zgadzam się z tym co napisała g0sik,
                wg mnie lepiej żeby matka wychowywała dziecko sama lub z nowym partnerem, niż
                żeby z ojcem dziecka na siłę tworzyła rodzinę - i taki wzór rodziny (bez
                zaufania, bez prawdziwej miłości) przekazywała swojemu dziecku
    • virtual_moth A tak w ogóle 27.01.05, 14:25
      Moje posty w tym wątku to taka prowokacja tudzież próba wylania zimnego kubła
      na głowę.
      Bachak jest jeszcze przed rozprawą pojednawczą. Nie związała się też z innym
      facetem, nie przespała się z nim. Moim zdaniem to ostatnia szansa na to, aby
      być może zastanowić się, czy to małżeństwo dałoby się jeszcze uratować. I tego
      życzyłabym Bachak z całego serca.

      Pozdrawiam
      • xymena.l Re: A tak w ogóle 27.01.05, 15:04
        Za wszelką cenę? Po co? To chyba Triss wspomniała coś o problemie z alkoholem i
        długotrwałym rozpadzie małżeństwa. Chyba nawet w KK małżeństwo powinno opierać
        się o miłość i zaufanie... A tu tego zabrakło. Poza tym - może miałoby to sens,
        gdyby obydwoje chcieli być ze sobą. Widać, nie chcą. I dziecko nie ma tu nic to
        rzeczy. Uważasz, że lepiej dla dziecka, gdy dorasta w rodzinie patologicznej? A
        może zdrowiej będzie, jeśli zostanie samo z mamą lub gdy mama szczęśliwie
        zwiąże się z kimś innym? Przecież dziecko wcześniej czy później wyfrunie z
        domu, i, co, mama ma zostać z alkoholikiem czy puszczalskim (to nie są pytania
        o powody ich rozstania, bo to ich sprawa!)- ale MĘŻĘM - , czy wtedy się
        rozwieść? A jeśli bachak nie ma ślubu kościelnego, łatwiej Ci będzie pogodzić
        się z jej rozwodem? Jeśli Ty czujesz potrzebę życia z facetem, w którym nie
        możesz mieć oparcia, to też Twoja brożka. Ona chce inaczej, a to jej sprawa. I
        niech jej się ułoży jak najlepiej...
    • gepart_czester Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:08
      Hej,
      zaczelam czytac Twoj watek. Nie gniewaj sie nie doczytlama wszystkich
      wypowiedzi bo mnie te co bardziej moralizatorskie poirytowaly.
      Ja bym zaryzykowala - zreszta taka juz moja uroda, lubie ryzyko. Jesli Ci sie
      facet podoba, nie masz nic do stracenie oprocz przyjazni, a mozesz zyskac
      uczucie.
      Nie daj sie wpuscic w kit o zalobie!!!!! Ja co prawda nie rozwodzialam sie, ze
      przezylam mocno rozstanie z jednym typem - to wlasnie byl blad mojego zycia.
      Gdybym mogla cofnac czas nie cierpialabym ani min, tylko lapala zycie za ogon.
      Pozdrawiam i zycze powodzeniasmile
      • inia25 Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:14
        ja tez sie wtrace: tez nie doczytałam wszystkich odpowiedzi

        DLA DZIECKA nie podejmowalabym proby naprawy starego zwiazku. moi rodzice sie
        nie rozwiedla DLA DZIECI i całe dziecinstwo cierpialam.. odetchnelam jak ojciec
        odszedl gdy mialam 17 lat.

        łap życie za nogi i ciesz sie - jak bedziesz szczesliwa to dziecie tez bedzie!!!

        powodzenia
        • virtual_moth Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:17
          inia25 napisała:

          > ja tez sie wtrace: tez nie doczytałam wszystkich odpowiedzi
          >
          > DLA DZIECKA nie podejmowalabym proby naprawy starego zwiazku. moi rodzice sie
          > nie rozwiedla DLA DZIECI i całe dziecinstwo cierpialam.. odetchnelam jak
          ojciec
          >
          > odszedl gdy mialam 17 lat.

