pojechali..., pocieszcie mnie

17.02.05, 03:13
Ech, pojechali moi chłopcy (tj. mój mąż z synkiem) w góry. A ja musiałam
zostać w Warszawie i strasznie mi smutno. No, ryczę jak bóbr. Jak ja jutro
wstanę bez tego czułego szeptu mojego maluszka: "mama, kupa"?
Pocieszcie mnie, proszę.

mama łukaszka i brzuszka
    • mik5 Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 06:54
      Kochana, jak ja Ci zazdroszczę.....
      Tyle czasu tylko dla siebie....
      Odłóż na bok tęsknotę i zajmij się sobą, tak okazja może się prędko nie
      powtórzyć!
      (Gdybym ja "dostała" cały dzień wolny - zrobiłabym porządki w ciuchach, bo
      musze powyrzucac stare i niepotrzebne a nie mam kiedy tego zrobić mając pod
      opieką 1,5 latkę)
      Pozdrawiam
      • mama_lukaszka Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 09:18
        Toteż się sobie dziwię, bo myślałam: ale fajnie, odpocznę, popracuję, zrobię
        wszystkie zaległe rzeczy, wyśpię się.
        A tu ze spania nici. Obudziłam się równiutko o 8 tak jak mnie dziecię budzi i
        koniec spania.
        Tęsknię za moimi chłopakami okropnie. Zostałam w domu, bo jestem w 7 miesiącu
        ciąży i trochę mnie "połamało" - dziecko uciska mi na kręgosłup. A poza tym mam
        mnóstwo zaległej pracy, którą powinnam zrobić przed urodzeniem maluszka (jestem
        matematykiem i czekają na mnie do napisania 2 artkuły, za które pieniądze
        wzięłam we wrześniu i już "przejadłam"). No cóż - serce nie sługa.
        Biorę się do roboty, mam tylko 10 dni. Moi dzwonili, że się zatrzymali właśnie
        na śniadanie.

        pozdrawiam,

        mama lukaszka i brzuszka
        • a.m.a Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:16
          Czy ty jestes ta mama, co walczy dzielnie z nauka korzystania z nocniczka na
          forum Dziecko? Jezeli tak, to ci kibicuje, tylko szkoda, ze nie zdasz zadnych
          relacji przez najblizszy tydzien sad. I bardzo sie ciesze, ze tak wszystko z
          nauka siusiana opisujesz, bo dzieki temu wiemy z mezem, co nas bedzie czekac na
          powiedzmy pol roku smile Dzieki jeszcze raz i zyczymy powodzenia. Ps. pomysl sobie
          ze bedziesz miec czyste podlogi przez tydzien smile
          • mama_lukaszka Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:22
            Tak, to ja. Namówię mąża żeby opisał swoje przygody z nocnikowaniem Łukaszka jak
            wrócą. Dzięki.

            pozdrawiam,

            mama łukaszka i brzuszka
            • cocollino1 Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:24
              Coprawda nauka korzystania z nocniczka jeszcze przed nami, ale przeczytalam
              rowniez z uwaga i z usmiechem na ustach, bardzo fajnie to opisujesz podoba mi
              sie. Wiem ze to nieladnie ale usmialam sie z kupy w wannie, pozdrawiam i zycze
              dlaszych sukcesowsmile)))
    • abi28 Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:15
      CIESZ SIĘ CHWILĄ!!! ZAZDROSZCZĘ!!!
    • mama_radka Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:18
      Pocieszam... Ale z drugiej strony masz fajnie też chciałabym przez kilka dni
      pobyć sama... Ale to marzenia
    • ania.silenter_exunruzanka Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 12:24
      mama_lukaszka napisała:

      > Ech, pojechali moi chłopcy (tj. mój mąż z synkiem) w góry. A ja musiałam
      > zostać w Warszawie i strasznie mi smutno. No, ryczę jak bóbr. Jak ja jutro
      > wstanę bez tego czułego szeptu mojego maluszka: "mama, kupa"?
      > Pocieszcie mnie, proszę.
      >
      > mama łukaszka i brzuszka


      Przecież nie jesteś samasmile)). Brzuszek jest z Tobąsmile)).
      pozdrawiam
    • mama_lukaszka Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 13:03
      Dziękuję za słowa pociechy. Już mi lepiej. Nie wyspałam się, ale urządziłam
      sobie kąpiel w wannie, poczytałam w łóżku i zjadłam śniadanie z książką w łóżku
      - nie pamiętam kiedy ostatni raz mogłam sobie pozwolić na taką ekstrawagancję.
      Tylko nie chce mi się zbrać za robotę.
      Ech, robota nie zając, nie ucieknie a ja sobie jeszcze pohulam na forum.
      Tylko mi nie zazdroście za bardzo. Jak mi się drugi dzidziuś urodzi to miną
      znowu 2 lata zanim sobie poczytam w spokoju w wannie i w łóżku.

      Życzę wszystkim zmęczonym mamom takiego urlopu. Zachęćcie mężów do takich
      wyjazdów z dziećmi, choćby na jeden dzień.

      pozdrawiam,

      mama łukaszka i brzuszka

      PS. Ha, teraz tata ściera zasikaną podłogę i pierze Łukaszkowe majtki.
      • maxim31 Re: pojechali..., pocieszcie mnie 17.02.05, 13:51
        Ja ciebie rozumiem, ponieważ jak syn był malutki, to: owszem, bytły takie
        chwile, że chciałam mież czas dla siebie. Tylko gdy mama go zabrała na działkę
        na 3 dni - stwierdziła, że w końcu sobie odpocznę, to w pierwszym
        dniu "wolności" strasznie za nim tęskniłam i płakałam. Ale naprawdę chwytaj
        chwile, póki możesz! Dziecku nic się nie stanie, a Ty w końcu możesz odsapnąć!
        Mówię to jako doświadczona mama...
    • umasumak Ja też ryczę jak bóbr..... ;)) 17.02.05, 14:03
      mama_lukaszka napisała:

      > Ech, pojechali moi chłopcy (tj. mój mąż z synkiem) w góry. A ja musiałam
      > zostać w Warszawie i strasznie mi smutno. No, ryczę jak bóbr. Jak ja jutro
      > wstanę bez tego czułego szeptu mojego maluszka: "mama, kupa"?
      > Pocieszcie mnie, proszę.

      ...ze śmiechu smile). Mamo Łukaszka, wiem że to nie ładnie z mojej strony, ale
      ubawiłam się setnie smile). Ten czuły szept: "Mama kupa" rozwalił mnie totalnie.
      A poza tym nie martw się, Twoi chłopcy niebawem wrócą, a Ty będziesz tęsknić do
      chwil spokoju. Pozdr
      >
      > mama łukaszka i brzuszka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja