Jak chronicie swoją niezależność?

15.02.05, 21:51
Nie chce rozpisywać się na temat mojej sytuacji rodzinnej, czemu mieszkam z
teściami (w jednym domu, mamy wspólna łazienkę i korytarz a osobne kuchnie i
pokój) . Faktem jest, że Teściowa jest osobą, która lubi we wszystko się
wtrącać i kierować. Mąż zbywa ja milczeniem lub coś nieprzyjemnie jej
odburkując. Ja jestem bardziej taktowna, ale odbija się to na tym, że musze
tłumaczyć się gdzie wychodzę, o której wrócę, co gotuję na obiad, czy prałam
już firanki w tym tygodniu. Rzecz nie kończy się na pytaniach, ale i na
porządkach w „naszej części”, przykrywaniu szafek serwetami, obrusami, małymi
przemeblowaniami i wizytami o 5 rano bez pukania.
Ze swojej strony:
- mówię od razu (grzecznie) co mi przeszkadza, czego sobie nie życzę (bez
skutku, lub skutkuje najwyżej na 24 h,
- zamontowałam zamek w drzwiach do „naszej części”
- oddaję wszelkie obrusiki, serwetki, a meble i kwiatki przestawiam
zpowrotem na swoje miejsce.
Może jestem „za grzeczną”
Mam prośbę do dziewczyn, które mieszkają wspólnie z rodzicami lub teściami,
aby wypowiedziały się jak chronią swoja niezależność, prywatność. Wiem, że
najlepszym wyjściem jest mieszkanie w bezpiecznej odległości, ale na razie
muszę mieszkać tu więc czekam na rady z wspólnego życia wzięte. Dziękuję
    • jemma Re: Jak chronicie swoją niezależność? 15.02.05, 22:55
      Mieszkam z teściami w dużym domu,tzn. gdy się tutaj wprowadziłam nie był taki
      duży,mieliśmy wspólną kuchnię i łazienkę,my na górze oni na dole,ale od
      początku wiedzieliśmy,że chcemy miec osobne gospodarstwo,i po roku zaczęliśmy
      rozbudowę.Moi teście nie są tacy najgorsi,teściowa to taka"ciekawa dusza" i
      pewnie chętnie pourządzałaby nam życie,ale my tłumimy jej zapędy z zarodku.Na
      szczęście mój mąż,chociaż kocha rodziców to nie jest ślepo w nich zapatrzonym
      maminsynkiem i potrafi stanowczo zwrócić im uwagę gdy \szczególnie
      teściowa\zaczyna się onas"troszczyć"Ja natomiast,chociaz nigdy się z nią nie
      pokłóciłam,też mam sposób na obronę swego "terytorium"-robie minę,która daje
      jej do zrozumienia,że nie podoba mi się to jej wtrącanie się i wtedy ona się
      wycofuje.Dodam,że cenię sobie rady innych,szczególnie
      starszych,doświadczonych,ale kierowania swoim życiem nie znoszę.Po latach
      mieszkania raczej obok siebie niż wspólnie,udało nam się ochronić swoją
      prywatność,niezależność.Mój mąż ma brata,mieszka z rodziną 300km od nas,a
      teście wiedzą więcej o ich różnych problemach małżeńskich niż o tym co się
      dzieje nad nimi.Szwagier to typ "synka mamusi" i poprostu sam pozwala na
      wieczne wchrzanianie się i urządzanie swojego zycia\nic dobrego z tego nie
      wynika\.Myślę,że to głównie zasługa mego męża,bo to on potrafi grzecznie ale
      stanowczo powiedzieć stop-teren prywatny,dalej nie można.Rodzonemu synowi jakoś
      łatwiej to przychodzi i bez konfliktowo raczej.A najlepsze jest to,że teściowa
      chyba zdaje sobie sprawę z tego,że się wtrynia za bardzo,ale taka jej
      natura,widzę to w jej oczach,jak chce nami pokierować,wtrącić,jak walczy ze
      sobą.Tak,jestem pewna,że sukces w tej akurat sferze życia zawdzięczam
      mężowi\ale zabrzmiało\.I swojej minie\mąż mówi,że zmraża człowieka\
      • laskosia Re: Jak chronicie swoją niezależność? 16.02.05, 09:15
        Mieszkamy z teściami od prawie 5lat (!!!!!) my na górze oni na dole- przez
        pierwszy rok nie mieliśmy u siebie kuchni, jak już udało się nam wyremontować
        pomieszczenie w którym jest kuchnia, jak zamontowane zostały meble, teściowa
        przyszła do nas żeby nam tą kuchnię urządzić- z reklamówki zaczęła wyjmować
        pojemniki "kasza" "cukier" "mąka" podziękowałam- mam zupełnie inny gust, na
        takie pojemniki nie ma u mnie miejsca, teściowa była nie ugięta - przyniosła,
        będzie stało tu i tu, ona to zaraz postawi, bo ma taki plan… powiedziałam chyba
        pierwszy raz "stop" to moja kuchnia, i to ja ją urządzam mama ma swoją więc
        może sobie te kasze, mąki i sól ustawić u siebie. Usłyszałam jakimi to jesteśmy
        sobkami, ale teściowa spakowała pojemniki do reklamówki i poszła do siebie.
