Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca.

30.01.05, 23:03
Kuriozalne staje się to, że to kobiety biorą głównie udział w tego
typu "krytyce" zachowania naturalnie mężczyzn-no bo to przecież oni
zdradzają. Tylko ciekawe z kim?!!! Mnie moja żona zdradzała przez cały okres
naszego krótkiego 3-letniego małżeństwa. I to z kilkoma mężczyznami. Nie
pracowała, nie musiała zajmować się córką, którą porzucała w przedszkolu
i...ruszała na łowy. Szpanując Volvo męża i platynową kartą Visa szalała po
galeriach, klubach nocnych i restauracjach zdobywając coraz to nowych
wielbicieli. A gdy nudziły ją zdobycze w Polsce zmianiała teren łowów na
Wielką Brytanię, gdzie umykała porywając córkę-oczko w głowie zatyranego
tatusia, który nawet pracując po 14 godzin zawsze musiał wrócić aby nakarmić,
wykąpać i uśpić córeczkę czytając bajki i tuląc ją do snu. Dla matki nie było
problemem odizolować dziecko od ojca nawet na pół roku. Tam zaborcza babcia
mogła zapomnieć o swej nudzie i samotności i zająć się dzieckiem, a mamusia
ruszać na podboje. Setki funtów znikające z konta zatyranego ojca
przeznaczane na drogie kreacje i powabne perfumy pozwalały na dużą
skuteczność. Co za życie! Aż nagle nie wiadomo dlaczego niedobry mąż
powiedział-BASTA! Sama sobie zarób na siebie, a dziecko wraca do Polski, do
domu. I tu pojawia się "wspaniała" teściawa. Wynajmuje prawników i wraz z
kochaną córeczką i synkiem po opróżnieniu kont zięcia wrabiają go w
alkoholizm, dziwkarstwo, molestowanie córki i maltretowanie żony. Zakładają
mu sprawę i izolują od córki. No może nie do końca-za 100 funtów za godzinę
łaskawie pozwolą mu się z nią spotykać. Z wielkim niezadowoleniem przyjmują
postanowienie sądu o 3000 zł alimentów na czas rozprawy, a gdy ojciec
wyjeżdza na 2-tygodnie wakacji z córką przyznanych przez sąd, po powrocie
izolują go na 7 (!!!) miesięcy od dziecka. A sąd-pomimo 65 interwencji
(bezskutecznych) policji spokojnie czeka na terminy rozpraw - 2 LATA! Biedne
kobiety, zawsze pokrzywdzone, szczególnie w sprawach rodzinnych. Koniecznie
trzeba te prawa wyrównać - W KAŻDYM OBSZARZE-W PRAWIE RODZINNYM RÓWNIEŻ!!!
Dlaczego zdrady żon zawsze kończą się tragedią izolacji dziecka od ojca???
Dlaczego nieróbstwo żon kończy się tak samo??? Dlaczego niechęć żon do
tworzenia rodziny odbija się na mężach i ojcach??? Dlaczego??? Dlaczego
żyjemy w zacofanym społeczeństwie, gdzie matka ma zawsze większe prawo do
dziecka, a ojciec większe do płacenia alimentów??? Dlaczego...
    • wiki112 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 30.01.05, 23:18
      Dlatego tak się dzieje, że z pokolenia na pokolenie przkazywane jest
      przeświadczenie, że to matka jest zawsze najlepsza dla dziecka, niezależnie od
      stanu faktycznego.Prawo też jest pro matryarchalne. Już przestałam wierzyć, że
      kiedyś to się zmieni, więc oddani tatusiowie będą mieli problem z uzyskaniem
      prawa do opieki nad dzieckiem, prawa do spotkań itp.
      Jest to chore, ponieważ nie każda matka jest godna tego, aby tak o niej mówić.
      Magda
      • moofka Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 30.01.05, 23:28
        wiki112 napisała:

