kborz2
15.02.05, 13:47
Dwa tygodnie temu umarł mój tato, dziecko ma ospe wietrzną, a teściowa która
była z moim synkiem dzisiaj pojechała do szpitala, a do tego ja mam nowa
pracę i nie moge sie zwalniać , ani urlopować.Czyli brak opieki nad dzieckiem
bo druga babcia emerytka pracuje i przez najbliższe p.ół roku nie może się
zwolnić. Masa spraw do załatwienia po śmierci taty jak np wydostanie
pieniędzy z banku co do których nikt nie był upoważniony, spłata kredytu
który zaciagnął mój ojciec - to te bardziej problemowe.
Mieszkam w mieszkaniu teściów którzy generalnie mieszkaja za granica ale
mieszkanie jest ich a ja i mąż z synkiem zajmujemy jeden pokój. Oni chcą
sprzedac to mieszkanie i kupic dom w którym oczywiści my tez byśmy mieszkali,
jednak o tym zamarze to ja słysze od 5 lat naszego małżeństwa. Trudno im to
zrealizować bo sa przez cały czas zagranica tylko tutaj wpadają na tydzień
lub dwa co dwa miesiące, a ja nie chcę brac na siebnie odpowiedzialności
załatwiania takiej operacji bo teściowie sa trudni i wiem że cokolwiek zrobi
ktos a nie oni to będa nie zadowoleni. Tylko nie wiem czy chcemyz nimi
mieszkać w domu, do tej pory to raczej nie mielismy specjalnie wyjścia , no
chyba żeby wynajmować. Do tej pory nie moglismy wziąśc kredytu bo ja nie
pracowałam i pensja męża wystarczała tylko na opłaty i skromne życie. Teraz z
kolei po śmierci taty możemy wykupić mieszkanie moich rodziców i zamieszkać
z moją mamą, która jest dosyć trudna we współrzyciu. Ale mielibysmy własne
mieszkanie i synek miałby własny pokój. Tylko nie wiem czy damy rade mieszkac
z moją mamą. Ona sama z kolei nie podoła z oplatamijak przestanie dorabiać bo
emerytura starcza na połowe o0łat za mieszkanie. A gdybysmy mamie pomagali
finansowo to na spłate kredytu mieszakniowego nie starczyłoby nam kasy.
Zupełnie nie wiem co robić i jak wszystko ogarnąć. Boję się że się załamię bo
na razie wszystko mnie przytłacza. NAwet to że teściowa jest w szpitalu i mam
na głowie teścia przyzwyczajonego do usługiwania i nic nierobienia , po
prostu trzecie dziecko po moim własnym synku i mężu. Ratunku.