          Dlaczego zakładasz, że nie ma szans na naprawę małżeństwa Bachak? Dlatego, ze
          małżeństwo Twoich rodziców było nieudane? A moze u nich byłoby zupełnie inaczej?

          Pozdrawiam
          • g0sik Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:24
            Byłoby, było gdyby facet był przykładnym mężem i ojcem, a że nie jest to nie ma
            co życia marnować. Wokoło jest tyle fajnych facetów że do głowy by mi nie
            przyszło czekać z pokorą na kolanach, aż szanowny małżonek przypomni sobie że
            ma rodzinę. Bo co w sytuacji gdy przypomni sobie tylko na na chwilę? Dalej
            czekać? Szkoda życia.......
          • triss_merigold6 Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:27
            Są granice poniżenia jakie można znieść żeby ocalić związek. Można podejmować
            próby, starać się, rozmawiać, iść na terapię ale pod jednym warunkiem: że ta
            druga strona też wykazuje zainteresowanie i współpracuje przy naprawie
            małżeństwa/związku.
            Sorry ale dla mnie sytuacja w której porzucona kobieta czeka cierpliwie aż
            mężowi przejdzie fascynacja kochanką czy szeroko pojętą wolnością a po kilku
            miesiącach czy roku przyjmuje go z powrotem do swojego stołu i łóżka jest nie
            do zniesienia.
            Ona czeka z dzieckiem, on baluje a potem wraca i mówi "sorry skarbie, no
            wróciłem, czego się czepiasz"?!
            Nie twierdzę, że szukanie natychmiast nowego uczucia zrobi kobiecie dobrze
            psychicznie. Ale między angażowaniem się w nowy ZWIĄZEK z całą romatyczną
            fascynacją a niezobowiązującym seksem przynoszącym fizyczne odprężenie jest
            przepaść.
          • gepart_czester Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 16:53
            ja moge Ci powiedziec dlaczegosmile))
            bo i tak jest dzilna, ze w ogole go prosila i czekala az dzien. Ja bym
            zatrzasnela za nim drzwi, powiedziala mu na odchodnym no to spr chlopie. I bez
            sensu w ogole stoisz na strazy jakiego kajania sie przed facetem. Czekania az
            raczy wrocic do zonci. Nie rozumiem takiej postawy. Nie chce - to nie, laski
            bez. Dzis jest duzo samotnych mam. Sama mam mnostwo kolezanek, ktore nie zyja z
            ojcami ich dzieci. Myslisz, ze te dzieci jakies pokrzywdzone sa??? Podpowiem:
            nie za bardzo. Malo tego, oststnio dowiedzialam sie, ze jedna z moich kolezanek
            jest z facetem, ktory wrecz zeswirowal na punkcie jej maluchasmile.
            PS
            Mam wysmienity humor: ciąża służy mi wybornie-zaczęłam olewać głupotę smile))
            • bachak Wyjaśnienia !!! 27.01.05, 18:35
              1. Błagałam męża przez miesiąc żeby wrócił !!! 0 reakcji
              2. W tydzień po wymeldowaniu się z domu zameldował się w swoim dawnym domu (170
              km ode mnie) z zamiarem przeniesiania się też do tamtejszej policji.
              3. Problemu alkoholowego nie było u nas. To był raczej brak zainteresowania z
              jego strony mną, dzieckiem, domem. Na pierwszym miejscu była ( i teraz też
              jest) PRACA - prewencja.
              4. Od momentu wyprowadzki nie zrobił kompletnie NIC (słowem, czynem) co mogłoby
              mi dać choć cień nadziei że chciałby do mnie wrócić.
              5. To że szybko złożyłam pozew (tak, działałam pod wpływem nerwów,stresu)
              bardzo go zszokowało, liczył że będe go błagała o powrót jeszcze bóg wie ile
              czasu i że zaczne go całować po rękach ja wróci.
              6. Jego zainteresowanie obecne dzieckiem jest minimalne - telefon, dwugodzinna
              wizyta raz w tygodniu ( u opiekunki małego) i to tyle. Ciekawe jak będą
              wyglądały te odwiedziny jak wyniesie się do rodzinnego miasta.

              Czy mam na niego czekać ??? Nie sądze. Przecież gdybyśmy się zeszli to ja cały
              czas bym myślała czy jak ja jestem w pracy to czy on się właśnie nie
              wyprowadza, bo prosiłam go żeby wyniósł śmieci (to był też powód odejscia - że
              zrzedzę - wynieś śmieci, poodkurzaj itp).
              Szanse naszego zejscia się są jak 1:10000000000000000000000000000 0.
              Ja nie chce być z nikim z łaski.
              I wydaje mi się że dla dziecka też będzie lepiej jeśli ja będe z kimś kto dla
              niego też poświęci życie tak jak ja to robie. Tak na marginesie to pierwszy raz
              od 3 lat wyszłam z koleżankami na dyskoteke. Cały czas wolny poświęcam dziecku
              i mimo że mieszkam z rodzicami (którzy czasami oferowali mi pomoc przy małym)
              to nigdy się nie zdarzyło żeby mały zasnął beze mnie.
              • inia25 Re: Wyjaśnienia !!! 27.01.05, 18:44
                brawo za postawe, kosekwencje i logiczne myslenie!!!!!!
          • inia25 Re: Dziewczyny - siedze sobie z super facetem w d 27.01.05, 18:40
            nie zakladam ze sie nie uda. mowie, ze nie jestem zwolennikiem naprawiania "dla
            dzieci", skoro to ma byc tylko dla nich a nie dla rodzicow takzesmile
    • 18lipiec Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 09:03
      Zgodziłam się z Tobą,ale tylko dlatego że sądzę iż ten facet się jej podobał bo
      została sama i szukała pocieszenia.Wtedy - uważam nie ma sensu psuć przyjaźni.

      Ale wybacz - blaganie męża o powrót???????????????????
      powoływanie się na jakieś nauki kk?????????

      Nie,no rozwaliłaś mnie. Jeśli mąż odszedł, nie wykazał żadnych chęci naprawy -
      to won,droga wolna.W życiu bym nie błagała.Karzesz sie poniżać bachak?

      Po drugie - czekać na powrót? Chyba żartujesz? To może tak takie rozstania raz
      na np. 2 lata. MATKA siedzi z dzieckiem i czeka aż mąż się nabawi, nabzyka i
      wróci do niej.

      Kobieto Ty chyba oszalałaś.

      Nadal uważam że bachak powinna sie wstrzymać,ale z zupelnie innych powodów.
      • virtual_moth Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 14:37
        18lipiec napisała:

        > Ale wybacz - blaganie męża o powrót???????????????????

        E, bez przesady, jakie błaganiewink Raczej danie do zrozumienia, że jest się
        otwartym na propozycje. Z tego co napisała Bachak, jej maż tego oczekiwał. To
        chodzi o takie subtelnosci i umiejętne rozegranie "bitwy"wink Wydaje mi się, że
        odejsciem mąż chciał dać coś do zrozumienia Bachak.

        > powoływanie się na jakieś nauki kk?????????

        Moje powoływanie się na nauki KK dotyczyło tylko tego, że zgodnie z tą
        filozofią, gdyby Bachak zdradziła jeszcze meża, byłaby cudzołożnicą. Zresztą
        nie tylko według KK, ale także według sądu. Jak to potraktuje Bachak, to już
        jej prywatna sprawa.

        > Nie,no rozwaliłaś mnie. Jeśli mąż odszedł, nie wykazał żadnych chęci naprawy -
        > to won,droga wolna.W życiu bym nie błagała.Karzesz sie poniżać bachak?

        Jak pisałam, nie chodziło mi o poniżanie. Raczej wziecie na wstrzymanie z
        decyzjami, randkami itd. Chociaż danie szansy opadnięciu emocjom. Kto wie, może
        okazałoby się, że mąż wróciłby po 2 miesiacach, albo wręcz przecianie -
        wskoczył do łóżka jakiejś babie. Zawsze warto troche poczekać z ważnymi
        decyzjami, aby nabrać przekonania co do ich słuszności.

        > Po drugie - czekać na powrót? Chyba żartujesz? To może tak takie rozstania
        raz na np. 2 lata. MATKA siedzi z dzieckiem i czeka aż mąż się nabawi, nabzyka
        i wróci do niej.

        Pisałam o moim przypadku. Obyś nie była prorokiemwink

        > Kobieto Ty chyba oszalałaś.

        Tia. W dobie szalejącego konsumpcjonizmu, tendencji do czerapnia z życia
        garściami DLA SIEBIE, życiowego egozimu, szybkich związków, rozbuchanego do
        granic absurdu feminizmu, jestem wynaturzeniem i reliktem przeszłosciwink

        > Nadal uważam że bachak powinna sie wstrzymać,ale z zupelnie innych powodów.

        Ja teraz zweryfikowałam moje zdanie po poście bachak. Może i dobrze się stało,
        ze złożyła tak szybko pozew o rozwód. Dała do zrozumienia mężowi, że "nie z nią
        takie numery" i moze coś do niego dotrze. Teraz można zacząć rozmawiać i
        spróbowac dojść do ładu na sprawie pojednawczej. Myślę, ze to jak najbardziej
        możliwe.
        Jednak... Może i mąż Bachak ruszy mózogwnicą, ale najpewniej oczy przysłoni mu
        czerwona mgła furiiwink

        Tak to jest, gdy decyzje podejmuje się pod wpływem nagłych emocji.

        No cóż, nic się takiego w sumie nie stanie, ot, kolejna rozbita rodzina i mniej
        lub bardziej skrzywione psychicznie dziecko, któremu całe życie trzeba będzie
        tłumaczyć, że "tatuś cię tak rzadko odwiedza, bo nie ma czasu, ale na pewno cię
        kocha".

        Pozdrawiam
        • triss_merigold6 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 14:47
          To niech tatuś odwiedza często. Ostatecznie nie wyprowadził się na inny
          kontynent, nie jest sparaliżowany ani pozbawiony praw rodzicielskich.

          Nie zgadzam się z podejściem, że przez wyprowadzkę mąż chciał Bachak dać coś do
          zrozumienia. Qrwa subtelnie bardzo.

          Zdarza się, że na rozprawie pojednawczej jednak małżeństwo dochodzi do zgody -
          mam przykład znajomych gdzie po bardzo burzliwych przejściach jednak zostali
          razem i mają udany związek. Różnica taka, że oboje w okresie rozstania
          prowadzili dość intensywne życie towarzyskie i nie tylko. Pretensji o to do
          siebie nie mają o ile wiem.
          Zdrada kogoś z kim nie jest się parą (chociaż formalnie można być dalej
          małżeństwem) nie jest zdradą.
          • virtual_moth Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 15:16
            triss_merigold6 napisała:

            > Zdrada kogoś z kim nie jest się parą (chociaż formalnie można być dalej
            > małżeństwem) nie jest zdradą.

            Nie dla każdego, a już na pewno nie dla sądu.

            Na forum "macochy" bardzo często drugie żony piszą, że "poznały partnera 2 lata
            po faktycznym rozpadzie jego małżenstwa". I tego nawet ja za zdradę żony nie
            uważam. Skoro 2 lata facet nie mieszkał z żoną i nastąpił faktyczny rozkład
            pożycia, to nie widzę problemu.
            No ale 2 miesiace po wyprowadzce męża? No nie wiem. JA tego nie pochwalam, lecz
            szanuję zdanie innych.

            Triss, piszesz, że znasz przypadki, kiedy mimo skoków bok po rozstaniu,
            małżeństwa nie rosciły sobie potem do tego pretensji. No i OK. Myślę jednak, ze
            są przypadki, kiedy ewentualny, niekoniecznie poważny romans, jest bardzo
            poważną przeszkodą w uratowaniu sypiacego się małżeństwa.

            Pozdrawiam
            • triss_merigold6 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 15:23
              Konkretnie to znam jeden taki przypadek.
              Poza tym Bachak nie musi - zakładając, że interesuje ją po prostu zaspokojenie
              potrzeb fizycznych - wprowadzać nowego mężczyzny do swojego życia. Ukłon w
              stronę hipokryzji: tatuś nie musi wiedzieć, że jego wciąż oficjalnie żona ma
              przelotnego kochanka bo wiedza ta nie jest mu do niczego potrzebna.
              Sąd chyba bierze pod uwagę "prowadzenie się" stron jeśli któraś z nich wnosi o
              orzeczenie rozwodu z winy tej drugiej. W przypadku rozwodu za porozumieniem
              stron to nie ma znaczenia - oboje chcą się rozstać i uniknąć niemiłych pytań o
              intymne kwestie.
            • e_r_i_n Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 17:30
              virtual_moth napisała:

              > Nie dla każdego, a już na pewno nie dla sądu.

              A to też nie jest prawda. Zgodnie z decyzją SN jeśli początek związku nastąpił
              po faktycznym rozpadzie małżeństwa (nawet jeśli formalnie jeszcze ono trwa) nie
              ma zdrady i winy.
        • pola777 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 14:50
          mam nieodparte wrazenie ze tak bronisz swoich racji bo sama przyjmujesz
          meza/nie meza marnotrawnego z powrotem i gdzies tam w srodku wahasz sie czy to
          aby dobry pomysl. Przekonujac wszystkich do tego ze tak nalezy i trzeba,
          dodajesz sobie odwagi. Ktorej musisz miec w brod i tak.


          > No cóż, nic się takiego w sumie nie stanie, ot, kolejna rozbita rodzina i
          mniej
          >
          > lub bardziej skrzywione psychicznie dziecko, któremu całe życie trzeba będzie
          > tłumaczyć, że "tatuś cię tak rzadko odwiedza, bo nie ma czasu, ale na pewno
          cię
          >
          > kocha".

          Podziwiam cie ze chcesz ryzykowac taka sytuacje poraz drugi. Starego psa sie
          nowych sztuczek nie nauczy. Boze, dlaczego same sobie najpierw dajecie w kasze
          dmuchac a pozniej sie zalicie wszem i wobec na forum jakie to zycie do d....?
          Sama kreujesz swoja rzeczywistosc wchodzac drugi raz do brudnej rzeki i ciagnac
          za soba dzieciaka.

          > Tia. W dobie szalejącego konsumpcjonizmu, tendencji do czerapnia z życia
          > garściami DLA SIEBIE, życiowego egozimu, szybkich związków, rozbuchanego do
          > granic absurdu feminizmu, jestem wynaturzeniem i reliktem przeszłosciwink

          mysle ze powrot do osobnika ktory raz juz pokazal jaka jest swinia jest jednak
          egoistyczna decyzja i brakiem szacunku do siebie, a nie niczym szlachetnym.

          Zycze ci bardzo duzo szczescia bo naprawde bedzie Ci potrzebne.
          • virtual_moth Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 15:32
            pola777 napisała:

            > mam nieodparte wrazenie ze tak bronisz swoich racji bo sama przyjmujesz
            > meza/nie meza marnotrawnego z powrotem i gdzies tam w srodku wahasz sie czy
            to
            > aby dobry pomysl. Przekonujac wszystkich do tego ze tak nalezy i trzeba,
            > dodajesz sobie odwagi. Ktorej musisz miec w brod i tak.

            Oczywiście, że tak, nie przeczę.
            Poza tym zdecydowałam się na probę ratowania związku, bo mam takie poglady a
            nie inne. To nie fakt ratowania kształtuje moje poglady. Zawsze uważałam (no,
            przynajmniej od momentu, kiedy mam dziecko), że należy dążyć do scalania
            rozwalającej się rodziny. Fakt, nie za wszelką cenę. Jeśli jednak da się
            cokolwiek zrobić, to należy to zrobić. Rozwód, unoszenie się dumą i brak dobrej
            woli to droga na skróty, kótra I TAK zaowocuje złem, czyli szkodą dla dziecka.
            Uważam, ze trzeba wykorzystać wszelkie możliwości ratowania małżeństwa. U
            Bachak takiej chęci nie widzę (u jej męża zreszta też).

            > Podziwiam cie ze chcesz ryzykowac taka sytuacje poraz drugi. Starego psa sie
            > nowych sztuczek nie nauczy.

            Dlaczego zakładasz, że chcę zmienić ojca mojego dziecka? A może chcę zmienić
            siebie, bo to głównie MOJE zachowania przyczyniły się do rozpadu zwiazku?
            Oczywiście, konieczna jest też świadomosć pewnych spraw z tej drugiej strony.
            Chcę dać mu szansę. Jeśli z niej nie skorzysta, niech spada na drzewo.

            > Boze, dlaczego same sobie najpierw dajecie w kasze
            > dmuchac a pozniej sie zalicie wszem i wobec na forum jakie to zycie do d....?
            > Sama kreujesz swoja rzeczywistosc wchodzac drugi raz do brudnej rzeki i
            ciagnac za soba dzieciaka.

            Wiesz, czasami człowiek musi przeżyć coś na własnej skórze (tudzież dostać kopa
            w tyłek), żeby dotarło do niego, ze nie zawsze zachowywał się w porządku.
            Zwykle tę świadomość poprzedza poczucie krzywdy, wykorzystania i chęć żalenia
            się całemu światu. To właśnie jeden z etapów dochodzenia do pewnych rzeczy.
            Jednak żeby w końcu móc powiedzieć, co NAPRWDĘ w związku było nie tak, potrzeba
            dużo, bardzo dużo czasu. Uważam, ze w moim przypadku zarówno po mojej jak i
            jego stronie nastąpiło swego rodzaju "opamiętanie". A jeśli nie, to trudno.
            A o dzieciaka się nie martw, nic gorszego ponad "dochodzący" ojciec go nie
            spotka. A o coś więcej warto dla niej walczyć.

            >
            > Zycze ci bardzo duzo szczescia bo naprawde bedzie Ci potrzebne.

            Też tak uważam i dziękujęsmile
            • pola777 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 15:56
              > Dlaczego zakładasz, że chcę zmienić ojca mojego dziecka? A może chcę zmienić
              > siebie, bo to głównie MOJE zachowania przyczyniły się do rozpadu zwiazku?

              prooooosze cie.. a co robil twoj ex jak w bolach rodzilas...nic tego nie
              usprawiedliwia..dlaczego obwiniasz siebie- miej ze troche szacunku do siebie z
              przyzwoitosci nie rob z siebie mopa do podlogi ktoremu mozna wmowic kazda wine.