        > Dlatego tak się dzieje, że z pokolenia na pokolenie przkazywane jest
        > przeświadczenie, że to matka jest zawsze najlepsza dla dziecka, niezależnie
        od
        > stanu faktycznego.Prawo też jest pro matryarchalne. Już przestałam wierzyć,
        że
        > kiedyś to się zmieni, więc oddani tatusiowie będą mieli problem z uzyskaniem
        > prawa do opieki nad dzieckiem, prawa do spotkań itp.
        > Jest to chore, ponieważ nie każda matka jest godna tego, aby tak o niej mówić.
        > Magda
        ____________________
        a jasne, ze tak
        nie kazda
        oczuwiscie
        nikt nie popiera zdrad i prawdopodobnie winą za rozpad małzenstwa mozna by
        obarczac zone abaja
        ale czy niewierna zona = zła matka?
        chyba nie
        czy pracujący ciezko po 14 godzin ojciec to najlepsza opieka dla dziecka
        skoro ma matke a ojca stac na utrzymanie córki?
        i jeszcze kilka pytan
        jasne, głupio bardzo jest zabraniac lub utrudniac spotkania z ojcem
        niezaprzeczalnie, głupio i krzywdząco
        ale czy nalezy zabrac dziecko kobiecie dlatego, ze zdradzała męza?



        • wiki112 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 30.01.05, 23:45
          Pisząc powyższe nie miałam na myśli żony zdradzającej męża, tylko "matkę",
          która zamiast wspólnie z ojcem wychowywać dziecko, skupia się na miłosnych
          podbojach. Zrpzum moją wypowiedź w takim kontekście. Zdradzająca żona nie
          oznacza od razu złej matki, ale w przypadku żony abaja, wydaje mi się, że tak
          właśnie jest.
        • abaj747 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 30.01.05, 23:52
          Zabierać córkę ojcu (wg wszystkich znajomych WSPANIAŁEMU OJCU!) i używać ją
          jako karty do bankomatu to też nieładnie. A czy nie byłoby patrnerstwem w
          małżeństwie, gdyby żona tak 7 godzin i mąż 7 godzin popracowali i WSPÓLNIE
          zadbali o dobrobyt tworzonej przez nich rodziny? Czyż nie jest nieco
          niesprawiedliwe, że to mąż jest WYŁĄCZNIE odpowiedzialny za dobrobyt rodziny?
          Nie znam nikogo, kto tak dobrowolnie lubił długie godziny w pracy spędzać bez
          potrzeby. Ale cóż zrobić gdy rozrywkowa żona do południa MUSI w łóżku zostać, a
          po południu do fryzjara i na zakupy ruszać pora? No kiedy tu pracować? No i
          dobrze, że ojciec dziecko z przedszkola zabierze i się nim wieczorem zajmnie
          gdy żona ciężko "na mieście pracuje". Tak samo jak matce tak i ojcu nie powinno
          się odbierać dziecka. Szkoda, że w naszym społeczeństwie idea dzielenia
          rodzicielstwa (nawet po rozwodzie) jest jeszcze wciąż tak odległa. Jakim mianem
          określilibyśmy ojca, który odizolowałby matkę od dziecka i nie pozwolił jej
          nawet na rozmowę telefoniczną (nie mówiąc o spotkaniu)z dzieckiem na
          rozpoczęcie przedszkola, na 5 urodziny, na Mikołaja, na Boże Narodzenie, na
          Nowy Rok? A matka może... Czy nikt naprawdę nie zauważa w tym molestowania
          psychicznego gdy robi to kobieta? Mężczyznę już dawno za takie zachowanie
          pozbawiono praw rodzicielskich i jedyne co miałby prawo robić to płacić... A
          dzieci naprawdę potrzebują obojga rodziców. Na równi...
          • lola211 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 09:02
            A ona tak po slubie zglupiala dopiero? Ozeniles sie z tego pokroju kobieta
            mniemam ze dobrowolnie, az tak Cie zaslepila milosc, ze nie mogles przewidziec,
            jaki taka osoba bedzie prowadzila tryb zycia?
    • ivia Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 09:34
      Nie wydaje mi się by kobieta która skacze z łózka do łózka była dobrą matką, a
      takie wrażenie odniosłam po przeczytaniu postu. Myślę, że ojcowie są na
      przegranej pozycji ze względu na płeć, a niesłusznie.
      Moim zdaniem, dziewczynka bardzo dużo straci zostając z matką, nabierze złych
      nawyków, bo jaki przykład do naśladowania da jej matka? Kasa za wszelką cenę,
      hulanki, swawole i co noc inny facet?

