"zrob cos, zeby było lepiej"

    • mkonkol Re: "zrob cos, zeby było lepiej" 22.02.05, 12:28
      Rzucić go w diabły! Pi..ony egoista!

      A jak nie to się trzymaj i olej go kompletnie. Jak sam sobie nie pomoże to ty
      tego za niego nie zrobisz.

      Pozdr.
    • anek.anek Re: "zrob cos, zeby było lepiej" 22.02.05, 12:44
      Nie wiem czy ktoś już tu to pisał, nie mam siły czytać wszystkich postów, bo
      szlag mnie trafił jak widzę, że część radzi "rzuć męża"sad(
      Sama żyję w konkbinacie, ale nasz związek opiera się tak naprawdę na
      identycznych zasadach na jakich powinno opierać się zdrowe, dojrzałe małżeństwo.
      Podstawową zasadą to szacunek i szukanie rozwiązania jeśli pojawia się problem.
      Męża nie rzucaj! To ty chciałaś dziecka, więc to Ty oswajałaś się z myślą przez
      9 m-cy. On go nie chciał, został "przymuszony" (celowo w cudzysłowiu, bo jednak
      udział w tym miałsmile, więc nawet 20-to miesięczna ciąża nie zmieni jego
      stosunku. Twojemu mężowi potrzebna jest pomoc. Teraz to klasyczna
      depresja "porodowa", tyle, że męska jej odmiana. Nie powinnaś sama wysuwać
      argumentu, że :przecież sie zgodziłeś". Zgodził się,ale bezmyślnie wyłącznie
      dla Ciebie. To tak naprawdę świadczy o tym, że na Tobie mu zależy.

      w zdrowej rodzinie wszyscy są sobie równi. Pamiętaj o tym, że rodzina to nie
      tylko dziecko! Musicie ja tworzyć razem i nawzajem sobie poświecać czas - a nie
      tylko maluchowi. Świat nie musi kręcić się wokół dziecka.
      w pierwszym rzędzie zadbaj przede wszystkim o siebie! Pokaż, że jesteś kobietą,
      a nie wyłącznie matką (bo to częste zjawisko niestet). Nic nie piszesz o tym,
      dlaczego mąż dziecka nie chciał, ale można nauczyć go miłości do malucha. Tyle,
      że na to trzeba czasu. Kilka tygodni to bardzo niewiele. Dlaczego miałby nagle
      w tak krótkim czasie pokochać kogoś kogo nie chciał w ogóle ? Naucz go tej
      miłośc, pokaż, że Wasze życie, chociaż się zmieniło, to może być w inny sposób
      fascynjące. Olej sprzątanie domu tylko zaproś jakąś babcię do opieki nad
      maluchem, a sama weź męża na spacer, do kina, czy gdziekolwiek indziej. Pokaż
      mu, że zależy Ci na nim tak samo jak na dziecku, że nie stał się wyłaćznie
      bykiem rozpłodowym (bo tak częśto faceci się czują). Twojemu mężowi naprawdę
      trzeba pomóc, jeśli ci zalezy to możesz zrobić to tylko Ty.
      Z czasem powinno być coraz lepiej, ale minie pewnie co najmniej pół roku -
      zanim dziecko nie będzie świadomie nawiązywać kontaktu, zanim mąż się do
      malucha przekona. A jeszcze więcej czasu pewnie minie zanim szczerze go
      pokocha. Daj mu ten czas, ale go nie zmarnuj. Poziel go równo między malucha a
      męża. Obydwaj (obydwoje? nie wiem) na to zasługują.
      • szyszunia75 Re: "zrob cos, zeby było lepiej" 22.02.05, 14:35
        Widzisz, anek.anek, kocianna stara się o męża i to chyba aż za bardzo.
        Przypomniałam sobie, że parę tygodni temu napisała taki post (kopiuję treść):

        Jestem mamusią od 3 tygodni. Kiedy mój mąż jest w pracy, mam najgrzeczniejsze
        dziecko pod słoncem i mam do niej morze cierpliwości, obie jesteśmy
        szczęsliwe. Kiedy jest weekend... najchętniej wyrzuciłabym ją przez okno. Nie
        mogę się zająć mężem tak, jak bym chciała, żeby miał ładną żonę i obiadek
        specjalnie dla niego i żeby się można było poprzytulać. Nie chodzi o brak
        czasu, ale każde jej "łaaa" wyprowadza mnie wtedy z równowagi, więc
        tych "łaa" robi się więcej i powstaje błędne koło.
        Czuję się z jednej strony wyrodną matką, a z drugiej złą żoną... buuu sad

        Myślę, że dziecko potrząsnęło tym związkiem, potrząsnęło w sposób
        nieprzewidziany i oboje nie mogą sobie z tym poradzić. No z tym, że chyba u
        faceta idzie to w złym kierunku. A jak u Kocianny - my tego nie wiemy, możemy
        tylko podyskutować.
        Kocianno - nie miej mi za złe przywołania Twoich słów. Żeby ci pomóc trzeba
        dokładnie przeanalizować Waszą sytuację z obu stron. Wydaje się, że Ty też masz
        zmienne nastroje i uczucia wobec swojego dziecka. Chyba obydwojgu przydałaby
        się pomoc psychologa albo przynajmniej, na początek porządna, szczera, długa
        rozmowa.
        Pozdrawiam.
        • anek.anek Re: "zrob cos, zeby było lepiej" 22.02.05, 15:02
          No, tak, nie śledzę wątków kocianny. Problem chyba naprawdę jest bardzo
          złożony. Obydwoje macie powazny kryzys. Kocianno, jeśli nie potraficie sobie
          sami pomóc, to naprawdę być może warto zwrócić się o pomoc do jakiegoś
          psychologa?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja