z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę humoru.

07.02.05, 14:00
> > Z kobiecych opowiadań:
> >
> > Pierwszy nasz wspólny Sylwester 97/98, po trzech (!)
> > miesiącach znajomości, wchodzimy na imprezę do klubu, dużo ludzi, tłoczno,
> > więc i
> > zatrzęsienie kobiet. Mój ukochany lustruje salę i mówi do mnie "Królową
> balu
> > to Ty nie
> > będziesz". Jak sobie to przypominam teraz, to zastanawiam się
> > jak to się stało, że został moim ukochanym mężem
> >
> > * * * * *
> >
> > Już po ślubie. Po moich skargach, że chciałabym otrzymać
> > kiedyś romantyczny bukiet kwiatów, wracam kiedyś do domu, a na stole pięć
> > pięknych róż ładnie przystrojonych. Już się cieszę i dziękuję za ten poryw
> > serca a
> > mój małżonek na to:
> > "Wiesz, właściwie nie chciałem Ci kupić bukietu, ale pani sprzedająca
> > kwiaty szła już do domu i mi zaproponowała i do tego przeceniła,
> > więc kupiłem"
> >
> > * * * * *
> >
> > Stoimy sobie z mężem na przystanku, pod wiatą, przytuleni, pada lekki
> > deszczyk. Czuję, że robi się romantycznie i zaraz padnie coś
> > takiego, jak "Kocham cię" lub "podobasz mi się" lub coś równie
> przyjemnego.
> > A mój mężczyzna tak stoi, patrzy się na mnie i mówi "Wiesz
> > kochanie,chyba masz łupież"
> >
> > * * * * *
> >
> > Moje 22-gie urodziny. On: "Tak mało, a jednocześnie tak wiele..."
> > * * * * *
> > Czasy narzeczeństwa z moim ukochanym mężem (znajomość z 1,5 rocznym
> stażem)
> > romantyczna atmosfera, kolacyjka, świece, po prostu cudnie,
> > pieszczoty. Ja wspominam, iż będziemy się kochać w prezerwatywie ponieważ
> > zapomniałam
> > proszków. On bardzo niezadowolony z grymasem na twarzy
> > odpowiada: - No nie, ale z własną kobietą to bym chciał bez prezerwatywy.
> >
> > * * * * *
> >
> > Dzwoni były (już jako były) czy nie pójdę z nim na Sylwka.
> > Mówię,
> > że się zastanowię, bo już mnie ktoś zaprosił. Oddzwaniam do niego, a ten
> > mówi: - Jutro Ci dam odpowiedĄ, bo zaprosiłem jeszcze Kaśkę i Jolkę
> > i nie wiem co mi odpowiedzą...
> >
> > * * * * *
> > Właśnie dzwoniła do mnie moja była. Chce do mnie wrócić na nowych
> > warunkach. Ale wiesz, zastrzegłem sobie prawo do kochanki.
> >
> > * * * * *
> >
> > Jeden z moich exów często wyjeżdżał służbowo, znikał na kilka dni
> > z mojego życia. Zero telefonu czy smsa. Postanowiłam przeprowadzić
> > rozmowę i
> > jakem pomyślała takem uczyniła. Tłumacze kolesiowi, że jest mi
> > przykro, że
> > rozumiem że zajęty, że to wyjazd służbowy, ale byłoby mi milo
> > gdyby choć
> > naskrobał smsa jak sobie o mnie w czasie rozłąki pomyśli.. Że
> > nie wymagam
> > ustawicznego kontaktu i 17 telefonów dziennie ale jak ma wolną
> > chwilkę, w której sobie o mnie przypomni (biedactwo zalatane) to niechaj
> > mi puści
> > choć sygnał.. Facet ze zrozumieniem kiwa głową przez cały mój monolog,
> mina
> > skruszona, wiec naiwnie pomyślałam, że dotarło, zrozumiał
> > przekaz. Jakże mnie zdziwiła odpowiedz:
> > - No wiesz ja o tobie nie myślę bo chlejemy z chłopakami ale
> > ustawie sobie budzik i jak zadzwoni to do Ciebie napisze.
> > * * * * *
> > Spotykałam się kiedyś z typowym umysłem ścisłym, dla którego
> > liczyły się
> > fakty, przymiotników nie używał, niemalże wyłącznie czasowniki.
> > O komplementach mowy nie było.
> > Jednego dnia jednak powiedział mi, że "ładnie wyglądam"
> > Oniemiałam. Coś mnie tknęło.
> > Ja: - Kto ci kazał tak powiedzieć?
> > On: - Kolega.
> > * * * * *
> >
> > Na dyskotece. On idzie kupić sobie piąte piwo.
> > JA: - Może wystarczy tego piwa na razie, ledwo się trzymasz.
> > ON: - I tak po pięciu piwach tańczę lepiej niż ty na trzeĄwo.
> >
> > * * * * *
> >
> > Niedziela wieczorem. (Piątkowy i sobotni wieczór spędziliśmy na
> > dyskotekach.)
> > JA: - Nie mam dzisiaj siły na szaleństwa. Wczoraj balowaliśmy
> > do czwartej,przedwczoraj do czwartej. Jutro zajęcia od rana.
> > ON: - Jak ci się nie podoba, to pójdę z Kaśką. Chłopaki
> > mówili, że ona daje się przelecieć pijanemu, nie to co ty. (Poszłam, o
> > naiwna!)
> >
> > * * * * *
> >
> > Przed wyjściem na urodziny jego kolegi:
> > - Umaluj się kiedyś bardziej wyzywająco, bo jak kumplom opowiadam, że
> > lubisz
> > ostry seks, to nie wierzą. Dziewczyna powinna czasem wyglądać trochę
> > jak k***wa.
    • mayessa Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:05
      Skad to masz?smile))
    • iwcia75 Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:10
      siedze w romantycznym nastroju z moim bylym, ktory czule sie na mnie
      patrzy. "jestes taka sliczna! zupelnie jak lalka Barbie" (!!!)