      Ivia
      • l.e.a Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 09:45
        To jest niesprawiedliwe ... nie wiem czemu tak się dzieje w Polsce, ( i chyba w
        co poniektórych krajach również )że ojcowie po rozwodzie bywaja na straconej
        pozycji sad ... Kuzyn, miał podobną sytuację do Twojej, długo walczył, parę
        dobrych lat ... swojego syna nie widział od 4 - 5 lat, w końcu odebrano mu
        prawa rodzicielskie ... cierpiał i cierpi, bo to jego syn.
        Na szczęście poznał kogoś, kto go pokochał, ma córeczkę i wierzę, że są
        szczęśliwi, czego i Tobie z całego serca życzę.

        Pozdrawiam Cię
        lea
    • yenna_m Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 10:37
      tak się zastanowię (abstrahując od podanego przykłądu, jako, że w tym
      konkretnym przypadku za mało jest danych i są te dane jednostronne) - na ile
      wspaniały jest pracujący 14-godzin ojciec, znający problemy dziecka i samo
      dziecko z codziennych kąpieli, usypiania i czytania do snu (rozumiem, że ojciec
      na te czynności przeznacza góra 2 godziny na dobę).

      Na ile rzeczywiście jest w stanie poznać problemy dziecka, uczestniczyć
      AKTYWNIE w jego wychowywaniu i nie być przy okazji łykendowym tatusiem (w
      związku z tym lepszym niż codzienna wink wychowującąca, zabraniająca i
      podejmująca większość o ile nie wszystkie niepopularne decyzje.

      Coż, Autorowi wątku należy współczuć.
      Ale na pocieszenie powiem, że w tym kraju większość mężow nie ma takich
      kłopotów, z racji niemożności zapewnienia takiego wink zaplecza finansowego wink

      I z perspektywy onegdaj (zamierzchła przeszłość) czującej pieniądze żóny
      zapracowanego faceta - o niebo byłam (i jestem) szczęśliwsza, gdy facet
      ZDECYDOWANIE mniej zarabia, za to jest mniej w pracy i znajduje czas dla żony.
      Zdrady w przypadku pracoholizmu męża nie biorą się znikąd.
      Często (nie mówię, żr tu tak jest) wygenerowane są przez poczucie samotności,
      odtrącenia i świadomość, że się jest na drugim miejscu - niestety za ukochaną
      przez męza pracą.

      A to bardzo niefajna, bardzo destrukcyjna dla związku świadomość.

      Żeby ktoś nas kochał - nie wystarczy mu bowiem tylko zamachać plikiem banknotów
      przed nosem. Wszak nie na darmo mawiają, że "pieniądze szczęścia nie dają"...

      A przysłowia są ponoć mądrością narodu...
    • goskak1 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 10:43
      Dlaczego?
      Zacytuje tekst z filmu Tato:
      "Żeby na pomniku matki polki nie powstała rysa na marmurze."

      Wiele bym dała żeby mój mąż w tych czasach był w stanie zarobić tyle żebym ja
      mogła skorzystać z urlopu wychowawczego i zająć sie naszym dzieckiem nie
      wyobrażam sobie jak bedę zmuszona naszego malucha zostawić z babcią lub oddać do
      żłobka heh...
      Ale ponoć takich kobiet jak ja czyli tych które dla rodziny chcą poświęcić
      kariere jest coraz mniej...