              wiesz, to co sie dzieje w twojej glowie to tylko i wylacznie platanina emocji
              mysli i wykrzyknikow, zlosc ktora sie ulotnila pozostawiajac uczucie
              pustki,ktora zagluszasz checia pojednania sie z nim. Zawsze chcialas miec
              rodzine , myslalas ze tobie sie to nigdy nie przytrafi i wciaz nie mozesz sie
              pogodzic z tym ze mezczyzna z ktorym zdarzylo ci sie miec dziecko nie zdal
              egzaminu. Ty po prostu nie chcesz sie poddac. I dazysz do pojednania za wszelka
              cene...
              jest mi ciebie cholernie zal , ale z drugiej strony jak wyobrazam sobie Twoja
              corke swiadoma juz tego co sie dzieje miedzy wami, to mna trzesie ze zlosci
              normalnie, ze przez glupich doroslych , ktorzy sie bawia zyciem w brazylijski
              serial dzieci tak cierpia.... mam nadzieje ze jezeli znow "zawinisz" swoim
              zachowaniem do tego stopnia ze Twoj "partner" odda sie chuci i znow bedzie sie
              puszczal za pieniadze, to stanie sie to bardzo predko, tak aby Ala nie zdawala
              sobie z tego wszystkiego sprawy.

              trzymaj sie i uwierz w siebie
              • virtual_moth Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 16:17
                pola777 napisała:

                > prooooosze cie.. a co robil twoj ex jak w bolach rodzilas...nic tego nie
                > usprawiedliwia..dlaczego obwiniasz siebie- miej ze troche szacunku do siebie
                z
                > przyzwoitosci nie rob z siebie mopa do podlogi ktoremu mozna wmowic kazda
                wine.

                Czy przyznanie, że jest się współwinną rozpadu związku oznacza automatyczne
                skreślenie win drugiej strony? Wcale nie. Nie tracę godności przyznając, że mam
                swój niebagatelny udział w doprowadzeniu do pewnych sytuacji. Tylko głupiec
                uważa się za świętego i bez win.

                > wiesz, to co sie dzieje w twojej glowie to tylko i wylacznie platanina emocji
                > mysli i wykrzyknikow, zlosc ktora sie ulotnila pozostawiajac uczucie
                > pustki,ktora zagluszasz checia pojednania sie z nim.

                Dziękuje za diagnozęwink
                Chyba jestem jakimś potworem, skoro pustkę zagłuszam chęcią pojednania, a nie
                wskoczeniem innemu do łóżkawink

                > Zawsze chcialas miec
                > rodzine , myslalas ze tobie sie to nigdy nie przytrafi i wciaz nie mozesz sie
                > pogodzic z tym ze mezczyzna z ktorym zdarzylo ci sie miec dziecko nie zdal
                > egzaminu. Ty po prostu nie chcesz sie poddac. I dazysz do pojednania za
                wszelka
                > cene...

                Możliwe. Żadna z nas nie wierzy, ze jej życie okaże się na pewnym
                etapie "wybrakowane". To tak jak z rakiem: dosięga innych, nie nas. Masz rację,
                nie chcę sie poddać. Czy to takie złe i destrukcyjne? W końcu daję mu dopiero
                pierwszą szansęwink

                > jest mi ciebie cholernie zal , ale z drugiej strony jak wyobrazam sobie Twoja
                > corke swiadoma juz tego co sie dzieje miedzy wami, to mna trzesie ze zlosci
                > normalnie, ze przez glupich doroslych , ktorzy sie bawia zyciem w brazylijski
                > serial dzieci tak cierpia....

                E no, otrzyj łzywink Gdy ojciec Ali ją opuszczał, była malutka. Nawet nie
                zdążyła się nacierpieć. Dziś jest już starsza, jednak nadal ma mały rozumekwink
                Bardziej martwiłabym się o dziecko Bachak, które choć w tym samym wieku co moja
                córka, na pewno już cierpi nie mając nagle kontaktu z ojcem, który do tej pory
                był częścią jej życia. I to na życzenie obojga jego rodziców.


                > mam nadzieje ze jezeli znow "zawinisz" swoim
                > zachowaniem do tego stopnia ze Twoj "partner" odda sie chuci i znow bedzie
                sie puszczal za pieniadze, to stanie sie to bardzo predko, tak aby Ala nie
                zdawala
                > sobie z tego wszystkiego sprawy.