      maz raz w zyciu przyniosl mi kwiaty, wprawdzie w doniczce,ale to juz cos.
      kwaity byly na przeprosiny. nastepnego dnia mielismy gosci i po kilku glebszych
      malzonek wyznal "a poklocilismy sie, mialem wyrzuty,a w pracy doradzili kwiaty"
      (!!!)
    • bea.bea Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:16
      super!!!! smile))
      i ty to pamietasz....niestety w moim wieku to juz skleroza się kłania ale ....
      najbardziej w pamięci utkwiły mi pewne wlentynki, kiedy dostałam od swojego ex
      ..... wiaderko z mopem ....no...było czerwone smile


      a to my...marcel i mama
      • bea.bea Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10022049&a=20291197
        • allaxx2 bea-jaki on słodziutki:)))) 07.02.05, 14:21
          piekny kawaler---az szkoda że nie mam córeczkismile))))
    • karinka17 Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:16
      jak zwykle dostałam pocztą elektroniczną wink
      duzo w tym prawdy, faceci są mało romatyczni, nie mają wyczucia chwili i za nic
      nie kapują o co nam kobietą chodzi wink))...
      • mayessa Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 14:31
        Mnie to sie tylko przypomina takie cos: jestesmy na weselu. Mój chlop mówi
        tak,ze wszyscy siedzacy z nami slysza: "a co ty masz takie tluste te paznokcie"-
        tlumaczenie-mialam bezbarwny lakier
    • lila1974 Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 07.02.05, 21:32
      Z kawalerskich opowieści mojego męża:
      Siedzą kiedyś w akademiku na imprezie. Miało być tylko męskie grono, jednak
      wkręciły się nieproszone jakieś dziewoje. Towarzystwo popijało. W pewnej chwili
      jeden zchłopaków wznosi toast:
      - Zdrowie pięknych pań.
      Nieproszone panie całe zachwycone, ochoczo stukają szkłem. Na co kolega kończy:
      - Może przyjdą.
    • ataner37 Re: z kobiecych opowiadań_ ;-P _ na poprawę hum 08.02.05, 07:57
      Dostałam kiedyś takie teksty facetów do kobiet (z jakiegoś forum)