      Pozdrawiam
      Gośka
    • kasiula.m Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 12:26
      Gdy pojawiło sie pierwsze nasze dziecko, musielismy z mężem zdecydować, kto
      będzie pracował. Taką mielismy sytuację, że nie mogliśmy pracować oboje.
      Mężczyzna często nie chce zajmować się dzieckiem, twierdzi że nie jest do tego
      stworzony itd. Najczęściej nie chce nawet spróbować. Po jakimś czasie,
      niektórzy tacy ojcowie zaczynają oskarżać partnerki o nieróbstwo i
      niewdzięczność. Twierdzą, że wychowywanie dzieci to są wakacje, 24 h na dobę
      luzu.
      Chciałabym wysłuchać, co Twoja żona miałaby w tej sytuacji do powiedzenia. Może
      jest tak, że nie ułożyło się Wam, bo nie staraliście się, nie było partnerstwa,
      tylko np.wypominanie, kto w tym związku pracuje, a kto się obija. I w tej
      sytuacji ona znalazła oparcie w innym mężczyźnie, a ty ą teraz traktujesz
      jak..., bo Cię "opuściła". Zaznaczam: to jedna z wielu możliwości, nie znamy
      jej stanowiska.
      • kasiula.m Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 12:32
        Piszesz że dużo i Ciężko pracujesz. Czy miałbyś czas i energię w tej sytuacji
        na samotne wychowywanie córki?
        Dzieci dlatego najczęściej zostają z matką a nie z ojcem, że te mają czas na
        dziecko. Myślę, że gdybyś mógł udowodnić w Sądzie, że opiekowałeś się nią do
        tej pory co najmniej tak samo jak żona i że jesteś w stanie ją wychowywać,
        miałbyś szanse.
        Tak na marginesie współczuję Ci tej izolacji od córeczki.
    • minerwamcg Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 31.01.05, 14:50
      Przepraszam, ale zapytam: a czemu jej na to wszystko pozwalałeś? Gdzie byłeś,
      kiedy wędrowała z łóżka do łóżka i szlajała sie po knajpach? Czemu tolerowałeś
      to, że nie zajmuje się dzieckiem? Co robiłeś, kiedy czyściła Ci konto?
      Przecież, jak twierdzisz, wszystko to odbywało się za Twoje pieniądze. Aha,
      prawda - wtedy właśnie pracując po 14 godzin zarabiałeś te pieniądze, bo
      przecież Twoja żona ich bardzo potrzebowała. Wiesz co? Żal mi Cię, ale mam
      wrażenie, że sam sobie ukręciłeś bat na własny tyłek.
      • abaj747 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 06.02.05, 21:40
        Drogie Panie,