                I tu masz rację. Zdam się na swój własny nos, aby nie przedłużać ewentualnej
                agoniismile

                > trzymaj sie i uwierz w siebie

                Dobrze, pani psychologsmile
                • pola777 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 16:35
                  martwi mnie jedynie to ze napisalas ze nie chcesz zmieniac niemeza tylko siebie.


                  moim zdaniem jazda jaka zafundowal kobiecie w ciazy i mlodej matce jest kara
                  niemiarodajna do twej winy i dobrze o tym wiesz...ze nie zrobilas nawet polowy
                  tego co moglas zeby sobie zasluzyc na takie przejscia.


                  > Chyba jestem jakimś potworem, skoro pustkę zagłuszam chęcią pojednania, a nie
                  > wskoczeniem innemu do łóżkawink

                  nie nazwalabym cie potworem. Troche idealistka i takim skrzywdzonym dzieckiem
                  ktore zapomina ze tydzien temu oparzylo sie wrzatkiem i siega otwarta dlonia po
                  zelazko. Ja zycze ci wszystkiego najlepszego ale badz czujna.
        • g0sik Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 14:55
          Virtual moth, dlaczego radzisz Bachak coś, co Tobie się nie udało? A to, że
          nadal czekasz, że ojciec Twojego dziecka się wyszumi i wróci na Twoje łono nie
          znaczy że i Bachak musi. I nie wmawiaj sobie i Bachak że dla dobra dziecka
          warto poświęcić siebie i żyć z facetam który okazał się zwykłym gnojkim i
          egoistą. Takie bzdury wymyślają tylko kobiety które w siebie nie wierzą i nie
          wierzą w to że uda im się poznać kogoś kto będzie odawał poczucie
          bezpieczeństwa i miłość a nie wpędzał w depresje.
          • virtual_moth Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 15:35
            g0sik napisała:

            > Virtual moth, dlaczego radzisz Bachak coś, co Tobie się nie udało? A to, że
            > nadal czekasz, że ojciec Twojego dziecka się wyszumi i wróci na Twoje łono
            nie
            > znaczy że i Bachak musi. I nie wmawiaj sobie i Bachak że dla dobra dziecka
            > warto poświęcić siebie i żyć z facetam który okazał się zwykłym gnojkim i
            > egoistą. Takie bzdury wymyślają tylko kobiety które w siebie nie wierzą i nie
            > wierzą w to że uda im się poznać kogoś kto będzie odawał poczucie
            > bezpieczeństwa i miłość a nie wpędzał w depresje.

            Gosik, kompletnie nie zrozumiałaś mojej sytuacji.

            Co do Bachak, to dlaczego uważasz, że to mąż Bachak ponosił większą winę za
            rozpad małżenstwa? A moze wyprowadził się, bo to Bachak dała mu nieźle popalić?

            Ja nie wiem jak jest. Chcę tylko zmusić Bachak do przemyślenia wszystkiego
            jeszcze raz. To od niej bedzie zależało uznanie, czy cokolwiek da się jeszcze
            zrobić.

            Pozdrawiam
            • gosiaas25 Re: Virtual moth - co Ty wypisujesz??????? 28.01.05, 16:07
              "Ja nie wiem jak jest. Chcę tylko zmusić Bachak do przemyślenia wszystkiego
              > jeszcze raz. To od niej bedzie zależało uznanie, czy cokolwiek da się jeszcze
              > zrobić."

              nie wiem, czy można kogoś zmusić do przemyślena czegoś,
              a na pytanie, czy da się coś zrobić bachak chyba już sobie i nam odpowiedziała,
              dwa miesiące to jednak dość czasu, by najgoretsze emocje odpadły. Kazdy ma inny
              próg tolerancji, wybaczania i znoszenia... może bachak swój próg przekroczyła,
              i nie ma już stamtad odwrotu??
Pełna wersja