      Przebije wszystkie! Co byście powiedziały na tak uroczy tekst? ''Kochanie tam
      pracują same koszmarne tłumoki, dlaczego Ty byś miała tam nie pracować?'' Potem
      się długo zapluwał ,że nie miał na myśli tego ,że jestem koszmarnym tłumokiem...
      *****
      Też usłyszałam coś podobnego... Starałam się o pracę w firmie w której on już
      pracował na dosyć wysokim stanowisku, podpytywałam go co nieco żeby dobrze
      wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej to powiedział "Nie martw się, tam przyjmują
      pierwszych lepszych z ulicy, na pewno się dostaniesz..." Miło że docenił moje
      kwalifikacje... Lub po kilku miesiącach nie bycia razem zadzwonił do mnie
      zapytać o pożyczkę bo jedzie na święta do Izy (jego kochanka przez którą się
      rozstaliśmy) i chce jej kupić prezent... Ja od niego na urodziny dostałam
      czekoladki....
      *****
      To ja usłyszałam od swojego obecnie eks- (student medycyny) kiedyś
      taki "komplement: "Kochanie - jakie Ty masz piękne piersi - zupełnie jak
      implanty..."
      *****
      A ja jako komplement usłyszałam: Masz usta jak słoń trąbę
      *****
      Kiedy byłam w 9 miesiącu ciąży na 8 dni przed rozwiązaniem: - "Ale po co Ci to?
      No po co?" - wskazując na mój brzuch (???) - zatkało mnie ponownie.
      *****
      Mój ex : "Spacer? Bez sensu, możemy pobiegać , przynajmniej zrzucisz parę kilo"
      (ważyłam 55 przy wzroście 168)
      *****
      Mail od mojego faceta , który wypisywał, jaka to ja kochana nie jestem - na
      koniec - "i dobrze robisz mi loda, może nie profesjonalnie, ale dobrze..."
      *****
      Dzień kobiet, przyjechał po mnie. Większość kobiet z kwiatkami. Myślałam że nie
      ma kwiatka dla mnie bo pewnie naszykował jakąś niespodziankę. Wsiedliśmy do
      autobusu ja on i przyjaciółka moja. W końcu on się pyta: Co to dziś jest ze
      wszyscy z jakimiś kwiatkami chodzą? Na to moja przyjaciółka: Dziś imieniny
      Krystyny. Na to On: Aaa....a już się przestraszyłem ze o czymś zapomniałem..
      *****
      Mój były jak mnie odwoził do domu to nigdy nie wysiadł z samochodu, żeby mnie
      chociaż pod klatkę odprowadzić. W końcu kiedyś spytałam, trochę z
      wyrzutem: "Nie odprowadzisz mnie?", a on na to, "Musiałbym specjalnie parkować".
      *****
      A jakoś tak po 2 miesiącach chodzenia powiedziałam mu, że chciałabym jego
      zdjęcie, bo nie mam żadnego. Na to on powiedział ,że ma ze sobą jedno i wyjął z
      portfela zdjęcie ze swoją ex w namiętnym uścisku. Na pytanie (powiedziane dość
      nerwowo) dlaczego nosi takie zdjęcie w portfelu powiedział :"Lubię ją, to moja
      koleżanka, spędziłem z nią najcudowniejsze chwile mojego życia. Poza tym nie
      rozumiem czego się od razu denerwujesz??".
      *****
      Mój (na szczęście EX) na wiadomość, że spóźnia mi się okres, zapytał: "Dużo
      wymiotujesz?"...

      Pzdr.
Pełna wersja