        Dużo prawdy w tym, co niektóre z Was napisały - bez wątpienia moja troska o
        dobrobyt rodziny przyczyniła się do tego, że moja żona mogła pozwolić sobie
        na "puszczanie mnie kantem". Mogłem faktycznie tak jak ona "odpuścić" sobie
        pracę i szaleć po klubach nocnych zdobywając "panienki". Mogłem... ale tego nie
        zrobiłem, bo... i tu cała lista potrzeb, które występują w każdej rodzinie. A
        do zapracowania na to tylko ojciec rodziny, no bo przecież nie "pani domu".
        Wychowana przez niepracującą matkę moja żona wyznawała zasadę, że od tego jest
        mąż-przecież po to wyszła za mąż... Przyznaję-zgubiła mnie miłość, troska o
        rodzinę i potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa (również finansowego) mojej
        rodzinie, która była dla mnie NAJWAŻNIEJSZA! (Teraz najważniejsza jest dla mnie
        moja córeczka i o nią będę walczył za WSZELKĄ cenę!). Wielokrotnie odbyłem z
        moją żoną rozmowy na temat jej udziału w zapewnianiu rodzinie dobrobytu,
        bezpieczeństwa, ciepła, jej powrotu do pracy (w Anglii była sklepową i niańką,
        w Polsce odmawiała jakiejkolwiek pracy)... Bez skutku. A gdy temat jej udziału
        w dbaniu o rodzinę nudził ją - pakowała walizki i... wylatywała sobie na kilka
        miesięcy do mamusi 2000 km od męża do Anglii. Bez mojej zgody uprowadzając
        córkę. I co można wtedy zrobić? Porzucić pracę i przyjąć standardy żony,
        staczająć się i ciągnąc za sobą całą rodzinę? Pewno to i jest jakiś sposób, ale
        wtedy jeszcze wierzyłem w rozsądek mojej żony. Och jak naiwnie! Ale to wszystko
        miało sens - dla niej i jej matki - MATERIALNY! Teraz próbują przed polskim,
        sprawiedliwym sądem zalegalizować to co było dla nich tak bardzo komfortowe -
        mają moją córkę, którą mogą mnie szantażować (to przecież im sąd przyznał moją
        córkę), mam obowiązek płacić im 3000 zł miesięcznie (netto, bez podatków,
        ZUSów, zrywania się o świcie etc), na koncie prawie 1 milion zł zagarnięty z
        dorobku męża i wszystko co udało się wywieźć z jego mieszkania gdy był w
        podróży służbowej. No i WOLNOŚĆ!!! Żyć nie umierać! No to po co jej mąż, praca,
        zobowiązania?! Ma wszystko, a sąd zwolnił ją z obowiązku pracy, no bo po co jak
        3 kawałki same wpłyną na konto. Dla tych pań, które poszukują patentu na taki
        komfort recepta: zrobić z niego alkoholika, bijącego żonę i molestującego
        dziecko. Obdukcja to 500 zł, kilka razy (nawet gdy mąż jest poza domem)
        pokrzyczeć sobie siedząc w fotelu by sąsiedzi mogli zaświadczyć, że były
        krzyki, udać się z dzieckiem do psychologa i pokazać zaświadczenie, że
        dziecko "musi być pod opieką psychologa" i robiąc z siebie ofiarę zdobyć
        maksimum współczucia. Nawet, gdy "manewr" wyjdzie w sądzie zajmnie to lata, a
        wtedy "więź dziecka z matką jest większa i dla dobra dziecka powinno pozostać
        przy niej"... SKANDAL!!! Polska (obawiam się, że nie tylko) sprawiedliwość,
        demokratycznego państwa XXI wieku. Naprawdę, trudno być mężem i ojcem...
      • abaj747 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 06.02.05, 21:48
        A tak a'propos to nie jestem fanem pracy - wolałbym spokojne, bezstresowe życie
        bez kłopotów i trosk - również tych finansowych i kilkanaście godzin pracy -
        często bez jedzenia (żona NIGDY dla mnie nie przygotowała nawet kanapek nie
        mówiąc o obiedzie po powrocie z pracy)to nie mój sposób na życie. Ale kredyty
        zaciągnięte na moje nazwisko, karty kredytowe zabezpieczone moim mieszkaniem
        etc. trzeba spłacać. A przedszkole dziecka, prywatna klinika, ubezpieczenia,
        wakacje żony, etc., etc., etc., kosztują. Teraz rozegrał bym to inaczej ale już
        za późno. Teraz MUSZĘ tyrać jeszcze więcej bo alimenty (żona pioerwotnie
        zarządała 12.000 zł - "bo ma wysokie koszty życia), długi, koszty rozpraw,
        adwokatów, klinika dla córki (wciąż jej ją opłacam nie mając z nią kontaktu od
        7 miesięcy), no i jeszcze też muszę jeść aby żyć... (choć czasem już mi się nie
        chce...). Dlatego uważam, że małżeństwa z intercyzą, pełnym partnerstwem i bez
        teściowej to jedyne słuszne rozwiązanie.
        • yenna_m Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 06.02.05, 22:00
          dziwne... jakas zmowa czy co wink
          jak znam zycie, taki majetny facet mogl sobie pozwolic na adwokata, ktory
          pomoglby obalic wiele niewiarygodnych dowodow.

          obdukcja za pobicie w trakcie podrozy sluzbowej? No przeciez insytucja, w
          ktorej pracujesz bylaby w stanie wystawic zaswiadczenie, ze w tym czasie to
          Ciebie nie bylo, prawda?

          poza tym, gdy idzie o podzial majatku, to chyba kwestia przyczyniania sie zony
          do wzrostu majątku jest brana pod uwage?

