flurcia
23.02.05, 15:06
Ola ma 17 miesięcy. Jka miała 14 to odzwyczaiłam ją od nocnego jedzenia za pomoca musztardy, bo budziła się 8-9 razy w ciągu doby. Potem jadła cyca rano i wieczorem. Od 3 tygodni nie juz rano, a 4 dni temu zrezygnowała z wieczornego karmienia. Rozmawiałam z mężem i stwierdziliśmy, że skoro teraz nie chce sama, to może to wykorzystać i jej nie dawać. Potem może być problem jak ją odzwyczaić. A tak sama zrezygnuje. Trochę mi smutno. Mam wrażenie jakby coś się w moim życiu skończyło, jakiś jego etap przeszedł do historii. Mam wrażenie, że Ola już mnie nie potrzebuje. No może to nie do końca tak jest. Ona mnie potrzebuje, ale teraz już inaczej. Dorasta. Dla niej mama już nie równa się cyc. Mama to mama. A mnie jest jakoś tak. Jak cycowała, to tak się wtulała, cmokała. Była taka moja, mała bezbronna istotka. Jest mi ciężko teraz, co będzie jak dorośnie i wyprowadzi się z domu. Na razie sobie nie jestem w stanie tego wyobrazić. Zamiast się cieszyć, że nie muszę wyczyniać jakiś cudów ze smarowaniem piersi czy jeszcze jakiś innych metod, żeby ją odzwyczaić, to mi jest smutno. Wczoraj wieczorem to nawet łza mi się w oku zakręciła. Miałam plany pokarmić ją do wiosny, a tu proszę. Moja córka po raz koleiny mi udowodniła, że jest indywidualistką i o swoim życiu będzie decydować sama. Sama podjęła decyzję, że chce jeść łyżeczką więc sama zadecydowała, że koniec z cycem.
Smutno mi