        Za każdym razem gdy chcieliśmy robić coś po swojemu, chciała nas "prostować"
        musieliśmy zmieniać swoje plany na weekend bo ona ma dla nas "taką propozycję" -
        nie do odrzucenia!! No i jeździliśmy z dziećmi braci mojego męża na wieś,
        zabieraliśmy ich na zakupy, do znajomych….aż w końcu znów powiedzieliśmy dość!
        I znów byliśmy sobkami- ok. i tak jest do dziś jak zwracamy uwagę albo
        odrzucamy jej pomysły na jakiś czas mamy spokój ale wystarczy, że np. jednego
        dnia zgodzimy się na jeden jej pomysł (średnio fajny) to następnego dnia już
        gotuje nam obiad, sprząta, ma kolejne propozycje … teściowa najchętniej
        zaplanowała by nam co mamy jeść, kupować ciuch a raczej nie kupować wcale (ona
        ma tyle tych szmat jeszcze z lat 70/80 więc po co my tyle kupujemy, co my potem
        z tym zrobimy??- my oddajemy, wyrzucamy- ona magazynuje), czy mamy chodzić do
        dentysty czy lepiej nie, no i nasze pieniądze też by lepiej wydała, i jest
        jeszcze kilka rzeczy o których wie lepiej- ale po czasie "pozwalania"
        powiedzieliśmy dość- dziś nie tłumaczymy się gdy wychodzimy z domu, nie
        tłumaczymy dlaczego jemy to a nie to, skąd mamy tą czy tamtą rzecz- przekonałam
        się, że teściowa "im mniej wie tym spokojniej śpi" po tym jak rok temu
        szukaliśmy mieszkania by się uwolnić, po psychicznym umęczeniu znaleźliśmy
        sposób na jej nadgorliwość i nauczyliśmy się żyć po swojemu- ona widzi, że my
        sobie radzimy dobrze i czasem nas pochwali, ale by nie było tak różowo dorzuci
        coś w stylu - dobry ten obiad zrobiłaś, i tak szybko, ja nie lubię takich
        wynalazków, ale muszę ci powiedzieć, że mi smakuje, naprawdę dobre- ale ta ryba
        to bardzo droga jest!
        Myślę, że dobrze robisz oddając serwetki, montując zamek - należy "małymi
        kroczkami" zaznaczać swój teren, jeśli teściowie zrozumieją, że możecie mieć
        inny pomysł na życie - to będzie sukces! Nam to zaczęło się pomału udawać… poza
        tym, że sobie na nich ponarzekam to cieszę się, że są ,że kochają moją
        córeczkę, że mają dla niej czas i cieszę się, że w ciężkich chwilach (nie
        koniecznie dla mnie) wiem, że można na nich liczyć, wiem że stanowimy jedną
        rodzinę a to bardzo ważne…
        Życzę wytrwałości Kasia
        • 30i Re: Jak chronicie swoją niezależność? 16.02.05, 10:04
          Dziękuje za odpowiedzi. Widzę,że u Was sytuacja podobna, ale nie bez wyjścia.
          chyba sobie na kalendarzu zapiszę, że mam być konsekwentna i: nie tłumaczyć
          się, nie zwierzać, dziękować za rady i dziwne prezenty.
          Konsekwencja.
          Będę ćwiczyć. Pa
          • laskosia Re: Jak chronicie swoją niezależność? 16.02.05, 12:18
            30i napisała:

            > Dziękuje za odpowiedzi. Widzę,że u Was sytuacja podobna, ale nie bez wyjścia.
            > chyba sobie na kalendarzu zapiszę, że mam być konsekwentna i: nie tłumaczyć
            > się, nie zwierzać, dziękować za rady i dziwne prezenty.
            > Konsekwencja.
            ja właśnie tak robię - mimo szczerych chęci bycia miłą czasem jestem "zimną
            rybą" i widzę, że tak lepiej ...
            dzasz radę bądź sobą i działaj w zgodzie ze sobą smile
            powodzenia
            • 30i Re: Jak chronicie swoją niezależność? 16.02.05, 21:49
              Napisałam do Ciebie Kasiu na gazetową.
              Iwona
              • laskosia Re: Jak chronicie swoją niezależność? 17.02.05, 08:30
                już zaglądam smile)
                • 158r Re: Jak chronicie swoją niezależność? 17.02.05, 11:51
                  to i ja was pocieszę. My mieszkamy z moimi rodzicami itez bywa różnie. Jezeli
                  chodzi o tą prywatność i nie wtrącanie się to napewno musi jasno powiedzieć nie
                  synowa teściowej ale syn mamusi.Lepiej zostanie to odebrane i takiej obrazy nie
                  będzie.
                  U mnie rodzice może nie mówią głośno, ale wiem co im przeszkadza i co najlepiej
                  zmienic.Np. mama nieznosi żadnych wizyt u nas.Strasznie się krzywi i
                  złości /taki typ człowieka - samolubek/. Z kupowaniem np. "a po co wam to"-
                  proste rozwiązanie moja kasa mój wydatek. Teraz już nawet się nie pyta po
                  co .Trwało to 3 lata ale jest juz teraz ok. Kazdy w soim kącie.My nie
                  komentujemy ich spraw a oni naszych. chodź czasmi....
                  • 30i Re: Jak chronicie swoją niezależność? 17.02.05, 17:39
                    Czy jak masz świdomośc, że mama nie lubi gości to zadziej ich zapraszasz?
                    Moja T tez nie lubi odwiedzin, a ja wręcz przeciwnie i zapraszam
Pełna wersja