          Podpuchą mi to pachnie.

          A jesli nie, no to coz, pogratulowac zonie, ze poszla po rozum do glowy.
          Uwazam, ze sam sobie ten bat ukreciles na glowe.
          • abaj747 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 06.02.05, 22:26
            Majętny to on był-teraz jest żona. I niestety nie jest to podpucha... Już 2 rok
            walczymy w sądach - nie życzę Ci kontaktu z tą instytucją choćby ze wzgl. na
            opieszałość i koszty. Naturalnie, że moi adwokaci obalili znakomitą większość
            tych bredni ale to trwa, a córki jak nie mam, tak nie mam. A córka jak nie ma
            taty, tak nie ma... Wiem, wiem, za chwilę usłyszę "no tak, ale ma mamę, a
            dziecko bardziej potrzebuje matki"... Jakbym to już słyszał... I trochę w tym
            racji - ale tylko na odcinku, że potrzebuje matki, bo na równi z nią potrzebuje
            ojca. A tak gwoli uzupełnienia wystąpiłem o miejsce pobytu dziecka przy mnie
            nie chcąc ani grosza od (prawie) byłej żony na utrzymanie córki. I jedno jest
            pewne-nigdy matce nie utrudniałbym kontaktów z dzieckiem bo jakim prawem?!
            Mimo, iż nie chcę tej kobiety nigdy już w życiu widzieć na oczy. Dopóki tego
            nie przeżyje się to naprawdę trudno zrozumieć o czym ja tu piszę bo brzmi to
            jak kiepski wyciskacz łez. Ale to niestety życie. Może ktoś zapyta po co to
            Wszystko opisałem. Zbyt wiele kobiet - wystarczy wejść na
            www.tata.pl.wstroneojca.ngo.pl etc - dziecko traktuje jako kartę do bankomatu
            zwanego ojciec, a małżeństwo jako sposób na ustawienie się w życiu. Wszystko
            kosztem dzieci (!!!). Może choć jedna czytając to pomyśli o swoim dzieciństwie
            i roli taty w jej życiu. I "odpuści" sobie te metody. Może...
          • ivia Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 07.02.05, 09:13
            Yenno, jeśli chodzi o podział majątku, to bez intercyzy przedmałżeńskiej
            wszysko jest wspólne i dzielone na pół. No chyba, że jest to spadek lub majątek
            jednej z osób nabyty lub otrzymany przed zawarciem małżeństwa. Całą reszta
            czyli meble, samochody, mnieruchomości, pieniądze są wspólne. Nie ważne, że
            pracował np. tylko mąż a żona nie, uznaje się, że wkład żony był niepieniężny,
            bo np. wychowywała dziecko, sprzątała, gotowała, prała a mąż nie. I na odwrót,
            jeśli pracowła żona a mąż nie. Bardzo trudno jest udowodnić przed sądem, że
            wkład współmałżonka był żaden.
            Nie jestem prawnikiem, ale znam to z autopsji, bo moi rodzice się rozwiedli, i
            mimo, że ojciec był alkoholikiem i co zarobił to przepił, to sąd uznał, że i
            tak mu się połowa należy.
            Ivia
            • yenna_m Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 07.02.05, 14:47
              Kodeks rodzinny i opiekunczy:

              Art. 43. § 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym.
              § 2. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie
              udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy
              z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Spadkobiercy małżonka mogą
              wystąpić z takim żądaniem tylko w wypadku, gdy ich spadkodawca wytoczył
              powództwo o unieważnienie małżeństwa albo o rozwód.
              § 3. Przy ocenie, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do powstania
              majątku wspólnego, uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wychowaniu
              dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym.

              Sąd ocenia stopien przyczyniania sie do majątku. A skoro kobieta byla az taką
              beznadziejną matka, zdradzala, nic nie robila - to chyba nic nie stoi na
              przeszkodzie, zeby sąd ocenil inaczej sposob przyczyniania się do majatku
              wspolnego?

              dlatego mi sie nie klei.

              a przeciez nasz Autor mial kilku adwokatow. Watpie, żeby, jesli nie bylo
              podstaw do skorzystania z takiego rozwiazania, adwokat się takiej mozliwosci
              nie chwycil.

