iwcia75
10.02.05, 11:42
zona kuzyna przyniosla mi spioszki,mowie,ze oddam,jak
tylko wykorzystam,bo nie planuje drugiego dziecka,na co ona,ze "jedno dziecko
to grzech". pyta sie,jak dlugo bede karmic-mowie,ze poł roku,bo wtedy wracam
do pracy (byla oburzona i spytala, czy nie czytalam w madrych ksiazkach(ona
nie musi czytac,bo wszystko sama wie) o naturalnym karmieniu,ze dzieci sa
inteligentniejsze i zdrwosze). w tym czasie synek łapał ja za cycki i
krzyczal "jak ty wygladasz"- ale juz nie chcialam byc zlosliwa,gdy
mowila,ze "kazdy chlopczyk tak ma" (tuli sie do piersi i chce,zeby byly
miękkie), a malzonek jej dodal,ze on tez. tak sie akurat sklada,ze moj
malzonek TAK nie ma!
na temat zasypiania dziecka w lozeczku nie chcialam nawet zaczynac rozmowy,bo
bym uslyszala,ze jestem potworem. oby jak najmniej takich gosci. a ja glupia
sie tym przejmuje i wpadam w doly. chyba nerwy juz puszczaja