              No, chyba, ze nie byla to wcale taka zla zona i matka... wink

              Niestety, relacje jednostronne (o ile sa prawdziwe) maja to do siebie, ze sa
              skazone wysokim subiektywizmem osoby piszącej wink

              jak napisalam - mi sie tu sporo rzeczy nie klei.
        • fra_mauro Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 06.02.05, 22:00
          Z calym szacunkiem ale nic mi sie nie klei w tej historii. Albo bedac w
          skrajnej rozpaczy i goryczy "upotworowiles" zone, przejaskrawiajac drastycznie
          negatywne aspekty waszego zycia albo pomyliles sie z powolaniem-Twym
          przeznaczeniem pisanie Harlequinow dla mizoginicznych facetow.
          • betka77 Re: Zdrada-koniec rodzinnego życia dla ojca. 07.02.05, 01:49
            Przykro mi, że tak boleśnie rozczarowałeś się na swoim małżeństwie, ale nie
            można sprowadzać do wspólnego mianownika wszystkich kobiet. Mam nadzieję, że
            zdecydowana nasza większość za priorytet uważa dziecko, pieniądze są daleko,
            daleko za nim.
            Optymizmu życzę, sprawiedliwość musi być na wierzchu. Powodzenia

            P.S. Bardzo chciałabym żeby dla każdego faceta rodzina była najważniejsza..
    • kasiula78 Myślę, że on ma rację... 07.02.05, 09:25
      Z tego, co piszesz abaj, domniemam, że jesteś ciepłym facetem, który może nawet
      trochę przeprasza, że żyje. Musisz wziąć się w garść, przestać narzekać na
      opieszałość sądów, okrucieństwo byłej żony i teściowej i... zacząć działać.
      Poszukaj przepisów, paragrafów, dobrego, ale naprawdę dobrego adwokata. Może
      jakaś grupa wsparcia, może jakiś inny ojciec w podobnej sytuacji... Nie wierzę,
      że nie znajdziesz sposobu na sprawiedliwość! Rację przyznaję ci w tym, że
      rzeczywiście można oślepnąć z miłości, zwłaszcza jak jest się naiwnym i nie
      zdającym sobie sprawy z tego, jak pieniądz zaślepia. Samo życie.... Znałam
      kilka podobnych przykładów, może trochę mniej drastycznych. Tylko, że niewiele
      jest facetów, którzy o tym mówią. Czytając te
      posty może nawet odnosisz wrażenie, że łączy nas tzw. solidarność jajników i
      sądzę, że tak rzeczywiście jest. Ale faktycznie, to najczęściej kobiety padają
      ofiarą mężów, więc nie dziw się. Wcale to nie oznacza, że nie mogło być jednak
      odwrotnie... Ja np. Ci wierzę, bo nie mam powodu, żeby tego nie robić. Tylko
      błagam Cię, nie generalizuj, że od razu wszystkie jesteśmy takie podłe i
      ostatnie.
      Chciałabym też coś dodać w temacie pozostawienia dziecka pod opieką twej byłej.
      Tu dziewczyny sygnalizowały, że chyba to lepsze, bo ty dużo pracujesz i
      niewiele czasu jej poświęcasz. Ja jednak uważam, że jeśli faktycznie masz
      prawdziwie czyste zamiary, to oddałabym Ci córkę nawet wówczas, gdybyś miał
      zajmować się nią pół godziny dziennie. Myśle, że matka dziewczynki wcale nie
      myśli o dziecku. Ciekawe tylko jakie też sa odczucia dziecka, bo o tym nic nie
      piszesz.
      W każdym bądź razie, walcz człowieku, skoro tak bardzo kochasz dziecko. Miłość
      czyni cuda, jak kiedyś ktoś powiedział....
Pełna wersja